Gruntowny zamachowiec

Brony
  • Dodanych treści

    440
  • Dołączono

  • Ostatnia wizyta

Informacje o Gruntowny zamachowiec

Informacje profilowe

  • Płeć
    Steven Magnet
  • Miejsce zamieszkania
    Tam
  • Zainteresowania
    Pierogi
  • Coś o sobie
    nie.
  • Ulubiona postać
    Adam Mickiewicz, Luna, Ja, Discord,

Kontakt

  • Skype
    disaster.in.universe

Ostatnie wyświetlenia profilu

3361 wyświetleń profilu
  1. Opatrzyłam sobie mordę patelnią, poproszę medal :rainderp:

    1. GoForMagnez

      GoForMagnez

      Przyłożyłaś rozgrzaną patelnię do twarzy by przypalić ranę?

    2. Gruntowny zamachowiec

      Gruntowny zamachowiec

      Noup, walnęłam się nią przypadkowo bo się przestraszylam kota.

    3. GoForMagnez

      GoForMagnez

      A nie mówiłem? :rd10: On to zaplanował.

  2. Nie wiem totalnie co mam na razie powiedzieć bo rysunki jakie wrzuciłaś są wszystkie takie same pod względem cieniowania, pozycji i takich tam. Skrzydłą też maja takie same. Jedyne co się zmienia to kolor i grzywa, a i to szczerze mówiąc pozostawia wiele do życzenia. BO CZERWONY I CZARNY RAZEM TO TAKIE SUPER KOLORY OCH JAK TO ZIONIE [email protected]!!1 Masz swój styl, generalnie anatomia w nim leży ale może to ewoluuje w coś całkiem spoko, bo ma do tego predyspozycje. No więc, wszystko zależy od Ciebie i tego co z tym dalej zrobisz.
  3. Hi! I really like your art, although this is not the style I personally love. I can see that you are some artist I really like your shadowing, love the furr. I am very curious how do you deal with backgrounds. I would love to see some interactions with objects, impressions and I think practicing things like that is also good for your improvement as an artist. As you know, there always is room for improvement
  4. NUDA. Jest niesamowicie nudno. Idziemy nudnym korytarzem, w nudnym gronie, na zionące nudą badania. Jakbym tego nie przechodziła po raz SETNY. Na prawdę, im dłużej to trwa, tym mniej jestem w stanie uwierzyć w to że cała ta misja jest brana na poważnie. Jak na razie, bardziej przypomina to sztukę z teatrzyku w której dwa kucyki kłócą się ze sobą, a jeden jest w tej kłótni zdecydowanie lepszy od drugiego. "Ochrona Porządku Publicznego" - Znaczy, pała. Masakra. Teraz trzeba będzie się kurwa socjalizować ze smerfokopytnymi. I co jeszcze?! Może przebierzemy się w mundurki harcerzy i będziemy sprzedawać ciastka? Badania, kontrole, sprawdzanie stanu zdrowia. Czuję się jak w domu, czyli na rutynowych badaniach u więziennego lekarza. Ech, wspomnienia... Wyjmuję papierosa i wsadzam go sobie do pyszczka nawet nie pytając o pozwolenie. No, bo gówno mnie to obchodzi. Chociaż wszyscy wyglądają jakby srali w gacie na widok naszej pani Doktor, to na mnie nie robi wielkiego wrażenia. No, bo co? Jest po protu pyskata i arogancka, wielkie mi halo.
  5. ... NAWET NIE WIEM JAK TO SKOMENTOWAĆ. Teraz to ja już nie wiem czy mam śmiać się, czy płakać. To wszystko jest tak niezorganizowane, że aż śmieszne. No, ale nie trudno się temu dziwić jeżeli tą misją zajmowała się klacz która żeby się komuś odgryźć (swoją drogą - zrobić to słabo) musi najpierw się nawtykać jakimiś pigułami. Teraz to już nawet nie ociera się o kabaret, ale jest pierwszorzędną komedią! I mogłabym serio długo opowiadać o moich zastrzeżeniach co do "składu" tej misji, ale zdecydowanie największą jego gwiazdą jest Sylfana, która jaśnieje na nieboskłonie debilizmu, jako zdecydowanie najbardziej zjebana z gwiazdek. Dlaczego ona w takiej chwili je lizaka? Czy ktoś ma zamiar jej wytłumaczyć że lepiej by było gdyby swoje pluszaki zostawiła w domu? Ile ona w ogóle ma lat?! W chwili kiedy rozgrywa się przed nami ta urocza pogawędka o grafikach i innych pierdołach, obdarowuję dr. Flame pobłażliwym spojrzeniem żółtych oczu. Po stopniu organizjacji tego wszystkiego, mogę śmiało stwierdzić że absolutnie nic nie jest tu traktowane 'na poważnie', a ta cała, pożal się Luno, misja, jest jednym wielkim żartem. Ktoś w zarządzie po prostu stwierdził że nie zostanie wyrobiona norma misji super-specjalnych i dlatego powołali do życia tę. Wstaję i nieśpiesznie idę za resztą. Posyłam kucoperzowi rozbawione spojrzenie, ale nie odpowiadam mu. No bo po co mam z nimi wogóle rozmawiać, kiedy z każdą kolejną chwilą coraz bardziej utwierdzam się w tym, że otaczają mnie idioci.
  6. RZUCAM TĘ ROBOTĘ! - tak powiedziałbym, gdybym miał jakikolwiek inny cel istnienia niż jej wykonywanie. Mam wrażenie, że ciało Direct Link jest okupowanej przez kilka osób, na zmianę. Jest ona jednocześnie matką, hakerką, bimbrowniczką, postrachem dzielnicy i po prostu znudzoną życiem klaczą, która absolutnie wszystko ma głęboko w poważaniu. Nie wiem jak udaje jej się łączyć te wszystkie osobowości, ale chyba można uznać to za swego rodzaju osiągnięcie. Albo chorobę psychiczną. Co ciekawe, nie widziałem jeszcze odsłony Direct Link, która byłaby zdolna zaskarbić sobie sympatię statystycznego członka społeczeństwa. Szczerze mówiąc, to zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Kuc którego miałem 'pilnować' był niesamowicie opryskliwy, bezczelny i sardoniczny tudzież generalnie antypatyczny. Gdybym poddawał w wątpliwość to, jak zachowywać się będzie podczas tej podróży, z powodzeniem mógłbym uchodzić za idiotę. Może nie widziałem jeszcze zbyt wiele świata, tak samo jak nie długo towarzyszę Direct Link. Muszę przyznać że te mierzenie czasu w przystępnych dla was jednostkach, jest dla mnie w pewnej mierze uciążliwe. Dlatego nie jestem w stanie dokładnie podać czasu, który spędziłem u boku tej niebieskiej klaczy. Wydaje mi się jednak, że byłoby to około tygodnia. I podczas tego tygodnia nie słyszałem aby okazała ona jakąkolwiek sympatię komukolwiek kto nie należałby do jej rodziny. Taka już po prostu jest i nie mam na to najmniejszego wpływu. Muszę to po prostu zaakceptować, chociaż jej zachowanie oburza mnie niemożebnie. Na przykład teraz, matka mojej kochanej Wild Hunter siedzi na niewątpliwie ważnym spotkaniu, nie wysiliwszy się nawet żeby nadać swojemu pyszczkowi wyrazu, na którym można by się dopatrzeć chociaż cienia zainteresowania. Wręcz przeciwnie. Całą swoją postawą wyraża pewne milczące znudzenie, jednak nie jest w tym w żaden sposób ostentacyjna. Po prostu siedzi, nudzi się i mnie irytuje. Jedynym co wzbudza jej zainteresowanie, jest White Staple i jej ekscesy, które Glitch komentuje jedynie uniesieniem brwi. Swoją drogą, poziom obejścia społecznego jaki sobą reprezentuje jest równie skandaliczny i nieodpowiedni co maniery Link. Zresztą, wygląda na to że żadne ze zgromadzonych tu kuców nie umie się zachować właściwie do sytuacji. MAŁE PODSUMOWANIE NIEOKRZESAŃCÓW 1. Sylfana Tikkanen - inżynier, który nie umie przyjść na poważne zebranie bez zabawki. 2. White Staple - monstrualna ksenofobiczka (obie powyżej wymienione nie umieją się przedstawić bez jąkania) 3. Moozy Peep - pomylił poważne spotkanie z wieczorkiem zapoznawczym. 4. Direct Link - obojętna zołza Jak widać na załączonym spisie, to wszystko przedstawia się jako jeden wielki żart, a zwieńczenie powierzonego tej czwórce zadania nie może okazać się niczym innym, jak tylko groteskowym blamażem. Gdybym tylko mógł, wygarnąłbym im całe to nieadekwatne do sytuacji zachowanie... Ale nie mogę. Nie mogę zrobić absolutnie nic, poza niemym potępianiem takiego zachowania. _______________ KABARET Im dłużej siedzę w tej sali i słucham tego, co mają mi do powiedzenia, tym bardziej przekonuję się o tym jak bardzo niepoważna jest ta cała misja. Do pracy detektywistycznej, hakera, dwóch techników i ochroniarza. Przy tym, cała ta gadanina o tym jak ważna dla IveNetu jest ta misja, jest zdecydowanie być najśmieszniejszą rzeczą jaką ostatnio widziałam. No, ale cóż. W końcu, nie mnie oceniać czy ta ekipa jest dobrana czy nie (chociaż wiem że nie jest). Jedyne co mnie tak na prawdę obchodzi, to pieniądze które mam dostać. - Czy dostaniemy naszą wypłatę, niezależnie od powodzenia misji? Najważniejsze pytanie ze wszystkich, a tylko ja je zadałam. No, bo powiedzmy sobie szczerze, szanse że uda nam się w tym składzie odnaleźć kolegów Pani archeolog, wynoszą 1/442, a ja nie zamierzam biegać jak głupia po Canterlotcie za nic, jeżeli w tym samym czasie mogę siedzieć sobie w domu i za symboliczny datek zmieniać jedne cyferki na inne.
  7. JAK POWSTAŁEM? - Dygresje na temat mojego nieistnienia. Młoda Unbend Hunter niewątpliwie odziedziczyła po matce predyspozycje określonego sposobu funkcjonowania w społeczeństwie. Podobno oczy są zwierciadłem duszy, i właściwie to by się nawet zgadzało. Zarówno Direct Link jak i jej córka, miały żółte, ciemne oczy. Obie tez miały charakter podobny do beczki z ciemno-różową nitrogliceryną. Mogę pozwolić sobie na takie porównania i mieć pewność że nie minę się z prawdą. W końcu, to ja znałem tę małą od jej urodzenia. Hunter, dzieliła ze mną wszystkie swoje tajemnice i mogę (nie skrywając dumy) powiedzieć że jestem osobą która zna ją najdokładniej. Chcąc nie chcąc, muszę też znać jej rodziców. I muszę powiedzieć, że przy całej mojej wiedzy jaką o nich posiadam, uwielbiam tę rodzinę. Są trochę tacy jak ja. Teoretycznie, nie mają racji bytu, a jednak są, mają się dobrze i są chyba najszczęśliwszą rodziną jaką widziałem, chociaż drą ze sobą koty każdego wieczora. Ale, to jest to co ta mała uwielbia w tej rodzinie. Kocha ją tym swoim źrebięcym serduchem i dlatego teraz tu jestem. Żeby pilnować Direct Link. Hunter poprosiła mnie o to tego samego wieczora, kiedy dowiedziała się że jej mama ma zamiar wyjechać na jakąś stację Jaśmin, a potem nie wracać przez długi czas. Hunter, zastanawiała się jak długi to będzie czas. Czy kilka godzin, dni, lat… Może jej mama wróci dopiero wtedy, kiedy Hunter już będzie babcią i zapomni że kiedyś miała mamę. Wszystkie dzieci z podwórka będą miały mamy, a ona nie… I właśnie wtedy, Hunter postanowiła wymyślić mnie. Powiedziała mi, żebym pilnował jej mamy. Kazał jej wrócić, zanim ta mała o niej zapomni. Nie wiem jak ona to sobie wyobraża. Co miałbym zrobić żeby sprowadzić jej matkę do domu? Zacząć przesuwać meble w pokojach i buczeć za drzwiami? Nawet do tego nie jestem zdolny! Ostatecznie, ja nawet nie istnieję. Jedyna osobą która wie o moim, tak zwanym, istnieniu jest szurniente źrebię. No, ale trudno. Mogę przynajmniej robić to do czego zostałem stworzony. Latać za matką Hunter i gapić się na nią jak śpi, czy coś w tym stylu. To zabrzmiało trochę strasznie. _____________ JESTEM PO PROSTU ZNUDZONĄ KLACZĄ Z TERRAGONU. Opuszczenie Terragonu za każdym razem jest dla mnie przeżyciem nie przyjemnym. Powietrze które daje filtrami i rdzą instalacji wentylacyjnych jest dla mnie czymś normalnym, a każde inne jest pozbawione osobowości. Na przykład tutaj, na tej stacji gdzie wszystko wygląda jak wyjęte z podręcznika o stacjach typu 34/1HH, z tą różnicą, że ta jest trochę większa i ma inne przeznaczenie niż robienie za kosmiczne koszary. Chociaż, jeżeli zastanowić się nad krążącymi ostatnio plotkami o produkcji dronów bojowych… No, ale nie ważne. Od początku wiedziałam gdzie jadę, nie ma sensu teraz mędzić nad tym jak bardzo nie podoba mi się to że nie wdycham teraz mojego powietrza z mojej planety. Bo prawdopodobnie, jeszcze trochę będę musiała się bez niego pomęczyć. Przynajmniej nikt mnie nie opierdziela za zapalenie sobie w kajucie. Idąc za zebrą dopalam sobie spokojnie papierosa co jakiś czas strząsając popiół na ziemię. Zaburzanie porządku tej stacji daje mi niesamowitą satysfakcję. Jednocześnie, patrzę na kuce z którymi przyjechałam na tę stację. Dwie klacze, z czego jedna wyglądała tak jakby po raz pierwszy widziała ścianę w kolorze bieli, a druga niesie na boku torbę w której cały czas coś się wierci. Jest jeszcze kucoperz. Ciekawe… Nieczęsto się ich widuje, szczególnie w moich stronach. Ale, w tej chwili najbardziej interesuje mnie to, gdzie do cholery jasnej jest teraz moja walizka. Zniosłam ze sobą z promu dwie torby które po prostu położyłam na ziemi i dopiero teraz zaczynam się zastanawiać czy jest to był dobry pomysł. - Kiedy dostanę mój- - Zaraz się państwo wszystkiego dowiedzą! - Odszczebiotuje mi Green Lines niemal natychmiast. No, dobra, jak za chwilę, to za chwilę. Tylko żebym ostatecznie ten bagaż miała ze sobą, najlepiej nieprzeszukany. Szlag by trafił domowej roboty fajki i trzy litry tatkowego bimbru. Kiedy wchodzimy do poczekalni, drzwi zamykają się za nami, a ja czuję trochę jak postać z horroru. Podoba mi się to. A jeszcze lepsze jest to, że zgaszenia papierosa na szklanym stoliku, nikt nie komentuje. Pomimo tego że to pomieszczenie wygląda jak poczekalnia, to wcale w niej nie czekamy. Niedługo po tym jak wchodzimy, inna grupka wychodzi z pomieszczenia które najpewniej jest właśnie tym owianym tajemnicą miejscem w którym “wszystkiego się państwo dowiedzą”. Na razie, nie jest mi dane dowiedzieć się czegokolwiek co by mnie interesowało. - Jestem Direct Link, niektórzy znają mnie jako Glitch. przysłana z ORH, zajmuję się programowaniem i hakowaniem na szeroką skalę. Zaczynam i dopiero teraz ogarniam że nie słyszałam w głosie żadnego z tych kuców tego silnego akcentu Cashairu. A więc rekturowali na szerszą skalę... To zlecenia zaczyna mnie coraz bardziej ciekawić. No ale przedstawiłam się, i tyle im wystarczy. teraz, to ja chcę "dowiedzenia się" o co chodzi? - Córciu, co my tu właściwie mamy zrobić? Nie że się narzucam. - Mówię, nawet nie starając się nadać mojemu głosowi jakiejkolwiek ekscytacji czy grzeczności. Nie brzmi w nimżarcik-kosmonaucik nawet ciekawość. Jestem po prostu znudzoną klaczą z Terragonu.
  8. Pełna historia.
  9. Będę miała KP. Tylko nie wiem czy się do dzisiaj wyrobię. Mogę ją zdać jutro?
  10. Kto leci na Pixel Haven?
    Ja lecę. :enjoy:

  11. Łap Księżniczki czytające bajkę o rzece na literę K!

    maxresdefault.jpg

  12. Dobra. Prosiłeś się, to masz. (Nie mogłam doszukać się jakiej jesteś płci, to założę że jesteś facetem. Nie obraź się jeżeli jest inaczej. ) Sam mówisz że nie siedzisz w digitalach od dawna, wręcz przeciwnie. Więc, może zamiast od razu próbować z trudniejszymi pozycjami kucy zacznij od prostych? Oswój się z nowym sposobem rysowania i dopiero potem zacznij trudniejsze prace, jeżeli wykonywanie takich wychodziło Ci na papierze. Jeżeli nie, zacznij od pozycji statycznych, mniej skomplikowanych. Polecam używanie wektorów - to żaden wstyd To da Ci wgląd na to jak układa się ciało kunia(albo nie kunia, zależy co rysujesz) w takich, a nie innych pozycjach i będzie pomagało w utrzymaniu anatomii. Generalnie, poprawa perspektywy. Widać to szczególnie na pierwszym arcie. Mam lekkie wrażenie że te rysunki są zrobione trochę niedbale (szczególnie drugi). Nie wiem z czego to wynika, ale, cóż... Robisz przed rysowaniem 'prawidłowego' arta linie pomocnicze? Zwyczajny szkic? Jeżeli nie, polecam. Pomaga. A teraz... 1. Cytrynka ze szczelbom - Kopyta za grube, nie kształtne. Szczególnie tylnie. Dlaczego to kopyto jest wielkości biodra? - Skrzydła mają podobny problem. Są za małe i wyglądają trochę jakbyś skleił taśmą izolacyjną trzy randomowe żółte trójkąty. - Poćwicz to jak się układa grzywa. Ogon to nie jest rozgwiazda, to są włosy. - P-E-R-S-P-E-K-T-Y-W-A 2. Dash i tylko dash To co jest za Dashką napawa pewnego rodzaju niepokojem mnie i całe moje jestestwo. Ja się przyznaję, że nie wiem co to jest i nie wiem do czego mogłoby służyć. Nie wiem dlaczego są do tego przyczepione łańcuchem czapki z których wyrastają zakrwawione zęby i nie mam pojęcia czy chciałeś cieniować czy to ma być brud. Nie wiem czym jest to na dole i dlaczego przypomina coś czego chyba przypominać nie powinno. Nie wiem czy żółte kółka u góry mają być reflektorami czy czymkolwiek innym. Nie podejmuje się mówienia o tym. - Daszka nie przedstawia sobą prac Davinci, nawet wręcz przeciwnie. Ludzie też mają proporcje. Ogólnie, jej postura pozostawia kilka rzeczy do życzenia. - Jedno ucho jest mniejsze od drugiego. ( i pewnie teraz masz mnie dosyć ) - Ogon jest za nisko. No, chyba że wyrasta z pośladków. Ale, masz plusika za kreację. Moro z różowym.
  13. Hohohoooo.... Patrzę sobie na pierwszego posta, jakiego zasadziłaś w tym temacie. Potem patrzę na ostatniego i lubię to co widzę. Przez 5 miesięcy sporo się poprawiłaś, (UWAGA, spoufalam się) mordko. Tylko tak dalej! Ale, ja nie będę sobą jeżeli czegoś nie wypomnę. A że jestem sobą, to muszę to zrobić. Takie życie. Każdy z nas ma jakąś rolę do odegrania na tym nędznym padole i ja muszę odegrać swoją, czy mi się to podoba, czy nie. (Serio, Życie teraz stoi za mną i przykłada mi lufę pistoletu do potylicy więc nie mam wyboru ;-; ) - Widzę za dużo statycznych postaci, za mało dynamicznych. Jeżeli chcesz się nauczyć rysować, to prędzej czy później będziesz musiała zacząć rysować postacie dynamicznie. Bieganie, skakanie, albo stanie dęba. Patrząc na Twoje rysunki widać że pozycje statycznie już opanowałaś. Poza tym, dynamiczne pozycje pozwolą Ci lepiej ogarnąć anatomie kucyków i to jak układają się ich nogi/grzywy w określonych pozycjach. Brak takich artów nie jest wadą Twoich rysunków. Daję tylko radę, co do tego jak możesz się poprawić. Mniejszy (ale nadal obecny) brak odczuwam też w perspektywie. Kucyki od przodu - jest ich dużo, są fajne, fajnie, super. Gdzie jest bok? tył? I dlaczego nie widziałam zada twoich poniaczy? Jeżeli nie rysujesz ich bo Ci nie wychodzą, to na necie jest od groma wektorów na których możesz się wzorować jeżeli do pewnego typu perspektyw będziesz podchodziła po raz pierwszy. Jeżeli nie rysujesz kuni z perspektywy zbyt często tylko dlatego że nie ma ich w Twoich pomysłach na arty - pomyśl o nich! BUM! #Enigmairozwiązaniadlabogów. - Grzywy. Nie są wadliwe w twoich ostatnich pracach! - to po pierwsze. Tylko że wydaje mi się że z tym co potrafisz możesz bez problemu zrobić kucom grzywy lepsze. Twili ze stycznia jest tego najlepszym przykładem. Jej grzywa jest według mnie prześliczniusia ^.^. Nie bój się narysować jakiegoś kuca który posiadałby bardziej... wyeksponowaną koafiurę. Może narysowanie tej pani Ci pomoże? Jej grzywa jest trochę bardziej wymagająca niż inne, ale do odważnych świat należy! Jeżeli chodzi o konkretne prace,a nie tylko o ogół też mam coś do powiedzenia. ... Życie nadal wymaga ode mnie skrupulatności w radach... 1. Gwiezdna książka - nie rozumiem jak układa się jej ciało pod tą gwiazdką. Człowiek może się wygiąć do tej pozycji, ale koń... E-e. Cały art jest ładny, nawet bardzo ładny. Może tło wydaje się trochę zbyt puste, ale jednorożka; cud, miód, malinka. 2. Noworoczna Reinboł - Oczy są za małe. Mam generalne wrażenie że jest coś z nimi nie tak i wydaje mi się ze jest to właśnie to. - Szyja za szybo łączy się z tułowiem. 3. I Flutterka, sprzed kilku miesięcy, ale nadal jest. Stosunkowo stary art, ale nie wiem czy nie robisz już takich błędów dlatego że zdałaś sobie sprawę z tego że tak robić się nie powinno, czy raczej nie miałaś ku temu okazji. - Podoba mi się to że spróbowałaś pobawić się z cieniami. To co wyszło, podoba mi się trochę mniej. Z której strony pada tu światło? Bo ja mam wrażenie że co najmniej z trzech. - Skrzydło jest za małe, za mało też przylega do ciała. Jeżeli jest rozkładane i dlatego ma tak mało punktów stycznych z ciałem, nie widać tego - wygląda na kompletnie złożone. - ILLUMINATI CONFIRMED. Srsly, why? Nie wiem, może Flutterka zapuściła brodę, którą tak przystrzyga?, na kozę? I może na to nie wygląda, ale podobają mi się twoje prace. Jeszcze bardziej podoba mi się to że pracowałaś nad swoim stylem przez te kilka miesięcy, tak że z tego co było na początku doszłaś do tego momentu. I proszę, jeżeli postujesz swoje prace, dawaj je w spoilerach. To baaardzo ułatwia ich przeglądanie.