Capo najpierw sprawdził, czy inni pacjenci nie podsłuchują.
- Tu jest tak z osiem tysiaków, pod kołdrą mam jeszcze dwadzieścia, a w domu te pięć - powiedział szeptem. Torba raczej nie była lekka, w końcu tam było osiem tysięcy złotych monet.
- Sekundkę... Wygrałem! - zawołał i rzucił karty na stół. Nie wyglądało to na pierwszą wygraną z rzędu. Capo zgarnął kasę na stół i lekko chwiejnie podreptał do swojego łóżka, by je schować pod materac.
- Jeśli dasz radę wszystko zorganizować na ten termin, to zgoda - powiedziała Twilight. - Ja tu na niewiele się przydam... Najwyżej zaproszenia popiszę.
- Jak na niego, to się dziwię, że nie zaczął ziać ogniem ze zdenerwowania - powiedziała Twi, lekko się posuwając byś mógł usiąść, a także by Spike znowu nie spadł.