Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Tarreth

Ja, Alicorny i Ja - Czyli odwiedziny Księżniczek

Recommended Posts

Guest Angel Wing

*Zwraca się do Celestii* No bo wiesz księżniczko.. Ja nie mam za dużo przyjaciół. Praktycznie wcale... Cały czas głównie siedzę w domu albo na podwórku. *Po czym odpowiada do Luny* Ja poza Komputerem i innymi temu podobnymi rzeczami nic nie robię ale możemy wyjść na podwórko albo iść się przejść do lasu. Całkiem wiele fajnych i spokojnych miejsc jest w okolicy i z miłą chęcią pokazałbym wam je wszystkie. Po drodze możemy zrobić sobie piknik. Co wy na to ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez chwile patrzyłem na Lune z myślą jakie ma piękna skrzydła ale po chwili zacząłem znowu mówić. - To zależy. Kiedy znajomi nie mają czasu bo spędzają go z innymi osobami lub sami tak grają. A jeśli chodzi o inne metody rozrywki to mam takie: muzyka(mówiłem tutaj głównie o Skillet), karty, gry planszowe, gry na komputerze(tu wypowiedziałem się najbardziej o Heroes3) i to co mi przyjdzie akurat do głowy. Swoją drogą Luna masz bardzo ładne skrzydła. Po chwili zacząłem nucić sobie "Skillet - Awake and Alive"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Extra to wymyśliłeś ze skrzydłami Tarreth, naprawdę dobre.

A: Hej! Znacie jakieś zaklęcie niewidzialności? Mógłbym podglądać Magdę spod trójki :rainderp: moglibyśmy się przejść po okolicy, pokazałbym wam moje ulubione miejsca!

C: Nie wiem czy mamy dość czasu...

L: Siostro patrz! Ich słońce chyba zachodzi... Samo?

C: Rzeczywiście, nie kazałam mu

L: W tym świecie mogłybyśmy nic nie robić...

*W tej chwili Ks. Celestia przypadkowo nacisnęła pilot od TV. Włączył się kanał informacyjny. Nie najlepsze wieści. Znowu Polacy zginęli w Afganistanie. Władczynie były zszokowane obrazami przemocy na ekranie.

C: Czy... Czy to ludzie, tacy jak Ty?

L: Czy wy jesteście normalni?! Przecież to jest chore!

C: Też jesteś taki?

A: Nie, skądże... Nie mógłbym.

*Księżniczki przyjrzały mi się po czym delikatnie uśmiechnęły - chyba uwierzyły.

A: Cudowne skrzydła ks. Luno. Chciałbym Was kiedyś jeszcze spotkać.

*Wstałem z kanapy i poszedłem w kierunku drzwi*

A: Idę się załatwić

*Nagle poczułem jak oplata mnie magiczna siła.

L: Wybacz, ale nie mogę Ci pozwolić się zabić. Dlaczego podejmujesz tak radykalne kroki?

A: Yyy... W sensie, idę załatwić potrzeby fizjologiczne. Nie podglądajcie...

*Nie chciałem pytać jak kucyki z ich świata załatwiają takie potrzeby. Ruszyłem do ubikacji mając nadzieję, że księżniczki nie zauważą wystroju mojej toalety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanowiłeś/łaś się chwilę, nogą szturchając pada do konsoli. Ot nawyk sprzątania po sobie swoich "zabawek", pozostałość po niezliczonych wypadkach Twoich rodziców, potykających się o to cholerstwo i w konsekwencji dawanie bezczelnego bana na gry - za niewinność!

- Cóż... Możemy iść na spacer. Ładna tutaj okolica, jak na standardy polskie. Pokazałbym Wam, co u nas jest ciekawe... - zacząłeś/łaś lekko niepewnie, podpierając się o uniesiona dłoń.

Obie siostry postawiły pionowo uszy, wyraźnie zaciekawione i uradowane pomysłem.

- Świetnie! To gdzie idziemy? - spytała Luna, wstając pierwsza.

- Ehm... - chrząknąłeś/łaś w zakłopotaniu - jest tylko jeden mały... problem. Widzicie, niewielu ludzi poza mną uwierzy w Was, tym bardziej będzie Was tak traktowało. Znaczy się rozumiecie: Dwa cudowne alicorny... No właśnie - alicorny. Ludzie nie znają ani jednorożców, ani pegazów. Zwłaszcza z magicznymi grzywami, potrafiące mówić i czarować - objaśnienie rzeczone i najdelikatniejsze, na jakie było Cię stać.

- Ach, tak. Racja - zauważyła Luna, po czym obie księżniczki spojrzały na siebie. One porozumiewały się bez słów. Ich lekki, niczym nie przejmujący się uśmiech świadczył o tym, że mają plan.

Zarówno ich rogi, jak i oczy zabłysły. Zabłysły, a światło stawało się coraz mocniejsze. W końcu było tak oślepiające, że musiałeś/łaś zasłonić oczy na wszystkie możliwe sposoby, by oślepiający blask nie zranił Ci oczu.

Gdy światło znikło, przed Twoimi oczami ukazały się dwie piękne kobiety.

Pierwsza, nieco wyższa, posiadała piękną, zdrową cerę. Jej twarz ozdobiona była lekkim, jasnym makijażem, subtelnie podkreślającym blask jej anielskiego uśmiechu i cudownych, piwnych oczu.

Jej długie do pasa, jasne, niczym pszenica włosy opadły kaskadami na jej plecy, lśniąc w słońcu.

Ubrana była w śnieżnobiałą sukienkę. Prostą, elegancką, sięgającą do kolan i złociste sandały. Jej ozdoby ograniczały się do kilku prostych bransolet na dłoniach i kolczyków - dużych pierścieni, stylizowanych na słońce.

Druga zaś była ciut niższa. Jej skóra wydawała się blada na pierwszy rzut oka, jednak można było dostrzec delikatność tej skóry. Twarz kobiety była równie lekko zdobiona makijażem, dodającym jej szafirowym oczom głębi, lecz odwracając uwagę od pięknego, dziewczęcego uśmiechu.

Była szatynką. Włosy, sięgające do ramion lekko się kręciły na końcówkach, dając fryzurze rześkości i życia.

Ubrana była... skrajnie inaczej, niż jej siostra. Jeansowe, damskie spodnie i trampki. Granatowa, damska koszulka z krótkim rękawem i wizerunkiem księżyca, mieniącego się srebrnym brokatem.

Ta piękność nie przywiązywała dużej wagi do wyszukanych, pasujących dodatków. Czarna frotka na lewym nadgarstku i zwykłe, srebrne kolczyki - Pierścienie, małe.

Patrzyły na Ciebie z niespotykaną pogodą ducha,emanując pozytywną energią.

- Może być? - Spytała Celestia, odgarniając lekko grzywkę, opadającą na jej oko.

- Mamy nadzieję, że trafiłyśmy na ludzką modę. Trochę obserwowałyśmy kobiety z tego świata i wybrałyśmy najlepiej odpowiadające nam style - dodała Luna, wsadzając ręce do kieszeni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez chwile patrzyłem z szokowaniem i bezruchu (tak jakbym się zawiesił) na Lune i Celestie. Po bardzo długiej chwili wróciłem na ziemie. -Wszystko gra?- spytała Luna -He? O tak tylko jestem trochę zdezorientowany -To gdzie idziemy? - powiedziała Celestia -Hmmm.... Możemy pójść do mojego ulubionego parku, a potem.... się zobaczy

Share this post


Link to post
Share on other sites

A: Wyszło wam... Świetnie - *nogi się uginają z wrażenia* - jakby co to jesteście moimi kuzynkami, inaczej znajomi nie dadzą mi przeżyć... Gdzie? A wiecie co... Pójdziemy do mojego znajomego. Mieszka chłopak sam, jest strasznie miły i inteligentny, zobaczymy jak sobie poradzicie w towarzystwie kogoś kto nie wie kim jesteście. I może skoczymy na piwo.

L: Czy na wszelki wypadek można mu zaufać?

A: Jasne... eksperymentuje z narkotykami, zawsze można mu wmówić, że miał taka fazę, że widział konie zamiast kobiet.

C: Czym są te narkotyki? To jakieś leki?

A: To taki nasz upiększacz rzeczywistości, niestety szybko uzależnia i prowadzi do smutnego końca.

C: To straszne! Musisz mu pomóc. Sprawdzimy siłę Twojej przyjaźni.

L: Tak siostro, to dobry pomysł. Jak się tam dostaniemy? Pieszo, jakimś środkiem transportu, może teleportacja?

*Wersja alternatywna :rainderp:

- Właściwie to... Sam mu to sprzedaje - rozbrajający uśmiech zamienia się w przerażenie, gdy księżniczki używają na tobie Elementów Harmonii, co zamienia Cię w kupkę popiołu, tyle było w tobie magii przyjaźni :rainderp: Arjen jest chory...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaniemówiłeś,i ciężko klapnąłeś tyłkiem na podłogę. Dokładnie obserwowałeś obie księżniczki, próbując jednocześnie wydusić słowa które uwięzły ci w gardle. Dokładnie zmierzyłeś Celestię wzrokiem, od góry do dołu. Mimo, iż była niesamowicie piękna kobietą jej dojrzały styl nasuwał ci skojarzeni z jakąś kapłanką elfów lub mentora. Sam nie wiesz czemu..... Następnie spojrzałeś na Lunę. Chociaż też wyglądała na znacznie starszą od ciebie to pierwsze wrażenie podsunęło ci obraz dosyć wyluzowanej dziewczyny, z którą będziesz mógł swobodnie porozmawiać praktycznie o wszystkim. Wciąż w szoku nie mogąc się podnieść powiedziałeś jąkając się: D-dd-ddd- dddobrze, obie książęce mości wyglądają wręcz... niesamowicie. Nigdy bym się nie spodziewał że.......

Tarreth normalnie z tą przemianą to rozwaliłeś system......

:bonbon2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzą czary, i transformację księżniczek w ludzkie istoty, poczułem jak szczęka samowolnie mi opada, a po brodzie zaczyna ściekać stróżka śliny, i poczułem...''męską radość''. Stawierdziłem że teraz mogę umrzeć szczęśliwy - widziałem właśnie dwie najbardziej zaje**** kobitki w życiu. Z wrażenia aż przysiadłem, i opanowałem się. Wstałem i stwierdziłem że Luna jest niższa niż ja, natomiast Celestia już mnie przerastała, o jakieś 15 cm. - Wyglądacie wprost cudownie, no olśniewająco.. aż brak mi słów. Gratuluję gustu. Obie jesteście wprost przepiękne. Chwileczkę, niech no ja coś na siebie włożę, i możemy iść. Chyba jeszcze nigdy w życiu tak szybko się nie przebrałem. Ulubiona skórzana kutrka, podkute wojskowe buty na szczęście wcześniej je wypastowałem, jeansy, i gustowna koszula. Trochę jeszcze Efect Axe, portfel z gotówką, telefon, i możemy iść w tango. - Panie pozwolą.. - otworzyłem księżniczkom drzwi, i zamknąłem dom. - Zatem co chcecie zobaczyć szanowne Księzniczki ? Moje miasto nie jest co prawda duże, ale ma bardzo wiele ładnych zabytków, ciekawych miejscówek, a i kawiarni nie brakuje. Wasze życzenia są dla mnie rozkazem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dołączona grafika

Zakładając, że by mnie nie spalił paradoks i jakoś bym ochłonął, to pewnie bym był zainteresowany, czego chcą. Wątpię żebym miałbym dość przytomności umysłu, żeby im przynieść to jedzenie.

Ostrzegłbym je, żeby pozamykały bramy pomiędzy światami, bo jak im ludzie zrobią wjazd na bazę, to sobie nie poradzą. Niby na handlu między światami można by sporo skorzystać, ale to zbyt niebezpieczne. (Ah, OK. Dalej jest wyjaśnione, że są bezpieczne.)

Po informacji, że przybyły tutaj żeby mi pomóc, bo je o to prosiłem, dostałbym następnym paradoksem. Przypuszczalnie też popłakał się ze wzruszenia. Po ochłonięciu przyjąłbym, że to są Anioły i mają poczucie humoru a ponadto manifestują się jako postaci-symbole ze znanego mi panteonu, co jest typowe w szamanizmie. Oczywiście częściowo byłbym sceptyczny co do "prawdziwości" tej wizyty, ale co tam. Takiego fajnego snu / tripa nie chciałbym niepotrzebnie przerywać.

Po częściowym dojściu do siebie chciałbym się przytulić.

Do Equestrii nie chcę. Tam też są problemy, tylko inne, a ja jakoś wolę te swojskie, niż np spotkanie ze smokiem. Poza tym tam też trzeba pracować, istnieją niemiłe kucyki, itp. No i zaciągnięcie tam człowieka który nie jest na to gotowy nie byłoby dobre dla Equestrii. Powiedzmy ujmijmy to tak: Krew ma w organizmie swoje miejsce, ale jak gdzieś pęknie żyłka to jest wylew wewnętrzny i problemy. Bariera między krwiobiegiem a resztą organizmu ma powód żeby istnieć i nie należy jej naruszać. Już nawet obecność awatarów jest naruszeniem tej zasady.

Co do czytania w myślach... no cóż, jeśli ktoś ma rozwiniętą intuicję i uważnie patrzy na ludzi, to widzi emocje, pytania i wątpliwości i to jest nieinwazyjne. Aha, no i staram się nie myśleć o tym, co właściwie robiłem w tej łazience.

Heh, myślałem że ten temat to kiepski pomysł, ale Tarreth dobrze GMuje. Ich odpowiedzi mają sens. Tyle, że ja chyba nic nie chcę. Za to ilość trolowania w tym wątku jest zabawna. Tak przepuszczałem, że się skończy na grach komputerowych. (Co ciekawe nawet mam w domu konsolę do gier. Taka czarna z kartridżem i joystickami) Przynajmniej nikt jeszcze nie wpadł na pomysł żeby im dawać alkohol i śmieszne tabletki.

Przypomniał mi to dowcip: Podchodzi kosmita do dwóch żuli i coś im gada.

- Ty, Franek, czego on chce?

- Zasadniczo są dwie możliwości. Albo chce się napić, albo chce w mordę.

(To był dowcip o tym, że ludzie myślą tymi samymi drogami i najpierw przychodzi im na myśl to, co w jakiejś podobnej sytuacji robią zazwyczaj.)

Według mnie właściwą odpowiedzią na to ze strony Księżniczek byłoby początkowe zainteresowanie a później konsternacja że te wszystkie gry mają w sobie tyle przemocy i że ludzie wolą spędzać czas z tym pudłem zamiast ze sobą, czyli to co napisał Tarreth. Z Drugiej strony mają u siebie gangi młodych smoków, niemiłe kucyki i inne podobne problemy.

BTW, ja bym od razu odpalił Dwarf Fortress a nie jakieś tam wyścigi.

> "widzisz resztki twojego stareńkiego Audi."

Lol. Tak zasadniczo to to Audi było ubezpieczone, ale chyba nie od spontanicznego zapłonu. Szkoda samochodu, fajny był. Kij mu w reflektor że nie działało kilka rzeczy, ale jeszcze jeździł a teraz trzeba będzie kupić nowy. Będę musiał odpowiadać na niewygodne pytania.

> Przemiana w ludzkie kobiety.

Ugh, to się nie może dobrze skończyć. O ile nawet ja bym nie zrobił czegoś głupiego, to zaraz jakieś nachalne chamy się trafią. W tym układzie pewne bym je zabrał do znajomej, która ucieszyłaby się z takie wizyty.

Żartobliwe odpowiedzi, które widziałem na podobny temat i utkwiły mi w pamięci (Ale tam to chyba była fotka Twilight w uwodzicielskiej pozie). Są wzięte z "Pony thread simulator" z youtuba.

"Ty [David P. Murdock]. Wracaj [David P. Murdock] skąd przyszłaś. Chcę Cię oglądać w TV w następną sobotę."

"Jak nasrasz na mój dywan to cię [David P. Murdock, oficjalny sponsor 'Buy some apples.']"

Do Tarretha: To były żarty. Wiem, że dość niesmaczne.

Odnośnie samej fotki: Nie ma na niej żadnych przekąsek ani nawet naczynia po nich i Księzniczka Luna wygląda na niezadowoloną. Księznice Celestii musiało smakować. (To też był żart i też kiepski. Do tego żart "Luna ogląda reklamę Perwolla Black." jest lepszy :P )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tia, dość dłuuuuuuuuuuuuuuuugo nie pisałem, ale miewam humory, problemy i przez to prawie nigdy nic mi się nie chce. Przepraszam.

_________________________________

Księżniczki widziały, że coś jest nie tak. Gdy skamieniałeś/łaś i Twój tyłek ciężko opadł na sofę, Luna od razu, pełna troski podeszła bliżej i spytała, czy wszystko w porządku. Celestia natomiast zachichotała cichutko, uznając dobry gust swój i swej siostry.

- Nie przejmuj się, Luno! To oznacza, że odwaliłyśmy kawał dobrej roboty - oznajmiła jasnowłosa kobieta, machając lekko dłonią, na znak uspokojenia się.

Luna uspokoiła się i uśmiechnęła zarówno do siostry, jak i Ciebie.

Poukładałeś/łaś szybko myśli. Dokąd zabrać księżniczki Equestrii? Ich świat jest na pewno w każdym calu piękniejszy, od tego, no i wstydu swojemu narodowi przynieść nie chcia... A zresztą, gorzej już być nie może.

- To może do parku? Jest lato, ciepło, słońce grzeje - tutaj pogodny uśmiech w stronę Celestii - No i powinno być tam kilka atrakcji. Co w... znaczy się... Co Wasze Wysokości na to? - pytanie z zająknięciem, bowiem wciąż nie byłeś/łaś pewny/a, jak się do nich zwracać.

Celestia to jednak uchwyciła i uśmiechnęła się.

- Po prostu Celestia i Luna. I tak, chodźmy do tego parku - oznajmiła, a mina jej siostry mówiła sama za siebie - nie mogła się doczekać wycieczki.

Szybko ogarnąłeś kilka rzeczy w domu, co dla stojących w jednym miejscu sióstr, wyglądało, jak scena z kreskówki, w której bohater wariuje, bo "coś". Jednak po kilku minutach byliście gotowi i wyszliście.

- Aha, drobna prośba... Przedstawiajcie się, jako moje kuzynki, bo jeśli spotkam znajomych, to mi w życiu spokoju nie dadzą... Dobrze? - organizacyjne pytanie spotkało się z przytaknięciem ze strony gości z Equestrii. Kiedy to było ustalone, ruszyliście w drogę.

Park był piękny. Zielony, pachnący wieloma kwiatami, żywy. Wielu ludzi przechadzało się jego uliczkami, a łączyło ich jedno - ciekawskie spojrzenia w stronę trójki spacerowiczów. Krótkie, wypełnione jedynie podziwem wyglądu Celestii, która najbardziej z was się wyróżniała z waszego grona.

Ona jednak ignorowała te spojrzenia. Jakby nikt na nią nie patrzył to było niesamowite. Lecz cóż jej się dziwić? Stulecia była obserwowana, jako władczyni, zbawicielka Equestrii, jej matka. Czymże było dla niej spojrzenie kilku ludzi w parku?

W parku było wiele atrakcji. Zoo, letnie restauracje, ogrody. Było w czym przebierać!

Jednak jaki plan wycieczki wybierze gospodarz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Idziemy się schlać do pubu

A: No więc...stwierdziłem, że jako gospodarz przedstawię wam listę dostępnych i w miarę sprawdzonych atrakcji, a co będziemy robić wybierzecie same, chętnie posłużę też radą, lub...

L: Tia, patrz! Ten chłopiec rzuca w wiewiórkę kasztanami, już ja mu dam wybryki!

C: Może tutejsze wiewiórki lubią tak jeść? Zobacz, nie ucieka.

A: ... on po prostu jej podrzuca jedzenie.

*Nagle dzwoni telefon* - Dzwonek to For The New Lunar Republic, ustawiłeś go dawno temu. Łapiesz się za twarz modląc się, by Celestia nie wiedziała co symbolizuje ta melodia, i próbując nie śmiać się z powstałej sytuacji.

Dzwoni znajoma. Tak tak, jest ładna. Jest z przyjaciółką i 2 kumplami w kafejce obok, obserwuje Was i pyta przez telefon czy się nie dosiądziecie i czy nie przedstawisz im nowych znajomych.

Myślisz... takie coś zdarza się rzadko, sklepy, zabytki, czy inne materialne sprawy można odwiedzić zawsze, a tu propozycja wspólnego spędzenia czasu ze znajomymi w towarzystwie Księżniczek. Może będzie ubaw. Może powiedzieć Lunie, że w takich kafejkach zamawia się jedzenie za pomocą Tradycyjnego Głosu Canterlotu?

Informujesz Księżniczki o propozycji. Kiedy one dyskutują wpadasz na kolejny dziwny pomysł... :rainderp: Zajętej dyskusją Lunie wkładasz rękę we włosy (te na głowie oczywiście) chcąc sprawdzić czy są w pełni materialne jak Twoje, czy może mają coś z falujących włosów Księżniczki z serialu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porozglądałem sie chwile po parku zastanawiając się co porobić aż w końcu wpadłem na pomysł. -Widzicie tą cukiernie? -powiedziałem wskazując palcem na mały budynek- Jest to moje ulubione miejsce w parku. Uwielbiam kupić tam sobie jakieś ciasto i usiąść na tamtej ławce. Czuje się tak zadowolony że chciałbym by siedzenie na niej wraz małym ale przepysznym ciastkiem trwało wiecznie. A poza tym jest to najlepsze cukiernia w mieście- kończąc lekko się uśmiechnąłem Luna i Celestia popatrzyły na mnie na chwile, chyba sądziły że za bardzo się rozważyłem. Po chwili popatrzyły na siebie. -Pewnie, i tak chętnie bym coś zjadła - odpowiedziała Luna zaś Celestia kiwnęła z lekkim uśmiechem jako odpowiedz którą ja uznałem za tak -Dobra to wy usiądźcie a ja przyniosę najlepsze ciastka z cukierni. Wszedłem do cukierni i od razu przywitał mnie znajomy głos sprzedawczyni. -Witaj Wiej. Co ci podać? To co zwykle? -Nie dzisiaj. Chce 3 najlepsze wypieki jakie dzisiaj masz. -Aż 3? Znowu jesteś w dołku? -Nie, przyjechały do mnie kuzynki i chciałem im pokazać park i nagle pomyślałem by zajrzeć do cukierni. -Rozumiem, polecam te gniazdka. Świerzno zrobione. -Co mi szkodzi zdam się na twoje doświadczenie. 3 poproszę. A i jeszcze coś dopiszesz mi to do rachunku? Nie mam przy sobie tyle kasy. -Nie ma sprawy i tak wiem że pewnie jutro tu przyjdziesz bo jutro będziemy mieli ptysie. -To ja już lecę bo pewnie na mnie czekają Biorąc małą reklamówkę z 3 gniazdkami wyszyłem z cukierni i poszedłem w stronę ławki na której siedziała Celestia i Luna. Wydawały się podziwiać wygląd parku który był bardzo ładny o tej porze roku. Usiadłem wraz z nimi. -Przepraszam że tak długo, chwile zagadałem się ze sprzedawczynią która jest moją starą znajomą z liceum. -Nic nie szkodzi-odpowiedziała Celestia- Przyjemnie było tutaj siedzieć i podziwiać park. -Proszę, to dla was. Najlepsze gniazda w całym mieście- mówiąc to podałem gniazdka Celesti i Lunie Przez chwile jedliśmy gniazdka i widziałem że bardzo im smakuje zaś ja znowu się rozmarzyłem jedząc ciastko i przez chwile straciłem kontakt z rzeczywistością, słyszałem jedynie śpiew ptaków oraz czołem lekki wiatr na twarzy który był kojący. Powróciłem do rzeczywistości kiedy Luna zaczęła mną trząść. -Jesteś nieprzytomny czy co?- powiedziała Luna nadal mną szturchając -Przepraszam chyba znowu się rozmarzyłem -Nic się nie stało- odpowiedziała Celestia z lekkim śmiechem- Te ciastka były przepyszne. Gdzie teraz idziemy? I ponownie zacząłem się zastanawiać gdzie pójść

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co tu robić? Plan wyjścia do parku był naprawdę dobry, tylko jak to z takimi planami bywa - szybko okazuje się, że ma dziury, brak kontynuacji. Przez pewien czas spacerowaliście, starałeś/łaś pokazać co ładniejsze i ciekawsze miejsca. Między innymi park ogrodów, gdzie kolorowe kwiaty i pięknie przycięte drzewka nie zostały zniszczone przez wandali, bowiem chroniło je ogrodzenie. Była także słynna fontanna, której ciekawe "modele" tryskania wodą dawała wrażenie tańca baletowego. Był też naturalny staw - czyli utrzymany w klimatach dzikości, jak gdyby był tu od zawsze. Piękne wierzby, których gałęzie zwisały nad wodą, kamienie i proste, drewniane molo. I to tam postanowiliście odpocząć.

Niestety, molo było zajęte, jednak nie przeszkadzało Ci to. Od mola wolałeś pewne skały. Były one ułożone tak, jak gdyby był to tron. Szerokie siedzenie, które po bokach posiadało wysokie kamienie. Ponadto był też "stopień i to dość wysoki.

Podczas, gdy księżniczki się tam rozsiadły, Ty ruszyłeś/łaś do swojej ulubionej budki ze słodkościami w okolicy i kupiłeś trzy najlepsze ciastka, by dobrze uraczyć księżniczki. Gdy wróciłeś, a Celestia ujrzała poczęstunek, jej brązowe oczy zalśniły. Oj tak, Celestia uwielbiała ciasta i wszyscy o tym dobrze wiedzieli.

Wręczyłeś/łaś ciastka i usiadłeś/łaś poniżej tego swoistego "tronu" na wspomnianym podwyższeniu. Nie mogąc oprzeć się chęci obserwacji księżniczek i sprawdzenia tego, co krąży w fandomie, patrzyłeś jak siostry jadły. Były różne w każdym calu. Wszędzie to było widać i w wyglądzie i zachowaniu... I jedzeniu. Podczas gdy Luna niemal stawała na głowie, żeby się nie pobrudzić (polubiła swoje ubranie), jej starsza siostra po prostu ugryzła spory kawałek, nie bacząc na możliwe problemy - takich naturalnie nie było. Potrafiła jeść szybko, łapczywie, chciwie, a przy tym się nie brudzić. Oczywiście - zjadła najszybciej.

- To było wyśmienite ciastko! Znasz może przepis? Być może królewski cukiernik mi takie upiecze - oznajmiła, mlaskając jeszcze przez chwilę, po czym spojrzała na siostrę, która dziubdziała ciastko, jakby nie chciała go jeść - nie smakuje Ci? - spytała, w kontekście oczywiście mając chęć uwolnienia lunarnej księżniczki od ciężaru ciastka.

Luna natomiast chrząknęła, patrząc na siostrę spod byka.

- Jest świetne. Ja po prostu nie chcę się pobrudzić... I nie chcę wyglądać, jak ktoś, kto nie jadł od stuleci... - odparła z jadowitym przekąsem. Celestii jednak to nie ruszyło.

- Wiesz przecież, że ja inaczej delektuję się ciastkami. Wolę, by szybko znalazło się w przełyku, zostawiając po sobie ten posmak. Mmmm... - wytłumaczyła, przewracając rozmarzonymi oczami.

- Wiem, wiem - westchnęła Luna i wróciła to ciastka.

- Hej... - zawołała Cię Celestia - Jak myślisz, czemu usłyszałyśmy Twe prośby o przybycie? Co Cię mogło popchnąć do nawet podświadomej chęci spotkania nas? - spytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hm...Zawsze marzyłam zobaczyć kucyka na własne oczy. Jednak wyobrażałam to sobie nieco inaczej.- powiedziałam, obserwując dokładnie jedzącą ciastko Lunę i na uśmiechającą się Celestię zarazem.

- *Łyk*A jak sobie wyobrażałaś?- spytała Luna, po tym, jak przełknęła kawałek ciastka.

- Wolałabym pojawić się w Equestrii, czyli, krótko mówiąc, stworzyć odwrotną sytuację, ale tak też może być. Przynajmniej spotkałam kogoś tak wspaniałego jak wy.- słysząc mnie siostry się zarumieniły i spojrzały na siebie. Luna bardziej się zdziwiła niż Władczyni Dnia. To zrozumiałe dla kogoś, kto tylko patrzył po nocach jak kucyki tylko śpią.

- Oh...*łyk* naprawdę? Mówi...-Celestia przerwała siostrze w pół słowa.

- Siostro najdroższa, przecież jesteśmy księżniczkami. Ty też. To nie jest dziwne słyszeć od fana takie słowa.

- Racja, siostro- ostatni wyraz Władczyni Nocy wypowiedziała z lekką irytacją, po czym pokazała gestem, że jedzenie ciastka zostało oficjalnie zakończone.

Zostaliśmy jeszcze chwilę, by przetrawić deser i poszliśmy dalej. Reszta parku również była urzekająca. Zwłaszcza w tej części. W parku jest więcej tego typu skał, przy którym zrobiliśmy sobie przerwę. Większość z nich została wykorzystana w celu upiększenia parku. Z jednej strony płynęła drobna rzeczka i jeziorko. Przy owym źródełku znajdowała się jedna z tych skał, z której tryskał mały strumień wody, tworząc mały wodospadzik. Niektóre głazy ułożyły się na kształt długich półek. Wykorzystano je do powieszenia pięknych donic z różnorodnymi kwiatami. Mocny, metalowy sznur, który trzymał kwiaty, był oplątany w bluszcz; w sumie większość głazu jest pokryta bluszczem i krzewem róż. Nazwano to "Skalnymi ogrodami". Lecz nie tylko do tego wykorzystano głazy. Jeden z nich, w centrum parku był ułożony na kształt misy, z której wychodził inny, długi głaz. Ten charakterystyczny wygląd wykorzystano do zrobienia "Kwiatowej fontanny". Tryskała z niej woda, a wokół powieszono kolejne, już trochę mniejsze donice z pelargoniami.

Księżniczki były tak zachwycone widokiem, że nawet nie patrzyły pod kopyta i co jakiś czas się o coś potykały. Po niespełna godzinie podziwiania parku Celestia z ogromnym entuzjazmem powiedziała:

- Ten widok jest tak piękny, że muszę mieć taki park w Canterlocie! Najlepiej w Królewskim ogrodzie! Tam zostało jeszcze mnóstwo wolnej przestrzeni. To jest raj!

- A jak w nocy wygląda?- spytała nie mniej podekscytowana Luna.

- Jest o wiele piękniejszy! W donicach i na dnie fontanny są mało widoczne lampki, które świecą na różne sposoby i kolory. Wszystkie donice, nie tylko w fontannie tak świecą. Poza tym, są jeszcze przecież lampy, a przecież one też są przepiękne.

- Oh! Oh! Słyszałaś, siostro? Jeżeli zbudujemy taki park, to proszę o takie efekty świetlne. A przyjdziemy tu wieczorem?- spytała tryskająca niczym fontanna szczęściem Luna. Jej ciemno-błękitne oczy nabrały większego niż dotąd blasku.

- Nie za bardzo...park jest zamykany po zmroku. Tylko na specjalne okazje, np. Sylwestra ,jest otwierany.- odparłam. Lunie już zdążyła zrzednąć mina, ale wtem podniosła się, a oczy znów zmieniły sposób lśnienia; już bardziej jak błyskawice niż słodkie iskierki.

- Nie pozwolę na to! Ujrzę ten park nocą, choćby nie wiem co!

- Może najpierw zobaczysz jego resztę, zanim przejdziemy do pory nocnej?- spytałam

- Ale zobaczę ten ogród nocą, czy nie?- uparcie dążyła do poznania odpowiedzi

- Nie, nie będę łamać prawa dla jednego kucyka!-po namyśle szybko zmieniłam zdanie- A co ja się oszukuję? Jasne, możemy się włamać

- Naprawdę?- spytała, z ogromnym uśmiechem na pyszczku, by dowiedzieć się ode mnie, czy to aby nie sarkazm

- Yup- odparłam- To może zanim dojdziemy do tego momentu, zobaczymy resztę parku, co?

- Dobrze, kontynuujmy.-odparła z powagą.

Reszta parku również była cudowna, jednak Władczyni Nocy straciła ten zapał oglądania go za dnia. A tymczasem Księżniczka Celestia z dokładnością obserwowała każdy szczegół parku. Widać, że jej postanowienie nie było tylko pustymi słowami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moi drodzy,

 

Pragnę reanimować tą... sesję? Grę? RPG chyba... Jednak do tego potrzebuję więcej, niż tylko jedną propozycję od użytkownika. Dlatego...

 

To, co się działo, macie w moim poście. Czekam na wasze!

 

Wielki Avatar Tarreth.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Bo tak się złożyło, że chciałem was zobaczyć na własne oczy tak nie w telewizorze czy tam komputerze...

-Aham... a mogę  jeszcze ciasto? Było takie pyyyszne.-Błagała Celstia a w tym czasie Luna była w połowie swojej porcji gdy moja była jeszcze zapakowana.

-Zjedz moje-Powiedziałem Celestii

-Dziękuję-powiedziała otwierając torebkę z ciastem

-Z jagodami uwielbiam-Powiedziała po czym wyczarowała swoje zdjęcie i mi je wręczyła

-Dziękuję Ci księżniczko

-Proszę-Roześmiała się w tym czasie Luna zjadła swoje ciasto

-Sądzę, że podobne do naszego w zamku lecz lepsze o 20%!-Odezwała się Luna

-Bardzo się cieszę, że wam smakuje-Odpowiedziałem

-Może teraz znów pójdziemy pooglądać fontannę?-Zapytałem

-Tak! Z wielką chęcią!-odpowiedziały księżniczki

 

 

 

~~~~

Może być? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem nawet, że jesteś nie na bieżąco! Nadrób, nadrób i czekam na wpis na teraz :3 Co masz tam zawszeć? Twoją wersję na mój ostatni wpis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozwolę sobie zmienić na chwilkę płeć :rainderp:

 

- Bo ja ten, bardzo chciałem was zobaczyć - nie znoszę kiedy ktoś mnie pyta o takie rzeczy, zawsze mam ochotę zapaść się pod ziemię. To mi wychodzi perfekcyjnie.

- I ten, no, zawsze myślałem nad tym jak wyglądałybyście w moim, znaczy się, tym świecie - ciągnąłem niepewnie - i zawsze, po każdym odcinku zastanawiałem się czy wy w ogóle istniejecie.

*Księżniczki popatrzyły po sobie*

- Jak to istniejecie? - zapytała Luna.

- No bo tak jakby... Jesteście dla innych tylko kreskówką dla dzieci.

*Księżniczka nocy uniosła brew, a i jej twarz nabrała troszkę gniewnego wyglądu. Celestia zaś słuchała uważnie każdego twojego słowa patrząc przed siebie, niby wyglądało to tak jakby nie zwracała uwagi na to co mówisz, ale znałeś ten stan, w końcu sam często w nim byłeś.

Nagle Księżniczka dnia zmieniła wyraz twarzy na pogodny i spytała*

- Kim są ci chłopcy idący w naszą stronę? 

*Spojrzałeś w stronę wskazywaną przez jasnowłosą i natychmiast spoważniałeś, to była banda Andy'ego, bandziora, który na dodatek chodzi z tobą do szkoły. Jego kolesie też nie byli lepsi, a było ich dwóch. Wielki Robert zwany baryłą i Zbychu, wołają na niego mięśniak. Jak najszybciej postanowiłeś się ulotnić z Księżniczkami*

- Celestio, Luno, musimy iść - rzuciłem wstając ze skałki - Tu nie jest bezpiecznie.

- Czy ty się ich boisz? Ja im zaraz pokaże kto tu rządzi! Nie martw się! -  uspokajała Luna

- Dlaczego mamy uciekać? Czy oni są groźni? - Dopytywała Celestia w podobnej gotowości do walki co Luna.

- Nie czas na pytania! Musimy znikać i to natychmiast! - Wrzasłem co chwilę odwracając się i sprawdzając odległość bandy która z każdą minutą malała.

Niestety, zanim Księżniczki zgramoliły się z ławeczki Andy już był obok nas, widocznie interesował się moimi towarzyszkami, interesował się za bardzo.

- Siema pajacu, skąd wytrzasnąłeś takie laleczki? - burknął mierząc wzrokiem Celestię.

- Nie masz tu czego szukać, to są moje kuzynki... z którymi właśnie wracałem do domu.

- Nie tak szybko cwaniaku, za ładne są te twoje kuzyneczki, chyba je sobie na momencik wypożyczę - Objął Lunę w pasie nie spodziewając się konsekwencji składającej się z potężnego liścia.

 

ałć.

 

*Napastnik jednak nie zrezygnował, jego kręciły takie akcje.*

- Ojej, jaka ja jestem waleczna - zadrwił - Jednak wezmę sobie tą ładniejszą, oddam ci ją później dobrze? - Zaśmiał mi się w twarz i polecił swoim kolesiom by złapali jasnowłosą.

 

O nie, tak nie będzie...

Edited by Insomnia
Poprawa jednego z miliarda błędów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(No, Somniu, pojechałaś...)

 

Siedzieliście sobie wygodnie, zajadając ciastko i rozmawiając. W końcu jednak postanowiłeś/łaś wziąć "turystki" na spacer po części parku, który niedawno był odnowiony, wypełniony iście magicznymi fontannami. Lunie się one szczególnie podobały Kaskady wody, opadające na wyrzeźbione skały, formujące się w dzbany, kule i inne obiekty ją zauroczyły. Gdy opowiadałeś/łaś o efekcie w nocy. Już w głowie rodził jej się plan umieszczenia takowych parków w Canterlocie. Tamtejszy park też był piękny, lecz trochę staroświecki, a Lunie najwidoczniej podobała się nowa moda.

dyskusja, namowy i żarty wypełniały wam czas, gdy nagle... Twoim oczom ukazały się miejscowe chachary. Za jakie grzechy Bóg pokarał waszą okolicę takimi tłukami i zbirami? Nikt nie wiedział. Jednak wiadome było, że lubili po prostu brać to, co im się podoba. I na wasze nieszczęście, były to księżniczki.

Ich prostackie, przystosowane do klubów metody "podrywu" nie robiły na żadnym z was większego wrażenia. Były wręcz irytujące i uwłaczające.

- Daj spokój, Andy... Musimy wracać... - próby przemówienia im do rozumu nigdy nie skutkowały, lecz nikt jeszcze nie odważył się im postawić. Obawiałeś/łaś się najgorszych scen, znanych z niektórych filmów kryminalnych i książek. Zdegustowane księżniczki chciały ich odepchnąć, przemówić im do rozsądku, lecz to nic nie dawało. Szczególnie pozostała dwójka jeszcze głupszych i bardziej nieokrzesanych typów dawała się we znaki Celestii, której anielska cierpliwość się kończyła. Nagle bardziej martwiący był przyszły los nieświadomego plebsu, niż potężnych księżniczek. I też postanowiłeś/łaś działać.

- Dajcie spokój już no...! - gdy pociągnąłeś/łaś mięśniaka za ramię, ten odrzucił Cię tak, że uderzyłeś/łaś głową o kamień fontanny. Śliski był przez wodę i gładki, więc wielkich szkód nie zrobił. Jednak zamroczyło Cię i wylądowałeś/łaś w wodzie.

I tego było za wiele.

Celestia warknęła cicho i wykonując kilka spektakularnych ruchów (zważywszy na ograniczającą ja sukienkę), których nie było Ci dane podziwiać ze względu na swój stan, rozłożyła dwójkę na łopatki. Gdy Andy zaskoczony obrotem spraw patrzył, jak idiota na Celestię, Luna, nie bawiąc się w subtelność uderzyła z trampka tam, gdzie żaden mężczyzna nie chce być trafiony. Andy zawył sopranem, zwijając się na ziemi.

- Straszne z was gbury i prymitywy. Jeśli zawsze się tak zachowujecie, to mogę jedynie współczuć temu światu. - syknęła Luna, podczas gdy Celestia podbiegła do Ciebie i wyciągnęła Cię z wody. A Tobie się rozjaśniało przed oczami. Obraz powalonych łobuzów sprawił, że Twoja skóra stała się biała, jak ściana. Sama myśl o tym, co Cię spotka w szkole Cię przerażała. Nie mogąc jednak myśleć zbyt logicznie, usiłując coś powiedzieć, popychałeś/łaś lekko Celestię, wołając jednocześnie Lunę, by się ulotnić. Usłuchały "porady taktycznej". Z ich pomocą dostaliście się do jednego z parkowych barów, gdzie usiedliście przy stoliku. Twoja obolała głowa dawała się we znaki, ale jasność umysłu powracała.

- Nic Ci nie jest? - spytała troskliwie Celestia, podczas gdy Luna poprosiła o jakiś lód., czy cokolwiek zimnego. Kelnerka niebawem przyniosła szklankę pełną lodu, a księżniczka nocy przyłożyła Ci okład to obolałej potylicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

       To tylko siniak. Do wesela się zagoi. Oj, nie miałem na myśli tego... przecie... NIE! Głupie przysłowie, tak dwuznaczne. Nie zamierzam się z nikim żenić... przez najbliższy czas. Tfu, mam mętlik w głowie, na dodatek ten kretyn, nawet mi go nie żal. NIECH CIERPI! A co z nimi? Robi się tu niezłe widowisko, nie chcę mieć już więcej tego typu przygód. 

 

J-Eee, może pójdziemy... na zakupy? Tak! To chyba dobry pomysł. Co wy na to?

L-No dobrze, chyba nie chcesz iść z tym siniakiem? Prawda?

C-No właśnie, myślę że powinniśmy iść do domu! Nalegam!

 

Władczy ton władczyni nasilił się, ale mimo tego tego: "nalegam!", dało również dostrzec się lekki wyraz troski w jej subtelnym anielskim głosie. 

 

J-Ale na prawdę, nic mi nie jest... poza tym. Chyba powinniśmy się "odstresować" po takim zajściu? Na zakupach chociażby. 

 

Moje ostatnie 100 złotych pójdzie w piach... ale cóż, chyba warto poświęcić je na jakiś szczytny cel? Na przykład... 

 

J-Drogie Panie! W pobliży jest galeria handlowa, mają tam wspaniałe lody, ja stawiam. 

L-Co ty na to Tia?

C-Cóż, chyba raz na jakiś czas słodkości nam nie zaszkodzą. 

J-Tak więc chodźmy. 

 

    Przynajmniej tam będą bezpieczne, być może ich uroda ściągnie na nie trochę atencji, ale zawsze bezpieczniej być w tłumie, niż przy takiej fontannie, gdzie typki takie jak Andy... no dobra, to był akurat przypadek, ale przynajmniej mój limit pecha wyczerpał się. Oj, mam nadzieję, że 100 pln wystarczy na coś dobrego. Dobra, za pięć minut powinniśmy tam dotrzeć. Może... a może lepiej nic nie będę mówił.

Edited by KochamChemie

Share this post


Link to post
Share on other sites

(:lunaderp:)

 

- Ałć! -  krzyknąłem strasząc Lunę i zwracając niepotrzebnie uwagę całego personelu - NNie, wszystko gra, uśmiechnąłem się do Celestii.

Widać, że poczuła ulgę, miło, że im na mnie zależy.

- Dwie Księżniczki skopały tyłek największemu zbirowi jakiego znam...to trochę krępujące - roześmiałem się, co oczywiście zaraz przypomniało mi o uroczym kamieniu, jutro się odegram i go zasprejuje.

- Nie ruszaj się, wytrącisz mi zaraz szklankę.

- Przepraszam Księżniczko - Wyszczerzyłem się do niej... i to był błąd.

Siostry popatrzyły po sobie i zaczęły się strasznie śmiać, ich głosy, połączone razem były muzyką dla moich uszu.

Chętnie pośmiał bym się z nimi, tylko z czego?

Pierwsza przestała się śmiać Celestia, złapała mnie delikatnie za twarz i popatrzyła mi się w oczy a potem na usta przez co się lekko zaczerwieniłem. Ja to oczywiście musiałem mieć skojarzenia, zamiast zorientować się, że tu chodzi o mój ząb... którego nie ma.

- Co ty wyprawiasz? - spytała rozbawiona Księżniczka kiedy cały czerwony zacząłem się do niej przysuwać.

W końcu się obudziłem z cudownego snu, brawo! Teraz siostry nigdy nie przestaną się ze mnie nabijać.

- Jeśli już mogę, to chciałabym ci przekazać coś, co ci się może nie do końca spodobać  - zachichotała - Nie masz trójki.

Ha! Wiedziałem, że śmieją się ze mnie! Żeby nie wyjść na większe pośmiewisko postanowiłem im coś zaproponować.

- Dziękuję za lód, jest mi trochę lepiej... - wstałem - może pójdziemy na stadion do moich przyjaciół? Akurat zobaczyłybyście jak moi dobrzy znajomi spędzają większość czasu?

Luna wydawał się zachwycona, jako Księżniczka chyba też lubi od czasu do czasu haratnąć w gałe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...