Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
KougatKnave3

Przepowiednia [Z] [Adventure] [War] [Shipping]

Recommended Posts

Historia opowiada o poczynaniach Mane 6, po wydarzeniach znanych nam w "Canterlot Wedding". Changelingi ukrywają się (Choć nie na tyle by się pokazać w ficu), bohaterki wraz z nowo poznaną przyjaciółką odkrywają tajemniczą jaskinie która należała do "Pradawnej Humanoidalnej Rasy" która rządziła kiedyś na ziemiach Equestri. Powierniczki podczas przeczesywania grobowca znajdują coś czego się spodziewać nie da, a w języku PHR nazywa się "Sendirios Elimentos", w tym starożytnym artefakcie jest przestroga która wkrótce się ujawni.

[To jest mój pierwszy Fic więc poproszę o trochę wyrozumiałości]

Część 1 Jaskinia Everfree
Część 2 Powstanie
Część 3 Natura
Część 4 Incydent Rzeszy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dołączona grafika


30 sekund przeglądania...

"patrzała się"

Oh lawd. Poza tym, po każdym myślniku musi być spacja. Po każdym. Są też błędy interpunkcyjne, zapewne wiele, jeśli od razu jakieś zauważyłem. Ortograficznych nie widziałem.

O treści nic nie powiem, bo nie czytałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

miło mi że komuś się podoba. Oczywiście treść wielokrotnie zmieniałem. Początkowo to miała być kontynuacja My little Dashie kiedy to Dashie przypomniała sobie o jego ojcu z ludziego świata przy pomocy pewnego naukowca (później imię zmieniłem na Nonejack, choć pierwotnie nazywał się BlackStar). Historie fica wymyślałem i poprawiałem przez okrągły rok, aż doszło do obecnego stanu. Wiele pomysłów odrzuciłem (np. to że Rainbow Dash rozgniewana tym że przyjaciółki ją okłamywały, stała się przywódca Renegatów, którzy później prowadzili ataki Terrorystyczne na Equestrie), niektóre po prostu pozmieniałem (np. BlackStar'a na Nonejack'a) i dodałem wiele nowych (np. Przepowiednia zagłady Equestri). Można powiedzieć że tego fica opracowywałem rok i mam już gotową całą fabułe i wszystkie części w głowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błędy interpunkcyjne i ortograficzne strasznie rzucają się w oczy, więc znajdź korektora albo sam je popraw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsza rzecz - przeczytałem temat zanim otworzyłem fika. Dowiedziałem się o rzekomej masie błędów. Ale dalej chciałem go sprawdzić, bo a nóż widelec na coś się ta moja uhełmiona głowa przyda? Może jeszcze nie wszystkie usterki wychwycone?

Potem otwieram i co? Brak możliwości dodawania komentarzy! No jak Pana kocham! Skoro człowiek coś wychwyci, to dlaczego odbierać mu możliwość zwrócenia na to uwagi w tak wygodny i bezpośredni sposób, jakim jest bezpośrednie komentowanie dokumentu?! Przecież na takie właśnie okazje Google Docs przewidziało tę opcję (może nie spodziewali się akurat fików o magicznych, mówiących kucykach, no ale...).

No ale dobra, poczytamy, zobaczymy. Skoro pracowałeś nad tym fanfikiem ROK, to nie omieszkam w najbliższym czasie czegoś do ciebie skrobnąć. Może nawet w tym poście, zobaczymy...

BTW - czy mi się zdaje, czy te fiki czyta ZNIKOMA część tego forum? Tak jakby ludzie poświęcali czas i kreatywność po to, aby paręnaście osób (mówiąc kolokwialnie) looknęło i zapomniało, a kilka zostawiło jakiś tam kometnarz. Trzeba zrobić jakąś akcję reklamową tej sekcji, jakem Paladyn...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem 1 rozdział - masa błędów, mimo upływu tych 2 miesięcy, zostały te, o których tu wspominano, więc zakładam, że nic nie zostało zmienione. W dodatku duże ilości powtórzeń, używaj synonimów! No i źle sformatowany tekst. Każda kwestia nowej postaci musi być w nowym akapicie, takim z wcięciem tabulatorem. Inaczej na mobilnej wersji Drive to wszystko jest jednym ciągiem a i na normalnej wygląda chaotycznie (:discord:). 1 rozdział to ściana tekstu, już i tak lepiej, że w drugim, do którego tylko zajrzałem, są w ogóle jakieś akapity. Na pewno coś takiego nie zachęca do kontynuowania czytania. Jeśli chodzi o fanfiki, to przydałaby się strona w stylu fimfiction.net z możliwością szukania fanfików wg. oceny i pobrania całego w e-bookowym formacie. Ja czytam prawie wyłącznie fanfiki po angielsku, ponieważ mogę sobie pobrać wszystkie rozdziały w 1 pliku za 1 kliknięciem i po ocenie widzę, czy coś warto przeczytać

Share this post


Link to post
Share on other sites

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=4UpxHqmzwfw



Nie dotrwałem nawet do końca 1 strony. Znajdź korektora. Wytrwałego korektora.

Pomyślałem, że trochę Ci pomogę, więc zrobiłem kopię dokumentu, żeby móc dodawać w niej komentarze - później bym to wysłał albo tutaj zamieścił, tak abyś mógł usprawnić swojego fika.

Problem w tym, że wymiękłem. Było tego tak dużo, że (skoro i tak zrobiłem już własną kopię) zacząłem po prostu poprawiać tekst. Poniżej macie to, co mi z tego wyszło.
EDIT: ok, widzę że rano już trochę poprawiłeś. Na przykład zmieniłeś czas z dnia na "póżną noc, a właściwie 5.30" oraz (co najistotniejsze) dodałeś akapity. Rozumiem że to dzięki uwagom Criusiera. Ale poza tym nic nie ruszone, a szkoda.



Później napiszę o fabule i innych jeszcze kwestiach. Może nawet w tym poście.
Była ciepła noc, około 5:30 nad ranem. Twilight i Spike wybrali się na polanę koło domku Zecory, by zebrać składniki do zrobienia Herbatki ziołowej.
-Daleko Jeszcze? - spytał Spike zmęczonym głosem
Lawendowa Klacz westchnęła z dezaprobatą.
-Spike, pytasz się oto co 5 minut a odpowiedź zawsze jest ta sama! - odpowiedziała ostro - Tak, daleko.
-Wybacz, po prostu nogi mnie bolą od tego marszu, nie możemy sobie zrobić małej przerwy?- zapytał smok z nadzieją.
-Zioła, któych potrzebujemy, widać tylko wcześnie rano i pokazują się jedynie na godzinę. Jeśli się teraz zatrzymamy, spóźnimy się – rzuciła Twilight, nie oglądając się za siebie.
Po kilku minutach doszli do celu. Wyglądało na to, że przyszli w odpowiednim czasie. Czerwone zioła o niebieskich plamkach wyłaniały się właśnie z ziemi, rozwijając liście.
-Dobrze, zdążyliśmy - westchnęła z ulgą klacz i wskazała kopytem na prawo - Zbierzmy trochę z tamtej grządki.
-A czemu nie wszystko od razu? – z zaciekawieniem zapytał Spike
-Myślisz że tylko my pijemy herbatę z tych ziół? Zecora i inne Kucyki też z nich korzystają – odpowiedziała Twilight - Lepiej weźmy się do roboty.
Po godzinie kwiaty zaczęły chować się pod ziemię, pozostawiając po sobie pustą polanę.
-Uff, wystarczy tego na tydzień lub dwa – powiedział zadyszany Spike, wrzucając ostatnie zioła do koszyka.
-Mmm... Nie mogę się doczekać tego zapachu kiedy w końcu zaparzę tę herbatę - rzekła bibliotekarka rozmarzonym głosem.
-Nieważne co się zrobi, te kwiaty zawsze będą śmierdzieć - Spike chwycił się szponami za nos, chcąc choć trochę stłumić nieprzyjemną woń.
-Zdrowe rzeczy nie muszą być smaczne Spike - przybrała profesorski ton - ważne by kucyki czuły się od nich lepiej...
-Zaczyna się – mruknął cicho smok, wywracając oczami.
Była ciepła póżna noc, a właściwie 5.30, Twilight i Spike wybrali się na pole koło domku Zecory, by zebrać składniki do zrobienia Herbatki ziołowej.
-Daleko Jeszcze?- spytał się Spike
-Spike pytasz się oto co 5 minut a ja odpowiem ci to samo, Tak Daleko jeszcze - nerwowo odpowiedziała Twilight.
-Wybacz, po prostu mnie nogi bolą od tego marszu, nie możemy sobie zrobić małej przerwy?- z nadzieją zapytał Spike
-zioła które są potrzebne na herbatę, widać je tylko wcześnie rano i pokazują się jedynie na godzinę, spóźnimy się jeśli się teraz zatrzymamy – negatywnie odpowiedziała do Spika.

Po kilku minutach doszli do celu, pole koło chatki Zecory wygląda na to że przyszli w odpowiednim czasie, zioła wyłoniły się z ziemi, są koloru czerwonego o niebieskich plamkach,
-Dobra wyłoniły się, zbieramy prawą stronę pola –powiedziała Twilight
-A czemu od razu nie całe pole –z zaciekawieniem zapytał Spike
-Myślisz że tylko my pijemy tę herbatkę, Zecora i inne Kucyki też korzystają z tej rośliny do naparzenia Herbaty –odpowiedziała Twilight,
-Lepiej weźmy się do roboty –dodała potem.

Minęła godzina od kiedy kwiaty zaczęły się wyłaniać, powoli zaczynają się chować pod ziemie,
-uff, wystarczy tego na tydzień lub dwa –powiedział zadyszany Spike
-mmm Nie mogę się doczekać tego zapachu kiedy będę parzyła sobie tą herbatkę - dodała Twilight
-Nieważne co się zrobi te kwiaty zawsze będą śmierdzieć -dodał Spike zatykając nos
- Zdrowe rzeczy nie muszą być smaczne Spike, ważne by sprawiały kucyki o lepszy nastrój odpowiedziała na pytanie Spike
-zaczyna się –cicho powiedział Spike.

Share this post


Link to post
Share on other sites

...

"Nie wymieńkaj Fluttershy..."

"...a większe pomieszczenia były oparte o drewniane belki..."

"Dobra znając tą rasę musi być tutaj rozkład pomieszczeń"

"Darling podeszła i zaczęła czytać inskrypcje..."

"musiałabym zaglądnąć do drzewa genealogicznego"

"stworzenie wskoczyło na głowę i zaczął wbijać mu tą rzecz do głowy."

"Liz Zaan- – powiedziała ta istota, po tych słowach wyjęła składaną tarcze[???] i się za nią schował"

"Smok chciał się wystartować"

"istota podniosła miecz i tarcze, i kontynuował kierunek"

"Nazwiska są zgodne, ale Niewinem czy to mój przodek"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakoś się przebiłem przez ów... twór. Przyznam, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z czymś podobnym :twibroken:

Pierwsza rzecz – jestem niemal pewien, że jest to mniej czy bardziej zakamuflowany troll i w sumie nie wiem nawet, czy wypada mi to komentować. Dlaczego nie kupuję tłumaczenia o dysortografii? Z prostej przyczyny. Proszę przejrzeć sobie posty autora, nie tylko w tym temacie, czy statusy. Już? Dobrze. A teraz zajrzyjcie Państwo do tekstu. Nie wierzę w aż taki rozrzut w formie, ba, decydowana większość błędów wydaje się być popełniona intencjonalnie. Jak można notorycznie umieszczać w zapisie dialogowym dywizę, a po niej półpauzę? Jak wiele razy można zapisywać końcówki „-ął”, „-ęła” jako „-czoł”, „-czeła”? Jak wiele liter można pożreć w trakcie pisania albo jak wiele znaków interpunkcyjnych zgubić? Nie wspominając już o spontanicznym słowotwórstwie, licznych literówkach, czy błędnie zastosowanych słowach, błędnych odmianach, gryzącym się szyku, fatalnie skonstruowanych zdaniach i co nie tylko.

 

Rozumiem – pierwszy fanfik, bywa. Ale jakoś dziwi mnie to, jak można pisać całkiem poprawne, także pod kątem składni, posty, ale nie fanfiki w dokumentach google. Co więcej, gdy widzę w jak podstawowych słowach błędnie znalazło się np. „u” otwarte, bądź „ż” zamiast „rz”, no i jak licznie to występuje, niezwykle trudno mi zastosować taryfę ulgową z tytułu pierwszego fanfika, bo... nawet pierwsze fanfiki, nawet w roku 2012, NIE powinni tak się prezentować. Mogą mieć błędy, mogą być niedopracowane, ale na litość, nie w takim stopniu :facehoof: Nie umniejszajmy początkom naszego fanfikopisarstwa, ok?

 

Druga rzecz – pierwszej części opowiadania nie doczytałem. Dlaczego, zapytacie? Odpuściłem sobie w momencie, w którym dialogi, pomijając to, w jakim stopniu dominują one nad opisami, przestały być oddzielane i zlały się w jedną, niewyjustowaną masę, ścianę tekstu, przy której nie miałem pojęcia co kto mówi, ani co się dzieje. Po prostu nie, mam pewne limity i to była właśnie jedna z tych sytuacji, w których darowałem sobie dalsze czytanie, gdyż nie tylko był to kolejny maraton tragicznych błędów wszelakiej maści, ale po prostu frustrujące doświadczenie, na które żal mi było przeznaczać czas.

Ale resztę doczytałem. Bałem się, że następne części także okażą się nieczytelnymi ścianami tekstu, gdzie ubogie opisy zmiksują się z dialogami, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

 

O, kwiatek z pierwszej części?

 

Cytat

„Na wszelki wypadek bądźcie godowe na wszystko ”

 

Ogólnoequestriański program powiększania populacji czas zacząć? :molestia: Celestia widać potrzebuje więcej płatników składek Celestii :lol:

 

No dobrze, pewnie chcecie, abym mimo wszystko opowiedział Wam ten fanfik i skomentował co nieco jego treść. Zatem, z tego, co wyniosłem z pierwszej części, w Ponyville zjawia się Daring Do z pewną mapą, na której wskazane jest położenie jakiegoś ukrytego skarbu. Albo czegoś. Już sam nie wiem, tak ciężko spamiętać treść opowiadania. Istnieje takie angielskie słówko „forgettable” i tutaj pasuje ono znakomicie. W każdym razie, bohaterki ruszają do Everfree, do groty, w której natrafiają na trudności, których Państwu nie przybliżę, gdyż był to ten moment, w którym dałem sobie spokój z czytaniem pierwszej części. Nie wiem też, jaki był rezultat tejże wyprawy pełnej przygód, ale zgaduję, że postacie dowiedziały się o czymś albo coś znalazły, nie wiem.

 

Za to wiem, co jest grane później. Część druga atakuje nas nowymi postaciami, a także ich motywacjami, które z czasem doprowadzą do powstania... tego, no... tego z tej kolejnej, rozumnej rasy. Tego, co okazał się potem Zwiastunem i miał nadzwyczajne moce... Wiecie, ten co zamiast przednich kopyt miał dłonie i był humanoidem...

 

Nonejack, tak się zwał. Główny protagonista, wokół którego krąży cała afera... także okazuje się być kimś, o kim łatwo zapomnieć. Za to trudno zapomnieć o sprawcach całego zamieszania.

 

Cytat

„W tym kanionie mieszkał naukowiec który nazywał się Doktorek, wraz z jego „Osiłkiem” Gryfem Alfredem von Młotem.”

 

Cytat

„Od ponad 3 lat stara się stworzyć coś czego nikomu się jak dotąd nie udało, a mianowicie – Życie z probówki.”

 

Cytat

„Führer ma do pana zaufanie, ja też, Ale reszta imperium patrzy na to gniewnym wzrokiem”

 

Spisek Rzeszy (serio) mający na celu uwolnienie mocy pewnego kryształu (zapomniałem nazwy, zostaje wspomniana później), z pomocą której Equestria przestanie istnieć. Tak mi się zdaje. W każdym razie, okazuje się, że przedstawiciela zapomnianej rasy można odtworzyć/ sklonować, korzystając z tego, co swego czasu ów doktorek skradł, łącząc to z DNA naszych głównych bohaterek. Dlaczego akurat ich? Nie wiem, są specjalne. Tak czy inaczej, pod przykrywką prowadzenia badań nad wskazywaniem drugiej połówki na podstawie materiału genetycznego (ok, tutaj straciłem ostatnie złudzenia, jakoby historia ta była pisana na poważnie), Doktorek pozyskuje DNA każdej z postaci, w postaci kosmyków włosów, w związku z czym przeprowadza eksperyment, który kończy się powodzeniem, a czytelnik...

 

Cytat

„Zniszczone, wszystko zniszczone. Całe laboratorium jest ruinom, tylko pracownicy ocalali.”

 

...doznaje flashbacków z crappypasty pt: „Instant Death Desease” :rdderp: Niemniej, następuje test umiejętności uzyskanego w ten sposób istnienia.

 

Cytat

„-Pamiętaj Nonejack. To jest wróg on cie obraża, zniszcz go- 

-Tak panie- powiedział. Nonejack, takię dostał imię od doktorka.”

 

Nonejack – bo takie imię otrzymał – sprawdza się znakomicie. Ale niestety, ponieważ powstał z DNA Mane6, posiada emocje i odczucia, toteż waha się, przez co nie udaje mu się pomyślnie ukończyć testu.

 

Cytat

„ Nie wiedział czym zawinił, co zrobił źleżle że go stwórca odesłał do pokoju.”

 

Jeżeli pamiętasz czasy, w których stwórca za karę zsyłał potop, plagi, mieszał języki, to miałeś [email protected] dzieciństwo :D

 

Cytat

„ Dostał pożądny ochrzan od Führera za jego bezinteresywność.”

 

Ale udaje mu się uciec! Wprawdzie nie bez poniesienia pewnych obrażeń, ale...

 

Cytat

„ Już po dniu NJ mógł wstać z łóżka co lekko zaszokowało pegazicę, ale on jej wytłumaczył że umię szybko się regenerować.”

 

Oczywiście nasi antagoniści prędko wpadają na trop zguby i manipulują pozostałymi bohaterkami (tzn. Mane6 minus Fluttershy, która opiekuje się Nonejackiem), by zaprowadziły ich do celu ;)

 

Cytat

„-Dziękuje za pomoc Rzeszy, kochane. Dzięki wam Equestria upadnie tak szybko jak tylko powstała-”

 

Jednak nic nie przychodzi z łatwością i nasz dzielny Nonejack pokonuje niegodziwych niegodziwców, lecz Doktorkowi udaje się zbiec. Dokąd? To jest nieważne. Ważne, że Twilight pisze list do księżniczki Celestii, a przyjaciółki postanawiają zapoznać się z Nonejackiem i w dowód wdzięczności, pomóc mu odnaleźć swe miejsce w Ponyville.

 

Część trzecia to w zasadzie odnajdywanie się głównego bohatera w SPA Ponyville oraz zapoznawanie się z nowymi kucykami. Oprócz tego, szuka sobie pracy, takie troszkę [Slice of Life], w sumie nawet w porządku. Nic takiego się nie dzieje, aż podczas snu Nonejack doznaje wizji, która (chyba) okazuje się być tytułową przepowiednią. Otrzymujemy kilka poważnych rewelacji, które przygotowują grunt pod czwartą, finałową część tego opowiadania.

 

Cytat

„-Istnieje wymiar egzystęcji wykraczający poza wasz świat. Nie potraficie go sobie nawet wyobraźić. Jestem ponad wami. Jestem Zwiastunem- odpowiedział 

-Czego chcesz od nas?- spytała się Celestia

-Życie organiczne to mutacja, przypadek. Wasza egzystęcjia jest mierzona w latach i dekadach. Więdniecie i umieracie- odpowiedział Zwiastun

-Czy ty jesteś jakomś starą rasą?- zapytała się ponownie Celestia”

 

W odprawie uczestniczy także księżniczka Celestia :woops:

 

Cytat

„Kiedy skończył myśleć zauważrzył że Ccelestia wyszła. Podszedł do Twilight”

 

Odpowiednio szybko okazuje się, że Doktorek już rusza do ataku. Po co? A dlatego, że nie może sam wykorzystać mocy kryształu (nie, nie wydaje się Wam, ten wątek naprawdę pojawił się znikąd), to by było zbyt proste. Tylko Nonejack ma dość energii, by móc to zrobić.

 

Cytat

„-Skądś musiał wziąść moje DNA. Nie ma mowy by zrobił identyczną kopie mnie bez kawałka mnie. (...)”

 

Cytat

„(...) NJ zna tamteę tereny więc przeprowadzi nas przez półapki (...)”

 

Cytat

„-Ten Katros? Ten stwór który jest wielkości Wieży pałacowej?- spytała się Twilight”

 

Jak widać, droga do ostatniego bossa jest trudna i wyboista, lecz nie widzieli jeszcze Państwo wszystkiego ;)

 

Cytat

„Dochodzili już do drzwi wejściowych, NJ był pewny ze Doktorek zmienił zamki w drzwiach.”

 

Gdyby nadciągała w moją stronę sztuczna istota o wielkiej sile, posługująca się potężną magią, ja też po prostu wymieniłbym zamki w drzwiach, to na pewno ją powstrzyma :chrysalderp: Niestety, plan Doktorka przewidywał całkowite pozbycie się klamek (jak tak dalej pójdzie, to ja wyląduję w pomieszczeniu bez klamek :burned:), toteż nasi bohaterowie dostają się do serca sekretnej bazy. Tak dochodzi do ostatecznej konfrontacji, której rezultat okazuje się do bólu przewidywalny i w zasadzie osobiście nawet przepadam za podobnymi motywami, lecz tutaj zostało to wykonane tak fatalnie, że zamiast się zasmucić, westchnąć za głównego bohatera, wysnuć jakąś refleksję, mogłem się tylko roześmiać.

 

Szanowni Państwo, oto jak w tej historii pełnej przygód budowane jest napięcie i akcja:

 

Cytat

„-Możesz jeszcze wrucić na ścieszkę dobra, nie jest zapóżno- powiedziała Twilight

-Jesteś podobna do tej małej pindy, więc zginiesz jako pierwsza. Straże!!- Krzyknoł Doktror. Chwile póżniej przyjaciele zostali otoczeni przez 14 Gryfów, które były gotowe do zaatakowania grupy. Wkońcu ruszyły naprzód by zlikwidować swoich wrogów, tak samo jak ostatnio NJ za pomocą telekinezy miotał nimi na lewo i prawo, ale tym razem byli bardziej nachalni. NJ zauważył że doktorek prubóje uciec, wskoczył na podest przed nim.”

 

Natomiast tak przedstawiają się bolesne rozstania:

 

Cytat

„-Żegnajcię. Znajomość z wami to był zaszczyt- powiedział, drzwi do pomiesczenia zamkneły się, te drzwi były przejzroczyste. To pomieszczenie nagle zaczeło się unosić ku górze. Twilight popaczała na swoie przyjaciółki

-Dobra musimy uciekać- powiedziała. Wszystkie ruszyły do ucieczki z kanionu.”

 

Nie to, że jestem złośliwy – powiem wręcz, że widzę tutaj pewne ciekawe pomysły, a fanfik, najwyraźniej, posiada wprowadzenie/ początek, przedstawienie antagonistów oraz nowego protagonisty, problemu, a także pomysły na zwrot akcji, mikroświatotworzenie, motyw przygody, całość wydaje się zmierzać do punktu kulminacyjnego i zakończenia. I to oceniam jak najbardziej na plus, oczywiście, że tak. Samo w sobie, jest jakąś-tam koncepcją na fabułę oraz konstrukcję opowiadania. Powiem nawet, że jak na stare czasy, była to „zwykła” historia, natomiast dzisiaj... Moooże, jakby nad tym popracować, ubrać w inne słowa, realia, wymienić co niektóre postacie, to kto wie?

 

Niestety, wykonanie jest poniżej wszelkiej krytyki i gdyby nie pewne przebłyski, o których wspomniałem powyżej, w stu procentach byłbym pewien, że to trolling. A tak, to... pozostaje pewne ziarno niepewności. Wierzę, że cytaty, które przytoczyłem, ukazują Państwu z jakimi błędami mamy do czynienia, natomiast cytować kolejnych przypadków nie ma sensu, gdyż o wiele efektywniej będzie zacytować cały tekst, albo po prostu zaprosić do kliknięcia w linki. Naprawdę, pod kątem formy i stylu, jest aż tak źle :bemused:

 

Fabuła, sama w sobie, posiada pomysł, a także motywy, które moim zdaniem są fajne i z których da się sklecić ciekawą historię, lecz forma jest tutaj tak tragiczna, że nie jestem w stanie na poważnie polecić tego opowiadania nikomu, wliczając w to wszelkich ciekawskich. Zapomnijcie o klimacie, czy interesujących kreacjach postaci, dobrze, że tempo akcji, o ile za szybkie, o tyle przynajmniej pozostało w miarę jednostajne na przestrzeni całego fanfika. Można pośmiać się z błędów, można pożartować z tego, jak źle jest to napisane, lecz poza tym, to po prostu strata czasu. Szkoda, wielka szkoda.

 

Chwila... no, może za mały plusik odhaczę Nonejacka. Żaden cud, ale spełnił swoje zadanie, jako nowy protagonista. Co jeszcze, co jeszcze... Kreacje kanonicznych bohaterek, o ile śladowe, o tyle zdają się pasować do ich serialowych odpowiedników. Miła rzecz z tymi listami do Celestii, przypomniało to bardzo o pierwszych sezonach. No i to chyba wszystko.

 

Poważnie, nie mam nic do dodania. Omijać szerokim łukiem :twilight6:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...