Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sign in to follow this  
Jaenr Linnre

[grimdark] Wspomnienie złotego słońca [Nicolas Dominique]

Recommended Posts

- Myśmy są podróżni bardowie. Do Redanii jedziemy, tu tylko wojna, wszyscy na północ uciekają, tam bezpieczniej. I ty panie lepiej tak zrób.

 

Mężczyźni wciąż byli przerażeni, jednak ich strach malał, widząc że najemnik również jest strudzony i najpewniej nie ma złych zamiarów. Wszyscy jednak zgodnie trzymali się od niego z dala.

Edited by Niklas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewno i powinienem, pomyślał, ale nie mogę teraz tego zrobić...

 

Najemnik westchnął.

 

- Dobrze zatem, nie będę was dłużej spowalniał - stwierdził. - Ale powiedzcie, czy jadąc tutaj, widzieliście żołnierzy Temerii, albo ich obóz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Przeto wszędzie ich pełno. Ale w ich stronę to nam nie prędko, za przejazd myto WIEEELKIE!

 

Jeden z mężczyzn poczuł się widocznie nazbyt beztrosko, gdyż jeden z kumpli zaraz go szturchną i pod nosem przypomniał mu że to może być członek komanda albo wojskowy.

 

-To my panocku drogi, zbierać się będziem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Możecie sobie jechać gdzie chcecie - stwierdziłem. - Nic mnie wasze myto nie obchodzi. Chcę jedynie wiedzieć, w którą stronę ich obóz jest, to wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyźni wskazali tylko drogę rękami po czym zaczęli zbierać się do drogi. Pakowanie się nie trwało zbyt długo i już po paru chwilach mieli ruszyć, w przeciwną do wskazanej drogi. Teraz najemnik musiał podjąć decyzję czy ruszyć za przykładem mężczyzn czy też ruszyć ku wojnie która zapewne zbierała kolejne żniwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po chwili uznał jednak, że co by nie było, należało przestrzec tych, z którymi jeszcze do niedawno walczył ramię w ramię... chyba walczył...

 

Otrzepał się więc szybko, po czym ruszył we wskazanym przez kupców kierunku. Pytanie tylko czy dojdzie na czas...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas mijał powoli, droga była spokojna, było jednak coraz ciszej, jakby wszystko bało zbliżać się do linii frontu. Dopiero po dłuższym marszu dało się usłyszeć krzyczane rozkazy, kroki ludzi i gwar wojskowego obozowiska. Najemnik zbliżał się coraz bardziej kiedy zauważył kordon na drodze, gdzie stali dwaj żołdacy, po twarzach było widać że najwyraźniej idioci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...