Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Wrzaski i rumor były bardzo, bardzo odległe i choć się powtarzały, nie zanosiło się, aby monstrum miało się przenieść w pobliże obecnej kryjówki Percivala i jego przewodnika. 

Ale skoro Demacianin otworzył już książkę, trudno byłoby nie przeznaczyć tych paru chwil, a i tak byłyby bezsenne, na przetłumaczenie paru wersów. Przezorny autor zawarł wyjaśnienie co do zaklęć, dlatego też eksperymentalne czarowanie nie było do końca na ślepo. 

Przewodnik nie był szczególnie zdziwiony białą peleryną, bo na niego ona nie działała. 

 

Spoiler

Kompas - ustala, w jakim kierunku leży północ;

 

Iskra - wystrzeliwuje w obranym kierunku oślepiające światło;

 

Widmowy odgłos - tworzy wokół mylące, dekoncentrujące dźwięki. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, zaklęcia które akurat odnalazł Percival nie należały do przydatnych w sytuacji gdyby coś go zaatakowało, ale całe szczęście, wnioskując po odgłosach, nie były mu akurat potrzebne, temu też po chwili wrócił na swoje poprzednie miejsce i usiadł na ziemi, odkładając torbę obok siebie i na razie tylko trzymając książkę w dłoni, wciąż mając założoną pelerynę. 

Na razie najwyraźniej pozostało mu jeszcze czekanie. W zasadzie to nie był pewien czy coś jeszcze się wydarzy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie była noc przynosząca odpoczynek. Niezidentyfikowany stwór krążył w okolicy, nie szczędząc strun czy cokolwiek posiadał. Przewodnik Percivala zdaje się też nie zmrużył oka, za to żeby zagęścić atmosferę co jakiś czas szeptał "To ona", albo "Nie dożyjemy świtu" oraz "Wszystko przez przeklętą zabawkę, tfu!". Zapewne więc zostali zaszczyceni przez samą Rek'sai, która miotała się po piaskach pustyni, nieszczęśliwie akurat wokół obozu włóczęgów. 

A jednak wbrew prognozom nomada dożyli świtu, na krótko przed którym potwór zniknął. 

Percival był zmarznięty i miał wrażenie piachu pod powiekami (co nie było takie znowu niemożliwe, patrząc na otoczenie). Miał także paskudny nastrój, a przewodnik o paskudnym charakterku wcale nie pomagał i zdawało się, że sama jego obecność irytuje. 

- Nigdy tu nie chodziła, to nie są jej tereny łowne! - wytłumaczył się mężczyzna, pakując "wierzchowca". Gad też nie bawił się zbyt dobrze nocą, ale miał na tyle instynktu samozachowawczego, że przynajmniej siedział cicho. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starając się jakoś odciągnąć uwagę od faktu, że jego przewodnik zdawał się być bardzo niechętny do uspokojenia się, starał się czytać. Nie szło mu to jednak idealnie bo w zasadzie to, bardziej zastanawiało go, dlaczego istota się nie zbliżała. Jeśli grzechotka naprawdę ją przyciągała to w zasadzie teraz była w miejscu... o którym nawet Percival nie miał pojęcia. Jego torba była zdecydowanie cudownym przedmiotem o który dbał i nie odważył by się sprzedać. Była też równie przydatna co niezrozumiała.

 

No ale nic, gdy już dotarł ranek, Percival wyjął swoją manierkę i wziął kilka łyków po czym przemył oczy. I tak napełni się wodą, więc mógł jej trochę zmarnować. 

- Na razie ta grzechotka i tak nie jest zbyt blisko, więc nawet jeśli ją przyciąga, to obecnie jesteśmy bezpieczni - stwierdził Percival. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, tak, możliwe - rzekł przymilnie. - Zrobimy tak, panie ładny. Mykniemy dzisiaj do tych ruin i szybko z powrotem. Nie wiadomo jak się przesunęły tereny łowne wielkiej bestii, a my nie chcemy, bardzo nie chcemy być na jej terenach łownych - pospieszył  z wyjaśnieniem, robiąc miejsce Percivalowi do wejścia na gada. 

Ruiny rzeczywiście były dość ciekawe. 

Pośrodku niczego nagle wyrastały kolumny skryte jeszcze pod szczątkami sklepienia. Na niektórych z nich były jeszcze resztki farby, a wszystkie elementy ruin chyliły się ku dziwnemu lejowi z piachu. Było tu całe mnóstwo zakamarków, które Percival mógł przeszperać. Najbliżej niego, przykryta piaskiem była niewielka krypta, a przynajmniej coś co ją przypominało - było niskie i miało wejście. Był też budynek pod kolosalnymi kolumnami i kawałek dalej ruiny które były już prawie zupełnie zakopane w piasku. 

Spoiler

1dcd8effbc1ed52a6517e9abf85b3b26.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nareszcie, to było to, dlaczego Percival tu przybył. Powód jego obecności w tym odległym kraju na innym kontynencie. Nawet zmęczenie przestało mu przeszkadzać. Gdy już dotarli, Percival zeskoczył z gada. Uśmiechnął się pod nosem oceniając stan ruin. 

- No, nadeszła pora na moją ulubioną część - stwierdził, bardziej do siebie niż do przewoźnika i ruszył do znajdującej się najbliżej niewielkiej krypty. Wątpił by było tam coś dużo wartego, ale wypadało chociaż zajrzeć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tylko szybko - przestrzegł go jeszcze na odchodnym Nomad. 

W malutkiej krypcie było bardzo duszno i cuchnęło kurzem, co było uzasadnione, jako że w pewnym miejscu do sufitu wypełniał ją piach. 

W zaskakująco dobrym stanie przetrwały malowidła na ścianach, pokryte resztkami niebieskiej i czerwonej farby. Przedstawiały całe mnóstwo Shurimiańskiego pisma przeplatanego rysunkami. 

Przedstawiały kogoś, zapewne jakąś osobę z wyższych sfer. Postać unosiła dłonie nad głowę, a nad nim unosiła się niebieska sfera. Ów człowiek stał na podwyższeniu, pod nim stali mniejsi ludzie bez żadnych charakterystycznych elementów. 

Ale skarby nigdy nie leżały na wierzchu. Jeśli chciał, Percival musiał sięgnąć po środki niedostępne zwykłym złodziejom. Nie żeby był jednym z nich. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, Percival preferował określenie Odważny Kupiec. W końcu niewielu kupców zdobywało swoje artefakty samemu. Ale to na razie nie istotne.

Obserwując malowidła, Demacjanin uznał, że pora wyjąć swój niezawodny przewodnik i poszukać informacji o podobnych malowidłach, może była by to jakaś wskazówka od nośnie tego gdzie ma szukać. Szukając informacji, udał się też obok kupy piasku, szukając sposobu na obejście jej, sądząc, że tam też może się coś kryć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Nie sposób nie docenić niewątpliwego kunsztu dawnych, ale i trzeba tedy sprawiedliwye przyznać, iż yest to sztuka nieco przestarzała, a więc  i prymitywna. Pamiętać jednak należy i miey to na uwadze, mości czytelniku, aby w swoyich wędrówkach wodzić wzrokiem za ich malowidłami i dziełem rzeźbionym. Zważ iżli yest to kolebka cywilizacyi. Bez ich prostych rytów na ścianach nie byłoby ówczesnych obrazów powalayących pięknem i ekspresyią. Wejrzyj w nie i posłuchay, co ci mayą do powyedzenia, a mayą ogrom. Raz o możnych w złotych pałacach, innym razem o ich żywotach, yeszcze innym razem o bestyjach i czarodzieyach dawnych. Co odkryłem to to, iż błękit yest li u nich kolorem-symbolem, znaczącym nic innego niźli magię. Królewska barwa to żółć, czerwień i fiyolety wszelkiej maści. Ale strzeż się pyeczęci na ścianach. Zauważysz gdzieś podejźliwy znak barwiony czernią? Nie waż się tknąć, jeśli zmysły masz zdrowe i obawiasz się śmierci... Nie łudź się zbytnio, drogi móy podróżniku. Większa ilość rysunków yest kompletnie zatarta, bez szczątka farby. Strzeż się pradawnych sił i podchodź do nich z szacunkiem, przestrzegam!" 

 

Kupa piasku kryła w sobie kupę piasku i małego skorpiona, który czym prędzej czmychnął w obawie o swoje życie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno niektórzy sprzedawcy potrafili sprzedać lód Frejlordczykowi. 

Percival sądził, że piach Shurimianinowi było by sprzedać trudniej, więc Percival nawet nie próbował.

Wrócił za to do malowidła. Jeśli niebieski to magia to... włożył rękę do torby i wygrzebał szybko z niej czerwony kryształ który emanował magią i przybliżył go do niebieskiego malunku. Kto, wie, może nawet coś się wydarzy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czerwony kryształ lekko pulsujący światłem z wnętrza oświetlił niebieskie płaskorzeźby i... Absolutnie nic więcej się nie stało. Może coś znajdowało się pod piaskiem?

- I co? Znalazł coś? - krzyknął przewodnik. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tylko malowidła. Ale jeszcze chwila! - zawołał do przewodnika i schował kryształ do kieszeni. Podszedł za to ponownie do kupy piasku próbując ją odgrzebać, może coś przeoczył, bo to prawie niemożliwe, żeby nie było tu nic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, zostało ostatnie wyjście. Percival włożył dłoń do torby i wyjął swoją wierną księgę, pozostało mu teraz odnalezienie tylko odpowiedniego zaklęcia i rzucenie czaru który jakoś odkopie tą górę piachu, w ten czy inny sposób. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czary prezentowały się następująco:

 

- Wir powietrzny - inkantacja zaklęcia tworzy w miejscu wskazanym przez czarującego wir o ogromnej sile, który następnie przemieszcza się w inne wskazane miejsce i rozwiewa;

- Niedźwiedzia siła - na czas zależny od inkantacji wzmacnia użytkownika i dodaje mu siły fizycznej; 

- Wezwanie ślimaka - przywołuje w dowolne miejsce ślimaka. Takiego z muszlą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Percival wyszedł z pomieszczenia i spojrzał w głąb przygotowując zaklęcie wiru, żeby rozwiać tą górę piachu. Zaraz po rzuceniu czaru, odsunął się też od wejścia, aby nie zranić samego siebie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wir okazał się być naprawdę potężnym zaklęciem, a Percival prawdopodobnie nie oddał najwierniej brzmienia starożytnych słów, bo powietrze ani śmiało go słuchać. To znaczy owszem, wir zrobił się wewnątrz krypty. Zapewne nawet rozwiał zalegający w środku piach, tyle że... Razem z kryptą. Ziarenka piachu wirowały, boleśnie uderzając w każdy nieosłonięty kawałek skóry Percivala, aż wreszcie, po paru naprawdę uciążliwych sekundach porywy bardzo lokalnej piaskowej burzy ustały i zapadła cisza. 

- IDIOTA! KRETYN! - wydarł się wściekły Nomad, ale nie tylko jego krzyki łamały ciszę. Do uszu handlarza dotarł cichutki szum gdzieś z dołu, przytłumiony przez masy piachu, ale nabierający na sile. Zobaczył jeszcze, że ziarenka przemieszczają się w dół i że niebezpiecznie blisko tworzy się lej, coraz większy i większy... 

A potem grunt uciekł mu spod nóg, gdy mimo woli zsunął się do leja. Zapanowała ciemność, a do uszu docierał chrobot spadającego razem z nim piasku. Uczucie było obezwładniający przerażające, Percival się dusił. Na szczęście wszystko się skończyło mocnym uderzeniem czterema literami o kupkę piasku na ziemi. Nie było to przyjemne i na chwilę odebrało mu dech. 

Ciemność wokół rozpraszała tylko wąska strużka światła z otworu, przez który mężczyzna wpadł. Wokół był piasek, piasek i ciemności. Znalazł się w kolejnej, większej krypcie ze sklepieniem w kształcie kopuły. Nie było możliwości wspiąć się z powrotem, bo było za wysoko. Nieopodal Percivala spadła jego księga. Jedynym wyróżniającym się obiektem w komnacie był wielki, monumentalny, czarny prostopadłościan położony poziomo na schodkowym podwyższeniu. Obowiązkowo czarny. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, nie był to pierwszy raz gdy coś takiego się wydarzyło. 

Ale na razie Percival zaczął od cieszenia się odzyskanym powietrzem, następnym razem nie użyje nic tak potężnego w takim celu.

- Spokojnie! Wszystko jest w porządku! - zawołał Percival do nomada zaraz po wylądowaniu. Szybko sięgnął po swoją księgę i zadowolony z siebie podniósł się i rozmasował obolałe pośladki. No to co, był w wielkiej komnacie, było coś czarnego i zdawało się, że nie ma stąd wyjścia. Czyli oczywiście wyjście było. To był mimo wszystko mit, że budowano świątynie i krypty jako więzienia, bo po co komu coś takiego? Od tego były więzienia. Na razie kupiec wyjął czerwony kryształ z kieszeni i podszedł bliżej do prostopadłościanu aby go zbadać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sarkofag był mroczny i cały pokryty shurimiańskim pismem, z mnóstwem kręgów połączonych w estetyczny wzór na pokrywie. Nie było widać przerwy, tak jakby sarkofag nie był sarkofagiem, a ołtarzem na przykład, wykutym z jednego kawałka skały. Po lewej stronie, u stóp sarkofagu poruszył się piach, z którego urósł kopiec, z kopca zaś powoli wysunęła się drżąca, chuda i niewątpliwie wyschnięta ludzka ręka. Widać było tylko palce, resztę ciasno związano bandażami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Percival zrobił kilka kroków w tył i spojrzał na rękę. 

Przeklęci nieumarli, wszędzie ich pełno. Pierwszym co Percival zrobił to ponownie otworzył swoją księgę i zaczął szukać jakiegoś zaklęcia, jednocześnie licząc na to, że może tym razem, nieumarły okaże się umieć rozmawiać. Fajnie było by kiedyś móc pogadać zamiast od razu strzelać do trupa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patrząc na prędkość poruszania się nieumarłego, miał jeszcze trochę czasu. Gorzej, że naprawdę nie było tu widać żadnej drogi ucieczki. Tylko kopuła i sarkofag. 

Stronnice księgi po raz kolejny ukazały mężczyźnie zaklęcia: 

 

- Żyzna ziemia - na jeden sezon twoja ziemia obfitować będzie w niezwykle bogate plony; 

- Wypoczęcie - przez 48 godzin twój umysł nie będzie domagał się snu; 

- Przywrócenie - przywróć ubytki cielesne dowolnie wybranej osobie; 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tych trzech zaklęć które akurat Percival znalazł... cóż, nie przydadzą się raczej zbytnio. Chociaż miał ochotę coś sprawdzić. Kiedyś obiło mu się o uszy, że zaklęcia leczące to pozytywna energia, a nieumarłych ta energia raniła. Teraz miał okazje przetestować swoją teorię. Podszedł bliżej i zaczął recytować zaklęcie celując nim przy okazji w wyschniętą dłoń. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z opuszek palców Percivala wystrzeliły zielone wiązki świetlne i popłynęły w stronę mumii. Gdy zetknęły się z wyschniętą, brązową skórą, nieumarły znieruchomiał. Palce obkurczyły się, niczym odnóża umierającego insekta i cała paskudna figura gwałtownym szarpnięciem wynurzyła się z piachu. Zabandażowany trup wił się coraz żywiej i żywiej, aż wreszcie przestał być... Trupem. 

Zgarbiona postać przed Percivalem oddychała ciężko, wspierając się łokciami w pozycji półleżącej. Po chwili odrętwienia nerwowo zaczęła zrywać z twarzy bandaże, co nie stanowiło trudności - wszystkie były okropnie zbutwiałe. 

Oczom podróżnika ukazała się zdecydowanie damska twarz o trójkątnym kształcie. Miała mały, wąski nos i dość wydatne usta. Spod ciemnych, delikatnych brwi spoglądały bursztynowe, praktycznie żółte oczy i całość zakłócała jedynie blizna na policzku, z odległości wyglądająca jak tatuaż przedstawiający shurimiański ornament. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie był to może oczekiwany rezultat, ani tym bardziej rezultat którego Percival się spodziewał, ale i tak było to w sumie dobre. Może teraz uda mu się pogadać z... nieumarłym, który teraz już żył. Prawdopodobnie. 

Na razie Percival wyjął z torby swoją manierkę z wodą i podał ją kobiecie. 

- Woda. - odezwał się po Shurimiańsku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wciąż owinięta bandażami kobieta przez chwilę tępo wpatrywała się w bukłak, ale kiedy już oprzytomniała, nie potrzebowała zachęty. Wyrwała naczynie z rąk Percivala i wypiła zawartość na raz, żeby zaraz potem zerwać się na równe nogi i dopaść niemal do czarnego sarkofagu. O ile ciało było widocznie w normie, o tyle umysł musiał się najwyraźniej rozruszać. Dłonie nieznajomej zaczęły błądzić po równej płycie grobu, aż wreszcie przyłożyła do niego ucho i zamarła tak na parę chwil. 

Wreszcie wyprostowała się i odwróciła do Percivala, dotykając blizny na twarzy. Otwarła usta, z których z początku wydobył się jedynie skrzek. Po paru próbach kobieta przemówiła. Na pewno po shurimiańsku, ale z jakimś dziwacznym dialektem i za szybko, żeby mężczyzna zrozumiał. Uniosła przy tym ręce i żywo gestykulowała, co chwilę wskazując na sarkofag za sobą. Twarz kobiety sugerowała jakąś złośliwą satysfakcję. Chyba jednak zrozumiała, że kupiec nic nie rozumie. 

- Ty... - zaczęła, wskazując na niego dłonią. -... Kto? Co... Tu... Robić? - pytała, kreśląc w powietrzu koła i tym razem mówiąc naprawdę powoli. - Skąd? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...