Jump to content

"Ku nowemu, innemu życiu" [Ares Prime i peros81]


PlagueOverlord
 Share

Recommended Posts

Wszyscy

 

Demon spojrzał na waszą dwójkę ze wrednym uśmiechem. Wtedy poczułeś, że tajemnicza siła uniemożliwiła Ci na teleportację, lecz mogłeś utworzyć barierę, która w ostatniej chwili ochroniła waszą dwójkę przed wielkim ogarem chcącym was rozerwać skokiem. Nie wiedziałeś, dlaczego nie mogłeś się przenieść, dopóki nie przyjrzałeś się dokładnie demonowi, który miał na szyi dziwny medalion. Miał kształt przekreślonego oka, zacząłeś się domyślać, że właśnie on powodował ten stan rzeczy.

 

Gdy przełączyłaś miecz na tryb anty-demoniczny, ujrzałaś że wielka bestia zamierzała się do skoku na was i by się jej udało, gdyby nie bariera utworzona przez kuca znajdującego się obok Ciebie. Na twe słowa demon zaśmiał się jeszcze bardziej szyderczo. Spojrzał na Ciebie i odparł również bestialsko ruszając swym podwójnie rozdzielonym językiem.

- Jesteś zabawna niewolnico, zrobiłaś to czego się spodziewałem i wpadłaś w pułapkę. Lecz najpierw się z Tobą zabawię, a potem wyrwę z Ciebie skórę powoli słuchając twych krzyków, natomiast głowę powieszę obok pala.

Powoli zmierzał w Twoją stronę chcąc dokonać tego co powiedział. Natomiast ogary zaczynały was otaczać co chwilę próbując przebić się przez barierę.

 

Nie myśląc nawet chwili, postanowiłeś skoczyć w portal. Miałeś nadzieję, że dostaniesz się do miejsca, gdzie była ta dwójka. Mając na prawdę mnóstwo szczęścia udało Ci się wyskoczyć z jednego z portali znajdujących się w pomieszczeniu. Od razu zauważyłeś stado ogarów bojowych oraz wielkiego demona będącego po drugiej stronie pomieszczenia, który zmierzał stronę twojej przyjaciółki.

Link to comment
Share on other sites

Viktor

 

<W ostatniej chwili udało mi się podnieść barierę, która uchroniła mnie przed rychłą zgubą. Zdając sobie sprawę z tego co blokuję moją drogę ucieczki, postanowiłem utrzymać barierę tak długo jak było to możliwe, nie szczędząc wysiłku na wzmocnienie jej. Na szczęście była obok mnie siostra czegoś tam. W mojej głowie urodził się pewien plan, a w sercu zaiskrzyła nadzieja na przetrwanie.>

 

-Skończ pogaduszki i stanie jak kołek! Ja utrzymam barierę a ty atakuj ogary, które się na nas rzucają! Jak zredukujemy ich liczbę, to poślę tego demona do diabła urywając mu łeb!

 

<Czekam aż klacz wytnie odpowiednią ilość ogarów, abym mógł przypuścić w miarę bezpieczny atak na demona. W międzyczasie rozeznaję się w sytuacji, która zapewne zmienia się z każdą sekundą, aby móc odpowiednio reagować na poczynania wroga.>    

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

Spring Love

Co!? Chce mnie... a potem zabić? Ja mu kurwa nie dam. Jeśli to ten demon o którym myśle... to kurwa matka dała się wykiwać. Nie pozwolę bym stała się zabawką tego demona. Pieseczki, co? Na śniadanie je zjadałam. Ruszam na te bestie by zabić tyle zanim sama padnę. Bariera? Nieźle, niech trzyma a ja robię to co wcześniej zamierzałam.

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

 

Nie było czasu na myślenie. Przyjaciółka była w niebezpieczeństwie! 

Naprężając mięśnie i czując wręcz wrzącą krew w żyłach, ruszyłem całą prędkością i siłą prosto na przywódcę tej zgrai. Przepelniony dziką furią, obnażyłem kły i zaatakowałem przywódcę, starając się go trafić od tylu i wgryźć się w jego kark, nie zamierzając go puścić póki nie odgryzę mu głowy.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

(Sorry, że tak długo musieliście czekać na odpis)

 

Wszyscy

 

Ogary ciągle was atakowały z wielką siłą i jak liczebnością, bowiem na miejsce jednego przybywały trzy następne. Wiedzieliście, że ta walka jeszcze długo potrwa. Natomiast powoli poczuliście, że siły was opuszczają.

 

Gdy trzymałeś barierą, która Cię broniła przed atakami bestiami, poczułeś że coś jest nie tak. Bowiem poczułeś dziwne drgania pod sobą, lecz zanim się zorientowałeś co się dzieje, leżałeś na ziemi. Nad tobą znajdował się sługa demona, który przyparł Cię do podłogi, śliniąc się na Twój widok. Jeszcze na dodatek ogier zagryzł twoją nogę, powodując koszmarny ból, powodując, że nie mogłeś już utrzymać swej bariery.

 

Próbowałeś skoczyć na demona, który przyglądał się walce. Gdy prawie byłeś przy jego szyi, coś Cię złapało za gardło. Przyjrzałeś się dokładnie, to co trzymało okazało się trzecią ręką wyposażoną brzytwy, które powoli przecinały ciało.

 

Używając swojego miecza, cięłaś tyle psów, ile mogłaś, lecz im więcej ich zabijałaś, tym więcej ich przybywało. Po chwili ujrzałaś, że wielka bestia stała nad kucem, który trzymał barierę, a natomiast przywódca demonów trzymał Hardshell'a za szyję, powoli dusząc podmieńca. Demon spojrzał na Ciebie.

- Poddaj się klaczo, inaczej ich zabiję, a ty chyba tego nie chcesz - odrzekł szyderczo do Ciebie.

Miałaś mało czasu na decyzję, bowiem wiedziałaś, że oni nie mają za dużo cierpliwości. A los twoich towarzyszy wisi na włosku.

Link to comment
Share on other sites

Spring Love

 

Spoglądam na wszystko z przerażeniem. Hardshell... ten ogier... oboje cierpią z mojej winy... to nie tak miało się skończyć. Chcąc wypełnić ostatnią wolę matki, najprawdopodobniej sama skazałam się na gwałt i śmierć od strony demona. Ale... nie widzę innego wyjścia... odrzucam miecz.

- Oczywiście nie puścisz nas wszystkich wolno... jaki jest Haczyk?

Edited by peros81
Link to comment
Share on other sites

Viktor

 

<Jęknąłem z bólu kiedy zostałem powalony przez ogara. Uderzenie nie było przyjemne, a po chwili poczułem pulsujący ból w prawym kopycie.

- Ta cholera nas ugryzła

- Wiem o tym… czarowanie bitewne mamy już utrudnione … ale została nam jeszcze jedna możliwość …

Obecny stan Viktora sprawił, że zaczął on mówić o sobie, w trzeciej osobie. Przez głowę czarodzieja przeszedł pomysł, który wielu by potępiło jednak nie on. Ten, który i tak studiuję czarną magię. Wiedział, że nie mówi biegle w mrocznym języku jednak miał pewność, że nikt poza demonem nie będzie go znał. Zwrócił się do demona w tym przeklętym dialekcie.>

 

-Demonie! Przyjacielu ty nasz! Mamy dla ciebie propozycję! Lepsza ona jest od tej, która została ci przedstawiona. Pragniesz tej… ale my mamy coś lepszego! Dobrze wiemy czego chcesz … dusz. Wypuść nas a dam ci duszę tej … którą nazywają przyjaźni księżniczką! Nie tylko jej! Nas puść abyśmy zdobyli wiedzy… potęgi! A twe imię będzie sławione a ciebie będziemy karmić duszami! Bez względu na to czy będą to dzieci czy starcy! Pomyśl o tym! Mieć swojego sprzy…sprzy…sprzymierzeńca, który rosnąc w siłę potrzebną do jego celu będzie karmił ciebie! Aby ostatecznie oddać ci duszę księżniczek i zapewnić panowanie nad tym światem. Ich możesz puścić… mogą nam się przydać … a kiedyś ich zabierzesz…   

 

<Czarodziej zdawał sobie sprawę, że demon może nie przystać na jego ofertę. „Jednak co to był by za demon, który nie pragnie potęgi? Plan był szalony, jednak wciąż miał więcej sensu niż atak tego… PODMIEŃCA!?

W głowie czarodzieja tworzył się plan B na wypadek gdyby propozycja została odrzucona, ta jego jak i tej klaczy.

Drugim planem było wyczarowanie kosy, ścięcie ogarowi łba i przebicie się do portalu, z którego wyskoczył podmieniec. „W końcu łatwiej walczyć z jego braćmi, niż z demonami.”     

Link to comment
Share on other sites

Hardshell 

 

Ten... demon był silny. Może i silniejszy niż ja. Trzymał mnie mocno za szyję, powoli odcinając dopływ tlenu i sprawiając niesamowity ból. 

Czułem jak jego szpony wpijają się w moje ciało, przecinając nawet pancerz i grubą skórę. 

Próowałem się wyrwać ale na próżno. Trzymał mnie jak zabawkę. Chciał skrzywdzić Spring Love, musiałem ją obronić. 

Ale wtedy odezwał się ten drugi kuc, mówiąc w dziwnym języku, którego trochę rozumiałem. Mówił coś o krzywdach, coś o kucykach, ale mówił też o Twilight. On... on chce ją zkrzywdzić?! Zranić?! Zrobić coś złego mojej siostrze?!

Warknąłem wściekle usiłując się wyrwać, ale bez skutku, więc postanowiłem zaryzykować i ugryzłem z całych sił demona w rękę którą mnie trzymał abym mógł się oswobodzić.

Link to comment
Share on other sites

(Na prośbę perosa został przeprowadzony dialog pomiędzy Spring Love a demonem. Oczywiście zostanie trochę zmieniony.)

 

Wszyscy

 

Demoniczny treser, szedł w kierunku klaczy nie słuchając twych słów, mimo propozycji, którą mu dałeś. Gdy doszedł do niej, domyśliłeś się dlaczego nie przyjął twojej oferty, bowiem robił to co chciał.

 

Demon usłyszawszy słowa klaczy, uśmiechnął się szyderczo.

- Zależności co dasz, klaczo - odparł demon, który patrzył jak odrzucasz miecz.

Spring Love zaczęła się zastanawiać. Musiała mu dać coś co go na tyle usatysfakcjonuje i sprawi, że puści jej towarzyszy. Tak czy siak... zamierza przysięgi dotrzymać. Spojrzała na niego i rzekła pewnym siebie głosem...
- Mnie... jeśli jesteś tym demonem o którym mówiono mi, to chciałeś jedynie Ostatniej Siostry Jungli do czegoś... o to tu stoję by dopełnić swoją powinność...
Gdy usłyszał słowa klaczy zaśmiał się w granicach niemożliwym dla śmiertelnych i swym wzrokiem rzekł
- Jesteś zabawna, nie jestem tym słabym demonem i nigdy go nie znajdziesz. A twój zakon tak zginie z mej ręki
Spogląda na niego. Więc jednak go znaleźli... ale nie wszystko stracone - pomyślała. Będzie musiała go uratować, nie ważne czy zginie czy przeżyje. Muszę to zrobić... sama czy z resztą.
- Więc czego chcesz?
Spojrzał na Ciebie, chęcią zabrania tego co najcenniejsze w twoim życiu, po czym zbliżał się do Ciebie.
Akurat w moim życiu... z punktów kodeksu o którym kiedyś wspomniałam... najważniejsza jest moje dziewictwo, którą zabrał Azure... chyba że chodzi mu o moje życie...
Gdy się bestia wystarczająco zbliżyła się do Ciebie. Powoli pochylił nad klaczą i zaczął swym językiem lizać po szyi
Wytrzymaj, Spring... to tylko napalony na ciebie demon. Który prawdopodobnie cię zabije, a potem znowu się zabawi z twoimi zwłokami. Pokaż mu, że nie boisz się go... o dziwo... nawet trochę przyjemnie...
Swymi szponami zaczął Cię powoli drapać po skórze, lecz poczułaś ból również na duszy. Językiem oprócz lizania szyi, zaczął wchodzić do twej buzi, zagłębiając do gardła.
Wytrzymaj... uczono cię oparcia się takich wrażeń. Daje się sobą bawić, jeśli pomoże to innym na wydostanie się z tej sytuacji. Kiedy wsadził swój język mimowolnie się zarumieniłam... mimo bólu... czemu mi się to jakby... podoba? - pomyślała, gdy demon się zaczął bawić klaczą
- Widzę dziwko, że podoba Ci się to, jak z Tobą skończę będziesz moja na zawsze - odparł demon z uśmiechem
Sama nie wiem czemu mi się to podoba... Może to jakiś demonie zaklęcie, albo... moja psychika...? Czyżbym tak bardzo poczuła to uczucie... to przyjemne uczucie które dał mi Azure, że byłabym gotowa zrobić wszystko by go znów doświadczyć? Nie wiem... ale wiem, że chce jeszcze...
Demon spojrzał na twoją dolną część ciała, szykował swe ciało na naznaczenia twojego obłoki na duszę. Lecz gdy miał zamiar zatopić w twe ciało, obrócił głowę w górę, wkurzył się z tego powodu i rzekł do was wszystkich.
- Jeszcze się spotkamy śmiertelni i następnym razem nie będziecie mieli tyle szczęścia – po tych słowach znikł wraz z swoimi ogarami. Wszystkie portale zniknęły po chwili, natomiast drzwi, którymi weszliście otworzyły się.
 
Międzyczasie demon poczuł, jak próbowałeś ugryźć jego szpon tak, żeby się wyrwać. Jednak treser spojrzał na Ciebie, ukazując Ci swe kły, by po chwili rzucić Tobą o ścianę tak mocno, że twój poniszczony pancerz nie poradził sobie z ścianą. Usłyszałeś słowa Viktora, który chciał zaproponować twoją siostrę za jego uwolnienie. Jeszcze na twe nieszczęście ogary skoczyły na Ciebie próbując Cię zagryźć. Przez ogary zauważyłeś jak demon zabawiał się klaczą, by po chwili spojrzeć w górę. Gdy demon wraz z swymi bestiami uciekł portalami, poczułeś nagle, że twój pancerz chitynowy powoli odnawia się i staje się wzmocniony. Jednak ta ewolucja kosztowała Cię dużo energii. 
 
Nie wiedzieliście co mogło się znajdować na górze, że demon wycofał się, zanim was wykończył. Mieliście dużo szczęścia, że tak się stało. Po tej walce byliście bardzo osłabieni, spragnieni i zmęczeni, lecz mieliście siły, aby wyjść z tego miejsca.
 
(Macie teraz czas na rozmowę między sobą)
Edit: Post został zmieniony tak, aby wszyscy bez problemów wiedzieli, która część postu dotyczy ich postaci do tego postu, następne posty po tym nie nawiązują do tej edycji.
Edited by PlaguePony
Link to comment
Share on other sites

Spring Love

Podczołguije się do piedestału gdzie miał spoczywać demon... którego miałam bronić. Mi... się to naprawdę podobało... ale czemu...? Czemu mi się podobał gwałt przez demona... może to jednak nie był gwałt? O dziwo mnie się podobało... ale... spoglądam na piedestał i zaczynam płakać... zawiodłam. Zawiodłam matkę, siostry i innych... do tego zostałam zgwałcona przez potwora i jeśli wierzyć jego słowom... to nie będzie pierwszy raz...

Link to comment
Share on other sites

Viktor

 

< Podniosłem się z ziemi i ostentacyjnie otrzepałem płaszcz z kurzu. Po czym rozpocząłem rozmowę sam ze sobą, która miała miejsce w mojej głowie.

- Hmm …

- Co?

- Ciekawe, prawda? Ten demon wolał tę klacz … Pamiętasz coś o tych całych siostrach?

- Tyle, że są powiązane z jakimś kultem Jungli i są dziwne… Z resztą jakie to ma znaczenie?

- Nie wiem … wiem tyle, że to przez nią straciliśmy nasz artefakt…

- Ta… Jednak dzięki jej działaniu nie musimy kombinować jak załatwić księżniczki…

- Racja. Więc czas wyjść i zjeść to co zostawiliśmy w naszej torbie podróżnej.

Viktor powoli przemierzał salę w kierunku wyjścia, utykając lekko na zranioną nogę. Kiedy kątem oka zauważył miecz, który należał do klaczy. Podniósł go za pomocą telekinezy i przywołał przed siebie, oglądając z zaciekawieniem. Kiedy obejrzał dokładnie klingę wraz z rękojeścią, po czym dezaktywował czar a miecz upadł metr od jego kopyt.>

 

- Ciekawa klinga … Szkoda, że dla mnie bezwartościowa.

 

<Ogier przeszedł kilka kroków po czym spojrzał na klacz, która siedziała przy piedestale.>

 

- Tak z naukowej ciekawości. Kim ty w ogóle jesteś? 

Link to comment
Share on other sites

Okej, muszę się wtrącić, bo obecna sytuacja nie wydaje mi się jasna i logiczna. 

 

Po pierwsze - O matko, panie MG, weź pan pisz posty jaśniej, bo nie wiem gdzie zaczyna się kwestia mojej postaci, a gdzie jeszcze reszty graczy. Spędziłem bite 10 minut studiując ten post, próbując rozgrodzić gdzie w ogóle jest Hardshell, Viktor i Spring, co robią i w jakim są stanie. I proszę cię, weź dodaj znaki interpunkcyjne w zdaniach. 

Po drugie - Gwałt? No panowie... gdzie niby?! Poza tym, serio? Rozumie, wolność i swoboda, ale to już z deka było nie smaczne. Rozumiem, dział +18, ale może tak bardziej sugestywnie?

Po trzecie - Jakoś mam wrażenie, że Hardshell to mało jest potrzebny. Co tam, że atakuje go sfora wściekłych piekielnych ogarów, jest poraniony i ma prawie rozprute gardło, co tam, że z jego siłą i rozmiarem mógł chociaż dłużej opierać się demonowi, a nie zostać obezwładniony jak szmaciana lalka. Nie chwila... To właśnie mi się nie spodobało. Nie dość że nie dałeś mojej postaci żadnych szans na jakąkolwiek akcję, to dodatkowo jego kompani jakoś nie specjalnie się przejmują, tym że jest atakowany przez zgraję wściekłych demonów. Ok, każdy gracz prowadzi postać jak chce i uważa, ale na miłość boską, trochę więcej uwagi odnośnie otoczenia, bo wg tego co MG napisał, to zostało tam kilka demonów z którymi się trzeba rozprawić a potem sobie rozmawiać o dupie Maryni. 

 

Dlatego proszę o poprawę ostatniego posta MG i na przyszłość radzę unikać takich błędów. To naprawdę w oczy kole i psuje rozgrywkę. 

Edited by Ares Prime
Link to comment
Share on other sites

Okej, muszę się wtrącić, bo obecna sytuacja nie wydaje mi się jasna i logiczna. 

 

Po pierwsze - O matko, panie MG, weź pan pisz posty jaśniej, bo nie wiem gdzie zaczyna się kwestia mojej postaci, a gdzie jeszcze reszty graczy. Spędziłem bite 10 minut studiując ten post, próbując rozgrodzić gdzie w ogóle jest Hardshell, Viktor i Spring, co robią i w jakim są stanie. I proszę cię, weź dodaj znaki interpunkcyjne w zdaniach. 

Po drugie - Gwałt? No panowie... gdzie niby?! Poza tym, serio? Rozumie, wolność i swoboda, ale to już z deka było nie smaczne. Rozumiem, dział +18, ale może tak bardziej sugestywnie?

Po trzecie - Jakoś mam wrażenie, że Hardshell to mało jest potrzebny. Co tam, że atakuje go sfora wściekłych piekielnych ogarów, jest poraniony i ma prawie rozprute gardło, co tam, że z jego siłą i rozmiarem mógł chociaż dłużej opierać się demonowi, a nie zostać obezwładniony jak szmaciana lalka. Nie chwila... To właśnie mi się nie spodobało. Nie dość że nie dałeś mojej postaci żadnych szans na jakąkolwiek akcję, to dodatkowo jego kompani jakoś nie specjalnie się przejmują, tym że jest atakowany przez zgraję wściekłych demonów. Ok, każdy gracz prowadzi postać jak chce i uważa, ale na miłość boską, trochę więcej uwagi odnośnie otoczenia, bo wg tego co MG napisał, to zostało tam kilka demonów z którymi się trzeba rozprawić a potem sobie rozmawiać o dupie Maryni. 

 

Dlatego proszę o poprawę ostatniego posta MG i na przyszłość radzę unikać takich błędów. To naprawdę w oczy kole i psuje rozgrywkę. 

 

Co do pierwszego punktu, być może jest tym trochę racji, bowiem pisałem późną nocą. Poprawię to co będzie potrzebne.

Drugim punkcie, chciałbym Ci przypomnieć, że to był DEMON, a nie kuc ani żadna śmiertelna istota. Sługi piekła mają dziwne i chore zachcianki do zaspokajania potrzeb seksualnych, więc to uwzględniłem. Nie musisz się martwić, że takie rzeczy będą normalnych aktach miłosnych.

Natomiast do trzeciego punktu jak wspomniałem na początku mojego poprzedniego postu, został utworzony wraz z rozmową demona i klaczy. Poza tym napisałem wyraźnie, że ogary zniknęły wraz z swym panem. Jeżeli chodzi oto, że tak się stało to już przychodzę z wyjaśnieniami. Bowiem chciałem ukazać wam, że na waszym aktualnym poziomie nie jesteście stanie pokonać takiej istoty, co do ogarów to trochę wam zajęło ich zabijanie zanim doszło do twojego złapania i pochwycenia Viktora przez ogary. Poza tym chciałem trochę przyśpieszyć, żebyście przynajmniej mieli czas dla siebie.

 

PS. W trakcie sesji będziecie przecież zdobywać umiejętności (w twoim przypadku ewoluować), aby mieć większe szanse na takich jak on. I to nie jest jakiś light fantasy, gdzie wszystko idzie idealnie, tylko DARK FANTASY z elementami jakimi dawałem w tagach. Prosiłbym na przyszłość, żeby takie informacje, porady czy sugestie wysyłać na PRIVa, którego utworzyłem wcześniej.

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

Kiedy zdawało się, że ogary zagryzą mnie na śmierć, bestie po chwili odeszły. Uciekły za tym, który im rozkazywał. Tamten potwór próbował skrzywdzić Spring Love... nie daruję mu tego. Ona przyjaciółką jest moją. Ale ten drugi - słyszałem jak mówił o skrzywdzeniu mojej siostry, o krzywdzie innych, głupich, żałosnych kucyków. Chciał ich sprzedać, za swoją nędzną skórę. Chciał ich krzywdy...

Wtedy jednak zauważyłem, co się ze mną dzieje. Moje rany i pancerz zaczęły się zasklepiać. No tak... ewolucja. Plugawa Królowa o tym wspominała coś. Że będę inny z czasem, lepszy, silniejszy, mocniejszy. Więc to jest to? To jest dobre! Czuję, że ja twardszy, mocniejszy, wytrzymalszy. I choć trochę zmęczony jestem, to nie zamierzam darować plugawemu sprzedawczykowi!

- Zdradziecki kuc, chcieć krzywdy Twilight?! - warknąłem wstając na równe nogi i obnażając kły ruszając jak taran na obcego kuca. - Hardshell odgryzie ci ten żałosny, zdradziecki łebek! 

Link to comment
Share on other sites

Viktor

< Spodziewałem się takiej reakcji podmieńca jednak, słowa „chcieć krzywdy Twilight?!” były dziwne jak śnieg w czerwcowy upał!  Nie zmieniało to jednak faktu, że dalej trzeba grać przedstawienie. Po jego wymowie uznałem, że nie jest typem intelektualisty,  ze spokojem i  pewnością siebie przemówiłem do jednej z marionetek Chrysalis…>

 

- Jakie krzywdzenie? Jakiej Twilight? Musiałeś ulec wpływowi tego demona podmieńcze. Zwłaszcza, że byłeś w jego łapach… zapewne oddziaływał na nas w jakiś sposób i dlatego myślisz, że mówiłem coś o krzywdzeniu. Poza tym gdybym chciał kogokolwiek krzywdzić… to czy chronił bym tę klacz? <wskazałem kopytem w kierunku brązowej klaczy>  Czy w ogóle bym teraz z tobą rozmawiał zamiast próbować zabić?

 

< Robię krótką pauzę aby umożliwić swojemu rozmówcy przetworzenie słów.>

 

- Sam widzisz… to wszystko było tylko działaniem demonicznej magii. Czy wyglądam ci na kogoś kto był by wstanie skrzywdzić np. naszą piękną i wspaniałą Twilight Sparkle?

 

< Zanim zacząłem mówić aktywowałem barierę, tak dla własnego bezpieczeństwa. Jeżeli moje argumenty nie dotrą do podmieńca to trzeba będzie poczekać aż się zmęczy tłuczeniem w barierę i ulotnić się z tego miejsca.>

 

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

Spring Love

Po dłuższej chwili przestaje płakać. Wstaje i odwracam się w stronę tego kuca który chciał nas sprzedać. Podchodzę i biorę swój miecz i chowam go spowrotem do pochwy. Następnie spogądam na tego kuca, potem na Hardshella

- Jesteś pewny o co on powiedział, przyjacielu? Jak byś potrzebował pomocnego kopyta - wyciągam ostrze... - albo klingi, to powiedz...

Edited by peros81
Link to comment
Share on other sites

< Spoglądam na to 17 letnie dziecko a swoje oczy kieruję wprost w jej. Przeżyte lat nauczyły mnie doskonałego gospodarowania prawdą do tego stopnia, że brew mi nawet nie drgnie. Ze stoickim spokojem i pewnością w głosie mówię do klaczy.>

- Zastanów się po co miał bym kłamać? Najpierw cię chronić przed pierwszymi atakami demonów a później chcieć zdradzić? Przecież to nie trzyma się podstaw logiki. Jak już mówiłem zapewne była to iluzja wywołana przez demona lub przejął on na chwilę kontrolę nad moim umysłem. Pewnie w tedy kiedy zostałem powalony przez ogara.

< Uśmiecham się lekko i spoglądam na podmieńca.>

- Nie pytaj się po co miał by to robić ... Może czuł, że nie odniesie pełnego sukcesu i chciał zasiać w nas niepewność? Poza tym po co miał bym zabijać powierniczkę Klejnotu Harmonii? Przecież to bez sensu.

< Viktor wciągnął powietrze do płuc i spojrzał na stojącą przed sobą dwójkę  dość nietypowych przyjaciół.>

- Zadam wam teraz bardzo ważne pytanie na płaszczyźnie moralnej. Czym będziecie się różnić od tych bestii zabijając niewinnego i bezbronnego kucyka? Czy ja wyglądam na kogoś kto mógł by dopuścić się krzywdzenia innych? Nawet ogarów nie atakowałem. Poza tym jako jedyny znam bezpieczną drogę na zewnątrz i wiem gdzie są wszystkie pułapki.

< Czeka ze spokojem na odpowiedź moich rozmówców. W końcu jestem niewinny.>   

Link to comment
Share on other sites

-  Nie... Nie jedyny. To jest Świątynia Sióstr Jungli... mój dom. Urodziłam się tu i wychowałam i znam wszystkie zakamarki. Nawet ukryte przejścia. Pułapki zakładała moja matka i pokazała mi gdzie co jest. Co do demona, to pamiętaj, że mój zakon specjalizował się w walce z takimi pomiotami, i wierz mi, On nie pokazał całej swej mocy. Poza tym pamiętaj, że dopiero co cię spotkaliśmy, i nie wiemy o tobie nic. Może jednak masz jakieś zatargi... ja nie wiem. Wiem tylko tyle, że mimo iż jestem wdzięczna za ochronę której nie chciałam... zresztą... Hardshell, bierzemy go do Olivi? Ona osądzi co z nim jest.

Link to comment
Share on other sites

Viktor

< Uśmiecham się serdecznie do klaczy.

- Dość zapuszczony ten jej domek...

- Racja, jednak ważne jest że ich okłamaliśmy. Przynajmniej na razie ... Jak myślisz ile możemy im powiedzieć, na ile możemy dać im się poznać?

- Róbmy to co zawsze przy spotkaniu z innymi. Grajmy...   >

- Nie ma za co dziękować dziecko. < Robię krótką pauzę, jak bym zbierał myśli.> - Masz rację, nie znamy się a na dodatek twój przyjaciel rzuca się na mnie bez żadnych podstaw... Nie ważne. Puszczę to w niepamięć, jednak mam prośbę uspokój swojego przyjaciela. A ja wówczas opuszczę barierę i przedstawię się jak należy. 

Link to comment
Share on other sites

Spring Love.

Ja też serdecznie się uśmiecham. Fałszywy uśmiech.

- Harshell, puść go. Olivia wejrzy w jego dusze i sprawdzi, czy czasami nie okłamuje nas i nie chce nas potem zdradzić. Jeśli zdradzi... to będziesz mógł go "przytulić", przyjacielu - rzekłam z uśmiechem i czekam aż zwolni barierę.

Link to comment
Share on other sites

< Wykazując odrobinę zaufania opuszczam barierę ochronną. Pozostaję jednak w pełnej gotowości do użycia pełnego wachlarza czarów, gdyby tylko coś próbowali zrobić. Ukłoniłem się w arystokratyczny sposób i przedstawiłem.>

- Viktor Hark. Miło mi panią poznać, panno...

< Tą samą formułkę kieruję w stronę podmieńca.>

- Nie musisz się martwić o zdradę. Nie planuję z wami spędzić więcej czasu niż tyle ile zajmie wyjście.  

Link to comment
Share on other sites

Hardshell

Nie dam się nabrać na kłamstwa obcego kuca. Skąd mam wiedzieć, czy kłamie czy nie. Nie ufam mu, nie puszczę mu płazem gróźb do mojej jedynej rodziny. Nie zamierzam się zatrzymywać ani ustępować. 

- Nikt nie będzie rozkazywać Hardshellowi! Ja nie ufam żałosnemu kucykowi. Ty nie wyjść stąd żywy! - warknąłem nie przerywając ataku na niego. 

Link to comment
Share on other sites

< Podmieniec dalej szedł w zaparte ... " No cóż... Mówi się trudno i stawia barierę raz jeszcze." Widząc dalszą szarżę Herdshella stawiam barierę i czekam aż się odbije niczym owad od okna. 

- A ten ciągle swoje...

- Oj tam... Zmęczy się za parę minut i wrócimy do naszego cieplutkiej rezydencji w Canterlocie.

Czekam aż podmieniec opadnie z sił, w międzyczasie zwracając się do panny Spring Love.>

- Panno Love. Proszę uspokoić swojego towarzysza. Nie mam najmniejszej ochoty wdawać się z nim w walkę. Jednak jeśli nie zaprzestanie swoich lekko myślnych ataków to będę zmuszony się bronić. Zdaje sobie Pani z tego sprawę? 

< Czarodziej spojrzał w kierunku nadciągającego podmieńca zwanego Hardshellem i zaczął się zastanawiać "Co on tu robi i jak poznał tę klacz?".>

- Panno Spring Love, ciekawi mnie jedna kwestia. Skoro już tu sobie tak uroczo i miło rozmawiamy to może odpowie mi Pani na moje pytanie? Skąd Panienka go zna? Myślałem, że podmieńce żyją wraz ze swą czarcią królową gdzieś na pustkowiach i raczej nie bratają się z kucykami.

< Jeżeli towarzyszka podmieńca nie uspokoi go lub on nie podnie ze zmęczenia. Rozpoczynam atak błyskawicą i powtarzam go aż podmieniec nie padnie w bolesnych konwulsjach z bólu mięśni. Nie mam zamiaru go zabijać a wyłączyć z walki i wyjść z tego pomieszczenia. Jeśli zajdzie taka potrzeba to nawet  uciekam w ciemne korytarze kompleksu, uważając na ewentualne ataki klaczy lub podmieńca, który nie wiadomo jak szybko może się podnieść. Jeżeli wbiegnę w korytarz to rzucam na siebie jeszcze dwa czary: " Płaszcz cieni" i "Jak kamień w wodę".>

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

- Harshell jest inny. Królowa go nie kontroluje bo go mój... przyjaciel... wyrwał spod kontroli Królowej. Jest on wytrzymalszy, silniejszy i zdecydowanie lepszy od innych podmieńców. Czysty ideał, że tak to powiem. I wierz mi. Jeśli coś go wkurzyło, to ani ja, ani nikt nie ma możliwośći uspokojenia... przynajmniej ja nie umiem. Idź do Olivi... a nie, czekaj... nie możesz iść. Ale spróbuje - odwracam się do Harshella i mówię.

- Hardshell, doceniam to, że tutaj przyszedłeś. Ale pomyśl co by zrobiła Olivia gdyby się dowiedziała co tu zaszło. Co ona by zrobiła na twoim miejscu? - zaczęłam mówić do niego, mając nadzieje że się uspokoi. - Zaprowadzimy go do Olivi, i ona potwierdzi czy serio chce zabić księżniczki, czy wtedy demon przez niego przemawiał, czy jest po prostu chory psychicznie. Jak to pierwsze, to chętnie pomogę ci go zabić. A co jeśli to jedno z tych dwóch? Zabiłbyś kuca który nie miał kontroli nad swoimi słowami, tylko z powodu tego, że ktoś kazał mu to powiedzieć byś się skupił na nim?

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...