Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

Recommended Posts

 - Spokojnie, spokojnie. W zupełności ją rozumiem. Może w jej życiu stało się coś złego przez te robaki, o których tak mówi. Ja na przykład przez dłuższy czas nie lubiłem i bałem się jednorożców i pegazów. Do zwykłych kucyków nic nie miałem. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, że nie wszystkie jednorożce i pegazy są takie same. Raz zdarzyła się jednostka bądź dwie, które były nikczemne i pragnęły jedynie krwi, ale nie można na tej podstawie oceniać wszystkich - powiedział Podmieniec, nie wyglądając na ani trochę urażonego jej słowami. Jednak jego własna wypowiedź zdjęła z jego zębatego pyszczka do tej pory goszczący na nim uśmiech.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Arcek, a czy jeśli ty będziesz ich karcił za literówki, to czy ja mogę ciebie tutaj karcić za interpunkcję i składnię?)
(Jeśli uznasz że warto... Na własną odpowiedzialność możesz :v)~Arceus

- Et tu, Shadow, contra me? - Wstała, kierując ostrze mizerykordii w podłogę, jednak dalej trzymała ją przed sobą. - Mówisz, że nie powinniśmy walczyć między sobą i wymuszasz to na mnie groźbą... walki? W dodatku broniąc tego stwora? Czy już zapomniałeś, co musieliśmy przez te "inne rasy" wycierpieć? Czy nie pamiętasz widoku pobojowisk i zbiorowych mogił? - Stała tak przez chwilę, przechodząc wzrokiem pomiędzy Shadow, Clintem i Dziurką, słuchając tego ostatniego. Nagle upuściła swoją broń, która wbiła się w posadzkę.
- Nie dotknę go, ale nie ręczę za kultystów - powiedziała po chwili.
Następnie jednorożec położył się w fotelu i odwrócił tyłem do rozmówców.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Mądre słowa.- powiedział Shadow z wyrazem twarzy jakby ktoś go spoliczkował, po chwili zastanowienia położył młot obok mizerykordii. Westchnął, po czym powiedział- Masz rację, ja jako morderca powinienem siedzieć cicho, lecz stosuję zasadę "Albo ktoś jest ze mną, albo przeciw mnie." rozszerzoną do "Nie obchodzi mnie, kto jest mym sojusznikiem, jeśli tylko pomaga mi zabijać wrogów."- po swych słowach wrócił na swój fotel i na koniec powiedział zamykając oczy- Dobranoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Dobrej nocy - odpowiedziała, po czym sama zamknęła oczy. To będzie ciężka podróż...

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Eh...jeden podmieniec tylko wydaje się entuzjastyczny...Eh- Clint zwrócił się do Dziurki- A właśnie. Przytyki Silver coś mi przypomniały. Wy się żywicie miłością prawda? Nie rozumiem tego trochę. Ta miłość może być pobrana z kogokolwiek kto czuje miłość? Czy możecie wyssać miłość z kucyka który na przykład wciąż kocha swojego partnera który już nie żyje? Czy ta miłość musi być romantyczna? Czy może być to na przykład miłość matczyna, ojcowska? A i czy to zabija. Po osobiście nie słyszałem by ktoś umarł od tego że wyssali z niego...miłość- Clint z niekrytym zaciekawieniem oczekiwał na odpowiedź Dziurki

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Nie mogę tego wyjaśnić do końca, ale tak jakby wszystkie uczucia są niezbędne do życia każdej istocie. Nie da się żyć w pełni bez smutku czy w pełni bez śmiechu. Podmieńce trzymają się tej zasady i żywiąc się miłością co jakiś czas zmieniają żywiciela, by go nadto nie osłabić. Nie zabija, ale bez miłości osłabia i odbiera chęć do życia. Miłość najłatwiej i najefektywniej można pobrać będąc po stronie kochanej, najlepiej od pary zakochanych bądź małżeństwa. Jednak da się pobierać miłość na przykład od pary będącej w pobliżu, jednak jest to mało efektywne i wymagające większego skupienia. Dlatego czasem Podmieńce podszywają się pod kochanego, jedni by ułatwić sobie zdobywanie pożywienia, a inni by pobierać od kochającego mniej miłości by go zbytnio jej nie pozbawić - powiedział. Uśmiech wrócił na jego pyszczek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Hmmm...wiesz zawsze myślałem jeszcze o jednym. Wasze dzieci mogą się żywić miłością swoich matek?  Wiesz, czy Podmieniec może pobrać miłość od innego podmieńca? A po za tym z twoich wcześniejszych wytłumaczeń wyniki że widocznie możecie pobrać miłość od kogoś kto was kocha prawda? -Clint sam był zaskoczony tym nagłym zainteresowaniem żywienia się Changelingów, jednak nie był śpiący i zawsze lubił rozmawiać z kimś podczas dłuższych podróży, tak było zawsze, nie ważne czy akurat eskortował psychiatrę, brał podwózkę sterowcem należącym do ekscentrycznego badacza skał albo jechał tym samym powozem więziennym z niesłusznie oskarżonym chirurgiem. Clint przypomniał sobie że ma jeszcze dla Dziurki pewną propozycję.

 

-A słuchaj. Wy macie tą specyficzną zdolność zmieniania wyglądu na kogoś. Umiesz tak? A jak już, umiałbyś mnie skopiować razem z tym? - tu wskazał mechaniczną nogę

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Mogą, ale raczej pobierają od niej miłość, którą ona wcześniej otrzymała. Co nie znaczy, że ona go nie kocha. Jeśli rozumiesz o co chodzi. Też Podmieniec może oddać ukochanej osobie trochę miłości, którą on wcześniej pobrał i odłożył. Propos tej przemiany... Jesteś zbyt wysoki, do tego masz metal, zapewne Podmieniec o wyższych umiejętnościach niż przeciętne dałby radę, ale ja dopiero zacząłem się uczyć. Mogę się tylko przemienić w kucyka moich rozmiarów, nie do końca jestem też pewien, czy udałoby mi się przemienić róg i oczy - powiedział, zamyślając się. - Można by wykorzystać szare płatki, by zwiększyć umiejętności, fioletowe liście by przyspieszyć produkcję krwi, zielony pyłek by zwiększyć koncentrację... - zaczął mruczeć o połączeniach różnych ziół, dzięki którym udałoby się mu przemienić w jego rozmówcę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jechaliście dalej pozostawiając za sobą jedynie szum. W wagonie trwała rozmowa a dystans do celu nieubłaganie się zmniejsza.

Nieoczekiwanie pociąg zaczął hamować. Pisk ocieranej stali przeszył ciszę lasu. Zbyt dużo czasu nie minęło gdy maszyna zupełnie stanęła, chwilę po tym wszedł do Was podmieniec w czapce konduktora i rzekł

-Który z Was mi pomoże?

Pytanie wypowiedział niemal szeptem by nie budzić tych, których nie obudził pisk.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bestia starała się wypocząć, jednakże już nie chciało mu się spać. W chwili gdy usłyszał pisk poleciał na tył pociągu. -Ł...- już miał krzyknąć gdy uderzył o tylną ścianę -O żesz- cicho powiedział i udało mu się wznieść zanim spadłby na podłogę. Wylądował i skierował się w stronę pokoju konduktora. Wygląda na to że to nie jest zwykłe hamowanie. -Dobra, co trzeba zrobić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Drobiazg... dolać wody-odpowiedział. Tak to była wada parowozów, maszyny te potrzebowały ogromnych ilości wody i węgla aby normalnie funkcjonować. Umazany węglem podmieniec wydawał się być nieco zakłopotany. Po chwili pociągnął dalej

-To zadanie jest moje, wy natomiast musicie dopilnować by nic się nie stało.-Mówiąc to wskazał na okno, za nim zobaczyliście zbiornik na wodę. Po drodze już kilka minęliście, nawet na dworcu stał jeden. No właśnie wszystkie poprzednie stały, ten natomiast siedział. Kto wie co Discord mógł zrobić z tymi bliższymi. Nie dziwne więc że konduktor postanowił stanąć przy tym i że miał pewne obawy. Chaos dotarł aż tu czyli teren już przyjazny nie był.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Głośny, przeciągły pisk towarzyszący hamowaniu bez większego problemu zbudził Silver, która niemal od razu po tym wstała na równe nogi i przylewitowała do siebie glewię. Następnie rozejrzała się; wpierw po wagonie, a następnie za oknami. Nieco się jednak uspokoiła, słysząc o prawdziwym powodzie hamowania. Wyciągnęła spod stołu gambeson i włożyła go, po czym podeszła do konduktora.

 - Ile czasu to zajmie? - powiedziała, odruchowo podnosząc twarz i spoglądając na rozmówcę z góry.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow nawet nie otworzył oczu, westchnął tylko i powiedział ziewając.

-Ciszej tam, ja tutaj próbuję spać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Jeśli wszystko dobrze pójdzie za niespełna godzinę ruszymy dalej.

Powiedział po czym dodał

-To kto idzie ze mną?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint był lekko zaskoczony nagłym hamowaniem na szczęście udało mu się nie spaść z fotela.

- Idę, i tak nie jestem zmęczony

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Pani Nocy czuwa, ale trzydzieści centymetrów hartowanej stali nie zaszkodzi. - Popatrzyła się na ostrze swojej glewii. - Idę z wami - powiedziała, a następnie spojrzała przez chwilę za siebie, na Shadowa. I on mnie pouczał o solidarności w grupie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziurka rozejrzał się dookoła i ziewnął. Coś przerwało mu rozmyślania, a mianowicie straszliwy pisk. Dopiero po chwili zrozumiał, o co chodzi konduktorowi. Ziewnął ponownie i wstał. Prześpi się później. Czas wyjść!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konduktor i jego pasażerowie wysiedli. Podmieniec pomajstrował przy maszynie i zbiorniku na wodę, po chwili w ciszy usłyszeliście miły hlupot wody. Nadal było ciemno, a na niebie księżyc przesłaniały chmury, wiele z nich było szarych, ale zdażały się fioletowe, a nawet zielone. Nawet ładnie to wyglądało.

Poruszone nagłym podmuchem liście zaszeleściły budząc drobny niepokój. Konduktor cały czas trzymał klucz i starał się nie zwracać na nic uwagi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow poczekał, aż wszyscy opuścili wagon po czym otworzył oczy i uśmiechnął się złowrogo. Wcale nie spał, on tylko udawał. Myślami wrócił do wcześniejszych rozmów i od razu się zaśmiał.

Jestem rasistą i to takim jakim im się nawet nie wydaje, do tego oni nieczego się nie domyślili, powiedziałem im, że znoszę tylko kuce, choć nie powiedziałem tego wprost, nikt się nie domyślił, skoro ktoś jest moim wrogiem, nawet jeśli dołączy się do mnie zginie, oczywiście później, ale i tak zginie. Silver-zaśmiał się- od razu mówi, że kogoś nienawidzi, za to mogła by jak ja udawać przyjaciela, a dopiero potem wbić sztylet w plecy.

Na jego twarzy cały czas gościł szeroki uśmiech, Shadow ułożył się wygodniej w fotelu i postanowił czekać, aż reszta wróci, już widział zdziwienie na ich twarzach, na samą myśl o tym od razu przeszła mu senność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziurka ziewnął, pokazując swoje kły podmieńca, po czym przeciągnął się, rozkładając skrzydła. Na koniec przysiadł na ziemi. Spojrzał w górę, w niebo. Zatęsknił za domem, za kopytkami Chrysalis tulącymi go codziennie. Czekał grzecznie aż konduktor skończy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiatr ucichł a szelest został. Odruchowo wszyscy odwrócili się w stronę z której dobiegał odgłos. Rzeczywiście coś czaiło się w krzakach. Nagle wyskoczył z nich królik. Tak, po prostu, najzwyklejszy w świecie królik. Nie widać po nim było by magia chaosu go dosięgła, ale nie można było jednoznacznie tego potwierdzić.

Konduktor uważnie obserwował każdy ruch zwierza. Zbiornik na wodę zaraz będzie pełny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastrzelić albo nie zastrzelić oto jest pytanie, myślał Clint. Zwierzę wyglądało normalnie ale kto wie...może zaraz zmieni się w monstrum z mackami i w ogóle. A może będzie jak w tej balladzie o Rycerzach poszukujących kielicha zwanego "Wielki Mrall" czy jakoś tak... ale akurat nie mają Celestaińskiej Bomby Kopytnej.

Nie wiele myśląc Clint błyskawicznie wyciągnął kopyto przed siebie, wycelował i siłą woli sprawił że z lufy wyleciał pocisk.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Silver stała w delikatnym rozkroku, jednym kopytem trzymając glewię, o którą widocznie się opierała. Miała spuszczoną głowę i częściowo przymknięte powieki. Była już porządnie senna, żałowała wyjścia z wagonu. Ale jeśli miałaby się wywiązać jakaś walka, to lepiej żeby była na zewnątrz; wszak adrenalina potrafi rozbudzić. Potrząsnęła szybko głową, a następnie spojrzała w niebo. Szum wiatru, księżyc i tęczowe chmury dawałyby razem całkiem nastrojową atmosferę, gdyby nie pluskanie wlewanej wody. I nagle wiatr ucichł. Jaka szkoda. Jednak mimo to, w zaroślach nadal coś szeleściło. To nie mogły być liście.

 Gwardzistka odwróciła się w stronę z której dobiegał jej odgłos, łapiąc za glewię lewitacją i kierując jej ostrze przed siebie. Na widok stworzonka uśmiechnęła się nieznacznie, nadal jednak trzymając nastawioną broń. I wtedy padł strzał...

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...