Magenta Marvelous

Brony
  • Content count

    443
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

47 Good

About Magenta Marvelous

  • Rank
    Malarka i Księżniczka Wszystkiego
  • Birthday 01/18/1994

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Ulubiona postać
    Rarity

Recent Profile Visitors

2632 profile views
  1. Zglaszam swoja nieobecnosc z powodow osobistych. Nie mam dostepu do swojego sprzetu czy nawet trwalego lacza internetowego. Nieobecnosc trwac bedzie do 29.08 biezacego roku. Liebe Grüße!
  2. Hej, mi się ta teoria podoba, jest oryginalna Przydałoby się więcej takich ludzi, jak Ty, Arjen, serial nabrałby powiewu świeżości :raindurp: nie, nie podlizuję się, by wygrać kolejną konkurencję w Big Sistah A jak już jesteśmy przy jej wyglądzie. Czy ktoś sądzi, że Rarity być może ma kompleksy? Wieczne "pindrowanie się", idealnie ułożona fryzura, dopracowany makijaż (oraz te sztuczne rzęsy), wspaniałe maniery, szyk, styl i czar. Udaje, by czuć się lepiej wśród innych kucyków? Poszukuje podziwu, by czuć się lepiej i pewniej? Może jest "hipsterką" i robi to, co robi dlatego, że taki ma pomysł na siebie? A może takie zachowanie ma we krwi?
  3. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  4. Kolejne pytanie z kategorii Oczywista-Oczywistość-Która-Nie-Daje-Mi-Spokoju Zastanawiam się, dlaczego Rarity dokleja sobie sztuczne rzęsy? Sięgnijmy nieco dalej w tym pytaniu: dlaczego nie ma rzęs w ogóle? Przypatrzmy się innym kucykom z wesołej paczki: każda ma rzęsy, nawet taka chłopczyca, jak Rainbow Dash. Czemu ikona (pozwolę sobie ją nazwać ikoną) żeńskości w serialu dla dzieci nie posiada jednego z atrybutów iście kobiecych? Jej naturalne rzęsy są tak krótkie, że aż niewidoczne, czy też uległy wypadkowi?
  5. A wiesz, że to dobre pytanie? Ale najoczywistszą odpowiedzią na to będzie fakt, że autorom animacji nie chce się co chwila zmieniać wzoru kucyka (a więc i jego fryzury), skoro już raz to opracowali. Mawia się, że "lepsze wrogiem dobrego" - zwyczajnie nie chcą przedobrzyć. Poza tym, dziwnie by to wyglądało, gdyby Rarka była jedynym kucem, który co odcinek, lub dwa miałby nową fryzurę.
  6. Pomyślmy tak na logikę - noszenie szkieł powiększających kilka godzin nie kończy się dobrze dla mózgu (zawroty głowy, problemy z akomodacją oka i tym podobne). Być może Rarity widzi dobrze bez okularów, jednak musi nosić je do pracy a to dlatego, że nie dowidzi szczegółów. Właściwie, to być może wszystko. Jestem jednak ciekawa, DLACZEGO jako jedyna z mane six (jeśli nie, proszę o poprawienie) nosi okulary z taką częstotliwością. No i czy zauważyliście, że w Equestrii ciężko o kucyka, który nosi okulary KOREKCYJNE (nie licząc dwóch, trzech kucyków)? Wychodzi na to, że kucykowy świat jest jedną wielką utopią, w której ciężko o jakiekolwiek przykrości.
  7. Meine Damen und Herren, czas poruszyć tę dyskusję. Pragnę zacząć ją od wyjaśnienia mojego pytania, które niebawem Wam zadam. Zacznę od tego, że pytanie powstało niedawno, bo kilka minut temu. Zrodziło się z jednego zadania, które pojawiło się w "Rarity Quiz", a które wywołało wiele sprzeciwu. Chodzi o zapotrzebowanie Rarity na swoje okulary w czerwonych prawkach. Czy skoro Rarity nosi okulary, to jest krótkowzroczna, czy też nie jest? Nosi je w imię hipsterstwa, czy też ich potrzebuje? Jak uważacie?
  8. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  9. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  10. Już teraz można go znaleźć w internecie, ale ciiii!
  11. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  12. Ad 2. Ależ nie ma Pan po co i za co przepraszać. Życie to nie tylko dyskusje na forum, doskonale to rozumiem. Ad 1. Cisza może nastawać po to, by znaleźć rozsądne kontrargumenty lub też i argumenty potwierdzające pańską wersję, Nie zapominajmy także, że czasem lepiej przeczytać coś trzy razy i na spokojnie przemyśleć, niż przeć do przodu z lichą szabelką w kierunku dyskusji, nie rozumiejąc zbyt dokładnie przesłania :rwnik: Co do możliwej żądzy, o której Pan niedawno mówił... wspomniany ordynat po śmierci nauczycielki już nigdy więcej nie powziął wysiłku, by zdobyć serce innej kobiety. Resztę życia spędził samotnie i nawet przez myśl mu nie przeszła chęć związania się ponownie. To może obrazować potęgę tego uczucia, którego nie przerwało nawet sakramentalne: "i że Cię nie opuszczę aż do śmierci". Nie opuścił do jej śmierci i nie opuścił do swojej. Za każdym postem swoim, czy też pańskim, Panie Fancypants kryje się jasne przesłanie, które od pewnego czasu stało się jawnie dostrzegalne. Pan zawsze kieruje się rozsądkiem, ja zaś należę chyba mentalnie do tego nieszczęśliwego pokolenia romantyków, choć, paradoksalnie, moje codzienne istnienie jak i nauki, które postanowiłam zgłębić w niedalekiej przyszłości polegają głównie na zimnym, analitycznym myśleniu. Absurd!-chciałoby się rzec. To nam jednak nie przeszkadza w toczeniu dyskusji na tematy wszelakie, za udział w których bardzo jestem Panu wdzięczna. "Dziewczyna czuje, odpowiadam skromnie, a gawiedź wierzy głęboko. Czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko." Aby jednak związek był udany, musi się opierać na równowadze serca i rozumu. Jakiekolwiek przechylenie którejś z szal nie wróży niczego dobrego, choć gdyby nie porywy serc i odrzucenie sztywnej kalkulacji ludzkość mogłaby nie zdobyć się na wiele czynów, o których Pan, jako pasjonat historii, zapewne doskonale wie.
  13. Proszę mnie więc nazwać nierozsądną, ale uważam, że wstępując w związek z osobą o cholerycznym charakterze nie można wymagać, by ten nagle się stał stoikiem. Poza tym, akceptacja wad, bo o niej ciągle mówię nie musi dotyczyć tylko zachowania. Równie dobrze mogą to być wady zewnętrznego wyglądu. Wtedy powinno się akceptować jej/jego wady (zauważone przez nas czy stanowiące kompleks ukochanej osoby), bo tego nie można zmienić. (Mam nadzieję, że nie sięgnie Pan po tak absurdalny kontrargument, jak operacja plastyczna) No chyba, że miał Pan na myśli doskonalenie samego siebie, wtedy jak najbardziej rozumiem motyw dążenia do doskonałości. Jest jedno ale: należy tego chcieć samemu, a nie robić coś tylko dlatego, bo ktoś od nas tego oczekuje. Pozdrawiam serdecznie.
  14. Jak zawsze niczym myśliwski ogar wyczuwam w powietrzu bardzo ciekawy temat i nie omieszkam odkopać postu Zoameldara( ależ ja często korzystam z Twoich postów, mam nadzieję, że nie czujesz się prześladowany ) Czy zmienianie się dla drugiej osoby w związku ma sens? Skoro ktoś decyduje się na związek z drugą osobą, to powinna akceptować jego wady i zalety. Jeśli tak nie jest, a wady dają się bardzo we znaki, to czy aby na pewno warto tkwić w takiej relacji? Rozpatrując też inaczej wątek, dla tych, którzy nie są obecnie w związku: czy powinno się zmieniać siebie po to, by inna osoba nas zauważyła i zaczęła doceniać? Zmieniać zachowanie, wygląd, zainteresowania...duszę? I finalnie: Czy miłość jest warta zaryzykowania i czy 'grzeszyć, czy żałować, że się nie grzeszyło'? Spróbować uczucia miłości i potem je stracić, czy też nigdy nie kochać i mieć całe serce?