Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

Igrzyska Śmierci II edition [O dziwo, Pony]

Recommended Posts

Dałem się podejść. Jeszcze chwila, a zostałbym zabity przez tą klacz, lecz nagle Black zaatakował ją mieczem i zwrócił jej uwagę na sobie. Krzyknął, że nie zabiją już nikogo z jego przyjaciół. Black... on jest moim przyjacielem na zawsze... dałem mu słowo. Klacz wbiła ostrze w kopyto ogiera, skąd ja to znam... . Osobiście już raz dostałem w tą część ciała i wiem jaki ból się z tym wiąże. Próbowałem wstać, ale pojedynek z podmieńcem naprawdę mnie wykończył. Nie! Nie poddam się! Moje ciało zaczęło się podnosić. Wykorzystam resztę energii by to zakończyć! Po cichu podszedłem do klaczy i ugryzłem ją w ogon, po czym odrzuciłem gdzieś do tyłu. Z tego co zobaczyłem, jednorożec zdążył wyciągnąć ostrze z kopyta ogiera. Oczywiście, teraz skierowała się w moją stronę. Chciała zadać mi prosty cios sztyletem, ale odskoczyłem. Tak samo było z następnym i kolejnym. Klacz cięła powietrze z każdą chwilą coraz bardziej pałać do mnie gniewem. Ja, natomiast śmiałem się i obrzucałem ją od ślimaków. W końcu zamachnęła się i trafiła mnie w twarz. Z perspektywy Blacka, mogło to wyglądać jakby miecz wbił mi się w czaszkę, ale tak naprawdę złapałem go zębami. Kucyk stał przez chwilę wryty, co udało mi się wykorzystać. Zrobiłem skok w tył i posłałem mu silny kopniak w głowę. Siła uderzenia odepchnęła go tak mocno, że uderzył w drzewo, a ja ponownie upadłem, wykończony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powoli się podnosiłem Rapid znowu mnie uratował. Ale to jeszcze nie koniec to się nie skończy dopóki on nie będzie bezpieczny najpierw zginie klacz a potem nadejdzie mój czas. Próbowałem się podnieść z ziemi. Ale ból kopyta był potworny. Otworzyłem swój plecak, po czym wypiłem troszkę eliksiru. Nie chciałem go na sobie używać, ale wciąż pamiętałem słowa Twilight. Rana nie zagoiła się całkiem, ale ból powoli się zmniejszał. Nie miałem czasu czekać aż całkiem się zagoi. Powoli wstałem i skierowałem się w stronę Rapida. Położyłem przed nim eliksir.

-Wypij i odpocznij. Czas abym skończył to raz na zawsze.

Znów wyciągnąłem swoje ostrze i skierowałem się w stronę jednorożca. Widziałem jak powoli dochodzi do siebie. Nie chciałem nikogo zabijać. Nie chciałem być potworem. Ale teraz i tak już nic niema znaczenia Twilight nie żyje. A ta klacz może zabić mojego ostatniego przyjaciela. Zacząłem biec w stronę klaczy. Ale ta najwyraźniej to spostrzegła. Również mnie zaatakowała. Nagle poczułem jak moje ostrze wbija się w jej ciało. Nie byłem pewny czy ją zabiłem. Ale leżała i wyglądała na martwą. Nagle poczułem ogromny ból. Wtedy to spostrzegłem klacz zdążyła wbić mi swoją broń w grzbiet. Czułem się coraz słabszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten przeklęty brak sił! Teraz, nie mam już energii, by z nią walczyć. Black najwyraźniej ma, bo stał i położył mi eliksir przed nosem. Wypij i odpocznij... nie! Na odpoczynek był już czas! Muszę się ruszyć! Ale jak! Nagle usłyszałem w głowie głos: "Ty już dobrze wiesz jak..." . Wiedziałem, kto to. On jest jedynym wyjściem. Dźwięk kajdan robił się coraz głośniejszy... . On chciał mojego pozwolenia. Potrzebował go, by się wydostać. Nie mogę pozwolić Blackowi zginąć. Lekko się podniosłem i powiedziałem to.

- Masz moje pozwolenie... - Mówiąc to, upadłem na ziemię. Moje futerko zaczęło robić się ciemniejsze, a grzywa wyprostowała się i przybrała kolor czarny. Nagle podniosłem się, a moje oczy były karmazynowe. Schowałem eliksir i pod tą postacią zacząłem iść w kierunku ogiera. Wbił on miecz w klacz, jednak ona także go zraniła. Mimo prób kucyka, klacz nagle się podniosła i korzystając z tego, że jej ostrze jest w jego ciele, wyciągnęła miecz, który tkwił w jej obojczyku i chciała nim zadać mu ostateczny cios. Podniosła ostrze do góry i zaczęła opuszczać je w kierunku ogiera, gdy nagle uderzyłem ją w plecy, co skutkowało powrotem na ziemie i upuszczeniem miecza, który przejąłem ja. Używając ostrza, zacząłem po kolei przebijać jej kopyta, przy czym strasznie krzyczała. Aż w końcu, używając kopyt, zmiażdżyłem jej czaszkę. Miecz, natomiast gdzieś rzuciłem. Następnie, wyjąłem sztylet z grzbietu ogiera i usiadłem przed nim, patrząc na niego czerwonymi oczami. Jednak wcześniej, udało mi się zmusić Smile'a, by podał mu kartkę od Irona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem w szoku tym, co ujrzałem to nie był Rapid. Słyszałem pogłoski w dystrykcie ze Pinkie czasami też się prostowała grzywa, gdy była smutna. Ale to było zupełnie, co innego. Przeczytałem kartkę od Irona, po czym się uśmiechnąłem.

-Ah ten Iron.

Znów spojrzałem na nowe wcielenie, Rapida. Uśmiech nie znikał mi z twarzy.

-A, więc to jest prawdziwy wygląd twojej mocy. Czymkolwiek jesteś domyślam się, co chcesz zrobić. Jeśli Rapid mnie słyszy lub ty jesteś w stanie mu to przekazać. Powiedz mu, że nie mam mu tego za złe. Tam już nic na mnie nie czekało. Jeśli trafie do miejsca gdzie jest Pinkie i nasi przyjaciele pozdrowię ich od ciebie. Jednak chciałbym ci coś jeszcze dać.

Powoli sięgnąłem do torby. Po czym wyciągnąłem małą kartkę.

-Chciałem to dać Twilight. Myślałem, że zdołam ją ocalić. To receptura na stworzenie mojego eliksiru. Może ci się do czegoś przyda.

Po tych słowach zamilkłem i zamknąłem oczy. Czekałem na kolejny ruch ze strony dziwnego alter ego Rapida.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eh, wyniki Łooooł... ^^
To na co wszyscy czekali, wyławiamy zwycięzcę.

Koniec? Dobr...
 

No to lecim....


 
Jeszcze trochę

 

Dobr...

 

Magus

Interpunkcja, Gramatyka,Ortografia: Małe zgrzyty, nic takiego 9/10

Logika: Twoje posty od początku zadziwiały mnie sposobem myślenia twojego bohatera. Brawo! 10/10

Styl:Bardzo fajnie się czytało 10/10

Ogólna Historia: Dobra i nie przesadzona. Na prawdę, jestem pod wrażeniem 10/10

 

39/40

 

Sajback claus

Interpunkcja, Gramatyka,Ortografia: Zgrzyty małe są, ale ok :D9/10

Logika: Wspaniale :D 10/10

Styl: Łeee...Tak bardzo przepraszam, wszystko spoko i ogólnie, ale... tekst Magusa miał według mnie trochę więcej głębi. Niestety 9/10

Ogólna Historia: Od początku bardzo podobała mi się postać Smile'a. 10/10

 

38/40

 

O jednego punkta zwyciężył... Magus. Dziękuję, pora zabierać się za edycję III, która będzie... w stylu TCB. Wszystkie informacje o byciu mentorem Magus dostanie na PW. Pozdrawiam i dziękuję, to była świetna gra. Kiedy obydwoje przeczytacie, rada bym była, gdybyście mnie poinformowali, bo muszę zgłosić, że temat niekatywny Pozdrówko :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chwyciłem miecz i mocno się zamachnąłem. Kiedy Black otworzył oczy, zauważył że wbiłem miecz, we własną pierś. Kaszlnąłem krwią.

- Gdybym cię zabił... nie byłoby zabawy... - Mówiąc, to upadłem na ziemię grzietem. Moja grzywa z powrotem zrobiła się biała, a kolor futerka powrucił. Nagle wystrzelił ze mnie potężny czerwony promień, który przybrał postać feniksa i nagle eksplodował. Zapanowała cisza, a z nieba zaczęły powoli opadać czerwone płatki róż. Moje oczy nagle zrobiły się różowe.

- To była dobra zabawa... . Zasłużyłeś na wygraną... . Zawsze będziesz moim przyjacielem. Proszę... dopilnuj, bym spoczą obok Pinkie... . To ja pozdrowię ich od ciebie. Nie martw się... przygotowałem się na to... jeszcze się spotkamy... - Wyciągnąłem w jego stronę kopyto. - Pamiętaj o mnie.... przy... jacielu. - moje kopyto upadło i zamknąłem oczy.

Oczom Blacka ukazał się biały mój czerwony duszek, który trzymał za kopyto, duszyczkę Pinkie. Chwilę później uśmiechnąłem się do niego i zniknąłem.

(Gratulacje dla zwycięzcy!)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, co zobaczyłem wprawiło mnie w ogromny szok. Wszyscy zginęli tylko ja przetrwałem straciłem wszystko i wszystkich. To nie tak miało być. Spojrzałem na ciało Rapida z ogromny smutkiem.

-Obiecuje przyjacielu spoczniesz obok Pinkie. Zabiorę ciało każdego z was i pojadę do każdego z waszych dystryktów by oddać wam ostatnie honory. Jednak teraz już nic nie będzie takie same. Już nigdy nie zdołam powrócić do swojej dawnej natury. Igrzyska mnie zmieniły na zawsze. Czekajcie tam na mnie przyjaciele obiecuje, że wkrótce się spotkamy do tego czasu nigdy was nie zapomnę.

Powoli położyłem się na trawie i patrzyłem ze smutkiem w niebo.

-Tak bardzo mi was wszystkich brakuje.

Powiedziałem bardzo smutnym głosem

(Dzięki ale naprawdę się nie spodziewałem zwycięstwa myślałem, że odpadnę pierwszy)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzwony informowały o wyborze zwycięscy.

Nad głowami przeleciał ci poduszkowiec.

Zabrał cię i poleciał do Canterlotu. Pora przyjąć honory zwycięzcy... (dobra temat - do archwium)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat zamknięty i przeniesiony na prośbę autorki


Temat został zamknięty oraz przeniesiony do archiwum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...