Jump to content

Przemysł farmaceutyczny [Oneshot][Violence][Dark]


Recommended Posts

Przeczytane.

 

Pomysł na opowiadanie absolutnie fenomenalny. Wykonanie bez zarzutu, czytało się bardzo przyjemnie, a akcja wciągała. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie zakończenie, które w mojej ocenie jest straszliwie naiwne i zdecydowanie odstające poziomem od reszty opowiadania. Gdyby nie ono zakwalifikowałbym tekst jako świetny, a w takiej sytuacji mogę stwierdzić, że jest zaledwie dobry. Pomimo tego i tak zachęcam wszystkich do czytania - warto poświęcić te kilkanaście minut na zapoznanie się z czymś, w co autor włożył niewątpliwie sporo pracy.

Link to comment
Share on other sites

Przeczytane. 

 

Od strony technicznej: znalazło się kilka literówek, miejscami kulała interpunkcja i składnia (ale w tym sam też kuleję, więc cicho-sza). Zdania wielokrotnie złożone też można by miejscami porozbijać.

 

Ale tej wybitnie nieformalnej mowy księżniczek (zwłaszcza Luny) nie daruję, bo mam na tym punkcie fioła (nawet, jeśli rozmawiają tylko między sobą)!

 

Niemniej żadna z tych rzeczy nie ukraca przyjemności z czytania. Główna postać jest dobrze wykreowana, same motywy jej działania są może trochę sztampowe, ale to w końcu "szalony doktorek"  :crazytwi: Dodatkowe plusy za opisy świetne opisy badań i aparatury.

Co do zakończenia:

Jest ono, jak ja to nazywam, "serialowe". Happy end spowodowany tym, że w świecie MLP wszystko musi się kończyć szczęśliwie (no, połowicznie, bo w końcu i tak było sporo ofiar). Tak mi się skojarzyło od razu z zakończeniem Past Sins - jest dobre, ale pozostawia pewien niedosyt i ma się wrażenie, że mogło być ciekawsze. Co nie znaczy jednak, że mi się nie podobało  :giggle:

 

Suma sumarum: ze swojej strony polecam. Zwłaszcza osoby lubiące chemię i dziedziny pokrewne powinny być zadowolone. Jak mawia Twilight: for science!  :cheese:

Link to comment
Share on other sites



Ale tej wybitnie nieformalnej mowy księżniczek (zwłaszcza Luny) nie daruję, bo mam na tym punkcie fioła (nawet, jeśli rozmawiają tylko między sobą)!

 

Znaczy, że co? Że według ciebie mają mówić sztywno jak kołki i mega formalnie? :rainderp:

Link to comment
Share on other sites

Opowiadanie całkiem dobre, końcówka jednak nie przypadła mi zbytnio do gustu. Od momentu, w którym

Celestia skazuje Righta na śmierć, a Luna go broni, bo "Nightmare Moon" [co jest strasznie sztampowe- okrutna Celly i dobra Luna], robi się strasznie naiwnie

 

Za to wielki + za sam pomysł.

Link to comment
Share on other sites


Znaczy, że co? Że według ciebie mają mówić sztywno jak kołki i mega formalnie?

 

Nie mówię, że mają jedynie wygłaszać kolejne oracje i używać kwiecistego języka przez cały czas, ale ubolewam, kiedy widzę, jak posługują się choćby slangiem. Ciężko mi sobie wyobrazić choćby Lunę mówiącą "dobra, możesz skończyć lać wodę". Zwłaszcza, że w serialu obie używają jednak bardziej "oficjalnej" mowy (nie wiem, jak jest w wersji PL, choć po usłyszeniu w Equestria Girls "mamy wiele do obgadania" z ust Celestii mogę sobie wyobrazić).
 
Nie twierdzę też, że owe "lanie wody" powinno być od razu zmienione w coś typu "przestańże bajadurzyć", ale zwykłe "przejdź do rzeczy" byłoby w moim mniemaniu lepsze.
 
Może akurat ten tekst nie jest najgorszy pod tym względem (właściwie to po szybkim drugim przeczytaniu widzę, że faktycznie nieco za ostro zareagowałem - moje odczucie wcześniej spotęgowało kilka "Wall of Text" i dość szybko przeprowadzane dialogi między księżniczkami), ale po prostu jakoś jestem na to wyczulony :P
Link to comment
Share on other sites

Miałem chwilkę wolnego czasu, więc zmieniłem zakończenie, gdyż każdy się skarżył, że było zbyt naciągane.
A co do Luny nie ma mowy żebym to zmienił. Nie włożę jej do tyłka kija i nie zrobię z niej wielkiej, sztywnej monarchini. Postrzegam ją jako młodszą siostrę,która ma trochę mniej obowiązków i może sobie pozwolić na bycie bardziej na luzie. Taką ją widzę i taką ją kocham. Poza tym do poddanych zwraca się  "normalnie"(o ile pamiętam), a luźniejszym językiem posługuje się tylko przy siostrze, albo w momentach,gdy górę mogą wziąć nad nią emocje, więc naprawdę nie ma na co narzekać.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Cóż - taka a nie inna jest Twoja wizja Księżniczek. Co prawda osobiście należę do konserwatystów, którzy twierdzą, iż Władczynie muszą okazywać majestat, a nie fraternizować się z plebsem (przynajmniej nie do przesady), ale najważniesze u Ciebie było to, iż Królewskie Siostry, choć rozmawiały bez widocznej wyższości, to na pewno nie były postaciami przedstawionymi niepoważnie, na podobieństwo rozchichotanych uczennic szkoły drugiego stopnia. Za to bym warczał na pewno - na szczęście nie musiałem, należało jedynie przyjąć Twoją wersję ich zachowania :D A nie było to trudne

Link to comment
Share on other sites

Miałem to szczęście czytać Fica z poprzednim zakończeniem, które było o wiele lepsze. Mówię serio. Już nie dość, że to nowe sprawia wrażenie wymuszonego, to... Tamto niosło za sobą jakiś pozytywny przekaz. Tu go nie ma. Jak nie jak, oceniając poprzednią (lepszą) wersję, będę tego Fica kojarzył miło i przyjemnie... Chociaż fakt, zakończenie mogłoby być inne. Gdyby tak główny bohater stał się zimnym kapitalistą... No ale, jest jak jest, całkiem dobrze, niech będzie to 8.5/10 (dla poprzedniej wersji), bo skłoniło mnie to do przemyśleń. A to sobie wysoko cenię.

Link to comment
Share on other sites

  • 6 years later...

Interesujące dzieło, na interesujące czasy. Mimo kilku wad, czytało mi się je bardzo przyjemnie. Może nie jest idealne, ale z pewnością jest świeże. zarówno w 2013, jak i w 2020. Głównie za sprawą pomysłu. 

 

Głównym bohaterem tego fanfika jest nieco burkliwy i nieco szalony naukowiec, który postanawia zemścić się na całym świecie, za swoje nieszczęście. Ogólnie, sztampowy i często powtarzalny pomysł. Chyba częściej pojawia się tylko szalony wizjoner, który chce uczynić świat lepszy dla wszystkich. Moim zdaniem, tu nie jest to wadą. Bohater pozostaje ciekawy, a do tego ma bardzo dobry pomysł na realizację swojej zemsty. Otóż tworzy wirusa, który to docelowo ma zabijać tylko pegazy i jednorożce. To ciekawy pomysł.Zazwyczaj taki szaleniec ma po prostu antidotum dla siebie, które działa w stu procentach. 

Tak czy inaczej, wirus zostaje wypuszczony i robi swoje. Wybucha panika, kucyki umierają... normalna epidemia. Ale nasz doktorek postanawia, że pora ją zakończyć i pokazuje antidotum, jednocześnie zakładając jego fabrykę (na czym przy okazji zarabia grube miliony). I tu pierwsza, wielka pochwała z mej strony, za wspaniała nazwę dla jego firmy. Brightpharm. Cudowne nawiązanie, jak dla mnie. Do tego stopnia,.że zastanawiam się, czy nie powstało w głowie autora jeszcze przed fikiem. 

Epidemie udaje się jakoś opanować, nawet mimo mutacji wirusa (kolejny, świetny pomysł, który został zamknięty w odpowiednio ,,dużej" objętości tekstu) i wtedy dochodzi do czegoś, czego się z jednej strony nie spodziewałem, a z drugiej było strasznie przewidywalne. Otóż bohater się przyznał, że to on stworzył i wypuścił wirusa. Bo po rozmowie z klaczą, której nie widział od wielu lat. Aha. 

No i tu docieramy do kwestii dwóch zakończeń. Tego mniej złego i nowszego, bardziej złego. O ile to ,,nowe" zakończenie zdecydowanie bardziej pasuje do fanfika, o tyle to ,,stare" ma więcej sensu, biorąc pod uwagę, ze ruszyło go sumienie. Gdyby wykreślić to spotkanie z klaczą, albo gdyby bohater w swej przemowie nie wyraził skruchy, to może i byłoby to bardziej sztampowe, ale wtedy to nowe zakończenie byłoby tez bardziej logiczne. No ale cóż. 

 

Oprócz niezłej fabuły mamy też bardzo dobre opisy prac naukowca, opatrzonych oczywiście odpowiednim językiem. Autor musi znać się na szkle i ogólnie na pracy laboratoryjnej, albo po prostu trochę czytał, lub też studiował zbliżony kierunek, bo brzmiał przekonująco. Do tego taki język, wraz z opisami sprzętu dobrze buduje klimat w scenach badań. 

 

No i słówko o bohaterach. O głównym już coś niecoś wspomniałem, wiec jeszcze ksieżniczki (w zasadzie reszta bohaterów jest mało istotna, ale nie wydaja się upośledzeni w żadnym stopniu). Zarówno Celestia jak i Luna są nieco zmienione względem serialu. Ta pierwsza jest owszem opiekuńcza, ale też pozbawiona odwagi by przeciwstawic się siostrze. Druga z kolei wygląda na bardziej poważną i zdeterminowaną by dowieść swojej racji. Do tego stopnia, ze jest w stanie fizycznie zranić Celestię. Nie ejst to moze pomysł odkrywczy, ale moze być. No i podoba mi się, że Luna w pewnym momencie przestaje mówić wyszukanymi słowami i przechodzi w język potoczny. To jak dla mnie, kolejny, fajny element, budujący pogodzona ze śmiercią ksieżniczkę. 

 

Niestety fik ma tez swoje wady. Poza kilkoma literówkami i zbyt złożonymi zdaniami, mamy tez brak justowania i brak wcięć. Sytuacje ratują odstępy między akapitami (i to wprowadzone funkcją odstępu, a nie enterem). Więc owszem, przydałaby się temu wizualna korekta, ale to nawet w tej formie da się czytać z przyjemnością.

 

Podsumowując, to nie najgorszej jakości dzieło, które całkiem fajnie pasuje do naszych czasów. Można mu poświecić chwilę, jak ktoś ma nadmiar wolnego czasu. 

 

I na koniec małą dygresja. Gdyby ten fik pojawił się w plagokonkursie, z tego roku, moim zdaniem miałby szanse na podium. 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...