Mi się wydaje, że gdyby Rarita była faktycznie taką żywą postacią (i cudowną, jak niektórzy przekonują), to by przy następnym takim zauroczeniu byłaby ostrożniejsza. Albo inaczej, nie stworzyłaby tej takiej kapliczki uwielbienia do tego gościa, bo już POWINNA wiedzieć po Bluefagu, że idole mogą się okazać innymi kucykami niż mogłaby pomyśleć. IMO lepiej by to wyglądało, jakby o tym pamiętała i nie tworzyła tej kapliczki, a co najwyżej zakochała się w Trenderku, gdy ten wysiada na dworcu