Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Zegarmistrz

[Tawerna] "Carpe Noctem"

Recommended Posts

- Mi równierz. - powiedział do tej pory cichy Doktor - Co prawda nie bywałem na galach, ale księżniczkę też poznałem. - odparł, odkładając pusty kufel - Było to kiedy tu przybyłem, pochodzę z bardzo daleka, miałem tutaj misie, lecz ktoś inny mnie ubiegł. Dlatego dziękuję im, że mnie ubiegli. - ogier westchnął zrostargnieniem - Wtedy poznałem moją przyjaciółkę i ją właśnie chce chronić przed wiedźmami. - pochwili ogier zapadł wspomnienia, lecz szybko się otrząsnął - Przepraszam... - szpnął - A Celestie poznałem po misji. Tak jest piękna, ale chyba za młoda dla mnie. Toza zdrowie sukcesu W znalezieniu wiedźm! - powiedział podnosząc pusty kufel - Barman poprosze jeszcze jedną kolejkę. - poczym zwrócił się do przyjaciół - Ostatnia bo musicie być wcześnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zwykle ma pan słuszność doktorze, jeszcze jedna kolejka. Przecież mamy ważną misję do wykonania. Za zdrowie sukcesu. Jak szybko czas mija w dobrym towarzystwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

– No proszę, każdemu na czymś zależy. Doktorowi na jego przyjaciółce, a Tobie na Twojej córce... Dobrze, mam nadzieje, że się uda. – Alrix upił kolejny łyk cydru ze swojego kufla. – Nigdy nie widziałem żadnej zebry. Podobno pochodzą z dalekiego południa i słyną ze swojej wiary w zabobony. Prowadzą prymitywny styl życia, a do tego są bardzo wojowniczym oraz dziki ludem... – podmieniec zamilkł, od razu powstrzymując swoją ciekawość, która miałby być zaspokojona pytaniem o to, jak doszło do śmierci syna starczego ogiera. Słyszał w jego głosie gorzką nutę i choć jego twarz pozostawała niewzruszona, to bardzo łatwo można było odgadnąć, że Dziadek nie zdążył się uporać z demonami przeszłości i być może już nigdy o tym nie zapomni. A może sukces tej misji pozwoli mu wreszcie zapomnieć i odgrodzić grubą linią tamte wydarzenia z przeszłość, tak, aby mógł rozpocząć nowy rozdział? Alrix zacisnął mocniej kopyta na obejmowanym kuflu.

 

– Czy udało już się Wam czegokolwiek dowiedzieć o czarownicach? Jesteście kucykami, więc być może lepiej udało się Wam poznać podejrzanych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wiemy nie wiele, zbyt mało. - powiedział smutno Doktor, upijając z kufla trochę cydru - Wiemy tylko trochę o rytuale i mamy kilku podejrzanych. - Doktor westchnął - Oraz poszlaki, kilka z nich prowadzi do kilku z nich. Róg może być związany aż z trzema jednorożcami i naszą księżniczką Celestią, ciasto z Pinki Pie, mysz z Fluthershy, pióro z kimś bliskim z Rainbow Dash, nasza nowa znajoma bada ten trop, jabółko do Applów, ale oni nie mają nic wspólnego. - Doktor westchnął i znów upił trochę cydru - Powiedz mu dziadku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety - Odpowiedział starzec ze smutkiem. - Byłem na rodzinnej farmie Apple lecz niczego nie udało mi się dowiedzieć. Być może szukałem w niewłaściwym miejscu. Już niebawem rozpocznie się osąd a jak dotąd nie mam nic mam tylko nadzieję, że z mojej winy nie zginię żaden niewinny kucyk. Ja straciłem syna nie pozwolę by przez moją nieuwagę zgineli niewinni. Co do podejrzanych... - Ogier zamyślił się - Zpleśniałe ciasto może pochodzić z Shugarcube Corner. Hmm purpurowy płomień może mieć związek z księżniczką przyjaźni Twilight Sparkle. Martwa mysz nie chcę wierzyć, że Fluthershy byłaby zdolna zabić niewinne stwożenie. Strasznie to wszystko zagmatwane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

– To rzeczywiście pokręcone... – podmieniec podrapał się w zamyśleniu po brodzie. – Ale miejcie na uwadze to, że siły zła lubią dezorientować swoich wrogów. Powinniśmy się spodziewać najbardziej podstępnych i parszywych zagrywek. Dlatego też, jeżeli już jesteśmy razem, to musimy współpracować i wymieniać się swoimi spostrzeżeniami. W tem sposób, zdobywając informację, być może udam na się ułożyć kawałki tej zagadki. Wiecie co? – Alrix popatrzył to na starca, to na doktora. – Jak już zakończymy tutaj swoje sprawy, powinniśmy się rozdzielić i udać do wybranych przez siebie miejsc, aby zebrać wywiad. Po wszystkim spotkamy się ponownie w umówionym już miejscu i przedyskutujemy wszystko od nowa. Co Wy na to? – spytał podmieniec, upijając resztki słodkiego cydru z drugiego już kufla.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To bardzo dobry pomysł. - staruszek nieco się rozpromienił. - Posiadam pewne kontakty w Canterlocie z czasów mojej służby, skoro księżniczka Celestia jest w kręgu podejżanych będe musiał ostrożnie działać udam się do stolicy i sprubuję dowiedzieć się czegoś od służby w pałacu księżniczki. Mam tam kilku dawnych znajomych. - Upił łyk cydru. - Być może uda mi się czegoś dowiedzieć. Liczy się każdy szczegół. I niechaj szczęście nam sprzyja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dźwięk pękającego szkła. Tak można było określić odgłos, który rozszedł się wśród zebranych gdy zaklęcie Luny z trzaskiem opadło. Świetlista kula rozpadła się na tysiące mniejszych fragmentów, by te potem znikły niczym piaski snu.

Luna opadła na poduchę, ciężko oddychając.

- Witajcie, nie spodziewałyśmy się tylu osób.

Chwyciła za butelkę napoju, stojącą nieopodal, po czym upiła kilka głębokich łyków.

- Zakładamy że wszystkich was sprowadza tutaj jeden cel. Zatem powiemy wam, czego się dowiedzieliśmy.

Luna zaczerpnęła powietrza, po czym zaczęła roztaczać zaklęcie, dzięki któremu pozostałe kuce i niekuce mogły zobaczyć to, co i ona.

- Ciemność kompletna, mara złowroga. Niebo pokryte chmurami, w których kłębi się burza. Ptaki spadające z nieba, ich ciała zniszczone głodem. Na końcu zaś za chmur, wyjrzało zaćmienie. Nie wiem do kogo należał ten koszmar, ani czy śnił go tylko jeden kuc. Ale wiem, że śniący wiedzieli o naszej obecności, bo potem zostałyśmy ze snu tego wyrzucone. Jeśli macie pytania, to mówcie śmiało. Czas nas nagli.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- To bardzo ciekawe.  - odezwał się Doktor, przebudzony, ze swoich myśli - O ile dobrze pamiętam, to koszmar pokazywał najgorsze lęki. - na samą myśl ogiera, przeszły ciarki - Czy to możliwe, że kucyk, w którego jest wcielona wiedźma, musiał najpierw być wyciągnięty w koszmar i postradać rozum? - Doktor mówiąc to, cały czas patrzył na Lune - Ptaki mogą być koszmarem Flathershy, jak i  sama ciemność. - ogier chwile podrapał się po podbrudku - Zaćmienie, ciemność i burza również kojarzy się z shadowbolt, Spitfire mogła również nie jako zdobyć pióro Rainbow Dash ze szatni. - na chwile przestał kontemplować, ponieważ od mówienia zaschło mu w gardle, wziął kilka łuków cydru i odstawił kufel - Również głód ptaków może być poszlaką, ale tego nie biore pod uwagę. 

 

Zapadła cisza wwsyscy słuchali przemyśleń Doktora i cierpliwie czekali, aż skończy i wysunie wnioski.

 

- Za tem podsumowując moje chaotyczne myśli. - Doktor w czasie przemowy poprawił swój krawat, który wymienił za miast muszki przed przybyciem tutaj - Sen jeśli był dla jednej osoby, mogła być to Spitfire lub Flathershy. A jeśli był to wspólny sen to obie. - żeby móc znów kontynuować, Doktor wziął ostatnie łyki ze swego kufla - Zatem mamy już dwóch podejrzanych, w dodatku obie mogą być wiedźmami, ponieważ mogły zdobyć rzeczy do rytuału albo tylko Flathershy.  - słuchający spojrzeli na niegow osłupieniu, nawet minotarł i barman nie mogli uwoerzyć co ten brązowy ogier gada - Już tłumaczę, jeśli był to jeden sen to był w dziewiędziesięciu procentach ona, ponieważ i ona mogła zdobyć mysz oraz pióro. Co o tym sądzicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam, że może mieć pan sporo racji doktorze. Trzeba to sprawdzić, ja udam się teraz do księżniczki Celestii spróbuję się od niej czegoś dowiedzieć, po rozmowię będe tu na was czekał, czas sądu coraz bliżej oby nam się udało. Powodzenia przyjaciele nie pożucajmy nadzieji może się okazać że to jedyna rzecz jaka nam została w tych mrocznych czasach. - Starzec powoli podniósł się z krzesła i powędrował w stronę drzwi.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Do zobaczenia Dziadku.  - pożegnał się Doktor - Ja muszę jeszcze zachaczyć do Sunbersta. 

 

Doktor podziękował zebranym i wstał. Przed drzwiami zatrzymał się, jeszcze i spojrzał na Alrix.

 

- Drogi przyjacielu, czy mógł byś rozejrzeć się w tawernie Juicy Apple? - poczym zwrócił się do Luny - Pani, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy.

 

Poczym opuścił lokal.

Edited by Lonley Shadow

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Dobra! – przytaknął Alrix i odstawił kufel na blat. – Spotkajmy się tu, gdy już dowiemy się czegoś ważnego!

 

Po czym wszyscy trzej opuścili tawernę, idąc ku celu z głowami pełnymi myśli i przypuszczeń. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna patrzyła jak przybyli opuszczali teraz przybytek. Bogatsi o drobne piaski wiedzy, które im podarowała.

Wstała, odziała się w płaszcz i sama skierowała się do wyjścia. Dzisiaj bowiem miał być dzień palenia, zatem wypadało by znaleźć się na wzgórzu.

- Niech nikt nie będzie tu wpuszczany, aż do naszego powrotu. Wszystkich chętnych odsyłajcie do Zecory, na Wzgórze Ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jej kroki odbijały się echem w ścianach. Tak pustym jak jej uczucia. Właśnie pozwoliła na niewybaczalny czyn, który będzie nawiedzał ją przez kilka kolejnych nocy.

Już teraz wiedziała, że jeśli wejdzie w sen, Koszmar zdominuje ją kompletnie. Czuła ciemność która ją otaczała, tak jak czuć można dym w powietrzu. Lepki i smolisty.

Zarówno barman jak i odźwierny wiedzieli lepiej, nie odzywając się nawet słowem. Udała się znowu na poduchy, przy których wyśniła samej sobie koszmar.

A nadchodzące tygodnie miały przynieść więcej ofiar.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Barman bez słowa wskazał na poduchy, gdzie obecnie przebywała księżniczka. Ale zanim Doktor wstał ten złapał go za kopyto.

- Zasadniczo to nie moja sprawa. I nie powinienem się mieszać. Ale uważaj na słowa. Mało kto rozumie, jak bardzo ona obwinia siebie.

Tak, barman zawsze musiał wszystko wiedzieć. W końcu, taka była jego rola.

Doktor mógł zauważyć zaś, że kotara został odsłonięta, wręcz zapraszając gości do środka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy wszedł za kotary ujrzał, siedząca na poduszkach. Jak zawsze wyglądała nienaganie i pewnie, jednak Doktor mógł zauważyć zmęczenie oraz gorycz w oczach Lunarnej władczyni.

 

- Wasza wysokość. Mam kilka wieści i spraw do was. - powiedział siadają naprzeciwko niej - Pierwsza sprawa - zaczął wyciągając przekletą księge Sunbersta - Możesz mi powiedzieć coś o niej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna poczekała aż ten ułożył księgę przed nią na stoliku.

- Księga jak każda inna. Nie wyczuwamy  niej niczego nadzwyczajnego. Czemuż pytasz?

Wyrwana z przemyśleń, zdawała się być zaciekawiona. Doctor zawsze przynosił specyficzne wieści. Specjalnie teraz.

- Ale z pewnością masz więcej pytań. Zatem pytaj. Czas nas nagli, my wyjątkowo nie mamy ochoty na jego marnowanie, prawda?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zgadza się. - przyznał, poczym zszokowany spojrzał na księge - Tu przecież były zaklęcia. Pewnie to przez ten incydent. - poczym Doktor spojrzał na Lune - Ta księga należy do wiedźmy, albo do kogoś co rzucił klątwę na nią. Próbuje namierzyć właściciela.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Władczyni Nocy raz jeszcze spojrzała na książkę.

- Z pewnością nasza siostra by wiedziała czyja to książka. W końcu kto lepiej niż ona zna swoich poddanych? Ewentualnie Twilight, bowiem jej wiedza książkowa jest niepodważalnie wielka.

Luna zamyśliła się, tym razem patrząc jakby w dal.

- Technicznie, mogłybyśmy rzucić zaklęcie które wskazało by kto ostatnio dotykał księgę. Ale to by wymagało eliksiru, który tylko Zecora potrafi ważyć. Zdobądź dla nas eliksir, a powiemy ci więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Postaram się. - powiedział Doktor z nadzieją, że w końcu pozna odpowiedz na jedno z wielu pytań. Po czym uśmiechnął się, wyciągając kolejną rzecz z juk.

 

Była to ciemnoczerwona książka z narysowanyą na okładce rubinową gwiazdą. Ze złotymi literami napisanymi kilka  słów niemających związku na pierwszy rzut oka: Walka klas, precz z wyzyskiem , Równość wszystkich.

 

- Tą książkę dostałem od Starlight, przez nią zachowywała się dziwnie. - powiedział Doktor - Chyba przez to mogła wyglądać jak wiedźma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem spojrzała na kuca jakby ten urwał się z choinki.

- Nie możliwe żeby to jeszcze istniało...jak to możliwe?

Chwyciła księgę i zaczęła ją kartkować. Szybko dotarła do ostatniej strony.

- To naprawdę ona. Na Słońce i Księżyc. Słuchaj uważnie. Tysiąc lat temu jakiś bliżej nieznany nikomu kuc przybył do pałacu obu sióstr z książką. To co było w tej książce, masz przed sobą. Kto by pomyślał, że to przetrwa aż tak długo.

Upiła trochę soku z dyni, kartkując kolejne strony.

- Tu, tutaj też. I tu. Bez wątpienia, treść ta sama.

Spojrzała na Doctora jakby wyrwana z transu. Tak, jak gdyby nie siedział tu już od dłuższego czasu.

- Wolumin który tutaj dziś widzisz to książka dodawana do edycji kolekcjonerskiej gry planszowej Krasnykuce z Mroźnylandu. Gry, którą z siostrą 1000 lat temu uznaliśmy za kompletnie bezwartościową. Ale kuc który ją opracował nie poddał się. Z pokolenia na pokolenie przekazał wiedzę, której teraz jesteś świadkiem. I nawet dostali się do druku, kto by pomyślał.

Przechyliła butelkę soku, lecz niestety nic w niej nie zostało. Skinęła głową na barmana, który niepostrzeżenie podmienił butelkę na nową.

- Ale to akurat mało ważne. Czy chciałbyś wiedzieć coś jeszcze? Jeśli nie, udaj się do Zecory.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raz jeszcze przyjdzie jej wykonać swoje obowiązki. Raz jeszcze zmuszona będzie zrobić to, co konieczne. Ile jeszcze, zanim pozwoli samej sobie zapaść się w koszmar? Ilu jeszcze?

- Do naszego powrotu nikt nie ma prawa tu wejść.

Kiedy tylko drzwi zamknęły się za nią, udała się na Wzgórze Ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec ponownie postanowił odwiedzić księżniczkę Lunę. Powoli zmierzał w kierunku karczmy. Nie czuł się najlepiej wciąż miał wyrzuty sumienia, ponieważ to głównie z jego winy została spalona księżniczka przyjaźni. Niestety nie dało się już tego cofnąć, trzeba było z tym żyć. Pchną ostrożnie drzwi karczmy by po chwili znaleść się w środku. Cicho usiadł przy najbardziej zaciemnionym stoliku i oczekiwał przybycia księżniczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...