Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat

Recommended Posts

Dziewczyna zachichotała.

- Pokazać ci czym jest prawdziwa rozrywka. - stwierdziła. Dookoła zdążył się już już zebrać spory tłum. Ludzie rozmawiali żywo i obstawiali swojego faworyta. Większość osób stawiała na zamaskowaną dziewczynę, czyżby wiedzieli kim była?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Co? - Zapytał po chwili, nie wiedząc czy ta dziewczyna mówi na poważnie czy nie.

- To jest powód? Co mnie obchodzi to w jaki sposób ty uważasz rozrywkę za prawdziwą. Ja robię to co mi się podoba i to jest dla mnie wystarczającą rozrywką. - Lufi nawet nie ukrywał swojego zażenowania. Za kogo ten śmieć się uważał? 

- Ktoś kto ukrywa swoją mordę za maską chce mi pokazać czym jest prawdziwa rozrywka! Ha! Tchórze skrywający swoją tożsamość nigdy nie poznają dobrej rozrywki. - Dodał, zaczynając się szaleńczo śmiać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Trzymaj mnie, bo ją zabiję! - w przeciwieństwie do Lufiego, Adrze nie chciało się śmiać. O ile zazwyczaj była spokojna i wyrachowana ze względu na dbałość o wizerunek, o tyle teraz wszelkie bariery puściły. 

- Rozrywka, ty infantylna idiotko? Zza maski? Wyglądasz jak czub i zachowujesz się też jak czub! A wy wszyscy czego się gapicie? Nie można w spokoju porozmawiać, bo jeden mądry z drugim przyjdzie i za widownię robi! Naprawdę w tym mieście tak mało się dzieje, że zwykła, kulturalna rozmowa jest wydarzeniem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludziom chyba nie spodobało się zachowanie Adry. Najpierw były ciche szmery, a potem coraz głośniejsza rozmowa. W tym czasie zamaskowana dziewczyna zdąrzyła się ulotnić.

- Wiedźma! - krzyknęło jakieś dziecko.

- Stwarza zagrożenie! - krzyknęła kobieta niosąca niemowle.

- Na stos z nią!

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Co? - zapytała Adra, patrząc na tłum. Wściekłość wzrosła, gdy zobaczyła jak zamaskowana oddala się chyłkiem. 

- To jest chyba czas na to, żeby spadać - szepnęła Lufiemu. I pociągnęła go w stronę jakiejś bocznej uliczki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi pozwolił się prowadzić przez Adrę. Miał małe przeczucie że nie dostanie jakiejś normalnej odpowiedzi od tamtej dziewczyny. Po prostu znikła. Rzeczywiście dobra rozrywka. 

- Uwielbiam jak zaczynasz podjudzać tłumy ludzi. Nawet przestałem liczyć ile razy nazwano cię wiedźmą. No a grożenie stosem to już w ogóle... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednak ktoś przed wami zagrodził wam drogę. Kilku mieszczan z liną. Za wami też zebrał się tłum. Byliście w pułapce. Adrę szybko pochwycono, związując ją liną tak by nie mogła się ruszyć, a twarz przewiązano jej szmatą.

- Jeśli nie chcesz skończyć jak ona, wynoś się z tąd młodziaku. - powiedział do Lufiego jakiś mężczyzna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Och, naprawdę? - Odparł lekceważąco. Szybko złapał mężczyznę za twarz. Jego ręka zaczęła płonąć.

- Jeżeli nie chcecie skończyć tak jak on, wynoście się stąd! - Krzyknął do tłumu, ściskając i paląc twarz faceta. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adra zaczęła otwierać portale. Jeden z nich wypełniała woda i wyłoniły się z niej jaskrawoczerwone macki kałamarnicy (bardzo, bardzo dużej), których celem było losowi ludzie trzymający dziewczynę. Z drugiego wyleciały trzy ptakopodobne stwory, atakujące ostrymi dziobami tych, których nie sięgała kałamarnica. Bez wyjątku były czarne i miały zdecydowanie zbyt wiele oczu. Adra prawie się nie ruszała, mając nadzieję, że magia wystarczy do zniechęcenia tłumu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na część ludzi podziałało, tylko na część. Otoczyli Lufiego niema dając mu przejść. Przez chwilę nikt nie zwracał uwagi na Adrę, tylko przez chwilę. Bo po chwili przyszedł jakiś człowiek uzbrojony w włucznie i zaczął ciągnąć ją ku rynkowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ugryzła go w rękę i trzymała zębami, wgryzając się coraz bardziej w tkanki. Zamierzała zwiększać nacisk póki mężczyzna nie puści, bądź nie odgryzie mu kawałka ręki. Rzucała w jego głowę rzeczy znalezione przypadkowo na ulicy, mając nadzieję na jego szybki zgon, albo przynajmniej utratę przytomności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi rozejrzał się po tłumie. Nawet nie było mu szkoda tych idiotów. W jego lewej dłoni pojawiła się mała ognista kula. Włożył ją prosto do ust człowieka którego trzymał za twarz. Puścił go a zaraz potem głowa oponenta eksplodowała, barwiąc wszystko dookoła czerwoną juchą.

Wystawił ręce w tłum. Z jego dłoni wydobywał się ogień, niczym z miotacza ognia. 

Nie ma nic lepszego niż widok płonących i drących się durniów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie którzy zebrali się wokół Lufiego pouciekali, dookoła ciebie leżało wiele trupów. Usłyszałeś za sobą kroki.

- No, no, ładne dałeś przedstawienie. - powiedziało coś z tyłu. Brzmiało jak owa zamaskowana oponętka. Mężczyzna miał na sobie zbroję, dlatego zęby Adry po chwili srasznie bolały, nie było opcji by przebić się przez pancerz. Dalej targał cię po ziemi w kierunku rynku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adra postanowiła otworzyć portal tuż przed mężczyzną, żeby nie zdołał go ominąć i żeby oboje wpadli do środka. A w środku... Słone jezioro o zielonej wodzie i wielkie monstra w spiralnych muszlach. Złaknieni krwi przodkowie kałamarnic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak przestał ciskać płomieniami. Smród palonych ciał wypełniał jego płuca. Bardzo mu się to podobało. Słysząc swoją niezbyt lubianą znajomą, odwrócił się. Teraz był jednak w fantastycznym humorze.

- Widzisz to, pajacu? Widzisz? - Zapytał, kręcąc się dookoła.

- To jest dla mnie prawdziwa rozrywka! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Arcybiskup z Canterbury]

W jednej chwili zmieniliście swoje połorzenie. Wlecieliście do wody jeziora. Mężczyzna zatonął niezykle szybko. Byłaś zanurzona w wodzie tak, że nie mogłaś złapać oddechu. W jednej chwili twoje usta wypełniła woda, zakręciło ci się w głowie a kolejną rzeczą była ciemność.

Obudziłaś się całkowicie mokra. Twoje ubrania, włosy i wszystko było przemoczone. Dookoła ciebie uzbierała się spora kałurza. Skórę miałaś niezwykle bladą, od razu widziałaś w którym miejscu masz żyły. Jednak zwędlenie na cerze rąk nie zniknęło, a gorzej, pogłębiło się do ramion. Czułaś czująś obecność. Cokolwiek cię uratowało musiało gdzieś tutaj być.

 

[Pawlex]

Kobieta podeszła bliżej ciebie, tak, że stał na wyciągnięcie twojej dłoni. Wzięła oddech, zaśmiała się a następnie zadrżała.

- Może zawrzemy sojusz? - zapytała. - Razem możemy zrobić o wiele większy chaos. - stwierdziła. Po chwili stało się coś niespodziewanego. Ustała w bezruchu, nie oddychała, nie mrugała, jej serce nie biło. Tak jakby się zatrzymała, jednak dalej stała patrząc na jednego z trupów. Nie mogła zatrzymać czasu, bo wyglądałoby to o wielektórej inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy kobieta nagle zastygła, chłopak przechylił głowę. Nie miał pojęcia co teraz ją trafiło. Może szlag. Byłoby dobrze.

Parsknął po czym ruszył przed siebie, spychając ją z drogi barkiem.

- Adro! - Zaczął krzyczeć. Stracił swoją towarzyszkę z oczu i nie miał bladego pojęcia gdzie ją wcięło. Nie miał zamiaru nigdzie bez niej iść. Ani zawiązywać sojuszu z kimś przez kogo zrobił jej krzywdę... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Pawlex]

Dziewczyna zamrugała a po chwili do ciebie podeszła.

- Robiąc portal przeszła do innego wymiaru. - powiedziała. - Spokojnie, mogę otworzyć portal przez który tam wejdziemy a następnie wyjdziemy. Musisz tylko powiedzieć, że chcesz. - powiedziała kładąc dłoń na piersi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ha! Zaczynasz być nawet trochę śmieszna. - Odparł lekceważąco. - Myślisz że po tym co zrobiłaś poproszę cię o cokolwiek? Mowy nie ma! Nie znam nikogo innego kto umie się bawić portalami w takim stopniu jak Adra! Wróci tu. Na pewno.

Chłopak miał ruszyć dalej, jednak zatrzymał się. Zamiast tego wrócił i stanął przed zamaskowaną dziewczyną.

- Jednak na tą chwilę nie mam osoby towarzyszącej na tą śmieszną koronację, której oczywiście nie mogę przegapić! - Rzekł po czym złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.

- Jako rekompensatę za popsuty nastrój, nakazuję ci zostać moją osobą towarzyszącą! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Pawlex]

Dziewczyna uśmiechnęła się choć pod bandarzami i ubiorem nie było tego widać. 

- Jeśli tego chcesz. - powiedziała po czym lekko się skłoniła. Jej głos dalej był zniekształcony, nie rozumiałeś, dlaczego ukrywała się pod tymi blaszkami oraz bandarzami. Chociaż może, lepiej było nie wiedzieć. Dziewczyna przetarła błękitne soczewki które znajdowały się w blaszcze na twarzy. Po chwili na jej ramię usiadł mwchaniczny ptak którego miałeś już okazję poznać. Zamaskowana osoba odchyliła nieco bandarze w miejscu ust po czym postanowiła dokończyć ten jakrze niespotykany dla ciebie owoc. Po chwili spojrzała na ciebie. Wyjęła zto torby drugi, identyczny, tylko nie nadgryziony po czym wcisnęła ci w dłoń.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakrztusiła się, prawie wypluwając płuca. Co się stało? Zazwyczaj schemat był taki, że wielkie łodziki pożerały żywcem delikwenta, a ona wypływała na powierzchnię i wychodziła przez kolejny portal. Co poszło nie tak? Czemu nie było powierzchni? 

Spojrzała na ręce i poważnie się zmartwiła. Dobrze, że przynajmniej działały, ale czemu to postępowało? Jak daleko zajdzie?

Rozejrzała się po pomieszczeniu. Gdzie jest? Gdzie jest Lufi? I ta zabandażowana sucz, która zepsuła jej dzień?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi spojrzał na owoc, który ta dziewczyna po prostu mu wcisnęła do ręki. 

Schował go w dłoniach. Zaraz po tym otworzył je. Teraz miał całą garść.

- Tak. Pyromancia to nie jedyne co potrafię. - Pochwalił się. Podrzucił w górę wszystkie owoce a te wybuchły niczym małe petardy.

- Nie jestem głodny, gdy zżera mnie ciekawość. Zdejmuj maskę! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Arcybiskup z Canterbury] 

Znajdowałaś się na pomoście niedaleko jakiegoś domku. Jezioro do którego wpadłaś było kilka kroków dalej. Na werandzie domu wygrzewał się gryf który od razu gdy się zobaczył podeszedł do ciebie i zaczą ci się przyglądać. Tedy drzwi otworzyły się z hukiem i wybiegł przez nie chłopak, dosyć wysoki, w okularach. Miał kruczoczadne włosy i zielone, smocze ślepia.

- Gwyn siad, wracaj na swoje miejsce. - powiedział do gryfa na co on zareagował od razu. - Na reszcie się obudziłaś. - stwierdził czarnowłosy.

 

[Pawlex]

Postać westchnęła.

- Jesteś bardzo ciekawski i nieustępliwy, dobrze. - powiedziała. Zsunęła kaptór po czym zdjęła blaszkę która przykrywała jej twarz. Chwilę potem rozwiązała supeł znajdujący się z tyłu głowy i powoli zaczęła odwijać bandarz. Twoim oczom ukazała się kobieca twarz, niezwykle ładna po której wiadomo było, że dziewczyna pochodzi z jakiegoś wschodniego państwa. Posiadała włosy bójne nieco za obojczyk które były w odcieniu bordowym przechodzącym w brąz. Patrzyła na ciebie parą ładnie oprawionych, ciemnych oczu. - I jak? - zapytała po czym kilka razy zamrugała. Przyzwyczaiła się raczej do ograniczonej widoczności i wspomagania wzrokiem soczewkami dlatego patrzenie na świat normalnie było nieco dziwne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lufi szybko zbliżył twarz do niej. Prawie stykali się nosami. Oczy chłopaka wyglądały tak jakby chciały przebić dziewczynę na wylot.

- Łeeee... - Jęknął zawiedziony, cofając się. - Myślałem że twoja twarz jest pocięta albo zdeformowana. Wtedy mógłbym cię wyśmiać. Ty jednak jesteś zwyczajnie, po prostu ładna. Ładna i nic więcej. - Powiedział z wywodem. Szybko stanął za nią po czym lekko pchnął ją w przód.

- No dalej! Bądź dobrym i ładnym gospodarzem i oprowadź mnie po atrakcjach tego miasta! - Wyglądało na to że chłopak naprawdę lubił rzucać rozkazami na prawo i lewo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Istotnie - odpowiedziała Adra, przeciągając 's' w słowie i patrząc w oczy chłopaka jakby miała go zaraz zamordować samym spojrzeniem. Gryfa postanowiła zignorować, wedle zasady, że najważniejsze to nie okazywać zaskoczenia, czy tam strachu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...