Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Guciowata

Jedyny kucyk wśród ludzi.. [NZ][Fantasy]

Recommended Posts

https://docs.google.com/document/d/1Gh5BJhnOQ5Ztl_7_OM7HKGURgKUFWiJlNY04kFaeKZ0/edit#

 

 

Dodaję jeszcze raz bo został usunięty:

Opowiedzieć Wam chcę historię mojego dzieciństwa. Otóż.. działo się to, gdy miałam czternaście, może piętnaście lat. Nie byłam zbyt śmiała - raczej cicha, spokojna, zamknięta sama w sobie. Moim ulubionym przedmiotem szkolnym była plastyka ponieważ już od najmłodszych lat uwielbiałam rysować i szło mi to chyba najlepiej z całej klasy. Nienawidziłam WF- u, ponieważ niezbyt dobrze szły mi gry zespołowe, bieganie, czy inne tego typu ćwiczenia. Mogło być to spowodowane tym, że nie lubiłam się przemęczać ale wolałam siedzieć cicho i malować. Nie byłam także zbyt lubiana - miałam właściwie jedną przyjaciółkę na którą mogłam zawsze polegać i która mnie wspierała. Inni tylko wyśmiewali się ze mnie, dokuczali mi, czy nawet krzyczeli na mnie. Bardzo często płakałam w domu, czasem nawet w szkole. Nie mogłam ich wszystkich znieść. Pewnie też się zastanawiacie jaki był główny powód naśmiewania się ze mnie - kochałam nad życie My Little Pony. Jak już wiecie, byłam zbyt nieśmiała by wyjaśnić im, że nie mają się z czego śmiać. Właściwie, to ja powinnam się z nich śmiać bo oni śmieją się z czegoś, z czego tak właściwie nigdy nie oglądali. To tak, jakbym wyśmiewała się z ludzi bo jedzą czekoladę, sama nigdy jej nie próbując...




Zawsze myślałam jak to jest być kucykiem - wszyscy się szanują i kochają, są dla siebie mili i mieszkają w przecudownym, kolorowym świecie, jakim jest Equestria. Pragnęłam choć na jeden krótki dzień stać się jednorożcem, pegazem czy ziemnym kucykiem. Pamiętam nawet dzień, który zmienił moje życie. Zresztą.. kto by takiego dnia nie pamiętał...


Było wtedy zimno i wietrznie, ledwo doszłam tego dnia do szkoły. Pani oddawała nasze testy z chemii. Miałam najniższą ocenę z całej klasy. Nawet najgorsze nieuki miały przynajmniej czwórki. A ja? Dostałam jedynkę z wykrzyknikiem - zero punktów na 30. A co najgorsze - nie mogłam tej oceny poprawić. Chociaż nie, najgorsze było to, że cała klasa zaczęła się ze mnie śmiać
-Hahaha! Taki łatwy sprawdzian, a ty dostałaś pałę! Na pewno się nie nauczyłaś! Zaraz, czym byłaś tak zajęta? Niech zgadnę... oglądaniem tych swoich durnowatych bajeczek? Jesteś żałosna! Ha! Kucyki Pony! To bajka dla malutkich dziewczynek! - Ta Wiktoria to strasznie wredna była (i pewnie nadal jest..). Pewnie nawet nie wiedziała co to uczucia. Pewnie sama ich nie miała... A ja? Ja nie mogłam tego wszystkiego znieść. Był to dla mnie zbyt duży ciężar. Chciałam coś odpowiedzieć, też z niej się pośmiać ale.. nie mogłam. Moja dusza ogarnięta była smutkiem. Nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Płakałam i płakałam, moja twarz była cała mokra, a na dodatek Wiktoria śmiała się ze mnie jeszcze bardziej. Nagle moja dusza jakby chwilowo się wyłączyła i pogrążyłam się w przemyśleniach... Byłam okropnie smutna, czułam się strasznie nieswojo. Chciałam zamienić się w pegaza i polecieć hen daleko, uciekając w ten sposób od moich problemów. Zamienienie się z jednorożca też mogłoby pomóc, ponieważ mogłabym się przeteleportować. Uświadomiłam sobie jednak, że jest to realnie niemożliwe, przez co byłam jeszcze bardziej smutna. Potem zdawało mi się że jestem samotną pegazicą siedzącą pod drzewem, w cichym, pięknym i opuszczonym lesie. Mimo iż był nadzwyczaj przepiękny, miał bardzo smutny wygląd. Podeszłam do grubej warstwy lian opadających z drzewa. Przebrnęłam przez nie, i moim oczom ukazał się niewyobrażalnie cudowny krajobraz - bajecznie kolorowy las, cudna, mieniąca się wszystkimi kolorami tęcza, cicho szumiąca rzeczka oraz kwiaty wszystkich kolorów. Jednym słowem - raj. Nagle moją uwagę przykuł malutki zajączek. Podbiegłam do niego, a on zaczął się ze mnie śmiać. Nie rozumiałam o co mu chodziło. Po chwili zauważyłam że cały las staje się szary i powoli zaczyna znikać, a ja zmieniałam się znów w człowieka. Zrozumiałam że wszystko to mi się tylko zdawało. Po raz kolejny pogrążyłam się w płaczu i smutku. Otworzyłam mokre od łez oczy, i zobaczyłam że wokół mojego ciała pojawia się fioletowa błyskawica, która przechodzi poprzez moje palce u stóp po sam czubek głowy. Zobaczyłam też, że zamiast nóg i rąk miałam kopyta, liliowe kopyta, błękitny ogon i grzywę oraz skrzydła. Byłam szczęśliwa jak jeszcze nigdy w życiu. Wszyscy zaniemówili i wywalili gały na wierzch. Trochę dziwnie się poczułam gdy powstała taka niezręczna cisza. Jakiś głos w mjej głowie kazał mi wiać. Nie wiem czemu, ale go posłuchałam. A że latać nie umiałam, zaczęłam biec co sił w nog... to znaczy w kopytkach.

Wybiegłam po za teren szkoły, rozłożyłam swe skrzydła i próbowałam pofrunąć. Po kilku próbach w końcu mi się udało. Nie mogłam w to uwierzyć - latałam! Cóż to za niesamowite uczucie odepchnąć się kopytami od mokrej jeszcze trawy, unieść się w powietrze, po czym unieść się w powietrze i szybować przez chmury i mknąć obok czubków drzew. Ledwo zdążyłam zauważyć że znajduję się w lesie. I to nie w byle jakim lesie - w lesie z mojej wyobraźni, lesie bajecznym i kolorowym. Tak sobie mknęłam w przestworzach i podziwiałam piękny krajobraz, wąchałam przecudnie pachnące kwiaty, a nawet weszłam do rzeki i trochę się popluskałam. Pomyślałam też, że zaraz wszystko to zniknie, a ja znów zmienię się w człowieka i przeniosę do klasy pełnej roześmianych kolegów. Zobaczyłam też nieopodal małego, białego zajączka. Myślałam że to już koniec tej pięknej bajki...
Podeszłam do zająca i powiedziałam nieśmiało :- Um.. Czy.. Czy ty teraz zamienisz mnie w człowieka? Bo.. Jeśli miałbyś to zrobić, to zrób to teraz. No wiesz... Nie chcę się zbytnio do tego wszystkiego przyzwyczajać, by potem znów powrócić do świata ludzi..- Ale zwierzak popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem i zapytał:
- Zamienić cię w człowieka? Dlaczego niby miałbym to zrobić? Nie jestem jakimś specjalnie utalentowanym królikiem (więc jednak nie był to zając) żeby czarować. Może i mówię, ale to już zupełnie inna historia... A jeszcze mówisz mi, że chcesz być człowiekiem - smutną kreaturą żyjącą pośród wielu nikczemnych i złośliwych istot, gdzie tylko kilka z nich można nazwać dobrymi. - moje oczy posmutniały i tylko cicho odpowiedziałam:
-Oh, nie.. Ja wcale nie chcę być człowiekiem, tylko zdawało mi się...
-Tak wiem, prorocza wizja już się ukazała..
-Co proszę?
-Ehh.. Teraz to nieistotne, kiedyś to zrozumiesz...
-Ale ja chcę wiedzieć to teraz!! Dlaczego jestem kucykiem?! Czemu wcześniej miałam wizję tego dziwnego miejsca? I dlaczego rozmawiam z jakimś głupim zającem??!!
-Królikiem...
-Nieważne!! - ryknęłam poirytowana - Co to w ogóle ma znaczyć?! Wiem, na pewno mi się to tylko śni i zaraz zadzwoni budzik, pójdę do budy i jakoś spróbuję przeżyć bez większych wpadek.
-Ale...zaczekaj... - powiedziała niepewnie biała istota.
-Czego znów chcesz, smarkaty króliku??!! - sama siebie nie poznałam, ja - zawsze cicha, spokojna i miła, stałam się złośliwa, krzykliwa i nieczuła.
-Ja...ja chciałem tylko powiedzieć że...- wyjąkał, a ja ujrzałam jak jego oczy zanoszą się od płaczu. Zrobiło mi się go okropnie żal, w moich ślepiach zaroiły się łzy, po czym smutno się uśmiechnęłam i poklepałam kurdupla mówiąc:
-Ej, stary, nie martw się. Już nie będę taka nieprzyjemna, obiecuję. Zgoda? - obrażony nieco króliczek pokicał do mnie, wyciągnął łapkę i powiedział: Zgoda!
A ja nadal nie wiedziałam dlaczego tu jestem, a na dodatek - jako kucyk...

Edited by Dolar84

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy, fajny fanfic. I powiem szczerze że chcę rozwinięcia. W końcu zostawiłaś bardzo otwarte zakończenie. Błędów ortograficznych brak, a jak są to jestem zbyt ślepy. Składnia zdań fajna, historia też (mam podobnie tylko i mi na szczęście tylko dwaj idioci dokuczają), i ogólnie dobry fik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za miłe słowa. Fanfika oczywiscie dokończę, jak tylko ona odda mi zeszyt, w którym fanfika piszę (szukała w nim jakiejś inspiracji na swoje opowiadanie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wenę trzeba mieć, Mam nadzieję, że ją dostaniesz. PS. Polecam mój Fic,:pinkiederpy: Rymuję jak Zecora też.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny i ciekawy fanfik. Czekam na ciąg dalszy (:. Dziwne można by było powiedzieć że on jest o mnie xD. Też mam 1 przyjaciółkę, i też się ze mnie wyśmiewają. Chciałabym również być pegazem *-*

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yay :yay: nareszcie mogę coś napisać (koleżanka oddała zeszyt). Tak właściwie... - zaczął zaj... to znaczy królik - to nie przestawiłem się. Królik Dżilla, miło mi. -Dżilla? - spytałam z niedowierzaniem. -Dość... nietypowe imię. Pozwól że będę na Ciebie mówić Dżidżi. -Ehhh... No niech Ci będzie. - odparł. A gdy tak bliżej mu się przyjrzałam, ujrzałam że jego oczy są błękitne, a wokół jednego z nich spoczywa sobie czarna plamka. I że ma jeszcze taki śliczny, różowy nosek. Potem pokazał mi jeziorko, w którym oczywiście się wykąpaliśmy. Początkowo miała wątpliwości czy to aby na pewno dobry pomysł. Ale po chwili czułam się cudownie. Po jakimś czasie nieco zgłodnieliśmy, więc Dżilla zaprowadził mnie pod najbliższy sad, pełen przeróżnych drzew owocowych. Nie myśląc zbyt długo, zebraliśmy wiele czerwoniutkich i soczystych jabłek. Z całym zapasem tych oto przepysznych owoców, udaliśmy się do Dżillowego domku, gdzie upiekliśmy pyszną szarlotkę. Było przy tym dużo pracy i śmiechu. Potem oczywiście musieliśmy posprzątać cały bałagan, a w tym czasie szarlotka zdążyła się upiec. Nalaliśmy sobie jabłkowego soczku do szklanek i popijając go, zabraliśmy się za jedzenie pysznego ciasta. Właściwie nie zauważyłam, gdy zrobiło się późno i ze pewnie rodzice martwią się o mnie. -Wiesz Dżidżi... Ja już chyba muszę iść, rodzice pewnie się o mnie zamartwiają... -Ah, leć, leć! Ale uważaj na siebie i odwiedź mnie kiedyś! -Oh, dobrze! Do widzenia! - odpowiedziałam, chodź tak naprawdę wątpiłam że kiedyś jeszcze znajdę to miejsce. Poleciałam, chociaż tak właściwie nie wiedziałam czy potrafię wrócić do domu. Ale też ciekawiła mnie reakcja ludzi, którzy zobaczą jakiegoś latającego kucyka. A zwłaszcza rodziców i Wiktorii. Teraz będzie się ze mnie śmiać jeszcze bardziej, niż przedtem. Na szczęście było dość ciemno i pusto, więc raczej nikt mnie nie widział. Gdy zbliżałam się do domu, robiłam się coraz bardziej nerwowa, serce waliło mi jak szalone. Wreszcie dotarłam na miejsce, otworzyłam delikatnie drzwi, i ujrzałam zdenerwowaną mamę. Pomyślałam, że za chwilę zacznie krzyczeć z przerażenia, zawoła tatę i zaczną robić na mnie jakieś dziwne doświadczenia. Ale ona tylko popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, cała nieruchoma i blada na twarzy. -Czy... czy to ty? Czy to ty, Aurelio? Janusz, Aurelia się odnalazła! Gdzie byłaś? Martwiłam się o ciebie z tatą. I... - tutaj głos jej zamarł - dlaczego jesteś... kucykiem? -Ja... ja nie wiem... - wyjąkałam. Spuściłam wzrok, a moja twarz, łeb czy co to tam kucyki posiadają, nabrała zamyślonego kształtu. -Co się stało córeczko? -Dobra jestem, jestem. A to co...? - spytał mój tata, którego ledwo zauważyłam. -Co? Chyba kto... To twoja córka, Aurelia! -Aurelia?! To przecież jakaś dziwna kreatura, to nie jest moje dziecko! -Janusz, uspokój się... -Mojej córki nie ma cały dzień, ja się zamartwiam, po czym robisz mi nadzieję że wróciła, pokazując mi jakiegoś uskrzydlonego konia, i jeszcze mówisz że mam być spokojny?! -Ale tato... - powiedziałam, próbując mu wszystko wytłumaczyć. -Jakim prawem?! Jakim prawem śmiesz nazywać mnie swoim ojcem?! -Ale... to naprawdę ja - Aurelia Tifanic, twoja córka. Już nie pamiętasz jak bawiliśmy się razem, gdy byłam mała? Nic mi nie wychodziło, ale ty nie pozwoliłeś mi się poddawać. Wspierałeś mnie i wierzyłeś we mnie. Zawsze mówiłeś, że takie dziecko jak ja, to prawdziwy skarb. Naprawdę mnie nie pamiętasz, tato? - a on zaczął płakać ze szczęścia i przytulił mnie mocno, tak jak niegdyś to robił. -Kochana córeczko, ależ oczywiście że cię pamiętam! Ale... jak to się stało, że jesteś tym lub czym jesteś? Tym... pegazem? -Ja... ja naprawdę nie wiem... Dżilla powiedział żebym częściej go odwiedzała i w końcu sama wszystkiego się dowiem... -Dżilla? - wtrąciła mama - A któż to jest Dżilla? Twój chłopak? -Mamo! Nie mam chłopaka... A Dżidżi... to znaczy Dżilla, to królik. Gadający królik. -Gadający królik? Chociaż po tym jak cię zobaczyłam, to już chyba nic mnie nie zdziwi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dwie rady: Wrzuć to do Google Docs będzie się lepiej czytało. I opisy, więcej opisów to urozmaici opowiadanie. Poza tym fanfic jest bardzo dobry.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W każdym razie, ważne że się odnalazłaś. A teraz idź się wykąpać, a ja zrobię ci kolację. Dziś pójdziesz wcześniej spać. - Myślałam że dłuższy sen mi się przyda, tak więc bez gadania poszłam się wykąpać. Nalałam sobie wody tak dużo, że niewiele brakowało a zrobiłabym powódź w łazience. Po chwili zanurzyłam się w pachnącej malinami pianie. Siedziałam tak w wannie z pół godziny, aż mama zaczęła na mnie krzyczeć żebym przyszła na kolację. Wyszłam więc, wysuszyłam się dokładnie i poszłam na kolację. Kanapki były pyszne - z żółtym serem, szynką i pomidorem. Do picia było pyszne kakao z pianką. Zjadłam wszystko bardzo szybko i wychłeptałam mleko. Później poszłam na górę, prosto do mojego pokoju. Zapewne zastanawiacie się, jak pokój ten wyglądał? Na drzwiach wisiała kartka z niezgrabnie narysowaną Celestią i napisem "Witaj w Ponyville". Kiedy już się otworzyło wrota, pierwszą rzeczą jaka rzucała się w oczy, było moje wielkie łóżko oraz stosy kolorowych poduszek na nim leżących. Pośród nich znajdowała się maskotka mojego najulubieńszego kucyka - Fluttershy. Dlaczego akurat ona, spytacie? Być może dla tego, że byłam do niej dość podobna - nieśmiała i cicha. A wracając do mojego pokoju - pod łóżkiem rozciągała się długa, trochę sprana i szorstka, niebieska wygładzina przedstawiająca Rainbow Dash lecącą ku tęczy. Na biurku walały się moje kolorowe farby, kredki ołówkowe, pastelowe, woskowe, ołówki, temperówki, gumki do mazania, oraz wszelkie bloki rysunkowe. Stał tam też niedziałający telewizor i wiele płyt z muzyką klasyczną. Na ścianie wisiała tablica korkowa pełna moich bazgrołów, oraz karteczek i karteluszek z jakimiś notatkami. Oczywiście nie zabrakło też wielu kucykowych plakatów. Miałam też wielką, starą, karmelową szafę z ubraniami i dużo wieszaków z przeróżnymi torbami, torebkami, kapeluszami i chustkami. Na szafie stało też wielkie pudło, pełne starych maskotek. A półki uginały się od książek i figurek kucyków. Na suficie wisiał piękny i bardzo stary abażur, oświetlający pokój o liliowo - fioletowych ścianach.


Tak jak już mówiłam, weszłam do pokoju, rzuciłam się zmęczona na łóżko i po chwili już spałam.

P.S. Dostępne również o tutaj

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eeee... Taka jedna rzecz... jesteś kucem tak? więc... CO TO JEST!?

Kanapki były pyszne - z żółtym serem, szynką i pomidorem.

SZCZEGÓLNIE TEN DRUGI SKŁADNIK!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam pytanko... Jak mogłaś odkręcić butelkę od płynu do kąpieli, kurki od wanny, czy wytrzeć ręcznikiem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...