Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sign in to follow this  
Dolar84

He'll Never Leave Me [PL][Oneshot][Sad][Slice of Life]

Recommended Posts

Dzisiaj przeglądając fimfiction natknąłem się na prawdziwą perełkę. Opowiadanie smutne, a jednocześnie napisane w tak genialny sposób, że wręcz domagało się natychmiastowego przetłumaczenia. Cóż było robić? Zakasałem rękawy i od ręki dokonałem procesu translatorskiego. Dzięki temu mogę Wam przedstawić:

 

 

107685__safe_pinkie+pie_gummy_portrait_m

 

He'll Never Leave Me

Autor: Draconian Soul

 

Tłumaczenie

 

Jak zwykle serdecznie dziękuję Gandzi, który podjął się niewdzięcznego zadania korekty, oraz Myhellowi, który wystąpił gościnnie w roli prereadera.

 

Liczę, że tekst Wam się spodoba i uraczycie mnie garścią komentarzy.

 

Do następnego tłumaczenia!

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram powyższą wypowiedź, szczególnie w kwestii wpisania tego w historię tagów. Może i nie wycisnęło ze mnie łez, ale zmusiło mnie do tego, bym na chwilę się zadumał... szczerze polecam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Pierwszy akapit mnie okropnie razi. Autor powinien przenieść jego ostatnie zdanie do nowego akapitu. Wyglądałoby to o wiele lepiej.

 

bacfd3731c.png

 

A nie weszłam?

 

Doceniam, że chciało Ci się to tłumaczyć, ale sam fanfik mi się cholernie nie podoba. Pinkie nigdy nie była najbystrzejsza, ale robić z niej aż taką idiotkę, która

nie zauważa, że jej własny zwierzak umarł...

 

Nie skłoniło mnie to do refleksji ani nie poruszyło, co najwyżej zirytowało. Całe szczęście, że jest to takie krótkie i szybko przez to przebrnąłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, do mnie jakoś wybitnie nie trafił :P Co nie zmienia faktu, że czytało się nieźle, w końcu Dolar to pewna firma xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm... Niezłe... A sądząc po moim guście do takich tekstów, to bardzo dobre. Podobał mi się styl, naprawdę niczym Pinkie Pie.

Rzeczywiście, godne uwagi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

. Pinkie nigdy nie była najbystrzejsza, ale robić z niej aż taką idiotkę, która

 

 

      Cieszę się zainteresowaniem, jakim cieszą się Dolarowe tłumaczenia, jednakowoż męczy mnie pewien szczegół. Mianowicie to, iż niestety niektórzy wypowiadają się nie rozumiejąc w pełni tego, co przeczytali. Tak, mogę tak powiedzieć po tej wypowiedzi.

 

      Czyż bowiem nie jest (a przynajmniej nie powinno być) oczywistym, że to opowiadanie nie mówi tak naprawdę o smutnym losie pewnego aligatora, tylko raczej o reakcji naszej uroczej Pinkameny Diane Pie na tą wiadomość? Całość przedstawia bowiem pięknie to, jak nie dopuszcza ona do wiadomości pewnych oczywistych faktów, jak usiłuje zaprzeczać czemuś, o czym rzeczywiście zdaje sobie sprawę (co wnioskować można po zaschniętych śladach, po łzach, tuż po przebudzeniu). Ten fakt natomiast uwypukla tragizm sytuacji, w której wszyscy naokoło niej zdają sobie sprawę z tego co się stało, jednak (jak przy scenie z piknikiem i resuscytacji przeprowadzanej przez Pinkie) usiłują przymykać na to wszystko oko, by nie sprawiać jej przykrości.

 

      Suma sumarum, chodzi tutaj o mechanizm wyparcia i tragizm tego, jak sytuacja ta dotyka poszkodowanego i jego najbliższych. Oczywiście mogłem tutaj popełnić katastrofalny błąd w ocenie, jednak nie sądze by tak było w istocie.

 

      O samym opowiadaniu natomiast mogę powiedzieć: Bardzo dobrze napisane, krótkie opowiadanie. Nie będzie wam może spędzać snu z powiek, ale jest na pewno warte przeczytania. Pełnię tragizmu można jednak dostrzec, jeśli zauważy się pewien fakt: Ona bardzo dobrze wie, co się stało. Po prostu nie chce tego dopuścić do świadomości.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Co do postu wyżej:

 

Tak, zauważyłem to, o czym piszesz - smutek, wyparcie i silenie się na tragizm. Powinno to na mnie podziałać, ale nie podziałało. Moim zdaniem częściową winę za to ponosi fakt, że opowiadanie ma tylko 4 strony i ledwo co dowiadujemy się o tym, jak Pinkie go kupiła, a tu nagle koniec. Nawet nie zdążyłem się wczuć w sytuację czy jakkolwiek współczuć bohaterce.

 

Albo to mnie takie historyjki nie ruszają. Sam nie wiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może to kwestia tego, że z powodu tytułu, tagu Sad i wymienionego imienia aligatora byłem oswojony z opisem dalszych zdarzeń już od pierwszych kilku słów... Może to kwestia tego, że po prostu drażni mnie sposób formułowania myśli przez Pinkie i - nie, najwyraźniej ten tekst niekoniecznie trafia do wszystkich bez względu na opinię o tym kucyku... Tak czy inaczej ani mnie to grzeje, ani ziębi... a wydaje mi się, że tekst zrozumiałem. Co do tego waszego całego wyparcia - literatura ma swoje prawa i wyolbrzymienie nie jest niczym nagannym, ale chyba jestem osobiście zwolennikiem naturalizmu i nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Są jakieś granice i zderzyłem się z nimi dotkliwie podczas czytania. Ewentualnie już zbyt wiele razy postawiono mi przed oczyma tę różową klaczkę popadającą w taki czy inny rodzaj obłędu i po prostu mi się przejadło.

 

Co nie znaczy, że tekst jest zły. Pinkie jest, jaka jest i to, że za nią nie przepadam nie zmienia faktu, że została oddana dosyć... wiarygodnie mimo wszystko, a tekst sam w sobie porusza pewien problem, z którym w pewnym stopniu większość ludzi się nieraz spotka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę solidny sad. Autor zawarł dużo treści w bardzo małej objętości. Szczerze polecam!

 

Na temat przekładów Dolara raczej nie trzeba się wypowiadać, bo są - jak to zwykle - wyśmienitej jakości. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam nic więcej do dodania. Opowiadanie naprawdę inne niż pozostałe, pewna kwestia została tutaj przedstawiona w niespotykany sposób. Mimo iż nic nie jest napisane wprost, wszystko zostało zawarte w tym tekście. Jest naprawdę genialny i na swój sposób przejmujący. Mi bardzo się spodobał. Może nie poruszył mnie jakoś konkretnie, ale przypadł do gustu swoją formą, pomysłem na siebie i wykonaniem. Mało jest takich opowiadań, a jeśli są, to giną w gąszczu innych, ponieważ tutaj, trzeba czytać między wersami.

 

Podziękowania za tłumaczenie. Świetna robota :yay:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z jakichś powodów, ta historia okazała się dla mnie trudna do przełknięcia i taka też jest do skomentowania. Myślę, że to nie tylko przez opisane z perspektywy Pinkie Pie wyparcie, nie tylko przez to, że cały świat wokół niej zdaje sobie sprawę z tego, co się stało, ba, ona sama, podświadomie, zdaje się rozumieć, co spotkało Gummy'ego, ale także przez to, że my, czytelnicy, od początku nie mamy złudzeń, co jest grane. A jednak brniemy w tekst dalej, czytamy to i... jest przykro. Obecnie nie posiadam żadnego pupila, ale domyślam się, że ktoś, kto posiada zwierzaka, albo posiadał w nie aż tak odległej przyszłości, może widzieć w Gummym właśnie jego :fluttersad:

 

Narracja pierwszoosobowa sprawdza się znakomicie i pozwala z miejsca wejść w skórę Pinkie Pie, no i obserwować kolejne wydarzenia jej oczami. W ten sposób czytelnik prędko nabiera pojęcia, jak blisko była z Gummym, ile dla niej znaczył, jak wiele rzeczy robili razem i jak bardzo ceniła sobie to, że mogła przed nim się wygadać, o wszystkim. Więź ze swoim zwierzątkiem została zarysowana doskonale, przez co wyparcie się jego śmierci okazało się nie tylko super efektywne, ale bardzo wiarygodne w swym brzmieniu. Odmowa uznania rzeczywistości przez Pinkie nie została nam tutaj wyrażona wyłącznie poprzez słowa (chodzi mi o próby wytłumaczenia stanu zdrowia Gummy'ego oraz dlaczego otoczenie reaguje tak, a nie inaczej), ale także poprzez czyny (którym zresztą także towarzyszy odpowiednia motywacja, nierzadko odnosząca się do wspólnie przeżytej przeszłości), co z kolei wzmacnia smutny, choć nie melancholijny klimat. Znaczy, nie tyle smutny, co tragiczny, gdyż okazuje się (i to wtedy na moment udziela się melancholia), że podświadomie Pinkie wie, co jest grane, ale i tak to z siebie wypiera, a ślady po łzach tłumaczy... jakkolwiek.

 

W tym sensie, opowiadanie działa na wyobraźnię czytelnika, który zadaje sobie pytania – jak długo to jeszcze potrwa (w końcu ciało prędzej czy później zacznie się rozkładać), co będzie robić Pinkie, jak będzie reagować otoczenie (głównie jej przyjaciółki), no i co się z nią stanie, gdy już nie będzie się dało dłużej tego ciągnąć i tłumaczyć, no bo nie oszukujmy się, ostatecznie, nic nie zostanie z jej Gummy'ego. Co wtedy? Właściwie, im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej smutna jest to historia. Zatem fanfik nie operuje wyłącznie na tym, co się w nim znajduje, ale również na tym, czego w nim nie ma, a co może się dziać, co możemy sobie wyobrazić, że się stanie. To doskonała sprawa, bo historia zostaje w głowie, odbiorca myśli o niej, a może nawet szuka analogii do własnych doświadczeń. Jest to charakterystyczny rodzaj więzi z czytelnikiem; trudna sztuka, która nie każdemu się udaje. 

 

Dlatego też, uważam, że możemy tu mówić o bezbłędnie oddanym klimacie, który nie tylko bardzo odpowiada charakterystyce Pinkie Pie (bardzo często z tekstu wręcz bije jej entuzjazm, choć po pewnym czasie staje się on gorzki w odbiorze), zawiera pewne elementy serialowe (wynikające z wiernej kreacji protagonistki), ale również rzeczy chwytające za serce, przejmujące, wręcz dołujące, nierzadko ukryte, oczywiście tak, by od razu je wypatrzyć, ale również by stworzyć wrażenie, że być może wszystko jest ok. Biorąc pod uwagę te rzeczy, lepiej rozumiemy znaczenie tytułu. Nie chodzi tylko o to, że Gummy na zawsze będzie obecny w sercu i wspomnieniach Pinkie, lecz on dosłownie, fizycznie jej nie zostawi, bo ona się na to nie godzi. I to jest, samo w sobie, bardzo smutne, tragiczne, ale także zrozumiałe. No bo jak często nie godzimy się na zastaną rzeczywistość, chcielibyśmy, by było inaczej, po naszemu, co? 

 

Generalnie, jest to kolejny godny uwagi klasyk, przełożony - a jakże - bardzo dobrze. Nie zabrakło charakterystycznego stylu, nie zabrakło nastroju, całość brzmi po polsku naprawdę dobrze, a efekt końcowy w pełni został osiągnięty. Zgodzę się z Ghatorrem, że szło nad tym podumać i w sumie historyjka siedzi w głowie. Pojawił się pomysł na opisanie czegoś życiowego, na coś, z czym chyba większość z nas kiedyś musiała się zmierzyć lub będzie musiała stawić temu czoła w przyszłości, wybrano idealną (jak sądzę, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić kogoś innego, który z takim zapałem, tak infantylnie wypierałby fakty) bohaterkę, no i postawiono na krótką formę, czyli sprawną realizację, dbając wyłącznie o to, co najważniejsze. Dzięki temu przekaz okazał się wyrazisty, charakterystyczny, miał wysoką łatwość wwiercania się w świadomość czytelnika, stąd łatwo go zapamiętać, łatwo sobie przypomnieć. Tekst godny polecania nawet dzisiaj, no i w sumie wart refleksji. Wart każdej chwili, jaką można poświęcić na fanfika ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...