Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Geralt of Poland

S.T.A.L.K.E.R.: Cień Ponyville [NZ][Sci-Fi][Crossover][Violence]

Recommended Posts

Oto mój pierwszy fanfik i zarazem pierwsza z moich nielicznych prób pisarskich którą udało mi się zrealizować i postanowiłem ją gdziekolwiek opublikować.
Jest to, jak już się zapewne domyśliliście, połączenie uniwersum "S.T.A.L.K.E.R.-a" ze światem MLP. Bezpośrednimi inspiracjami, które natchnęły mnie do zrealizowania tego pomysłu była książka "Ołowiany świt" i przeczytanie kilku rozdziałów "Fallout: Equestria" (nawiasem mówiąc pierwotny tytuł mojej serii miał brzmieć "S.T.A.L.K.E.R.: Equestria").
"Cień Ponyville" będzie w założeniu cyklem krótszych bądź dłuższych i mniej lub bardziej powiązanych fabularnie opowiadań.
 

Prolog

Pociąg

Pod mostem

Poligon

Edited by Dolar84
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to trafiłem, ze swoim pomysłem jak kulą w płot. Też zacząłem pisać Crossover'a z Zoną Czarnobylską. Może tylko z nieco innym podejściem. A naprodukowałem się, aż 10 minut na sam prolog: http://mlppolska.pl/watek/7955-sight/  Co więcej? Tak samo stworzony bohater - Brązowy jednorożec :rolleyes: . To za mało? Równierz inspirowane (chwyciło mnie po czwartym ukończeniu) "Ołowianym Świtem" M. Gołkowskiego :D . Już mam napisane trochę, więc robię dalej trudno.

 

Tekst: Jako Zonofil widzę inspirację książką (pociąg, opis rdzy, ba nawet czarnobylski mutant został wymieniony). Czuć to "bycie samemu, a nie samotnym", a to dobrze. Bardzo duże podobieństwa w narracji mimo, że nie pierwszo osobowej, lecz klimat niemal identyczny. Pewnie nie będę jedyny, ale ze śródpolnym pociągiem skojażył mi się (nie wiem czemu) znany dobrze skład na Jupiterze za dołem kopalni odkrywkowej (wschodnia część - CoP).

 

To było to słodkie, teraz trochę mniej: kilka powtórzeń, żałuję, że zabrakło głębszego opisu broni czy anomalii, czegoś takiego bez czego S.T.A.L.K.E.R. nie mógłby istnieć, więc mam nadzieję, że pojawi sie to w najbliższym czasie (Przepraszam, ale dla mnie licznik Geiger'a w wersji MLP to za mało). No i tak trochę mało wprowadzające nowych przybyszy. Jeśli czyta to ktoś, kto się na tym zna to "leci z marszu". Jeśli jednak czytałbym to będąc kompletnym laikiem w tej dziedzinie to nie wiedziałbym co do czego i zanudziłoby mnie to niż zaciekawiło :sleep: .

 

Podsumowanie: Jeśli: Znasz się na tym - CZEKAJ! Jeśli: Nie znsz się na tym, lub słyszałeś "pi razy drzwi"- podszkól się i CZEKAJ!

 

Jak twórca do twórcy: Pamiętaj, że to dość specyficzne uniwersum i tylko niewielka grupa zrozumie pełnię tego co się tam dzieje (Jeśli ktoś nie widział pijawki w celowniku trzy metry od siebie - YOU. HAVE. SEEN. NOTHING! I nigdy nie dostali przez to diabelskie stworzenie epilepsji, zawału, bądź jednego i drugiego naraz :wacko: ).

 

Jeśli dalszymi częściami uda Ci się wywołać niekontrolowane spazmy mojego mięśnia sercowego jak to miało miejsce w przypadku ostatniej walki z "juchociagiem" w książce, to z czystym sumieniem będę głosił, że opowiadanie to jest esencją Zony w MLP. Jako, że jesteśmy dorośli nie zamierzam robić konkurencji, a nawet dopingować do lepszej pracy. Moja Zona prezentuje się bardziej na poziomie tego co widzimy w grach (Tylko inne postacie i mutanty są nieco bardziej inteligentniejsze :lolface: ), więc mamy dwie różne koncepcje. Nawet mam jeszcze jeden dodatkowy pomysł, ale to już na PM ;)

 

Powodzenia i zachęcam do czytania.

 

PS.: Ci co czytali mojego fanfick'a wiedzą już skąd imię głównego bohatera :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Parabellum - zabraniam ci NIE pisać. Ja rozumiem, że nie lubisz stwarzać konkurencji, ale 1) konkurencja jest dobra, bo dzięki temu trwa walka autorów o czytelnika, prowadzona poprzez poprawę jakości opowiadania, 2) zawsze możesz przekazać SWOJĄ historię, która niekoniecznie będzie taka jak ta od imć Geralta.

 

 

Przechodzimy do głównego dania, czyli opowiadania.

Fanfik zaczyna się klimatycznie. Brakuje nieco wprowadzenia w świat przedstawiony, nieco bardziej brakuje paru przecinków, najbardziej brakuje komentarzy, których nie raczyłeś włączyć, ale to szczegół. Czekam na dalszą część.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to trafiłem, ze swoim pomysłem jak kulą w płot. Też zacząłem pisać Crossover'a z Zoną Czarnobylską.

 

Ależ wcale mi to nie przeszkadza. W sumie byłem zdziwiony, że do tej pory spotkałem tylko jedno opowiadanie MLP nawiązujące do Stalkera.

 

Jako Zonofil widzę inspirację książką (pociąg, opis rdzy, ba nawet czarnobylski mutant został wymieniony). Czuć to "bycie samemu, a nie samotnym", a to dobrze. Bardzo duże podobieństwa w narracji mimo, że nie pierwszo osobowej, lecz klimat niemal identyczny.

Cóż, to właśnie ten klimat i sposób narracji urzekły mnie w książce, więc mniej lub bardziej świadomie się na niej wzoruję.

 

 

No i tak trochę mało wprowadzające nowych przybyszy. Jeśli czyta to ktoś, kto się na tym zna to "leci z marszu". Jeśli jednak czytałbym to będąc kompletnym laikiem w tej dziedzinie to nie wiedziałbym co do czego i zanudziłoby mnie to niż zaciekawiło :sleep: .

Brakuje nieco wprowadzenia w świat przedstawiony

Spokojnie, wszystko jest pod kontrolą. To opowiadanie to tylko swego rodzaju rozgrzewka i wstępniak, w którym celowo pozostawiłem więcej pytań niż odpowiedzi- wszystko będę rozwijał i rozjaśniał stopniowo w następnych częściach, jest już w fazie obmyślania opowiadanie przedstawiające całe tło świata i przyczynę powstania Zony, więc nikt nie pozostanie z wątpliwościami. Co prawda trochę się obawiałem, czy zrobić to na tej (faktycznie trochę ryzykownej) zasadzie, ale jednak się na to zdecydowałem.

 

 

nieco bardziej brakuje paru przecinków

Cóż, zawsze miałem z tym kłopot. Wygląda na to, że bez korektora się nie obejdzie.

 

Dziękuję bardzo za komentarze, zarówno pozytywne jak i negatywne, i gorąco do nich zachęcam, gdyż dla debiutanta, jakim jestem, każda konstruktywna krytyka jest bezcenna. :cydr:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oto kolejne opowiadanie.

Tym razem nieco akcji, informacji o uniwersum, nowy bohater i zalążek dłuższego wątku fabuły. Od razu mówię, że nie zamierzam oczywiście porzucać Reda, ale nie chcę się też skupiać na jednej, jedynej postaci, wokół której kręci się cały świat. Zapraszam do czytania:

Pod mostem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam przeszedłem wszystkie części i powiem Ci że naprawdę dobre opowiadania piszesz. Ja spotkałem tylko w sumie dwa takie ff w świecie mlp i są to jedne z lepszych opowiań. Trzymam kciuki i śledzę temat.

Sam przeszedłem wszystkie części i powiem Ci że naprawdę dobre opowiadania piszesz. Ja spotkałem tylko w sumie dwa takie ff w świecie mlp i są to jedne z lepszych opowiań. Trzymam kciuki i śledzę temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

http://www.youtube.com/watch?v=5HdSrjP8hUA

 

Z pozdrowieniami od Sidorovich'a... (klimat przy czytaniu niesamowity )

 

 

Z początku myślałem że ma to być "zwykły", dłuższy ff z dużą ilością rozdziałów... Ty natomiast postanowiłeś zrobić zbiór opowiadań które mogą być ze sobą powiązane... Masz u mnie Kozaka ;)

 

Do Stalkera można podejść różnorako... od opisania fascynującego świata jakim jest zona wraz z jej "mieszkańcami" poprzez wojny frakcji które walczą za swoją ideologię choć prawda jest inna; po drodze zahaczając o tajne eksperymenty a kończąc na koncepcji "czyśćca na ziemi"... Mam nadzieję że w swoich opowiadaniach zaczepisz o każdą koncepcję :)

Strony technicznej tekstu nie ocenie ani nie doradzę, nie jestem właściwą osobą. Co jednak mogę powiedzieć to to że czytała się przyjemnie.

Co mnie najbardziej cieszy to fakt że udało Ci się zachować klimat tego wspaniałego świata.

Zona to ciekawe miejsce - daj WIĘCEJ opisów świata, przedstaw to wspaniałe miejsce, pokaż nam ten wyniszczony świat który przemierzają stalkerzy, najemnicy, wojskowi oraz inne przypadkowe postacie. Często słyszę że zbyt duża ilość opisów otoczenia jest nudząca... w przypadku stalkera to jest nieprawdą, ten świat to przede wszystkim bogactwo opisów - nie bój się ich!

 

Mam taką cichą nadzieję że uda mi się kiedyś przeczytać rozdział nawiązujący do bagien z Czystego nieba lub szpitala w Limańsku ;)

Ehh... i znów mam chęć zawitać do zony... *szuka płyty z Czystym Niebem*

Edited by Eternal
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż czytałem już kilka hybryd  Stalker + MLP. pod względem  gramatyczno stylistycznym właściwe niczym się nie różnią od twojej, ale świetnie oddałeś klimat nie tylko gry, ale też "Pikniku na Skraju drogi", a to nie jest takie łatwe (sam próbowałem coś takiego zrobić ale po kilku próbach na "sucho" poddałem się).. Nie wiem ile opowiadań Stalkerokucykowych zamierzas napisac ale jak na razie wystawiam ocena taką 9,6 za Pociag i 8 za Pod Mostem (jakoś nie lubię opowiadań, gdzie duża rolę gra wojsko) czyli razem wychodzi ocena 9/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawzajem wesołych świąt i mam nadzieję, że następna część będzie tak samo dobra

jak poprzednie.

A kolęda ryje banie.Taka piękna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiele wody upłynęło w Prypeci i wiele minęło emisji, ale wreszcie udało mi się jako-tako reaktywować serię. Dodałem nowe opowiadanie i krótki wstęp, wyjaśniający nieco historię powstania Zony (głównie mniej obeznanym z uniwersum STALKERa). Minimalnie zmieniłem końcówkę opowiadania "Pod mostem", bo w międzyczasie postanowiłem poprowadzić fabułę inaczej niż początkowo planowałem.

Chciałem opublikować nową część wczoraj, 26 kwietnia, ale lepiej późno niż wcale.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Poligon" przeczytany i powiem tak seria nadal trzyma poziom, oceniam samo opowiadanie 8/10 (są bowiem drobne literówki, ale sugestie już poleciały, więc winno być ok)

Edited by Fox Zandi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaaach! Stalker! Jedna z moich ulubionych serii. Żeby już na samym początku narobić sobie rzeszę wrogów, to powiem, że według mnie trylogia Stalkera jest lepsza od uniwersum Fallouta. Chociaż lubię to i to, w obie serie grałem. Jednak nie ma co się oszukiwać. Fallout to znacznie większa marka, większy budżet i rozpoznawalność. Ale być może idą zmiany, moi drodzy… Uniwersum Fallouta mocno straciło na wizerunku w ciągu ostatnich lat, a kolejna część Stalkera nadciąga i hype narasta z każdym dniem. Także na zachodzie, co jest dobrą wiadomością, bo może Stalker wreszcie przebije się dalej i powędruje na cały świat.

 

SPOJLERY

 

Fanfików o Stalkerze w świecie mlp powstało niewiele (na mlppolska). Raptem parę. Sam dołożyłem cegłę do tego interesu, jednak nie może to konkurować z… Falloutem. Oczywiście. A co niby może konkurować z Falloutem? Właściwie to nic. Także cieszy mnie to, że ktoś postanowił odrzucić mainstream i nieco już przereklamowane uniwersum, a zamiast tego zwrócić się w kierunku czegoś równie interesującego, co zasługuje na więcej uwagi.

 

Nie przedłużając… Historia rozpoczyna się od prologu. Nie lubię tego zabiegu, no ale już trudno. Historię obserwujemy z perspektywy strażaka, który wpatruje się w ponyvillską elektrownię jądrową. Zaczynając od samego początku, dowiadujemy się, jak to elektrownia została zbudowana, jak prosperowała, dając energię wszystkim pobliskim osiedlom i jak ostatecznie doszło w niej do awarii i przegrzania się energobloku 4. Wszystko utrzymane jest w realistycznym kadrze, bo tak naprawdę mamy powtórzenie wszystkiego, co stało się w rzeczywistym świecie. Tak, Zona istnieje naprawdę. Nie, nie ma tam mutantów (nie takich, o jakich myślicie). Nie ma tam również anomalii. Jednak stalkerzy istnieli i istnieją do dzisiaj. Byli to ludzie, którzy wkraczali do zamkniętej strefy, często w celach szabrowniczych albo po to, żeby przywłaszczyć sobie coś ciekawego. Końcowa scena prologu pokazuje nam stalkera-poniacza, który przedostaje się przez ogrodzenie i już na dobre wkracza do Strefy. Jeszcze wcześniej dowiadujemy się, że co jakiś czas elektrownia wypluwa z siebie emisje, czyli potężne i niebezpieczne wyładowania energii.

 

Kolejny rozdział (opowiadanie w serii?) rozpoczyna się od widoku opuszczonego pociągu, który z jakiś przyczyn stoi sobie jakby nigdy nic równolegle w odległości kilku metrów od torów. Nasz stalker postanawia przyjrzeć się temu bliżej i spenetrować opuszczone wagony. Akcja posuwa się dosyć wolno. Nie jest to jakiś duży problem, przynajmniej nie dla mnie. Jedyne, co mnie uderza w tym całym rozdziale to to, że nic szczególnego się w nim nie dzieje. Otóż kucyk wchodzi do pociągu, promieniowanie lekko skacze do góry i… wycofuje się. Koniec. Przed tym zabiera jeszcze monetę 5-bitową i obiera kurs na wioskę. Ostatecznie odchodzi. Przez ten cały czas myślałem, co takiego się stanie. Nie stało się nic. Później akcja przeskakuje o cztery dni do przodu. Stalker wraca obładowany artefaktami. Może ciekawiej byłoby pokazać, jak on te artefakty zdobył? Ale ogólnie rozdział kończy się tym, że pociąg znika. Nie ma po nim śladu. O kurde… Co się dzieje? No cóż, nie mam żalu. Przeczytałem dopiero 10 stron. Przynajmniej mamy zapowiedź czegoś, co może być ciekawe.

 

Kolejny rozdział rozpoczyna się krótką przebitką na to, co się będzie dziać w dalszej części fanfika. Otóż jest sobie Silver Wing… ech, ciekawe jakiej rasy jest ten kucyk. No więc pegaz kryje się pod mostem (rolling credits), a nad nim maszerują wojskowi. Koniec przebitki.

 

Przenosimy się do baru. Tam dwójka stalkerów, jeden starszy (Silver Wing), drugi młodszy (Brown Leaf), rozmawiają o tym, co spotkało ich ostatnim czasu. Ten młodszy chwali się artefaktami, które zgarnął podczas pierwszego rajdu, a później przechodzi do opowieści. Historia dotyczy strzelaniny, w której brał udział stalker o imieniu Gray (Christian?) oraz jego kolega. Wraz ze swoim towarzyszem, którego imienia nie znamy, wracają sobie z miejsca, które zwie się Spalonymi Polami. Po drodze niestety dochodzi do wymiany ognia między nimi a wojskowymi. Ostatecznie wszystko zmierza do tego, że Grayowi udaje się zgarnąć fanty z martwego towarzysza i uciec w pierony. Ale jeszcze pod koniec ukrywa chabar pod jakimiś belkami czy innym barachłem. Koniec opowieści.

 

Młodszy stalker sugeruje, aby to Silver wybrał się po porzucone rzeczy martwego stalkera, bo on boi się ewentualnej konfrontacji z wojskowymi. Pegaz się zgadza i tak przechodzimy do kolejnej części.

 

Silver Wing przemierza Zonę w sielskim nastroju. Po drodze odpoczywa i siada na wzgórzu. Postanawia wszamać jakąś konserwę. Hmm… nie wiem, wydaje mi się, że wybieranie sobie takich miejsc jak wzgórza na odpoczynek, będąc samemu i to w Zonie, nie jest dobrym pomysłem. Wcześniej mijał ciała zabitych żołnierzy. A skoro tak, to znaczy, że wojskowi zapuszczali się w te rejony, podobnie jak mutanty. Co z tego, że była mowa o tym, że to nie jest ich czas na żer. Silver Wing jest bardzo dobrze widoczny na tym wzniesieniu. Ale dobra. Rusza dalej i dociera do celu. Tam rzeczywiście znajduje fanty, lecz całą zabawę przerywa nagły ostrzał ze strony wojskowych. Ogólnie powiem tak; sceny akcji, strzelaniny są dobrze rozpisane. Ciekawie się to śledzi, a to, że tak powiem, musi się miejsce w każdej, stalkerskiej opowieści. No bo jak to tak? Brak strzelania z żołdakami oraz bandytami… ?

 

Silver Wing ucieka, aż wreszcie docieramy do momentu z przebitki. Chowa się pod mostem. Nad sobą słyszy kroki ścigających go żołnierzy. Po jakimś czasie odgłosy cichną aż stalker wściubia nos z kryjówki. Postanawia wrócić do bazy z chabarem.

 

“Nie mając magometru wolał zabezpieczyć się przed promieniowaniem. Rozgryzł dwie tabletki i popił wódką, by zabić ich paskudny smak. Często ostrzegano go przed łączeniem leków przeciwpromiennych z alkoholem, ale nie dbał o to.”

 

Wódką rzeczywiście zabije ten obrzydliwy smak. Poza tym łączenie leków z alkoholem, zwłaszcza antyradami, nie jest zbyt mądre, o czym zresztą jest tu mowa. Jeżeli Silver Wingowi nie zależy tak na zdrowiu, niech od razu sobie wytnie wątrobę i sprzeda, zanim ta nie będzie się do niczego nadawać. Przynajmniej zarobi. Nie na długo, bo potem umrze, ale ktoś z rodziny wykorzysta ten dar.

 

Rozdział kończy się tym, że Silver przegląda to, co udało mu się zgarnąć z miejsca zdarzenia. Są tam dokumenty i inne interesujące rzeczy. Postanawia, że wypyta Greya o jego zmarłego towarzysza, aby dowiedzieć się czegoś więcej.

 

Tak, widać te inspiracje Ołowianym Świtem Gołkowskiego. Mi ta książka nie podeszła. Przede wszystkim narracja pierwszoosobowa psuła efekt, bo główny bohater był na tyle irytujący, że chciało mu się zamknąć mordę. Za bardzo kozaczył, w wielu sytuacjach okazywał się być Gary’m Stuu (zwłaszcza w rozdziale Idiota, podczas starcia z amerykańskimi żołnierzami). No po prostu… nie. Mi nie przypadł do gustu, a słuchanie opowieści z jego perspektywy bardzo mnie drażniło. Mam ochotę napisać dużo więcej… ale to byłaby zbyt duża dygresja.

 

Kolejny rozdział, tym razem o tytule Poligon. Wyjątkowo odpuszczę sobie opisywanie ostatniego rozdziału tak szczegółowo, bo mój komentarz za bardzo się ciągnie. Jednak to w tym rozdziale najbardziej czuć ten stalkerski klimat. Wydaje mi się, że to właśnie przez to tempo. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno zastanawiałem się, co czyni stalkera wyjątkowym uniwersum. Czułem i wiedziałem, o co może chodzi, ale nie byłem w stanie tego nazwać. Ale właśnie chodzi o to niespieszne tempo podróżny, refleksyjne rozmyślania, dużo opisów otoczenia, a to wszystko podszyte sarkazmem i mrokiem Zony. Jeżeli chodzi o fanfika, to kwalifikuje się jak najbardziej i pozostaje w stalkerskich ramach. Wiadomo, nawet w samych grach akcja również występowała, również w książkach wydawanych w Empiku, jednak Stalker zawsze był… wolny. I opisywał tę trudną do uchwycenia więź człowieka (tutaj kuca) z Zoną oraz jej wpływ na bohaterów.

 

Fanfik jest zacny. Lepiej wpisuje się w typową stalkerskość. Lepiej niż… Stalker Equestria Girls Spełniacz Życzeń. Tam nacisk został postawiony na coś innego, bohaterem nie jest typowy poszukiwacz przygód, tylko ktoś, kto wręcz pragnie ich unikać, a musi niestety babrać się w tym bagnie dzień w dzień. Tak, Fluttershy… 

 

Czy polecam? Tak, chociaż niektórych może odstraszyć specyficzne uniwersum i tempo, a także duża szczegółowość opisów. Niestety historia ma wiele luk, bo fanfik nie żyje od lat. Ale kto wie… Growy stalker również nie żył od tylu lat… 

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane, pora wiec na komentarz. 

Muszę przyznać, że w tych czterech rozdziałach (dobra, trzech i prologu), kryje się gigantyczny potencjał, oraz głębokie pokłady klimatu. Widać, że autor nie tylko grał w Stalkera, ale również zna ,,Piknik" braci Strugackich. I mam wrażenie, że śropdek ciężkości tego fanfika jest przesunięty bliżej części literackiej niż growej. Widać to chociażby w postaci Reda, raczej dość powolnej akcji, patrolach wojskowych i pewnym, nieco mistycznym sposobie myślenia. 

Spoiler

Tak, wiem, że patrole wojskowe były też w grze, ale tam stanowiły tylko sposób na szybkie zdobycie kałacha (pomijając CKM w czystym niebie) i nie stanowiły aż takiego zagrożenia jakim były w książce 

Było też kilka scen kojarzących się bezsprzecznie z książką (jak ukrywanie się w rurze przed patrolem. To przypominało fragment z Redem i Ścierwnikiem).

Co z tego wszystkiego wynika? Mamy tu do czynienia z cięższym i nieco bardziej przytłaczającym klimatem, niż w przypadku Stalkera Equestria Girls (do którego będę wracał jeszcze kilkukrotnie w tym komentarzu). Tu większe zagrożenie pochodzi od wojskowych i samej zony, niż od bandytów czy innych stalkerów. Ponadto, sam poziom odczuwalnego zagrożenia jest też wyższy. 

Ponadto, w tych nielicznych rozdziałach mamy też nieco więcej stalkerskiego mistycyzmu. Nie obszukuje się trupów, czy zostawia się stan zastany, jeśli to możliwe. To zdecydowanie buduje ten cudowny klimat. 

Oprócz klimatu jest ciekawie rozwiązana kwestia broni. Po pierwsze, nie ma jej specjalnie wiele. Po drugie, zdaje się byc strasznie licha jak na standardy gry (ale jak na standardy książki jest jej sporo i jest mocna). Po drugie, jeśli nie liczyć garłacza, wszyscy korzystają ze strzelb. Gdzie kałasze (czy ich odpowiedniki), gdzie snajperki? Co więcej, wojsko tez używa strzelb (plus chyba jeden karabin). Nie mówię, że masa broni jest niezbędna, czy coś. Po prostu ciekawi mnie taki, a nie inny dobór oręża. Chętnie poznałbym fabularne wyjaśnienie tej kwestii. 

Z samej fabuły mamy niestety niezbyt wiele. Poznajemy Reda (bohater zaczerpnięty z książki, (ale ciężko mi powiedzieć, na ile oddaje pierwowzór, bo jest go za mało), idzie przeszukac pociąg, który... wypadł z szyn. I o ile samego przeszukania jest niewiele, to towarzysza mu ciekawe opisy, przemyślenia i bohatera. Więcej jest w historii Silvera, drugiego bohatera, który rusza w kierunku jakiegoś poligonu, czy innego obiektu wojskowego, a po drodze zmaga sie z żołnierzami. Niestety nie wiemy co to był za obiekt, bo tu fik się urywa i raczej będzie nieskończony. Czuć jednak, że mamy tu pewną tajemnicę i spokojne odkrywanie zony, bez wojny frakcji, czy monolitu (na razie?).

Czyli mamy tu jakichś bohaterów (ale za mało by nazwać ich ciekawymi), świetnie wykreowaną, niebezpieczną zonę, oraz cudowny  klimat. I tu zaczyna się mój problem z tym fikiem. To dzieło z wysokim potencjałem. Powiedziałbym, że gotowe mogłoby klimatem przewyższyć stalkera Equestria girls (który wciąż jest epickim dziełem). Niestety mamy tu dwa problemy. Mniejszy, czyli porzucenie dzieła i większy, czyli forma. Tekst jest niewyjustowany, a poza tym, widziałem trochę powtórzeń. 

Cóż, szkoda. Bo chętnie bym poczytał więcej tego stalkera. Najlepiej po korekcie. Mimo to, polecam, bo mamy tu kawał niezłego tekstu z dobrym światotworzeniem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...