Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

Recommended Posts

(Masz, częstuj się ;))

1 imię: Dziurka
2 rasa: Podmieniec
3 wiek: w rzeczywistości ponad 1100 lat, ale wygląda na dziecko. Psychicznie dosyć dojrzały.
4 wygląd: http://i46.tinypic.com/34pcd50.png
5 profesja: Doktor (czyli zna się na roślinach) 
6 władca: Nikt, Chrysalis jest dla niego rodziną. 
7 historia: Gdzieś w lesie leżał dziennik. Stara książka, wiele stron było zniszczonych i wielu słów nie udało się odzyskać, oto te strzępy, które jakimś sposobem ocalały.

Dzień 1. Żółtooki podmieniec wprowadza się do mnie. Jest taki mały i słodki! Nazwę go Dziurka.
 
Dzień 5. Dziurka wciąż ledwo chodzi, dzisiaj odwiedzimy kilku zielarzy i znachorów. Niedługo będzie skakał!
 
Dzień 32. Jeszcze tylko kilkanaście tygodni do urodzin! To będzie pierwsze przyjęcie Dziurki. Przygotuję go, żeby się nie wystraszył.
 
Dzień 7X.....odziny wkrótce! Mam już ubranie, a Dziurka chodzi po pokoju podekscytowany. Nie mogę się doczekać!
 
Dzie..X8...Nie żyje. Po przyjęciu zostawiłam go w pokoju. Poszłam do skl.... Napadli na mnie i...xXxxxX... Nigdy jej tego nie zapomnę. To przez nią on zginął. PRZEZ NIĄ!!!
 
Dzień .X26.. Kolejny dzień bez niego.
 
Dzień..X42X. Kolejny dzień bez niego.
 
Dzień XXXXX. Nie daruję.
 
Dzień XX5XX0X. Tak blisko. Zapłaciłaby. Przeklęta Magia!
 

Dzień kolejny. Nareszcie... znowu razem. Tym razem nie pozwolę nikomu nas rozdzielić. Ten kto spróbuje, zapłaci. Własną głową.
 Kocham cię, Dziurka.

 

8 ekwipunek: torba magiczna wypełniona ziołami i kilkoma grzybami, mały woreczek na szyi. Jedynie on wie, co jest w środku.
9 Informacje dodatkowe: Nie potrafi walczyć, boi się ciasnych, ciemnych miejsc, gdzie jest sam.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Gwardzistka nie wstała od razu po otrzymaniu pozwolenia. Najpierw podniosła lekko głowę; na tyle wysoko, by móc zobaczyć Pani Nocy, która... uśmiechała się? Nie był to uśmiech ciepłego lata, jednak Silver poczuła się lżej. Wstała, a następnie z użyciem magii podniosła z ziemi swoją przyłbicę, zakładając ją. Spojrzała jeszcze raz na władczynię, delikatnie się uśmiechając, po czym opuściła zasłonę swojego hełmu i wróciła na swoje stare miejsce, podnosząc też glewię.
 Gdy do sztabu wbiegł ów Podmieniec, natychmiast zaczęła się mu bacznie przyglądać. Jak bardzo desperacka musi być ich walka z chaosem, skoro razem z nimi wyrusza aż dwóch przedstawicieli ras podrzędnych? O ile smoka może po prostu zignorować, to na członka Roju będzie musiała szczególnie uważać.
 - Zważ na to, Clint, że z braku wspomnianego żelastwa to właśnie ty możesz być poniesiony na grzbiecie - powiedziała, nie odwracając wzroku od Podmieńca - lecz jeśli będzie trzeba, to przyjmę ten ciężar.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Więc ruszajmy.- powiedział znudzony Shadow, który od dawna wyłączył się z rozmowy, po chwili westchnął i podszedł do wyjścia, a po chwili powiedział pod nosem- Czeka nas długa droga.

Edited by Rex *Monster* Crusader

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint uśmiechnął się chytrze do Silver

 

-Moja droga gwardzistko. Nie masz chyba pojęcia kim ja jestem. Clint Westwood. Łowca nagród. Jeden z najlepszych strzelców na świecie. I mam to- tu wyprostował mechaniczną nogę- Jeżeli ktoś mnie będzie chciał zabić czeka go albo mały kawałek metalu w głowie, albo żelazne kopyto na pysku. Nie tak łatwo jest mnie przekonać bym został pokarmem dla robaków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Przekonajmy się rzekła Chrysalis z jawnie udawaną ładodnością i straszne by pewnie Clinta męki czekały gdyby nie to że to tylko offtop :P)

Chrysalis wyglądała na rozbawioną słowami Clinta, po chwili jednak ona jak i reszta władców zaczęła rozmawiać o tym jak powstrzymać ekspansję sił chaosu.

Za drzwiami czekał na nich niepozorny szary kycyk w standardowej zbroi Equestrii. Gestem wskazał aby poszli za nim.

Po chwili energicznego marszu dotarliście do dworca. Czekał na Was pociąg, a wymalowane na jego boku godło Changei wskazywało kto organizował transport. Wsiedliście, pociąg ruszył powoli, ale szybko nabrał prędkości. Przed Wami daleka droga, a słońce zniknęło za horyzontem. Noc. O poranku powinniście dotrzeć.

Wasz wagon był zaskakująco wygodny, widać nawet "robaki" jeżdż z klasą. Fotele i stoły między nimi, wszystko starannie wykonane i mocne. Na górnej półce była siekiera, na wszelki wypadek. Przed waszym wagonem była jedynie lokomotywa. Drzwi były zamknięte, a przez okienko w nich widzieliście konduktora.

(Miało mnie nie być, ale jestem :v zatem :P )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow odpiął swój młot i położył go koło pierwszego lepszego fotela, po czym na nim usiadł( usiadł na fotelu, nie młocie), czemu towarzyszył chrzęst jego zbroi. Gdy już oparł się plecami to tył fotela zdjął hełm i odetchnął. Po jego twarzy widać było senność, którą on z trudem przezwyciężał.

(To dobrze, że jesteś :) )

Edited by Rex *Monster* Crusader

Share this post


Link to post
Share on other sites

(mówiąc o robakach naprawdę nie zamierzałem nikogo obrażać 0_0)

-Tak więc, to jest chyba ten moment naszej podróży kiedy powiniśmy się lepiej poznać. Oczywiście w pewnych granicach, ktoś tu może ma niewygodne tajemnice.

Krótko- Clint Westwood. Strzelec i łowca nagród z wyjątkowym hmm...sami interpretujcie czy mój obecny stan to pech czy szczęście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Przekonajmy się rzekła Chrysalis z jawnie udawaną ładodnością i straszne by pewnie Clinta męki czekały gdyby nie to że to tylko offtop )

 

(z mordki mi to wyjąłeś :P )

 

Mały Changeling wsiadł do pociągu z uśmiechem i od razu zawołał:

 - Ja przy oknie!

Tak, jak powiedział, tak zrobił. Wlazł na fotel obok Shadowa i zaczął wyglądać przez szybę z uśmiechem. W tej chwili wyglądał jak małe, podekscytowane dziecko. Z uśmiechem obserwował wszystko za oknem, każde drzewo, aż znikało z pola widzenia. Tylne kopyta stały na fotelu, a przednimi opierał się o szybę.

 - Dawno nie jeździłem pociągiem - powiedział, nie odrywając wzroku od krajobrazu. Gdy usłyszał pytanie, obrócił się na fotelu i podskoczył.

 - Dziurka, Podmieniec z Canterlot - przedstawił się wesoło.

 

(btw, Arcek, mogłeś trochę opisać dworzec i jego okolice :P )

Edited by Nightmare

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Shadow Punch, ciężkozbrojny miażdżyciel.- powiedział ogier spokojnie, gdy tylko Dziurka się przedstawił. Po czym uśmiechnął się przyjaźnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Silver rozejrzała się po wagonie. Zaskoczyła ją nie tylko staranność, z jakim urządzony był wagon, ale i sam fakt posiadania przez podmieńce pociągu. Prawdę mówiąc w Changei nigdy nie była, więc nie miała pojęcia jaki panuje tam poziom technologii, lecz wydawało jej się że nie ma tam maszyn przypominających kucykowe.

 Podeszła do fotelu znajdującego się przy oknie, jednak możliwie jak najdalej od Dziurki ((cóż za kreatywna nazwa, Nightmare :v)), i zdjęła swój hełm, kładąc go na stole przy ów fotelu. Następnie zdjęła z siebie skórzany pasek, do którego przypięta była pochwa z mizerykordią i położyła ją obok hełmu, a glewię oparła o tył fotelu.

 - Silver, gwardzistka. Weteran walk z Królestwem Gryfów, w tamtych okolicach znana jako "Młot na Gryfa". - Odezwała się tuż po Shadow Punch, przy czym delikatnie się pokłoniła.

 Po przedstawieniu się zaczęła zdejmować zbroję - najpierw zsunęła płyty okalające kopyta, a następnie zdjęła elementy chroniące górną część nóg, odpinając trzymające je rzemyki i kładąc ściągnięte fragmenty obok tych, które chroniły kopyta. Następnie w podobny sposób usunęła z siebie fragment chroniący zadnią część i zaczęła rozpinać rzemyki trzymające napierśnik, a już po chwili się z niego wydostała. Wystarczyło jeszcze by ściągnęła chroniący szyję kołnierz ze skóry oraz metalowych segmentów i już stała jedynie w grubym gambesonie, który także zdjęła. O ile nadal wydawała się nieco wyższa od typowej klaczy, to bez uzbrojenia wyglądała o wiele smuklej, a z pewnością już nie tak groźnie. Pozbierała leżący pancerz, kładąc go pod stołem przy fotelu, a następnie opadła na miękkie siedzenie, czując wyraźną ulgę wynikającą z pozbycia się ciężkiego pancerza. Przechyliła głowę na bok, mrużąc oczy.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... Czasami się nie przekonuje. Czasami po prostu się jest dla kogoś jedzeniem. Ech. Ci tu mówią o sobie że są słynni, a smoki? Kuce tyle wynalazły, tyle zrobiły, a smoki? Nie potrzebowały niczego co kuce stworzyły. Chwalą się tym co mają, a co jak przyjdzie co do czego? Zbroję przetopią lub przekują, temu usuną jego żelastwo z kopyta i koniec chwalenia się tym co miałem. Miałem. Ale jak by mieli smocze łuski to od razu "Ha, patrzcie co ja mam, pancerz z smoczych łusek." Ale też w sumie mnie też wystarczy związać i tyle. Jak bardzo musiałby się kuc namęczyć żeby wyrwać tyle łusek? Brr... Lepiej nie myśleć. Oj, to będzie ciężkie, każdy niby super a co jak spotka smoka? Które żelastwo jest w stanie przebić smoczą łuskę? Może nie będę się teraz nad tym zastanawiał, jeszcze sam zacznę się wywyższać. Smok wszedł na fotel i zwinął się w kłębek. Już się przygotował do spania tylko znowu Clint. Znów coś chce. Cóż, chociaż to -Xryh- powiedział i zwinął się do końca. Spać powinno się w krótkich odstępach, zawsze uczyli. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint z pewną fascynacją patrzył na Silver ściągającą zbroję. Nigdy nie rozumiał sensu zakładania takiej ilości żelaza na grzbiet, wyglądało to na niewygodne i utrudniające poruszanie się. Mimo to ciekawie było obserwować jak złożona była czynność zdejmowania zbroi. Jednak w wagonie była inna fascynująca rzecz której Clint postanowił poświęcić trochę czasu kiedy Silver już padła na fotel.

Zwrócił się do Dziurki.

 

-Mały. A ty nie jesteś nieco za młody by brać udział w tej wyprawię? Wież. Zapewne czakają nas niebezpieczeństwa. Gorsze pewnie nawet niż kelnerka której zapomniałeś wysłać list- Clint bezwiednie pomasował się po policzku- Ale mniejsza. Więc jak?

 

Mówiąc to wciąż stał. Lubił stać. I nie był na tyle zmęczony by siedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Widziałem gorszą rzecz i na pewno nic gorsiejszego tu nie zobaczę - powiedział z uśmiechem i klapnął na fotel. Jako jedyny zdawał się kompletnie nie zwracać uwagi na cel wyprawy. Na to, że mogą zginąć. Po prostu uśmiechał się promiennie, wnosząc ciepło w te mroczne czasy.

 - Poza tym... Co ma wiek do rzeczy? - zapytał, przekrzywiając główkę jak zaciekawione zwierzątko. Uniósł kopytko i spojrzał na swojego rozmówcę przez jedną z jego licznych, podmieńczych dziur.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(z mordki mi to wyjąłeś :P )

(btw, Arcek, mogłeś trochę opisać dworzec i jego okolice :P )

(xD)

(Uwierz mi że opisał bym go, a teraz po namyśle trochę żałuję że tego nie zrobiłem, ale 1 piszę z telefonu, 2 z plaży D: )

Share this post


Link to post
Share on other sites

W wagonie trwała dyskusja, a za oknem oczum Dziurki ukazywał się spokojny krajobraz. Początkowo jego oczy rejestrowały tylko jakieś krzaki, po pewnym czasie zaczęły pojawiać się samotne drzewa. Im dalej jechali tym drzew było więcej aż w końcu moża było powiedzieć że zniknęli w lesie. Las był wielki i piękny. Zielone liście na gałęziach wyrastających z potężnych pni.

Było by to piękne i ciche miejsce, gdyby nie mordujący ciszę pociąg.

Droga daleka a i oni mieli za sobą cieżki dzień i ciężkie zadanie na "jutro".

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Z pewnością widziałeś dużo odrażających rzeczy, podmieńcze, sądząc po twoim pochodzeniu z Changei oraz tym, że raczej macie tam lustra, ale chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, na co się porwałeś. To nie będą kucyki z dawnej Equestrii, gdzie zamkną cię w lochu albo obezwładnią zaklęciem, oraz gdzie większość cywili mdleje na widok krwi. Nie, nie zabiją cię na miejscu. Będą się rozkoszować, nasycać twoim strachem, bólem i twoimi agonalnymi krzykami, niczym najsłodszym winem i najprzedniejszym jadłem. - Spojrzała za okno, wzdychając cicho. - I nie skończą póki się nie wykrwawisz, albo nie utracisz zmysłów. - Oparła głowę o fotel, wbijając wzrok w sufit -  Czasami zbierają trofea, które ze sobą noszą; głowa żołnierza nabita na jego własną włócznię i noszona jak sztandar, naszyjniki z rogów, kamizelki ze znaczków... - Zamknęła oczy. - Ale najgorsze było grzebanie zmarłych po bitwie. Większość ciał nie miała jakiejś kończyny lub była cała pokiereszowana, a u niektórych można było zobaczyć gołe kości i... wnętrzności. - Przy ostatnich słowach delikatnie zadrżał jej głos. Zacisnęła mocniej powieki.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Czy nie powinnaś powiedzieć "podmieńcu" zamiast "podmieńcze", panienko?- zapytał nagle Shadow, szczerze mówiąc ciekawiło go która z tych form jest poprawna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nastrajajmy naszych kompanów pozytywnie do walki a na pewno wygramy- powiedział Clint najbardziej sarkastycznie jak mógł po czym zwrócił się do Dziurki.

-Nie słuchaj jej. Jeżelisz dzieciak łebski i odważny, nie zginiesz- po tym usiadł na losowym miejscu pomiędzy Dziurką a Silver. Zaczął gwizdać pod nosem melodyjke

(Ups. Zedytowane)

Edited by SolarIsEpic

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Mam pewne zastrzeżenia co do użytego przez ciebie słowa "ludzi", Solar. Czy muszę wyjaśniać dlaczego?)

 

Potrząsnęła głową, po czym spojrzała na gwardzistę.

 - Jedna forma jest przestarzała. Chyba. - Przetarła kopytem oczy. - Ładną porę sobie wybrałeś na zastanawianie się nad językiem - powiedziała obracając głowę tak, aby widzieć krajobraz rozciągający się za oknem.

 - "Naszych"? To primo. Secundo, równie dobrze możesz zagrzewać do walki pszczołę. Co najwyżej rój może coś zdziałać. Tertio, nie ma sensu się oszukiwać - walka z takimi stworami to nie rzecz dla byle kogo. Ale jeśli nadal chcesz z niego zrobić mięso armatnie - droga wolna.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

-A czy ja namawiam do wysłania młodego na pierwszą linię ognia? Nie. Na pierwszą linie wyźlemy najwytrzymalszych. Czyli was muchomorki!- tu wskazał na Silver, Shadowa oraz Xryha- I cokolwiek nie powież moja droga gwardzistko, wszyscy w tym wagonie to "nasi" kompani. I jakkolwiek może się to komuś nie podobać walczymy o to samo. Dla kogo to inna kwestia, ja na przykład miałbym tą misję w nosie gdyby nie moje niepoprawne zamiłowanie do sprawiedliwości i porządku.

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Widziałem coś, czego mam nadzieję, że żadne z was nie zobaczy. Żadna z tych rzeczy jakoś specjalnie mnie nie przeraża. W zasadzie, już jestem martwy! - powiedział, ani na chwilę nie przestając się uśmiechać. Wyszczerzył się na koniec.

- Propo luster, każdy je ma w domu, nie jest to rzecz droga, z tego co pamiętam, w Equestrii kiedyś też były powszechne. Nie wiem, czy to się zmieniło. Także, jak już powiedziałem, nie pochodzę z Changei, a z Canterlot, gdzie spędziłem moje wczesne dzieciństwo. - zakończył odpowiedź. Wcale nie wygląda na przejętego którąkolwiek z tych rzeczy, o których usłyszał. Usiadł na fotelu, opierając się grzbietem o szybę.

- Aż tak bezużyteczny też nie jestem, w pałacu nauczyłem się trochę od znachorów i zielarzy - dodał na koniec.

(jak jest rozłożony ten pociąg, że Dziurka siedzący przy oknie siedzi obok Clinta, który siedzi obok Silver, która siedzi przy oknie? :rainderp: )

(MOCĄ CHAOSU xD)~Arceus

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Nazywaj to sobie jak chcesz, ale nie będę niepotrzebnie nadstawiać karku boś mu nagadał o odwadze. I ja walczę za Equestrię, a nie jakieś robactwo, którego tym bardziej nie uznam za kompana jedynie dlatego, bo kazano nam zabić tę samą osobę. Mógłbyś sobie mieć tę misję w nosie; skutki dosięgłyby cię mimo to.

 Za pomocą lewitacji wyciągnęła mizerykordię z pokrowca, przyciągając ją do siebie i oglądając ostrze. Pokręciła głową, słysząc wypowiedź podmieńca. Te zioła zbyt dobrze na niego nie zadziałały, pomyślała, na moment obracając szpic mizerykordii w stronę podmieńca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok starał się ignorować rozmowy, żeby chociażby kilka godzin podrzemać. Jednak jak tylko usłyszał o mięsie armatnim otworzył oczy i przysłuchiwał się rozmowie. A gdy zauważył iż został wskazany przez Clinta nie wytrzymał. Wskoczył na półkę i co prawda nad sobą nie miał dużo miejsca ale to lubił. Ustawił się na przeciwległym końcu pociągu a on sam był zwrócony głową w stronę denerwującego jednorożca. Oby szybko dotarli do celu lub niech to da mu trochę do myślenia.

Edited by Dakelin

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Hej, hej, hej. Nie przeginasz, Silver?- Shadow zerwał się na równe nogi i szybko uniósł młot- Rozumiem, że można nie lubić jakiejś rasy, ale w tym przypadku jesteśmy grupą. Nie możemy walczyć między sobą. Opuść swoją broń albo ja zneutralizuje zagrożenie.- mówiąc to wycelował młot w kierunku mizerykordii i sam przyjął pozycję bojową.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...