Skocz do zawartości

Arcybiskup z Canterbury

Brony
  • Zawartość

    5783
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    4

Wszystko napisane przez Arcybiskup z Canterbury

  1. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Życie w biegu

    - Och, ja naprawdę nie jestem zmęczony. Ale za zaproszenie dziękuję i skorzystam. - Z uśmiechem ruszył za Ruffian.
  2. Klacz przystanęła i zaczęła strzyc uszami, nasłuchując. - Coś się stało? Dlaczego stoimy? - zapytała. Nerwowo rozejrzała się po otoczeniu i dokładnie obejrzała każdy róg budynku. Nie znalazła nikogo nowego, stanęła więc i czekała na odpowiedź.
  3. Skinęła głową i ruszyła za Darkness'em. Minęli parę ulic i stanęli przed budynkiem o otwartych drzwiach. Wewnątrz leżało kilku martwych, którzy nie stanowili już niebezpieczeństwa.
  4. Uratowani dochodzili do siebie po zdarzeniu. Pomarańczowa klacz była tulona przez drugą, fioletową. Dwójka ogierów w konsternacji oglądała noże. Wszyscy wyglądali na zagubionych i wszyscy byli w szoku. Szwendacze tymczasem coraz mocniej szarpały ogrodzenie, nie zważając na kompanów najbliżej kolacji, którzy kończyli z głowami przebitymi nożem i mózgami zmieszanymi z ziemią i krwią.
  5. Kuce przeszły przez płot, nie bez trudu. Horda szwendaczy wydawała się być niezadowolona z powodu zabrania posiłku i unieszkodliwienia kilku. Wind znalazłszy się za płotem, zdjęła plecak. Bez słowa wręczyła każdemu z ocalonych nóż, po czym poszła kawałek za budynek.
  6. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Ucieczka łowców

    - Odsunę się. Tak będzie dla mnie lepiej. - Klacz wsunęła się za schody. Kraty po użyciu magii przez chwilę trzęsły się dziwacznie, aż w końcu puściły i z hukiem nie mniejszym niż ten po kopniaku, wyleciały z zawiasów. Odłamki wyleciały na podłogę, uderzyły w sklepienie i odbiły się od ścian.
  7. - Na szczęście jego lokatorka taka nie jest. Może tylko trochę tajemnicza... - Twilight podeszła do drzwi. Pinkie doskoczyła i zapukała, po czym odskoczyła i ustawiła się centralnie przed nimi. Przez chwilę w domu słychać było stukot, aż w drzwiach pojawiła się zebra z bransoletami na szyi i jednej z nóg.
  8. Wind wskoczyła na podest. - Torujemy wam cholerną drogę, więc ruszać tyłki i ratujcie życie. Macie nauczkę na przyszłość. Już! - krzyknęła i zeskoczyła, prosto na szwendacz, który przypłacił spotkanie życiem. Kuce zeskoczyły z podestu i zaczęły przesuwać się za Darkness'em. Jedna z nich, klacz o pomarańczowym umaszczeniu płakała. Albo ze strachu, albo z powodu straty jednego z towarzyszy.
  9. - Rusz ten zad, zanim dobiorą nam się do krwi. - wycedziła przez zęby. Byli coraz bliżej podestu. Na tyle blisko, żeby ujrzeć ucztę trupów i pozostałą przy życiu gromadkę. Panika emanowała od kucyków, mieszając się ze smrodem rozkładu żywych trupów.
  10. Klacz nie odezwała się, tylko zmierzyła Darkness'a wzrokiem, przekazując w ten sposób wszelkie emocje, jakie w tej chwili odczuwała. Odwróciła się i zabiła kolejnego szwendacza, który chciał wgryźć się jej w szyję.
  11. - Idiota - mruknęła pod nosem klacz, po czym szybciej niż by tego chciała, przeskoczyła przez ogrodzenie i ruszyła za towarzyszem, osłaniając go od tyłu. Była wściekła.
  12. - Proszę? Ja przecież... Szwendacza... Ich też nie można zabijać? No popatrz... - przez chwilę jej wzrok stał się mentalną szpilą. - Nie zabijać ich. Szwendaczy których jest coraz więcej. Utorujesz im drogę. Szybko. Za chwilę nie będzie takiej możliwości. - stanęła tyłem do siatki i zaczęła nasłuchiwać, by wykryć obecność potencjalnego intruza. <
  13. Cały las pogrążony był w ciemności i brzęczeniu owadzich skrzydeł. Twilight prowadziła, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Mimo to, gdzieś w jej oczach widać było zaniepokojenie. W końcu znaleźli się przed domem wydrążonym w pniu drzewa. Cały obwieszony był różnego rodzaju talizmanami.
  14. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Ucieczka łowców

    - Co? Mam to powtarzać? Lepiej będzie zrobić czary-mary. - Spojrzała krytycznie na kraty, lekko wykrzywione. Po chwili rozpromieniła się. - Ale kopa to ja mam, co nie?
  15. - To mi wystarczy. Spójrz, a jeśli utorowalibyśmy im drogę? Znaczy, ty byś utorował. Strzelając do trupów. O, tam - wskazała - jest ich pięć. Możliwe że zrozumieją, a i obejdzie się bez zbytniego narażania. - Przeszła za róg budynku. Do uszu Darkness'a doszło krótkie, urwane charknięcie. Wind wróciła. Na jej futrze widać było plamy krwi.
  16. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Ucieczka łowców

    - Angouleme. Tak mnie nazywaj. Poczekaj, odsuń się. - Klacz stanęła i z całej siły kopnęła w pręty. Skutkiem był głuchy łomot i wyjątkowo szpetne przekleństwo, które zaserwowała. Oraz prawdopodobnie wielki siniak.
  17. - No, to ruszamy. Mam nadzieję że Zecora nie będzie zła. - Twilight zachęciła jednorożca do ruszenia za nią. Pinkie tymczasem zamykała pochód. Cała grupka wyszła z domu różowej klaczy i skierowała się do lasu.
  18. - Zamknij się. Albo nie, zamknij się zaraz po tym jak powiesz mi, co zamierzasz zrobić. - Zeskoczyła z płotu i wbiła nóż w czaszkę zabłąkanego szwendacza. Dynamicznym ruchem wyjęła go z powrotem. Ociekał krwią i strzępkami mózgu.
  19. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Ucieczka łowców

    - Nieźle. Robi wrażenie. Musisz mnie tego nauczyć - rzekła klacz kierująca się do wyjścia. Mijały wiele korytarzy, cel i krypt. Po chwili pojawiło się światło. Po dotarciu do źródła okazało się, że przejście jest zablokowane kratami.
  20. Klacz zaśmiała się. - Mów mi Twilight. Znam kogoś, kto mógłby pomóc ci przegnać koszmary. Co ty na to? - zapytała. Na twarzy Pinkie znów zagościł przekonujący uśmiech.
  21. Wind westchnęła. Spojrzała na Darkness'a nienawistnie i chwyciła nóż w zęby. Podeszła do płotu i zaczęła wspinać się, pomagając sobie sprawnym skrzydłem.
  22. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Życie w biegu

    Pegaz skrzywił się. - Naprawdę? Pozwalasz mi mieszkać z tobą? Nie mam pojęcia jak ci się odwdzięczę... - Uśmiechnął się. Jego czerwone oczy zalśniły w słońcu.
  23. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Ucieczka łowców

    Pegazica uwolniona z celi kopniakiem zatrzasnęła drzwi. Spojrzała przez kraty w drzwiach. - No, to do zobaczonka, koledzy. - pokazała, żeby iść za nią i poleciała w górę schodów.
  24. - Błagam, nie! Nie możesz! Nie przedrzesz się przez tę hordę! Ile masz strzał? Musimy walczyć o przeżycie! Nie mamy jak ich uratować! - Zastąpiła drogę kucowi.
  25. Arcybiskup z Canterbury

    Equestria: Życie w biegu

    - Jak chcesz mi pomóc? Muszę tu po prostu zostać... Znasz jakiś pensjonat? Albo gospodę. Cokolwiek, byleby można było przenocować. - Przybił kopyto i uśmiechnął się lekko.
×
×
  • Utwórz nowe...