Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Percival przyglądał się kobiecie z zainteresowaniem, skupiając się na tym, czy aby nie uszkodziła jego manierki. Gdy ją upuściła podniósł ją i sprawdził czy jest w niej jeszcze woda. Potem schował ją do torby. Skupił się na razie na próbie zrozumienia jej gestów ostatecznie tylko wzruszając ramionami. Ale gdy ta zaczęła mówić w języku który rozumiał od razu zareagował.

- Percival Fredrickstein von Harrus De Ravloft Trzeci - ukłonił się, - Jestem wędrownym handlarzem, pochodzącym z Demacii - powiedział, starając się by mówić powoli i wyraźnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieznajoma skrzywiła się, wcale nie próbując tego ukryć, słysząc dźwięk pełnego imienia Percivala. 

- Demacja. Kraj bez magii - odpowiedziała, już nie po shurimiańsku, a we wspólnym. - Wpadłeś do złego miejsca, handlarzu. To grób, mój i mojego pana. Shurimiańskie grobowce nie są stworzone do tego, by z nich wychodzić - oznajmiła. - A ten szczególnie. - Kobieta chciała kontynuować swoją wypowiedź, ale nagły skurcz zmusił ją do zgięcia się wpół i podparcia o sarkofag. W trakcie tego zsunęła się za ów sarkofag i do uszu Percivala dobiegły dźwięki wymiotowania. 

 

(A manierka jest pusta)

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czyli to jednak grobowiec, hm? - zapytał drapiąc się po podbródku. - No ale co tam, z każdego miejsca się da wyjść! Trzeba tylko odnaleźć drogę - oznajmił zanim jeszcze zgięła się w pół. - Cóż, na to akurat za bardzo nie pomogę, chyba, nie wiem czy zaklęcie leczące bardziej ci pomoże a wody już nie zaoferuję bo ją wypiłaś - stwierdził. Na razie postanowił rozejrzeć się po grobowcu, szukając jakiś rzeczy które mogły by mu pomóc. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, górą. Po wypluciu z siebie duszy - odparła niezbyt entuzjastycznie, niepewnie wstając na nogi. - To nie jest zwyczajny grobowiec. To powstało po to, by uwięzić tu mojego pana. Nie zwykłego handlarza-złodzieja, jak ty. Potężnego maga - poinformowała, lekko zielona na twarzy. - Co to za księga? Potrafisz czarować? - zapytała kobieta, podchodząc nieco bliżej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Percival zupełnie nie przejął się tym, że nazwano go złodziejem. 

- To nie kradzież, jeśli właściciel nie żyje - stwierdził - I cóż, jest to księga z zaklęciami, potrafię też czarować, problem jednak w tym, że nie do końca wszystko w niej rozumiem. Muszę na ogół tłumaczyć wszystko na bieżąco, muszę się jeszcze podszkolić - wyjaśnił. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Podszkol się szybko, najlepiej zanim zginiemy z głodu. Albo pragnienia. Albo zanim mój pan, ten obrzydliwy zbir się obudzi - odparła. - Nie, naprawdę. Czytaj tę książkę. Po jakiemu to? - zapytała, podchodząc bliżej i rzeczowo przyglądając się opasłemu tomiszczu. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Z pragnienia raczej nie umrzemy. Ta butelka którą wcześniej radośnie wypiłaś codziennie napełnia się świeżą wodą - rzucił po czym wyjął książkę i zaczął szukać jakiegoś zaklęcia które albo pomoże mu we wspinaczce, albo da mu szansę jakoś stąd wylecieć. Ewentualnie teleportacja też wchodzi w grę. - Starożytny Shurimiański. Jeśli znasz, możesz mi pomóc - stwierdził. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieokrzesana kobieta wyrwała Percivalowi księgę z rąk i zaczęła ją wertować. Każdy jej ruch, nawet przekładanie stron tomiszcza krył w sobie całkiem widoczną brutalność, może nawet gniew. Klapnęła na piach, siadając ze skrzyżowanymi nogami. 

Paręnaście długich minut później coś się wydarzyło.

- Ha! - odezwała się kobieta triumfalnie. Wstała, dziarsko podeszła do kupca i wcisnęła mu księgę w ręce. Siła uderzenia wypchnęła mu powietrze z płuc. - Czytaj! - rozkazała, pokazując palcem jeden akapit pod koniec książki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ostrożnie. Ta książka jest delikatna, jak ją uszkodzisz to marne szansę, żeby znalazł taką drugą - wycedził, wyraźnie podirytowany. Ale ostatecznie i tak obserwował jej ruchy, z każdym gwałtownym ruchem, jego stres rósł. Uspokoił się dopiero gdy księga została mu ponownie wciśnięta do rąk. Obejrzał ją szybko, żeby upewnić się, że strony są całe a potem spojrzał na wskazany akapit i zaczął go czytać. Nie wiedział jakie to będzie zaklęcie, ale może faktycznie wybrała coś przydatnego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jak tu zostaniemy na zawsze, to ci się nie przyda - odparła. 

Zaklęcie spowodowało, że piach wzbił się w powietrze. Widoczność została gwałtownie przerwana i zapanował chaos. 

Percivala poderwało w górę tak nagle, że żołądek aż podszedł mu do gardła. Stracił całkowicie poczucie orientacji, uderzył o coś lekko, a potem nieznajoma siła rzuciła go na... Piach. 

Na zewnątrz, poza grobowcem. Byli na powierzchni. 

Nieznajoma zmartwychwstała leżała nieopodal, krztusząc się piaskiem. Brutalnie bo brutalnie, ale zaklęcie pomogło i nie byli już uwięzieni. 

Kobieta podniosła się, ocierając twarz z kurzu. Była bardzo wysoka i bardzo szczupła - jej proporcje były nieco inne niż proporcje zwykłego człowieka, włączając w to niebywałe długie palce. 

- Żeby Demacjanin miał w palcach iskrę do magii? Kto by pomyślał - stwierdziła, patrząc na mężczyznę nieco bardziej przychylnie, może nawet i z pewnym szacunkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Percival zaśmiał się donośnie, zadowolony z faktu, że udało mu się wydostać. Podniósł się i otrzepał a potem rozejrzał. 

- Żaden starożytny grobowiec nie uwięzi Percivala na stałe - zaśmiał się raz jeszcze. Spojrzał na kobietę i uśmiechnął się zawadiacko. - Jestem wszechstronnie utalentowany - oznajmił, ale zaraz potem ukłonił się. - Jednak, bez twojej pomocy nie udało by się nam wyjść więc muszę złożyć ci moje wyrazy podziękowania - powiedział. 

Zaraz potem wyprostował się i ukrył książkę do torby. 

- No ale skoro już się wydostaliśmy, może wiesz czy nie ma tam czegoś ciekawszego? - zapytał. A potem rozejrzał się w poszukiwaniu swojego przewodnika. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nim odpowiedziała kobieta, odezwała się ziemia, a właściwie coś z głębi ziemi. Ziarnka piasku, póki co zatrzymane, zaczęły opadać do tworzącej się na nowo dziury. 

Twarz nieznajomej pobladła, jakby w momencie straciła krew z organizmu. Oczy otwarły się, jakby miały wypaść z oczodołów. Kobieta doskoczyła do Percivala i pociągnęła go za rękę, żeby odbiec jak najdalej od nadchodzącej katastrofy. 

Z wnętrza ziemi wydobył się stłumiony ryk. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Percival nie zamierzał marnować czasu i rzucił się pędem za kobietą. Nie wiedział czy był od niej szybszy czy wolniejszy, ale na razie nie było to istotne. Po prostu chciał oddalić się od swojej potencjalnej śmierci drugi raz. Nie zamierzał też na razie zadawać pytań odnośnie tego czy to był ten jej mistrz, ale wnioskując po reakcji to mogło być to.

Jeśli dotrą do miejsca gdzie ziemia nie będzie się zsuwać i będzie miał okazje zapytać, zapyta "co to było?" 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy już zdawało się, że poszerzająca się dziura ich pochłonie i pogrzebie w piachu, stanęli na pewnym lądzie i rozległa się cisza. Bardzo nienaturalna cisza. 

- Musimy jak najszybciej się stąd wydo... - Okręciła się wokół z wyrazem twarzy jakby ktoś jej dał siarczysty policzek. Potem spojrzała na Percivala pytająco. - Co tu się stało? Gdzie jest miasto? Gdzie są ludzie? 

Ważną informacją mogło być też to, że przewodnika Percivala ze swoim Dzielnym i Niepokonanym Rumakiem Bojowym nie było nigdzie wokół, co pozwalało sądzić, że zwiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jeśli się nie mylę najbliżej mamy do Nashramae. To portowe piasto. Blisko może też być Zuretta, ale jeśli się nie mylę wciąż mamy do niego dalej niż Nashramae. Niezbyt dobrze orientuję się w okolicy, zwłaszcza, że wszędzie jest piach. No ale do Nashramae mamy dzień drogi... na jaszczurze z Noxus... - rozejrzał się i przetarł dłonią twarz. - Dobrze, że jeszcze nie zapłaciłem... No cóż, nie ważne. Powinniśmy ruszyć na wschód, nie wiem ile zajmie droga na nogach ale mam manierkę która codziennie produkuję wodę. Gorzej z prowiantem i skwarem - westchnął i zajrzał do księgi w poszukiwaniu jakiegoś zaklęcia które powiedzmy stworzy mu stół pełen jedzenia. O tak sobie po prostu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaklęcie i owszem, znalazło się - problem polegał na tym, że jedzenie mogło zostać przetransmutowane z innych składników organicznych, jadalnych dla człowieka, a wokół był tylko piach i skały. No i zapewne małe pustynne żyjątka, obecnie ukryte. 

- Pamietam, że mojego mistrza pogrzebano tu, bo zdradził cesarza. Pamiętam, że zapanował chaos, ale nie sądziłam, że wszystko zostanie zniszczone. Że Shurima upadnie. Nie znam miast, o których mówisz, Demacjaninie. Wiem tylko, że jeśli te miasta nie mają potężnych magów, a my w porę nie ostrzeżemy ich przed nim... - tu wskazała na lej w piachu - To będzie bardzo, bardzo źle. 

 

Udało im się dotrzeć do niewielkiego kanionu, gdzie mogli przeczekać skwar i przenocować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...