Cała aktywność
Strumień aktualizowany automatycznie
- Dzisiaj
-
D.E.F.S zaczął obserwować [KONKURS]Drugi Retro Konkurs Literacki
-
Cahan zaczął obserwować [KONKURS]Drugi Retro Konkurs Literacki
-
Witajcie, moi drodzy forumowicze przeszli, przyszli i obecni! Z radością pragnę Wam zaprezentować Drugą Edycję Retro Konkursu Literackiego. Tak dla przypomnienia... Czym jest Retro Konkurs Literacki? Po prostu konkursem takim jak kiedyś, kiedy woda, powietrze i kucyki były lepsze. Ze stosunkowo niewielkim limitem słów i krótkim jak na obecne czasy deadlinem. Na luzie, bez spiny. Chcesz się rozpisać? Doskonale. Masz mało lub zero doświadczenia? Jeszcze lepiej. Wracasz po dekadzie nieobecności w fandomie? Tęskniliśmy! Temat: Między Equestrią a Ziemią Czego od Was oczekuję? Opowiadań typu [TCB], [Human in Equestria] (człowiek może być przemieniony w jakieś equestriańskie stworzenie), self insertów. Relacji pomiędzy ludźmi a kucykami czy nawet między człowiekiem a kucykiem. Może być klasycznie, może być nowatorsko. Możecie dyskutować z motywami charakterystycznymi dla gatunku, ale bez robienia z tego parodii. Regulamin: 1. Obowiązuje regulamin forum i działu opowiadań. Nie jesteśmy w dziale +18, więc gore i clop są zakazane. 2. Tagi [anthro], [EquestriaGirls] są wyłączone z konkursu. Zakazana jest również chamska parodia opowiadań z tego gatunku. 3. Prace muszą być napisane samodzielnie. Czyli nie korzystacie z AI, a przed publikacją nie pokazujecie ich kolegom i nie podsyłacie im fragmentów oraz nie dyskutujecie o fabule. Risercz jak najbardziej możecie robić. Oraz pytać ludzi o zasady pisowni. 4. Prace nie mogą być poddane korekcie oraz prereadingowi. 5. Limit dolny wynosi 1000 słów, górny 5000. 6. Prace muszą być poprawnie otagowane. 7. Prace zamieszczacie w formie linku do google docsa w tym temacie. Tylko wyłączcie sugestie, komentarze i edycje - tylko wyświetlanie. 8. Limity słów są sprawdzane w docsach. 9. Termin oddawania prac: 28 luty 2026, godzina 23:59 10. Organizator zastrzega sobie możliwość dyskwalifikacji pracy w przypadku cwaniakowania innego niż to zawarte w regulaminie. Wątpię by się to zdarzyło. 11. Oceniane są treść, forma oraz wpisanie się w temat oraz ducha konkursu. Oceny są zarówno punktowe jak i opisowe. 12. Opowiadanie konkursowe musi zostać opublikowane w tym temacie na forum. 13. Użytkownik może złożyć więcej niż jedną pracę konkursową, ale chociaż wszystkie zostaną ocenione, to tylko najlepsza może trafić na podium. Tak, nawet jeśli pozostałe zostaną ocenione na 10/10. 14. Konkurs jest objęty patronatem Wielkiego Eventu Klubowego z Klubu Konesera Polskiego Fanfika i dostaje tam również swój własny kanał na okołokonkursową dyskusję. Pytania możecie zadawać zarówno tu jak i tam. Nagrody: I miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 100 zł lub duży box-niespodzianka* II miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 50 zł lub średni box-niespodzianka* III miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 30 zł lub mały box-niespodzianka* *przesyłka w obrębie Polski jest darmowa i dokona się przy pomocy paczkomatów InPost, w przypadku przesyłki zagranicznej nie pokrywam kosztów wysyłki A i co do gier i ebooków - żadnej pornografii. Mogą być 18+, ale nie ma mowy bym kupiła komuś Symulator Młócenia Animu Dziewczynki
- Wcześniej
-
CRISIS: A Royal Affair [PL][NZ][Dark][Adventure][Crossover]
temat napisał nowy post w [+18] My Little Necronomicon
Rozdział VIII a w nim znów jesteśmy w Pandemonium, a Blackburn poznaje kolejne, ciekawe i przydatne kucyki. Czemu ten rozdział jest tak szybciej? Bo nie miałem kompletnie weny do pisania. Zostawiłem jeden fik po 2 stronach, drugi po 12 (ten ma może szanse w przyszłym roku zaistnieć). Obecnie mam wrażenie, ze wszystko co piszę nie jest ciekawe, więc wziąłem się za tłumaczenie -
No hej. Dawno tutaj niczego nie czytałem, lecz nasza rozmowa na privie zdecydowanie mnie do tego zmotywowała. Zacznę od tego, iż podoba mi się tytuł. Nie tylko wychwytuję tu pewne odniesienia historyczne, do dziejów brutalnych, ale i ciekawych, leżących w kręgu moich zainteresowań. Ponadto samo słowo "Festung" zawsze robiło na mnie pewne wrażenie estetyczne. Od razu przyznam się do swego ambiwalentnego stosunku do uniwersum FoE, który niesamowicie cenię za wkład w rozwój fandomu, wyobraźnię autorki i niesamowite wprost tempo powstawania oryginału, lecz miałbym wiele uwag do samej treści. Być może z tego powodu mogłem być zbyt krytyczny do Festungu już na wstępie, jakoż został umieszczony w tym uniwersum. Rozumiem jednak, jak atrakcyjne ono jest i jeśli kogoś inspiruje do działania, no to zawsze plus. To może najpierw kwestie techniczne i stylistyczne. Oprócz tego, co na szybkiego podejrzałem w recenzji Suna, dodałbym jeszcze: -małą, wręcz laboratoryjnie małą ilość opisów -dialogi będące listą kwestii niczym w skrypcie filmowym, bez wtrąceń narracyjnych. One są bardzo ważne! Dają czytelnikowi wgląd w emocje bohaterów. Przecież jak my rozmawiamy, to każde kolejne zdanie potrafi zmienić nasza temperaturę. A w serialu kucyki fantastycznie sygnalizują emocje uszami Bardzo polecam, abyś w przyszłej twórczości częściej przerywał kwestie dialogowe lub rozdzielał je od siebie opisami, co dzieje się z bohaterami w trakcie. -wiem, że Fallout to brutalne uniwersum i niczego innego nie należy oczekiwać po jego fanfiku, lecz osobiście mam trochę alergię na nadmierne szastanie śmiercią. Chodzi mi konkretnie o fragment : "W hali spadały kawałki sufitu, niektóre zabijały kucyki," I to się wydarzyło... tak po prostu. Bohaterowie są świadkami masakry, a potem Twilight wyznaje niewierność. Być może tutaj przeszedłbym do ogólnej wątpliwości, czy te rozdziały powinny być aż takie krótkie. Może to nasycić? Dodać więcej opisów przeżyć wewnętrznych? Wprowadzić/przypomnieć czytelnikowi, czym były falloutowe figurki i czemu są tak ważne, że w chwili tragedii bohaterowie się na nich skupiają? I w ogóle trzymali w robocie przy sobie? Wszystko dzieje się tak szybko... Okej, dość czepiania się. Ciekawi mnie motyw pochodzenia głównego bohatera. Domyślam się motywu broniacz->w Equestrii, a także umiejscowienia fabuły w okolicach tragedii, a nie wiele lat po (jak w oryginalnym FoE). Miło też zawsze dojrzeć w tekście słowa i rozwiązania przypominające, że bohaterowie są kucykami. Mają chrapy, przedmioty chwytają zębami itd. Sama fabuła również ma potencjał na rozwinięcie się w sporą i intrygującą historię. Cytat wymieniony przez Suna też mi się podobał. Pochwalę również wyczuwalną kucykowa pasję w tekście. I to w ogóle po prostu fajne, że tworzysz. Oby tak dalej! Mały disclaimer: nawet, jak zasugerowałem gdzieś coś cokolwiek słowem "powinno się" czy podobnym, to jednak nie jest to żadna prawda objawiona, ani nakaz. Uważam, że w sztuce nie ma zasad i robienie czegos po swojemu czy też wbrew przeciętnym rozwiązaniom może dobrze smakować. A niejedno wielkie dzieło właśnie to zrobiło. Wszystkie elementy recenzji są czysto subiektywne. Pisz dalej! :)
-
McKeyPL zaczął obserwować Czequestria 2026 - Of Kings and Queens (21. - 23. 8., Prague)
-
Moon Attack! [Audycja Radiowa] [Komedia] [Jednostrzał]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Przeczytałem i muszę przyznać, że to dość nierówny, ale ciekawy fanfik. Zacznijmy od rzeczy, która wyszła tu najmniej. Mianowicie komedia. Ten fanfik nie jest śmieszny. Jest momentami zabawny. Co może nie byłoby problemem, gdyby to był SoL, a nie komedia. Z drugiej jednak strony, wtedy też bym narzekał na te wszystkie miejsca, gdzie widzę, że miał być żart, ale albo on nie bawi, albo on bawi niedostatecznie. Tylko kąciki ust się unoszą, zamiast parsknięcia śmiechem. Żeby jeszcze było gorzej, najbardziej mnie ubawiła postać Twilight Sparkle, która jest tu serialowa. Taka, jak w pierwszym sezonie, kiedy wszyscy wokół czekają na sylwestra, a ona by chciała żeby świat dał jej w spokoju pograć w tomb raidera. Więc jako część komediowa jest tu słabo. Zanim przejdę do fabuły, muszę wspomnieć o jakże istotnej strukturze, czyli napisaniu fanfika jako audycji radiowej. Pomysł fajny, jestem skłonny powiedzieć, bardzo oryginalny, bo dotychczas czytałem tylko jeden taki fanfik i był świetny (Vinyl Scratch tapes). Z tego, że mamy audycje wynika kilka ciekawych rzeczy. Opisy są minimalne (co nie przeszkadza), mamy sporo powtórzeń, jak to w mowie codziennej (powiedziałbym, że radiowcy mogliby pod tym względem wypaśc trochę lepiej w relacjach, niż słuchacze, ale to raczej drobiazg). Dialogi też są w zasadzie minimalne, tak samo interakcja postaci. Wszystko to zbiór raczej monologów. ale idzie się szybko przyzwyczaić, więc realizacja spoko. No i fabuła. Dużo jej nie ma, ale kucyki się przygotowują, kultywując różne tradycje, a potem wszystko bierze w łeb. Na plus grupa protestujących kucoperzy. Dałoby się ich pewnie zrobić zabawniej (może jeden z tablicą: Zbliża się koniec). Tradycja korków cydru bardzo spoko. Podobało mi się też zaproszenie eksperta do studia. Tak szczerze, jego poziom pasuje mi do współczesnych mediów. Więc ogólnie, jest ok. Nie ma tu żadnych zwrotów akcji, czy coś, ale bądźmy szczerzy, po czymś takim nie można się ich spodziewać. Na sam koniec nawiązania. Nie wspomnę tylko o jednym, wymienionym przez autora. Jest ich tu znacznie więcej. Pewnie więcej niż sam wyłapałem. Ale był i Full metal jacket i przemówienie jaruzelskiego. Osobiście, dałbym za to plus. Podsumowując, gdyby autor nie usiłował robić z tego komedii, tylko miejscami zostawił kilka lepszych zartów (bueblooda z WRAKiem, ostrzeliwywanie się korkami i może tego apokaliptologa (ale bez wolno leżących żarówek)) to mielibyśmy spoko slice of life audycję z aspektami humorystycznymi. A tak, mało śmieszna komedia.- 2 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- audycja radiowa
- oneshot
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
Opowiadania mojego Autorstwa. [Sad/Dramat] [Przygoda] [Seria]
temat napisał nowy post w Archiwum fanfików
Linki do fików wymagają dostępu. Archiwizuję.- 5 odpowiedzi
-
- [Sad/Dramat]
- [Przygoda]
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
Gość is attending IX Wrocławski Ponymeet
-
Ostrze Pośród Cieni [Z][Adventure][Fantasy][Dark][Violence]
temat napisał nowy post w Archiwum fanfików
Link do fanfika nie działa - fanfik usunięty. Archiwizuję. -
Srebrenica to Magia [NZ][Human][Violence][Internacjonalne bluzgi]
temat napisał nowy post w Archiwum fanfików
Link do fanfika nie działa - fanfik usunięty. Archiwizuję. -
Witajcie Chciałbym zaprezentować mojego pierwszego fanfika, którego zacząłem pisać jeszcze w roku 2017. Przez cały okres brakowało mi trochę weny aby dokończyć i odwagi aby udostępnić, Tekst ma opowiadać o tym jak Sunset Shimmer ratując świat ludzi przed szalejącą magią musi wrócić do Equestrii, aby raz na zawsze odciąć świat ludzi od wycieków magii. Następnie ponownie uczy się żyć w tej krainie, jednak z pewnymi zmianami. Czas akcji w Equestrii został osadzony w okolicach 7 sezony serialu Przyjaźń to Magia Tytuł Fanfika jeszcze może ulec zmianie. Nawet pod wpływem sugestii. Aktualnie jest 7 rodziałów. Rozdział I Rozdział II Rozdział III Rozdział IV Rozdział V Rozdział VI Rozdział VII Nie wiem tylko czy dobre tagii dopasowałem, do tego co zawiera tekst.
-
Brak dostępu. Archiwizuję.
-
Sweetie Bot to jeden z najstarszych memów fandomu MLP:FiM. Wziął się on, stąd, że w jednym z odcinków aktorka dubbingująca Sweetie Bell nie mogła podłożyć jej głosu, więc skorzystano z syntezatora mowy. Nie dało się tego ukryć, gdyż efekt końcowy był sztuczny. Stąd zrodził się Sweetie Bot, który następnie otrzymał swoją animację (niejedną) a nawet serię piosenek „Destabilise” od Prince Whatever. Sam też uważam Sweetie Bota za ciekawą koncepcję i dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po fanfika o takim właśnie tytule. Niestety co jednak było do przewidzenia, „Sweetie Bot” jest fanfikie słabym. Jest jedna prosta przyczyna dla tego stanu rzeczy. „Sweetie Bot” jest całkowicie nielogicznym fanfikiem. Można by go wręcz uznać za fanfik komediowy, gdyby nie tag Tragedia. Moim zdaniem ten fanfik nie nadaje się nawet na tragikomedię. Odnoszę nawet wrażenie, że powstał on tylko po to aby zawrzeć tę właśnie scenę: Niedawno Rarity odkryła, że jej siostra stała się robotem. Nie będę wnikał, skąd w magicznym i prawie pozbawionym urządzeń mechanicznych świecie wie ona, co to jest robot. Raczej nie jest to jednak konstrukt, jak patykowilki. Skoro potrzebuje oleju oznacza to, że jest najprawdziwszą maszyną. Rarity co rusz zmienia nastawienie: jest zaniepokojona, smutna, zdziwiona tym, co się stało z jej siostrą. Potem, jak widać, traktuje ją z lekceważeniem, wręcz wykpiwa. Gdzie tu jest logika? Dlaczego nie próbuje udać się do Twilight, żeby rozwiązać problem? Nie rozumiem, jaka jest motywacja postaci w tym fanfiku. Co strażnicy wiedzą o robotach, że mają je wykańczać? Roboty są najwyraźniej niebezpieczne, ale Rarity nic z tym nie próbuje zrobić? Czy robotyzacja kucyka to stan przejściowy? Odwracalny? Najwyraźniej jednak Rarity przedkłada pracę nad siostrę, gdyż: Zauważmy, że problemem jest, że straż zabierze jej siostrę, nie, że jej siostra jest robotem, w dodatku uzbrojonym. Po prostu jakakolwiek logika zachowania postaci tutaj nie istnieje. Rarity również nie powie Sweetie Botowi, że musi się ukrywać, bo ją zabierze straż (co jest osobnym, wyżej omawianym problemem). Wszystkie problemy, na jakie natrafią bohaterowie popychają ich ku „rozwiązaniom”, które nimi nie są, są tylko półśrodkami. Nie próbują sobie oni odpowiedzieć na pytanie jak zaradzić sytuacji, przechodząc nad nią do porządku dziennego, gdzie problem nie jest problemem dopóki nie dowie się o nim ktoś spoza kręgu wtajemniczonych. W efekcie bohaterowie wracają do codziennej rutyny. Dla Rarity jest to praca. Być może jest to próba radzenia sobie z problemem, a dokładnie ze stresem, który ten rodzi. Niestety autorka całkowicie pomija przyczyny takiego zachowania, motywację bohaterów by nie robić nic poza tym, że „straż skończy, ze Sweetie Botem” co biorąc pod uwagę jej uzbrojenie jest nawet logiczne. Język, jakim napisano fanfik jest bardzo prosty. Wręcz na granicy prymitywności. Czasami jednak zdarzy się jakieś słowo bardziej „zaawansowane” np. sarkazm, gleba. Nie potrafię wyjaśnić tych zmian, podobnie jak to, że obok słowa łóżko użyto słowa „łóźko” i nie jest to literówka, bo powtórzono to trzy razy. Moim zdaniem fanfik powinien raczej pozostać na dysku twardym autorki i być najpierw przedstawiony osobom zaufanym. Poziom „Nekromanty z Ponyville” jest bowiem niebezpiecznie blisko.
- 18 odpowiedzi
-
- tragedy
- sweetie bot
-
(i 2 więcej)
Tagi:
-
Teraz masz dobrą okazję, ponieważ fanfik FoE:NMP jest jeszcze krótki i niestety nie mam kiedy go kontynuować. A jeszcze muszę zrobić retcon żeby dodać cameo Eisenhufa (AKA Iron Hoof - to OC, którego z przyczyn osobistych koniecznie chcę tam umieścić). Jeśli chodzi o LaTeX, jest dobry do skomplikowanych wzorów i prostych tekstów, w których skupiasz się na treści (jak np. fanfik), pozostawiając ogarnięcie szczegółów formatowania maszynie. Schody zaczynają się, gdy chcesz uzyskać konkretny efekt wizualny, albo gdy w rozwinięciu makr pojawi się błąd. Tak, -- w LaTeX to n-dash, zaś --- to m-dash. Nie znam warsztatu Kkat, ale bardzo możliwe, że oryginalnie pisała w LaTeXu, a na fimfiction.net wrzuciła tekst w podobny sposób, jak ja wrzucam do Google Docs, i LaTeXowe -- pozostało jako artefakt. W każdym razie u mnie pełni ono jeszcze dodatkową rolę: zapobiega zamianie dialogów w listy wypunktowane (w Markdown pojedynczy minus to znacznik elementu listy i musiałbym pisać \-, co w edytorze tekstowym wygląda znacznie gorzej niż --. Dodatkową zaletą stosowania -- jest możliwość szybkiej konwersji do LaTeX (gdybym np. kiedyś chciał to wydać jako książkę), można też szybko podmienić -- dowolnym znakiem (n-dash, m-dash itp.) Nie robię tego głównie ze względu na oszczędność czasu - ważniejsze dla mnie jest zachowanie spójności Google Docs z Markdownem (teraz znów się rozjechały, ponieważ na Gitlabie jest już początek drugiej części prologu: Masakra w Littlehorn, podczas gdy na Google Docs jest pierwsza część (Dzień Zagłady) jako cały prolog. Uspójniać będę, gdy tylko skończę drugą część prologu - dam wtedy również znać tutaj. Natomiast tak jak mówiłem: Google Docs traktuję jako dopust pegazorożców i po macoszemu. Wolę napisać kolejny akapit w Markdown, niż bawić się formatowaniem - a niestety mam teraz bardzo mało czasu... Zresztą sam widzisz, o której Ci odpisuję zamiast udać się na audiencję u Królowej [sic] Luny;).
-
To sporo tłumaczy, bo nie czytałem ,,nie ma przeznaczenia". Nie wiem, czy przeczytam. Może kiedyś w przyszłości. Akurat czytałem google docsa. I mówiąc szczerze, do dziś nie wiedziałem, czym jest ten cały markdown. Za to LaTeX niestety kojarzę (i uważam dziś za mało praktyczny, ale to może przez moje niewielkie i raczej nieprzyjemne doświadczenia z nim). Jednak, jeśli dobrze pamiętam (popraw mnie, jeśli się mylę), po wygenerowaniu PDFa w LaTeXie, te podwójne minusy są zamieniane na półpauzę, tak samo jak /e jest zamieniane na ę (jeśli dobrze pamiętam, że to było coś takiego). Więc w mojej opinii, Kkat też w tym miejscu robi błąd. Ale tu pewnie warto by zapytać kogoś, kto umie pisać poprawnie po angielsku. Jeśli już jesteśmy przy gogole docs, to poprawnym jest, by tekst był wyrównany do obu krawędzi (wyjustowany), każdy akapit zaczynał się wcięciem, a dialogi były zapisane z wykorzystaniem półpauzy, lub pauzy (nie wszyscy będą czepiać się pojedyńczego myślnika). W mojej opinii, warto dodać odstęp przed lub po akapicie, równy połowie rozmiaru czcionki, albo standardowy dla google docsa
-
Dzięki za informację zwrotną. Niezupełnie. To sequel, którego prolog jest zarazem epilogiem Fallout Equestria: Nie ma przeznaczenia. To reset, odcięcie equestriańskiej przeszłości Pawła. Twilight Sparkle pozostała w Equestrii, a jej los wydaje się być przesądzony. Twoje odczucia są zrozumiałe, ponieważ brakujący kontekst znajduje się w prologu i pierwszym rozdziale FoE:NMP. Istotne też, że to nie jest Fallout Equestria. To jest Nie Ma Przeznaczenia, będące alternatywną linią czasową zarówno do FiM, jak i do FoE (w tym FoE:Project Horizons - wątek o zdradzie i aborcji). Przykładowo Miałem podobne odczucia, gdy czytałem FoE:War Never Changes bez przeczytania Fallout Equestria - wielu rzeczy zwyczajnie nie rozumiałem. Ciężko mi się odnieść do tego, o czym piszesz, ponieważ nie mówisz, który format czytałeś. Odniosę się więc do formatu oryginalnego, ponieważ Google Docs są dołączone wyłącznie ze względów formalnych (wymóg regulaminu forum). Markdown jest prostym formatem tekstowym, w którym tekstu się nie justuje, zaś akapity są zaznaczone prawidłowo (podwójny znak nowej linii). Podwójny minus (--) jest znacznikiem z formatu LaTeX, używanym przez Kkat w Fallout Equestria, zatem nie jest to ani błąd, ani kreatywne rozwiązanie, tylko wzorowanie się na formie utworu będącego inspiracją. Jeszcze raz dzięki za poświęcony czas, to dzięki czytelnikom chce się pisać dalej.
-
Księżniczka Luna i Król Sombra [Oneshot] [Romans] [Violence] [Random] [Dark]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Fanfik „Księżniczka Luna i król Sombra” przypomina mi nieco streszczenie. Pisząc bardziej konkretnie, przypomina mi streszczenie pisane w wielkim pośpiechu. Czasem piszący fanfika musi dokonywać skrótów. Dzieje się tak, zwłaszcza podczas konkursów i rzadko kiedy wychodzi fanfikowi na dobre. Pisząc bardziej konkretnie, nie pamiętam przypadku, gdy krótsza wersja fanfika była lepsza od dłuższej. Fanfik „Księżniczka Luna i król Sombra” jest alternatywną historią dotyczącą upadku (?) jednego z czołowych złoczyńców Equestrii. Akcja dzieje się po piątym sezonie, o czym świadczy fakt, że Twilight Sparkle jest już księżniczką, a co ważniejsze Flurry Heart już przyszła na świat. Tym razem jednak to nie ona wszystko zniszczyła. Nie, tym razem do katastrofy przyczynił się Sombra, który powrócił. Pisząc bardziej konkretnie zmienił on rodzinę brata Twilight i jego samego w kryształowe posągi. Twilight oczywiście została wezwana do Canterlot, gdzie mogła poznać historię… miłości księżniczki Luny i króla Sombry. Była to najkrótsza historia miłosna, jaką, kiedykolwiek przeczytałem, a jej koniec był jeszcze bardziej gwałtowny: Swoją drogą, to Equestria jest tym dziwnym państwem, gdzie księżniczka może być suwerenem króla. W istocie Celestia ochroniła siostrę przed mezaliansem, który byłby zasadniczo dla niej bardziej korzystny, wszak, jak nauczył nas „Shrek”, aby książę mógł stać się królem wystarczy poślubić królewnę. Autorka miała spore pole do popisu, ale nie raczyła się rozpisać. Ten zarzut dotyczy zresztą wszystkiego w tym fanfiku. Przedstawienia sytuacji ogólnej: „Psychologii” postaci: „Scen batalistycznych”: Dramatycznych wyborów: Może jednak powinienem wyrazić się bardziej konkretnie. Może dobrze, że fanfik jest taki krótki, bo autorka ma tendencję do wprowadzania nowych pomysłów do świata, o których nigdy wcześniej nie wspomniała. Bo co to za poświęcenie dla Luny, że przez jakiś czas będzie jednorożcem bez znaczka, nie będzie księżniczką, skoro była księżycowym demonem przez tysiąc lat? Zestarzeje się? Straci urodę? Nic z tych rzeczy. Wróci do bycia księżniczką i do swoich obowiązków. Cały wątek romansu Luny i Sombry jest napisany po prostu bez pomysłu i polotu. Nawet nie mogę tego nazwać „chałturą”, bo mam do czynienia raczej ze szkicem takowej. Będąc konkretnym, uważam że fanfik „Księżniczka Luna i król Sombra” powinien pozostać w tym kształcie na dysku twardym autorki, a nie być publikowanym. Widać, że jest to zapewne jeden z pierwszych tekstów, a te bywają bardzo wadliwe. Fanfik nie jest napisany wybitnie niechlujnie tylko „od niechcenia” względnie „na odwal się” co jak sądzę, wcale nie było intencją autorki. Na okoliczność łagodzącą nie mogę zaliczyć okoliczności, że tekst powstał w 2017 r. a więc nie w czasach fandomu łupanego. Wtedy poprzeczka była postawiona już naprawdę wysoko. Gdyby fanfika zamieszczono na forum w 2013, czy nawet 2014 nie byłoby aż tak źle, wszak do poziomu „Nekromanty z Ponyville” jeszcze „Księżniczce Lunie i królowi Sombrze” nieskończenie daleko. Czy polecam? Pisząc bardziej konkretnie, polecałbym napisać tego fanfika od nowa. -
Kris07 zmienił swoje zdjęcie
-
"Red Dead Redemption 2" i lewitujące przedmioty...
-
Przeczytałem i... i mam w sumie mieszane uczucia. Miałem wrażenie jakbym czytał fika z 2012 czy 2013 roku (pegazorożce, selfinsert?, główny bohater jest mężem Twilight?). To samo w sobie nie jest nic złego. Po prostu ma swój taki, nostalgiczny vibe. Sama historia jest krótka (na razie). Najpierw prolog, pobieżnie nam mówiący, że na świecie doszło do zagłady przez megazaklęcia i balefire. I tak nastał Fallout Equestria. Trochę inaczej niż w tłumaczeniu Poulsena, ale nie przeszkadza mi to. Rozdział pierwszy opowiada z kolei o ostatnich chwilach w laboratorium, zanim próba tworzenia alikornów skończyła się powstaniem, jeśli dobrze pamiętam, Goddes. Pomysł fajny. Wykonanie... w sumie, pierwsza część jest spoko. Dobrze oddana Twilight i Trixie, czuć klimat laboratorium. Nie obraziłbym się może na więcej opisów i wydłużenie sceny, ale domyślam się, że to miało służyć tylko wprowadzeniu bohatera i jego relacji z Twilight. I w sumie ta relacja mi się jakoś nie podobała. Tak po prostu. Jakoś mi nie leży, nie czuję jej i tyle. Mogę zgadywać, że ta relacja będzie miała jakiś wpływ na bohatera w przyszłości, ale dalej mi nie leży. A skoro już przy bohaterze jesteśmy, to też mam pewne zastrzeżenia. Jego imię mi kompletnie nie pasowało do kontekstu. Przynajmniej do końcówki gdzie, jeśli dobrze zrozumiałem, wyszło, że przybył z innego świata. Bez informacji dlaczego, skąd i w ogóle. Jakoś mi to nie pasowało do fallouta. Cudowne zakończenie. Mocno się uśmiałem. I jeszcze kwestia formy. Pierwsze wrażenie nie jest najlepsze. Brak akapitów (wcięć), brak justowania, a zamiast półpauz są dwa myślniki. Muszę przyznać, że to kreatywne rozwiązanie problemu braku półpauzy, ale dalej niepoprawne. Zagłębiając się w tekst, widzę sporo powtórzeń i brak płynności. Albo po prostu ja nie mogłem złapać flow. Z drugiej strony nie zauważyłem literówek, a do tego mamy poprawne i estetyczne odstępy między akapitami. Podsumowując... nie porwało mnie to. Nie jest to zły fik, ale po prostu... nie powalił. Ale może komuś innemu się spodoba.
-
CRISIS: A Royal Affair [PL][NZ][Dark][Adventure][Crossover]
temat napisał nowy post w [+18] My Little Necronomicon
Rozdział VII, a w nim Blackburn wróciła do domu i odkrywa, ile się pozmieniało podczas jej nieobecności. Kto stracił pracę, kto zyskał, a kto umarł. -
Kresy [NZ] [Seria] [Slice of Life] [Violence] [Adventure] [Sad]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Nim przejdę do rzeczy, pragnę jeszcze raz, bardzo, ale to bardzo podziękować @Waser4K, za czas poświęcony tak na przeczytanie sagi rodziny Crusto, jak i na oba komentarze, włącznie z trudem poniesionym przy jego pisaniu, mnie jak zwykle niezmiernie miło było czytać przemyślenia kolejnego czytelnika o opowiadaniach, zbiorczo, a także o każdym z osobna, odkrywać co się spodobało, co niezbyt, co zagrało najlepiej, a co okazało się" niedogotowane", znaczy to dla mnie mnóstwo i dopinguje do dalszego pisania! Szczególnie ucieszyłem się czytając o swym światotwórstwie i że daje ono radę - na etapie pierwszych opowiadań z serii, właściwie to całej sagi rodziny Crusto, nie przywiązywałem do niego aż takiej uwagi, generalnie zwykłem koncentrować się na postaciach. Bardzo się cieszę, jeśli kreowany świat w Twoich oczach wypadł dobrze Przeskoki czasowe na ówczesnym etapie były większe, teksty były bardziej "rozrzucone" względem siebie w chronologii, kształtowały się jeszcze koncepcje na wątki i postacie, niektóre z nich przeszły większe lub mniejsze zmiany... Chociażby taka Silkflake Dziękuję także za rysunek! Tak czy owak - dzięki Ci wielkie, oby kolejne odcinki serii dały radę Oby tekst, który zaraz ogłoszę dał radę... Ano, na moim DeviantArcie od jakiegoś czasu dostępne jest drzewo genealogiczne kresowych postaci - rodzin Ashfallów i Crusto. Widać jak kuce są ze sobą powiązane, uwzględniłem także postacie tylko wspomniane w fanfikach W przyszłości planuję je rozszerzać, w miarę rozbudowywania fabuły. Tak przyszłej, jak i tej, która już jest A teraz pora ogłosić opowiadanie, którym uczczę dziesięciolecie serii. A jest to... remake "Tajemnicy Białego Bazyliszka" Od jakiegoś czasu groziłem, że się za to zabiorę i oto jest - chociaż fabuła z grubsza mówi o tym samym, wprowadziłem szereg zmian i rozszerzyłem to, co już było. Koncentrując się oczywiście na postaciach i relacjach między nimi, ale chyba największym novum jest to, że teraz nie tylko Fenrir wędruje po tajemniczej grocie... Co jeszcze jest w tekście? Sprawdźcie sami, zapraszam do czytania! Pisząc nową wersję, wziąłem sobie do serca spostrzeżenia Verlaxa i postanowiłem wejść głębiej w umysł Fenrira, lepiej zarysować wydarzenia, które zainspirowały go do zmiany swojego życia i podejścia, a także nakreślić skąd ta jego zmiana miałaby w ogóle wypłynąć. Jednocześnie, myślę, że wpisze się to w sam raz w odczucie Wasera4K, jakoby w ramach sagi rodziny Crusto, seria opowiadała o odnalezieniu siebie i drogi, która pozwoli żyć ze sobą w zgodzie. W związku z filozofią, by rzeczy rozszerzać i ciągle dorzucać nowości, tekst wyszedł dużo dłuższy od pierwowzoru. Kombinowałem jak to podzielić na może trzy części, ale ostatecznie zostałem przy dwóch. Pierwsza rozgrywa się... za dnia, aż do późnego wieczora, a druga pamiętnej nocy, podczas której bohaterowie starli się z tajemniczym, białołuskim potworem. Oto on: Tajemnica Białego Bazyliszka - wersja 2025 - część pierwsza, a także część druga Tekst znajdziecie również w pierwszym poście otwierającym niniejszy wątek (Pliczek z chronologią zaktualizuję w wolnej chwili) Zdradzę, że niektóre dodane rzeczy mają być zalążkiem do przygód łowców, czyli swego rodzaju spin-offu do głównej serii, o którym rozmyślam już od dłuższego czasu. Niedawno przyszedł mi do głowy pomysł na jeszcze jeden rodzaj spin-offu, z którego pierwsza historyjka zaczyna pomału się rozwijać Nadchodząca saga ma się dobrze - ruszyły prace nad opowiadaniami o Kaprikornii i koziorożcach, mam już koncepcje na większość kolejnych tekstów, nadal jednak nie zdecydowałem się co do finału. Na szczęście to melodia przyszłości. Bardzo chciałbym w tym roku pokazać Wam coś jeszcze, ale nie mogę niczego obiecać - walczę z czasem i przegrywam Dlatego, na wszelki wypadek - wszystkiego najlepszego z okazji dziesięciolecia "Kresów", historia leci dalej! Pozdrawiam!- 86 odpowiedzi
-
- slice of life
- violence
-
(i 3 więcej)
Tagi:
-
Last tickets for the original price Don’t have a ticket for this year’s Winter Karaoke Party yet? The pre-sale at a reduced price will end soon! Last chance to get a ticket at a reduced price! Tomorrow at 3:00 PM we close the pre-sale – tickets will then only be available for purchase at the venue at an increased price (we accept cash and card payments).
-
Czasami zastanawiam się, czy poziom literacki działu My Little Necronomicon jest niższy niż działu ogólne Opowiadań wszystkich bronies, czy po prostu z racji na mniejszą liczbę fanfików, złe pozycje, ujmując to delikatnie, bardziej rzucają się w oczy? Być może ma to, co wspólnego z psychologią autorów publikujących fanfiki w obu działach? Przecież „Babeczki” także były totalnym badziewiem, a przecież stały się wzorem do naśladowania. Może ktoś, kierowany wyrzutem sumienia, że lubi kolorowe koniki, stwierdził, że jeśli zamorduje je na tysiąc sposobów jakoś zmaże swoje poczucie winy? Może ktoś znalazł w jego zeszycie szkolnym naklejkę z Rainbow Dash? Może to sprawiło, że chłopak postanowił zmazać swoją hańbę, że ogląda „My Little Pony: Friendship is Magic”, a nie anime? I co wymyślił? Wymyślił, że nikt nie powie „jesteś dzieciuch, a masz już przecież 12 lat!”, jeśli do swojego hobby doda trupy, polityczne spiski, kaliber amunicji, jakiej używają bohaterowie, języki obce, a wszystko to uczyni crossoverem z serią „Half Life”. I być może tak właśnie myślał autor fanfika „Upadek Słońca”. Mniejsza o to, że nie znalazłem w tekście wyjaśnienia, dlaczego fanfik nosi taki, a nie inny tytuł. Ale sens fabuły można streścić krótko: ludzie niszczyli Equestrię, a teraz Equestria przyszła zniszczyć ludzi. Tylko doktor Maksymilian Wasyriusz może uchronić oba światy przed nieuchronną konfrontacją. Co prawda jeszcze nie wie, że będzie musiał tego dokonać, a w ogóle został najęty przez niejakiego Celsjusza w zupełnie innym celu. Gorzej, że Celsjusz pracuje dla Kombinatu. Nie, Celsjusz nie pracuje dla kombinatu w dzielnicy Nowa Huta w Krakowie. Chodzi o totalitarną miedzy wymiarowa organizację, która w serii Half Life opanowała Ziemię i zniewoliła ludzkość. Nie znam dobrze lore serii o przygodach doktor Freemana, ale zastanawia mnie czy te odniesienia w fanfiku mają jakiekolwiek znaczenie poza słowami i znajomymi postaciami na grafikach? Tak, autor posługuje się grafikami 3D, bo fanfik w ogóle nie posiada opisów, jak ktoś wygląda. Zastanawiam się, czy gdyby autor opisywał wygląd miejsc lub postaci to nie straciłby mniej czasu niż na robieniu grafik komputerowych. Co prawda są to grafiki w stylu SFM, które tak kocha nasz fandom, ale mimo wszystko trudno je nazwać pięknymi. Jednak grafiki są najmniejszym problemem „Upadku Słońca”. Największym problemem jest chaotycznie poprowadzona fabuła. Maksymilian Wasyriusz (którego przedstawia model Wallacea Breena) podróżuje pomiędzy USA, Portugalią i Włochami, odbywa rozmowy, dowiaduje się jakichś rzeczy itd. W moim umyśle nie ułożyła się logicznie określona ścieżka prowadząca od jednego wydarzenia do drugiego. Ktoś mu każe gdzieś pojechać, Wasyriusz pojedzie, kogoś spotka, to z nim porozmawia etc. Ogólnie wiadomo o nim tylko tyle, że pracował nad lekarstwem na raka i że jest skończonym idiotą. Weźmy taki przykład: Generalnie doktor wie, kiedy ktoś go oszukuje, a kiedy nie. Gdy widzi gadającego fioletowego konia w czapce i pelerynie wie, że ten mówi prawdę. Wspominając jeszcze o nawiązania do Half Life, rzucił mi się w oczy „Barney”. Barney to określenie wszystkich agentów ochrony w Black Mesa w pierwszej części Half Life. Słyną z tego, że są praktycznie bezużyteczni dla Gordona Freemana, bohatera tej gry i masowo giną. Doceniam jednak ten hermetyczny dowcip autora. Szkoda tylko, że akcja fanfika nie ma nic wspólnego z wydarzeniami z Black Mesa. Nie mogę jednak wykluczyć, że gdyby powstały kolejne części ten związek bardziej by się unaocznił. Żeby uczynić swój tekst bardziej „poważnym” autor, gdy wspomina o broni dodaje kaliber amunicji np. pistolet kalibru. 45 ACP. Gorzej, że autor, żeby pokazać, że akcja dzieje się na całym świecie używa języków obcych, których nie rozumie. Nie mogę bowiem wyjaśnić inaczej tego błędu: Tak, to są dane wywiadu. A raczej dane uzyskane z wywiadu, z czymś o nazwie Siergiejew Posad. Wywiad w znaczeniu działalności wywiadowczej, a nie dziennikarskiej to разведка (razviedka) i gdy autor sili się na używanie nazw np. włoscy karabinierzy to mógłby zajrzeć na Wikipedię i znalazłby tam rosyjską służbę wywiadowczą o nazwie Słuzhba Vnieszniej Razviedki. Tego, co się mówi w „Upadku Słońca” w języku włoskim i portugalskim niestety już sprawdzić nie mogę. Moim zdaniem ewidentnie są to jednak tłumaczenia google translatora, który 13 lat temu był bardzo kiepskim narzędziem. Wspomnieliśmy o tłumaczeniu i o nazwach organizacji. Nie wiem, jakim cudem uzyskał takie oto tłumaczenie: Po czymś takim odnoszę wrażenie, że autor nie mieszka w Polsce i po prostu używa kalek z języka angielskiego, ale nawet tam „revolutionist” jest rzeczownikiem, a nie przymiotnikiem. Jakim sposobem przełożył słowo o znaczeniu „rewolucjonista” na „rewolucjonistyczna” pozostaje dla mnie tajemnicą. Skoro już powiedzieliśmy o językach obcych, to warto też wspomnieć, że nawet język polski sprawia autorowi problemy: Podsumowując, „Upadek Słońca” to fanfik prawdopodobnie niedokończony i należy do tych „dzieł”, które z racji na mnóstwo błędów powinny nie opuszczać dysku twardego komputera autora. Nawet po korekcie jest to fanfik napisany tak pośpiesznie, że wydawałby się on bardzo naiwny. Językowa strona jest bardzo zła i podejrzewam, że nie tylko jest to pierwszy (lub jeden z pierwszych) fanfik autora, ale że autor być może wychowuje się w środowisku niepolskojęzycznym. Nie polecam.
- 8 odpowiedzi
-
- Dark Violence
- Dark
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
fallout equestria Nie ma przeznaczenia [NZ][Alternate Universe][Crossover][Tragedy]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
W związku z bardzo trudną sytuacją rodzinną zawieszam prace nad FoE:NMP do odwołania. Być może pojawi się za jakiś czas niekoniecznie kompletny rozdział trzeci, który był w przygotowaniu. JEDNAK W celach terapeutycznych rozpocząłem prace nad sequelem (!) Nie Ma Przeznaczenia: Festung Celestia, w którym Paweł bez Znaczka powraca do świata ludzi, żeby stoczyć tam najważniejszą walkę swojego życia. Uwaga: zawiera siarczynyspojlery FoE: NMP, na dzień dobry prolog zdradza zakończenie.- 1 odpowiedź
-
- foe
- human in equestria
- (i 2 więcej)
-
Pinkie and Chaos [Onehot][Crossover][WH40k]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
„Pinkie i Chaos” to fanfik, który został napisany w 2012 r. i, prawdę mówiąc, nawet gdyby data jego powstania nie była podana to można by się jej domyślać. Problemów z tym fanfikiem jest tyle, że można by zapewne napisać dłuższy komentarz niż jest słów w tekście. Zacznijmy może nie od błędów w pisowni tylko od czegoś mniej oczywistego. Czy autor w ogóle zna uniwersum WarHammera 40000? Bo ja sądzę, że zna go dość powierzchownie. Odpowiedzmy sobie na pytanie, kim jest bohater opowieści? Czempion Khorne’a, boga rzezi zasiadającego na tronie z czaszek. Później dowiadujemy się jeszcze czegoś: Jest on Kosmicznym Marine Chaosu. Kosmiczni Marine Chaosu wyznający Khorne’a noszą bardzo specyficzne pancerze, więc aby ukryć swoją zbroję musiałby dosłownie otulić się płótnem w całości inaczej wydałby swoją tożsamość bardzo, ale to bardzo wcześnie. Kosmiczny Marine Chaosu został opętany. Mam zastrzeżenie do tego terminu, gdyż opętani Kosmiczni Marine Chaosu to bestie, które w niczym nie są podobne do człowieka. Opętanie jest najwyższą nagrodą, jaką może dostąpić Kosmiczny Marine Chaosu. Sądzę zatem, że mógł on być członkiem legion World Eaters jeszcze sprzed czasów Herezji Horusa. A trzeba wam, szanowni czytelnicy wiedzieć, że World Eaters jeszcze przed Herezją byli kimś, do kogo opis: Nie pasuje zupełnie. Członkowie legionu już wcześniej mieli poważne problemy z kontrolowaniem napadów gniewu. A jeśli był to inny, powstały później zakon, który zdradził Imperatora i przeszedł na stronę mrocznych potęg? Cóż, muszę coś napisać o Warhammerze 40 000 i ludziach, którzy tworzą społeczność graczy. Łączy ich jedno… mają obsesję na punkcie „lore”. Każda zmiana w „lore” wprowadzona przez Games Workshop jest natychmiast wyłapywana i poddawana surowej (na ogół) krytyce. Zakon Kosmicznych Marines, które przeszły na stronę Khorne’a trochę było, nie jestem w tym znawcą, ale fan Warhammera 40 000 zapełniłby tę lukę. Nie wiem, co by pomyśleli ludzie, gdyby zobaczyli kucyki w tym uniwersum. Wydaje mi się, że Verlax w swoim crossoverze MLP:FiM i Duchów Gaunta próbował rozwikłać ten problem, czyniąc z kucyków kogoś w rodzaju Ab humans, ale także nie mam pewności. Ja sam nie jestem pewien, być może fakt, że kucyki były obok Kosmicznego Marine sprawił, że gwardziści nie uznali je za mutantów, których należy eksterminować? Podejrzewam, że autor nie przemyślał tego problemu. Mógłbym tak pewnie jeszcze przez chwilę kontynuować. Mógłbym też wspomnieć, że zakon, na który powołuje się bohater fanfika nosi nazwę „Ultramarines”, a nie „UltraMarines”. Ogólnie jednak nie mogę napisać, że autor pisze ewidentne bzdury. Jednak zdecydowanie „lore” nie jest jego mocną stroną. A fabularnie? Fabularne ten fanfik jest pozbawiony sensu. Bohaterowie mają jakieś dziwne zmiany nastroju i raz Pinkie Pie jest szczęśliwa, a raz staje się żądną krwi Pinkameną. Podejrzewam też, że po postrzale Fluttershy z pistoletu, nic by z kopyta nie zostało. Będąc wierny duchowi świata autor powinien napisać krwawy opis o rozrywanych kościach nogi (bolt pistol) lub o smrodzie palonych kości (pistolet laserowy) a nie serwować czytelnikowi taki oto opis: Rozumiem zatem, że bywają też dobre rany? Rana po tracheotomii ratującej życie zapewne jest dobra, prawda? Bardziej mi to jednak przypomina piosenkę w wykonaniu Shazzy „Małe pieski dwa”: A może po prostu przemawia przez niego czempion Khorne’a? Z ran wylewa się przecież krew, którą tak przecież lubi Khorne. Nie szedłbym aż tak daleko w szukaniu nawiązań. A potem? A potem jest jeszcze lepiej. Przylatuje Celestia z zakonem Ultrmarines? Spoko Główny bohater zamordował żołnierzy Imperium na rozkaz Pinkie Pie na oczach innych kucyków i żaden z nich o tym nie wspomina? A może wspomniały, ale na planecie Lunoa IV pojawiła się nie Fluttershy, ale np. Murdershy? Nie Rarity, ale Lil Miss Rarity? Nie Applejack, ale np. jej zła siostra bliźniaczka? A Celestia może jest tak naprawdę Molestią? Widzicie, jedno niedomówienie, a tyle możliwości! Wiecie, popełniłem błąd powyżej. Nie widzę możliwości, żeby Kosmiczni Marines wybaczyli zdrajcy, nieważne, co by zrobił później. Ktoś, kto ma możliwość prowadzenia bombardowań orbitalnych, aby móc wypalić planetę do poziomu skał, nie będzie zwracał uwagi na takie „detale”. Ale ostatnie zdania przeprowadziły „exterminatus” mojego mózgu. Pewnie został tym ogierem, który został Trixie. Podejrzewam, że Imperium mogłoby to uczynić dlatego, że małe stworki wydają się mniejszym zagrożeniem niż TyranIdzi, czy Orkowie. Tylko jak wykazuje ten fanfik wcale nie jest to takie oczywiste. Poza tym poziom literacki jest tylko nieco lepszy niż „Nekromanty z Ponyville”, czcionka jest wszędzie pogrubiona, tekst niewyjustowany do obu krawędzi. Akapity… jakie znowu akapity? Jednym słowem to po prostu „dno”. Nie polecam tego fanfika nikomu, najmniej fanom WarHammera 40 000. -
Dzięki za komentarz. Ciesze się, że fik przypadł do gustu. Masz rację, forma tym razem nie dowiozła, ale wprowadzę twoje sugestie. Aczkolwiek, powtórzenie: załóżmy, jest jak najbardziej celowe. Nie.. A przynajmniej nie myślałem tak o tym, kiedy to pisałem. Myślałem wtedy o Luna takes a shower, kiedy to księżniczka nocy styka się z nowoczesnością. ale bez wprowadzania elementu, typu destrukcja. Nie pasowałoby mi to do koncepcji. Pomysł z ciskaniem kamieniami chyba nie jest mój. Mam wrażenie, że skądś go zakosiłem, ale już nie pamiętam skąd. Chyba z jakiegoś angielskiego fika. Z kolei rysunki inspirowane były jednym z odcinków Lucky Lucke'a. Nie pamiętam dokładnie którym, ale jakimś, gdzie Daltonowie chyba złapali aktora, czy coś i odgrywali scenki zabijania Lucky Lucke'a. Ale to było tak dawno, że nie jestem pewien. Może musze jeszcze raz obejrzeć, ale wydawało mi się, że ,,porwanie" i ,,powrót" Celestii przebiegły w serialu strasznie gładko i bez rozgłosu. Bez walki, obrony ze strony Celestii i w ogóle. Jakby to było ustawione. Ewentualnie, Celestia była na pozycji, ze w każdej chwili mogła pokonać Lunę, ale nie chciała, bo wtedy jej uczennica nie odblokuje elementów. Tylko to by się kłóciło z odcinkiem o podmieńcach, bo albo Chrysalis byłaby chwilowo potężniejsza od Luny, albo Ceśka znów by to zrobiła, tylko w sumie po co? Swoja drogą, sam ten pomysł ustawionego porwania wywodził się z innego pomysłu, którego nigdy nie zrealizowałem
-
Telezakupy Jabłko [oneshot][random][comedy]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Dzięki ci Hoffman za komentarz. Ciesze się, że ficzek się raczej spodobał. Oraz, że osiągnął swój cel, czyli bycie niezobowiązującym przerywnikiem między lepszymi dziełami. Stąd tez trochę taka długość, by nie ciągnąć go na siłę. Chrysalis od początku była założona (w tym fiku) jako coś pomiędzy zwierzęciem, a przedmiotem. Uważałem, że gdyby miała osobowość i się wkurzyła, to trzeba by dorabiać za dużo lore (skąd Flim i Flam ją mają, czemu dała się złapać, czemu opłaca się ją sprzedawać/powielać i tak dalej). Nie leżało mi to kompletnie, więc sprowadziłem ją do takiej roli. W sumie, tak jak we wspomnianej przez Grento, Stajni Dicorda. Muszę sprawdzić i ewentualnie nabyć wtedy takiego podmieńca. Przydałby się.
