Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Uszatka

Nasze sny [kandydaci do sennika]

Recommended Posts

Śniło mi się dzisiaj że miałem umówioną wizytę u alergologa w Lublinie na godzine 20:00. Była zima, padał śnieg i było grubo poniżej zera. Mój tato powiedział że mnie zawiezie samochodem. Po kilku minutach jazdy przednia szyba rozsypała się w drobny mak, a do środka zaczeły wpadać gałęzie i śnieg. Droga zrobiła się śliska. Po po długiej jeździe byliśmy już pod Lublinem. Wtedy mój tato powiedział że bez przedniej szyby daleko nie pojedziemy i ruszyliśmy w droge powrotną:wat:. Kiedy już chcieliśmy wracać padł silnik w aucie. Mój tato wyją rower z bagażnika, poczepił do auta i spróbował "odholować" auto rowerem. Odziwo udało się przejecjać kilka metrów po czy rower zamarzł, pokrył się kilku centymetrową wartwą lodu. Mój tato wyciągną z samochodu młotek i zaczą z całej siły tłuc rower.

Wtedy się obudziłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy byłam mała, śniło mi się, że znalazłam lampę Aladyna. Co dziwota, wiedziałam, że to jest sen, i własnie dlatego nie powiedziałam życzenia, tylko czekałam, aż odpłynę "na jawę".

Wyobraźcie sobie zdziwienie dwulatki, gdy okazało się, że zepsułam przewód plastikowej lampki z Ikei, spadając z nią w ręce z łóżka...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie teraz CatBot napisał:

Kiedy byłam mała, śniło mi się, że znalazłam lampę Aladyna. Co dziwota, wiedziałam, że to jest sen, i własnie dlatego nie powiedziałam życzenia, tylko czekałam, aż odpłynę "na jawę".

Wyobraźcie sobie zdziwienie dwulatki, gdy okazało się, że zepsułam przewód plastikowej lampki z Ikei, spadając z nią w ręce z łóżka...

Pamiętasz sny jak miałaś 2 latka, to jest możliwe?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie teraz Hi, I'm Uzi, Wanna Play? napisał:

Pamiętasz sny jak miałaś 2 latka, to jest możliwe?

 

Tak. Głównie dlatego, że trzy godziny po obudzeniu się ryczałam jak opętana, przeszukując cały dom w poszukiwaniu lampy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

UYa4KvV.jpgWreszcie mi się coś przyśniło! Śniło mi się jak byłem tym kolesiem (nie wiem czy ktoś kojarzy) i piłem se herbatkę i jakieś alko z NM i paroma typami.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Favri Gwoli wyjaśnienia: zapiszę w senniku część, a może i wszystkie twoje sny, ale poświęcę temu osobny post. Są ciekawe i cieszę się, że ktoś tu zapisuje swoje sny ^^ Sama planowałam to kilka razy, ale zabrakło mi determinacji :P 

 

Póki co wybranych zostało kilka innych snów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Uszatka Trzeba to zrobić zaraz po przebudzeniu, bo potem szczegóły wizji wytracają się w tempie wykładniczym, jak elementy układanki. Dzięki za uwagę i upraszam o przebaczenie za moje lenistwo, nie chce mi się tego przepisywać na klawiaturze :twilight6:

 

Fajna inicjatywa, kiedyś namierzyłem stronkę w całości przygotowaną jako swego rodzaju sennik, ale opisy były zazwyczaj krótkie i zdawkowe.

Edited by Favri

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Favri Nie szkodzi, też by mi się nie chciało. Dlatego nie zamieściłam twoich snów w tym "pakiecie" :rainderp: Swoją drogą zastanawiam się nad tym by po prostu wpisywać do sennika wszystkie zgłoszone sny, które wysyłałoby się do mnie na pw na przykład żeby nie było ich w dwóch wątkach na forum. Jeszcze to przemyślę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

miałem dziwny sen śniło mi się że wstałem włączyłem laptopa i oglądałem 6 sezon Agentów Tarczy (a istnieją tylko 3 sezony) który wyglądał jak crossover z Doctorem Who

Edited by Nightbringer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie to występuje u mnie dziwne zjawisko. Co noc mam inny sen lecz zawsze z tym samym przekazem i tymi samymi postaciami. Zawsze występuje w nich mój ojciec, jego partnerka i "ich córka" w wieku lat mniej więcej pięciu. I zawsze taki sen jest koszmarem, ponieważ przyrodnia siostra byłaby dla mnie wręcz tragedią. Wracając, bo nie o tym chciałam. Ostatnio zdarzył się wyjątek. Śniło mi się coś odmiennego i mimo iż był to kolejny koszmar to cieszyłam się, że nie widzę ponownie tych samych twarzy. A wyglądało to mniej więcej tak:
Byłam w mojej dawnej podstawówce, bo raz na jakiś czas wypada odwiedzić starych nauczycieli, prawda? Przechadzałam się po opustoszałych aktualnie korytarzach, bo trwała lekcja. Minęłam tylko grupkę dzieci w towarzystwie bibliotekarki i poszłam dalej w kierunku sali gimnastycznej. Jednak podświadomie czułam, że coś z tymi dziećmi było nie tak, poważnie nie tak. Odwróciłam się, ponownie szukając pierwszoklasistów jednak nikogo już za mną nie było. Wyszłam schodami na górę i przed sobą zobaczyłam korytarz pełen zombie. Ale nie takich zwykłych lecz z kolorowymi balonikami zamiast głów, wypełnionymi jakimś mega żrącym kwasem czy czymś w ten deseń. Oczywiście ze startu się na mnie rzuciły, a ja na dół po schodach. Biegnę co chwilę podbiegając do klas i próbując otworzyć jakieś drzwi - wszystkie zamknięte. Nagle dorwałam się do biblioteki, klamka uległa naciskowi i udało mi się wejść. Na stole siedziały pani bibliotekarka, pani ze świetlicy, dwie kucharki i moja nauczycielka z muzyki. Ucieszyłam się na ich widok i zapytałam co się stało. One szybko wyjaśniły mi,  że prezydent miasta przypuścił atak na wszystkie szkoły publiczne i chce je zniszczyć aby na ich miejscu zbudować prywatne gimnazja i licea oraz uniwerki. w tym celu dodał dzieciom do zestawu marchewek batoniki z zatrutej czekolady, które zamieniają dzieciaki w bezmózgie, balonowe zombie. Takie zombie kiedy widzą niezarażonego człowieka wybuchają i ten kwas oblewa wszystko dookoła zarażając kolejne partie społeczeństwa. Naszym zadaniem w tamtej chwili było powstrzymać apokalipsę balonowych zombie rozpylając na nie roztwór z mleka, soku z cytryny i mydlin (nie pytajcie). 


Na tym niestety sen się zakończył, ale mam nadzieję na szybką kontynuację. :rainpriest:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mały update! Zdecydowałam, że będę zamieszczać w senniku wszystkie sny, które zdecydujecie się opisać w tym temacie. Dlatego jeśli opisałeś jakiś sen wcześniej i nie został on wpisany do sennika możesz go skopiować i wpisać raz jeszcze jeśli nadal chcesz by się w senniku pojawił ^^ 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śniło mi się dziś że pojechałem z jednym kolegą z liceum motorem nad jezioro, na plażę wypić sobie po browarze, wykąpać się itd. Z jakiegoś powodu ruch był lewostronny, a ja całą drogę mówiłem do niego (prowadził) że zwariował i się rozbijemy, a on do mnie że to ze mną coś nie tak. W każdym razie dojeżdżamy, i idziemy od razu do wody. Zapomniałem wziąć swoich okularów pływackich więc się wracam, a kolega zaczyna do mnie krzyczeć że się topi i mam mu pomóc. Myślałem że sobie jaja robi, ale stwierdziłem że to za długo trwa. Nie wiedząc co robić, pobiegłem do najbliższego wioskowego sklepiku (wioska wyglądała tak jakby dopiero niedawno wynaleziono tam prąd). Wykupiłem cały chleb jaki mieli na stanie, było go bardzo dużo ale we śnie jakoś udało mi się cały przemieścić. Nie wiem w jaki sposób, ale udało mi się na wychodne zwędzić sprzed oczu takiej garbatej ekspedientki z dużym nosem dwie paczki krówek, bez żadnej reakcji z jej strony, jakby mnie nie widziała. Wracam do kolegi i zaczynam mu rzucać ten chleb w kromkach aż powstała taka tratwa z chleba, unosząca się na wodzie. Kolega krzyknął do mnie że to zawsze było jego marzenie żeby mieć taką tratwę z chleba, i płynie zwiedzać świat, zostawiając zdziwionego mnie na plaży. Stwierdziłem że nic tu po mnie i chciałem wracać, ale spostrzegłem tą garbatą ekspedientkę uciekającą na motorze którym przyjechaliśmy, oraz tłum wściekłych wioskowców którzy biegli za nią z widłami i krzyczeli że bez chleba to oni nie przeżyją. Stwierdziłem że dobrze że chociaż krówki mi zostały, i na tym sen się skończył.
Opowiedziałem o tym śnie koledze i stwierdził że za dużo past czytam, i powinienem sam zacząć pisać xD

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śniło mi się że korki wyskoczyły i nie było prądu. Aby to naprawić trzeba było zejść do ścieków i znaleźć bezpieczniki. Ja z moją Mamą weszliśmy do ścieków i zaczeliśmy szukać tych bezpieczników. Rozdzieliliśmy się. Doszłem do miejsca gdzie kończy się chodnik a zaczyna być zalane wodą. Zę ściany zwisał uszkodzony kabel który normalnie był pod napięciem. W pewnym miejscu dotykał wody co sprawiało że woda była pod napięciem. Po wejściu do wody zauważyłem dryfujące po wodzie ciało jakiejś dziewczyny. Wziąłem ją na plecy i wyniosłem na powieszchnie. Wyglądała fatalnie, ale o dziwo oddychała. Zaniosłem ją do domu i położyłem na łóżku. Następne wydarzenia były dziwne. Wszyscy inni domownicy specjalnie się nią nie przejmowali. Moi rodzice powiedzieli mi abym zabrał ją z tego łóżka, dlatego że jest brudna. Siedziałem przy nie kilkanaście minut. Jej stan pozostawał taki sam, z tą różnicą że oddychała z coraz większym trudem. Postanowiłem wezwać pogotowie. Zadzwoniłem, jednak mój rozmówca zaczą mówić coraz ciszej i mniej zrozumiale, w końcu się rozłączył. Zadzwoniłem drógi raz, jednak nie mogłem powiedzieć ani słowa, spanikowałem. Wtedy się obudziłem.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa razy śniło mi się że poparzyłem się Barszczem Sosnowskiego, zawsze się po nim zrywałem więc coś w podobie bólu mózg odczuł, albo sen gdzie spadłem z krzesła wręcz śmieszny.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj mi się śnił wielki talerz z pokrojonymi na sałatkę warzywami, gotowanymi ziemniakami i to wszystko polane śmietaną. Miałam na to tak wielki apetyt, że nawet nie pokusiłam się o sztućce tylko jadłam to rękoma. Dawno nie miałam tak dziwnego snu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

kilka dni temu miałem dziwny sen czy raczej trzy sny

śniło mi się że taka jedne moja kuzynka leci na misję na marsa a ja zajmowałem się sprawami logistycznymi była w jeszcze taka druga grupa która również tam leciała z którą rywalizowaliśmy dowodziła nimi jakaś laska nie wiele już pamiętam ale to my wygraliśmy potem się obudziłem napiłem się coli i znów położyłem się spać i znów miałem sen w tym śnie walczyłem z laską z poprzedniego snu atakowaliśmy się kulami ognia, błyskawicami itp ale nie mogliśmy się siebie zabić więc uznaliśmy że to nie ma sensu i poszliśmy na randkę znów się budzę znów piję colę i idę spać i znów mam sen leżę z tą laską w ogromnym łóżku w wielkiej komnacie gdzie jest ogromna ilość złota,obrazów i dzieł sztuki na najwyższym piętrze ogromnego wieżowca w centrum gigantycznej futurystycznej metropolli pijemy drogie wino i gadamy o tym jak to fajnie że połączyliśmy siły i podbiliśmy świat potem poszedłem gdzieś do jakiegoś zamku gdzie walczyłem z jakimiś rycerzami

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak więc, dziś miałam sen, który mnie rozczulił. Nawet bym chciała by stał się naprawdę. Oczywiście połowy rzeczy nie pamiętam, więc będzie chaotycznie.

Zaczęło się od tego, że na żywo miałam grać w grę, która była detektywistyczno-skradankowa. Taki trochę LARP jakby gry, która naprawdę nie istniała. Wybrałam sobie rozdział, który z czymś tam mi się kojarzył. Lecz tej gry nie zaczęłam, ponieważ nagle się okazało, że tak naprawdę jestem na wycieczce (szkolnej?) i mamy właśnie wolny czas, więc jak ktoś chce to niech idzie do sklepu. W budynku, w którym byłam znajdowało się tesco, nawet nie trzeba było wychodzić na dwór. Pamiętam, że skomentowałam jakie to fajne. Więc poszłam do tego tesco, ale kiedy już w nim byłam to zmieniła się sceneria. Teraz byłam w jakiejś jaskini, jakbyśmy już zwiedzali na wycieczce. Idąc jej korytarzem potem była taka spora wnęka, a dalej też się ciągnął korytarz. W każdym razie ja stanęłam na początku tej wnęki, jeszcze w korytarzu. W ścianie jaskini była gablotka z postaciami z gry Metal Gear Rising: Revangence. Otworzyłam ją i zaczęłam się nimi bawić, głównie skupiając się na figurce Monsoona. Potem okazało się, że w tej wnęce siedzą sobie przy jakimś stoliku...właśnie postacie z tej gry. Zrobiłam się trochę nerwowa i zawstydzona, ale wtedy jeszcze bardziej się skupiłam na zabawie tej konkretnej figurki, chcąc zwrócić na siebie uwagę. I questa zaliczyłam, ponieważ Monsoon ruszył się z miejsca, podszedł do mnie i przytulił mnie ;////; <3 Potem się obudziłam, mając w głowie ciągle tulącego mnie Monsoonka...

  • Upvote 1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śniło mi się, że razem z tatą jechaliśmy maluchem (ja prowadziłem), a tat rozmawiał przez telefon z osobą, od której mieliśmy go dopiero kupić. :oops: Gość chciał za niego 8 tysięcy i podczas tej rozmowy mieliśmy przed sobą niewielki zakręt max 30 stopni, a że też asfalt był mokry od delikatnej mżawki auto niemal nie skręciło, tylko pojechało prosto i to był impuls aby nie kupować tego auta. Zatrzymałem się na poboczu, pięknej zielonej trawce a ojciec powiedział żebyśmy się przesiedli, bo zna tutaj fajne miejsce. Okazało się, że tym fajnym miejscem była jakaś niedokończona betonowa willa na szczycie góry. Bardzo stromej góry... tak stromej, że nawet kozice górskie musiałyby z uznaniem pokiwać długimi rogami widząc do czego okazał się zdolny ten maluch. Tata wjechał tym maluchem na sam szczyt. Oczywiście nie w linii prostej tylko po ukosie, tłumacząc mi, że w ten sposób nie jest stromo. :youdontsay: Wreszcie gdy znaleźliśmy się na szczycie weszliśmy do tego betonowe labiryntu, wtedy też ktoś krzyknął, że nie wolno tam być, bo to teren prywatny! I sen się urwał... Taki przyjemny random... i szczerze... kupiłbym tego malucha... ale nie po to aby nim jeździć po zwykłych szosach, tylko aby wjechać na giewont zimą i zapytać się kto zamawiał ubera... :twilight7:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybrane dwa sny, naprawdę dziwne, ale nie najdziwniejsze.

 

1. To się dzieje kiedy idzie się spać na głodnego.

Spoiler

Byłam w mieście i zechciało mi się do toalety. Na chodniku stała taka toaleta, oszklona i w kształcie dużego samochodu. Weszłam usiadłam na kibelku, ale nie mogłam w spokoju załatwić potrzeby, bo podglądał mnie dziewczyna, którą ostatni raz widziałam jakieś 5 lat temu. Wyszłam wkurzona i powiedziałam jej co myślę. Wyłoniło się więcej osób, których nie widziałam równie dawno. Szłyśmy ulicą, ktoś włączył okropnie nieznośną muzykę. Weszłyśmy do sklepu. Było pełno rogalików, drożdżówek, pączków, ślimaków, gniazdek i innych pyszności. Nie wiedziałam co kupić. Wyszłam ze sklepu, ale koleżanki uciekły, jak to robiły te 5 lat temu. Zapakowałam się do przypadkowego samochodu i autostopem dojechałam do niedalekiego miasteczka. Kierowca dał mi 5 minut na zakupy i jedzie dalej. Wchodzę do sklepu, a tak jeszcze więcej wypieków, torty, serniki, makowce i inne dziwaczne twory. Miałam 1000 zł i nie mogłam się zdecydować. Kierowca oczywiście odjechał, a ja stałam tam i myślałam o rogalach aż w końcu się obudziłam.

 

2. Nie wiem jakim cudem mój mózg mógł stworzyć coś takiego. Dodam że nie oglądam brutalnych filmów i nie gram w gry które zawierają takie sceny.

Spoiler

Zostałam uprowadzona przez wysoką zjawę z workiem na głowie. Oprócz mnie w ciemnym i mrocznym pokoju był jeszcze chłopiec i dziewczynka, również porwani. Zjawa miała pałkę z obrotową końcówką i torturowała nią chłopca.Nie będę opisywać co się stało z jego palcami u nóg po zetknięciu z wirującą końcówką. Dostawaliśmy do jedzenia ciastka. W ciągu nocy tajemnicza postać wychodziła na kilka godzin. Pewnego razu wróciła wcześniej. Szybko schowaliśmy ciastka i udawaliśmy że śpimy. Rano zjawa wzięła ogromną igłę w swoje wydłużone i kościste palce i zaczęła zbliżać ją do oka dziewczynki. Chciałam uciec stamtąd, ale zostałam wybrana. Miałam następnej nocy pójść razem z tym potworem. To coś mnie pilnowało. Patrzyło czy nasz sen nie jest udawany i po kolei przykładało swoją ohydną głowę w worku do piersi każdego z nas i sprawdzała poprawność oddechu. Starałam się utrzymać odpowiednią ilość wdechów na minutę, ale było mi ciężko, gdy tylko poczułam ten worek i zapach padliny obudziłam się.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

     Miała się odbyć jakaś wielka premiera sztuki teatralnej. Nie wiem dlaczego, ale miałam misję żeby podczas tej imprezy doprowadzić do katastrofy. @PervKapitan sprzedawała bilety i załatwiła mi jeden żebym mogła spokojnie wejść. Co ciekawe był to bilet odłożony dla jakiejś ważnej osobistości i nie mam pojęcia jak nikt tego nie zauważył, ale takie już są sny. Perv również miała bilet i byłyśmy gotowe by wejść na salę, ale musiałyśmy jeszcze poczekać kilka godzin. W budynku było pełno miejsc do siedzenia ze stolikami, przy których siedzieli przeróżni ludzie. Pierwsze pomieszczenia wyglądały jak sale w różnych knajpkach, ale dalej było coraz ciemniej, siedzenia coraz bardziej eleganckie. Pamiętam, że musiałam się ukrywać żeby nikt mnie nie rozpoznał. Jakaś koleżanka z pracy Perv nas szukała, ale wolałam jej unikać. Znalazłyśmy obie sobie jakieś miejsce, takie żeby nie rzucać się w oczy. Dwa potencjalne siedzenia pominęłyśmy, ponieważ były tam porozrzucane puszki i podpaski. Taa, to pewnie przez to, że akurat mam okres : P 
     Zaczekałyśmy spokojnie na początek i kiedy zaczęli wszystkich wpuszczać to weszłyśmy na salę bez problemów. Niestety ktoś z widowni wskazał na mnie, wymienił moje i mię i nazwisko (nazwisko miałam jakieś inne) i powiedział, że to nazwisko nie może należeć do mnie, bo blisko niego siedzi mężczyzna z takim nazwiskiem. I pyta się kim w takim razie jestem. Zaczęłam się spokojnie bronić, że przecież nazwiska mogą się powtarzać. Mężczyzna pilnujący drzwi stanął po mojej stronie, ale chyba uznałam, że już trudno i czas przejść do akcji. Zaczęła się jakaś dziwna walka na sali, w trakcie której urwał się film. 
     Nagle widok na pogorzelisko. Budynek całkowicie spłonął. Misja się udała. Ja i Perv byłyśmy już daleko i konno wracałyśmy do siebie przez ponury, uschnięty las. 

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rany, ja nawet nie wiedziałem, że taki temat istnieje! Sam nawet nosiłem się z zamiarem, aby założyć na forum coś podobnego, ale zrezygnowałem, bo stwierdziłem, że może nie być zbyt popularny... 

 

A ja tak lubię sny! Pamiętam ich dość sporo, ponieważ dbanie o higienę snu w ostatnich miesiącach stało się dla mnie bardzo ważne: wiele problemów zdrowotnych może dać o sobie znać jeśli człowiek odpowiednio dobrze się nie wyśpi. To jest ważny problem wielu Polaków. Ja obecnie dbam o to, żeby chodzić spać o przyzwoitych porach, w całkowitej ciemności, aby melatonina swobodnie mogła się wydzielać, nie przejadać się przed snem i zawsze spędzić w łóżku ok. 7-8 godzin. Dzięki temu mam też wyraźne sny i łatwo je zapamiętuję - ważniejsze zapisuję.

 

No ale do rzeczy... :P

 

Przedstawię kilka ważniejszych snów z ostatnich nocy.

 

1)

 

Śniło mi się, że dwójka mężczyzn okradło moją mamę, a ja dopadłem ich i uciąłem im głowy maczetą :fswhat: Przyszło mi to tak łatwo, iż byłem w szoku jak mogłem do tego doprowadzić?! Przez większość snu miałem bardzo pesymistyczne przemyślenia, gonitwę myśli i poczucie winy. Myślałem sobie, że przecież to przesada zabijać z zimną krwią za kradzież! Nieustannie też myślałem nad konsekwencjami tego czynu: że mnie złapią, że dostanę dożywocie, a może lepiej od razu się przyznać, to będę miał łagodniejszy wyrok? Ale jak można kurna złagodzić wyrok za dekapitacje dwóch samców z zimną krwią?! :fluttershy2:

Sen był bardzo szorstki, nieprzyjemny... Pamiętam, że chodziłem po szarych, smutnych ulicach, padał rzęsisty deszcz, a ja cały czas miałem natłok myśli na temat zbrodni, którą popełniłem. Zastanawiałem się czy iść do spowiedzi, czy popełnić samobójstwo, czy iść na policję i się przyznać, czy uciekać, czy żyć jakby nigdy nic się nie stało i zobaczyć, co się wydarzy... MASAKRA po prostu. Gdy się obudziłem poczułem niewysłowioną ulgę, że to był tylko sen i że naprawdę nic mi nie grozi. Wręcz po pierwszych sekundach po przebudzeniu nie mogłem uwierzyć jak bardzo plastyczny był ten sen. 

 

Widocznie zbyt wiele krwawych filmów i gier naoglądałem się przed pójściem spać... :ajsleepy:

Zapadł mi on mocno w pamięć, bo naprawdę nieczęsto mi się zdarza, żeby we śnie bić się z myślami i męczyć się z trudnymi emocjami. 

 

2)

 

Śniło mi się, że dziadek umarł. W rzeczywistości on jeszcze żyje, ale ma 92 lata, demencję i nie porusza się samodzielnie. Najbardziej kuriozalne w tym śnie było to, że wujek mi opowiadał, iż dziadzio zmarł dosłownie w momencie, gdy miał spisywać testament, w którym przekazuje majątek swoim wnukom. A ja pamiętam, że byłem oburzony jak k...a można umrzeć w takiej chwili?! :rd:

 

3) 

 

Śniło mi się, że jeżdżę na rowerze z jakąś bandą dzieciaków po kompletnym zadupiu - na jakiejś wsi zabitej dechami, gdzie rozciąga się równina aż po horyzont. Miałem dosłownie trzy problemy: czyje to są dzieci, gdzie my do cholery jesteśmy i na czyim rowerze ja jeżdżę?! :wut:

 

4) 

 

Śniłem, że jadę autem jako pasażer z czterema kolegami, których notabene w ogóle nie kojarzę, ale udaję, że się dobrze znamy. I nagle kierowca stracił kontrolę nad samochodem, wypadliśmy z zakrętu, ja krzyczałem HAMUJ, a ten matoł zamiast hamulca wcisnął gaz, bo wjechaliśmy do rzeki :stardespair: W ostatniej chwili wydostaliśmy się z auta przemoczeni, tłum gapiów się zebrał i patrzył na tonący pojazd. Do tego PADAŁ DESZCZ, a ja upokorzony, przemoczony nie wiedziałem gdzie jestem, chciałem zadzwonić do mamy, że miałem wypadek samochodowy, ale nic mi nie jest, ale NIE MOGŁEM ZNALEŹĆ TELEFONU, który prawdopodobnie został w aucie, które utonęło, mało tego: szukając telefonu zgubiłem kolegów, więc nie wiedziałem już całkiem co robić, a tłum gapiów się powiększał.

 

I teraz następuje moment, który uwielbiam w snach: NIE WIEM GDZIE JESTEM, NIE MAM TELEFONU, NIE MAM PORTFELA, Z NIKIM NIE DA SIĘ DOGADAĆ, BO LUDZIE TO OBCOKRAJOWCY, A JA STOJĘ NA DESZCZU! Obudziłem się z uczuciem silnego niepokoju... :burned:

 

<><><><><>

 

To tyle na dziś ode mnie. Jak mi się coś przypomni i będę miał czas, to napiszę. Jak mi się coś mocnego przyśni to też. Czuję, że to będzie jeden z moich ulubionych tematów... :fluttershy5:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Opiszę więc i ja. Generalnie na początek chciałabym zaznaczyć, że ja sny szybko zapominam. Już podczas przebudzenia się czuję, że zapomniałam połowy snu. A im dalej nie utrwalę sobie tego, co z nim było, czyli nie przepiszę go nigdzie, nie pochwalę się nim, tym więcej będę traciła w głowie szczegółów. Tym jednak podzieliłam się parę godzin po przebudzeniu i opowiem, co zapamiętałam:

Byłam na studiach. Nie mam pojęcia co studiowałam, ale wiele ludzi z mojego roku to byli ludzie z mojej pracy. Mieliśmy zajęcia głównie na dworze. Była bardzo przyjemna, słoneczna jesień. Żółte i pomarańczowe liście ścieliły trawniki, a my przyszliśmy na zajęcia na kamienne schody. Wyciągam sobie zeszyt i wtedy zagadał do mnie pewien chłopak. Powiedział, że kojarzy mnie z grupy Pokemon GO i spytał czy pobijemy się w gymach, bo okazało się, że tu gdzie siedzimy owy gym się znajduje. Jeśli ktoś gra w PGO to wie, że w sumie średnio to ma sens, bo polegałoby to na tym, że nawzajem byśmy sobie te gymy odbijali i jedynie na tym tracili potki, używane na nasze Pokemony, a nie zyskiwali w sumie nic. Po jakimś czasie zorientowałam się, który to członek grupy. Byłam zdziwiona, bo on był zawsze chamski, arogancki, a jak rozmawialiśmy to wydawał się zupełnie w porządku.

 

Tutaj sen ucięło i nie pamiętam co się działo aż do przerwy. I tutaj zaczyna się część, która chyba najbardziej mnie urzekła. Poszłam sobie na spacer między zajęciami. Kiedy podniosłam nos znad telefonu to moim oczom ukazał się wąż. W śnie liczyło się, że była to żmija zygzakowata, ale tak naprawdę z tego gatunku to miała jedynie głowę. Z tym, że była większa. A sama miała ciało wielkie jak z tych większych anakond. Spanikowałam z początku i zaczęłam uciekać. Okazało się, że robiłam źle, bo to tylko pobudziło węża, który udał się w pogoń za mną. Więc stwierdziłam, że się położę i nie będę ruszać. Tak też zrobiłam, ale byłam w jakiejś niewygodnej pozycji (chyba nogę miałam w górze i mi drżała). Wąż nie ukąsił mnie, ale zaczął po mnie pełzać. Byłam wystraszona. Nie czułam zagrożenia śmiertelnego, ponieważ to była tylko żmija zygzakowata, co z tego, że miała cielsko anakondy. Bałam się jednak, że nikt mi nie pomoże, a ja nie dam rady się ogarnąć z tego wszystkiego, jeśli mnie dziabnie. Czekałam więc aż odpełznie. Ale to na nic. Widocznie ciepełko z mojego ciała podobało się zmiennocieplnemu stworzeniu. Próbowałam rzucać kamienie, by odwrócić uwagę jej i żeby odpełzła ode mnie. Odwracała głowę w miejsce, gdzie rzucałam je, ale nie odchodziła. Robiło się coraz bardziej stresująco, a noga coraz bardziej drżała. (czemu nie mogłam jej położyć po prostu skoro i tak gwałtownie się położyłam?!) Na ratunek przyszła myszka, która przechadzała się obok. Żmija dźabła ją i czekała aż ofiara padnie z zaaplikowanego jadu. Ale tyle było z mojego szczęścia, bo gryzoń padł chodząc po mnie. Wzięłam myszkę za ogonek i rzuciłam ją w pi*du. Na szczęście to zadziałało i żmija poleciała za mychą. Mogłam wtedy wstać i pospiesznie pójść już spóźniona na zajęcia.

 

Na zajęciach wszyscy stali w szeregu niczym w wojsku. Prowadzący też nie wyglądał na zbyt miękkiego. Zaczęłam mu się tłumaczyć. Mówiłam co dokładnie się stało, ale czy uwierzył w to czy nie już wam nie powiem. Ponieważ nie pamiętam. ;_;

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...