Jump to content

"Ku nowemu, innemu życiu" [Ares Prime i peros81]


PlagueOverlord
 Share

Recommended Posts

< Oglądam rozmowę klaczy z podmieńcem, jednak jest to tylko pozór. Podczas kiedy Spring Love podjęła próbę przekonania Hardshella ja we wnętrzu ochronnej bariery, rozmawiałem sam ze sobą. Nie było dało się usłyszeć żadnych słów mimo intensywnej konwersacji w głębi mojej świadomości.

- Co oni wszyscy uparli się tak na to zabijanie księżniczek? Co to paranoicy czy zamachowcy...?

- Nie mam pojęcia... Przecież nigdy nie chcieliśmy zabijać księżniczek! Bo po co? Jesteśmy arystokratą a nie mordercą księżniczek. Fakt nasz ród trochę się skurczył...

- Trochę to mało powiedziane ... Przecież zostaliśmy sami. Może jednak trochę spanikowaliśmy? Jednak cóż się dziwić mając ogara na sobie ... Poza tym plan był inny.

- Wiem o tym. Jednak nie możemy go im teraz wyjawić. Co nie zmienia faktu, że dobrze się stało.

- Co masz na myśli?

- Dobrze wiesz co. Gdyby demon przystał na nasz warunek to musieli byśmy przyśpieszyć zdobywanie wiedzy aby wyprowadzić go w maliny. Owszem nie twierdzę, że żaden kucyk by nie ucierpiał ale czasem poświęcenie ma swoją cenę.

- No fakt. W sumie to pewnie byśmy się z nimi dogadali, zaprzyjaźnili i nawet powiedzieli prawdę. Niestety mieliśmy pecha i podmieniec  zrozumiał...

- Właśnie! Ten podmieniec to ciekawa istota, która wyrwała się spod kontroli Chrysalis. Skoro ktoś mu pomógł to może jest więcej takich przypadków? Poza tym, zna Twilight Sparkle i musi mieć z nią jakieś relacje skoro tak bardzo chce ją chronić.

 - To też dość ciekawa kwestia. Tak samo jak ta ich cała Olivia, o której mówią bez przerwy.

- Taa.. Skoro ma sprawdzić nasz umysł to trzeba by przygotować herbatkę i ciastka na to miłe spotkanie. Ciekawe czy też jest tak porywcza jak Henschell?

- Hardschell... 

- Jeszcze jedna kwestia... Jak myślisz, czy panna Love zna naszego psychiatrę, że zarzuciła nam chorobę psychiczną?

- Trzeba by zapytać. Aczkolwiek chyba teraz nie jest na to odpowiedni moment...

Viktor wrócił do skupienia się na świecie rzeczywistym w pełnej skali, a nie tej minimalnej, która pozwalała na utrzymanie bariery. Otworzył lekko usta jak by chciał coś powiedzieć, jednak szybko je zamknął i tylko przyglądał się innym kucykom.>  

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

Bariera była mocna, ale prawie udało mi się ją strzaskać dzięki silnym ciosom. Wtedy jednak Spring Love zaczęła mówić. 

- Hardshell nie służyć nikomu, zwłaszcza Plugawej Królowej! Ona zła. 

Na chwilę zaprzestałem ataków na tarczę obronną obcego kuca. A co jeśli Spring jednak miała rację? Ona mnie nigdy nie okłamała, ona była przyjaciółką, a przecież przyjaciele nie kłamią. Z tego tylko względu zaprzestałęm atakować obcego. 

- Dobra... ja wierzyć Spring Love. Niech Olivia zobaczy co jest z tym nowym obcym. Ale jeżleli obcy próbować nas oszukać, Hardshell cię rozerwie na strzępy - warknąłem ostrzegawczo do obcego.

Link to comment
Share on other sites

Spring Love

- Wtedy, przyjacielu, to ja nawet ci pomogę jeśli nas okłamuje. Dobra... stoi jeszcze ten portal Olivi? Jeśli nie, to poprowadzę nas do wyjścia - powiedziałam. Jeśli portal stoi to przechodzimy przez niego, jeśli już nie to prowadzę ich na zewnątrz omijając pułapki i korzystając jeśli są z tajnych przejść.

Link to comment
Share on other sites

< "Ach ta dzisiejsza młodzież..." pomyślał czarodziej i ostatecznie opuścił barierę. Nie miał zamiaru komentować słów, które wypowiedziała Spring Love. Jego główny plan był prosty. "Porozmawiam z tą Olivią i pójdę do ciepłego i wygodnego domku." Oczywiście w jego głowie cały czas tworzyły się inne plany awaryjne, a on sam rozważał nad wszelkimi możliwymi scenariuszami i rozmyślał nad ewentualnymi działaniami.>

Link to comment
Share on other sites

Wszyscy

Gdy atmosfera się uspokoiła, skierowaliście się do wyjścia. Dzięki wiedzy Spring Love na temat tego miejsca wyszliście bez większego problemu. Przekraczając wyjście z podziemi weszliście na polanę, która zaczęła nagle rozkwitać o niebieskie kwiaty, które były znane klaczy, bowiem były to Celiny, rośliny opaczności. Powoli szliście kierunku miejsca, gdzie była Olivia. Przez przypadek zauważyliście na jednym z drzew tajemniczy symbol, który wyglądał jak kropla krwi.

Gdy dotknęłaś tego symbolu poczułaś tajemniczą moc, która mogła spowodować ucieczkę tego demona, z którym walczyliście niedawno. Nie wiedziałaś skąd się wzięła ta moc. 

Link to comment
Share on other sites

Viktor

< Po opuszczeniu kompleksu ruszyłem w kierunku niewielkich krzaków gdzie ukryłem torbę z zapasami na podróż i kilkoma innymi rzeczami. Wyciągam bukłak z wodą i gaszę pragnienie, które było wywołane rozmową z nowo poznanymi aniżeli walką. "Jak dobrze, że magia jest mniej męcząca od prostej walki wręcz." pomyślał czarodziej pijąc kilka łyków wody. Szedłem wraz z nowo poznaną dwójką, aż naszym oczom rzucił się dziwny symbol na drzewie.>

- Ciekawe ...

< Wymamrotałem i ruszyłem w kierunku symbolu w celu jego dokładniejszej analizy. Szukam z zakamarkach umysłu czy nie natrafiłem na podobny symbol w jednej ze swoich książek lub innych notatek, które wertowałem w celu osiągnięcia swojego bardzo egoistycznego celu.> 

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

Kiedy dotknęłam symbolu przeszedł mnie dreszcz. Ten symbol miał powiązanie z ucieczką demona. Ciekawe.

- Ten symbol... on jest powiązany z demonami. Prawdopodobnie dzięki niemu udało się demonowi uciec. Naprawdę ciekawe... ma ktoś coś do pisania i jakąś kartkę? - spytałam się. Muszę pokazać ten symbol Olivi.

Link to comment
Share on other sites

Viktor

- Coś się znajdzie.

< Wyciągam za pomocą telekinezy dwie kartki i dwa pióra oraz kałamarz. Jedną kartkę i pióro wręczam Spring Love, otwieram pojemnik z czarnym atramentem. Dla własnych potrzeb badawczych przerysowuję symbol i robię jego opis. Trzeba było by znaleźć o nim jakieś informacje, tak na wszelki wypadek... "Bo przecież wiedzy nigdy za wiele!">

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

Spring Love

Więc dokładnie przerysowuje symbol jak najlepiej... jeśli jest jakoś zaawansowanie narysowany. Jeśli jest na odwal się, to tak samo rysuje. Na pewno Olivia będzie wiedziała co to jest za znak. Ona jest anielicą, a ten tajemniczy znak... ja go nie znam.

Edited by peros81
Link to comment
Share on other sites

(Ares chciałbym Ci przypomnieć, że nie ma żadnego portalu w pobliżu. Jest przy Olivii)

Wszyscy

Po krótkim czasie przerysowaliście tajemniczy symbol w miarę dokładnie. Zauważyliście, że znak zaczął powoli zmasowywać, aż całkowicie zniknęło. Kilka sekund później usłyszeliście tajemniczą pieśń. Ona powodowała, że zaczęliście zasypiać opierając się o pobliskie drzewa, aż w końcu zamknęliście oczy.

Kilka godzin później

Powoli się budziliście ze snu. Otwierając oczy ujrzeliście, że byliście w środku drzewa, w który był dla kogoś domem. Na kilku półkach ujrzeliście przeróżne zwoje oraz powieszoną obok nich lutnię. W rogu zauważyliście mały regał z winami co was zdziwiło były w lepszej jakości. Jednak gdy rozejrzeliście się bardzo dokładnie zauważyliście dziwne oznaczenia znajdujące się w małej szafce nocnej, jednym z nich była oznaka, która przypomniała Spring Love czasy spędzone w klasztorze. Usłyszeliście, że ktoś na dole otwiera drzwi do mieszkania. Ukradkiem zauważyliście, wyższą od was postać ubraną w zielony płaszcz, która trzymała mniejszą lutnię, natomiast na plecach leżał łuk. Po chwili ta osoba zdjęła broń, a potem płaszcz, gdy tą czynność ta osoba wykonała, ujrzeliście ziemską klacz. Usiadła na krześle i zaczęła grać na lutni.

Edited by PlaguePony
Link to comment
Share on other sites

Viktor

< Przebudzenie w nowym miejscu po dość niekonwencjonalnym sposobie zaśnięcia, było intrygujące a zarazem lekko niepokojące... Po dokładnym rozejrzeniu się w pomieszczeniu i odnalezieniu dziwnych oznaczeń. Zacząłem się bardzo mocno zastanawiać czy nie lepiej by było wymknąć się od te dwójki, póki co to nie sprowadzili nic dobrego. W mojej szerokiej definicji znaczenia tego słowa. Podświadomie za pomocą magii wyjąłem z torby butelkę wina i kieliszek, po czym nalałem sobie lampkę wina, które pamięta czasy moich narodzin. "Trzeba przyznać, że ojciec zawsze miał dobry gust co do tego napoju."  pomyślałem biorąc pierwszy mały łyk czerwonego napoju. Krzątałem się po pokoju pijąc powolnie wino, kiedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do mieszkania. Okazała się to być ziemska klacz z lutnią i łukiem. Po szybkiej analizie faktów uznałem, że musi być właścicielką lub mieszkanką owego domu w drzewie i wypadało by z nią porozmawiać. Zszedłem na dół spokojnym krokiem trzymając magią do połowy wypełniony kieliszek.>

-Dobry wieczór droga Pani. <Uśmiecham się przyjacielsko.> Proszę się nie martwić to moje prywatne wino, a Pani zapasy zostały nienaruszone. Czy moglibyśmy zamienić kilka słów? Oczywiście jeśli szanowna Pani ma na to ochotę.  

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

Coś...  nas uśpiło. Pieśń, piękna pieśń, jakiej jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem. Uczucie senności owładnęło mną jak ciężki, miękki koc, i nim zorientowałem się, padłem na ziemię jak zabity.

Kiedy się ocknąłem, z poczatku sądziłem, że jakoś wróciłem do domu siostry Twilight. Też mieszkała w wielkim drzewie, gdzie pachniało zywyicą, trochę murzem i mnóstwem magii. Ale tutaj nie było tyle książek, tylko jakieś zwinięte kartki i wogóle nie przypominało to domu Twilight. Tu było inaczej, obco. Wtedy usłyszałem jak ktoś na dole wchodzi do środka. Klacz kuca, z bronią i czymś jeszcze. Chciałem zejść, zadać pytana jak tu trafiliśmy, ale ona znów zaczęła grać. Tak pięknie, jak jeszcze nigdy nie słyszałem. Dosłownie zniewoliła mnie ta pieśń, usiadłem i słuchalem jej w zadumie, lekko się uśmiechając.

Link to comment
Share on other sites

Spring Love

Kiedy obudziłam się i zaczęłam się rozglądać po pokoju. Zignorowałam wino, gdyż pije je bardzo rzadko, ale mój wzrok zatrzymał się na szafie z oznaczeniami. Jedna z nich... bardzo mi przypominało o domu. Czy to możliwe, że ta klacz była jedną z Sióstr? Ten ogier zszedł do niej, a Hardshell zakochał się w tej muzyce. Hehe... Olivia ma konkurencje w postaci tej pięknej muzyki. Taki mały żarcik. Powoli schodzę na dół... ale wciąż się obawiając ataku.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

(Ze względu na długość dialogu zostanie umieszczony link do niego)

Wszyscy

Po przejściu przez portal, dotknęliście kopytami śnieg otaczający ten kraj. Co was od razu zdziwiło to fakt, że mimo panującego chłodu (temperatura wynosi gdzieś -40oC) nie czuliście znacząco zimna. Przypatrując się okolicy zauważyliście mały drogowskaz z kryształem. Na nim były trzy kierunki (na północ, na południowy wschód oraz zachód), na nich widniały nieznane przez was znaczki (litery). Jednak mając szczęście i poświęcając kilka minut na zastanowienie i rozmyślanie co one mogły znaczyć domyliście się, że na północy musi się znajdować się jakieś większe miasto oraz fakt, że do niego jest cztery godziny drogi stąd.

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

- To dziwne... śnieg pada a nie zimno - mruknąłem widząc wszędobylski śnieg i lód. Podmieńce nie lubią zimna, wolimy cieplejsze rejony, gdzie jest słonecznie i przytulnie aby założyć siedziby. - Mamy iść do miasta? A co jeśli tam być niegościnnie i nie lubić takich jak my? Oni pewnie nas nie wpuścić, albo próbować zabić. Oni zawsze tak robić. Was może by i przyjęli, ale nie mnie. Iść tam to niedobry pomysł.

Link to comment
Share on other sites

< Przechodząc przez portal zastanawiałem się "Co nas skłania aby z nimi leźć? Przecież są dość dziwną parą przyjaciół.. Spotykają dziwne istoty, ale przy dziwnych istotach są ciekawe przedmioty... A my lubimy dziwne przedmioty." Podczas postoju przy drogowskazie i rozmyślania gdzie iść, szukam czegoś w jukach czym mógł bym obwiązać ranę. Po czym brnę przez śnieg w towarzystwie Hardsella i Spring. W międzyczasie rzucam na siebie czar, który chociaż na pewien czas ochroni mnie przed warunkami atmosferycznymi.>

- Eh... Czy zawsze rozwiązaniem jest zabij lub zostań zabitym? <Spytał kiedy usłyszał słowa Spring Love i Hardschella.> Ja nie wiedzę problemy, który uniemożliwił by Ci wejście do miasta, mój drogi podmieńczy towarzyszu. Przecież możesz przybrać formę kucyka lub wymyślimy coś innego co da Ci możliwość wejścia. Co do twojej propozycji lotu. Jesteś pewny, że nas utrzymasz? 

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

- Ty nie rozumieć. Ja nie mogę zmieniać się jak inne podmieńce. Ja być stworzony do walki, łamania kości i rozbijania murów. Prawda, ja umieć zmienić się w kuca, ale ja nadal być wielki i nie zgrabny. - odparłem.- Ja was spokojnie uniesć. Wy być dla mnie niczym piórka. 

Link to comment
Share on other sites

- Zatem królowa jest kiepskim konstruktorem. Tworzy broń, która... a z resztą nie ważne. To jak lecimy?  . 

< Korzystam z propozycji, którą złożył Hardschell i wsiadam na jego grzbiet kiedy tylko na to zezwoli.>

- Jeszcze jedno mój drogi Hardschellu. Nie martw się tymi kucykami w mieście, coś wymyślę aby dały nam wejść bez problemu.

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

- Dobrze, wy się trzymać! - zawołałem rozkładając swoje wielkie skrzydła i z dwojką towarzyszy na grzbiecie zacząłem lecieć w kierunku miasta. Lot co prawda nie był za szybko, ale i tak poruszaliśmy się sprawniej niż na piechotę. Dodatkowy ciężar nie sprawiał mi trudności.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...