Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Moonlight

"Crystal Garden and Diamond Apple - the legend of Eden" - Rozgrywka (Podejście drugie)

Recommended Posts

Zadrżałam. Wzięłam wdech i wydech. Widziałam, mogłabym nawet przysiąc, coś się tam poruszyło. Lekko zmarszczyłam nosek. Dokładnie wbiłam wzrok w liście krzewu. Porozumiewanie się myślami nie było tak łatwe wtedy, gdy jestem zmęczona.

Po chwili roślina zaszeleściła liśćmi, a te z kolei rozchyliły się na dwie strony, odsłaniając osobę, która tam leżała.

- Uh - mruknęłam cicho dostrzegając tam Swifta, kuca, w którym się zakochałam, po czym dodałam głośniej: - Ekhem.

Miałam nieodpartą chęć z nim porozmawiać, tak po prostu, i dowiedzieć się, czemu mnie śledził - tak podejrzewałam. Trochę jednak przykro było mi przerywać jego sen. Wyglądał... pięknie, gdy spał.

Share this post


Link to post

Znowu jakiś głos mnie obudził. Z na wpół otwartymi oczami i jednym uchem oklapniętym spojrzałem na źródło dźwięku. O, to Softy...ZARAZ, CO?!

Eeep! - pisnąłem cicho przewróciłem się na plecy po czym zalałem się czerwienią. Jak ona mnie znalazła? Przecież byłem dobrze ukryty. Nie wiadomo dlaczego byłem...przerażony i zarazem szczęśliwy kiedy mnie znalazła- Um...dobry wieczór Softy - powiedziałem cicho , drżącym głosem. 

Share this post


Link to post

- Cz-cześć... - powiedziałam, rumieniąc się. - Um... mogę wiedzieć, c-co tu r-robisz...?

Spuściłam wzrok i zaczerwieniłam się. Nieśmiało podałam mu kopytko, by mógł podnieść się z ziemi. "Co się ze mną dzieje?!" pomyślałam. Podobał mi się. Zaczęłam mu się dokładniej przyglądać.

Share this post


Link to post

Ś...śpię. A raczej spałem- uśmiechnąłem się do klaczy i chwyciłem kopytko klaczy żeby się podnieść. Była silna. Bardzo silna. Z tego co zauważyłem pierwszy raz dokładnie mi się przyglądała. I na dodatek się rumieniła...i z mojej perspektywy wyglądało to...uroczo. I to bardzo. Również , zawstydzony spuściłem wzrok na dół i jeszcze bardziej się zaczerwieniłem. 

Edited by Symphony

Share this post


Link to post

Posmutniałam, gdy Silver przerwał pocałunek. To było naprawdę świetne! Mogłabym tak trwać w nieskończoność. On chyba też... Odsunęłam się od niego, wytarłam łzy i spojrzałam mu w oczy.

- Silver... Jesteś najlepszym i najmilszym ogierem... Jakiego miałam okazję poznać.. Tuż po tym jak na mnie wpadłeś - zachichotałam i przywołałam sobie w myślach tą sytuację. Teraz to było nawet zabawne. Szybko się do niego przytuliłam i pocałowałam w policzek. Nie wiem czemu, nie mogłam się przemóc, żeby pocałować go w usta. 

Gdy leżałam tak wtulona, kątem oka zauważyłam jego Uroczy Znaczek. Kukiełka na sznurkach. To wyglądało tak ładnie... Wtedy przypomniałam sobie, że mój bok jest pusty... Wiedziałam oczywiście czemu tak jest, ale zrobiło mi się smutno. Odsunęłam się od ogiera, ale starałam nie okazywać po sobie negatywnych emocji.

- Wiesz... Masz bardzo ładny Uroczy Znaczek - uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam w jego oczy - Szkoda, że ja nie mam żadnego talentu... Głupio mi z tym, że mój bok jest taki pusty... Czuję się z tym dziwnie - mówiłam cicho, starając się nie płakać.

Patrzyłam tylko w jego oczy nie przejmując się, czy ktoś nas widzi przez otwarcie namiotu... Wyglądałam jakbym zastygła w miejscu i nieprędko miałabym się z niego ruszyć.

Share this post


Link to post

-To, że twój bok jest pusty, nie znaczy, że jesteś dziwna. Ja swój odkryłem w wieku 14 lat- powiedziałem do Snowy- To trochę późno.

 

Spojrzałem na Snowy. Naprawdę była smutna. Chciałem ją pocieszyć.

 

-Snowy. Moja siostra strasznie lubiła pewną sztukę. Też ze wschodu. Origami. Słyszałaś o tym ?- spytałem się klaczy

 

Ona nadal trwała w bezruchu. Czekałem na jej odpowiedź ale cały czas myślałem o pocałunku. Usiadłem obok niej i przytuliłem się do neij.

Share this post


Link to post

Również objęłam Silvera. Trochę mnie pocieszył. Uspokoiłam się... Głaskałam jego grzywę. Była naprawdę miła w dotyku...

- Ale ja mam dwadzieścia... Znaczy... Wiem dlaczego jest pusty, ale... Jednak mi smutno - mogło to brzmieć jak użalanie się, ale mi naprawdę było smutno. Ciągle głaskałam jego grzywę... Nie mogłam się oderwać od tego.

Myślałam nad tym, co powiedział o tym origami... Coś mi się kiedyś obiło o uszy, ale nie wiedziałam co to tak naprawdę jest. W głównej mierze wszystko rozchodziło się o papier... 

- Coś mi się kiedyś obiło o uszy z tym... Origami - zaczęłam mówić - To chyba chodzi o składanie papieru, tak? - spytałam dla pewności i kontynuowałam - Tylko... Że my tu nie mamy papieru. No chyba, że wyciągniesz ze swoich juk - zaśmiałam się cicho i spojrzałam na Silvera.

Share this post


Link to post

Wstałem i podszedłem do plecaka. Wyjąłem z niego prysownik i wyrwałem parę kartek. Podszedłem spowrotem do Snowy:

 

-Proszę- powiedziałem, wręczając jej arkusze- Ja nigdy nie miałem do tej sztuki szczęścia. Może na początek... róża ?

 

Przytuliłem się do niej i pocałowałem w policzek:

 

-Nie ważne jest to, kim jesteś. Ważne jest co czujesz i w czym czujesz się dobrze. Pomogę ci.

 

Połozyłem moje kopyta na jej kopytach. Czekałem na jej ruch,

Share this post


Link to post

"CZEKOLADA!" wykrzyknęła w myślach "Najlepsza ambrozja"- stwierdziła w myślach z uśmiechem i poczęstowała się kostką. 
Ich jedzenie trwało. Spoglądała często w stronę Night Arrowa, nie mogąc się nadziwić, że w tak krótkim czasie poznała tak fantastycznego kucyka. I dodatkowo się w nim chyba zakochała. 
-Powiedz. Długo strzelasz z łuku?- zapytała z ciekawością -Bo odkąd ruszyliśmy, zauważyłam, że się z nim nie rozstajesz. Znaczy...- zrozumiała jak to musiało zabrzmieć. Jakby mu się przez cały ten czas przyglądała -tak mi się wydaję- dokończyła z ulgą i zaczerwieniła się. Spuściła wzrok na butelkę wody. Sięgnęła po nią i upiła łyk, żeby odwrócić od siebie jego przenikliwe, zielone spojrzenie. Zastanawiała się, czy zauważył jej dziwne zachowanie.

Share this post


Link to post

Spojrzałam jak Silver wyjmuje kilka arkuszy kartek. Czemu on trzymał tam te kartki? Myślałam, że tam są tylko drewniane nogi i tułowia! - myślałam ze zdziwieniem. Ale szybko o tym zapomniałam, gdy przytulił i pocałował. Miałam z tych kartek złożyć coś na kształt róży. Nie wiedziałam czy dam radę, bo róża to chyba trudne do wykonania. Tak czy inaczej chciałam spróbować... Pocałowałam Silvera w usta i zabrałam się do pracy w zupełnej ciszy.

Najpierw wzięłam jeden z arkuszy i zaczęłam z niego składać część kwiatka. Odłożyłam zrobioną część na bok i zabrałam się za drugą część. Wzięłam drugi arkusz i zaginałam kolejno następne części papieru, aż zaczęły przypominać połowę róży. Połączyłam obydwie części róży, po czym wzięłam kolejną kartkę i zaczęłam ją zwijać by przypominała łodygę. Włożyłam ją w lukę pomiędzy dwoma segmentami róży.

Skończyłam składać kwiat róży i pokazałam go ogierowi. To wszystko robiłam z taką łatwością... Nigdy tego nie próbowałam, a czułam jakbym robiła to od lat. To było takie... Proste. 

- Proszę... - wyszeptałam nieśmiało, bo nie wiedziałam, czy spodoba się Silverowi - To dla Ciebie. Moja pierwsza różyczka.... - uśmiechnęłam się i przytuliłam go bardzo mocno. Różę położyłam na bok, by nam nie przeszkadzała.

Share this post


Link to post

Dobrze się poczułem, kiedy nie przytuliła. Nie mogłem jednak wyjść ze zdumienia. Klacz która chyba nigdy nie próbowała origami, zrobiła jedną z najtrudniejszych form. Przytuliłem ją mocniej i odwzajemniłem pocałunek. Podniosłem telekinezą różę ze stolika i umieściłem ją za uchem klaczy. Spojrzałem na nią. Wyglądała pięknie. Mój róg znowu rozświetliła magiczna aura. Róża przez chwilę rozbłysła po czym wróciła do zwyczajnej formy.

 

-Proszę- powiedziałem- Teraz nigdy się nie zniszczy.

 

Pocałowałem ją znowu i przytuliłem do siebie.

Share this post


Link to post

Zarumieniłam się dosyć mocno, gdy ogier włożył mi moją różę za ucho. Potem jeszcze użył magii i powiedział, że się nie zniszczy. Przytuliłam go mocno... Bardzo mocno i zaczęłam mu szeptać na uszko.

- Jesteś najlepszy ogierem... Mogę iść z Tobą wszędzie... - szeptałam cicho i pocałowałam go w policzek. 

Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego czerwone oczy. Były śliczne. Po chwili mój wzrok padł na jego torbę. Miałam nadzieję, że trzyma w nich więcej kartek.

- Aaa... Umm... A masz może więcej kartek? Bo mam pomysł co zrobić.. - uśmiechnęłam się i znów spojrzałam w jego rubinowe oczy.

Share this post


Link to post

Ucieszyłem się przez jej słowa.

 

"Moge iść z Tobą wszędzie"

 

Serce mocniej mi zabiło.

 

Usłyszawszy jej prośbę, sięgnąłem do torby i wyjąłem ysownik. Niewielki. 160 kartek A5. Podałem go dla klaczy.

 

-Proszę. Jest twój.

Share this post


Link to post

Ucieszyłam się, gdy Silver wyjął ze swojej torby rysownik z tak wieloma kartkami. Odebrałam go i spojrzałam w jego oczy.

- Dziękuję... Teraz będę miała jakieś zajęcie - zaśmiałam się.

Wyrwałam z rysownika kilka kartek i ułożyłam sobie w głowie plan mojego następnego origami. To miał być kucyk. Nie naturalnych rozmiarów, bo tego jeszcze bym nie zrobiła, ale nieco mniejszy.

Najpierw zabrałam się za kopyta. Wyrwałam 24 kartki i zaginałam po trzy kartki na każde kopyto. Po dłuższej chwili zaginania, udało mi się zrobić wszystkie cztery kopyta. Odłożyłam je na bok i zabrałam się za korpus. Wyrwałam tym razem osiem kartek i zaczęłam składać coś na kształt dużego, prostokątnego pudełka. Oczywiście było ono bardziej obłe. Wyrwałam kolejne dwie kartki i zwinęłam, by tworzyły szyję i wcisnęłam w jeden z otworów w korpusie. Teraz została głowa. Wyrwałam pięć kartek i zaginałam... Po kilku chwilach udało mi się stworzyć w miarę okrągłą głowę z uszami. Wyrwałam jeszcze trzy kartki i skręciłam z nich ogon. Włożyłam je do tylnego otworu w ciele. Następnie po kolei wkładałam wszystkie cztery kopyta. 

Postawiłam skończonego kucyka na ziemi. Utrzymał równowagę. Byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa. Sięgał mi gdzieś do szyi. Byłam bardzo dumna z siebie, ale następnym razem chciałam stworzyć kucyka, który będzie tak samo wysoki jak ja. 

Spojrzałam znad mojego kucyka-origami na Silvera. 

- I jak? Udał mi się, prawda? - uśmiechnęłam się w stronę ogiera. 

Share this post


Link to post

-Piekny. Ale nie tak piękny jak ty- powiedziałem i pocałowałem ją w szyję

 

"Ma naprawdę wielki talent do origami. A może by tak..."

 

-Snowy. Spróbójmy czegoś- powiedziałem i sięgnąłem do plecaka. Wyjąłem Zwój Światła- Prosze. -Prosze.Tu jest zwój który traktuje o origami. Sam nigdy się nim nie interesowałem. Ale może ty będziesz coś z niego miała.

Share this post


Link to post

Zdziwiłam się i to bardzo, kiedy ogier dał mi jednej z jego Zwojów. To było bardzo miłe z jego strony. Odebrałam zwój i rozwinęłam go.

- Hmm... To całkiem... Ciekawe - czytałam z zaciekawieniem zwój - O! A to ciekawe... Klony... - mówiłam z coraz większym zainteresowaniem.

Zwinęłam zwój i włożyłam do jednej ze swoich juk. Wyciągnęłam z niej też opakowanie tabletek od bólu głowy i połknęłam jedną z nich. Bez popitki było mi trudno mi ją przełknąć, ale dałam radę. 

- Później jeszcze poczytam... Teraz wolę patrzeć się w Twoje oczy.. I głaskać grzywę - zachichotałam i zaczęłam głaskać jego czerwoną grzywę - A chciałbyś, żebym zrobiła Tobie jakąś figurkę? Bo potem będę się tylko uczyła robić klony... - wyszeptałam Silverowi na ucho.

Edited by Panda Hippis

Share this post


Link to post

- To prawda. Rzadko się z nim rostaję. Towarzyszył mi na prawie każdej wyprawie od kiedy go dostałem, czyli od około 7 lat. Dostałem go od rodziców na urodziny. Na początku ciężko mi było cokolwiek z niego ustrzelić, ale po latach praktyk opanowałem go na całkiem dobrym poziomie... tak bynajmniej mi się zdaje. - powiedziałem, po czym wziąłem łyk wody. Podczas tej całej dzisiejszej rozmowy zaschło mi w gardle. - Jest dla mnie najcenniejszą rzeczą, jaką od nich dostałem - dokończyłem.

- A jak z twoją grą na skrzypcach. Długo już na nich grasz?                                            

Share this post


Link to post

-Z chęcią- powiedziałęm do Snowy i usiadłem przy niej.

 

Cieszyłem się, że Snowy znalazła sobie zabawę. Patrzenie na nią było rzeczą, którą mogłem robić bez przerwy. Jej piękne oczy i równie wspaniała grzywa. Nie mogłem przestać ich podziwiać.

 

-A teraz może zepsuję trochę atmosferę- powiedziałem spokojnie- Proszę, powiedz mi swoją historię. Oczywiście jeśli nie chcesz, zrozumiem.

 

Czekałem na odpowiedź klaczy.

Share this post


Link to post

- Ohh.. Umm.. M-moją historię - troszkę posmutniałam - Dobrze... Mogę opowiedzieć... - mówiłam cicho.

Przytuliłam się do Silvera. Pocałowałam go w usta i nieco się zarumieniłam. Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego oczka i głaskałam jego grzywę. Uspokajało mnie to, ale bardziej to, że on tu przy mnie jest. Westchnęłam cicho i zaczęłam opowiadać.

- No więc... Urodziłam się w Changei... W tej biedniejszej części. Dom jak dom... Nie był specjalnie ładny, ale dało się w nim żyć. Mój ojciec... Był tyranem, despotą... A matka... O niej mogłabym mówić godzinami. Kochałam ją nad życie... Bawiła się ze mną, broniła przed ojcem - z moich oczu pociekły łzy - Tak... Ten cham bił mnie i matkę... Widziałeś moje siniaki... Ale miałam mówić o mojej historii.. Jak byłam nieco starsza, ówczesny król zapragnął podbić sobie ziemię gryfów. Wziął więc młode z takich slumsów jak moje, by nie narażać swojej armii... Przeżyłam tylko ja. Nie brałam udziału w walce. Schowałam się za najbliższym drzewem, gdy nikt nie patrzył. A gdy wróciłam do domu, tylko matka się ucieszyła. Byłam z nią naprawdę zżyta - uśmiechnęłam się lekko - Kiedy miałam już te naście lat, mama namawiała mnie bym uciekła z domu. Po wielu namowach, wreszcie to zrobiłam, a ona została... Ten gnój pewnie ją z.. - wtuliłam się bardzo mocno w futro Silvera. Zaczęłam płakać... To wszystko było silniejsze ode mnie... Tuląc się, powoli się uspokajałam... 

Przybliżyłam głowę do jego ucha i wręcz wyszeptałam mu resztę historii. Jak zamieszkałam w lesie, jak poznałam Irona... Mówiłam mu jak to się stało, że zmieniłam się w taką klacz.. Opowiedziałam mu nawet, że zamieszkaliśmy z Ironem w Ponyville i jak mnie okrutnie zdradził... I co się wtedy stało.. Czyli jak zasypał go ten śnieg. 

Nie przestawałam się tulić do Silvera. On mi dawał takie poczucie bezpieczeństwa. Czułam, że przy nim nic mi się nie stanie. Pocałowałam go w policzek i położyłam obok. 

- Taka... Jest moja historia... - wyszeptałam.

Share this post


Link to post

-Przepraszam. Przepraszam cię Snowy. Nie chciałem, żebyś płakała- powiedziałem do klaczyi i ułozyłem się obok niej. Pogłaskałem ją po policzku i pocałowałem ją znowu w usta.

 

Przytuliłem się do niej i załozyłem jej pasmo włosów za ucho. Jej oczy nadal były szkliste od łez.

 

-Przysięgam ci, że przy mnie nikt cię nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to. Jeśli ktokolwiek cię skrzywdzi lub bedzie chciał cie skrzywdzić, będzie miał przechlapane.

Share this post


Link to post

Przytuliłam się szybko do Silvera. Uspokoiłam się znów głaskając jego grzywę.

- Dziękuję... To naprawdę... Miłe.. - pocałowałam go w policzek.

Byłam wtulona jeszcze przez kilka chwil, po czym odsunęłam się od ogiera i podeszłam do swojego rysownika. Wyrwałam z niego kilkanaście kartek i zaczęłam zginać. Po kilku minutkach przede mną stał papierowy kucyk, mniej więcej mojej wielkości. Miał wycięte otwory na kopytach, przez co przypominał nieco Podmieńca. Musiałam jeszcze dorobić skrzydła i róg. Wyrwałam więc kolejne kilka kartek i poskładałam w kształty, które przypominały skrzydełka muchy i długi, ostry róg. Jedyne co.. Można by było pomalować papierowego kuca. Ale nie miałam już na to ochoty... Zwróciłam się w stronę Silvera.

- Widzisz... Chciałabym, żeby to przypominało mi mamę... Można to pomalować, lub coś... - mówiłam cicho.

Podeszłam bliżej ogiera. Zbliżyłam swój pyszczek do jego. Nieco się zarumieniłam. Nie wiem dlaczego, ale odczuwałam silną potrzebę pocałowania go... To mnie wtedy naprawdę uspokajało, a on był taki słodki... Cmoknęłam go szybko w usta, ale po chwili znów przywarłam do jego warg. Tym razem na dłużej... 

Share this post


Link to post

-Hmmm... od 4 roku życia już uczyłam się grać. W moim przypadku również owe skrzypce- wskazała kopytkiem na leżący obok pokrowiec- są najcenniejszym moim przedmiotem. A wracając do łuku. Wiesz... zawsze fascynowała mnie ta broń dalekiego zasięgu. Jest taka... hmmm... mała i niepozorna. A może tak szybko zabić.- powiedziała z fascynacją w niebieskich oczach.

-Chciałabym się kiedyś nauczyć- powiedziała Sun z uśmiechem podjadając biszkopta.

Share this post


Link to post

Zgłoszenie nieobecności

Więc...wyjeżdżam i nie będzie mnie dwa tygodnie...szkoda opuszczać sesje w takim momencie  :fluttercry2:

Arrivederci~!

Share this post


Link to post

- Oczywiście, jeśli chcesz, mogę ci kiedyś wytłumaczyć oraz pokazać to i owo. To nie jest trudne, wystarczy chcieć. - odpowiedziałem, patrząc z uśmiechem na  Sun. - A jeśli chodzi o zabijanie to nie miałem zbyt wielu szans, aby wykorzystywać go w ten sposób, tak naprawdę to żadnej. Nie spotkałem dotychczas nikogo o  złym sercu, kogo mógłbym odrazu zabić. Mimo to przysłużył się mi parę razy przy odstraszaniu dzikiej zwierzyny podczas wcześniejszych podróży.

Skierowałem się w stronę łuku, po czym chwyciłem go w kopyta i wracając na stare miejsce, podałem niebieskookiej. 

- Wiesz, mnie także interesują instrumenty. Zwłaszcza klasyczne, ale lepiej, abym nie dostał ich w swoje kopyta bo strasznie bym pewnei fałszował. Ogółem ze wszystkich instrumentów najbardziej lubię gitary. Mam nawet jedną w domu. Całkiem przyjemnie się na niej gra. - powiedziałem, obserwując klacz, trzymającą drewnianą broń.

Share this post


Link to post

Drow długi czas próbowała się ułożyć do snu, jednakże nie było to łatwe. Fakt faktem wielokrotnie spała już na ziemi, lecz teraz romansujące kuce były momentami zbyt głośno, albo po prostu nie była zmęczona. Stawiała bardziej na to, iż nie ma odpowiednich warunków do spania. Zmęczona był owszem, lecz nie na tyle, aby paść nieprzytomna na ziemie. Dlatego też postanowiła wstać i dokonać oględzin obozu, a może nawet iść na jakąś dalszą, aczkolwiek nie zbyt daleką wyprawę. Jedyne co jej najbardziej przeszkadzało, to obecność lasu Everfree, a nawet możliwość przejścia przez niego. Momentalnie przypomniał się jej przetrwanie w tym oto lesie, który nie skończył się dobrze. Nigdy jednak nie zawadzi po przechadzać się po obozowisku w celu... zabicia czasu.

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...