Tablica liderów
Popularna zawartość
Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 02/22/26 we wszystkich miejscach
-
Czołem, pierniczki! Ponieważ godzina jest słuszna, a z jakiegoś dziwnego powodu w większości fików konkursowych pojawiła się Luna i nawet miała jakąś w miarę istotną rolę, to chyba nawet adekwatna. Bo przychodzę z wynikami. Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim za uczestnictwo. Szczególnie radują mnie nowe nicki, które spróbowały swych sił w pisarskich szrankach. Muszę też zaznaczyć, że ciężko było mi zdecydować, kto powinien zająć, które miejsce na podium. Mieliście różne mocne i słabe strony, ale poziom wyszedł dość równy. Najbardziej klasyczny i retro fanfik należał do Krisa07, choć Sun również trzymał się mocno klasyki, choć z pewnym twistem. Pozostali uczestnicy woleli eksplorować mniej znane (przynajmniej w naszym fandomie) oceany prozy. I miejsce Nepaxor II miejsce Darth Evill III miejsce Sun Dokładne wyniki i minirecenzje: https://docs.google.com/document/d/1gjfjgUW51gmZjF_L-xaT0ShO3OBEE56szSmNHo7RvFA/edit?usp=sharing Gratulacje, Panowie! A co do nagród - zgłoście się na PW.4 points
-
Myślałem, że jak zacznę coś pisać, to jakiś ciekawy pomysł sam przyjdzie, ale nic ciekawego nie przyszło. Pierwszy kontakt [Oneshot][SoL][Human]2 points
-
Zgłaszam mój tekst do konkursu. Chciałem coś spróbować napisać z nadzieją że nie będzie tragiczne. Niespotykane Zdarzenie2 points
-
Dobra, nic więcej nie wyczaruję. Ten tekst szedł mi ciężko i nawet chciałem go porzucić, ale nic lepszego mi nie przychodziło do głowy, a nie chciałem się poddawać. Może następnym razem pójdzie mi lepiej. Anomalia przestrzenna [Oneshot][Stalker][HiE]2 points
-
Od autora: opowiadanie, które napisałam na warsztaty na Klubie Konesera Polskiego Fanfika. Króciutkie, ale to wersja rozszerzona (powyżej tysiąca słów). Kryształowe serce1 point
-
„Kryształowe serce” to znakomity fanfik. „Kryształowe serce” to fanfik tyleż głęboki co „edgy”, ale nie w takim starym „babeczkowym” stylu. W Przypomina mi on nieco anime, czy też mangę pod tytułem „Elfen Lied”. Tam także dzieci ucinały głowy innym ludziom. Były to, co prawda mutanty tzw. Dicloniusy”, ale założenia opowiadania przypomniały mi wspomniany tytuł. Założenia są proste: Flurry Heart, podczas dziecięcej zabawy, urwała głowę swojemu ojcu. Jednak fanfik napisany jest w tak sugestywny sposób, że tym razem nie uznałem za konieczne uzyskanie odpowiedzi na pytania, moim zdaniem wielce zasadne: Czy takie lub podobne tragiczne wydarzenia są czymś rozpowszechnionym wśród władających magią źrebaków? Jak sprawę kwalifikowano pod względem prawnym? Czy w ogóle doszło do śledztwa, czy też ogłoszono, że Shining Armour uległ „wypadkowi”, w którym Flurry Heart nie brała udziału? Jak zareagowała Twilight, która była zapewne zżyta z bratem, ale w tym fanfiku jest w ogóle nieobecna, Co jest o tyle dziwne, że pojawia się w nim Celestia. I tak dalej i tak dalej. Tak czy inaczej, nie mogę wykluczyć, że Flurry Heart nie poniosłaby żadnej odpowiedzialności, bo też nie miała rozeznania co zrobiła. Jednak, jak to ujęła autorka, I to jest bardzo, ale to bardzo ciężkie brzemię. Można by o tym napisać osobnego fanfika, z perspektywy Flurry Heart. Flurry Heart, która wszystko zniszczyła… Jednak to Cadence, księżniczka miłości jest bohaterką tego fanfika i to z jej perspektywy poznajemy wydarzenia, ale przede wszystkim jej uczucia do córki i do jej roli jako księżniczki miłości. Nie będę tutaj streszczał tych przemyśleń, ale napiszę, że są one bardzo głębokie, chociaż najlepsze chyba jest to, że autorka potrzebowała tak niewiele słów, aby je oddać. Podkreśla to nieprzeciętnie wysokie walory literackie tego fanfika. Język tutaj użyty jest bardzo starannie dobrany. Jest elegancki (chociaż miejscami bardzo brutalny, przypominający gore), widać, że pochodzi od kogoś, komu obca jest wulgarność i zawsze zachowuje należyte zwyczaje. Świadczy to o wysokiej klasie księżniczki miłości. Ale forma nie może cały czas uciekać przed „treścią”. Bardziej zastanawiająca jest postać Flurry Heart, która moim zdaniem jest tutaj nieco „niedopisana”, ale też nie mam pewności. Nie wiem, czy więcej informacji by nie zaszkodziło temu fanfikowi, który swoją oszczędnością w dawkowaniu informacji i perspektywą jednej postaci unika fabularnych mielizn. Przykładowo zastanawiam się, ile lat miała Flurry, kiedy zdecydowała się z matką na ten ostateczny „pojedynek”? Tak czy inaczej, polecam tego fanfika. Jest to idealny jednostrzał, który nie musi i nie powinien mieć chyba bezpośredniej kontynuacji, chociaż zastanawiam się, czy rozszerzenie perspektywy (Twilight i jej rodziców?), z jakiej zachodzą wydarzenia by mu nie pomogło. Nie mam jednak pewności, czy na pewno, ostatecznie to perspektywa tej właśnie osoby nadaje fanfikowi tego unikalnego nastroju. Gorąco polecam!1 point
-
Cześć Wam! Wpadłem ogłosić dużą aktualizację. Otóż, jak już możecie wyczytać w pierwszym poście, z dniem dzisiejszym "Jedyna taka historia" przestaje być jedynym opowiadaniem, bo będzie teraz częścią dłuższej historii Uruchamiam drugą obok "Kresów" serię opowiadań, z syrenami w rolach głównych. Szczegóły dotyczące tego jak to ma wyglądać znajdziecie wyżej, w pierwszym poście. Bez przedłużania, przedstawiam sequel oryginalnego opowiadania: Jedyny taki plan [Oneshot] [Equestria Girls] [Slice of Life] [Comedy] A także pierwsze "opowiadanie towarzyszące", a jest nim: Śpiąca syrenka [Oneshot] [Equestria Girls] [Slice of Life] [Comedy] Oczekujcie kolejnych opowiadań już niebawem Uwaga, ważne! Co do tytułu serii na razie jeszcze NIE MAM pomysłu, ale myślę o tym. Jeśli macie jakieś propozycje albo pomysły, możecie śmiało się nimi podzielić, jestem otwarty na sugestie. Podobnież nie jestem zdecydowany czy okładkę zmieniać, chociaż miałbym parę dobrych kandydatów (może umiałbym sam narysować, ale nie jestem pewien jak miałaby wyglądać, tu też brakuje konkretnej koncepcji). Także parę rzeczy jest w przygotowywaniu, niemniej nie ma czego przedłużać ani z czym się wstrzymywać - Dazzlings powracają, więc zapraszam do czytania i komentowania Podziękowania dla @Cahan i @Verlax za prereading i korektę Pozdrawiam!1 point
-
Aktualizacja Rozdział XXII Rozdział XXIII1 point
-
„Autostop” to fanfik, że tak ujmę, o niczym. Bardzo dobrze mi się go czytało. „Autostop” nie ma fabuły, a przynajmniej sądzę, że taki fanfik można by napisać bez posiadania jej dokładnego planu. Wystarczyłaby co najwyżej inspiracja. Nie będę się tutaj rozwodził nad opisem zdarzeń. Ważniejsze są raczej dialogi, bardzo żywe i naturalne. Jest to fanfik, który po prostu się bardzo dobrze czyta. Nie przeszkadzało mi, że nie mamy zwrotów akcji, pościgów, strzelanin, napadów w celach rabunkowych oraz niebankowych. Nic z tych rzeczy bohaterki sobie gadają, gadają, gadają, gadają i gadają. Chyba jakieś ¾ tekstu to dialogi. I dobrze, nie wymagam od autora więcej. A nie wymagam, bo są dobrze napisane. Śmiałem się przy nich bardzo często, zwłaszcza że autor sięgnął, choćby po otwierającą scenę klasyka polskiego kina tj. „Chłopaki nie płaczą”. Genialne. Poza tym, jednak autor nie rzuca nawiązaniami na lewo i prawo. Są one oszczędne, ale dlatego właśnie to powyżej jest takie dobre. Jest dobre, bo wydaje się ono czymś, co się broni, nawet gdy ktoś nie zna kontekstu, jest czymś normalnym w historii drogi. Oszczędność w nawiązaniach jest zaletą, gdyż nie zmusza autora do naginania logiki rozwoju fabuły w celu eksploatacji coraz to nowych gagów, których przecież czytelnik nie musi znać. A przecież cóż znaczy twój nawet najlepszy dowcip będący nawiązaniem do czegoś innego nie wypali, jeśli czytelnik nie widział pierwowzoru. Jeśli mam o coś zastrzeżenie, to to, że autor jakoś nie próbował wyjaśnić jak to jest z tą magią, czy jest czymś normalnym, czy też nie. Co prawda autorzy pierwowzoru sami nie potrafili dojść do tego, jak postrzegają magię „kolorowi” ludzie Equestria Girls. Niby nikt jej nie używa i jej nie uczy, ale jak już się zacznie jej używać to nikt się nie dziwi. Powoduje to, że sam serial, zwłaszcza „Igrzyska Przyjaźni” wydają się tak nielogiczne, że aż zmusiły mnie do zrobienia czegoś, co przychodzi mi z trudem. Do niemyślenia. Być może jest to zresztą „defaultowe” wymaganie wobec odbiorcy, jakie mieli autorzy serialu. Podobały mi się elementy światotwórstwa. Przykładowo ciekawy był wątek prezydenta Sombry. Czy był on na kimś wzorowany? Może na Obamie? Ale fanfik jest z 2019 r. więc to może Donald Trump. Warto zaznaczyć, że sam spodziewałem się, że szkołę przeciwną Canter lot High będzie kierował właśnie Sombra, zwłaszcza że była tam Cadence i Shining Armour. Ale nic z tych rzeczy. Pewnie chodziło o kolor jego skóry. Fajne były również fragmenty pogaduszek przez CB-radio które przypomniały mi takie klasyki powieści drogi jak „Mistrz kierownicy”. Ogólnie czułem ten klimat chyba już wymarłego gatunku, gdzie bohaterowie przemierzali bezkresne amerykańskie przestrzenie, przeżywając przygody, poznając fascynujące postacie i dobrze się przy tym bawiąc. Te elementy odnalazłem w „Autostopie”. Być może fanfik ten zwracał się ku mojemu dużo młodszemu ja. Być może dlatego tak mi przypadł do gustu. Tak czy inaczej, polecam. Świetny tekst o niczym.1 point
-
Приветствую. У меня три просьбы к читателям: • Не ищите смысла в этом рассказе. • Не спрашивайте почему я его написал. • Не спрашивайте какие запрещенные средства я принимал. Это слишком сложные вопросы для меня. Хочу поблагодарить Sun и Obsédé (раввины даже прокомментировали одну шутку на форуме) за проверку текста перед публикацией. Сюжет рассказа случайный и непредсказуемый, юмор несмешной и просто глупый, ассоциации странные, могут содержать следы арахиса, неуместная шутка про форум и множество ненужных фрагментов (собрание которых представляют собой текущую историю). Я вас предупредил. Описание: Действия разворачиваются до того, как Искателями знаков отличия получила собственные знаки отличия. Эта организация решает попробовать свои силы в завоевании власти ещё одним способом. Что, если им суждено править Эквестрией? К сожалению, юные пони, не знают, во что ввязываются. Им предстоит столкнуться с убийцами, всемогущими корпорациями, революционными движениями и сторонниками старого режима. В конце концов, такое не может просто так случиться. Как у них всё сложится? Узнайте сами. С наилучшими пожеланиями и приятного чтения. Как завоевать Эквестрию1 point
-
Przyleciałem po ostatnie miejsce. Latający Tramwaj [TCB][SOL][AU][SK-98][KD-b]1 point
-
Wrzucam za autora, który ma problemy z forum: autor: Czysty Czesio https://docs.google.com/document/d/1p4Bps7Qmc-sexK46a0JWX1SjdLU-pzD4px9dHScW_d0/edit?tab=t.0#heading=h.to0of3plrp01 point
-
Cześć, to mój crossover MLP z grą Mirror's Edge (głównie skakanie po dachach i walka z systemem w tle) z ostatniej edycji specjalnej konkursu literackiego: Lojalność Zachęcam do czytania i zostawienia komentarza~ Planowałam rozbudować ten fanfic, bo zakończenie wydawało mi się strasznie nijakie, ale skoro Dolar przyznał mu drugie miejsce, na razie zostawię je takie jakie jest. Może kiedyś rozwinę ten pomysł na kilka rozdziałów, zobaczymy.1 point
-
Jakby ktoś miał pracę, a nie miał możliwości umieszczenia jej na forum (bo np. czeka na akceptację) - piszcie bezpośrednio do mnie na discordzie (może być przez forumowego lub Klub Konesera Polskiego Fanfika). Przedłużam deadline równo o tydzień. Dłużej nie będzie.1 point
-
Komentarz do komentarza do komentarza będzie krótki. Trwa WEK, skrót którego nie potrafię już rozwinąć, bo zapomniałem jak się go rozwija. To skłoniło mnie do przejrzenia starszych pokładów fanfików na forum. O istnieniu tego fanfika nie miałem pojęcia, podobnie było z "Krwawym słońcem" Verlaxa, ale widzę, że podoba mi się tym fanfików, gdzie autor dokonuje głębokiego "riserczu" i umiejętnie dopasowuje sytuację do Equestrii. "Kanclerz" spełnia te wymogi w sposób wybitny. Gdyby trochę dopracować stronę formalną i skończyć tekst niewątpliwie miałbym trudny wybór, który ze wspomnianych fanfików uważam za lepszy, bo sam bardzo lubię okres Rewolucji we Francji jak również okres wojen rewolucyjnych i napoleońskich. Gram w historyczne gry wojenne, więc to niejako standard. Dlatego chętnie zapoznałbym się grą, którą przygotowujesz. Fanfika jeszcze nie skończyłem czytać, ale uczynię to po WEK, gdyż jest on nie tylko świetną lekturą. Jest on tekstem, który zachęca do myślenia. Właśnie wydawało mi się, że autor "Kanclerza" albo jest domorosłym historykiem albo ma odpowiednie wykształcenie, gdyż tego co zostało zawarte w fanfiku nie uczyli ani w czasie kiedy ja byłem w szkole podstawowej i średniej ani chyba tym bardziej teraz. Sam także piszę fanfika, tylko, że osadzonego w kucykowej "Mezopotamii", aczkolwiek jest to mocno okrojona wersja tejże (przykladowo pozbyłem się prawie całego wątku kultu bóstw, gdyż w Equestrii zasadniczo nie ma religii w naszym rozumieniu i nie chciałem dodatkowo komplikować fabuły). Nosi tytuł Trucizna w naszych żyłach.1 point
-
Oj wiedźmin, wiedźmin, wiedźmin… Ile to już lat minęło, odkąd wraz z Geraltem zabiłem pierwszego potwora? SPOJLERY No więc trafił mi się fik bardzo mocno osadzony w uniwersum Sapkowskiego. Szczerze mówiąc nigdy nie zdołałem się przekonać do niego, jakoś tak… no po prostu. Nie zamierzam ubliżać twórczości Sapkowskiego. Po prostu mnie to nuży i tyle. Ale same opowiadania mi się podobały, to mogę przyznać. A co z samym fikiem? Akcja rozpoczyna się od apelu Pani Burmistrz, która przestrzega kucyki przed wchodzeniem do lasu Everfree (czyli to pewnie Ponyville). Po krótkiej gadce, wszyscy zmywają się z rynku i wracają do domów. Na placu pozostaje samotny wędrowiec w kapturze (oczywiście), który postanawia wybrać się do karczmy, bo bez karczmy, to wiedźmiński fanfik nie może istnieć. Kim jest tajemnicza postać? To Geralt. Dosłownie, tylko jako kuc ziemski (albo ewentualnie pegaz, choć nie sądze). Ciekawe, jak w takim razie chce używać znaków, hym? No więc wbija do tawerny i zamawia piwo. Pyta również karczmarza o to, czy są jakieś wolne izby. Okazuje się, że są. “Po wypiciu piwa karczmarz zaprowadził go do jego izby. Pokój był mały ,ale spełnił jego oczekiwania. Było w nim dość duże łóżko , za duże jak na jednego kucyka. Musiał to być pokój dla dwojga, cóż Geralt był rad ,że będzie miał większe łóżko. “ Jeżeli to jest prawdziwy Geralt, to naprawi problem zbyt dużego łóżka jakąś czarodziejką przy boku, tym bardziej, że to Equestria. Na każdy rogu można spotkać jakąś jednorożkę. Tak więc Gerwant rozbiera się i idzie spać. Przy okazji dowiadujemy się, że jest straszną gapą; “Wyjął sztylet z cholewy i położył pod poduszką, był to jego stary nawyk ,którego nie mógł się pozbyć. Zazwyczaj zapominał o sztylecie i odjeżdżał zostawiając go pod poduszką. “ Trochę to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że wiedźmini nigdy nie byli zbyt bogaci. Bliżej im było do żuli niż rycerzy. A ten idiota za każdy razem gubi sztylet. Tak, ten zimny, skupiony na celu zabójca zostawia prawie zawsze sztylet pod poduszką, który przecież jest kawałkiem dobrej stali, która była cenna tyle co kilka wiosek w dawnych czasach. No ale już dobra. Mija noc i nasz weśmin wstaje, ubiera się i schodzi na dół. Wybiera się do Pani Burmistrz. Tam rozmawia o zleceniu i nawet podobał mi się fakt, że potrafi być dosyć przenikliwy. Nie był to typowe 200 IQ, lecz wciąż potrafił odczytać z mowy ciała zarządcy tego miasteczka, co jest grane. A co się dzieje? Od trzech tygodni mieszkańcy tego zadupia giną, a do tego zdołano odnaleźć ofiary ataku potworów. Z tą informacją, Pani Burmistrz zaprowadza Geralta do kostnicy, aby móc przeprowadzić sekcję. “Geralt poczuł zapach zwłok już 50 m przed drzwiami.” Może jeszcze wywęszy moje pieniążki z komunii. Sama sekcja jest kompletnym gównem i ponownie daje mi do zrozumienia, że ten wiedźmin nie ma pojęcia, o czym o pitoli. “To była z pewnością robota potwora, tylko jakiego? To pytanie krążyło po jego głowie przez kilka minut. Ślady pazurów na prawym , przednim kopycie, naciągnięte tylne kopyta. Musiało być kilku napastników. Pewnie uciekał przed czymś ,a wtedy ktoś zaatakował go od przodu. Wiwerna , ghul ,bruxa ,alp, nekker , mantykora – wyliczał potencjalnych oprawców. “ No to wyliczył po całości. Grałem w Wiedźmina 3, więc wiem, jak Geralt przeprowadzał śledztwo. Tutaj jest kompletnym debilem, który nie potrafi odróżnić ghula od alghua. Jeżeli on jest wiedźminem, to każdy może być. No przecież ślady pazurów zadają charakterystyczne rany, różniące się od noża. Każdy byłby w stanie to odróżnić. Geralt tutaj potwierdza tylko to, co każdy wie już od dawna, a ponoć ma być on jakimś detektywem. Pieprzyć to. To nie działa. Powinien wykazać się większą wiedzą na temat potworów. Chcecie mi powiedzieć, że zadrapania od wiwerny są takie same jak od bruxy, nekkera czy mantykory? Nieeeeeee! I ta niekompetencja kompletnie zniszczy jakąkolwiek wiarygodność. To nie jest Geralt z Rivii, jakiego znamy. To tylko przebieraniec, który stara się być taki jak on. Ale co z tego! Po wygłoszeniu bardzo mądrze brzmiący zdań, Geralt oznajmia, że; “- Jest kilka możliwych sprawców – powiedział wiedźmin. - Ile by to kosztowało – pani burmistrz niechętnie przeszła do tej kwestii. - Zależy na co natrafię , myślę że od 300 do 2000 monet – odrzekł Geralt.” Ech… Fuuuuuuck! On dosłownie idzie w ciemno. Jak on chce się przygotować? Jakie chce wypić eliksiry? Jaki olej nałoży na miecz, skoro nawet nie wie, z kim ma do czynienia? Ale mnie zdenerwował ten fik. To kompletnie nie działa. Nie działa! I jeszcze ta cena… Taaak, od 300 bitów do 2000! To taka mała rozbieżność… No i na tym się to kończy. Nie ma ciągu dalszego. Szczerze, to gdyby nie parę głupot, to mogłoby to być coś. Jasne, akcja pędzi za szybko jak wspominali Dolar oraz Cahan. Wiemy, o co toczy się stawka. Jest jakiś klimacik, mierny, ale zawsze. No i to wszystko do czegoś zmierza. Tak więc… echhhhh…. Nie chcę mi się już tego pisać, ale tak TO KOLEJNY ZMARNOWANY POTENCJAŁ. Ja już więcej tego nie zdzierżę. Zaraza! Więcej takich fanfików matka nie miała?! Zaczynam mówić już jak ten wieśnik z Rivielladnu. Lepiej skończę ten komentarz czym prędzej. Strona techniczna jest okej. Justowanie nie było poprawnie, ale dało się to czytać, co jest na plus. Nie doszukałem się wielu błędów. Tak więc daję okejkę, ale tylko pod tym względem. Reszta jest do poprawienia. Tyle ode mnie. Pozdrawiam!1 point
-
O niee… Ja już widzę, że to będzie ciężkie do czytania. SPOJLERY Pierwsze, co się rzuca w oczy, to szumne zapowiedzi długiej sagi, która niczym Pieśń Lodu i Ognia rozpocznie tyle wątków, że sam autor potem będzie miał spore problemy z ogarnięciem tego wszystkiego. Tutaj niestety mamy tylko jeden, krótki i mało ciekawy rozdział i do tego napisany bezpośrednio w poście. Nie wspominając o tym, że wszystko jest tak nieczytelne, że się gubiłem i musiałem podążać za kursorem myszki. Najpewniej plany były aż za ambitne. Napisanie 30 rozdziałów w trzech tomach, a mamy tylko jeden niezbyt obszerny. Ale czego się tam dowiadujemy? No więc mamy Romulusa z rodu Voltów, który zakochał się w klaczy o imieniu Liara. Niegdyś spotkał on wróżbitę Macieja, który wywróżył Romulusowi, że urodzi mu się syn, który będzie wielkim bohaterem. Niestety noworodek w ogóle nie przypomina z wyglądu ojca, więc Romulus, wściekły na żonę, postanawia wygnać ją i małego bękarta, który otrzymał imię Snow (już wiecie, dlaczego nawiązałem wcześniej do Gry o Tron). Zanim dochodzi do wygnania, to brat Romulusa, który potajemnie kochał Liarę, postanawia zapewnić im dach nad głową na jakieś pół roku. Po tym czasie nasz mały Jon dorasta w Ponyville, gdzie zdobywa przyjaciół i okazuje się, że jest bardzo uparty i wytrwały. Jako źrebak za wszelką cenę ćwiczy, żeby przeskoczyć beczkę, co finalnie mu się udaje. Wkrótce po tym Liara, jego matka, zakochuje się w Rufusie (dlaczego te imiona w ogóle nie są kucykowe?), czyli… kimś tam. Nie wiemy, kim jest ten cały Rufus. W ogóle niczego tak naprawdę nie wiemy. Ale dobra, jeszcze się uspokoję. Tak więc, jak to się wszystko kończy? Po tym jak Snow wraz z matką wyjechał do rodzinnego miasta Rufusa, nasz bękart, po osiągnięciu pełnoletności, postanawia wrócić do Ponyville. I tu się to kończy… Ten tekst nie przypomina fanfika. Już wspominałem o tym na początku, ale czytanie tego doprowadza do bólu oczu. Naprawdę, nie polecam tego czytać. Wystarczyłoby to jakoś wyjustować, dodać wcięcia, każdą kwestię zapisać w innej linii. A tak to mamy ścianę tekstu i kompletą sieczkę. Sama treść również pozostawia sporo do życzenia. Narracja przypomina streszczenie, tylko troszkę bardziej szczegółowe od mojego. Nikt nie ma powodu, aby się tym ekscytować. Nie czuć żadnej głębi, żadnych więzi z bohaterem, co było esencją Pieśni Lodu i Ognia, bo przecież ta saga zasłynęła z tego, że tam każdy, nawet najbardziej lubiany bohater, mógł zginąć w wyniku błędnych decyzji. Tutaj zabrakło rozwinięcia. To wszystko opisywane jest w tak żmudny i nudny sposób, że chce się zasnąć w trakcie czytania. Paradoksalnie jedyną, dobrą cechą tego dzieła jest to, że nie ma zbyt wiele do czytania. Aż nie chcę sobie wyobrażać, co by to było przy dziesięciu stronach. Po prostu zabrakło doświadczenia i pomysłu, aby móc zaplanować taką opowieść, która swoją wielowątkowością i objętością mogłaby dorównywać choćby samej Grze o Tron, bez następnych części. Jeżeli nie pisało się nigdy wcześniej żadnego dzieła, to nie ma sensu zabierać się za obszerną sagę, bo wiadomo, że taki młody pisarz się pogubi. Nawet najlepsi się gubią. Czy nie lepiej było napisać jakieś krótkie opowiadanie w tym uniwersum, które byłoby zamkniętą całością i jednocześnie wprowadzeniem do czegoś większego? Sapkowski tak zaczynał. Czy polecam? Nie… Ale chciałbym przeczytać coś w tych klimatach. A to już jest jakiś zalążek. Który niestety umarł. No ale cóż. Nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać. Ten fanfik jest strasznie ubogi. Tyle ode mnie. Pozdrawiam!1 point
Tablica liderów jest ustawiona na Warszawa/GMT+01:00
