Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano

Chłód wzmógł się. Saggicie nie udało jej się już tej nocy zasnąć. Może to i dobrze? Może lepiej było nie przeżywać już tego samego snu? Kiedy nadszedł blady świt, Flrence wstała i podeszła do przyjaciółki, zaspana.

- jak się spało? - zapytała.

  • Odpowiedzi 292
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Napisano (edytowany)

Westchnęłam i wstałam.-Dobrze... - Rozciągnęłam się i ziewnęłam. Wolałam jej nie mówić o śnie i o tym że nie spałam. Właściwie nawet nie było to ważne przy tym co się teraz dzieję.  

Edytowano przez Imka2000
  • 3 weeks later...
Napisano

- Nie. Nie jest w porządku. W porządku byłoby, gdyby ci tutaj byli żywi... Albo przynajmniej leżeli w grobach! Nienawidzę ich. Boję się i mam koszmary w nocy. Kiedy to się skończy? Kiedy? - zapytała, a jej ciało przeszły dreszcze. Nagle zaczęła szlochać.

Napisano

-Już dobrze... - Podeszłam do niej i zaczęłam uspokajać. - Na pewno się z tego jakoś wyrwiemy.. Udało nam się znaleźć twojego brata...mamy zapasy... Teraz tylko znaleźć dobre miejsce..  - Próbowałam pocieszać.

  • 2 weeks later...
Napisano

Wybacz proszę że tak rzadko odpisywałam, ale miałam ograniczony dostęp do forum. Teraz co prawda wyjeżdżam, ale po powrocie wszystko wróci do normy.

 

Po minięciu skalnego labiryntu oczom Saggity ukazała się puszcza. Rozłożyste korony drzew uniemożliwały zobaczenie czegokolwiek... Do czasu gdy klacz usłyszała szum strumienia i ujrzała niewielką polanę. Na niej, ściśnięte stały namioty, ułożone w krąg. Pośrodku kręgu zaś była wypalona ziemia, pozostałość po ognisku.

Napisano (edytowany)

Spoko ;P

 

- Huh? Ktoś tu jest... - Postanowiłam zapoznać się z terenem i zobaczyć czy faktycznie jest tak ktoś i czy żyje. Podleciałam blisko. - Halo? 

Edytowano przez Imka2000
  • 2 weeks later...
Napisano

Namioty były zamknięte, jednak już po wylądowaniu w nozdrza uderzył ją ochydny, mdlący zapach gnijącego mięsa. Nie było jednak słychać kroków, sapania czy innych objawów zbliżania się szwendaczy. Za jednym z namiotów leżało coś dużego. Dopiero po podejściu bliżej Saggita mogła stwierdzić, że to trup. Wielki, spuchnięty trup o sinej skórze i z resztkami futra. Klacz nawiedził odruch wymiotny.

Napisano

- Dobrze że jesteś. I co? Coś ciekawego? - zapytał Violet. Florence siedziała dalej, przy samej krawędzi skały, odwrócona do kucyków plecami. Prawdopodobnie przeżywała jakieś załamanie. Można było tylko mieć nadzieję, że chwilowe. Kawałek dalej Saggita ujrzała stos rzeczy, które towarzyszyły im w niewielkim domku. Prawdopodobnie pegaz podczas nieobecności klaczy postanowił się na coś przydać.

Napisano

- Jasne. Nie martw się, wrócę cało. Na pewno tak będzie. Choćby ze względu na was - powiedział ogier, po czym chwycił w zęby nóż leżący dotąd koło niego. Rozpostarł skrzydła, podszedł do krawędzi i wzbił się w powietrze. Stawał się coraz mniejszy, mniejszy i mniejszy, aż w końcu zniknął. Zapadła cisza.

Nie trwała jedak długo, bo chwilę później do Saggity podeszła Florence. Miała podkrążone, zaczerwienione oczy i wyglądała na bardzo, bardzo zmęczoną. Usiadła obok i w milczeniu wpatrywała się w dal, a następnie położyła się.


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...