Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Jen86

Brony
  • Content Count

    17
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

16 Neutral

About Jen86

  • Rank
    Co by tu napisać?
  • Birthday 09/23/1986

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    49355611

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Miasto
    Hamburg
  • Zainteresowania
    My Little Pony od G1 do G4, karate, sport fanfikcja.
  • Ulubiona postać
    Celestia

Recent Profile Visitors

1,052 profile views
  1. A ja myślałam, że ktoś sobie ze mnie robi jaja O_O Naprawdę, słów mi braknie, że fanfik Verusia nosi tytuł My Little Sunshine i to jeszcze znajduje się na tym forum O_O Jeszcze bardziej dziwi mnie nazwa Aktu I - Ignacias Czyżby me modły zostały wysłuchane? OBY! Ekhem, maestro musica... Muszę przyznać się tu szczerze, że jest to jedenaste podejście do tego tytułu i wszystkie były nieudane, a sama w trzech brałam udział. Mówiąc krótko: ten fanfik to żywa legenda i klątwa naszego "beznadziejnego do cna pisarza." Po pierwsze primo: Bohater jest... wyjątkowo dziwny jak na historię Vercia w Equestrii. Ciekawy zamysł, wykonanie jednak wychodzi zaskakująco nietypowo, ale jak już się dowiedziałam: plan takowy był, by zrobić to szybko, chaotycznie i w konwencji: Uciekamy, by szybko skończyć. Widać, że nasz "Anon" vel Soul Taker to tak naprawdę sam autor, co nie chciał się po prostu przedstawić na samym początku. Kocie mordki, typowy cięty język i cholera, muszę to przyznać: On ucieka przed Słoneczkiem, nie ją loffcia - Cud! Moja best princess? Jakby ją określić... pomieszana fandomowa kreacja. Zabawna i wychodzi na to, że wykorzystała biednego człowieczka do zabawy. Ciekawi mnie następny rozdział i ta poważna rozmowa. Czy będzie poważna? Oby, bo robienie z niej idiotki jak nikt nie patrzy nie boli, ale powagę zachowajmy dla laików :3 Doszukiwałam się do trzeciej w nocy czy była już ta iskra. To tajemnicze ZING, ale zakład przegrałam - nie ma. Pan bohater i pani księżniczka zabawili się w inny sposób: robiąc sobie jaja samych siebie, a laicy pozostali niepoinformowani. No, chyba, że nasz sławetny lokaj Reginald wiedział wszystko. Widzę tu plejadę gwiazd: Doktor Health Sting tylko zmienił imię, ale nawet mu pasuje. Chant Singer - znów wesoły, przyjacielski porucznik(Ciekawe czy on też będzie nocnym lowelasem) Veruś... jeżeli to jest to, co myślę to masz u mnie propsy - Wałek dostał enchant do +8 jak pozostawisz tę historię jak pozostałe: w odmętach zapomnienia. Czyli mogę się spodziewać małej genezy Soul Taker'a w Equestrii. Oby, oby... tylko to zabija jeden maleńki motyw z Cadance, ale znając Vera i ona dostanie swoją rolę, bo musi. No, dobrze lecimy dalej. Po drugie primo: The Style Cóż, lepiej niż to co zwykle. Ten RPG'owy styl był już nudny i nieprzewidywalny. Opisywanie Canterlot pozostawiłeś, ale w sumie na początku liczyła się wielka ucieczka, więc wierzę, że jeszcze nas uraczysz specyficznymi kondygnacjami(chyba dobrze napisałam) samego pałacu. Nie wierzę, że nasz bohater będzie zbierał jabłka w Ponyville. Po trzecie primo: tytuł aktu I... Jak bardzo tego chcę, tak jeszcze bardziej się boję. Ignacias zapowiedziane było jeszcze w PB, a i tak tego nie zrobiłeś. Wiadomo: tam grasuje OC straszliwe. No i musiałbyś pogadać z naszym wspólnym towarzyszem. Tak czy siak liczę na rozterkę, problem tak zwanego wysiedlenia i do jasnej cholery: NIECH TU BĘDZIE Z PANDORĄ ROMANTYCZNIE(Mh... kurde, Spoiler...) Od Jen tyle i kochanie - wracam w poniedziałek! ;3
  2. Z początku sądziłam, że to żart. Okazało się, że to jest zachwianie równowagi wszechświata. Aż Wielką Czwórkę, czy tam świętą chciałabym ujrzeć. Jeszcze ujrzenie tam Maba w postaci złego Smoka? Czy to jakiś niecny pojazd po jego Wszystkich Drogach? W sumie, nie wiem, czy ty chciałaś zrobić małą antyreklamę fanfikcji w swej bibliografii, droga Cahan czy po prostu miałaś "inny" dzień, jak to kobiety i zrobiłaś coś, by wyrzucić to z siebie w postaci tego... czegoś... Sądzę, że to "dzieło" podchodzi pod zwyczajną parodię. Postacie są... nie mam słów, by ich opisać. Tu nawet fabuły nie ma. Powinien jeszcze się pojawić Goku i zbierać Friendshipdamę, by rozwalić zło jakie tu się zjawiło. Nie mam nawet co ocenić: Zamierzony Fail napisałaś.
  3. Przysięgałam się, że drugi raz nie wejdę w to samo, a tu proszę... Ponownie muszę szczerpić swój język i na dodatek biedną klawiaturę... Ekhem... Maestro, musica! Po pierwsze primo: Zaczynają kolejną aberrację jednej z wersji Projektu Bronies, dolałeś tylko oliwy do ognia. To, co tu jest napisane jest... cóż... słów mi brakuje. Ekhem! Początek przedstawia człowieka(vel Twa persona/self-insert), który trafia do Equestrii, nie jest brony... hm... czy muszę, NAPRAWDĘ przypominać, że ten motyw jest stary jak świat i jakoś nie robi mi to różnicy, że to jest ta sama wersja z Call of Octavia oryginał? Chyba nie. Postać w miarę spokojniejsza, nie taka "do obicia", za swój niecny, wredny charakter. Spokojniejszy, ale wciąż czuć tę nutkę arogancji. TAki jesteś? Ok... nie mam tu nic do powiedzenia. Jednakże, zrobiłeś z siebie(jak zawsze, wy pisarze Self-Insert/Anon characters), interesującym dla Equestrii odmianą istoty myślącej. Dodać ci skrzydła i mamy anioła... (nie, nie tego!) Po drugie primo: Fabuła idzie podobnie do Call of Octavia, ale zrobiłeś coś, co jest bardzo niemiły ciosem dla pozostałych pisarzy: Gdzie oni są?(Bo to nie są ONI! A pana Lidera jak nie było tak nie ma... heh, podpadł ci?) Czemu to uniwersum jest inne, niż oryginalne? Poprawienie/przeróbka/rekurencja twojej wersji powinna być kanoniczna do oryginalnego PB, mająca te same OC/zachowania i wydarzenia, co oryginał. Ty, mój drogi, pokazałeś, że bierzesz sobie coś należące do kogoś i robisz to po swojemu.(TAk wiem, zgoda była i za to wałkiem mój mąż oberwał). Znamy się nie od dziś, więc to mogę wybaczyć. Jednakże, powinieneś być bardziej solidarny z pozostałymi pisarzami. Po trzecie primo: Raz: Żuk... Co to ma niby być? Pillster, ja cię proszę... i prosiliśmy wszyscy: Żadnych, zaawansowanych, nanotechnologicznych maszyn w Equestrii. To nie jest warhammer 40k, ani Mass Effect czy Dead Space czy inne POWER RANGERS. Nie jest to potrzebne, nie podchodzi pod kanon/fandom a tym bardziej pod klimat całego PB i także tego, co tu posiadasz. Bardzo źle, nie podoba się... PAŁA! Dwa: Wiedza Doprawdy... według oryginalnej koncepcji, Silveria była krainą nieznaną nawet Boskim Siostrom. Zamknięta, oddzielona, nie przerobiona na taką, że one ją wygnały/odcięły się od niej. Postawiłeś na swoim... ponownie. Jeżeli zniszczysz Silver Swirl/Seath'a/Emerald Knight'a i całą historię Silverii, to nie mogę ci obiecać, że ten fanfik nie będzie oceniony pozytywnie. Podsumowanie: Lepiej od Visitora, o wiele, ale dalej popełniasz te same, stałe błędy. Nie uczysz się, nie dajesz wmówić sobie, że to nie jest twój motyw, tylko usilnie pragniesz go zmienić pod siebie. Jeszcze czekam, aż wpadnie postać: Tempest/Sharpy/Czy inna parodia Littlepip/Blackjack. Wtedy? Biada Ci, Pillster... O ile znam zarys fabularny, nie mogę go chwalić. Brak ważnych elementów sprawia, że Twoja postać jest bardziej OP niż cała banda Ogierów Apokalipsy z Sombrą na dopalaczu, jeszcze Spike-Gigant i naładowana czarnąmagią Rarity. Twe Cybernetyczne pomysły, nanomaszyny i superlaser "IMMA FIRIN MA LAZOR" są już nudne i wolałabym po raz kolejny o nich nie czytać, czy komentować... To tyle, przyjacielu. Zawiodłam się.
  4. Przebrnęłam, choć niewiele tego było. Niestety, nie mam pozytywnych wieści dla w.w Poreta50. Niechaj, więc usiądę, paluszki rozprostuję i machen la koncerto de la fanfiction! Na wstępie, chciałabym nieprzychylnie spojrzeć na stronę stylistyczną tekstu, której właściwie... brak? Mamy tu powtórzenia, brak interpunkcji, o bękartach gramatycznych nie wspomnę. Polką do końca nie jestem, ale "uje się się nie kreskuje!" Jednakże, biorę pod uwagę coś, co mogłam sobie wykoncypować w głowie: Dysleksja. Za to nie karają, ale też krzywo patrzą. Jeżeli waćpan Poret jest dyslektykiem, to należy tylko go wspomóc korektą i cierpliwością - za to do piekła się nie idzie. Ale za to, co poza tylko stylem, to Tartar murowany... Sprawy ogólne Może i mam lekko, naszą "musową" wiarę głęboko w plocie, ale muszę przyznać, że czytając te śmieszne parodie typu "Siema!" skierowane do Trzech Wspaniałych czy do Świętoszków, minka mi się lekko uśmiechnęła. Lekko trąci tu taką naiwnością, dziecinnością i pewną domieszką swobody, a przez to, autor zaskarbił sobie "nienawiść" wielu czytelników na forum. Do tego, podchodzę sceptycznie. Motyw człowieka-anioła, zmienionego w kucyka... to jak zawsze jest Human in Equestria albo eliksir z TCB. Niestety, tutaj nasz autor wcale się nie popisał, wykorzystując stary motyw i wiele innych, co sprawiają, że mam małe Deja Vu, ale niczego nie będę tu przytaczała. Pianino me wciąż gra, grozą rozbrzmiewa jednak, bo zło tam w fanfikcji się czai!~ Niestety, czystość naszego anioła jest kwestią sporną. Nie ma tu za grosz czystości, godnej niebiańskich zastępów, a niewielki szacunek do swoich "przełożonych" jeszcze powinien być ukarany stratą skrzydeł. Schemat jaki tu nam został przedstawiony nie jest nowy: Człowiek->Kuc->Potęga nie z tej EQuestrii. Cóż, tłumaczyć po raz kolejny takich rzeczy nie będę - > Wystarczy, że mąż mój robi to samo, choć już mniej i z klasą... czasami. A teraz ciężkie requiem rozbrzmiewa na pianinie... źle się dzieje w świecie, bo tam... Panie Poret50... Coś ty uczynił, na miłość Celestii z Celestią i Luną? Toż to hańba! Trafiłeś tu w kogoś, kto o samej Sunbutt rozpisał się na tysiąc parę stron, każde jej zachowanie sto razy przemyślając, by nie wypaść jak jakaś łazęga, a tu proszę... Mamy nastolatki, ćwierkające do małego aniołka, bo się fajny wydaje? A fu, proszę nawet mi nie wmawiać, że Celestia MOŻE takie rzeczy gadać, wyczyniać... Co do Luny - Tak, oczywiście... Krzykaczka z Księżyca boi się piorunów - ... rzeczywiście... Śpi w Ponyville - Akurat, takie rzeczy się zdarzają, czytało się parę rzeczy na ten temat. Nie jest to złe, bo sama Luna została wykreowana jako ktoś, kto bardziej stara się zżyć z mieszkańcami(Serial zaprezentował to parę razy, fandom setkami tysięcy) - Zjadliwe, źle wykonane w tym fakcie, bo nagle Lulu się boi spać sama... Reszta to już przemyka mi koło ucha, nie chcąc nawet o tym mówić. Cóż, oczy nieco bolą z czytania tej pracy. Źle, bardzo źle... Podsumować pana Bohatera-Człeka-Anioła-Pucyka - Powiedzmy, że porównam tę postać do Diarmunda aka Lancer z Fate/Zero. Ma coś w sobie, co przyciąga piękne kobiety, a raczej każdą. Niestety, pieprzyk nie został opisany, nie jest mocą osobistą tego OC w fanfikcji(chociaż... to chyba ponysona/self insert). Uważam, że Love Poison OC jest bardzo złym podejściem. Nieważne jak piękny musiałaby być postać, tak nie uwierzę, że nagle może zdobywać szacunek/miłość/respekt najwyższych władz. Tu także, musisz mi wybaczyć - Ten chłam znam i to nie tylko tutaj, ale i w wielu powieściach. Jedno jest tylko takie, co wyszło z tym Love Poison i raczej nikt go nie przebije. Fanfik "Anioł z Ponyville" stoi najniżej w hierarchi czytanych mi fikcji MLP. Mógłby by być perełką, gdyby przy nim usiąść, podyskutować i potęgą umysłu zmienić go w coś idealnego. Spełnić jakieś tam "marzenia" to należy pisać dla kogoś, kto zechce to czytać, nie szukać sławy przez niezbyt udany przekład myśli na papier(tutaj złowieszczy internet). Dodatkowo, pozostają sprawy tego, co także dostałam niedawno i czeka na ocenę, bo dziwnym trafem, ktoś mi to podarował. Panie Poret50. Nie powiem "zrezygnuj." Powiem, że powinieneś się udać do bardziej docenianych pisarzy, albo takich, co wiedzą jak przerobić to coś w COŚ! Nikłe są tego nadzieje, bo znam ból "cenzurowania samej siebie". Jeżeli poprawione zostanie to opowiadanie, to bardzo chętnie ujrzę to, co zostało zmienione, polepszone i naprawione. Teraz, muszę przytoczyć cytat pewnej postaci... Anusiak... PAŁA! Muzyka milknie, kurtyna opada... .
  5. Rozdział X, choć krótki... nie mniej, mnie zaskoczył. Wyobrażałam sobie, że Lady Diamond to ktoś, kto też będzie chciał się pozbyć naszego Sunshine... a tu taka heca?! Prawdy, jakie mu wyłuszczyła jakby dały mu potężny cios w psychikę i moralność... ta krótka wizja... przerażenie. Kolejne prawdy... nadzieję. Veruś, nie przewiduję w tym Fanfiku niczego, bo to jest niemożliwe. Jak będę sądzić, że punkt X dąży do punktu Y to go punkt A przebije z punktem Z. Nie, tu nie ma logiki... ta historia jest na tyle nieprzewidywalna, że nie mam pojęcia, gdzie kopyta poniosą tę drużynę... No i sekret Avarice oraz Lady Diamond... - T-11!? No, to ja dostała fangasmu, idę po wałek i zagonię Ciędo pisania! JAKIEM JEN!
  6. Ekhem...mhm... przepłukać gardło, do pianina klawiatury zasiąść, ocenić to co mamy... Veruś. Po pierwsze PRIMO! Gdy pierwszy raz przeczytałam Mroczne Wieki, sam akt I, nie wierzyłam w to co widzę. Bo nasz kochany pacyfista, co kucyka w swoich pracach nigdy nie skrzywdził bardziej niż dać mu pstryczka w nos, zaczął je mordować na masową skalę. To jest dziwna, ale dość ciekawa przemiana, co też wprowadza dla naszego twórcy setki możliwości. O ile ten fanfik ma to do siebie, że jest notorycznie przerywany, to jest JEDYNYM, powtarzam JEDYNYM do którego pan autor(vel mój mąż) wraca co rusz. To się ceni, ale ciekawe jak długo będzie nam dane cieszyć się rozdziałami. Po drugie PRIMO! Fabularna wizja Equestrii po trzystu latach? Falloutem zaleciało, ale patrzymy dalej. Oho? Mamy pannicę, la princessa, co przyzwała jakieś draństwo do swej krainy harmonii, a także sprawiła, że wszyscy z tego skorzystali, przez to zmieniając się w swoje alter złe ego? Muszę przyznać, że to nie jest nowy pomysł, ale stworzony w dość specyficzny, mroczniejszy, brutalniejszy i ciekawszy sposób. O ile, pierwsza ofiara była zrobiona na "odwal się", ale motywem przewodnim było dowożenie ofiar do Głównej Złej. Sądzę, że znam już plan fabularny, wiem, co się wydarzy i jaki będzie cel Solaire'a i jego drużyny. Ale wiem też, że tu zaskoczenie to podstawa, jak to w każdej Twojej pracy. Po trzecie PRIMO! Postacie. OC tworzone przez Ciebie mają głębię, tak mają i to wielką. Nie mówię tu też o samej Renegade, która jest wspaniałą, radosną postacią, która nie patrzy na ten świat przedstawiony jak na coś złego, ale jest to jej dom i trzeba w nim przeżyć za wszelką cenę. Zacznijmy jednak od głównego bohatera. Solaire - postać zagubiona między realiami świata a wyszkoleniem i naukami Twierdzy Zakonu. Na swój sposób postać tragiczna, ale i czasem śmieszna i urocza zarazem. Jego naiwność jest perełką w tym fanfiku, którą rzadko spotkać. Nie licząc serii Fallout. W pewnym sensie, Solaire to największy badass jakiego spotkałam, ale to jest też uzasadnione. Nie patrzy na nic, gdy jest wściekły: wymorduje całe miasta, by dopaść tego, który mu podpadł. Wyłącza mu się myślenie, sumienie i "ludzkie" odruchy, by stał się chodzącą machiną do zabijania. Idealny bohater... negatywny, oczywiście. Renegade - Jak większość uważa, najlepsza postać żeńska w tym fanfiku, ale także w Twoich wszystkich pracach. Klacz wyzwolona, szczera, prawdziwa nie przypominająca te słodziachy, które uwielbiasz tworzyć, głupie, naiwne i do rączek pociąganych. Jak coś chce, to powie, nie będzie się rumienić. Twarda, bardzo zabawna i zna się na życiu. Kompan do każdej podróży, a to pod wódeczkę(tu w sumie jest inna postać) oraz do szybkiego numerka, gdy najdzie ją ochota. Za tą postać, fanfik dostaje świetnego klimatu, a co najlepsze, nie jest to Blackjack w innej skórce! Lockdown - Cóż, chwilo mało o nim. Nie wiem czy on był pierwszy czy Lockdown od Aresa i jego fanfika, ale tutaj widzę, że to OC co będzie zaskakiwał wielokrotnie. Ogółem, zdruzgotany snajper, którego sumienie pokonało, ale ma przeciw niemu własną broń - Procenty wody ognistej. Widać, że alkohol nieco wyostrzył mu język, dając też śmiechu, którego brakowało w pierwszych rozdziałach. Ale zrozumiała intencję fanfika - to właśnie towarzysze Solaire'a sprawiają, że on się uśmiecha, chce żyć i bierze z tego życia pełnymi garściami. Ta gra emocji jest wspaniała. Co zaś się tyczy postaci antagonistów i pobocznych? Lyra - czemu mnie to nie dziwi, że ona ma jednak rączki? Nieważne czy prawdziwe czy cybernetyczne... Eisen - Uhuhuhu! CZemu mam ochotę ujrzeć jego klona? Mane6 - Ujrzałam grzechy w kucykowej postaci!!! Jak narazie, nieznacznie je przedstawiono prócz Rarity czy Applejack(o reszcie są wspominki), ale Pinkie Pie jest... nie, tego nie powiem, ze ściągnięta z cupcakes. Ona jest... oryginalna. Za mało, ale już wiem, że nasze różowe szczęście będzie uprzykrzać życie drużyny Solaire'a, która jestem pewna, że się jeszcze powiększy. Luna - Zaskakuj mnie dalej... nie wierzę, że ona jest tylko "reaktorem snów" dla miasta. No i najważniejsza moja best princess... Celestia! - Dwie wizje, dwie postacie... coś, co nie mogę pojąć, a jak bardzo chcę to wiedzieć. Która jest tą prawdziwą: Ta zła, czy ta niewinna? Zła juz w sumie powiedziała, że jest kimś więcej niż tylko istotą zrodzoną z ciała Celestii, ale czy to jest ona... czy jej gorsze alter ego? Wizja Canterlot, rozbudziła moją wyobraźnię, tworząc groteskową karykaturę wspaniałości białej stolicy Equestrii. Czuć tu Silent Hill, Dead Space i nawet Resident Evil, wymieszane, wstrząśnięte i doprawione w coś więcej. Czekam na powrót tego miejsca, odkrycia jego sekretów i jeszcze gorsze wizje Jej wysokości! Hellmaster jako last... - Coś mi się wydaje, że to na sojusznika nie wygląda. Raz, że nie ufam czarnym jednorożcom, o czerwonych oczach, co władają ogniem i nagle wchodzą, dając sobie radę z najpotężniejszą z księżniczek, by nagle zniknąć bez śladu. Naprawdę, mam przeczucie, że zaskoczy mnie ta postać. Po czwarte Primo ULTIMO! Fanfik drąży bardzo poważny temat: Grzechy. Czyli coś, czego w Equestrii raczej być nie powinno, a napewno nie na tak wysoką skalę. Spustoszenie jaki zrobił złoty artefakt, jest apokaliptyczne i dąży do całkowitego zniszczenia tego świata, bądź pochłonięcia go w odmętach grzechu. Jak już wiemy, zostało to powstrzymane, ale nie pokonane. A ktoś, kto był na tyle skromny, słodki i zwany Gwiazdeczką, dał się skusić temu złu i przez to wszystko popadło w obłęd szaleństwa, anarchii i brutalności na niespotykaną skalę. Ale... czy dowiemy się, co tak naprawdę się wydarzyło? Trzeba o to prosić pana Autora von Pantofla... To tyle ode mnie.
  7. Aktualizacja o rozdział I - nie sądziłam, że uwinę się w jeden dzień.
  8. Nie spodziewałam się, że to zrobię, ale jednak z powodu większej ilości czasu i chęci do pisania, postanowiłam pokazać wam "wypociny" mej klawiatury, tak brutalne terrozyzowanej przez trzy dni metodą: "Popraw-przemyśl-uzupełnij-dopasuj-spasuj-etc" Praca, którą chcę wam przedstawić należy do gatunku... fikcji wymyślonej, nie kanonicznej i plugawym pomiotem kobiecego umysłu, co uznał, że bardzo ważna postać w Serialu ma tak mało do powiedzenia, słabo ją przedstawiają i dostaje "kopa" od wszystkich "pseudo-złych." Oczywiście, mówię tu o mej ulubienicy - Celestii. Niestety, nie mogę was uraczyć pierwszą częścią, stworzoną dawno temu w języku niemieckim. Uniwersum "Thousand Years" miało ukazać życie księżniczki Celestii od momentu wygnania Luny na księżyc aż do jej powrotu tysiąc lat później. Ale o tym przeczytacie, gdy moja translatorka... się upora z liczbą stron przekraczającą 900 stron. Ale o tym już wkrótce. W dzisiejszym wydaniu, przedstawiam wam opowieść z tego samego uniwersum. Opowiedzianą jednak trzysta lat po koronacji Twilight Sparkle na księżniczkę Equestrii - Jak się okaże: Był to największy błąd Celestii jaki popełniła w życiu. Co się stanie z księżniczką dnia i czy będzie wstanie zemścić się na swej byłej uczennicy i przyjaciółce za to, co zrobiła Lunie czy właśnie samej Celestii? Tego dowiecie się tutaj. https://docs.google.com/document/d/16I-9Rdm67jP8m9fOIssO9ypyuQ6ndpOWLo3N46GVFII/edit - Wstęp od Autorki. Polecam się z nim zapoznać. Zostaliście ostrzeżeni. https://docs.google.com/document/d/19r9AtXILegTgrPt4iD5vdiwz7QE-uxAKWkKVnzwMpc8/edit - Prolog https://docs.google.com/document/d/1QEbvIf9JA7L-6ZCLIUG8CRzpyxdkYE1vrYO8eozM1Ms/edit - Rozdział I Niestety, w dzień nie dałam rady więcej zrobić. Rozdziały będę dawała co 3-5 dni po 20-30 stron. Mogą pojawić się wcześniej. Notka - Przepraszam wszystkich za Estarię - Zapomniane opowieści. Nie skończę ich, gdyż zupełnie straciłam główny wątek. Mea culpa.
  9. Chciałabym zagłosować na Epic. Przeczytałam, oceniłam, lekko się załamałam, ale doprawdy mogę powiedzieć, że ten oto fanfik jest godzień Epickiego otagowania. Postacie są wspaniałe, prowadzone z niesamowitym kunsztem. Każda z nich ma w sobie głębię, szczególnie główna bohaterka. Ach, ta Flash! Jej przygody z Twilight i to, co się potem działo. Miód dla oczu, symfonia dla mego umysłu. Nawet daruję wredną tyrankę na tronie, bo tutaj... wspaniała. Cieszę się także, że postacie są mocno dynamiczne, nie zachowując się jak sztuczne twory bez emocji. Z każdym rozdziałem, dostawałam większej ochoty na kolejny. Nie wiem, co mogę powiedzieć więcej - Rewelacja. Nie mogę powiedzieć więcej, bo nie przygotowałam się do tak nagłej, mało konstruktywnej oceny tak dobrej pracy jak Trzy Strony Medalu. Panie Pillster, pomimo tego, że usłyszałam wiele złych rzeczy o tym FF'ie, śmiem teraz powiedzieć, że kto uważa to za badziew, nie ma racji. Daring Do nie powstydziła się przygód jakie miała Flash. Mam nadzieję, że tyle wystarczy. Liczę na więcej i czekam na rozdziały pełne emocji. ;3
  10. Hm. Mam wiele mieszanych myśli, co do tej pracy. W pewnym momencie do niej wracam, trochę się uśmiecham, by nieco mi żyłka na głowie wyskoczyła. Są rzeczy... ciężkie do opisania, ale ten komentarz jest tworzony tylko i wyłącznie według moich przemyśleń. Po pierwsze primo - Świat przedstawiony. Ach, czyżbyśmy po Human in Equestria, dostawali co więcej "mroczniejszych" stron Equestrii? Wszędzie ten [dark], no aż nie mogę sobie odmówić powiedzenia: "Odgrzewamy wczorajsze kotlety, by spuścić nieco tłuszczyku." Jacyś żniwiarze, co chodzą na tylnych, Zebra-dziwoląg, co się naprawdę pokazuje typowo jak to w takich powieściach - Niespotykany. Już myślałam, że Charon to dziwna, aczkolwiek przesympatyczna postać. Świat przedstawiony wypada... niezbyt przychylnie, mało kanonicznie, ale to tylko moja opinia, zrzędliwej baby. Po drugie primo - No właśnie postacie. Lockdown - mechanizm napędzający fanfik i najemnik pragnący nagle zmienić swe życie. Skąd ja to znam... ani on mnie nie wzrusza, ani mu nie dopinguję i jakoś nie widzę go jako postać główną. Plus jednak należy się Frau Dokhtor, co mi przypomina pewną znajomą. Cóż, mogę powiedzieć, że postacie poboczne OC mają tu więcej polotu niż sam główny bohater, co płaczliwym wołaniem o zmianę swego przeznaczenia, pragnie wzbudzić sympatię czytelników. Nope! Nie mam takiego serca. Po trzecie primo - fabuła! LET'S GO SAVE THE WORLD! Aresku, mój przyjacielu, za dużo czasu spędziłeś z Verem. Ta postać Lockdown'a idzie prosto po twardym, tytanowym moście do superbohatera, co nagle postanowi zmienić świat sam. Oczywiście wiem, że tego błędu nie popełnisz, ale naprawdę... to tak widać, że aż boli. Pisałeś, że tu nie ma OP? Wymieniłam bym dużo rzeczy... bardzo dużo. Podsumowując według Japońskiego kontekstu mangi/anime, mamy tu typowy, mroczny shounen z głównym bohaterem, na którym jako tako skupia się większość planu. Reszta postaci przy nim? Tsk... wypadają jakoś mizernie. Ba! Pewnie nawet przepotężne alicorny będą musiały osłaniać gardła, bo Lockdown może nagle się pojawić i je ciachnąć. Taki mam widok na ten fanfik. Ta wizja mnie nieco nie zachęca, ale czytać będę, bo jakże bym była złośliwa, gdybym tego nie zrobiła. Ares umie pisać, bo umie, ale podobnie jak wielu pisarzy(Gdzie mój wałek...) próbujesz drążyć jedną postać. Próbujesz, nie znaczy, że chcesz to robić do końca. Zatem liczę na kolejne cuda-niewidy i kuca z tytanowym ogonem, zakończonym morderczym świdrem ala Giga Drill Breaker. Pozdrawiam.
  11. @Cahan Szanowna koleżanko. O popularności nawet nie śmiem sobie marzyć. Akurat najmniej mnie interesuje - piszę dla przyjemności. 1. Zrobi się 2. Jest sprawdzone 3.Dziękuję bardzo! Co do spraw... Alternative Universe - Mhm, bo mogłam napisać... X tysięcy lat przed Celestia i Luną, to bym dopiero miała pozamiatane :3 Alicorns - Podziękujmy naszej nowo opierzonej księżniczce Twilight Sparkle. Po to też alternative universe - czy tu ktoś wznosi słońce? Chyba nie, nie pamiętam. Od kolejna podrasa(W samym universum Fallout Equestria już ich trochę naliczyłam i nikt nie marudził) Fantasy - Tu przemilczę ;3
  12. Witam państwa po raz pierwszy. Chciałabym przedstawić pracę nad którą musiałam się poważnie zastanowić, gdyż całe uniwersum nie należy do mnie, ale do kogoś mi bliskiego. Gdzieś tu w archiwum był projekt ze skromnym podtytułem "Another World." Jako, że autorowi tego zacnego i(o dziwo) dopracowanemu uniwersum zabrakło chęci i weny, postanowiłam sama zabrać się za ten świat, by przedstawić go jak najlepiej potrafię Tak, więc mamy alternatywny świat Equestrii, gdzie nie ma tak słodko jakby się mogło wydawać. Przedstawiam wam FF mojego pióra... Estaria Zapomniane Opowieści Fabuła i wydarzenia kręcą się wokół młodej alicorn o imieniu Arianne - świeżo upieczonej, młodej paladyn, której największym marzeniem było wyruszyć w podróż po świecie, przeżywać najrozmaitsze przygody, zdobyć sławę i bogactwo. A żeby nie było, że młoda dama(?) rusza sama, musi zabrać ze sobą swego przyjaciela z dzieciństwa: Młodego jednorożca Shadow Reaver'a, który działa po tej "drugiej" stronie sprawiedliwości. Więc młoda paladynka i czarownik-złodziejaszek ruszają w świat szukając co raz to nowych przygód i kłopotów, które ściągają na siebie z każdym miejscem, które odwiedzą. Jak już mówiłam i Ci, którzy wiedzą dostrzegą i tak widoczne podobieństwa postaci do zwyczajnej Equestrii, bo taki był właśnie zamiar. Życzę wam miłego czytania i surowej krytyki, gdyż tego potrzebuję jako mało doświadczona pisarka. Nie jest to też żaden crossover. Chociaż niektóre nazwy mogą zostać zapożyczone z Dungeon and Dragons czy innych uni Fantasy. Estaria - Zapomniane Opowieści - Rozdział I Miłego czytania.
  13. https://twitter.com/MMeghanMcCarthy/status/346349093565652992 Tyle na ten temat - dlatego, mówię nie chcę się tu mądrzyć, bo ja tylko czytam to, co piszą sami twórcy.
  14. @Siper Equestria Girls to spin-off i nie jest nic a nic kanoniczny. To tylko dowcip. W Season 4 Flash Sentry czy Sunset Shimmers - nie występują. Co do samych shippingów się wypowiem tyle - Incest BE. Reszta to tylko gusta.
  15. Jen86

    1.Zostało napisane, tak studiuję Ekonomię 2.Znajomość pozostałych generacji. 3.Naturlich, warum nicht? 4.Słodkości 5.Najlepszy film gatunku Horror - The Thing. Komedia - Kac Vegas cała seria. 6.Canterlot Wedding 7.Spójrz na avatar. 8.Najbardziej z CMC. 9.GTA V nie. God of War czy Batman seria Arkham 10.Ujdzie w tłoku i natłoku, ale piękniejszy od Berlina - polecam ze względu na sam port.
×
×
  • Create New...