Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

Szept Mgły [Oneshot][Fantasy][Sad][Romans][Poetry]

Recommended Posts

Witam was ponownie :fluttershy4:
Dzisiaj pragnę wam dać do oceny kolejnego badziewnego fanfika mojego autorstwa. Ostrzegam, że będzie jeszcze gorzej niż zwykle, ponieważ to moja pierwsza poważniejsza przygoda z poezją i nie wiem, czy zapis jest poprawny. Rymy są na pewno częstochowskie, a fabuła do zadu.

Opowiadanie jest inspirowane balladami romantycznymi i pełne chorych przenośni oraz porównań.

Zapraszam do czytania oraz hejcenia.

https://docs.google.com/document/d/1GUENZgjHmTfsXtacnCwvR9bCsLyZq5dT5Y-NIXrCF34/edit?usp=sharing

Edited by Cahan
Wywaliłam ankietę i poprawiłam coś w poście, bo widocznie się rozjechało przy którymś wykrzaczeniu forum.
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie się czyta ten fanfic, lecz są jednak nie sformułowania. 

np. Ogier raz po raz napotyka przeszkodę,

      Moonlight przemyka koło niej niezręcznie.

Czy nie lepiej by było gdyby było np. tak?

      Ogier raz po raz przeszkodę napotyka, a Moonlight koło niej niezręcznie przemyka.Ogólnie wiem jak historię jest trudno wymyślić. A tym bardziej całą zapamiętać.

Mi najbardziej się spodobał te kawałek:

Tam dumny jeleń ginie, zabity przez wilka,

A tłusty pająk pożera barwnego motylka.

Nie ma on może większego znaczenia w opowiadaniu no ale... :P

Co do fabuły, to jest całkiem fajna. Jeśli wymyśliłaś ją bez rymów później trudno się ją rymuje. No ale...

Ballady romantyczne nie są takie złe. Chociaż nie czytam ich na co dzień.

Gdyby się poprawiło te nie sformułowane zdania wszystko było by super. Wiem, że na pewno na niektóre rymy nie miałaś pomysłu więc...

Więc podsumowując twoją pracę którą na pewno włożyłaś w ten fanfic stawiam ci 8,5/10

Powodzenia przy następnych fanic'ach! :awesomeface:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwykle nie czytam poezji, bo zazwyczaj po wejściu w opowiadanie z takim tagiem ukazywał mi się wiersz biały. Ale widząc, że tu jest tak, jak być powinno, a w dodatku rymy są napisane w ciekawszy sposób niż zwykłe ABAB itp., zacząłem czytać.

 

No i cóż... fakt, było nieco "czynstochowskich" rymów, ale sam pewnie bym nie wynalazł lepszych, toteż nie będę się wypowiadał :P Piąta strofa najbardziej mi się spodobała. Szkoda, że poszczególne linijki różnią się, i to miejscami diametralnie, jeśli chodzi o ilość sylab. Wiersz zwykle kojarzy mi się z melodyjnością, a tutaj tego niestety nie ma. Pół biedy, jeśli w danej strofie wszystkie linijki są krótkie lub długie, ale jeśli między trzy długie wpada jedna krótka, zaburza to wg. mnie odbiór.

 

Fabularnie... liczyłem na nieco inne zakończenie, choć z takim samym skutkiem dla głównego bohatera. Gdyby nie sama forma, to całość byłaby średnio ciekawa, ale wierszyk dodaje nieco magii. Ogólnie podobało mi się.

 

Polecam pod czytanie: http://www.youtube.com/watch?v=bY4mIS6IbrU

 

Jedno pytanie - co to do siana jest "wstężyc" bo mi nawet Gugiel nie pomaga w zaspokojeniu ciekawości. A przynajmniej nie mogę podpiąć kontekstu pod ślimaka.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo mi się podobało, przeczytałem z przyjemnością i zachęcam, tudzież nakłaniam do objawiania większej ilości takich prac. Nie była to czysta perfekcja, tu i tam podczas lektury trafiał się dysonans, jednak i tak oceniam całość jako coś wybitnego. Głównie przez ilość praca jaka musiała zostać włożona w stworzenie tego tekstu i podanie go w rzadko stosowanej, a przyjemnej dla oka formie. Bezwzględnie polecam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak na „pierwszą poważniejszą przygodę z poezją” jest naprawdę dobrze. Utwór faktycznie mocno kojarzy się z romantyzmem. Mickiewiczem mi zaleciało, za co plus – wszak trzeba się wzorować na autorytetach ^^.

 

Najbardziej zaskoczona jestem rymami – w większości są świetne (wilkiem-motylkiem, krzykiem-umrzykiem, zawadza-chadza – a to tylko jedna zwrotka!), a nawet jeśli nie świetne, to przynajmniej przyzwoite. Takich całkiem od czapy mój radar wyłapał niewiele. Jestem na tak! (Ale w ostatniej zwrotce pojechałaś z częstochowskimi. Niej-tej, nią-swą? Błagam, stać Cię na więcej.)

 

Bardzo mi się podoba układ rymów. Przypomina mi trochę sonet, a to sprawia wrażenie kunsztowności i takiej… hmm… umiejętności tego, co się robi. Świetnie to wymyśliłaś – dzięki zabiegowi wplecenia rymów ABAB w rymy AABB utwór nie jest nużący, a że środkowe wersy są krótsze niż okalające (przynajmniej sądzę, że taki był zamysł), czytelnik ma wrażenie, że czyta tekst piosenki, a nie zwykły wiersz. Myślę, że do tego da się skomponować melodię, czy też – dałoby się, a dlaczego nie da się teraz, wyjaśnię za chwilę.

 

Fabuła jak fabuła – fajna, liryczna, ale umówmy się: nie ona jest w tym przypadku najważniejsza. Czy Słowacki napisał „Kordiana”, bo miał jakiś pomysł? (Nie, on po prostu chciał udowodnić, że jest lepszy od Adasia, ale nie wyszło i Julek się smaży w piekle, jakże mi go szkoda, a tak serio to wcale.)

 

Udało Ci się wywołać oniryczny, lekko mroczny (ale w pozytywnym sensie) klimat i dobrze, bo o to przecież chodziło. Muzyka zaproponowana przez aTOMa naprawdę pasuje (i przy okazji jest po prostu boska. Chyba przestanę tymczasowo gnębić Wima Mertensa i przerzucę się na McManusa.)

 

Generalnie utwór, jak na pierwszy raz, bardzo udany, aczkolwiek…

<konstruktywna krytyka mode on> (w spoilerze, bo by ten komentarz był dłuższy niż Ganges)

RYTM

Powiem bez ogródek – rytm Ci się potwornie rozjechał. Różnice w długościach wersów są niewyobrażalne – ostatnia linijka pierwszej zwrotki liczy 17 sylab, a ostatnia linijka ostatniej zwrotki tylko 10. W przypadku wersów z układem rymów ABAB to samo – na początku aż 13 sylab, na końcu ledwo 5. To nie tylko zaburza czytanie, to po prostu WIDAĆ – początkowe strony są „szczelniej” zapełnione niż ostatnie.

 

Nie chodzi nawet o to, żeby każda zwrotka miała identyczną budowę, chociaż to byłoby idealne rozwiązanie. Wiem sama, jakie to trudne, parę wierszy w życiu napisałam i przy dłuższych też mi się budowa totalnie rozpełza (chociaż ja mam raczej tendencję do przedłużania wersu w miarę pisania, a Ty chyba na odwrót). Dlatego na przyszłość radzę Ci na samym początku, powiedzmy, po napisaniu pierwszej zwrotki, policzyć wersy i rozpisać na kartce schemat budowy wiersza, a potem konsekwentnie się go trzymać. Może wydaje się to przesadą, ale zauważ, jak fantastycznie czyta się taką „Redutę Ordona” mistrza M. albo – może lepszy przykład, bo akurat „Reduta…” to zwykły trzynastozgłoskowiec – „Świteź”, również jego pióra. W „Świtezi” budowa zwrotki wygląda następująco: rymy ABAB, liczba sylab 11, 8, 11, 8. Cały kunszt polega więc nie tylko na rymach, których pan M. jest, a raczej był, istnym czarodziejem, lecz na rytmie. Wiersz ma płynąć, a nie da się tego zrobić, jeżeli wersy są różnej długości. Wbrew pozorom, poecie bliżej do rzemieślnika niż do artysty ^^.

 

RYMY

Druga rzecz: byłabym ostrożna z rymowaniem podobnych znaczeniowo słów, szczególnie, jeśli mamy do czynienia z rymem AA (ale, nie oszukujmy się, przy ABAB też wygląda to tandetnie i absolutnie nieprofesjonalnie). Przykłady: przemierzał-zmierzał, wchodzi-wychodzi, szeptem-podszeptem, przechodzą-rozchodzą.

 

Zauważyłam kilka wyrazów, których nie rozumiem i których nie potrafię znaleźć w żadnym słowniku. Wiadomo, że wstawiłaś je tam, by mieć piękny, pełny rym, ale niekoniecznie powinny się tam znaleźć. Przykład:

 

Szeleszczą liście, trącane kopytem,

Natura wita, swym własnym mytem.

 

Nie mam pojęcia, co to jest „myt”, a raczej – co on tu robi. W staropolskim ten wyraz oznacza po prostu „mit” i chyba o to znaczenie Ci chodziło, ale nie wydaje mi się to najszczęśliwszy wybór. Taki sam problem mam z przytoczonym przez aTOMa „wstężcem” – być może to słowo istniało w dawnej polszczyźnie, nie jestem pewna. Wiem tylko, że znalazło się tam, bo desperacko potrzebowałaś rymu do „księżyc”. Nie tędy droga.

 

AKCENT

Mega, mega ważny czynnik decydujący o tym, czy:

a) tekst dobrze się czyta,

b) w ogóle zauważa się w nim rymy.

 

Przykład:

Jezioro, odbijające gwiazdy i Księżyc,

W którego odmętach może żyć wszystko i nic.

 

W drugim wersie wymuszasz na czytelniku położenie akcentu na „i”, tymczasem poprawnie powinien być kładziony na „nic”. Jeśli ktoś przeczyta zgodnie z Twoim założeniem, przystanie na chwilę, bo coś mu nie będzie pasowało, a jeśli przeczyta prawidłowo, rym tak czy siak się straci, więc raczej nie warto iść na łatwiznę.

 

Inny przykład:

Celuje swym ostrym rogiem w nieboskłon,

Magią swą wymusza przyrody ukłon.

 

W słowie „nieboskłon” akcent jest kładziony na ostatnią sylabę (dość niezwykłe w języku polskim), zaś w wyrazie „ukłon” na pierwszą, czyli standardowo – drugą od końca. I już piękny rym mamy zaburzony. Zauważ, że wystarczyłoby odmienić te słowa w jakiejkolwiek formie, np. nieboskłonem-ukłonem i wyszedłby nam mały majstersztyk.

 

RADY

Co zrobić, jeżeli nie potrafisz znaleźć rymu / rozłazi Ci się wers / akcent nie chce się ułożyć tak, jak powinien:

 

1. Synonimy. To Twój największy sojusznik w walce z upartym wierszydłem. Jeśli tworzysz przed ekranem komputera, miej zawsze otwartą kartę ze Słownikiem Synonimów. To naprawdę pomaga i często sprawia, że nie musisz się już posiłkować Słownikami Rymów czy innymi dziwnymi narzędziami, które nierzadko zamiast pomóc, jeszcze bardziej utrudniają robotę.

 

2. Składnia. Drugi największy sojusznik. Składnia w języku polskim jest tak przyjazna, jak tylko może być. Wykorzystaj to. Coś Ci nie pasuje? Spróbuj pobawić się budową zdania – poprzesuwać podmiot, orzeczenie albo przymiotniki w inne miejsca. W ten sposób ułatwiasz sobie pracę, bo istnieje szansa, że chociaż nie możesz za cholerę znaleźć rymu do rzeczownika, to z łatwością znajdziesz go do czasownika.

 

Przykład wymyślony na poczekaniu:

Jak zechcę, to może Ci wybaczę,

A przeprosiny Twe rozpatrzę!

 

Rozpatrzę ja twoje przeprosiny,

a może nawet zapomnę winy.

 

3. Wiem z doświadczenia, że początkującym jest łatwiej, jeśli mają do dyspozycji więcej sylab w wersie. Może warto na przyszłość zastanowić się nad trzynastozgłoskowcem? To wbrew pozorom dość prosty układ, bo daje dużo możliwości zmiany szyku lub użycia synonimów. Gdyby było inaczej, nawet A.M. nie zdołałby napisać w ten sposób całej książki, choćby był nie wiem jakim wieszczem. No i jeszcze te rymy: ambicja jest w cenie, ale może na początek lepiej zacząć bez spiny prostym ABCB? ;)

 

 

Uff, koniec spoilera. W sumie powinnam Cię przeprosić, bo zamiast mówić o historii, którą zawarłaś w wierszu, piszę o tym, jak on wygląda. Po prostu dostrzegam w Tobie duży potencjał i byłoby fantastycznie, gdyby to nie był Twój pierwszy i ostatni utwór poetycki na tym forum… i w ogóle ;). A o fabule na szczęście wypowiedzieli się inni, nie mam nic do gadania :P.

 

Pozdrawiam ciepło.

 

PS

 

Dzisiaj pragnę wam dać do oceny kolejnego badziewnego fanfika mojego autorstwa. Ostrzegam, że będzie jeszcze gorzej niż zwykle (…)

 

A kysz z takimi hasłami! Nie kuś losu, bo w końcu trafi się ktoś, kto przyzna Ci rację ^^.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam pojęcia, co to jest „myt”

Jeśli się nie mylę, to tu bardziej chodziło o "myto", a nie o "myt".

 

I zgadzam się, że zrobienie wiersza o ładnej, równej ilości sylab w poszczególnych linijkach nie jest łatwe (wiem, bo sam przy okazji tłumaczeń miałem okazję się w to bawić - na szczęście nie byłem sam w tej walce), ale na pewno satysfakcja z tego jest ogromna, kiedy już się uda.

Edited by aTOM

Share this post


Link to post
Share on other sites

@aTOM- dokładnie, chodzi o "myto".

 

Jeśli chodzi o "wstężyce"- wstążki, wstęgi.

 

Dziękuję wam wszystkim za ciepłe komentarze :fluttershy4:. Przyznaję, że czasem w ogóle nie mogłam znaleźć do czegoś rymu, a najpierw powstała fabuła, dopiero potem zaś wykonanie- swoją drogą pojawi się też wersja pisana prozą. Oczywiście będzie dłuższa.

 

 

Były momenty kryzysowe, kiedy nie miałam już na nic pomysłu  i jedyne co mną kierowało to desperacja, aby to skończyć. Korzystałam czasami ze słowników rymów, ale klimatycznych słów było mało, a mroczny klimat był tym, na czym zależało mi najbardziej.

 

Rytm i akcent- tak... Wiem,  że tutaj poległam. Ciężko mi było wpleść fabułę już w zwykły wiersz, a co dopiero akcent i rytm dobierać [swoją drogą nie umiem, a akcent to dla mnie czarna magia]. Tutaj dziękuję Ci Madelaine, posłucham twoich rad i kiedyś spróbuję [jak uporam się z prozą, z którą rozprawić miałam się już dawno].

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli się nie mylę, to tu bardziej chodziło o "myto", a nie o "myt".

 

Człowiek uczy się przez całe życie ^^. Swoją drogą, bardzo ładne słowo. Muszę je sobie zapisać na liście „ślicznych słów, które trzeba kiedyś wykorzystać” zaraz pod Twoim „terlikać”.

Zastanawiam się, czy można by go użyć w kontekście opłaty granicznej… ale chyba nie.

 

Były momenty kryzysowe, kiedy nie miałam już na nic pomysłu  i jedyne co mną kierowało to desperacja, aby to skończyć.

 

 

Oj, jak ja dobrze znam to uczucie… Taki chwile słabości sprawiają, że człowiek ma ochotę rwać włosy z głowy ^^. A tu jak coś nie pasowało, tak nie pasuje dalej, a to rym, a to składnia…

 

Akcent to dla większości czarna magia. Zanim napisałam w komentarzu, że „nieboskłon” akcentuje się na ostatnią sylabę, dwa razy zmieniałam zeznania i do tej pory nie jestem przekonana na sto procent. Marzę o słowniku, w którym przy każdym wyrazie widniałaby informacja o akcencie. W obcojęzycznych jakoś się da.

 

Podsumowując optymistycznie: Nie ma zajęcia bardziej niewdzięcznego nad wierszoklectwo :P.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam się na wierszach ni cholery więc się wypowiem :v

 

Yyy... Nie wiem co napisać. Fajny tekst, ładny klimat i historia, taka zwykła, a jednak ujmująca. Ładnie :yay:

 

Bidny komentarz, ponieważ nie napiszę niczego mądrzejszego niż to co zostało napisane wcześniej. Komentarz głównie dla autorki jako wiadomość, że przeczytałem jej tekst i że mi się podobał :fluttershy5:

 

Pozwoliłem sobie dodać tekst do mojej listy polecanych opowiadań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zważywszy na naturę tekstu, jak również fakt, że to pierwsze podejście, spróbowałem podejść do niego z pewnym dystansem. Co tu dużo mówić – nie znam się na poezji, jakiekolwiek próby napisania wiersza przeze mnie przypominają upośledzone, capcomowskie bękarty zrodzone z flagowych marek tegoż developera (na przykład „Resident Evil Survivor 2”), stąd absolutnie nie żałuję tego, że na oko 99% tych rzeczy nigdy nie zostało nigdzie opublikowanych, dzięki czemu mam czyste sumienie, że nie skalałem tego przepięknego gatunku własną, wierszopodobną twórczością. Mimo pewnych obaw oraz dystansu, miałem nadzieje związane z „Szeptem Mgły”. Jakie konkretnie? Że tekst mimo wszystko będzie mieć jakieś atuty, którymi będzie się bronić, że znajdzie się w nim parę klimatycznych momentów, a najlepiej, by wyszło z tego małe zaskoczenie, zwłaszcza po tym, jak autorka zareklamowała własny tekst w pierwszym poście. Umówmy się, nie jest to zbyt zachęcająca rekomendacja, ale z miejsca każe odbiorcy prewencyjnie zaniżyć oczekiwania. Tak też zrobiłem, acz nie tracąc nadziei.

 

Muszę przyznać, że w trakcie lektury przytrafiło mi się coś nietypowego. Niejeden raz przekierowywałem uwagę z treści na ilość sylab, składających się na poszczególne wersy, odczytując je na głos i na szybko licząc na palcach sylaby. Już wizualnie wydawało mi się, że pod tym względem tekst jest, jak to zresztą trafnie ujęła Madeleine, rozjechany. Liczby rozwiały wątpliwości, co doprowadziło do tego, że wielokrotnie czytałem poszczególne zwrotki na głos, na różne sposoby, różnym tempem, pod kątem tego, czy dałoby się to wyrecytować tak, by brzmiało w miarę ok. No i co by nie mówić da się, ale każda zwrotka, a nierzadko para wersów, wymagałyby specjalnego traktowania i ostatecznie wszystko razem i tak wyszłoby rozjechane. Może maksymalnie na dystansie dwóch, w porywach do trzech zwrotek, udałoby się ustalić jakiś jeden sposób czytania, ale to wszystko.

 

No, może trochę przesadziłem, ale nie zmienia to faktu, że pod tym względem tekst okazał się nierówny, często zgrzytał i generalnie nie pozostawiał po sobie jakichś szczególnie pozytywnych wrażeń. A gdy natrafiłem na „z pomiędzy” zamiast „spomiędzy”, to aż nie mogłem uwierzyć, że taki błąd umknął uwadze autorki. Na szczęście jedyny.

 

Zatem owszem, spędziłem trochę czasu na odczytywaniu na głos tego tekstu, później porwałem się na mały research, odnośnie rytmu, rymów oraz ich rodzajów, układów i... no, może nie jest to fizyka kwantowa, lecz mimo wszystko nadal nie odnajduję się w zagadnieniach współdźwięczności, akcentowania, współbrzmień spółgłoskowych itd. stąd do mojej opinii również należy podchodzić z pewnym dystansem. Bo może wyjść na to, że ja, ignorant, zaraz będę szkalować arcydzieło, albo doszukiwać się plusów tam, gdzie ich nie ma, zależy.

 

Chociaż nie czuję się na tym polu kompetentny, przekonują mnie argumenty Madeleine, poszczególne przykłady oraz spostrzeżenia dobrze opisują moje własne odczucia odnośnie tego, co mi w tym wierszu nie pasuje, pod kątem stylistyki oraz brzmienia. Najmniej doświadczenia mam z zagadnieniem akcentu, ale spróbowałem jeszcze raz przeczytać poszczególne fragmenty i ocenić je pod tym kątem, no i rzeczywiście, o ile jeszcze rymy zauważam, o tyle nie czytało mi się ich dobrze. Wprawdzie nie zawsze tak było, znajduję w tekście parę całkiem ładnych, lepiej brzmiących momentów, ale generalnie brakowało rytmu, nie czytało mi się tego płynnie. Tzn. z konsekwentną, tą samą płynnością dla całego tekstu.

 

Przykładami takich ładniejszych momentów są wersy, gdzie różnica w ilości sylab jest niewielka. Czyli wtedy, kiedy długość sąsiadujących linijek jest możliwie jak najbardziej zbliżona.

 

Spoiler

„W Canterlot ponad górskimi szczytami,

Żył jednorożec, młody i oczytany,

Ogier o sierści błękitnej jak lód

I grzywie płomiennej niczym lisia kita,

Po świecie chadzał, oczekując  na  cud,

Czekając na tą co jego wśród ostrych grań  powita.

Wielbił Harmonię i jej dzieło szmaragdowe,

Kochał wzniosłe szczyty i kwiaty kolorowe.”

 

Aha – nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił uwagi na podwójne spacje tu i ówdzie. Drobne rzeczy, ale widoczne. Moim zdaniem wysoka jakość wizualna tekstu również jest ważna, chociażby w ramach ogólnej prezentacji. Nurkując w odmętach forum, można się natknąć na teksty kilkukolorowe, pisane ze zmienną interlinią, niekonsekwentnie pooddzielane od siebie akapity, są to oczywiście przypadki skrajne, jednakże od tamtej pory zwracam na to większą uwagę. Tekst musi być elegancki ;)

 

Odnośnie rymów... lód-cud, troszkę banalne. Reszta może być, są nawet niezłe.

 

Spoiler

„Szedł, wołany głośnym szeptem i cichym krzykiem,

Słowem nie witał się z żywym, ani z umrzykiem,

Strażnicza sosna otacza go swym ramieniem,

Dąb drogę zagradza, cień rzuca, zawadza,

Księżyc prowadzi, zwodniczym lśnieniem,

A wokół ktoś chadza, chadza, chadza…

Tam dumny jeleń ginie, zabity przez wilka,

A tłusty pająk pożera barwnego motylka.”

 

Kolejny całkiem niezły fragment (acz ostatnie trzy wersy już mi się tak nie podobają), zastanawia mnie tylko zmiana czasu przeszłego na teraźniejszy. Niby nic, ale zwraca na siebie uwagę.

 

Spoiler

„O sierści śnieżnej, smukła klacz,

Jej oczy mówią ino: Patrz,

Bo tutaj byłam cały czas,

Bez Ciebie, sama, porzucona!

Nad duszą mą już zamknął się las!

Lat tyle temu już zraniona,

Jak zechcę, to może Ci wybaczę,

A przeprosiny Twe rozpatrzę!”

 

Kolejny przykład fragmentu, który mnie osobiście wydał się ładny, myślę, że poprawka Madeleine poprawiłaby końcówkę zwrotki. Czas-las wydaje się dosyć banalne, w sumie, niby porzucona-zraniona także brzmi typowo, ale akurat w tym wypadku nie mam poważniejszych zastrzeżeń. Wygląda na to, że dobry rym częstochowski jest dobry... znaczy się, akceptowalny. Od czasu do czasu.

 

Spoiler

„Ucieka i znika wśród kłębów mgły,

On goni za nią, zrozpaczony i zły.

Jego kopyta z pluskiem uderzają o wodę,

Ona sunie bezdźwięcznie,

Ogier raz po raz napotyka przeszkodę,

Moonlight przemyka koło niej zręcznie.

Galopują szybko, w cwał dziki przechodzą,

Dźwięki gonitwy się w noc rozchodzą!”

 

Czwarty wers troszkę przykrótki, ale zwrotka, jako całość, brzmi całkiem ładnie, to mi się czytało dobrze. Wrażenie psuje troszkę przechodzą-rozchodzą, ale reszta linijek... w porządku, ok.

 

Spoiler

„Wśród drzew kluczy, pomiędzy nimi gna,

Jeśli jej nie dogoni, to znów sięgnie dna!

Gałęzie za grzywę chwytają,

Wicher się wzmaga, a ziąb doskwiera,

Na niebie czarnym pioruny błyskają,

A strach duszę z niego wydziera!

Wracaj ku Canterlot młodzieńcze,

Porzuć swe pragnienia szaleńcze!”

 

Kolejna całkiem ładna zwrotka, nie idealna, ale wyrasta ponad przeciętność i po prostu dobrze się ją czytało. Chociaż to gna-dna jest banalne, ale pozostałe rymy jak najbardziej dają radę, są dobre.

 

Fragmenty, które przedstawiłem, uważam za te mocniejsze punkty tekstu. Wybór był trudny, ale uznałem, że to w nich znajdują się te lepsze wersy, ale jak widać, nawet przy tych ciekawszych momentach da się odnaleźć rymy, które brzmią banalnie. No i generalnie dlatego też tekst ten wydaje mi się nierówny – na każdy zestaw całkiem niezłych, ładnych rymów, przypadają przypadki banalnych, odstających od ogólnej jakości danej zwrotki, co powoduje, że czytelnik, zamiast skupić się na treści i rozpłynąć się nad kunsztem artystycznym autorki, natychmiast zapomina o tym, co było niezłe i gapi się na te słabsze fragmenty, zachodząc w głowę, jak to się stało, że trafiły do gotowego utworu.

 

Jak na początek nie jest tragicznie, ale nie jest też zupełnie nieźle. Raczej średnio. Momentami przeciętnie średnio, a momentami nieźle średnio. Myślę, że warto było spróbować, no i co by nie mówić, spróbowałem z okazji maratonu nieco się dokształcić, a to zawsze plus. W sumie, jak tak teraz o tym myślę, szkoda, że autorka nie podjęła próby zawarcia w swoim tekście rymów podwójnych. Może następnym razem? Myślę, że byłby to sposób na progress oraz eksperyment na przyszłość. Coś mi podpowiada, że rymy podwójne są czymś, co autorka potrafiłaby zrealizować bez problemu i wydaje mi się, że brzmienie hipotetycznych wersów napisanych w taki oto sposób z automatu powinna zyskać na brzmieniu, zaś sam tekst na ogólnej jakości. Stałby się bardziej zaawansowany,to na pewno.

 

Ale pochwalam układ rymów, ogólnie. Początek i koniec zwrotki to klasyczne AA, ale środek to zawsze przeplatanka ABAB. W efekcie powstaje takie: AABCBCDD, co nie zawsze działa pod kątem rytmu, czy tego, no... flow, ale urozmaica formę. Warto zwrócić na to uwagę.

 

Klimat? Cóż, na moje wyczucie, owszem, był pomysł, były chęci, da się to zauważyć podczas lektury. Na pewno ów pierwszy raz jest lepszy niż 3/4 pierwszych razów, ale nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że mogło być lepiej. Uważam, że autorka, już na ówczesnym etapie, miała dobre warunki ku temu, by faktycznie poradzić sobie z formą wiersza lepiej i po prostu stworzyć coś więcej. Tym bardziej, że naprawdę, był pomysł i nie mogę odmówić chęci, czy odwagi, stąd myślę, że warto próbować dalej. Może niekoniecznie w ramach oddzielnych utworów, ale, na przykład, dodatków wplecionych do rozdziałów większych fanfików. Z tego, co pamiętam, klasyczny „Cień Nocy” realizował tego typu rozwiązania, co przekładało się na dobre urozmaicenie fanfika oraz wzmocnienie klimatu, nadanie opowiadaniu nuty folkloru. Podobało mi się to. W każdym razie, w mojej opinii warto trenować, o ile autorka nadal interesuje się formą wiersza.

 

No i ostatnia myśl – historia. Coby nie mówić, o ile nie była to najoryginalniejsza fabuła w dziejach, okazała się wystarczająco ciekawa, by zatrzymać przy sobie czytelnika. Możliwe, że wrażenie to wynikło z formy, toteż zastanawiam się, jakby to wyszło, gdyby napisać to jako zwykły fanfik, niedługi oneshot, naszpikowany bogatymi, klimatycznymi opisami rodem z remastera „Cienia Nocy”, czy pogańskich kucy. No, jest jeszcze jedna formuła, której byłbym ciekawy, ale nie chcę spoilerować, bo to melodia kolejnych partii niniejszego maratonu ;)

 

W każdym razie, ciekawy eksperyment, tekst posiada swoje mocniejsze, ale i słabsze strony, fabularnie brzmi to nieźle i ciekawie, temat nadający się również na zwykły, krótki oneshot, ma to swój klimat, widać chęć spróbowania czegoś nowego, pomysł, no i cóż więcej mogę powiedzieć – warto zajrzeć i samemu wyrobić sobie zdanie. Na pewno nie był to czas stracony, bardzo jestem ciekaw efektów dalszych, hipotetycznych eksperymentów z poezją. Przypominam, że moją ocenę „Szeptu Mgły” należy traktować z dystansem, gdyż nie jest to mój konik, jednakże spróbowałem podejść do utworu z jak największą uwagą, uprzednio zapoznając się z zagadnieniami dotyczącymi rymów, rytmu oraz formy, no i czerpiąc z opinii osób, które najwyraźniej są w tej materii lepiej zorientowane, doświadczone. Zachęcam do samodzielnej lektury oraz podzielenia się własnym zdaniem, spostrzeżeniami oraz wnioskami. Myślę, że ów tekst jest tego wart, mimo wszelkich usterek, jakimi może uraczyć czytelnika.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

O Bogini, "Szept Mgły" to właśnie jedno z tych opowiadań, o których wolałabym zapomnieć.

 

16 godzin temu, Hoffman napisał:

Uważam, że autorka, już na ówczesnym etapie, miała dobre warunki ku temu, by faktycznie poradzić sobie z formą wiersza lepiej i po prostu stworzyć coś więcej. Tym bardziej, że naprawdę, był pomysł i nie mogę odmówić chęci, czy odwagi, stąd myślę, że warto próbować dalej. Może niekoniecznie w ramach oddzielnych utworów, ale, na przykład, dodatków wplecionych do rozdziałów większych fanfików

 

Sześć lat temu nie miałam zielonego pojęcia o poezji. Wiedziałam czym są rymy i wiersz biały. I tyle. Rytm? To stukanie w stół przy piosenkach (tego to już w ogóle nie czuję)? To nie żart.  Naprawdę tak to wyglądało.

Ale napisanie i opublikowanie tego tekstu naprawdę wiele mi dało. Choćby krytyczny komentarz Made, z którego sporo wyciągnęłam. I choć już nigdy nie wróciłam do pisania ballad romantycznych (i raczej nie wrócę, bo mi się nie chce oraz nigdy szczególnie nie przepadałam za poezją), to nauczyłam się pisać Zecorę, co przydaje mi się w prowadzeniu jej działu na forum.

 

Nie usunęłam tego koszmarku tylko dlatego, że wierzę, iż czytelnicy mają prawo widzieć moje pisarskie wpadki i porażki ;). Poza tym to zawsze jakaś część mojej historii na tym forum i na pisarskiej drodze. Może nawet ktoś przeczyta tego ficzka, zobaczy komentarze i nie popełni moich błędów. Albo przeczyta i zrozumie, że ci weterani, którzy teraz wydają się nie wiadomo kim, to tacy sami ludzie, którzy też zaczynali pisać i... schrzanili sporo.

 

Btw. kiedyś zaczęłam pisać normalną wersję (prozą) "Szeptu Mgły", ale... Po co coś dublować, skoro jest tyle innych, niewykorzystanych pomysłów.

 

Ale dziękuję za wnikliwy komentarz i analizę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...