-
Zawartość
5524 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
97
Wszystko napisane przez Niklas
-
A jaką ocenę dajesz? xd I miło mi, że się zgadzasz xd Pewno później odłoży ją w innym miejscu, bo wie, że coś takiego to nie jest jakaś tam monetka co to ją masz wydać xd Albo pewno problem związany z księżniczkowaniem, albo - co bardziej prawdopodobne - będą to problemy związane z jej magią i które będzie musiała rozwiązać, by uniknąć katastrofy. A w nagrodę wszystkie bohaterki otrzymają tęczową moc i królestwo Tęczy
-
Implying, że da się oceniać obiektywnie. I jakoś zawsze mnie to nurtuje, naprawdę ludziom chce się oglądać pucyki z lektorem?
-
No przeżywają jakby się miał skończyć świat
-
Ogółem mogę powiedzieć, że odcinek był bardzo przyjemny. Dowiedzieliśmy się znów czegoś nowego o rodzinie Apple, a konkretnie o seniorce rodu, mieliśmy wątpiącą - mocno - AJ, brykającą jak młoda klaczka Granny Smith, braci Flim Flam, którzy dali nam całkiem fajną piosenkę. Co by nie mówić o braciach, dobrzy z nich sprzedawcy. Potrafią tak zaczarować innych, że z ochotą zaczęli kupować. Wykorzystali tutaj także efekt autorytetu, powołując się na AJ, która z pewnych powodów (nie zdradzam, by za wiele nie spoilować) nie zaprzeczyła ich słowom. Odcinek pokazuje, ile potrafi zdziałać nasz umysł, gdy tylko zostanie odpowiednio nastrojony. W sumie, mamy tutaj efekt placebo, jednak podany w bardzo fajnej otoczce. Co jeszcze... Lyra była wyjątkowo urocza, acz szkoda, ze nie dostała głosu, w tło wróciła Derpy (była widoczna na trybunach), AJ zgodnie z moimi przypuszczeniami dostała swój klucz. Przyznam jednak, że jego... wygląd był dla mnie pewnym zaskoczeniem. 9/10 - no i is a canon
-
No i to takie straszne? Pinkie, please. Toż ja mam w maju 26, jeden mój kumpel ma 28, drugi też
-
Pytam
-
To takie smutne :c Cóż, miałem nadzieję, że to się zmieni, ale widzę, że nie mam co na to liczyć. Zatem... kiedy ich deadniesz?
-
No i tak samo można powiedzieć, że zawyżyłeś ocenę, bo jest Rarity No każdemu czasem coś się uda Ale fakt faktem, że ona nie była tutaj niczego winna, a do tego cały czas Sweetie ją torpedowała, zarzucając spisek. No dokładnie. Odcinki trzeba oceniać według ich gatunku, a nie ustalić jedną, słuszną skalę dla wszystkiego xd
-
Hmm, ok, chyba więcej już was nie przybędzie. Harmony, kopia poprzedniego podania? Me sad :c Myślałem zatem nad dwoma kolejnymi podaniami, ale po konsultacji i przeanalizowaniu sobie wszystkiego, postanowiłem dać w tym Naborze szansę Jaenrowi. Brawo! A teraz idź i się staraj, bo będę zły.
-
Puk, puk? Dzień dobry, przepraszam? Można wstąpić na momencik?
temat napisał nowy post w Na start...
Hai. To coś jak ja, gdy widziałem coraz więcej pucyków tu i ówdzie Also, witaj na forume. I uważaj na nisko latające clopy -
Hai. A to aż takie straszne? xd Tró. A u mnie to się dziwią, czemu nie doceniam czegoś, co ma takie ładne słowa
-
Wow, nie wiedziałem, że jest co do tego jakiś górny limit wieku Nie masz się co tym przejmować
-
Taki tam mały, eksperymentalny utworek: https://soundcloud.com/nicolas-dominique/morning-in-the-city
-
Tak to jest, gdy ma się, jakby nie patrzeć, motłoch i w którymś momencie coś idzie nie tak jak powinno. Morale od razu spadło, zaczęli się wątpliwości i co za tym idzie, podziały. Nikt jednak nie spodziewał się, że grupa podzieli się aż tak bardzo.
-
Hmm, przeczytałem rozdział 3. Ciekawe, nie było w nim ani krzty Chrysali ani dracoequusów, a fabuła stała się dużo ciekawsza, przynajmniej w mojej opinii. Nie wiem czy tak bardzo się wybiłeś od czasu dwóch poprzednich, czy też po prostu opowiadanie z mane6 jest ciekawsze od Krysi. Dunno. Anyway, podoba mi się wprowadzona postać strażniczki - ma takie fajne imię, że aż się fajnie kojarzy Widać, że już sporo przeszła, ale mimo tego pozostała pogodna. Niezwykle interesujące. Albo naprawdę tak potrafi, albo udaje i czeka tylko, by pokazać swoją prawdziwą twarz... Zobaczy się dalej.
-
Ok, nupki, zatem kolejny MG odpadł, więc macie jedno wolne miejsce. Jak chcecie, czekam na wasze jakże interesujące podania. Wielce MG, bardzo wow.
-
Nicolas umie w Porzuconych PODZIAŁY Jak zwykle wybaczcie, że tak długo, ale wena lubi grymasić, nawet przy tak stosunkowo krótkim tekście, jakim są rozdziały Porzuconych. No ale tymczasem zapraszam, bo sytuacja się zaczyna zagęszczać...
-
Czyli co, przeszła na ich oczach przemianę, zachowywała się normalnie, a potem nagle zapomniała o tym i zaczęła się zachowywać zupełnie inaczej? Hmm, nie, nie trafia do mnie ten argument. A Twilight powiedziała tak, bo Luna traktowała innych jakby wciąż społeczeństwo zachowywało się jak 1000 lat temu. Księżniczka nie potrafiła tego zrozumieć, także przez swój temperament, i to doprowadziło do całej serii konfliktów w tamym odcinku.
-
Więc właśnie pokazałeś, że jedno drugiemu przeczy. Luna przeszła przemianę podczas komiksu, a w odcinkach przybyła do Ponyville już jako nowa Luna. Więc cała ta zabawa "w straszenie" nie miałaby miejsca. Dlatego właśnie ten komiks nie może być kanoniczny. *** A i cały czas rozwala mnie Apple Bloom i jej "classy" Ta mina, którą zrobiła... ta poza.
-
Ogółem to taki semi-canon, czyli w dużym skrócie: wydarzenia z komiksu mogą być kanoniczne do aż odcinki G4 im zaprzeczą xd Ale jeden z nich powoduje, że nie do końca mogę się zgodzić z myślą Mystherii, bo komiks o Lunie został wydany prawie rok temu - 24.04.2013. A jednak pokazuje wszystko niezgodnie z kanonem xd
-
Nic na razie o tym nie wiadomo. A czemu nie? W końcu obydwie spały, a Luna, jak wiemy, z łatwością porusza się wśród snów i wspomnień. Jakbym miał wybierać sceny z Luną tutaj a tamtą sceną, wybrałbym zdecydowanie to, co działo się w dzisiejszym odcinku. Akurat niespecjalnie ciekawie się zapowiadała tamta scena z Luną.
-
A może i była, ale to coś sprawiło, że uwierzyła, że wszystko co zrobiła wtedy było jej winą? Ale tak serio, myślę, że była bardzo podobna do Sweetie swego czasu. Nie widziała troski Celestii i uważała, że wszystko co robi jej starsza siostra, jest po to, by ją zdegradować, podczas gdy ona sama się pławiła w blasku świateł. Zabrakło kogoś, kto byłby dla Księżniczki Nocy tym, kim ona była dla Sweetie, co doprowadziło do eskalacji problemu i w efekcie do erupcji, zakończonej przemianą w Nightmare Moon. Podejrzewam, że niedoświadczona Celestia albo za mocno skupiła się na obowiązkach i tego nie zauważyła (podobnie jak Twilight, gdy się skupi na czymś, vide Spike at your service), albo uznała, że jej młodsza siostra zbytnio dramatyzuje i że jej przejdzie. Cóż... wciąż nie znamy całej historii, a jedynie jej strzępy. Taa, niby odcinek o Sweetie, a jakoś zacząłem dużo pisać o Lunie. No ale cóż... Jak sama powiedziała, niegdyś była dokładnie taka sama jak ona. Anyway... jak powszechnie wiadomo, nie przepadam za piankami, zwłaszcza za tą starszą. Tymczasem jednak rabanu narobiła młodsza. Przyznam szczerze, że na początku zupełnie nie rozumiałem jej pretensji do Rarity, która ODERWAŁA SIĘ od bardzo ważnego zamówienia, byleby tylko pomóc swojej siostrze, a ta... zachowała się bardzo niewdzięcznie, wręcz bez powodu. Cóż, dopiero później mogliśmy zobaczyć, że jej zachowanie nie było wywołane pod presją chwili, ale było odbiciem pewnego wydarzenia sprzed wielu, wielu lat. Stąd też rozwinęło się w Sweetie poczucie, że wszystko, co jej siostra robi, służy temu, by tkwiła cicho w cieniu, kiedy ona cieszy się wśród blasku jupiterów. Jednak to też, w mojej opinii, świadczy również o winie Rarity. No bo wychodziło na to, że przed te wszystkie lata Sweetie nie wiedziała, dlaczego jej starsza siostra zaczęła rozdawać te zabawki zanim ta przyszła na swoją imprezę urodzinową. Czyżby więc Rarcia nigdy jej tego nie wyjaśniła? Hmm, a może po prostu nie dostrzegła tego, tak jak niegdyś Celestia złości Luny? Tak czy siak, wyszły z tego dwa morały... Chociaż raczej jeden, a drugi się z nim łączy. W skrócie: zazdrość jest toksyczna. Luna dość dobitnie (oczywiście to wciąż bajka dla dzieci, hue) ukazała Sweetie Belle, jak może wyglądać przyszłość po fiasku jakie zafundowała siostrze u Sapphire Shores. Utrata reputacji i zostanie pośmiewiskiem to ta łagodniejsza strona medalu. Drugą, szorstką, jest popadnięcie w obsesję doskonałości, sprawdzanie wszystkich pojedynczych szwów po kilkadziesiąt razy, by w efekcie stwierdzić, że i tak jest niedoskonałe i zacząć od nowa. Izolowanie się, popadnięcie w szaleństwo, zaniedbanie siebie i zakładu... zdziczenie. Tyle mogłaby zdziałać Sweetie Belle tylko przez to, że w swojej złości wyciągnęła nić przytrzymującą pióropusz dla Sapphire. A ten drugi morał to: nie oceniaj sytuacji zbyt pochopnie, być może nie wiesz, dlaczego ktoś zachował się, jak się zachował. Zatem... tak, uważam to za udany odcinek. Poznaliśmy bardziej nasze pianki, zobaczyliśmy kilka naszych backgroundowych pucków [CLOUD KICKER, Y U NOT TALK?! ;-;], fajne, acz nieco psychodeliczne pomysły mieli twórcy w sekwencji snu. A, no i udział Luny jako opiekunki snów i przewodniczki, która naprowadza nas na właściwy tor. 9/10.
-
Akurat ona to Sapphire Shores. przyjaciółkom* ;-; *** Miałem coś pisać o tym odcinku, ale w sumie muszę go chyba obejrzeć raz jeszcze... Ogółem tym razem Sweetie Belle bardzo zawaliła, ale zdołała to naprawić, no i też dowiedzieliśmy się, dlaczego zarzuciła siostrze, że ta zawsze musi być na piedestale.
-
Forumowy składzik wpadek i wyjętych z kontekstu tekstów prosto z SB
temat napisał nowy post w Off-topic
#NADINTERPRETACJA #WPADKA So BiP -
Ten patyk to pewno Kijek Prawdy
