Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Cahan

Moderator
  • Content Count

    3,834
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Cahan

  1. Nie pamiętam ile, ale to był jeden z tych szybkich tekstów, jeśli chodzi o samo pisanie. Wieczór? Popołudnie? Coś takiego. Ale masz rację, wykonałam pewien risercz. Natchnienie natchnieniem, forma sama się nie zrobi. Wygrzebałam z półki "Baśnie Andersena" i zaczęłam je czytać, skupiając się na tym jak autor i tłumacz operują słowami, jakich środków stylistycznych używają, etc. I to zajęło parę minut. Spory wpływ miały też "Bursztynowe baśnie", które czytałam za młodu. Cała seria miała być o syrenach - ich genezie, życiu i upadku. Ale nie pamiętam, co w niej chciałam zawrzeć. Miałam parę luźnych pomysłów. Przez te wszystkie lata zawsze myślałam o powrocie do tej serii. Bądźmy realistami - pewnie do tego nie dojdzie, ale nie wykluczam. Odpowiedni wiatr będzie musiał zaśpiewać swoją pieśń.
  2. To miejscowa wersja anioła Mateusza (który chyba w którejś wersji tego opowiadania nazywał się Michał), głównego bohatera fanfika "Anioł z Ponyville". A w hirkach VI archanioł Michał był głównym złym.
  3. O, widzę, że nie wrzuciłam na forum 2 kolejnych części, mimo że jedna pojawiła się w samym konkursie. Cóż... Ci co mieli je przeczytać, przeczytali. Jedna z nich jest tragiczna, druga na podobnym poziomie co jedynka i dwójka (ale ma obrzydliwe żarty z clopperów), ale... Minęły lata i nie ma co grzebać w starych ranach, nawet jeśli się nigdy nie zabliźniły. Co prawda niczego nie żałuję i jakiś czas temu sama do tego wróciłam i nawet się pośmiałam, ale... Minęło 5 lat i drugi raz bym tego nie napisała. Albo nie opublikowała poza konferencją Equestria Times. Nie tylko dlatego, że jest przesiąknięte jadzikiem (na który większość sobie zasłużyła), ale przede wszystkim za to, co ująłeś w swoim komentarzu. To opowiadanie już w 2015 roku było jednym wielkim, hermetycznym żartem. I małą złośliwością, bo wysłałam je na konkurs, w którym sędziował Spidi. Szczerze odradzałabym je ludziom, którzy nie orientują się w historii fanfików (lata 2014-2015) oraz relacjach między poszczególnymi ludźmi z fandomu. Skojarzenie z KO miałeś dobre. Zanim doszło do jego krytyki na forum, opowiadanie przecież istniało. Do tego sytuacja z "Antologią" (i innymi rzeczami, o których wolę nie wspominać na forum), wewnętrzne heheszki redakcji ET (Breslau uber alles!). Ogółem, nie ma co tego ukrywać, to były czasy, w którym niepoważny "konflikt" południe-północ był żywy. To są akurat... Niesmaczne, hermetyczne żarciki z wiadomej konfy. Przyznaję, że kiedy to radośnie i bezmyślnie klepałam, to nawet nie myślałam o tym w kontekście historii II wojny światowej i zbrodni wojennych, tylko redakcyjnych żarcików naszego ulubionego komucha Solara. Czy taki humor jest okropny, niepoprawny i niekoniecznie na widok publiczny? Ano jest. I go uwielbiam.
  4. O Bogini, "Szept Mgły" to właśnie jedno z tych opowiadań, o których wolałabym zapomnieć. Sześć lat temu nie miałam zielonego pojęcia o poezji. Wiedziałam czym są rymy i wiersz biały. I tyle. Rytm? To stukanie w stół przy piosenkach (tego to już w ogóle nie czuję)? To nie żart. Naprawdę tak to wyglądało. Ale napisanie i opublikowanie tego tekstu naprawdę wiele mi dało. Choćby krytyczny komentarz Made, z którego sporo wyciągnęłam. I choć już nigdy nie wróciłam do pisania ballad romantycznych (i raczej nie wrócę, bo mi się nie chce oraz nigdy szczególnie nie przepadałam za poezją), to nauczyłam się pisać Zecorę, co przydaje mi się w prowadzeniu jej działu na forum. Nie usunęłam tego koszmarku tylko dlatego, że wierzę, iż czytelnicy mają prawo widzieć moje pisarskie wpadki i porażki . Poza tym to zawsze jakaś część mojej historii na tym forum i na pisarskiej drodze. Może nawet ktoś przeczyta tego ficzka, zobaczy komentarze i nie popełni moich błędów. Albo przeczyta i zrozumie, że ci weterani, którzy teraz wydają się nie wiadomo kim, to tacy sami ludzie, którzy też zaczynali pisać i... schrzanili sporo. Btw. kiedyś zaczęłam pisać normalną wersję (prozą) "Szeptu Mgły", ale... Po co coś dublować, skoro jest tyle innych, niewykorzystanych pomysłów. Ale dziękuję za wnikliwy komentarz i analizę.
  5. I za ten komentarz również dziękuję O "Rozkwitały jabłonie i grusze", to ja akurat wolałabym zapomnieć. Było głupie, prostackie, a i forma miejscami niedomagała. Z fikami konkursowymi jest taki problem, że część z nich pisałam na siłę lub tylko po to by zrobić komuś na złość . Na to nie ma szans. Kiedyś miałam pomysł na wielorozdziałowca, ale zdechł śmiercią naturalną. Uważam, że słusznie - nie można ciągnąć za ogon zbyt wielu srok. Dlatego polski fandom nie otrzymał takich cudów jak zawody czołgistek w miniówach, "W służbie Bogini" (pogańskie kuce, tekst o młodej Isleen), fanfika do "Derpy and Carrot Top's Epic", parodii Human in Equestria, "Czasu Szamponu i Topora" (to ma prolog i kawałek rozdziału pierwszego, romans Cygnusa-wikinga i Rarity) oraz ciągu dalszego eventu Samhain 2018 (co można podciągnąć pod crossover z "Bloodborne"). Ale no... Śmieszki śmieszkami i niech pozostaną lepiej jedną, króciutką komedyjką, która zaginie w otchłani działu opowiadań, dopóki ktoś jej przez przypadek nie wykopie. Nie sądzę, by w świecie "Girls und Panzer" było cokolwiek wystarczająco dobrego i głębokiego by poświęcić mu więcej czasu niż na kilka żartów. Szczególnie, że papier, nawet ten elektroniczny, nie odda wielu rzeczy, które sprawiają, że to anime jest dobre - muzyka, animacje, dynamiczne walki.
  6. Dziękuję serdecznie za komentarz (i wszystkie pozostałe też). A co do postawy Fluttershy - została sprowadzona do roli Sebixa. Po prostu. I plot twist jest taki, że to nie Rainbow jest tu ooc (w sumie serialowa RD imo spokojnie mogłaby mieć takie sekrety). Ogółem sam fik to od początku do końca troll.
  7. Cahan

    Jak długo nic nie wrzucałam... Trochę się tego uzbierało... Na pierwszy ogień idą 2 arty dla Ghatorra. Pierwszy to prezent urodzinowy - jego OCek jako Sombra. King Coal A drugi to scena z jego fika "Kruchość Obsydianu", którą rysowałam, bo przegrałam z nim zakład. Run, Obsidian, Run! To teraz 3 komisze dla D.E.F.Sa. Z czego ostatni rysowany kredkami Faber Castell Polychromos, które są dla mnie dużym skokiem jakościowym. Obsidia Frezja Sky Love is in the air
  8. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  9. Trochę to trwało, ale otrzymaliście swoje awardy
  10. Przeczytane. Powiem tak - przypomniały mi się czasy gdy sama opublikowałam na tym forum prolog mojego pierwszego fanfika. Był 2013 rok, a ja nie miałam warsztatu i doświadczenia. Także lektura tego była dla mnie jak podróż w czasie, zwłaszcza, że tematyka w sumie nawet podobna. I tagi też. Zostawiłam w docsie sporo komentarzy i sugestii. Brakowało przerw pomiędzy akapitami oraz wcięć przy akapitach. W dialogach zamiast półpauz królowały dywizy, po których jeszcze brakowało spacji. Po półpauzie zawsze dajemy spację. Przed też, jeśli nie rozpoczyna ona nowego akapitu. Zapamiętaj też, że spacji nie stawia się przed znakami interpunkcyjnymi, tylko po. Co do tej zmiany czcionek... Uważam tę decyzję za nietrafioną. Czytelnicy raczej nie lubią takich zabiegów. Jeśli nie lubisz Ariala 11, to może użyj Times New Roman 12, czy coś... Sam tekst jest, niestety, usiany błędami. Interpunkcja, składnia, powtórzenia, deklinacja. Sporo tego. Słownictwo określiłabym jako ubogie. To wszystko jest zupełnie normalne, kiedy się zaczyna pisać, ale sugeruję znalezienie sobie korektorów i prereaderów. Jakichkolwiek. Weź pod uwagę, że czytelnik nie siedzi w Twojej głowie i jeśli zapis sugeruje coś innego, czego wcale nie miałeś na myśli, to sugeruje. Po prostu. I nieważne, co autor uważa. Inna sprawa, że czasem chyba sam zapominasz, co piszesz, bo ona tam kilka razy spakowała ten namiot. A co z fabułą i tym jak Prolog sprawdza się jako wstęp do historii? Realia są ciekawe, ale trudno to powiedzieć o samej historii. Na tych stronach zabrakło opisów, zabrakło klimatu i jakichś szerszych informacji, przez co wszystko brzmi dziwnie. Bohaterka jest księżniczką, ale idzie się zaciągnąć do armii jako byle szeregowa. W świecie, w którym klacze nie służą w armii. No i jeszcze sprawa tych 2 innych księżniczek, które zabili. Brakuje mi tu jakiejkolwiek motywacji, jakiegokolwiek wyjaśnienia. Jej tatuś jest szychą, więc jeśli wie i popiera jej decyzję, to ona powinna od razu zostać oficerem, a nie sobie leźć do obozu się rekrutować. Nie mówiąc o obstawie. Jeśli tatuś nie wie, a ona zwiała z domu... To nie powinna się jakoś maskować? Bo tego, raczej nikt nie zechce podpaść jej ojcu. Brakuje mi też jakiejkolwiek motywacji. W efekcie ani nie wiemy nic, ani nie mamy nakreślonego klimatu czy bohaterów. Poza tym że Engra nie lubi być alikornem i chce być żołnierzem. No i ma kompleksy i zajebiście walczy. W sumie to byłoby może i ciekawe, ale brakuje jej czasu antenowego. Wstawki narratorskie i tłumaczenie banałów psuje wrażenia z lektury. Nie musisz wszystkiego wyjaśniać. Niech czytelnik się domyśli z gestów, czynów i słów postaci. Szczególnie, że tu wychodzą braki w opisach. Za to opis walki jest rozwleczony. I pełen tych narratorskich wstawek, które jeszcze bardziej go rozwlekają i nudzą. Kolejny problem to słownictwo. Często zbyt współczesne i potoczne, by pasowało do opowiadania w klimatach... bo ja wiem, średniowiecznych? Myślę, że warto by było postarać się poznać paru określeń na przedmioty użytku codziennego czy bojowego, bardziej stonować i stylizować wypowiedzi bohaterów. Oraz postarać się, by przedstawiciele różnych warstw społecznych różnili się od siebie także i w mowie. Tu powinno być 10 stron, a nie 5. Tekst by na tym skorzystał. Świat i bohaterowie również. Jasne, to prolog, nie musisz pisać wszystkiego. Ale rolą prologu jest zachęcić, pokazać czytelnikowi, czego ma się mniej więcej spodziewać, wprowadzić go. A tutaj to raczej niestety nie wyszło, pomimo paru naprawdę ciekawych pomysłów.
  11. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  12. Ja tu wpadłam tylko po to by powiedzieć, że tag [PL] zarezerwowany jest dla tłumaczeń. A samego fika może kiedyś przeczytam.
  13. Skończcie dyskusję na ten temat, Panowie. Zamiast tego proponuję zająć się chociażby samym tłumaczeniem. Pomówię z opiekunem działu opowiadań odnośnie kwestii praw autorskich tłumaczeń/lektoratów fików oraz regulaminu i jego ewentualnej zmiany. W przypadku praw autorskich w fandomach, sprawa jest dość pokręcona i niejednoznaczna, więc osobiście uważam, że dobrze by regulamin rozstrzygał ją ostatecznie.
  14. Dalej brak tagów obowiązkowych. Przeczytaj jeszcze raz ten regulamin działu, co? A do tematu zgody jeszcze wrócimy.
  15. Ponieważ tak się przyjęło, że o ile autor jest aktywny (a ten autor jak najbardziej jest), to należy go najpierw poprosić o zgodę. Także proszę to nadrobić.
  16. To że istnieje już tłumaczenie (nieukończone), to nie znaczy, że nie może powstać kolejne. Ponawiam pytanie o zgodę autora oryginału.
  17. 1. Brak tagów obowiązkowych. Czas na poprawę wynosi 2 dni. 2. Czy masz zgodę autora na tłumaczenie? 3. Osobiście sugerowałabym włączenie opcji komentowania i sugerowania w docsie. Przejrzałam to tłumaczenie i jest w nim sporo błędów. Chamskie kalki z angielskiego, brakujące przecinki czy chociażby "dash" pisane małą literą. Zaznaczyłabym, ale nie mogę.
  18. Witajcie! Nadszedł dzień sądu, czas topora i wilczej zamieci! Czy wiedzieliście, że to właśnie 30 października 2020 roku wyszedł 41 numer Equestria Times? Nie? No to już wiecie. Zacznijmy od ogłoszeń parafialnych. Nie jesteśmy już czasopismem kucykowym, lecz popkulturowym. Więcej informacji znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/EquestriaTimes2014/posts/3486208114788828 No dobrze, wracamy do bieżącego numeru. A w nim wybuchy, majtki, staniki, egzorcyzmy i nieletnie dziewczynki... . . . szlag. Tak, obejrzeliśmy "Cuties". Było złe, bardzo złe. W numerze znajdziecie recenzję. A z rzeczy miłych i ciekawych, to czekają na Was wywiady z Sosną i RedMadem, recenzje "Ghost of Tsushima" oraz "Hollow Knighta". Chętni mogą przeczytać też prolog świetnego fanfika Verlaxa pt. "Władcy Wiatru". Linki: https://issuu.com/equestriatimes/docs/041 https://drive.google.com/file/d/1jkM8wHFP6_v8cdDPEw69_1WPvHIVSdep/view?fbclid=IwAR3qjAT4KxOPpWhGEYukYKHfIEl7WWrfPlkBwv6I_pr28t-L2VMh5Y_FLV8
  19. Ogłoszenia parafialne:

    Uczelnia i ostatni rok angażują zdecydowaną większość mojego czasu. Do tego stopnia, że nawet jak czas mam, to głównie go przesypiam. Ale za to znalazłam moje notatki odnośnie interaktywnego fika w dziale Zecory, więc ta zabawa wróci... W przyszłości. Dajcie mi przeżyć październik i listopad xD

     

    Odnośnie zobowiązań fikowych, rysunkowych i prereaderskich, to staram się je jakoś wcisnąć w mój grafik, czy nawet robić je podczas zajęć online. Ostatnio średnio była okazja, bo ciężko robi się kilka rzeczy na raz podczas odpowiedzi ustnej i prezentowania tematu :rainderp:

  20. Mam bardzo mieszane uczucia co do Grzechu Supremacji. Treść super, ale forma... Miejscami wygląda to jakby oryginał był po angielsku, a potem został wrzucony w google translator. Mnóstwo anglicyzmów, kreatywna składnia, bezsensowne zdania, bardzo złe powtórzenia, a nawet Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej deklinacji. Baty dla korekty, baty i dwie dodatkowe siostry za karę! A co do samego rozdziału... Bardzo podobało mi się przedstawienie gryfów. Może i wydają się być miejscami aż zbyt op - kwestia działania ich magii. Ale zarówno one jak i hipogryfy są bardzo interesujące, zwłaszcza erynizm i ich mit rasowy. Zacznę od mitu rasowego, bo koncepcja, że gryfy i hipogryfy prawdopodobnie naprawdę przyleciały z kosmosu jest ciekawa. Choć nie aż tak odjechana jakby się mogło wydawać - w końcu skoro są Nieśmiertelni, to czemu i nie Król Burzy oraz Izar? Może Król Burzy sam był Nieśmiertelnym lub czymś więcej, prawdziwym bóstwem. W tym świecie to raczej możliwe. Osobiście uważam, że Luna faktycznie wyświadczyła im przysługę, paląc te księgi i tępiąc erynizm. Znaczy, uważam, że erynizm byłby fajnym systemem, gdyby nie dziedziczenie grzechów oraz metody egzekwowania kar. Za to sam król jako sędzia i całe społeczeństwo jako kaci? To jest całkiem fajne. Niestety, ale jako całość erynizm posiada za dużo luk, które prowadzą do wymienionych w rozdziale absurdów. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy... Że gryfy, które są obiektywnie lepsze od taboretów, są od nich również mniej rasistowskie. Zwróciłam uwagę na jedno zdanie, które padło na sali wykładowej. To o tym, że to nie wina gryfa czy kucyka, że miał pecha się urodzić tym, kim się urodził. No bo czemu niby współcześnie urodzenie się gryfem miałoby być pechowe, a nie wprost przeciwnie? Poza tym... w Grzechu nie znalazłam niczego, co wskazywałoby na to, że gryfy źle traktują kuce. Ba, raczej traktują je jako istoty równe - ponieważ u nich pozycję w hierarchii zdobywa się według zasług i siły, a nie urodzenia. Stosunek kucykowych poddanych do gryfich panów zdaje się to potwierdzać - sprawiedliwość, ochron, etc. To tym bardziej pokazuje jakimi dupkami są Nieśmiertelni. Choć podtrzymuję zdanie, że Luna wyświadczyła im sporą przysługę - co zresztą zauważyły same gryfy. Część o magii i jej działaniu wydaje się być tu wyjątkowo interesująca. A także dalsze losy Iry Auranti. I to, że gryfy mają tu grzywy i małe skrzydła - w serialu zdecydowanie nie miały grzyw, a ich skrzydła były zdecydowanie większe od pegazich. Natomiast jeśli chodzi o Władców Wiatru, to fika czytałam i oceniałam w ramach konkursu literackiego "Czarna Śmierć". Wybitny tekst, gorąco polecam. Gdyby był samodzielnym opowiadaniem, to przyznałabym mu głos na [Epic]. Myślę nad tym by w ogóle przyznać go KH. I jeszcze czas na dyskusję Imo Venia nie jest po prostu zbyt ważny. Zarówno on jak i Luco od początku byli siebie warci. Tak jak Liguria i Altina - od lat obie strony odwalały to samo. Ba, uważam, że jako czytelnicy wręcz nie powinniśmy kibicować Luco, bo on i jego rywal są w gruncie rzeczy równie niegodziwi. Nie znamy też całego konfliktu Altina-Liguria. A jeśli Venię coś powstrzymało, to pewnie to by Luco nie wygadał kto go napadł. Podejrzewam, że obie strony nie chciały by Celestia oficjalnie dowiedziała się o ich akcjach. Odnośnie Wielkiego Planu, to osobiście od początku uważam go za przykrywkę. Nawet jeśli śmiertelnicy zapytają o niego Nieśmiertelnych, to ci mogą powiedzieć, że takie drobnostki są nieważne lub że ich małe rozumki nie są w stanie tego pojąć. Poza tym słaby ten Wielki Plan, skoro aitokratia w końcu upadła, ewolucja jest faktem, Dlatego sądzę, że trąd powodują po prostu prątki Mycobacterium leprae. A nie jakieś grzechy. Od paru rozdziałów widzimy jak bardzo Celestia forsuje swój Kościół i jak bardzo Nieśmiertelnym zależy na tym by ich poddani byli zacofani i ogłupieni. Skoro Wielki Plan zakładał zatrzymanie koła historii jako jedną ze swoich podstaw, to raczej wątpię by stanowił inaczej. Tylko że jest jedną wielką ściemą. Ponieważ z tego co pamiętam, to Wielki Plan był czymś nieuniknionym. Nie Planem do wykonania, tylko raczej zapisanym przeznaczeniem. Tylko że Nieśmiertelni w końcu upadli, koło historii ruszyło i śmiertelnicy wyzwolili się z okowów. A co do wyższego bytu lub bytów, to sądzę, że jak najbardziej.
  21. Dziękuję @Grento YTP za jakże obszerny komentarz, ale... To chyba największa pomyłka interpretacyjna tego fika w historii. A co do kreacji postaci - to opowiadanie konkursowe na konkurs out of character.
  22. Dziękuję za komentarz, czas na małą polemikę, choć sądzę, że tu więcej powiedzą kolejne rozdziały niż cokolwiek co napiszę tu i teraz. Zacznę od tego - weź pod uwagę, że bliźniaki w tej chwili mają po 10 lat. Night Shadow się czegoś naczytała i sobie wyobraża - tylko że w inną stronę niż większość klaczek w jej wieku, natomiast Dark Mane ma póki co wszystko gdzieś. Dodatkowo dobija go trochę to, że póki co widzimy go z perspektywy jego zazdrosnej i zakompleksionej siostry. I tu jeszcze mały spoiler tego, co chcę wsadzić do rozdziału IX: A to akurat jej cecha charakterystyczna, którą wkurza dzieci i męża. Forma "wy" jest zarezerwowana dla szlachetnie urodzonych alikornów. Jej nie użycie nawet przez kuca wyżej w hierarchii społecznej, w warunkach innych niż domowe, jest powszechnie uznawane za brak szacunku. Jednak w teorii powinno się z niej korzystać również prywatnie w stosunku do bliskiej rodziny - czego rzecz jasna prawie nikt nie robi. A co do tych dodatkowych opisów, które może by się przydały. Szczerze? Nie chciałam przedłużać. I prędzej ktoś ze służby niż matka. Królowa może i odwiedzała ją codziennie, ale nie kilka razy i bez czatowania pod drzwiami.
  23. Cahan

    Obawiam się, że mało u nas alternatywnych historii tego typu, ale sądzę, że mogłabyś polubić "Opowieść o Szklanej Kuli", "Kruchość Obsydianu" czy nawet mój "Smak Arbuza". Radziłabym też spróbować "Wiedźmy", bo to dobry fik jest.
  24. Cahan

    I art dla Xsadi, w ramach podziękowania za to, że stworzyła dla mnie świetny witraż^^ Xsadi
  25. @Magda B bardzo dziękuję za te jakże obszerne komentarze. Pragnę się jednak odnieść do kilku poruszonych przez Ciebie kwestii. Zacznijmy od tego, że SA nigdy nie miało być fikiem pełnym fajerwerków, choć takie momenty dostanie. SA miało raczej przedstawiać świat, jego realia i również rutynę. No i stanowić dla mnie poletko do wstawiania tych wszystkich rzeczy, których bym nie użyła w poważnym fiku - jak choćby ta sekwencja snu. No i zabawą konwencją TCB oraz wyzwaniem w postaci napisania fika z self insertem - co się nie do końca udaje w pewnych kwestiach. Ogółem SA to głównie [Slice of Life], a [Adventure] to raczej wycieczka po innym świecie. Odnośnie samej postaci - na pewno moim zamiarem nie było stworzyć bohaterki, która nienawidzi świata. Raczej osobę, która jest zirytowana w danym momencie i nie lubi pewnych aspektów swojego życia. Nie powiedziałabym też, by fanfikowa Cahan w ogóle się zmieniła w ciągu tych siedmiu rozdziałów - może poza czasem, kiedy znajdowała się pod wpływem Pierwszego Płomienia, ale to się nie liczy. Moim celem było pisanie postaci bardziej realistycznych, które mają czasem gorszy dzień i nie zawsze są miłe, nawet jeśli generalnie są miłe. Co do trawy na lądowisku... Prawdopodobnie mój błąd albo po prostu fragment, w którym z jakiegoś powodu brakuje śniegu, ale raczej to pierwsze. Czemu pewnych rzeczy nie ma więcej? Z wielu powodów - chociażby dlatego, że ten fanfik już jest dość długi w stosunku do tego ile w nim się dzieje. Nie chciałam go niepotrzebnie przedłużać czysto komediowymi sekwencjami, które byłyby zwyczajnie męczące po pierwszych pięciu stronach. A Smak Arbuza komedią nie jest. Jako autorka rzekłabym, że pod wieloma względami bliżej mu do horroru. Co do stanu stołówki - wcześniej Cahan nie zwracała na to uwagi, bo nie musiała tego sprzątać. Wchodziła, wychodziła, resztę miała głęboko w zadzie. I nie łaziła tam, kiedy pomieszczenie było puste. Generalnie konwertyci często przewracają miski czy zrzucają je na podłogę. Lub dają ciała przy nakładaniu potraw. Z obsługi kuchni tak naprawdę niemiła była jedna klacz - szefowa. Zresztą, czy wszyscy Equestrianie powinni być mili? Problemem kuchni było przeładowanie robotą i świąteczne braki kadrowe. Co do Lunaliów i Dnia Oczekiwania Wiosny, czyli tej dziwnej części rodziału VII... VII to rozdział świąteczny. Wigilia Serdeczności zajęła znaczną część czasu antenowego, a nie chciałam osobno wydawać Lunaliów i DOW - krótki fragment, a jednocześnie chciałam pokazać więcej świąt oraz umieścić pewne ważne fabularnie fragmenty. Nie miałam też pomysłu na sensowny podział rozdziału. Przyznaję też, że nie myślę o Wattapadzie, tylko o wersji domyślnej - google docs. Co do akcji - kolejny rozdział ma być ostatnim dziejącym się w Ośrodku. I zawierać już nieco więcej akcji niż VII.
×
×
  • Create New...