Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat

Recommended Posts

Adra klasnęła w dłonie. Poruszyła się na krześle, zbliżyła palec do brody, zastanawiając się poważnie nad wyborem pięści. Lepsze to niż słuchanie o historiach wojennych dwójki obok. Brzmieli tak, jakby chcieli się popisywać. A Adra nie lubiła, kiedy popisywał się ktokolwiek poza nią i Lufim.

Pacnęła lewą dłoń Lufiego i czekała z podniesioną brwią na efekt. Oby były fajerwerki...

 

Edited by Arcybiskup z Canterbury

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otworzył dłoń. Okazał się że w niej było ukryte... kompletnie nic.

Co więcej, obdarowując dziewczynę bardzo złośliwym uśmiechem, otworzył drugą dłoń. 

Tam również nie było nic.

- Co? - Zapytał w taki sposób, jakby rozmawiał z ułomem. - Myślałaś że coś dostaniesz, frajerze? - Dodał po czym wybuchł głupkowatym śmiechem. W cale nie przeszkadzało mu to że dookoła nich było pełno ludzi. Śmiał się w najlepsze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dostałam, mój drogi. Pretekst - odpowiedziała. Splotła ręce na piersi i... łyżka ze stołu obok uniosła się i z impetem uderzyła Lufiego w głowę. Potem następny sztuciec i następny bombardowały jego czaszkę.

- Jesteśmy w kulturalnym miejscu. Powinieneś wiedzieć, że w takich miejscach jak to nie można się wydzierać jak opętany. I nie można śmiać się jak kretyn. Być kretynem też nie można. Powinieneś wyjść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ała! - Krzyknął, kiedy to oberwał w łeb. Oplótł głowę rękoma, aby to jakoś ochronić się przed sztućcowymi pociskami. 

- Przestań! Proszę! - Błagał. - Zrobię co zechcesz! Kupie ci kucyka! Uczeszę włosy! Pójdę do szkoły i nie będę kretynem! Skończę z bawieniem się ogniem i kantowaniem w kości! Przyrzekam! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Kłamiesz - poinformowała go. Oparła się o ławę i odstawiła wszystkie sztućce.

Zamiast tego w powietrzu pojawił się smród spalenizny. Zaledwie metr od głowy Lufiego znikąd trysnęły iskry. Sypały się gęściej i gęściej, aż w końcu utworzyły dwuwymiarowy krąg, wypełniony  w środku mglistą fakturą. Z kręgu zaś wyłoniły się zupełnie niedwuwymiarowe macki i powoli zaczęły się zbliżać ku jego twarzy. Śmierdziały błotem i mułem, opalizowały i niekontrolowanie wiły się, wydając obrzydliwy dźwięk mlaskania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi przygryzł usta. Sytuacja nie była zbyt dla niego korzystna. Dobrze wiedział że "kary" wymierzone przez Adrę były całkiem bolesne... i nie rzadko groteskowe. 

- Naprawdę? - Zapytał, nieco drżącym głosem. - Więc to mnie czeka? Za zwykły mały żart? Pozwolisz by te obrzydliwe macki wciągnęły mnie do innego wymiaru i robiły ze mną straszne rzeczy? 

Chłopak pośpiesznie zerknął na rycerza-przydupasa Aversa. 

- Ty! Skoro twój chłopak chwalił cię za świetne używanie miecza... to może zademonstrujesz to teraz i utniesz te paskudne macki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie pozwolę, Lufi. To by mi złamało serce. Ale mogę patrzeć na twoją wykrzywioną w stresie twarz i czuć satysfakcję - odpowiedziała, patrząc znacząco na macki. Coraz bliżej i bliżej... Jedna z nich nawet pogładziła chłopaka po policzku, a druga próbowała się do niego przyssać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Meiko westała jednak milczała. Powoli podeszła do waszego siedziska. Jej ostrze mignęło światłem kiedy je wyciągała. Szybko zamachnęła się by zciąć macki... Jednak w tej chwili drzwi karczmy otworzyły się i weszła przez nie postać. Cała owinięta była bandażem a jej strój składał się głównie z niebieskiego materiału, blaszek i błękitnych soczewek. Uniosła ręce nieco do góry a wokoło nich pojawiły się błękitne koliste runy. I nagle czas stanął, ale ona nadal się poruszała. Wszystko ustało.

- Witajcie osobliwi ludzie! Zaszczycam was moją osobą by pokazać wam czym jest prawdziwa rozrywka. - powiedziała po czym zachichotała. Jej głos był nieco przytłumiony ale melodyjny. I nagle opuściła ręce. Meiko zadrżała i jej dłoń nagle opadła z mieczem przecinając macki. Te po chwili siłowania się zniknęły. Owa osobliwa postać stanęła za wami. - Czy to była magia? - zapytała patrząc na Adrę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Andra poczuła, jak coś kłuje ją w serce, ładując w nie ładunek złości, zaskoczenia i niedowierzania. Pozwoliła sobie nawet na szersze otwarcie oczu. Zmierzyła nową osobę wzrokiem. Ha, co to miało być? I czemu zadawała głupie pytania? Andra nie lubiła głupich ludzi. Andra nie lubiła większości ludzi i nie było to nic osobistego. Po prostu była hipokrytką i nie uważała, że to coś złego.

- Nie - odpowiedziała przesłodzonym tonem.

Edited by Arcybiskup z Canterbury

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi był wpatrzony w punkt na ścianie, jakby w transie. Kiedy zamaskowana osoba stanęła za nimi, ten powoli, z krzywym uśmiechem, odwrócił się do niej.

- Kim ty do cholery myślisz że jesteś? - Zapytał bardzo powoli. Po chwili z jego nozdrzy buchnęły płomienie. Wstał, ba, prawie że wystrzelił z siedzenia. Stanął pomiędzy nią a Adrą.

- Jesteśmy tu mu. To miejsce nie potrzebuje już większej ilości śmieszków. Odejdź stąd. Sio. - Zaczął machać dłonią, jakby chciał tę osobę strzepnąć prosto do drzwi wyjściowych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ha! Jesteś bardzo zabawny. Co powiesz na mały pojedynek? - zapytała po czym uśmiechnęła się. - Jeśli przegram zrobie co będziesz chciał, jeśli wygram... To się zobaczy, muszę wymyśleć o co poproszę. To jak, przyjmujesz wyzwanie? - Dziewczyna wyjęła z pochwy ostrze które miało długość od palców do ramienia. Po chwili jednak rozłorzyło się i było teraz mniej, więcej wzrostu dziewczyny. Bardzo przypominało wskazówkę zegara.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W stronę dziewczyny poszybowały sztućce - konkretnie w jej głowę. Nie miały jej zrobić krzywdy, ale Adra uznała, że lepiej będzie w ten sposób zwieńczyć wystąpienie mumii.
Wstała i stanęła obok Lufiego, piorunując wzrokiem dziwną postać z przydługą wskazówką w ręce. 

- Tu jest kulturalne miejsce. A nie stadion.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak zaczął uważnie analizować całą tą dziwną postać. Jej strój, jej broń, całą ją. Kiedy nawet jej broń się rozłożyła na jeszcze większą, ten tylko prychnął.

Kiedy już skończył przypatrywać się kobiecie, lekko się uśmiechnął i nabrał powietrza do płuc.

- Nie. Idź być małą śmieszną zamaskowaną dziewczynką szukającą guza gdzie indziej. - Powiedział od zniechęcenia, po czym wrócił do swojego stolika. Wrócił całkiem szybko, nie chciał znowu oberwać sztućcem w łeb. Zawsze mógł dostać, mimo iż nie on był celem. Od tak, dla zasady. 

W końcu przyszedł tu się nażreć za darmo a nie użerać z pajacami. 

Edited by Pawlex

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna zaśmiała się cicho, w tym całym śmiechu słychać było niezadowolenie. 

- Jesteśnie nudni... Szkoda, liczyłam na dobrą zabawę w tym mieście. Widocznie się myliłam, cóż... - tutaj ziewnęła. - Spadam z tąd. - usłyszeliście ją ale dziewczyny nie było już w budynku. Potem przyszła elfka z potrawami i trunkiem. Najedliście się i wyszliście. Avers i Meiko szybko pomknęli w nieznanym wam budynku. Usłyszeliście za sobą śmiech. Ten sam, przytłumiony śmiech który słyszeliście od zamaskowanej nieznajomej. Siedziała na drewnanej skrzynce. Na jej ramieniu siedział ptak, nie wyglądał on jednak realistycznie. Był on tylko zbiorem drewna i blaszek. Ptak na mechanizm. 

- Nadal odmawiacie pojedynku? - zapytała po czym wyciągnęła z torby owoc przypominający nieco brzoskwinię. Miał jednak granatową skórkę i unosił się wokół niego błękitny pył. Kiedy odgryzła kawałek okazało się, że miąsz w środku ma kolor w połowie niebieski, w połowie fioletowy. Po chwili jednak schowała go z powrotem. Rozpłynęła się na chwilę, na skrzynce pozostał tylko ptak. I nagle coś uderzyło Lufiego w tył głowy. Odrzuciło cię to nieco do przodu przez co wdepłeś w coś co bardzo się kleiło, nie mogłeś oderwać nogi. Coś świstnęło ci przy uchu.

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adra odwróciła się w stronę dziewczyny z miną sugerującą nadejście furii. Zacisnęła szczęki i wyglądała, jakby lada chwila miała poddać się samozapłonowi i wysadzić razem ze sobą całe otoczenie. Tak się chce bawić, zabandażowana sucz? Proszę bardzo!

- Nie masz prawa go lać. NIKT OPRÓCZ MNIE NIE MA! - krzyknęła. Obok dziewczyny w zadziwiającym tempie i z upiornym sykiem otworzył się dość spory portal, przez który przeniknęła czarna, glutowata substancja. Portal się zamknął, ale lejący się stwór pozostał. Jego narzuconym celem było pożarcie upierdliwej oponentki - powstała w nim dziura, nacierająca na dziewczynę... czy kogokolwiek, kto tkwił za maską.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak z wściekłością szarpnął nogę. Tym właśnie sposobem ten zamaskowany pajac wydał na siebie wyrok. Kiedy usłyszał niepokojący świst, zniżył się, nie wiedząc co to było.

Zaraz po tym jego uwięziona noga zapłonęła. Czymkolwiek była ta klejąca substancja, powinna szybko się stopić. Przy okazji obserwował popis umiejętności swojej towarzyszki.

- Adro proszę! Zostaw coś dla mnie. Ten błazen zasługuje na wszystko co najgorsze! - Krzyknął, plując przy tym. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety lepka substancja nie odrywała się, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej cię przyklejała. Dziewczyna spojrzała na stwora. Sworzenia przywoływane przez kogoś miały swego rodzaju więź z osobą która je przyzwała. W stworzeniu znajdowała się cząstka przywoływacza. Dziewczyna machnęła rękami po czym zatrzymała na chwilę czas. Kiedy z powrotem dała mu istnieć potwór był zmrożony. Adra mogła poczuć zimno, gdzieś głęboko w sobie. Następnie lekkie ukłucie w sercu, delikatne, ale wyczuwalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adra skrzywiła się i lekko otwarła usta. Przyłożyła dłoń do okolic serca, a potem uwiesiła się na ręce Lufiego. 

- Podpal go! Świetnie się palą. A przy okazji ją podpal, Lufi. Zdenerwowała mnie, głupia baba.  Śmie z nami konkurować! Jestem oburzona. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Podpalić? - Zapytał, po czym jego dłoń zapłonęła. - Proszę bardzo! 

Wystarczyło że tylko Lufi pstryknął swoimi płonącymi palcami a potwór natychmiastowo stanął w płomieniach. Zaraz potem ogień na jego dłoni zniknął. 

- Spokojnie mój ty mroczny, kipiący gniewem choleryku. - Odezwał się do Adry. Złapał ją w pasie i przycisnął do siebie. - Żaden pajac w głupim kostiumie nie będzie nas ośmieszał. Żaden! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podpalenie potwora było złym pomysłem.  Ponieważ ich przeciwniczka była gotowa na tę obojętność i podczas zatrzymania czasu złączyła stwora z Adrą. Teraz dziewczyna czuła w środku siebie płomienie, spalanie od środka. Klejąca substancja tymczasem zniknęła. Ręce Adry poczęły się zwęglać a na jej twarzy pojawiło się pęknięć. Stwór którego przyzwała dziewczyna w tym czasie spłonął doszczętnie. I dobrze. Uczucie bóu w środku minęło. Pęknięcia cofnęły się jednak ręce Adry do nadgarstków były zwęglone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna krzyknęła. Właściwie wydała z siebie wrzask, i to bynajmniej nie ze względu na ból. Nie tylko. 

Takiej złości nie czuła jeszcze chyba nigdy. No, może tylko jak w rodzinnej wiosce ktoś ją nazwał po imieniu. Spojrzała na dłonie. Poruszyła palcami. Postanowiła zostawić w diabły smoliste monstrum i zająć się oponentką. Na dobre. 

Cegły trudno wychodziły ze ścian i musiała się trochę siłować, ale uznała, że tak będzie dobrze. To znaczy uznałaby, gdyby w tamtej chwili myślała racjonalnie - bo jedynym co było na celu Adry była dziwna dziewczyna i wszystko  z otoczenia, co tylko mogła zebrać i rzucić w nowego wroga. Im cięższe, tym lepsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak odskoczył od dziewczyny, kiedy ta się wydarła. Jej stan wyglądał na krytyczny. Gorzej że to była jego wina. Na szczęście szybko się poprawił, zostawiając ślady na rękach. Lufi w środku odetchnął, choć jego gniew prawie rozrywał go na kawałki. Mimo to zostało w nim jeszcze trochę racjonalnego myślenia. Widząc że Adra wpadła w kompletny szał, chłopak szybko stanął przed nią.

- Ej! Stój! Raz! - Krzyknął, trzymając ją za ramiona i potrząsając. - Już raz w taki sposób rozwaliłaś jedne miasteczko. Chcesz żebyśmy znów musieli gubić pościg kilka tygodni?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szczęście Adrze udało się rozebrać tylko stary, zawalający się budynek. Cegły uniosły się do góry jednak od razu opadły ponieważ Lufi rozproszył twoje skupienie. Może miał rację? Wasza przeciwniczka tymczasem siedziała dalej na skrzynce czekając na wasz atak.

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Że niby to była moja wina, tak? No przepraszam bardzo, ja tylko chciałam oddać tamtej... Aaargh! Za zniewagę! Miasteczko czy nie, ona dzisiaj zginie! - wrzasnęła. A potem spojrzała na Lufiego i odetchnęła dwa razy. 

- Masz rację. Nie powinnam się tak unosić. Powinnam zabić ją z zimną krwią, a teraz to niemożliwe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna zarechotał, po czym pogładził kobietę po twarzy. 

- Spokojnie. Pozwól że spokojny, opanowany, zabawny, przystojny i dojrzały emocjonalnie Lufi wszystko załatwi! - Powiedział po czym odwrócił się na pięcie, w stronę zamaskowanego oponenta. Zbliżył się do niej na parę kroków.

- Dobrze, tajemnicza i niewątpliwie potężna panienko. - Odezwał się do niej. - Czego ty do cholery chcesz? - Zadał pytanie, próbując brzmieć spokojnie i wyluzowanie. Jednak z łatwością można było się domyślić że tę kwestię najlepiej by wykrzyczał najgłośniej jak umiał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...