Skocz do zawartości

Arcybiskup z Canterbury

Brony
  • Zawartość

    5783
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    4

Wszystko napisane przez Arcybiskup z Canterbury

  1. "Czego się boisz, Ruffian?"-Luna skierowała spojrzenie na klacz. "Czemu masz taki wpływ na Śmierć? Interesujące... Będę musiała odbyć wędrówkę dziś w nocy... Gdy wszyscy zasną..." Popatrzała na Żniwiarza. "Prawie wszyscy"
  2. Luna uśmiechnęła się i spojrzała na klacz z góry. -Owszem, mogę Ci zabronić. Nie musisz okazać mi szacunku. Ale wiedz, że sen jest bardzo ważny dla każdego kucyka. Nawet w Changeli. Miłych snów. -Odwróciła się i odeszła parę kroków.
  3. -Może się mylę Żniwiarzu, ale twierdzę że należy mi się szacunek. Czyż Śmierć nie jest najbardziej sprawiedliwym każdego świata? Czyż nie jest neutralny? Bronisz młodzieńczych wybryków tej oto klaczy... Jaki to ma cel? A co do mojej władzy, jestem księżniczką Nocy, a na terenie Changeli z tego co wiem, noc zapada tak samo jak nad Equestrią.
  4. -Od teraz, aż po wieczność masz zwracać się do mnie "Wasza Wysokość". To jest oficjalny królewski rozkaz. Dostosuj się, albo poznasz mój gniew, kucyku. -Księżniczka była wyraźnie poirytowana.
  5. -Ciekawość, Żniwiarzu. I znużenie samotną nocną wędrówką. A i nasz spotkanie odbyłoby się raczej z twojej inicjatywy, tak jak to się dzieje z każdym kucykiem, kiedy nadejdzie czas. Jest mi niezwykle miło z tak przyjaznego przywitania. -Spojrzała na Ruffian - Przynajmniej przez niektórych.
  6. -Jestem Księżniczką Nocy, moje imię brzmi Luna. Zapewniam cię, że żaden śniący kuc przebywający na terenie Equestrii nie uchodzi mej uwadze. Tym razem wybaczę ci twoje porywcze zachowanie. -Uśmiechnęła się lekko, choć w jej oczach pozostała odrobina niechęci.
  7. -A czy mają powód, żeby zachowywać się w stosunku do mnie inaczej, droga Ruffian? Czy masz coś przeciwko? -spytała Luna, patrząc przenikliwym wzrokiem w oczy klaczy.
  8. Przewróciłam oczami i podbiegłam z powrotem do Pokemony. -Bądź ciszej! Dopóki się nie oddalę stań na ziemi i nie wywołuj hałasu. Pięć minut. Dasz radę. -Z powrotem ukryłam się i ruszyłam przed siebie.
  9. -Rozumiem troskę o warunki sanitarne, ale w ten sposób ginie cały klimat. -Powiedziała Nocturnal Light, trochę zawiedziona. Wyjęła z jednego z pasów pięć ostrzy ozdobionych obsydianami. Rzuciła nimi i wbiły się w ziemię dookoła maga. Kamienie błysnęły i zanim mag zdążył zareagować, z ostrzy wystrzeliły cienkie, świetliste kolumny. z ziemi wysunęły się cienie i powoli zaczęły przybierać niewyraźne kształty, coraz szybciej wirując. Pojawiły się szepty, a obok wiru utworzył się drugi, wzrastający w miarę zanikania poprzedniego. Wir tworzył się, pobierając energię od maga. I oto wyłoniła się z niego para czarnych, skrzydlatych skrzydeł, podobnie jak łuski przywołanej bestii - ich pióra poprzecinane były zielonymi żyłkami. Szepty ucichły, a razem z nimi zniknęły cienie. W miejscu w którym wcześniej był wir, lewitowała wysoka postać ubrana w fioletowo-srebrną zbroję ozdobioną szmaragdami. Czarny, poszarpany płaszcz powiewał na wietrze. Postać zdjęła kaptur i oczom wszystkich obecnych na arenie ukazała się żółtawa czaszka ze świecącymi na zielono oczami. Nocturnal ukłoniła się przed przyzwanym, który odwzajemnił ukłon. Odwrócił się w stronę przeciwnika, uniósł dłoń i strzelił w niego zielonym promieniem. Nocturnal Light dołączyła się do niego, strzelając kryształowymi odłamkami w maga.
  10. -Zdradźcie mi cel waszej wyprawy.-Ponownie spojrzała na Śmierć- Co cię tu sprowadza, szlachetny panie? Nie na co dzień tyle kucyków ma okazję widzieć takich jak ty w Equestrii.
  11. Gdy nadszedł zmierzch, niebo zachmurzyło się i zaczął padać deszcz. Jednak w pewnym miejscu pojawiła się księżycowa poświata, tylko w jednym miejscu między chmurami. Z góry spłynął ciemnogranatowy kucyk z falującą grzywą. Księżniczka Luna powoli podeszła do gromadki. -Witam Was, przyjaciele i poddani. -Spojrzała na Śmierć.- Może jednak... Witajcie przyjaciele.
  12. Mimowolnie odwróciłam się w jej kierunku. Nałogowiec? Bo jeśli nie, to ma dość oryginalne hobby. Odwróciłam się z powrotem i ruszyłam przed siebie. Rany odniesione w wyniku walki z mistrzem dawały znać o sobie.
  13. Usłyszałam huk. "Ma dziewczyna potencjał". Ruszyłam w głąb korytarza nie zwracając uwagi na różne hałasy, spowodowane najprawdopodobniej przez Pokemonę.
  14. -Wspieram całym sercem -"o ile je mam"- twoją działalność. Idę się rozejrzeć. - Założyłam iluzję niewidzialności i zastanawiałam się przez chwilę po wyjściu z pokoju, czy klacz zauważyła mój brak.
  15. -Dobrze. Zresztą, to nie moja sprawa. Kiedy będzie możliwość wydostania się stąd? Wiesz może?
  16. Arcybiskup z Canterbury

    Zapisy do Koszmarka

    I jeśli jeszcze mogę zakłócić atmosferę: Błędem było wklejać obrazek. Śmierć z Terry'ego Pratchetta był kościotrupem w płaszczu z kapturem i miał turkusowe światła w oczodołach. Napisałabym jeszcze kilka rzeczy, ale się na mnie, Jacobie obrazisz. Dziękuję. Postaram się już nie hejtować. (chociaż nie wiem czy zniesę presję)
  17. -Zdążyłam to zauważyć. Nie, chodziło mi o przynależność... Służysz komuś? Wojsko, czy coś...
  18. -Mam na imię Nocturne. Kim dokładne jesteś? - zapytałam
  19. Arcybiskup z Canterbury

    [ZABAWA] Sen vs Koszmar

    NMM: Skórzane pasy za pomocą których przyczepiła sobie mechaniczne skrzydła zaczęły dziwnie uciskać jej boki. Na początku jednak nie przeszkadzało jej to, nie mogła przecież teraz przestać - nie teraz, gdy jest taka szczęśliwa. Po chwili jednak zaczęły zaciskać się coraz bardziej, powodując pulsujący ból w ranach pozostałych po jej prawdziwych skrzydłach. Wylądowała na skale, wznoszącej się nad lasem. Za wszelką cenę chciała odpiąć pasy i zdjąć skrzydła, które zaczęły ją dusić. Wpadła w panikę, gdy zobaczyła leżący obok niej ostry kamień. Doczołgała się do niego i przecięła skórzane paski. Upadła i złapała oddech. Na początku nie zwróciła uwagi na dziwne szelesty dochodzące z krzaków, ale gdy podniosła się i chciała ruszyć w drogę, ujrzała parę błękitnych oczu w ciemności. Była pewna, że nie był to drzewny wilk. Więc co? Kto? -Rainbow... Dawno, bardzo dawno cię nie widziałam... Gdzie byłaś tyle czasu? Wszyscy bardzo się martwiliśmy... Strasznie tęskniłam. Było mi przerażająco smutno bez ciebie. -Pinkie wyszła z zarośli, a Rainbow Dash wstrzymała oddech, o który tak walczyła. To nie była zwykła, wesoła, dobra Pinkie. Jej przyjaciółka miała wyprostowaną grzywę i dziwne, obłąkane oczy. -Dashie, nie zniosłabym kolejnej takiej rozłąki. Podejdź do mnie, pozwól mi wziąć jakąś pamiątkę, żeby nie było mi tak ciężko... -Chwyciła w zęby nóż i zaczęła podchodzić do Rainbow z drwiącym uśmiechem. Pegazica zaczęła się cofać, gdy potknęła się o kamień i spadła ze skały. Usłyszała tylko okrutny śmiech Pinkie.
  20. Jestem pewna, że niczego takiego nie zrobi, a już na pewno Celestia nie cofnie jej skrzydeł. To byłoby tak... bez sensu. Nie, skrzydła zostaną z pewnością, tak samo jak tytuł.
  21. -Niespecjalnie. To twoje urazy, a ściany chyba nie są na tyle słabe.
  22. Crowlay, nawróciłeś mnie na dobrą stronę mocy. Po przeczytaniu Twojej rozprawki stwierdzam że masz rację i w sumie odcinek wcale nie był taki zły... Po powtórnym obejrzeniu go stwierdzam, że jej się należało. Pozdrawiam.
  23. Arcybiskup z Canterbury

    Zapisy do Koszmarka

    @up Nightmare, przepraszam że się tu wtrącam, naprawdę przepraszam, już więcej nie będę, jakby co usunę tego posta, ale niech chociaż przeczyta go Jacob, bo ja po prostu nie wydzierżę tego co się dzieje nade mną. Weź gościu popracuj nad interpunkcją i odmianą wyrazów (nocom? WTF?) Bo to zupełnie niszczy majestat Śmierci i spojrzenie na Świat Dysku, który świętością jest, niszczysz Jego wizerunek. Hate mode:Off. (No może nie do końca off )
  24. Mogłabym dołączyć jako Luna? (Jeśli nie jako Luna, to jako Nocturne, moja postać)
×
×
  • Utwórz nowe...