Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Moonlight

"Crystal Garden and Diamond Apple - the legend of Eden" - Rozgrywka (Podejście drugie)

Recommended Posts

Hobby? W moim trybie życia trudno o hobby ale...lubię obserwować ptaki i oczywiście interesuję się bronią białą - serdecznie uśmiechnąłem się do klaczy- A ty masz jeszcze jakieś hobby poza roślinami? - zapytałem Softy. Również zaczynałem się rozluźniać i było mi miło w jej towarzystwie. Bardzo miło. Poza tym trochę się do mnie przysunęła...czułem się jeszcze bardziej szczęśliwy. Słyszałem inne kucyki - głównie narzekały ze ''zmęczenia''. Ech...to będzie długa podróż. Mimo to byłem zadowolony. 

Share this post


Link to post

Podróżników zaczynało dopadać zmęczenie, a ich powieki już same się zamykały. Applejack wraz z Big Macintoshem często zatrzymywali się, by poczekać na spóźnialskich, którzy robili wlasne postoje.

Wysoko w powietrzu można dostrzec było unoszące się sylwetki pegazów zajmujących się pogodą w Ponyville. Przenosili oni chmury głównie nad farmę Apple, ale też nad okolice. Kukurydza i inne plony potrzebowały wody, by odpowiednio mogły wzrosnąć.

W pewnym momencie Farmerka zatrzymała grupę i poczekała aż oczy wszystkich kucyków skierują się na nią.

- Pegazy specjalnie na moje polecenie sprowadziły nad Farmę Sweet Apple chmury burzowe. Miejmy nadzieję, że jesteśmy na tyle daleko, że nie będziemy rozbijać obozu w deszczu. Kawałek dalej jest las Everfree - kopytkiem wskazała na ścieżkę prowadzącą dalej, gdzie zapewne zaczynał się las Everfree - Dlatego właśnie za chwilę rozbijemy obóz. Nie chciałabym, abyśmy wchodzili tam po zmroku. Pójdziemy kawałek wgłąb sadu. Znajdziemy tam kawałek pustej przestrzeni i będziemy mogli odpocząć i przenocować. - Zakończyła i od razu odwróciła się, zbaczając ze ścieżki. Grupa ruszyła za nią, a chwilę później znaleźli się na niewielkiej polanie otoczonej jabłoniami. Księżyc rzucał białą poświatę na twarze kucyków oświetlając każdego z nich.

- Tutaj rozbijcie swoje namioty, czy cokolwiek innego co ze sobą zabraliście. - Powiedział krótko Big Macintosh, sam stawiając namiot obok swojej siostry. Z nieba zaczynały padać pojedyncze krople deszczu, większość osób miała jednak nadzieję, że nie rozpada się na dobre. Teraz więc podróżnicy teraz mieli trochę wolnego czasu dla siebie. Choć wielu zdrowy rozsądek podpowiadał, by porządnie wyspać się przed jutrem.

Share this post


Link to post

-No. W końcu- powiedziałem do Snowy i wyjąłem z plecaka namiot

 

Rozpakowałem go i zacząłem stawiać. Przymocowałem podłogę śledziami i rozłożyłem stelaż. Przymocowałem kopułę namiotu, naciągnąłem topik który przymocowałem śledziami. Sprawdziłem linki przy wejściu i już. Namiot stał gotowy.

 

-Możesz wejść, Snowy. W środku jest śpiwór.- powiedziałem a sam usiadłem przed namiotem, pod daszkiem

 

Ustawiłem stelaż i wypakowałem czajnik, kubek, krzesiwo i herbatę. Rozpaliłem ogień w stelażu i wstawiłem czajnik z wodą. Do kubka wrzuciłem parę liści herbaty. Już niedługo napój będzie gotowy.

Share this post


Link to post

Zdziwiło mnie to, że Sun postanowiła zejść z mojego grzbietu. Widziałem, jak cała dygotała, przez co musiała na chwilę usiąść, aby się odstresować. Najbardziej w tym wszystkim niepokoił mnie jej smutek oraz łzy spływajace po jej policzku. Słowa, które wypowiedziała Sun wcale mnie nie uspokoiły, wręcz skłoniły  mnie do myślenia nad tym, jaki sen mógł ją tak bardzo wystraszyć. Chciałem spytaćją o to, lecz nie miałem odwagi tego zrobić. Nie chciałem, aby musiała przywoływać wspomnienia, do których zapewne nie chciała wracać, a już tym bardziej mówić o nich innym.

- Jesteś pewna, że dobrze wypoczęłaś? - spytałem. - Nie chciałbym, aby coś ci się stało podczas tej podróży...

 Po tych słowach skierowałem swój wzrok na ziemię, lekko się przy tym uśmiechając.

Share this post


Link to post

Powoli weszłam do środka namiotu. Silver miał racje, był naprawdę duży. Wyszłam jednak na zewnątrz do ogiera. Usiadłam obok niego.

- Wreszcie... Możemy odpocząć - uśmiechnęłam się - I... Przepraszam, że tak długo siedziałam Ci na grzbiecie... Mogłam zejść, ale futerko mnie zatrzymywało - zaśmiałam się. Spojrzałam w jego czerwone oczy i nieco się zarumieniłam. Polubiłam go.. I to bardzo, bardzo. Nie wiedziałam za bardzo jak się zachować. Zdjęłam płaszcz i rzuciłam go do środka. Miałam nadzieję, że nikt mnie nie zauważy. Przysunęłam się bliżej Silvera. 

- Wreszcie chwila dla siebie.. - wyszeptałam - Wiesz... Cieszę się, że na mnie wpadłeś - zachichotałam - Dzięki temu poznałam ładne i miłego ogiera - posłałam Silverowi uśmiech i ciepłe spojrzenie.

Share this post


Link to post

Poczułem jak Snowy podsuwa się bliżej mnie. Popatrzyłem na nią ciepłym spojrzeniem

 

- Miło mi- powiedziałem

 

Chwyciłem telekinezą czajnik, zalałem liście i chwyciłem kubek. Ochłodziłem go trochę i pociągnąłem łyk.

 

-Mmmm. Gorąca herbata jest wspaniała. Nie zamieniłbym jej na żaden inny napój- powiedziałem i przysunąłem się bliżej Snowy- Chcesz  trochę ?- spytałem się klaczy

 

Snowy była naprawdę miłym kucem. Przy niej czułem się naprawdę dobrze. Z przemyśleń wytrąciło mnie szczypanie oczu. Przetarłem je więc kopytkiem i objąłem ramieniem klacz siedzącą obok mnie.

Share this post


Link to post

-Tak, tak. Jestem pewna.- odpowiedziała Sun.- Poza tym i tak za chwilkę będziemy rozbijać obóz, z tego co Applejack mówiła. Tyle wytrzymam. Nie martw się o mnie- powiedziała ogierowi ze śmiechem. 
Dalej była dość zdenerwowana owym snem. Podobno każdy sen coś oznacza. Musiała się dowiedzieć co. Ale najpierw chciała zyskać więcej zaufania ze strony owego pegaza. Pegaza w którym się chyba zakochała. Zarumieniła się. Żeby odwrócić uwagę od rumieńca, na swoich policzkach, wznowiła wędrówkę. 
-To.... Twoja mama uczy latania w Cloudsdale?- chciała znów z nim porozmawiać, bez niepotrzebnych pytań, czy nic jej nie jest. Więc wybrała neutralny temat o rodzinie.

Edited by CuteTune

Share this post


Link to post

- Tak. Uczyła tam, jeśli dobrze pamiętam, już dwa lata przed moimi narodziniami. To właśnie tam poznała mojego tatę, z którym nie całe pół roku później wzięła ślub -  odpowiedziałem.

- Być może ją znasz? Zwie się Clear Mind i ma niebieską grzywę z nieco jaśniejszymi pasemkami. Dużo jej zawdzięczam, gdyby nie ona, to pewnie dzisiaj nie byłbym tak świetnym lotnikiem. Ale mniejsza o to. A co z twoimi rodzicami? - spytałem z zaciekawieniem klacz o jasnożółtej sierści.

Share this post


Link to post

-Tak, tak! Znam ją!- powiedziała z ekscytacją klacz -Dużo się nie uczyłam latać i miałam wiele braków. Wolałam się uczyć grać na skrzypcach. Więc Twoja mama uczyła mnie, po znajomości. Zna mojego tatę. Nazywa się Sun Circle i jest bardzo znanym rozganiaczem chmur. A moja mama jest rzeźbiarką płatków śniegu. Nazywa się Soft Ray. Ona mnie wszystkiego uczyła. Nawet potrafię, rzeźbić płatki śniegu. I... Twoja mama jest bardzo miłą klaczą. Ja również bardzo dużo jej zawdzięczam. Większość pegazów, by się poddała. Moja sytuacja naprawdę była beznadziejna. Ale Twoja mama ciągle wierzyła, że mi się uda. I udało!- była strasznie wesoła dzieląc się swoją historią z Hunterem. 
Czuła, że może podzielić się z nim wszystkim. Już zapomniała o strasznym śnie. Umysł Sun wypełniały teraz szczątki wspomnień. Wspomnienia i Night Arrow. Naprawdę czuła, że może mu zaufać. Była szczęśliwa znajdując sobie tak wspaniałego przyjaciela. "A może kogoś więcej?" pomyślała, po czym znów się zarumieniła. 
-A Ty znasz mojego tatę?- zapytała z uśmiechem.

Share this post


Link to post

- To on jest twoim ojcem?! - spytałem z niedowierzeniem. - Pewnie, że go znam, jest jednym z  bliższych znajomych mojego taty, którzy  z nim pracują. On także kontroluje pogodę na pobliskich terenach Cloudsdale. Nie wiedziałem, że ma córkę w twoim wieku. 

Bardzo mnie to zdziwiło, że Sun Circle miał dzieci, o którym nigdy nie słyszałem, a może po prostu to mój tata mi nie chciał o tym powiedzieć?

- Niestety twoją matkę mniej pamiętam. Widziałem ją może z dwa - trzy razy, gdy odwiedzałem fabrykę pogody, obserwując, jak powstają - powiedziałem.

- A masz może jakieś rodzeństwo lub bliższych przyjaciół, którzy ci ich zastępują? - spytałem niebieskooką klacz. - Jeśli chodzi o mnie to moim przybranym bratem jest pegaz o imieniu Shiny Moon, którego poznał podczas letniego obozu latania. - A ty? - spytałem ponownie.

Edited by MacTavish

Share this post


Link to post

Nieco się zarumieniłam, gdy Silver objął mnie kopytkiem. Już dawno nikt tak mi nie robił.. Przytuliłam się do niego. Znów poczułam ciepło jego futerka. Spojrzałam na niego.

- Masz rację... Jest naprawdę dobra. Szczególnie zielona i ziołowa - uśmiechnęłam się - A najlepiej smakuje w towarzystwie bliskiej osoby - teraz ja objęłam ogiera swoim kopytkiem. 

Zauważyłam jak jednorożec znów przeciera swoje oczy. On musiał się położyć. Chociaż na chwilkę. Już niedługo nie będzie mógł funkcjonować w takim stanie. Martwiłam się o niego. 

- Możesz nalać... Pachnie fantastycznie - skomplementowałam jego wywar - Ale jeden warunek... Jak wypijesz swoją herbatę, na chwilkę się prześpisz. Położę się przy Tobie, tak do towarzystwa - posłałam ogierowi ciepłe spojrzenie i szeroki, szczery uśmiech. - Zrozum... Martwię się o Ciebie.

Share this post


Link to post

-Dobrze. Obiecuję ci- powiedziałem i odwzajemniłem uśmiech.

 

Pociągnąłem drugi, spory łyk. W kubku nie zostało już prawie nic z parującego napoju. Sięgnąłem więc po drugi kubek, nasypałem liści i zalałem wrzątkiem. Podniosłem ją telekinezą i wręczyłem Snowy.

 

-Dobranoc- powiedziałem i.. pocałowałem ją w czoło

 

Moją twarz natychmiast zlał rumieniec. Szybko wszedłem do namiotu i ułożyłem się na śpiworze. Starałem się jak najszybciej zasnąć, jednak ie mogłem przestać myśleć o tym co przed chwilą zrobiłem.

Share this post


Link to post

Odebrałam kubek pełen gorącej herbaty i poczułam coś na czole. Okazało się, że właśnie Silver mnie pocałował. To było coś... Coś niezwykłego. Od roku nie poczułam czegoś takiego. A to.. Takie przyjemne i miłe. Zarumieniłam się mocno i śledziłam wzrokiem ogiera, aż zniknął w namiocie.

- Dobranoc... - wyszeptałam cicho jeszcze w lekkim szoku.

Odstawiłam kubek na stoliczek i poszłam za nim do namiotu. Widziałam, że leży niespokojnie. Powoli położyłam się obok niego. Objęłam jednym kopytkiem i przytuliłam.

- Już dobrze... To było... Przyjemne - wyszeptałam mu na ucho i położyłam głowę obok.

Share this post


Link to post

Usłyszałem głos Snowy za sobą. Odwróciłem się, zobaczyłem jej twarz i poczułem jej przytulenie. Odwzajemniłem je i powiedziałem:

 

-Snowy. Od dawna nie poznałem nikogo tak blisko, jak ciebie. Z nikim tak nie rozmawiałem i nikomu nie zdradzałem swoich myśli i sekretów. Naprawdę cię polubiłem i myślę, że.. cię kocham.

 

Podsunąłem się bliżej niej i mocniej przytuliłem. Miałem nadzieje, że nie uzna mnie za idiotę.

Share this post


Link to post

-Tak! To właśnie mój tatko. Naprawdę nie wiedziałeś, że ma córkę?- zapytała trochę zdziwiona jego słowami. 
"Mój tato zawsze był ze mnie dumny. Dlaczego miałby nie wspomnieć o mnie swojemu znajomemu?"- myślała Sun. Zmarszczyła brwi. 
-Ja niestety nikogo nie mam. Wyruszyłam z domu w wieku 17 lat. Co jakiś czas zmieniam miejsce pobytu. Ale jeszcze ani razu nie zostałam w żadnym miejscu na dłużej. Nie wróciłam do tego samego miejsca. Nie mam na to czasu. Kiedy kucyki dowiadują się, że jestem bezdomna, a słyszą moją grę, od razu chcą mnie przygarnąć. Chcą zapewnić mi nocleg, wyżywienie, ubrania i inne przedmioty. Nawet kiedyś jedna bogata klacz chciała mi sprezentować nowe skrzypce. Ale dla mnie to głupie. Ja chcę poznawać świat. Może kiedyś wrócę do domu i o wszystkim opowiem rodzicom. Miałam wiele przygód. Ale na razie nie poznałam nikogo takiego jak Ty. Wszyscy po prostu są urzeczeni moją grą, a mnie samej nie chcą zobaczyć, ani poznać. Mają jakby klapki na oczach. Żadna duszyczka nie zaproponowała mi po prostu rozmowy. opowiedzenia o sobie, o tym co przeżyłam. Oni chcą tylko, żebym grała. Żebym ciągle grała i nie przestawała. Naprawdę nie dostrzegają mnie. Widzą tylko moje skrzypce i mój talent. A może ja często chciałabym się po prostu wygadać? Może potrzeba mi po prostu przyjaciela, który mnie wysłucha. Zwyczajnie. Potrzeba mi kogoś takiego jak Ty. Dziękuję Ci, że jesteś i jeszcze nie powiedziałeś, że plotę jakieś farmazony. - z każdym słowem czuła się lepiej. Naprawdę cieszyła ją bliskość Huntera.
 

Share this post


Link to post

Zrobiłam się całą czerwona... Jak jedno z tych najczerwieńszych jabłek pomarańczowej klaczy. Byłam nieco w szoku. Spojrzałam na Silvera.

- Umm... Uhh... C-cieszę się... - wyszeptałam - Ja.. Też Cię.. Lubię... Znaczy... Chyba.. Umm... - byłam nieco zakłopotana i jąkałam się przy każdym słowie - Znaczy... Kocham Cię... Też... - przytuliłam się do ogiera bardzo mocno. Schowałam głowę w jego ciepłym futerku. Nie chciałam, żeby mnie widział jeszcze bardziej czerwoną i zakłopotaną niż byłam przed chwilą. 

Gdy już nieco ochłonęłam odlepiłam się od niego i spojrzałam mu prosto w jego czerwone oczka. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.

- Rewanż. Za czoło - zachichotałam cicho.

Share this post


Link to post

Uśmiechnąłem się szeroko:

 

-W takim razie remis. Ale jak już ci obiecałem, mam się przespać. Kolorowych snów, moja ...- w połowie słowa, zasnąłem

 

Wbrew swoim słowom, byłem bardzo zmęczony.

Share this post


Link to post

Spojrzałam na niego. Wyglądał tak słodko kiedy spał. Pogłaskałam go po grzywie i powoli wycofałam się do przedsionka. Moja herbata jeszcze tam stała. Już wystygła na tyle, że mogłam ją wypić. Starałam się podnieść kubek swoją magią, ale dawno tego nie robiłam, więc bałam się, że po prostu upuszczę kubek. Trzymałam swoje buty pod nim, tak na wszelki wypadek. Na szczęście obyło się bez komplikacji. Opanowałam kubek z herbatą. Wzięłam jeden łyk, drugi, trzeci.... Było naprawdę dobre. Oglądnęłam się za siebie, by sprawdzić czy Silver się nie obudził. Na szczęście spał jak zabity. Zaczęłam myśleć nad tym, o czym może śnić... Ale ta myśl została zastąpiona przez inne.

Super Snowy! Miałaś się zaprzyjaźnić... A znalazłaś sobie ogiera. Ciekawe, czy zostawi Cię dla innej, jak tamten... Normalnie ekstra, Snowy... Ekstra... - myślałam i uśmiechnęłam się lekko. 

Po chwili kubek z herbatą był już pusty. Odstawiłam go na stoliczek i wróciłam do namiotu. Silver nadal spał. Położyłam się przy nim. Spojrzałam się znów na niego i głaskałam go po grzywie. 

- śpij... Zasłużyłeś sobie  - wyszeptałam.

 

//Wybaczcie znów za to "ś". Muszę kupić sobie szybko jakąś nową klawiaturę... //

Share this post


Link to post

Super...postój - pomyślałem z goryczą. W takim tempie do Eden dojdziemy za jakieś kilka lat. Straciłem z pola widzenia Softy więc postanowiłem znaleźć sobie miejsce do wypoczynku. Znalazłem dosyć wysokie drzewo. Po dokładnych oględzinach stwierdziłem , że siedząc na nim nie zmoknę więc zacząłem się na nie wspinać. Upatrzyłem sobie gałąź , która była na tyle nisko, że dałbym rade jej dosięgnąć z ziemi. Stanąłem na dwóch kopytkach i chwyciłem się gałęzi po czym powoli się podciągałem. Nie mogłem tego robić gwałtownie bo urwałbym gałąź. Po chwili leżałem oparty o pień na gałęzi. Zacząłem marzyć o...Softy. Tak...ale w stanie zakochania chyba normalne. 

Share this post


Link to post

- Tak jak już wspomniałem, być może to mój tata mi o tym nie wspominał bo myślał, że nie będzie mnie to interesowało, a szkoda... Jeśli chodzi o twoje podróże, to pod tym, względem wcale się nie różnimy, mimo licznych wypraw, nigdy nie zagrzewałem miejsca w nowo poznanych miejscach, lecz pomimo to zawsze do nich wracam, ponieważ lubię podziwiać ich naturalne piękno - powiedziałem, po czym zaczerpnąłem powietrza, aby kontynuować moją wypowiedź. - Szkoda, że nie wróciłaś nigdy wcześniej do swojego domu w Cloudsdale, być może poznalibyśmy się trochę wcześniej. Jeśli chodzi o twoją grę to tak naprawdę także i ja z uwagą słuchałem dźwięków, które wydobywałaś ze swojego instrumentu, ale w odróżnieniu do innych, o których wspomniałaś wiem , że nie pochodzi ona sama z siebie, za każdym razem musiałaś wkładać do tego część siebie, czego żaden inny kucyk ośmielony twoją sztuką nie potrafił dostrzec. Nie mogę się jedynie zgodzić z twoimi "farmazonami", jak je sama nazwałaś. Od samego początku naszej rozmowy z ciekawością wsłuchuje się w każde twoje słowo, a nawet oddech. Tutaj przerwałem na chwilę, aby móc wyszeptać do niej jeszcze parę słów. - Ja także ci dziękuję Sun, za to, że nie boisz się ze mną rozmawiać. Dzięki tobie zapomniałem o nieśmiałości, którą się odwzorowywałem, aż do tej chwili. Dziękuję... Po tych słowach zbliżyłem się do niej i przytuliłem do siebie. Nie byłem pewien, czy nie odrzuci mnie od siebie, ale musiałem zaryzykować...

Edited by MacTavish

Share this post


Link to post

Śniła mi się moja rodzinna wioska.

 

Wisiałem jakby w powietrzu. Pode mną, rozpościerał się Plac Modlitw, wyłożony nefrytem. Było tam mnóstwo kucyków. Na środku pałacu stał stary kucyk a obok niego trzech ogierów i 3 klacze.

 

- Moi drodzy. Zebraliśmy się, aby uczcić coroczne Dni Ziemi. W dniu dzisiejszym ja, Agile Mind, zrzekam się funkcji Najwyższego Kapłana i przekazuję ją mojemu synowi, Silver Shade'owi. Zbliż się.

 

Zobaczyłem..siebie. Miałem na sobie tkaną, srebrną Szatę Powietrza. Obok mnie szła jakaś klacz. Miała złoto zółtą grzywę. To była Snowy.

 

-Pragnę również oznajmić, iż przyjmuję do naszego Narodu nową klacz- Snowy Blast- powiedział Agile

 

Wstąpiliśmy na podium. Cała Wioska świętowała. Kuce ziemskie rzucały kwiaty a pegazy tworzyły napisy z chmur

 

***

 

Miejsce snu znowu się zmieniło. Tym razem byłem uczestnikiem.  Szedłem dość szeroką drogą w nieznanym kierunku. Miałem na sobie płaszcz z symbolem Kasty Kapłańskiej, czerwonym półksiężycem z białą chmurą. Spokojny marsz przerwał tętent kopyt. Spojrzałem przed siebie. W moim kierunku biegła jakaś klacz. Wpadła na mnie i krzyknęła:

 

-Proszę. Pomóż mi. On mnie zabije.

 

Spojrzałem znowu. Faktycznie. Za nią biegł Podmieniec z nożem rzeźnickim.

 

-Nie martw się. Nie dopadnie nikogo- uspokoiłem ją, przywołałem Ravena i stanąłem na dwie nogi.

 

Szurki magii poleciały w kierunku lalki. Wykonałem parę szybkich ruchów i marionetka w sekundzie poruszyła się. Lalka wzniosła się w powietrze, otworzyął pysk i wystrzeliła igły. Z ogiera zrobiła się poduszeczka na igły. Stanąłem na czterech nogach, odesłałem Ravena i zwróciłem się do klaczy:

 

-Nic ci nie jest ?

 

-Nie. Dziękuję- powiedziała.

 

Uchyliła kaptur i ... ukazała się twarz Snowy.

 

 

***

 

Tym razem byłem na balu. Stałem na środku, ubrany w garnitur. Grała spokojna muzyka, idealna do wolnego tańca. Podszedłem. Pod ścianą siedziała klacz ubrana w piękną, białą suknię.

 

-Mogę prosić do tańca ?- spytałem

 

-Chętnie- odpowiedziała i wyszliśmy na parkiet.

 

Wyszliśmy na sam środek parkiety. Kątem oka zauważyłem moją mamę i... jeszcze jedną klacz. Ale nie zwracałem na to uwagi. Spojrzałem na twarz mojej wybranki. To również byłą Snowy

 

***

 

Obudziłem się. Usiadłem i myślałem nad znaczeniem snów.

Share this post


Link to post

Leżąc tak rozmyślałam nad całym dzisiejszym dniem...

Spotkanie z Secretem, potem z Silverem... Niby minęło od tego kilka godzin, ale pamiętałam każdy szczegół. Zamknęłam na chwilę oczy. 

Widziałam tylko Silvera. Nic więcej... Uśmiechał się.... 

Nagle usłyszałam jak coś się rusza. Myślałam, że ktoś wszedł do namiotu i szybko przytuliłam się do ogiera obok. Tymczasem okazało się, że to właśnie on się poruszył. Obudził się i siedział. Spojrzałam na niego lekko zaniepokojona. 

- Czy... Coś się stało? Miałeś koszmar? - pytałam zmartwiona - Myślałam o Tobie... Jakoś nie mogę przestać. Na stałe zapadasz w pamięć - zachichotałam, mając nadzieję, że polepszę mu nastrój.

Share this post


Link to post

- Tu też mi zapadłaś w pamięć- powiedziałem i opowiedziałem jej swoje sny- Jak myślisz co to może oznaczać ?- spytałem się i przytuliłem się do niej, ponownie się kładąc

 

Dotknąłem kopytem jej policzka i pogłaskałem ją.

 

-Jesteś naprawdę piękna. Twoje oczy są naprawdę wspaniałe- powiedziałem. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że powiedziałem to na głos.

Share this post


Link to post

Jego ciepłe słowa docierały do niej z paro sekundowym opóźnieniem. On był taki cudowny! Naprawdę się w nim zakochała!
Sun bardzo zdziwił jego czuły gest. Hunter był tak fantastycznie ciepły i delikatny. Czuła jego silne kopytka. Delikatnie zsunęła je ze swojego grzbietu. Powoli, spokojnie odsunęła się od pegaza. Zauważyła, że otwierał pyszczek, by coś powiedzieć. Jednak nie dała mu powiedzieć ani słowa, gdyż zbliżyła swój pyszczek do jego. Pocałowała go. Była troszkę nieśmiała, ale chciała to zrobić, od czasu jej pierwszego snu. Była jeszcze bardziej szczęśliwa, niż podczas rozmowy. Czuła jego ciepły oddech na swoich policzkach. Gdy zabrakło jej tchu bardzo powoli się odsunęła.
-Emmm...- wydukała, łapczywie łapiąc oddech -Przepraszam jeśli posunęłam się za daleko- powiedziała delikatnie dysząc.
Już wiedziała co czują muzycy grający na instrumentach dętych. Choć miała już dużo lat jeszcze nigdy się nie całowała. Ale ciii...

/Jak się podoba?  :fluttershy5:

Share this post


Link to post

Zachichotałam cicho i uspokoiłam się trochę. To jednak nie były koszmary. Z ciekawością słuchałam jego snów. Trzy sny, ale bardzo ciekawe. Również zaczęłam się zastanawiać co mogą oznaczać... Zamknęłam oczy i skupiłam się. Po chwili namysłu... Dalej nie wiedziałam co mogą oznaczać. Ale pomyślałam, że powiem mu o swoich domysłach.

- Hmm.. Ten pierwszy oznacza pewnie, że będziesz tym... Najwyższym Księdzem, tak? Czy coś pokręciłam? - uśmiechnęłam się głupio i kontynuowałam - No i... Ja tam będę razem z Tobą... Przyjęta do Waszego narodu - znowu się chwilę zamyśliłam - W tym drugim... Może chodzi o to, że boję się, a troszkę na pewno, innych Podmieńców. Niektóre z nich są odwrotnością mnie. A Ty... Obronisz mnie przed każdym złem... - przytuliłam mocno Silvera, jakbym mu za coś dziękowała. Znowu chwila na przeanalizowanie trzeciego snu i moje przemyślenia - A ten trzeci... To może chodzi o to, że Twoja mama będzie próbowała zeswatać Cię z inną, ale nas to nie będzie obchodzić... - tu się zamyśliłam na dłużej i uśmiechnęłam.

Położyłam się razem z Silverem na łóżko. On mnie dotykał po twarzy i głaskał tak, jak ja jego. To było całkiem przyjemne. Kiedy powiedział, że jestem piękna, zalałam się na nowo czerwienią. 

- Umm.. D-dziękuję... Ty też... - speszyłam się i starałam się coś powiedzieć, ale bardzo się jąkałam. Jeszcze nie byłam przyzwyczajona do takich komplementów. - Masz... Ładną grzywę i te oczka - zachichotałam i przytuliłam go, po czym dałam mu kolejnego całusa w policzek. Nie puszczałam go jeszcze przez dość długi czas. Chyba zaczął się dusić...

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...