Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
KLGDiamond

Fanfik KPE (Krwawe początki equestrii) [NZ][KOMEDIA][SAD][VIOLENCE][ADVENTURE][DARK]

Recommended Posts

Cześć pewnie nikt mnie tu nie zna.

I w sumie nie powinniście nawet mnie znać. 

Po prostu nie ma z czego ale mam nadzieję, że

tym fanfikiem wyjdę naprzeciw waszym (przynajmniej)

oczekiwaniom. Więc nie przedłużając zapraszam!:pinkie:

Prolog
Rozdział I

Rozdział II
Rozdział III

Edited by KLGDiamond
Nowy rozdział

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam 
(Przeczytałem ) 
Pisanie to bardzo dobry sposób spędzania wolnego czasu i chciałbym abyś mimo chwil słabości nie ustąpił w tym.

 

Na wstępie ,dobrze by było jakbyś zmienił opcje udostępniania ,widziałem parę błędów które chciałem poprawić ale nie mogłem , polecam Ci to zrobić , czasami można dostać darmową korektę  , mi też tak radzono i tak też się stało.

 

Mam kilka sugestii dotyczące twojej pracy otóż:

Odnośnie formy(Ogólne): Praca pisana jest jednym ciągiem ,a lepiej się czyta gdy przy np. wcięciu jest linijka odstępu. Osobiście lepiej się mi takie prace czyta.    

 

Odnośnie formy zapisu(Tekst): 
Zapis liczb , staraj się to robić słownie. O poprawność zapisów eksperymentalnych typu 2- ie ,2-je , musi się wypowiedzieć ktoś bardziej doświadczony.  
W niektórych momentach czcionka jest inna od reszty np. w pierwszym zdaniu. Czy jest to błąd ? No może nie ale oczy się męczą. Tekst jest poprzedzony np. "Mówili:" To czytelnik już będzie wiedzieć o co chodzi.   

W innych momentach  było podobnie. Zauważyłem że wypowiedzi postaci są też pisane inaczej. Zakładam ,że tym zabiegiem chciałeś odróżnić kwestie narratora od wypowiedzi postaci. Tutaj też staraj się zapisywać normalną czcionką. Wypowiedzi bohaterów nie trzeba specjalnie wyróżniać ,wynika to raczej z tego co zapowiada i wspomina narrator.   

 

Odnośnie fabuły.
Ciekawy pomysł przyznam , będę wyczekiwać kolejnych części , na ten moment mam mnóstwo pytań odnośnie fabuły  ,jednakże zakładam ,że wszystkie intrygujące mnie pytania zostaną wyjaśnione w kolejnych częściach.

 

Pozdrawiam i czekam na kontynuacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

        Wiem, iż może się wydawać, że zmiana czcionki jest dziwna.
Ale myślę, iż po prostu lepiej to wygląda. Zmiana wynikała 

głownie z tego, że ostatnio przeczytałem naprawdę dużo książek.

E-booków fików czy też zwykłych. I wszędzie ta sama czcionka.

Postanowiłem po prostu odświeżyć sobie oczy jak i czytelnikom. 

Ogólnie mówiąc mam dość powszechnego wszędzie (nawet tu ariala) 

Dlatego myśli bohaterów są napisane new romanem a wypowiedzi lekko pogrubioną czcionką comfortaa. 
Co do błędów pewnie masz na myśli te podkreślone przez samego google doca. 

Nie mówię, iż mój fik nie posiada błędów bo na pewno jakieś są ale większość

Jest po prostu nie wiadomo dlaczego podkreślona. 

NP: W zdaniu "Dobra to wy zjedzcie śniadanie a ja zwinę obóz i ruszamy zgoda?" 

google doc bardzo chce zamienić "zwinę" na "zwinąć". Dlatego może się wydawać ,

że jest więcej błędów niż powinno być. No bo wiesz zdanie :
"
Dobra to wy zjedzcie śniadanie a ja zwinąć obóz i ruszamy zgoda?" Byłoby co najmniej śmieszne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane. Powiem tak - przypomniały mi się czasy gdy sama opublikowałam na tym forum prolog mojego pierwszego fanfika. Był 2013 rok, a ja nie miałam warsztatu i doświadczenia. Także lektura tego była dla mnie jak podróż w czasie, zwłaszcza, że tematyka w sumie nawet podobna. I tagi też.

 

Zostawiłam w docsie sporo komentarzy i sugestii. Brakowało przerw pomiędzy akapitami oraz wcięć przy akapitach. W dialogach zamiast półpauz królowały dywizy, po których jeszcze brakowało spacji. Po półpauzie zawsze dajemy spację. Przed też, jeśli nie rozpoczyna ona nowego akapitu. Zapamiętaj też, że spacji nie stawia się przed znakami interpunkcyjnymi, tylko po.

 

Co do tej zmiany czcionek... Uważam tę decyzję za nietrafioną. Czytelnicy raczej nie lubią takich zabiegów. Jeśli nie lubisz Ariala 11, to może użyj Times New Roman 12, czy coś...

 

Sam tekst jest, niestety, usiany błędami. Interpunkcja, składnia, powtórzenia, deklinacja. Sporo tego. Słownictwo określiłabym jako ubogie. To wszystko jest zupełnie normalne, kiedy się zaczyna pisać, ale sugeruję znalezienie sobie korektorów i prereaderów. Jakichkolwiek. Weź pod uwagę, że czytelnik nie siedzi w Twojej głowie i jeśli zapis sugeruje coś innego, czego wcale nie miałeś na myśli, to sugeruje. Po prostu. I nieważne, co autor uważa. Inna sprawa, że czasem chyba sam zapominasz, co piszesz, bo ona tam kilka razy spakowała ten namiot.

 

A co z fabułą i tym jak Prolog sprawdza się jako wstęp do historii? Realia są ciekawe, ale trudno to powiedzieć o samej historii. Na tych stronach zabrakło opisów, zabrakło klimatu i jakichś szerszych informacji, przez co wszystko brzmi dziwnie. Bohaterka jest księżniczką, ale idzie się zaciągnąć do armii jako byle szeregowa. W świecie, w którym klacze nie służą w armii. No i jeszcze sprawa tych 2 innych księżniczek, które zabili. Brakuje mi tu jakiejkolwiek motywacji, jakiegokolwiek wyjaśnienia. Jej tatuś jest szychą, więc jeśli wie i popiera jej decyzję, to ona powinna od razu zostać oficerem, a nie sobie leźć do obozu się rekrutować. Nie mówiąc o obstawie. Jeśli tatuś nie wie, a ona zwiała z domu... To nie powinna się jakoś maskować? Bo tego, raczej nikt nie zechce podpaść jej ojcu. Brakuje mi też jakiejkolwiek motywacji. W efekcie ani nie wiemy nic, ani nie mamy nakreślonego klimatu czy bohaterów. Poza tym że Engra nie lubi być alikornem i chce być żołnierzem. No i ma kompleksy i zajebiście walczy. W sumie to byłoby może i ciekawe, ale brakuje jej czasu antenowego.

 

Wstawki narratorskie i tłumaczenie banałów psuje wrażenia z lektury. Nie musisz wszystkiego wyjaśniać. Niech czytelnik się domyśli z gestów, czynów i słów postaci. Szczególnie, że tu wychodzą braki w opisach. Za to opis walki jest rozwleczony. I pełen tych narratorskich wstawek, które jeszcze bardziej go rozwlekają i nudzą.

 

Kolejny problem to słownictwo. Często zbyt współczesne i potoczne, by pasowało do opowiadania w klimatach... bo ja wiem, średniowiecznych? Myślę, że warto by było postarać się poznać paru określeń na przedmioty użytku codziennego czy bojowego, bardziej stonować i stylizować wypowiedzi bohaterów. Oraz postarać się, by przedstawiciele różnych warstw społecznych różnili się od siebie także i w mowie.

 

Tu powinno być 10 stron, a nie 5. Tekst by na tym skorzystał. Świat i bohaterowie również. Jasne, to prolog, nie musisz pisać wszystkiego. Ale rolą prologu jest zachęcić, pokazać czytelnikowi, czego ma się mniej więcej spodziewać, wprowadzić go. A tutaj to raczej niestety nie wyszło, pomimo paru naprawdę ciekawych pomysłów.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

    Cześć wszystkim! Wiem, że mój prolog był średni...:wrWgR:
Uświadomiło mi to włączenie komentarzy. Ale
chcę też podziękować za wskazanie mi wielu 
błędów i tego w jaki sposób mam tworzyć tekst.
Szczególnie dziękuje Cahan zebrze która pokazała
mi jak stworzyć fika z dobrze stworzonymi dialogami
na płaszczyźnie budowy. A także nazywającej
się w Docu Gandzi Gandzi za wskazanie gdzie
powinny być przecinki. 
Teraz to w sumie prawie zupełnie inny tekst,

także zainteresowani mogą sobie go przeczytać 
jeszcze raz. A i ci nie lubiejący czytać dwa razy
nie muszą się martwić bo ogólny sens oczywiście
został zachowany. Tym samym obiecuję o wiele lepszy 
pierwszy rozdział na "premierę" o ile można to tak nazwać. :pinkiesmile:

 

PS: A no i udało wam się... Macie tego ariala w całym prologu! Nie ma za co!:pinkie4:

PPS: Cahan zmieniła lub zachęciła mnie do zmiany dość dużej części zdań innaczej
napisanymi. Więc nie zdziwcie się jeżeli nie rozpoznacie tego samego tekstu.
PPPS: Zawsze chciałem napisać trzy PPP-esy :pinkie:

Share this post


Link to post
Share on other sites

na początku: i tak cię znalazłem.

 

Więc tak. Przeczytałem, nie jest złe. Dobry pomysł, jednak mógłbyś go jeszcze oszlifować. Większe znaczenie relacji z innymi, może przeszłości. W oczy nie rzuciło mi się nic specjalnego, poza paroma błędami. Taka mała rada: jeżeli nie chcesz robić powtórzeń, albo znaleźć bardziej profesjonalne słowa, wyszukuj ich synonimy. Nie wiem co jeszcze mógłbym ci poradzić, poza takimi oczywistościami jak częste czytanie książek, dwukrotne sprawdzenie przed publikacją i rozpisanie sobie postaci. Mam nadzieję że nie stracisz weny i pociągniesz to do końca. 

 

powodzenia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siemka :aj3: To znowu ja!
Powracam z drugim rozdziałem KPE!
Mogłem wrzucić go wczoraj, ale jak to się mówi:
"Piątek weekendu początek" 
Więc wrzucam wam go teraz żebyście zaczęli sobie 
ten weekend fajnie a nie od jakiś e-lekcji. Nie ma za co:pinkiesmile:
Chociaż w sumie tytuł to nauczyciele i uczniowie...
więc takie trochę e-lekcje...

 

Rozdział II

"Pisał Diamond"
"Korekta Zerrome"

Share this post


Link to post
Share on other sites

I ponownie ja:portalface:

Wracam po tygodniowej przerwie

Tym razem mam dla was coś w stylu przerywniku rozdziałowego.

Idealny do przeczytania na przerwie podczas e-lekcji, ale

nie polecam szykować przekąsek czy czegokolwiek.
W każdym razie postarajcie się nie przestraszyć:chainsaw:

 

Rozdział III

"Pisał Diamond"

"korekta ( i w sumie też pre-reading) Zerrome"


PS: Zaczynam się zastanawiać czy nie powinienem użyć tagu tego większego dark lub gore. Jak coś piszcie w komentarzach to się ogarnie
PPS: W sumie fajnie byłoby jakbym tak pisał jeden rozdział na tydzień...:godpony:Ale niczego nie obiecuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytany prolog i rozdział 1.

 

Beware the spoilers! Albo i nie...

 

Dobra, piszę "na gorąco" zaraz po przeczytaniu prologu, a jeszcze zanim się wezmę za rozdział 1. Jak na razie jest nieźle. Na zaledwie sześciu stronach dostałem nieco światotworzenia, czwórkę różnokolorowych i różnorasowych bohaterów, a także nieco akcji i wieczorek zapoznawczy. Dobra, to ostatnie, to może lekka przeginka z mojej strony, ale naprawde ich rozmowa wywarła na mnie takie wrażenie, jakby spotkali się nowi pracownicy na korpobiwaku. Tutaj też naturalnie muszę pozrzędzić, iż jakoś tak za szybko chemia się między nimi zawiązała, ale z drugiej strony... czemu nie? Przynajmniej udało się uniknąć nagminnego w takich sytuacjach błędu, jakim jest naiwność bohaterów, którzy natychmiast odpowiadają sobie historie całego życia. Może to dlatego iż najpierw usiłowali się nawzajem popękać? Ale przynajmniej po walce uwolnienie więźniów miało jakieś podstawy - sprawdzenie czy nie należą do much było rozsądne, pragmatyczne i bardzo mile widziane. A tu jeszcze doszło hasło, którym nieznający się przecież rekruci mogą się nawzajem zidentyfikować. Bardzo fajny pomysł. Tak naprawdę jedyne poważniejsze zastrzeżenia mam do sposobu opisania walki, który jest straszliwie wręcz chaotyczny. Nie wiem czy chodziło tu o przedstawienie rzeczonego chaosu jaki zwykle panuje, gdy kuce usiłują dokonać demontażu swoich bliźnich, ale wypadło to nieciekawie, gdyż lektura tego akurat fragmentu jest zwyczajnie męcząca dla czytelnika. Jeżeli chodzi o formę, to nie dopatrzyłem się jakiś wielkich przewinień (oprócz mieszania czasów w kilku miejscach), ot może jedna czy druga stylistyczna pierdółka się trafiła. Póki co jest nieźle.

 

Teraz czas na wrażenia z rozdziału 1. Oj, dużo tych wrażeń. Bardzo dużo. I wszystkie, co do jednego są absolutnie negatywne. Zacznijmy od najłatwiejszej rzeczy, czyli od formy. Po lekturze wspomnianego rozdziału jestem pewny, że prolog ktoś poprawił - tylko tak jestem w stanie wyjaśnić różnicę w poziomie. Tam forma była nawet niezła. Tutaj leży na ziemi i błaga o dobicie. Błędy ortograficzne, stylistyczne, błędy każdego rodzaju, wszędzie i w wielkich ilościach. Tu potrzebny jest naprawdę srogi korektor, żeby coś z tego było. Albo kilku. Aha - kiedy piszesz jak któryś z bohaterów opowiada o czymś co przeżył na zasadzie retrospekcji to najlepiej zaznaczaj to kursywą, bo inaczej zgubi się w tekście. Teraz przejdźmy do treści. O ile w prologu wszystkiego było po trochu i ładnie się to komponowało, to tutaj wygląd to tak jakbym miał do czynienia z brudnopisem. Albo pierwszym szkicem tego jak ma ostateczny tekst wyglądać... chociaż nie. Nawet tak nie potrafię tego wytłumaczyć. Bohaterowie, którzy wcześniej sprawiali wrażenie nieco naiwnych i niedoświadczonych (co wyszło dobrze, wszak to rekruci zmierzający do jakiegoś garnizonu), to tutaj ich naiwność wybija skalę, teksty mają prymitywniejsze niż dzieci w przedszkolu i zachowują się i wypowiadają jak banda źrebaków na wyciecze klasowej, którym na chwilę udało się zwiać spod opieki nauczycielki. Poziom ich wypowiedzi jest absurdalnie wręcz niski i totalnie infantylny, zarówno jeżeli chodzi o treść jak i formę wypowiedzi. Poza tym w wielu miejscach zabrakło elementarnej wręcz logiki, czego koronnym przykładem jest to  - "Postanowili rozbić wszystkie wokół ogniska wejściem do ognia. Dawało to przewagę taktyczną. Wróg po prostu nie był w stanie zajść ich od tyłu." Naprawdę nie jestem w stanie pojąć toku rozumowania, który doprowadził do napisania czegoś takiego. Tutaj nie tłumaczy ich nawet brak doświadczenia. Jedyne co (ewentualnie) mogłoby ich wytłumaczyć to bezmózgowie. A takich rzeczy widziałem więcej...

 

Autentycznie ręce mi opadły. Po naprawdę fajnie zapowiadającym się prologu dostałem rozdział, który kompletnie zrujnował mi opowiadanie. On powinien być raz jeszcze przemyślany i napisany od nowa. Nie jestem pewny czy po takim zimnym prysznicu jeszcze wrócę do tego fanfika, ale szanse na to są naprawdę niskie.

 

Edit: Po ochłonięciu, pograniu w grę (i dokonaniu tam demonstracyjnego uderzenie nuklearnego na kitajców) i przemyśleniu sprawy chciałbym dodać co następuje: Ten fanfik jak najbardziej jest do uratowania. Pomysł na opowiadanie jest całkiem dobry, daje mnóstwo możliwości na rozwinięcie, tylko trzeba ostro wziąć się do galopu i napisać to porządnie. Póki co, jako że to zapewne debiut na poziomie prologu. Mierz póki co do tego, a jak już zaczniesz czuć się na rzeczonym poziomie swobodnie zacznij mierzyć wyżej. Im więcej będziesz pisał tym powinno być tylko lepiej. Powodzenia.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuje za komentarz. I faktycznie korekty nie było:wrWgR: Zdałem sobie z tego sprawę teraz dzięki tobie. Bardzo dziękuje bo szczerze nie mam pojęcia dlaczego tego nie zrobiłem:dunno:. W każdym razie już zostało poprawione (Luno co ja ćpałem jak pisałem?) A i dialogi, trochę bo trochę, ale zmieniłem. Przejdę więc do małej odpowiedzi (bo chyba wypada skoro tak nastarałeś się nad komentarzem... dla jednego rozdziału...)

 

 

3 godziny temu, Dolar84 napisał:

Tak naprawdę jedyne poważniejsze zastrzeżenia mam do sposobu opisania walki, który jest straszliwie wręcz chaotyczny. Nie wiem czy chodziło tu o przedstawienie rzeczonego chaosu jaki zwykle panuje, gdy kuce usiłują dokonać demontażu swoich bliźnich, ale wypadło to nieciekawie, gdyż lektura tego akurat fragmentu jest zwyczajnie męcząca dla czytelnika.

To jest kwestią sporną. Otóż zastosowałem formę opisu jak ja to nazywam "przeskakująco-szybkiego" (umowna nazwa). Czyli przeskakuje pomiędzy tym co robią postacie na polu bitwy. Nie ma miejsca na przemyślenia i dialogi pomiędzy pojedyńczymi wymianami zdań. Już niejedna osoba pisała mi, że sposób ten jest nieciekawy, niejasny i chaotyczny, ale z drugiej strony parę osób pisało mi też że im się podoba ten styl. W każdym razie nie zamierzam zmieniać tego stylu. 

 

 

3 godziny temu, Dolar84 napisał:

Zacznijmy od najłatwiejszej rzeczy, czyli od formy

Czy mógłbyś wyjaśnić co to jest ta forma? Bo często tego używasz. Chodzi co o pisanie z którejś osoby? Opisywanie świata za pomocą czyiś oczu? Czy może o sam styl pisania? Bo ja niestety naprawdę nie wiem. 

 

 

3 godziny temu, Dolar84 napisał:

"Postanowili rozbić wszystkie wokół ogniska wejściem do ognia. Dawało to przewagę taktyczną. Wróg po prostu nie był w stanie zajść ich od tyłu."

Poprawione na: "Postanowili rozłożyć wszystkie w półkolu wokół ogniska z dwu metrowym odstępem, między ogniskiem a wejściem do środka. Dawało to przewagę taktyczną. Wróg po prostu nie był w stanie zajść ich od tyłu." Chodzi o to, że zazwyczaj gdy jest się w większym oddziale jak wojsko albo idzie na bezpieczny biwak w góry rozkłada się namioty z dala od ogniska, jakieś pięć-dziesięć metrów. Tymczasem nasi bohaterowie są na nieprzyjaznym szlaku zamieszkiwanym przez patykowilki i być może podmieńce.
Nie są w stanie wystawić więcej niż jednej warty. Dlatego ustawiają namioty w półkolu aby, gdy przyjdzie wróg nie musieć martwić się o atak od tyłu. (Tam będą namioty)

 

 

3 godziny temu, Dolar84 napisał:

Ten fanfik jak najbardziej jest do uratowania. Pomysł na opowiadanie jest całkiem dobry, daje mnóstwo możliwości na rozwinięcie, tylko trzeba ostro wziąć się do galopu i napisać to porządnie. Póki co, jako że to zapewne debiut na poziomie prologu. Mierz póki co do tego, a jak już zaczniesz czuć się na rzeczonym poziomie swobodnie zacznij mierzyć wyżej. Im więcej będziesz pisał tym powinno być tylko lepiej. Powodzenia.

Wiem (po korekcie bo jak ćpając podczas pisania I Rozdziału chyba straciłem świadomość i zapomniałem co wogóle napisałem:derp6:)  W każdym razie II Rozdział wyszedł na pewno lepiej (tam jak coś była dwukrotna korekta( żebyś się nie bał braku korekty jak przy pierwszym) z III przerywnikowego jestem naprawdę zadowolony, a ten który teraz piszę ma być po prostu na poziomie trzeciego, długi i ciekawy. Mam zatem nadzieję, że zadowole ciebie i innych. No. To korekta zrobiona. Komentarz zkomentowany. Szeregowy Diamond odmeldowuje się:salut:

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, KLGDiamond napisał:

Czy mógłbyś wyjaśnić co to jest ta forma? Bo często tego używasz. Chodzi co o pisanie z którejś osoby? Opisywanie świata za pomocą czyiś oczu? Czy może o sam styl pisania? Bo ja niestety naprawdę nie wiem. 

 

Forma to kwestie techniczne. Gramatyka, ortografia, stylistyka, interpunkcja etc. Także poprawny zapis dialogowy, ułożenie tekstu na stronie i tak dalej. U Ciebie główne zastrzeżenia były do tych pierwszych trzech wymienionych.

 

6 minut temu, KLGDiamond napisał:

Poprawione na: "Postanowili rozłożyć wszystkie w półkolu wokół ogniska z dwu metrowym odstępem, między ogniskiem a wejściem do środka. Dawało to przewagę taktyczną. Wróg po prostu nie był w stanie zajść ich od tyłu." Chodzi o to, że zazwyczaj gdy jest się w większym oddziale jak wojsko albo idzie na bezpieczny biwak w góry rozkłada się namioty z dala od ogniska, jakieś pięć-dziesięć metrów. Tymczasem nasi bohaterowie są na nieprzyjaznym szlaku zamieszkiwanym przez patykowilki i być może podmieńce.
Nie są w stanie wystawić więcej niż jednej warty. Dlatego ustawiają namioty w półkolu aby, gdy przyjdzie wróg nie musieć martwić się o atak od tyłu. (Tam będą namioty)

 

Gucio dawało a nie przewagę. Dla zdeterminowanego przeciwnika namioty nie stanowiłyby wielkiej przeszkody. A można było jeszcze łatwiej - siedzą przy ognisku. Wróg atakuje z ciemności. Nasi bohaterowie ciula widzą w mroku, bo jak była już mowa siedzieli przy ognisku. I po zabawie. Tak naprawdę nic nie dawało im tam przewagi oprócz wcześniejszego uprzedzenia o ataku. Na szczęście pamiętali o wystawieniu wartownika, tylko to ich ratowało. O ile oczywiście ten nie będzie się lampił w ogień :D.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...