Jump to content

"Ku nowemu, innemu życiu" [Ares Prime i peros81]


PlagueOverlord
 Share

Recommended Posts

[Spring Love]

Kiedy zbliżaliśmy się do karczmy, podeszła do nas nagle pewna klacz. Przypatrzyłam się jej i po chwili odpowiedziałam.

- Jestem Spring Love. Szukamy naszej przyjaciółki, białą klacz z lazurowymi, lecz krótkimi włosami. Prawdopodobnie była z nią fretka - spytałam się. Spoglądam ukradkiem na towarzyszy czy odpowiedzą coś czy raczej pozostaną cicho.

Link to comment
Share on other sites

HardShell

 

To wszystko zdawało mi się zbyt podejrzane. Jest za spokojnie, oni są dziwni. Instynkty samozachowawcze zawsze mnie ostrzegają przed czymś takim. To nie było normalne by tak poprostu wpuścili do ich wioski potwora takiego jak ja. O towarzyszach nie wspomnę. 

- Wy mieć nas za naiwnych? - spytałem wreszcie tej która chyba była przywódcą wioski. - Kim jesteście?! Czuć was Rojem! Ale innym! Nieskażonym! Gdzie OLIVIA!?!

Link to comment
Share on other sites

[Viktor]

 

-Spokojnie podmieńcu. 

<Spojrzałem na Hardschell'a z lekką dysaprobatą.>

-Nie unoś się tak bo jeszcze żyłka ci pęknie...

<Spoglądam na skaczącą dookoła nas kalacz, unosząc jedną brew.>

-Rzadko chyba patrzysz na swoich sąsiadów, droga Pani. Zresztą nie ważne..

<Zreflektowałem się.>

-Miło panią poznać, a przynajmniej miejmy taką nadzieję. Nazywam się Viktor Hark i nie koniecznie szukam Olivi, tak dla uściślenia mej obecności z nimi..

<Spoglądam na granatowego skoczka.>

-Może skoro już nas tak Pani wita, to może opowie nam coś o tym miejscu, jak i o monumencie, który tu stoi? 

<-Jeśli ta niebieska nie skończy skakać, jak opętana... to nam oczy wylecą z orbit!

-Wiem, królową etykiety to ona nie zostanie...>

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Wszyscy

 

Gdy tak jeszcze chwilę staliście patrząc się na w ciągle skaczącą klacz, jednak gdy Hardshell krzyknął na dziewczynkę przestała skakać. Usiadła na śniegu i zaczęła wchodzić w stan smutku, by po chwili płakać. Nie za bardzo wiedzieliście jak małą klacz uspokoić, lecz chwilę później podeszła do was nie co starsza szkapa. Swoim wyglądem była przeciwieństwem skocznej klaczy, Obniżyła swoją głowę do ucha dziewczynki i szeptała jej coś do ucha. Nie usłyszeliście co rzekła, ale spowodowało to, że Purpur się uśmiechnęła do niej i pobiegła do domu, czyli do pobliskiej karczmy. Spojrzała się do was i rzekła

- Przepraszam za swoją młodszą siostrzyczkę, ona po prostu nie widziała nikogo poza naszą krainą. Nazywam się Arctic Blue - swym kopytkiem pokazała na budynek z szyldem o kształcie płatka śniegu, dodając że to jest karczma, którą prowadzi rodzinny interes.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

- Nic nie szkodzi. W sumie nawet rozumiem jej entuzjazm - rzekłam z przyjacielskim uśmiechem. Po chwili jednak wróciłam do tematu jaki zaczęłam przy tamtej klaczy, czyli czy ktoś tutaj widział Olivie. Dokładnie opisuje jej wygląd a potem się pytam jej.

- Widziała może ją pani? Zależy nam bardzo na jej znalezieniu - powiedziałam z głosem pełnym nadziei. Znalezienie Olivi to teraz moje jedyne marzenie. 

Link to comment
Share on other sites

- hMPH...  - mruknąłem na widok tej większej. - Budynek za mały dla mnie. Za ciasny... - syknąłem podchodząc do tej co nazwała się Arctic Blue. - Hardshell chyba się tam nie zmieścić. I tak wogóle... skąd ja wiedzieć czy wy tam w środku nie zaatakować nas? Z bronią się nie rzucić? Nie pojmać? Hm? - zawsze byłem podejrzliwi co do takich misjsc gdzie nie bano się kogoś takiego jak ja. 

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Wszyscy

 

Blue pokręciła głową jak zobaczyła jak Viktor ją wyprzedził. Natomiast gdy usłyszała o Olivii odparła tymi słowami.

Tak znam ją dobrze, gdyż często odwiedzała tą wioskę podczas swoich wypraw - lecz po chwili dodała - Jeżeli jej szukacie to możecie znaleźć tylko w jednym miejscu czyli w stolicy na północ stąd, lecz radzę wybrać się tam dopiero jutro. Powodem tego są bardzo chłodne noce.

Gdy weszliście do środka oprócz Hardshell'a ujrzeliście przyjemnie przygotowaną karczmę z paroma osobami siedzącymi na swoich miejscach i rozmawiając między sobą. Zauważyliście, że karczma od środka była większa od tego co widzieliście na zewnątrz. Natomiast Blue odparła Hardshell'owi, że przeciwieństwie do equestrian (nie wiem czy to dobrze odmieniłem) oraz innych ras rozumiemy odmienność innych, gdyż sami jesteśmy inni, lecz to akceptujemy. Po chwili otworzyła dodatkowe drzwi, które były wystarczająco duże żebyś mógł wejść.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Rozglądam się i podchodzę do klaczy z którą rozmawialiśmy.

- Nie wiem cz akceptujecie Equestriańską walutę, innej nie mam - rzekłam. Jeśli to nie będzie żaden problem to idę do baru zamówić sobie coś do picia, ale bez alkoholowego. Jeśli natomiast nie będę mogła siadam przy wolnym stoliku czekając czy inni podejdą usiąść czy raczej będę sama tutaj siedzieć. O bu przypadkach siadam na wolnym miejscu. Następnie wyciągam książkę i zaczynam sobie czytać.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

[Viktor]

 

<Siadam naprzeciw Spring Love i uśmiecham się lekko. Z sakwy wyciągam kieliszek i nalewam sobie lampkę wina, spoglądając na młodą klacz i upijam mały łyk.>

-Może zechcesz mi powiedzieć po co jej szukacie i właściwie co chcecie osiągnąć? Bo podróż na północ raczej będzie mało przyjemna, zwłaszcza, że Hardshell kiepsko znosi arktyczne mrozy. Zresztą nie tylko on, a fakt że rzuciłaś się dla niej w to miejsce bez jakiegokolwiek przygotowania. Świadczy o twojej silnej determinacji w znalezieniu jej, albo młodzieńczej głupocie.

Link to comment
Share on other sites

Odrywam oczy od lektury "Podmience i demony, czyli wrogowie naszego zakonu" i odpowiadam z lekkim uśmiechem do niego.

- Olivia to ważna dla nas osoba, szczególnie dla Hardshella. Jest ona defacto naszym Leaderem. Wiele poza paroma małymi szczegółami nie wiem poza tym iż jest niewidoma oraz iż kogoś ma. Kogo to nie wiem.

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

 

Chciałem czy nie, wejść musiałem. Z prostego powodu, iż niskie temperatury zaczęły źle na mnie wpływać. Podczas mrozów nie mogłem latać, ryzykowałem uszkodzenia lub nawet utratę skrzydeł. Ci co byli w środku, gapili się na mnie. Ukradkiem albo otwarcie. Ale nie przejawiali agresji. Było ciepło i sucho, ale nigdy nie czułem się w takich miejscach dobrze. W końcu gdzie witaliby potwora z otwartymi ramionami? 

Nie odzywałem się na razie, starając się póki co bardziej ogrzać i odzyskać czucie w mięśniach skrzydeł. W tym celu powoli je składałem i rozkładałem, jednocześnie czyszcząc je jak to robią niekóre owady i nawilżałem je własną śliną. 

Taka temparatua jak na zewnątrz, póki co, dla mnie jest tylko nie przyjemna, ale gdy jest zimniej... wtedy dłuższe przebywanie na jeszcze większym mrozie, może skończyć się tym, że zamarznę na kość szybciej niż Spring czy Viktor. 

Link to comment
Share on other sites

-To ciekawe.

<Spoglądam na Hardshella z lekkim uśmiechem.>

-Może się napijesz? Zawsze cieplej pod sercem ci będzie

<Patrzę na Spring Love.>

-Tytuł książki jest dość ironiczny biorąc pod uwagę obecność, nowego rodzaju podmieńca... Bez urazy Hardshellu.

<Upijam łyk wina i patrzę w kierunku Arctic Blue.>

-Kim jest przedstawiona postać na monumencie, który stoi na środku miasteczka? Przyznaję, że dość nietypowy to posąg.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

 

- Wody... byle nie zimnej i dużo - powiedziałem wreszcie, kończąc czyszczenie i pielęgnację skrzydeł. - Zwykła, czysta, świeża woda. Nic innego nie piję. Nie pijałem. Książka. Nie Lubić. Nie smaczna. Próbowałem - mruknąłem do Spring. - Tam jest jak zabijać podmieńce? 

Link to comment
Share on other sites

-Sądząc po tytule zapewne tak.

<Spoglądam na Hardshella śmiejąc się lekko.>

-Masz krótką pamieć, mój drogi! Jeszcze jakiś czas temu przecież piliśmy razem wino. Już zapomniałeś, czy wciąż ci szumi w głowie?

<Nalewam Hardshellowi odrobinę wina.>

-Przy twojej głowie, lepiej byś nie pił za dużo, bo ostatnio dziwnie mówiłeś do panny Love

<Spoglądam na Spring.>

-Próbowałaś kiedyś zabić podmiańca błyskawicą? Dość skuteczna metoda, z pewnością mniej męczy od walki w zwarciu.

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam na Hardshella z przyjaznym uśmiechem.

- Wkońcu jako siostra Jungli muszę umieć takie rzeczy. My się utrzymywałyśmy z zabijania demonów i podmieńców które gnębiły mieszkańców krainy. Ciebie nigdy bym nie skrzywdziła, Shell - powiedziałam i skierowałam na kuca swój wzrok.

- Bez obrazy, ale magię może posiadam i dobrze nią władam, lecz preferuje walkę moim mieczem. Poza tym ja lubię się męczyć - powiedziałam rozsiadając się tak by było widać moją figurę. Głównie treningi oraz inne ćwiczenia pomagały mi to utrzymać... oraz dość surowa dieta.

Link to comment
Share on other sites

-Ależ ja się nie urażam moja droga. Przecież, jesteś już na tyle dorosła, by sama decydować o tym, jak iść przez życie.

<Upijam łyk wina i uśmiecham się lekko.>

-Skąd w ogóle pomysł, że mogłem poczuć się urażony? Moja droga przecież, nie powiedziałaś nic złego.

<Lustruję od góry do dołu sylwetkę Spring Love.>

-Chcesz mi zaimponować, czy przemawia przez ciebie próżność? 

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

 

Nie ruszyłem tego... wina. Nie. Ostatnio dziwnie na mnie zadziałało. Zaczekałem aż przyniosą wodę. 

- Magia - mruknąłem. - Też mam magię. Ale mało używam. Nie potrzebuję. Po co mi w walce. W walce mam siłę i zdolności. A podmieńca można zabić tak samo jak kuca. Jedni i drudzy tak samo krzyczą gdy odgryza się im głowy. Byli tacy łowcy, wytropili i zabić chcieli. Źle zrobili że nie odeszli. Zabiłem. Jednemu odgryzłem głowę. Więcej nie polowali. 

Link to comment
Share on other sites

<Spoglądam na Hardshella i przesuwam jego kieliszek do siebie.>

-Pewnie masz rację. Płoną zapewne równie efektownie. Jednak myślę, że nie jest to stosowne miejsce i moment, by rozmawiać o zabijaniu choć to ciekawy temat.

<Patrzę na Hardshella.>

-To prawda, że wszystkie podmieńce nie mają duszy? Bo jak patrzę na ciebie, to mam wątpliwość względem tego stwierdzenia. Wiem, że jesteś eksperymentalną bronią, ale wciąż pozostajesz tym kim jesteś.

 

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

 

- Dusza... - mruknąłem. - Ty naprawdę sądzisz, że podmieńce to tylko zwieżęta, pasożyty żerujące na innych? Że nie potrafią myśleć same? - gardłowo i ponuro się zaśmiałem. - Wy nic o nas... o Podmieńcach nie wiecie. Nic, poza tym jak ich zabijać. 

Link to comment
Share on other sites

"Z pewnością mają upośledzenie umysłowe" pomyślałem słysząc Hardshella, który nie do końca zrozumiał moje intencje, które były zaparte w pytaniu. Westchnąłem ciężko i spojrzałem na niego pobłażliwie.>

-Chyba nie do końca zrozumiałeś moje pytanie. Wyraziłem zainteresowanie twoją rasą, a ty obruszasz się, jak kokieterka, która została odrzucona. Może i masz rację w tym, jak jesteście postrzegani przez innych, ale mój stosunek do twojej rasy jest ambiwalentny. Do póki, któryś z twoich pobratyńców nie wejdzie mi w drogę rzecz jasna, ale to akurat tyczy się wszystkich ras.

<Upijam łyk trunku.>

-Poza tym sam stwierdziłeś, że narodziłeś się by być bronią. Więc może i Chrysalis pozbawia swoich żołnierzy wolnej woli, by łatwiej ich kontrolować. 

Link to comment
Share on other sites

- To nie moi pobratymcy. Ta sama rasa. Tak. Ale nie bracia ani siostry - przypomniałem dobitnie, rozdrażniony przez ten jego dziwny, drwiący ton. - Oni poprostu słuchają Plugawej Królwej. Czy muszą, czy sami chcą... nie wiem. Ale słuchają. I wykonują rozkazy. 

Link to comment
Share on other sites

Kiedy się spytał czy chce mu zaimponować to odpowiadam.

- Po prostu się rozsiadam bo mi wygodnie. Poza tym znając życie to już połowa baru ma o mnie jakeś fetysze czy coś. Nie mówię tak bo chce by tak było. Mówię tylko z przyzwyczajenia - powiedziałam i zaczęłam się im przysłuchiwać jak rozmawiają. Kiedy temat zszedł na podmieńce ona odpowiedziała.

- Jeśli mam być szczera to z podmieńcami miałam najmniej kontaktów. Blisko jestem z dwoma, jeden z resztą tutaj siedzi, a drugi, mam nadzieje iż jest z Olivią. Reszta to albo chciała mnie zabić, zaliczyć... albo oba na raz. Według mnie Hardshell nie jest jak "podmieniec". Troszczy się o pewną osobę albo dwie, zawsze pomocny. Co prawda niekiedy zbyt sądzi iż wszędzie jest jak w Equestrii gdzie podmieńce traktuje się jak zarazę. Jakoś tutaj nikt nie krzyczy na ciebie ani nie mówi byś sobie poszedł stąd. Poza tym nie jesteś podmieńcem. Jesteś czymś więcej. Jako jeden z nielicznych podmieńców udało ci się uciec spod kontroli Królowej. Jeśli o mnie chodzi, nigdy nie miałam lepszego przyjaciela wśród samców, w ogóle - powiedziałam do niego z uśmiechem.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

<Uśmiecham się złośliwie kiedy Spring mówi o wygodnym rozsiadaniu się.>

-Ach więc tak się to teraz nazywa.

<Rzuciłem z lekkim rozbawieniem, by była pewna, że to żartobliwa złośliwość. Patrzę przez dłuższą chwilę na nią i na Hardshella w milczeniu.>

- Ileż ciekawych rzeczy może wypłynąć z czyichś ust. Jedno trzeba przyznać panienko. Twoja przyjaźń z Hardshellem, jest tym czym z założenia powinna być cała Equestria. Pomimo diametralnych różnic pochodzeniowych, potraficie się dogadać, zapewne troszczycie wzajemnie i obdarzacie tą całą magią przyjaźni, czy jak się tam to zwało...

<Uśmiecham się w jej kierunku.>

-Wasze relacje są godne najszczerszego podziwu. Założę się, że najmłodsza z księżniczek była by wielce uradowana z waszych relacji i przezwyciężenia barier, które dzielą ten świat.

Link to comment
Share on other sites

- Jeśli jest odpowiedni dla mnie, to nawet z demonem tyranem pragnącym spopielić całą equestrie by to osiągnąć, mogłabym się zaprzyjaźnić - rzekłam i wróciłam wzrokiem do książki... - Albo nawet więcej - rzekłam z podłym uśmieszkiem i wracam do czytania. O... Hardshell miał racje, wyrywanie głów podmieńcom jest skuteczną formą. Ciało żyje jeszcze do 5 minut a głowa zachowuje świadomość do ponad 17 sekund. Ciekawe. Mimo wszystko jednak czytam nasłuchując ich dalej.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...