Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arcybiskup z Canterbury

The Walking Dead: Ucieczka

Recommended Posts

- Tak myślę. Będziemy kierować się na północ, tam powinno być ich mniej...Tak sądzę. Taką mam nadzieję - sprostował James. Greebo zaczął się ocierać o plecy Sophie.

- Jak już będziesz gotowa, to daj mi znać. Idę spojrzeć na mapę - poinformował mężczyzna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Możemy nawet i zaraz. - mruknęła dodając po przerwie - Siedzenie tutaj to tylko marnotrawstwo czasu. 
Uklękła przy swoim plecak dopinając zamki czy naciągając paski, przy okazji wyciągając wodę . Póki co próbowała się skupić na tym co powiedział James. Północ brzmiała obiecująco. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Świetnie. A więc... ruszajmy - powiedział, podrywając grubego kocura z łóżka. Greebo ta metoda transportu się nie spodobała i jednym ruchem łapy zrobiła Jamesowi na policzku trzy, wąskie ranki. Mężczyzna westchnął i skierował się ku wyjściu, trzymając kota daleko od swojej twarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarzuciła na ramię plecak, trzymając w dłoni dalej butelkę wody. Przy normalnym stanie rzeczy pewnie dawno leżałby w łóżku, chcąc jak najszybciej zasnąć pozbywając się przy tym kilku nie potrzebnych informacji. Poszła za James'em, który niósł ze sobą niezbyt zadowolonego kota . 

Share this post


Link to post
Share on other sites

James wrzucił kota na tylne siedzenie, z delikatnością z jaką wrzuca się worek ze śmieciami do śmietnika, po czym usiadł za kierownicą i odpalił silnik. Stary Nissan warknął i przystąpił do działania.

- Pani pilot, liczę na panią - rzekł mężczyzna, kiedy już Sophie wsiadła do auta. Oparł ręce na kierownicy i z nieprzyjemnym trzaskiem rozprostował długie palce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spojrzała w kierunku kierownicy znad której dochodził nieprzyjemny dźwięk, wyciągnęła mapę niepewnie ją rozkładając.
- Jakieś specjalne wymagania co do trasy oprócz omijania wielkich miast? - spytała zaginając ją tak aby reszta niepotrzebnego już na tyle południa przeszkadzała. - Możemy odbić na Roxbury a później południe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak więc zrobimy - odrzekł James i ruszył sprzed posesji, aby z powrotem wjechać na szosę. Wszechobecna pustka działała niesamowicie dołująco. Czasem tylko, patrząc za okno, Sophie mogła dostrzec pojedyncze sylwetki zombie włóczące się bez większego przekonania i celu po okolicznych polach.

W pewnym momencie mężczyzna spróbował włączyć radio, z którego wydobyły się jednak tylko niewyraźne, nieprzyjemne dla ucha szumy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obserwowała sylwetki ciał, jedne za drugi nie wierząc, ze tak szybko sie to wszystko rozprzestrzeniło. Westchnęła ciężko słysząc szumy radia, nie przeszkodziła James'owi jedynie wpatrywała się w mapę , szukała na wszelki wypadek innej trasy gdyby coś miało im nagle przeszkodzić . Martwiła się i to bardzo, chciałaby się w końcu wyspać i obudzić się z choć trochę bardziej optymistyczną wizją dnia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po upływie trzech, czterech godzin jazdy samochód zatrzymał się na niewielkiej stacji benzynowej. Po lewej stronie szosy rósł las, po prawej zaś było rozległe pole kukurydzy.

- Czas na przerwę - oznajmił James. Wyszedł z samochodu i rozproszona kości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odchyliła głowę do tyłu. Niewyspanie, smutek i poczucie wszelkiej bezradności to to wszystko o czym teraz myślała dziewczyna. Odebrano jej podporę całej tej równowagi i teraz w panice próbowała się ratować . Z wzrokiem zbitego psa spojrzała na las, po chili przyglądania się jego faunie wyszła z samochodu wraz ze swoim kijem i zamknęła za sobą drzwi. Chwyciła mocniej kij przypatrując sie stacji.
- Jak myślisz na ile dni będzie nam starczyć to co mamy? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

James odczekał chwilę, zanim odpowiedział. 

- Będziemy po drodze uzupełniać zapasy, jak tylko coś znajdziemy. I tak na trasie miniemy kilka mniejszych miasteczek, więc znajdziemy coś na pewno - odparł. - Masz gdzieś jeszcze jakąś rodzinę? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sophie przytaknęła z aprobatą gdy odpowiedział . Po czym pokiwała przecząco głową na zadane jej pytanie.

- Jedynie tyle co wiem, to to, że ojciec jest gdzieś w Kanadzie, gdzie dokładnie, tego nie wiem. - przerwała - Oczywiście jeśli chcesz, możemy pojechać po Twoją, skoro byłeś skłonny jechać tylko po Hannah. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie wiemy co może się zdarzyć, może organizacja naszego kraju czy Europy nie upadła aż tak bardzo by móc już ja spisać na starty - wzruszyła ramionami w odpowiedzi, biorąc głęboki wdech. W pełni nie wierzyła temu co właśnie powiedziała, ale "Nadzieja matką głupich" -  do takich zaliczała siebie Sophie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, jeśli chcesz możemy się zamienić. Jazdy samochodem się nie zapomina. - stwierdziła ze słabym na bladej twarzy uśmiechem. Wiedziała, że jeździła dobre 2 lub 3 lata temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...