Kusarz Napisano Czerwiec 6, 2014 Share Napisano Czerwiec 6, 2014 Obrazek tytułowy: https://drive.google.com/file/d/0B_N5eKMXSoYfNzdIcXVuZEx5bjQ/edit?usp=sharing UWAGA!!! Zawiera sporą ilość randomu i śladowe ilości orzechów arachidowych. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skontaktuj się z psychologiem lub farmaceutą, gdyż każdy tekst niewłaściwie stosowany może szkodzić zdrowiu twojemu oraz bliskich w twoim otoczeniu. Czytasz na własną odpowiedzialność. Link: https://docs.google.com/document/d/1-n2mJQqKSD9-3KI9VfREGNZOo0DClKOpXQ6GZdxLEBg/edit?usp=sharing Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Gandzia Napisano Czerwiec 6, 2014 Share Napisano Czerwiec 6, 2014 Chyba muszę wrócić do Kozaków, bo jeszcze czytelnicy mi ten mój Zbaraż zdobędą... Zaczęło się nawet nieźle, potem napięcie rosło, aż w momencie zakończenia wątku sarmackiego spadło na łeb, na szyję. Potem jakość wróciła dwa razy, z Wędrowyczem i zbieraniem ekipy, która miała pomóc Twilight, ale to imo za mało. Reasumując - początek świetny, potem meh. 1 Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Weird Nightmare Napisano Czerwiec 10, 2014 Share Napisano Czerwiec 10, 2014 Chyba muszę wrócić do Kozaków, bo jeszcze czytelnicy mi ten mój Zbaraż zdobędą... Zaczęło się nawet nieźle, potem napięcie rosło, aż w momencie zakończenia wątku sarmackiego spadło na łeb, na szyję. Potem jakość wróciła dwa razy, z Wędrowyczem i zbieraniem ekipy, która miała pomóc Twilight, ale to imo za mało. Reasumując - początek świetny, potem meh. Gandzia, pierónie! Pisz rzesz to twoje "Ad maiorem Dei gloriam", bo powoli brakuje dobrych fików do czytania! Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Nicz Napisano Czerwiec 27, 2014 Share Napisano Czerwiec 27, 2014 (edytowany) Uhh, w skutek skomplikowanych reakcji synestetycznych, oprócz oczu bolą mnie też brwi, oraz trochę lewe ucho. Niedobrze... Dzieło to cierpi na bardzo zajadły rodzaj słowotoku, który utrudnia wielbicielom nieabsorbującej umysłu rozrywki właściwy odbiór tekstu. Opisy są chaotyczne, nieskładne, brakuje wyodrębnienia wątków, czasami szwankuje interpunkcja, zdania, z powodu natłoku treści zaczynają brzmieć dziwnie: gdzieniegdzie w narracji powstają dziury, tak jakbyś urywał zdanie (przesadą byłoby użycie słowa "scenę"), śpiesząc się z opisaniem kolejnego hehehelmansowego dżołku. Przez ten cały styl tekst sprawia wrażenie wycinku z elementarza dla uczniów zerówki. Brak też podziału na akapity, brak wcięć. To wszystko, po zsumowaniu sprowadza na czytelnika mniej więcej to: A to dopiero kwestie techniczne. A, i jeszcze "kucza wersja gwiezdnych wojen". Kucza. KUCZA. KUCZA. K̵̭͎̠̗͚̟̯̯̳̮͈ͬ͑̏ͫ̅̓͐̉̔̾̅̓͌̀̕͟U̶̧̝̥͕̬̗ͩ̌ͫͥ̎̇̂ͪ͌ͪ̈̊́̚͟͡C̴̷̨̛̣̹̟̙͖̳͇̪̝͙̻ͣ͋ͯ̂ͦ̂̏̇͌Z̡͊̾̑̽ͤ̑ͣ͛ͥ͏͏̭̦͚͍̱͇͚͎̼̲͍͇̳A̧̬͎̦ͪ̑͊̓͊͋ͦ̆̇̄͊͝.ͫ̈́͋͊ͫ̓̌͐̿̄̏ͣ̈́ͨ̀͟͏̸̯̱͚̱̯̘͈̣͍̖̥͇ Jest też parę innych smaczków... No dobra, a teraz to, czym te opowiadanie jest w jakiś 98%, czyli humor, mówiąc ściślej, tzw. random. Żarty... hmm. Są. Tak, z całą pewnością mogę stwierdzić, iż są. Trudno by było ich nie zauważyć. Heh. No właśnie. Czy to jednak dobrze? Serwujesz nam całą paletę, od tych tragicznych, po nawet całkiem zabawne i kreatywne (które wywołały nawet krótkie "hehe" z mojej strony). Ciężko mi powiedzieć, które przeważają, lecz jedno wiem na pewno: czuję się przytłoczony ich ilością. Jako maluczki, smutny, nieporadny czytelnik czuję się całkowicie pogrzebany ilością zawartych tu dowciapów, co powoduje, koniec końców, efekt przeciwny do zamierzonego. Zamiast łez śmiechu, mam łzy rozpaczy. No dobra, może nie rozpaczam, ale czuję się tym wszystkim znużony. Gdybyś włożył w to choć odrobinę wysiłku i posklejał te żarty w jakąś sensowną (sens w randomie, olaboga, czo ten nicz) historię, byłoby naprawdę dobrze. Wszystkie trafne spostrzeżenia na temat fandomu, bronych i panujących wśród nas stereotypów nikną gdzieś pośród ton śmiecia, z którego zbudowałeś Wielkie i Potężne Ściany Tekstu. Niby jest jakaś fabuła, ale nie oszukujmy się, jest tylko stelażem, na którym można umieścić jeszcze więcej żartów. Nic więcej. Reasumując: Całkiem sporo dobrych żartów, niestety tych gorszych też. Musisz trochę popracować nad stylem, oraz włożyć więcej pomyślunku w swe dzieło. Samo poupychanie maksymalnej ilości żartów w minimalnej zawartości tekstu nie czyni jeszcze opowiadania śmiesznym. Przynajmniej dla takiego malkontenta, jak ja. Hue. Żebyś chociaż te gwiazdki wyśrodkował... uh. Edytowano Czerwiec 27, 2014 przez Nicz 2 Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jkami Napisano Czerwiec 28, 2014 Share Napisano Czerwiec 28, 2014 Postaram się być krótki, i zwięzły : - Opowiadanie, trochę chaotyczne, nawet jak na Random, a to już przesada. - Żarty, żartami, i choć niektóre, mogły wysuszyć ocean, większość wywoływała uśmiech. - I ostatni punkt programu...obrazek tytułowy - No po prostu rzygam tęczą. End Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Madeleine Napisano Październik 5, 2014 Share Napisano Październik 5, 2014 Przeczytałam, a potem w ramach szeroko pojętej próby rozwijania swych zapędów naukowych (nie, żebym jakiekolwiek posiadała, w końcu jestem CHÓmanistką), przeprowadziłam taki oto eksperyment: zaczęłam czytać losowo wybrane strony w losowej kolejności. I wiecie co? Ogólny sens pozostał taki sam! To opowiadanie jest złe, bardzo, bardzo złe. Nie będę przepisywać po Niczu i po Irwinie, oni wszystko powiedzieli – nasrane jest w tym tekście wszystkiego do tego stopnia, że się utopić można. Spoko, twoim założeniem było upchnąć tam tyle nawiązań i innych badziewi, ile to było możliwe… a tobie się udało wcisnąć tam nawet więcej. Gratu… em, luję? Nie no, niektóre żarty były nawet zabawne. Wypisałam sobie kilka fajnych cytatów, przy których się uśmiechnęłam. Temperatury będą się wahać w granicach od “Pizga złem” w nocy do “Nie wyłażę z domu w taki upał” w dzień. Zważywszy na fakt, że mamy początek października, idealnie się wstrzeliłeś z tą prognozą ^^. - Papier owija kamień! Wygrałam! - Krzyczała Gilda. - To niesprawiedliwe! Jak mogę kopytem pokazać coś innego niż kamień? Po chwili ich oczom ukazał się płaskowyż, będący ich jedyną drogą odwrotu, cały pokryty najgorszą możliwą bronią przeciwpiechotną jaką można było sobie wyobrazić. Klockami Lego. Kuc dobrze pamiętał ból jaki spotkał go w młodości, nastąpiwszy przypadkiem na taki klocek. Trzech dni na OJOMIE, pięciu połamanych kości i krwotoku wewnętrznego też nie zapomniał. Jak mojemu bratu rodzice kupili kiedyś zestaw Lego, to w ciągu jednego dnia nauczyłam się, że po mieszkaniu nie należy chodzić boso… - Mane-iac, idź stąd. Mówiliśmy Ci że jak zostałaś pokonana przez Spike’a to nie masz prawa do członkowstwa w naszym stowarzyszeniu Animowanych Antagonistów. Tutaj przyjmujemy tylko VIPów. - Hejterzy? Kto to taki? Megatron wyświetlił na ścianie obraz typowego przedstawiciela owego gatunku. Twilight śmiała się przez pięć minut, aż w końcu przestała... bo dostała kolki. Taaaak, też wyobrażam ich sobie w ten sposób ^^. - Jam jest red. JeT.Wro, radosny mamut o wektorze [0, Wieczna Kraina Rozpusty... (…) W czasie gdy kuc skończył się przedstawiać, Twilight zdążyła wrócić do Canterlotu. Na piechotę. Przynajmniej nie ma problemu, że „nick jest już zajęty” -.-‘ Podsumowując: popieprzone, słabe, strona techniczna jest okropna, masa błędów, interpunkcja kiepska, co jeszcze dodatkowo utrudnia czytanie, mimo że to się samo w sobie źle czyta. O czym to jest, nie dane mi było odkryć, spora część żartów jest tak sucha, że Strasburger mógłby się od ciebie uczyć. Było parę fajnych pomysłów, niektóre nawiązania nawet wywoływały uśmiech na twarzy, pojawiło się parę nicków, które każdy w fandomie kojarzy, każda postać jest przedstawiona w sposób typowy dla jej fandomowego obrazu. A tak poza tym to o matko, nigdy więcej. Pozdrawiam serdecznie (jednak za dużo randomu dalej mi źle robi na mózg), Madeleine Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Ziemniakford Napisano Grudzień 4, 2023 Share Napisano Grudzień 4, 2023 Witam! Cóż za czysty chaos przed sobą miałem! Szkoda, że był dobry jedynie do około 17 strony. Technicznie jeszcze nie tragedia, ale na moce Pana Kleksa, czego tu nie było? Wcięcia? Brak! Akapity? Czasem ukradli! Myślniki? Sprzedali! Przecinki? Zaginione! Literówki? Trochę zostało! Stylistycznie jest tylko trochę lepiej. Fabuła? Cóż, gdy Twi wstaje, odkrywa, że jakimś cudem w jej łóżku znalazło się z pięćdziesięciu ogierów i parę klaczy, a jej dom jest oblegany przez tłumy kucyków, postanawia znaleźć przyczynę nietypowych zdarzeń. Niestety, stan Ponyville nie jest dużo lepszy a odpowiedzi nie przychodzą łatwo. Bohaterka zmierzy się z wieloma przeciwnościami losu, a losowość niektórych zdarzeń przerośnie nawet mnie. Klimat? A co to? Postacie? Twi czasem stara się mieć jakieś pozory logiki, ale i jej wraz z czasem rzuca się na głowę absurd tego świata. Pozostałe postacie to już czysty absurd. Czy fanfik polecam? Absolutny random, taki jaki powinien być, w swej chaotycznej postaci. Niestety, dobry jest tylko do gdzieś 17 strony. Nie myślałem, że randoma da się zepsuć zbyt dużą ilością losowych wątków… ale jednak, jakoś się udało! Roześmiałem się siedem razy do tej 17 strony (około, nie pamiętam), potem ani razu. Tak więc do okolic połowy warto, potem nie ma nic ciekawego. Także polecam, ale w połowie. Pozdrawiam! Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Obsede Napisano 22 godziny temu Share Napisano 22 godziny temu Fanfik „R/F]andom” to bardzo śmieszny fanfik, chociaż skrócenie go o połowę by mu z pewnością pomogło. Przyznam, że o ile te fanfik mi się podoba, to mam problem, aby oddać, dlaczego mi się podoba. Przyczyn jest kilka. Najważniejszą jest to, że fanfik składa się z luźno powiązanych scenek, liczących sobie po 1-2 strony, a często i mniej, i nie są one powiązane w żaden logiczny sposób. Czasami nawet poszczególne części zdania nie są powiązane ze sobą w sposób logiczny, a zdań w rodzaju gotowania zupy pomidorowej z buraków jest tutaj mnóstwo. Zwroty frazeologiczne zyskują zupełnie dosłowne znaczenie i stają się przez to częścią gier słownych. W fanfiku jest mnóstwo nawiązań do innych dzieł kultury i nie tylko. Pojawiają się one zupełnie losowo i są bez związku. Nie wiem, czy jest sens je wymieniać i się zachwycać jak inteligentnie zostały one wprowadzone. Nie, zamiast postaci z Trylogii Sienkiewicza można by wstawić Pana Tadeusza, a zamiast Jakuba Wędrowycza bohaterów Gwiezdnych wojen i miałoby to identyczny wpływ na fabułę, czyli żaden. Liczy się tylko gra słowna i wywołanie śmiechu poprzez zaskoczenie czytelnika nawiązaniem do czegoś, co już zna, albo nawet nie zna, ale słyszał i zapewne jest to śmieszne, bo wszyscy mówią, że jest, to dlaczego by się i czytelnik miał nie uśmiechnąć? Postacie? Trudno opisywać postacie, skoro logika ich zachowań wynika całkowicie z woli autora, a nie jak ta postać mogłaby się zachowywać na podstawie naszej wiedzy z serialu. Celestia ma np. trzy wersje, czyli ją samą, Molestię i Trollestię, które rozmawiają ze sobą i są rozłącznymi bytami. Psychologia postaci oczywiście nie istnieje, ale nie musiałoby jej tutaj być, przecież to „random”. Nikną granice między światami ludzi a kucyków, a nawet granice między światami istniejącymi tylko w głowach kucyków (słynny odcinek, gdy Spike został wessany do komiksu i walczył u boku superbohaterskich wersji Mane6). Językowo jest dobrze, pióro autora lekkie, nawet nie zauważyłem literówek! Nic nie wyrywa z immersji podczas czytania, jeśli autor tego nie chce, a już na pewno nie jest to nieudolność autora w posługiwaniu się językiem polskim. À propos Polski, ten fragment bardzo mi się spodobał: Cytat Po chwili dosiadł się do księżniczki randomowy ogier koloru „zmysłowy poranek w Sosnowcu”. Chociaż inni mówili na to po prostu kolor krwi. Może już skończę ten komentarz. Głównym problemem tego fanfika jest jednak jego długość. Fanfik Ziemniak forda „Jak podbić Equestrię” był dużo krótszy i to sprawiało, że czytelnika nie męczył dowcip. Fanfik ten był również bardziej tematycznie spójny, chociaż ukierunkowany bardziej na ludzi lubiących komunistyczny/słowiański folklor. „R/F]andom” jest bardziej ogólnie ukierunkowany na fandom MLP i być może bym go uznał za lepszy, gdyby był dużo krótszy. W pewnym momencie jednak ten dowcip zaczął mnie męczyć, z nadzieję czekałem na koniec, który nie nadchodził. A przecież połowę, czy ¼ tekstu można by wyciąć bez szkody dla fanfika, bo on nie ma wpływu na logiczny rozwój fabuły, gdyż tutaj nie ma czegoś takiego: ani fabuły, ani tym bardziej logiki. „Jak podbić Equestrię” skończył się, zanim zaczął mnie męczyć. A jak wiadomo to koniec wieńczy dzieło. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Recommended Posts
Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony
Utwórz konto
Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!
Zarejestruj nowe kontoZaloguj się
Posiadasz własne konto? Użyj go!
Zaloguj się