Jump to content

[Gra] Chromantis - wyprawa do wnętrza Świata.


Zegarmistrz
 Share

Recommended Posts

Magazyn

 

Powoli schodziliście schodami w dół a waszym oczom ukazywały się resztki okablowania na ścianie i kilka o dziwo, całych lamp zamontowanych w to wszystko. Kabel prowadził z góry, więc panel zasilania też musiał być gdzieś wyżej.

W bladym i słabym świetle modułu mogliście dostrzec kilka skrzyń, trochę żelastwa w postaci ciemnych rurek porozrzucanych tu i tam. Co rusz coś wam chrzęściło pod stopami, jakbyście poruszali się po zaschniętych liściach.

W pewnym momencie światło latareczki utonęło w ciemności korytarza-tunelu idącego gdzieś w dal.

 

Stacja

Tylko przez chwilę stwór zdawał się być zaskoczony waszym widokiem równie mocno, jak wy jego. Lecz to trwało raptem kilka sekund.

Sekund które niektórzy z was wykorzystali by ratować swoje żywota.

Eomeer jednym solidnym ruchem uderzył tarczą o ziemię, odcinając towarzyszy od stwora.

A chwilę później poczuł liczne uderzenia kiedy kule zaczęły rozrywać powietrze. Każda z nich ciężko odbijała się od jego tarczy, rykoszetując na lewo i prawo. Sam zaś impet tego metalowego deszczu przesuwał Tarczownika powoli do tyłu.

Wystarczyło jedno ziarnko piasku, by jego noga straciła przyczepność, a on, równowagę.

Jedno pasmo źle sprawdzonego mocowania na bucie.

Jeden niżej ułożony kamień w podłożu.

Lecz zanim jeszcze Fortuna wykorzystała swoje karty, Zolkistet otworzył ogień w kierunku przeciwnika.

Ten zaś, trafiony, cofnął się o kilka kroków przerywając ostrzał. To dało wam czas niezbędny do wycofania się w kierunku stacji. Te kilka sekund osłoniło was przed kolejną serią ołowiu, która zmasakrowała jeden z automatów rzuconych na ulicę. Kiedy już wycofaliście się skutecznie do środka budynku, Neftahar zamknął za wami drzwi, odcinając was od mechanicznej bestii.

Jednak wiedzieliście że te drzwiczki długo nie wytrzymają jeśli mobek zapragnie się z wami pokoedukować.

 

Neftahar

Mieszanka robiła się coraz bardziej niestabilna, rozbita tworzyła bardzo mocny klej. Zmieszana lada moment miała wybuchnąć napalmem. A kilka takich kulek w pomieszczeniu w którym je zebrałeś gwarantowało dość.... widowiskowy blask chwały.

 

Vrem

Zejście na dół ukazało ci twoich kompanów wycofujących się przed gradem kul latającym na zewnątrz. Kul, które mogły w każdej chwili poszatkować dolne piętra.

Link to comment
Share on other sites

Eomeer

 

Eomeer dzielnie przyjmował nadlatujące pociski. Wiedział, że od tego czy wytrzyma zależy życie jego kompanów więc nie poddawał się. Jednak to powolne przesuwanie do nie wróżyło nic dobrego. Cholera jeśli tak dalej pójdzie to... Nie dokończył myśli bo wtedy się potknął. Upadając czuł już dotyk śmierci. Nagle Metalowy skorpion przestał strzelać. Eomeer rozejrzał się szybko i zobaczył Zolkisteta strzelającego do maszyny. Dzięki Bogu pomyślał Eomeer po czym pośpiesznie wstał i osłaniając tarczą sojusznika wycofał się do sklepu. Kiedy drzwi zostały zamknięte Eomeer odetchnął z ulgą, ale nadal jego tarcza była skierowana w stronę przeciwnika od którego oddzielała ich ściana. Szybko rozejrzał się wokół. Zobaczył Neftahara obserwującego dziwną substancję lecz nie przyjrzał się jej uważnie. Miał na głowie inne problemy.

 

 

-Dobra panowie- powiedział spokojnym lecz zmęczonym głosem.- Ktoś ma jakiś pomysł? Bo w takim tempie to coś zaraz może nas znowu zaatakować. Rikon do roboty.-Powiedział do swojego modułu, który obejrzał tarczę i wydał z siebie krótki gwizd i wyświetlił na małym liczniku 90%. hmm 90% sprawności... To cholerstwo jest naprawdę mocne. Musimy coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że mr. Clockwork'owi i mr Tux'owi idzie lepiej niż nam. Rozmyślał spokojnie Eomeer nie opuszczając tarczy ani miecza.

Link to comment
Share on other sites

Zolkistet

Maszyna najpierw otworzyła ogień do Tarczownika, Eomeera. Dzięki temu miałem czas aby wymierzyć.

Strzelanie do mechanicznych konstruktów sprowadza się do mierzenia do ruchomych, odsłoniętych elementów. A taki na przykład dało się zauważyć na nodze maszyny.

Oprzeć broń o zgięty łokieć, zrównać muszkę ze szczerbinką i... nacisnąć spust.

Wystrzał nastąpił w szczęśliwej dla nas chwili. Nasz Tarczownik, który był pchany siłą ostrzału tej maszyny właśnie się przewrócił i już zaraz miał stać się durszlakiem, kiedy mój ostrzał odwrócił uwagę maszyny.

Plusem było to, że Eomeer przeżył. Minusem to, że skorpion skupił się na mnie. Ja wolałem mu nie dawać okazji do ostrzelania mnie. Ruszyłem biegiem w kierunku stacji, a za mną reszta "oddziału wypadkowego".

Maszyna ostrzalała nas raz jeszcze. Na szczęście nie trafiła, kule rozwalili tylko jeden z automatów. Cóż, może coś mu uszkodziłem i tak szybko nie potrafi się obracać. Nie miałem okazji sprawdzić, bo byłem zbyt zajęty uciekniemy jak najszybciej do schroniska.

Dotarliśmy do środka a Neftahar zamknął drzwi. Teraz będzie trudniej. Trzeba to draństwo jakoś załatwić...

- Mam pomysł. Mogę wejść piętro wyżej, tam na balkon - powiedziałem spokojnie, rozglądając się po pomieszczeniu. - Mój moduł mógłby mi zapewnić jako taką osłonę, ale nie o to chodzi. Kiedy będę na górze, będę miał lepsze pole do ostrzału. Najpierw pozbyć mu się tych jego przednich kończyn, a potem odstrzelić ogon. Natomiast wy - powiedziałem, wskazując na moich towarzyszy - odwrócicie jego uwagę. Eomerze, ustawisz się z tarczą i weźmiesz na siebie jego ostrzał. Vrem i Nefethar, wy wtedy ostrzelacie go. Najlepiej wychylajcie się naprzemiennie z okien, aby nie był pewien do kogo strzelać - spojrzałem na moich towarzyszy. - To moja propozycja. Jakie są wasze?

Link to comment
Share on other sites

Mr. Clockwork

 

Nakazałem swojemu modułowi znalezienie panelu i załączenie światła. Odczekałem, aż stanie się światłość lub aż wróci mój moduł. I wtedy najpierw rozejrzałem się po podłodze, dzięki światłu lamp lub latarki, a potem ruszyłem dalej chyba, że na ziemi leżało coś interesującego.

Link to comment
Share on other sites

Mr Tux

 

Mr Tux ruszył w ciszy za Mr Clockworkiem, zdając się całkowicie na niego a to dlatego iż jego moduł zdawał się być do niczego.Zdawał się być lekko przerażony z powodu tej ciemnicy.Coraz bardziej dobijał go to że nie kupił sobie latarki ani noktowizora.

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis
Link to comment
Share on other sites

Vrem

 

Słysząc plan kompana zastanowił się chwile. Jego moduł usiadł mu na ramieniu i odparł syntetyczną mową:

- Pomysł nie głupi. Spluwacz poleci z Tobą i da Ci dodatkową siłę ognia. - Po tych słowach moduł podleciał do Zolkisteta, a Vrem usadowił się przy ścianie z gotową igłownicą.

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Stacja

 

Za ścianą rozległa się kolejna kanonada, strzepując kurz z sufitu na wasze głowy. Wiedzieliście że jeśli tak dalej pójdzie, to nie będzie się w czym bronić, a wasz "kolega" z zewnątrz nie oszczędzał na pociskach. Kolejne kule obijały się o zabudowanie, wybijając pozostałości okien, uszkadzając zarówno dach, jak i drzwi. Z kolei niesystematyczny odgłos ostrzału dawał wam znać, że stwór wyraźnie się przemieszcza. Coraz bliżej wejścia.

 

Magazyn

 

Moduł wrócił wydając z siebie dźwięki które mogłeś odczytać jako "brak zasilania". A to oznaczało ciemność lub plan na przywrócenie takowego. Klatka schodowa kończyła się tunelem, zatem mieliście dalej możliwość parcia przed siebie, powrotu lub przywrócenia zasilania w tym miejscu.

Link to comment
Share on other sites

Eomeer nasłuchiwał przez chwilę po czym zaklną pod nosem.

-Cholera jak tak dalej pójdzie to zaraz nie będzie gdzie się schować.- Powiedział do siebie. Po chwili, nadal zasłaniając się tarczą, odwrócił się do reszty towarzyszy.

-Mam nadzieję, że ktoś z was ma jakiś plan co z tym zrobić.- Wskazał lekkim ruchem głowy w stronę drzwi.- Albo gdzie uciec. Bo inaczej będziemy mieli wiele na głowie o ile będziemy ją jeszcze mieli.- Dokończył po czym ponownie zwrócił się w stronę drzwi. Miecz nadal miał w gotowości.

-Rikon chowaj się. Zaraz może się tutaj zrobić nieciekawie.- Moduł wydał z siebie krótki gwizd po czym podleciał i schował się za tarczą. Eomeer natomiast przybrał stabilniejszą pozycję. Był przygotowany na atak.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Mr Tux

Widząc tunel przed sobą lekko się wystraszył tym iż może coś z niego wyjść dlatego stanął przed wejściem do tunelu z tarczą skierowaną przed siebie.Stał tak mając nadzieję iż nic stamtąd nie nadejdzie a jakby co to ma swoją lance i miecz.Czuł ogromną presję swojego odpowiedzialnego zadania.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...