Niklas

Najpotężniejsza [Oneshot] [SoL] [Violence]

Recommended Posts

 

24wdEGR.png

 

Często mówi się, że księżniczka Celestia niekoniecznie dobrze

nadaje się na obrończynię Equestrii. Zazwyczaj jest to prawda:

woli polegać na swojej uczennicy i jej przyjaciółkach. Czasami jednak

sytuacja zmusza ją do pokazania pełni swoich możliwości.

I oto właśnie nadszedł jeden z tych momentów, gdy naprawdę jest

NAJPOTĘŻNIEJSZA!

Edited by Niklas
  • Upvote 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

A niech to! Patrząc na tytuł myślałem, że ff będzie o Największej i NAJPOTĘŻNIEJSZEJ Trixie! Rety, co za rozczarowanie... :wrWgR:

 

A tak na poważnie: tekst łatwo się czyta - przedstawiona sytuacja błyskawicznie się rozwija i równie szybko się zwija że się tak wyrażę :D Dynamika opisywanych wydarzeń wciąga i ekscytuje, szkoda, że tekst jest taki krótki. Mógłby być dłuższy, a napięcie i niepokój stopniowane. Rozumiem, że opowiadanie takie miało być: lakonicznie i konkretnie pokazywać dominację Celestii. No to spoko, winszuję :wow:

 

Spoiler

Ale goryczy z powodu niefortunnego tytułu długo nie wyleczę... :pinkiep:

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z radością zauważyłam, że Niklas opublikował nowe opowiadanie i od razu zabrałam się do czytania (a z drobnym opóźnieniem do komentowania). „Najpotężniejsza” bardzo ładnie prezentuje się pod względem formy (chwała Gandzi!) – nie zauważyłam żadnych powtórzeń, a wszystkie przecinki są na swoim miejscu. Przedstawiona w fiku Celestia jest bohaterką o wybitnie zawyżonym poziomie mocy, jednak w czasie czytania mi to nie przeszkadzało – widać, że nie jest to błąd w kreowaniu postaci, a w pełni świadomy zabieg autora. Wizja Pani Dnia jako wszechpotężnej istoty, władającej nie tylko krajem, ale także bardzo dosłownie życiem i śmiercią poddanych, jest moim zdaniem całkiem ciekawa. Ładnie zostały pokazane jej emocje, tak odmienne od uczuć, których spodziewalibyśmy się po władczyni podbitego kraju oraz zainteresowanie, ale zarazem niezrozumienie zwykłych kucyków.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to byłaby to kreacja przeciwników Celestii, okrutnych najeźdźców.

Spoiler

Na początku otrzymujemy informację, że w ciągu kilku godzin podbili całą Equestrię, zabijając, paląc i burząc. Nikt ich nie powstrzymał, awansowali więc do rangi złoczyńców, z którymi księżniczka musi radzić sobie sama, przewyższając tym samym Chrysalis, Tireka czy Sombrę. I gdy w końcu wdarli się do pałacu, okazali się… bandą minotaurów z toporami. Żadnej magii, żadnego planu, tylko broń i tępa siła. Rozumiem jeszcze, że gwardia standardowo dała się rozbić, bo w zasadzie od tego jest, ale czy Luna/Twilight albo ktokolwiek inny nie mógł po prostu użyć zaklęcia tarczy, by ich powstrzymać? Nie do końca wiem też, jakim sposobem spowodowali aż takie zniszczenia w mieście, skoro najwyraźniej nie korzystali ani z magii, ani maszyn oblężniczych, a w dodatku poruszali się bardzo szybko. Oczywiście można by powiedzieć, że jest to cała armia, o której autor zapomniał wspomnieć, jednak z treści opowiadania dość jasno wynika, że Celestia w sali tronowej zabija towarzyszy księcia i jego samego, a następnie jej królestwo wraca do normalności – ani słowa o pozostałych wojownikach nieprzyjaciela. Zastanawiam się, czy wszystko to miało sugerować, że tak naprawdę znanych nam złoczyńców Celestia także pokonała sama, modyfikując potem wspomnienia kucyków i pozwalając cieszyć się Mane6 odniesionym zwycięstwem, czy też jest to element, którego autor do końca nie przemyślał.

Odsuwając jednak swoje wątpliwości na bok, polecam wszystkim „Najpotężniejszą”, bo zasługuje, by poświęcić jej te kilka minut, a ukazana w niej twarz Celestii stanowi ładne uzupełnienie dla wersji księżniczki opisanych w ramach zeszłorocznego konkursu.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miło widzieć, że opowiadanie przypadło wam do gustu! Cieszy to tym bardziej, bo ten krótki fic powstawał zdecydowanie zbyt długo i obawiałem się, że o ile sam koncept będzie w porządku, to wykonanie zawiedzie. Dobrze widzieć, że jednak coś jeszcze potrafię stworzyć.

 

Spoiler

A teraz odpowiadając spoilerowo:

 

Dnia 16.04.2019 o 02:38, Rarity napisał:

Na początku otrzymujemy informację, że w ciągu kilku godzin podbili całą Equestrię, zabijając, paląc i burząc. Nikt ich nie powstrzymał, awansowali więc do rangi złoczyńców, z którymi księżniczka musi radzić sobie sama, przewyższając tym samym Chrysalis, Tireka czy Sombrę. I gdy w końcu wdarli się do pałacu, okazali się… bandą minotaurów z toporami. Żadnej magii, żadnego planu, tylko broń i tępa siła. Rozumiem jeszcze, że gwardia standardowo dała się rozbić, bo w zasadzie od tego jest, ale czy Luna/Twilight albo ktokolwiek inny nie mógł po prostu użyć zaklęcia tarczy, by ich powstrzymać? Nie do końca wiem też, jakim sposobem spowodowali aż takie zniszczenia w mieście, skoro najwyraźniej nie korzystali ani z magii, ani maszyn oblężniczych, a w dodatku poruszali się bardzo szybko. Oczywiście można by powiedzieć, że jest to cała armia, o której autor zapomniał wspomnieć, jednak z treści opowiadania dość jasno wynika, że Celestia w sali tronowej zabija towarzyszy księcia i jego samego, a następnie jej królestwo wraca do normalności – ani słowa o pozostałych wojownikach nieprzyjaciela. Zastanawiam się, czy wszystko to miało sugerować, że tak naprawdę znanych nam złoczyńców Celestia także pokonała sama, modyfikując potem wspomnienia kucyków i pozwalając cieszyć się Mane6 odniesionym zwycięstwem, czy też jest to element, którego autor do końca nie przemyślał.

 

Tak, oczywiście, to była jedynie cząstka armii Iron Mace'a, jego gwardia przyboczna. Pozostali żołdacy zajmowali całe miasto. I masz rację, zdecydowanie powinienem był o tym wspomnieć w tekście i dopiszę to do początku, gdy Celestia obserwuje zniszczenia. Doprecyzuję te rzeczy i myślę, że wtedy wszystko powinno być ok.

 

 

EDIT: Fic jest już po poprawkach!

Edited by Niklas
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krótka historia, która tak naprawdę opiera się na jednym pomyśle. Za to bardzo dobrym, Celestia jako  słoneczne bóstwo (czy właściwie słońce-bóstwo), dla którego fizyczne ciało jest jedynie awatarem umożliwiającym interakcję ze śmiertelnikami jest wyjątkowo zgrabnym wyjaśnieniem tego, że Equestria wygląda tak, a nie inaczej. Aż tyle i tylko tyle, armii najeźdźców komentować nie będę, bo są bez polotu (chociaż zwyczajnie nie lubię minotaurów, to może dlatego), Wroga armia nie była podmiotem tylko przedmiotem mającym pomóc w zilustrowaniu głównej tezy, zadanie spełniła.

Podsumowywując: dobry fanfik z genialnym pomysłem stnowiącm pomos między bajkowością serialu z brutalnym realizm z przeciętna realizacją. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfik o Celestii, która ma być kompetentna. To dobrze. Brakowało mi w serialu właśnie takiego obrazu księżniczki Słońca. Problem polega na tym, że została wykreowana na potężną istotę, jednak w późniejszym czasie nie mogła pokazać tego, że jest takim badassem. Grogar wypada pod tym względem o wiele lepiej. Jednym ruchem mógł pozbyć się Sombry. Myślę, że to samo mógłby zrobić z Celestią, ale on jest ostrożny, woli działać z ukrycia, a w dodatku to nie jest jego pełen potencjał, gdyż nie posiadał przy sobie swojego dzwonka.
To jest potęga.

Co by nie mówić, Celestia jest oczywiście również bardzo silna, ale nie udało się tego zaakcentować w kanonie. Ponadto, parę razy wpadła w poważne tarapaty i dała się podejść. Wtedy ktoś inny musiał ją ratować.

 

A co się dzieje w samym fanfiku?

 

Początek - uderzenie w grubego kalibra. Już na samym początku wiem co się dzieje. Sytuacja została zarysowana w paru zdaniach tak, że nie trzeba niczego tłumaczyć. Bardzo dobra robota. Nie ma czasu na dłużyznę i ekspozycję. Od samego początku tempo jest ostre, ale to również dobrze, zwłaszcza, że opowiadanie jest krótkie, więc akcja nawet nie zdąży zmęczyć czytelnika.
Właściwie to pozostaje niedosyt... 

Napastnicy wbijają do sali tronowej, mordują wszystko na swojej drodze. Zastają Celestię, która... stoi i przygląda się sytuacji ze stoickim spokojem. Nawet widzi swą martwą siostrę, bezczeszczoną przez wrogów. Bawi ją pewność siebie minotaurów. Właściwie to brakowało jej jedynie ramion skrzyżowanych przed sobą i zadartego ku górze nosa, z wyrazem "No co mi zrobisz? No co?"
Moment zdejmowania biżuterii przez księżniczkę był naprawdę kozacki. Za taką Celestię nic nie robiłem! To się aż przyjemnie czyta!

 

Dalej mamy rozpierdziel, karanie napastników. Herszt bandy zostaje obrócony w proch jak jego żołnierze. Miasto się odbudowuje. Wszystko tak naprawdę wraca do normy. W sumie to aż zastanawiam się... skoro Celestia jest AŻ tak potężna, to czemu w ogóle pozwoliła na jakiekolwiek cierpienie jej poddanych? No może i zmartwychwstaną, ale i tak, wciąż te kucyki przeżywały te okropne chwile.

Pod koniec dowiadujemy się również tego, że Celestia jest Słońcem. Słońcem. A jej kucykowa forma to tylko coś w rodzaju projekcji, awatara. Wiadomo, to jest fanfik, więc takie rzeczy mogą jak najbardziej się w nim pojawiać, ale jakby się nad tym zastanowić to... Celestia porusza samą siebie podczas zachodów Słońca? A jak potrzebna była szóstka magów, w tym Starswirl, to oni wtedy nią poruszali? Czy księżniczka Dnia istniała od zawsze? Ach, tyle pytań... Ale to dobrze. To ciekawy wycinek alternatywnego uniwersum.

 

Tak więc fanfik naprawdę przyjemny. Minotaury zżarły aury.

 

Życzę powodzenia w pisaniu!

 

Pozdrawiam! 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane.

 

Beware the spoilers!

 

Wszechpotężna Celestia obracająca wrogów w pył bez żadnego wysiłku? Wskrzeszająca poddanych i modyfikująca ich pamięć (a tym samym życie)? Naprawiająca gigantyczne zniszczenia w ciągu sekund? Czegoś takiego dawno nie widziałem. I w sumie mam nadzieję, że za często widywać nie będę.

 

Proszę tego ostatniego zdania nie traktować jako krytyki opowiadania, które jest bardzo dobre, trzyma cały czas wysoki poziom, czuć w nim odpowiedni klimat i czyta się je wyśmienicie. Koncepcja takiej Ceśki mnie zainteresowała, a sam fanfik sprawił dużo przyjemności w trakcie lektury. Bardzo mile czytało się o władczyni, która jest po prostu najpotężniejsza.

 

Skąd więc stwierdzenie, że nie chciałbym widzieć takich kreacji za często? To czysto osobista niechęć do postaci, u których wskaźnik OP wybija skalę, przebija sufit i leci śladem luny na Srebrny Glob. Jednak od czasu do czasu jest to nawet miła odmiana, tym bardziej w bardzo dobrym wykonaniu.

 

We are amused.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now