Skocz do zawartości

KougatKnave3

Brony
  • Zawartość

    3487
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez KougatKnave3

  1. Gwiżdżę z uznaniem. Ładnie tutaj się rozbudowali, bez dwóch zdań jest to bogate miejsce. No nic siadam na leżaku i czekam na tą która tu przyjdzie zaciekawiony co tam w Ponyville. Mimo iż martwie się o nie jak cholera, to z tego co słyszałem wtedy, im zdrowiu nic nie grozi... mimo wszystko i tak się o nie martwię. Mam nadzieje iż Spike i White i Black jak tam dotarły i jeśli dotarły, to sobie jak co poradzą. No nic... Czekam więc na Podmieńca który ma mnie "obsłużyć" dzisiaj.
  2. Wchodzę o szatni i zostawiam swoje rzeczy w szafce, następnie udaje się do środka. Widać iż to wszystko jest tak luksusowe iż jeśli bym chciał z tego korzystać co chwilę to bym musiał serio awansować w wojsku... a na to się pewnie nie zanosi na dłużą metę, no chyba iż coś zajebistego odwalę na wyprawie i sam w pojedynkę sklepie dupsko bielikowi. No nic, wchodząc do środka rozglądam się jemu wnętrzu. Zobaczmy jak to wszystko zrobili po nowobogacku tutaj i co najważniejsze, jaki wygląd podmieniec wybierze sobie by mi wejść na serce. Nie ważne jaki wygląd wybierze... czy Shy, czy White czy Rarity czy Twilight... bo przyznaje ma akurat urodę w moim typie oraz do tego jest też mądra, co też lubię w klaczach... nie ważne co mi się tutaj trafi... nie sprzedam swojego dziewictwa. Chce tylko masażu i kąpieli...
  3. Aha... zapomniałem iż on preferuje Milfy... w sumie raczej lepiej nie powiem mu o matce shy, Nawet dla mnie matka Shy jest gorąca, a dla takiego Milf huntera to jemu dosłownie odrazu stanie tak mocno iż cholera i nawet ona nie zdąży się cała pokazać a on zacznie swoje "Ty jesteś matką Fluttershy? Teraz wiem po kim ma taką urodę" albo "Jesteś ZNACZNIE seksowniejsza od swojej córki". Pierdolony Milf hunter... Nagle zmiana otoczenia została zauważona przeze mnie, rozglądam się i z podziwem przyglądam się miejscu, lecz nie zdążyłem dokładnie tego zrobić, bo od razu pojawiła się biała klacz. Z uśmiechem mówię. - Tak. Odprężyć się. Wykąpać się, Masaż... jaki jest cennik?
  4. Kiwam mu głową i dopijam. Następnie wstaje po jej wypiciu i spoglądam na niego. - No to miłej zabawy z Starlight. Ja idę się odprężyć do łaźni - rzekłem i zmierzam do łaźni na dół. Wszytko co mam ze sobą zostawiam w szafkach jak są a sam potem wchodzę do środka i rozglądam się po pomieszczeniu... no... zobaczmy jak tutaj mają. Choć coś mi mówi iż ta "łaźnia" to tylko nazwa dla kolejnego miejsca pełnego seksu oraz innych uciech. No nic... pokażcie co wy tu macie prócz miejsc z wodą do kąpania. Może jednak nie będzie tutaj tak źle.
  5. - Jasne. Znam cie i wiem iż jakby się coś tam stało to byś mi pomógł... no nic. Odprężmy się, bo naprawdę mam ochotę iść do tej łaźni... po odkryciu uroków tego przydziału mam zamiar wymyć z siebie wszystko - rzekłem rozmarzony o tej łaźni. Biorę też tego szota i wypijam go duszkiem, biorę jak jest to zwykłą szkocką i se popijam. Następnie mówię. - Prawda, Starlight jest niezła chociaż niekiedy da się poczuć iż jakby chciała to by za niewłaściwy komentarz mogła zmienić cię w robaka. W sumie poznałem ją trochę i się bym nie zdziwił gdyby coś takiego potrafiła. Chociaż jak już mówiłem, ja mam tam inną klacz na oku - rzekłem i biorę łyka szkockiej.
  6. Spoglądam na niego po czym widząc jak odchodzi rzekłem mu. - Kurwa bazując na analizie klaczy i twoich ocenach, to pewnie może Starlight - rzekłem lecz nagle spytano się mnie o drink. Jako iż nie wiem co tu podają to na odchodne rzuciłem iż poproszę to samo co on. Jak wróci spowrotem to się pytam. - Tak szczerze teraz. Powiedzmy iż zostałbym kapitanem w gwardii Twilight... co mało prawdopodobne, i pewnie przyślą tam jakiegoś starego dziada któremu kodeks wysypuje się z tyłka oraz innych otworów, ale dajmy przykład. Gdybym był kapitanem... to powiedz mi, czemu byś chciał przenieść się do Ponyville. Bo twoim błysku w oku jak tam przyjechałeś to wnioskuje iż to teraz twój "Must have" przydział, tak? - zapytałem.
  7. Spogladam na to wszystko z podziwem. - No... niezły tutaj wygląd. Chodźmy do baru - powiedziałem Starowi i idziemy tam i siadamy przy barze no chyba że sam będzie chciał przy stolikach, to wtedy tam idziemy. Nie zależnie od tego gdzie usiądziemy, to siadam i spoglądam na niego. - Wiem iż pewnie tak mi powiesz, ale jaką sobie wybierzesz "klacz" do tego? - zapytałem. Pytam się bo ilekroć Star wracał z burdelu albo przechodziliśmy koło niego na patrolu, TO ZAWSZE mnie informował jaką klacz weźmie. NIGDY nie miałem sytuacji w której by się nie chwalił tym kogo dzisiaj zarucha.
  8. Po wejściu do środka i zobaczeniu jego wnętrza odrazu gwizdnął z uznaniem. Po chwili podeszła do nich klacz i przywitała ich. - Witamy. Ta, chcielibyśmy się trochę odprężyć. Ja napewno skorzystam z baru... a potem kto wie... może do łaźni skoczę. A ty, Star? Co dokładnie wybierzesz? - zapytałem się. Myślałem by wpierw z nim wypić po kieliszku lub dwa... ale widząc tutejszy asortyment "żywej atrakcji"... nie zdziwiłbym się gdyby zdecydował się już teraz iść zabawić. Ale no nic... zapytać go zawsze mogę.
  9. No. Mój komentarz raczej nie przypadł do gustu, ale no nic. Wychodzimy z starem i udajemy się do tej dzielnicy. Po drodze mówię. - Tak. Chodźmy. Mam ochotę trochę odreagować przy szklance dobrego wódy. Wiesz gdzie jest tu taka miejscówka gdzie można popić oraz i zaliczyć byś ty się nie nudził? - zapytałem nigdy nie byłem w tego typu przypytku więc raczej nie wiem co i jak. No ale nic... mam nadzieje iż nic się nie stanie złego naszego małego wypadu. Zwłaszcza iż chce zachować swoje "dziewictwo" jak to mawia star, na tą specjalną osobę. Dlatego mam nadzieje tylko się napić.
  10. - Spokojnie Mamusiu, będziemy tam grzeczni - rzekłem do niej z podobnym cwanym uśmieszkiem. - Będę go miał na oku i postaram się by nie narobił nam niepotrzebnych kłopotów... - rzekłem spoglądając na Stara. Następnie dojadam wszystko i czekam jeszcze na Stara aż on dokończy jeśli skończyłem pierwszy. Następnie wstajemy i udajemy się po mieszki jak ich przy sobie nie mamy, a potem udaje się wraz z nim do miejsca gdzie on chciał iść tak bardzo. No... skoro podobno spełniają tam wszystkie zachcianki kucy... nie... czekaj cierpliwie na oryginał. Nie poddawaj się zbędnym emocjom które mogą pozbawić cię skupienia.
  11. Jem powoli głównie z powodu tego iż martwię się o resztę powierniczek, Twi oraz Flutty i Dashy. Mam nadzieje iż uda nam się dorwać ten miecz... łatwo nie będzie. Mimo wszystko. Spogladam po wszystkich a następnie spogladam na Stara. Następnie mówię. - Czyli co, stary? Idziemy zaraz do tego miejsca co mi mówiłeś? Nie wiem jak ty, ale ja chętnie zabije sobie czas skoro i tak będziemy go mieli w ogrom. Po kolacji? - zapytałem się go. No nic, wolałbym by Starlight i ta druga nie wiedziały gdzie idziemy. Ja zresztą i tak nie będę z tego korzystał więc...
  12. - Jeśli tak, to całe szczęście. Mimo wszystko mam nadzieje iż mają się dobrze i byłyby chętne do nas dołączyć jak już ustali się nowa gwardia... i jak nowy kapitan będzie na tyle łaskawy, bo bądźmy szczerzy. Mnie nie zrobia kapitanem, bo wyobraź to sobie. Ja kapitanem? Musiałbym cały czas siedzieć w papierach, pilnować pewnego ogiera by nie podglądał Księżniczki, użerać się z takimi dwoma "gnojkami", jak to raz nas instruktor nazwał. Jak zaproponują to przyjmę... ale wyobraź sobie mówienie do mnie "Kapitanie Moonlight". Więc mimo wszystko iż chciałbym, to jednak będzie małe prawdopodobieństwo. Mimo wszystko, co sądzisz? "Kapitan Moonlight" albo "Kapitan Star Hollow". I oboje byśmy się chyba zgodzili iż idealną zastępczynią byłaby White, nie? - zapytałem. White mimo iż łatwo ją podejść ma wszystko co potrzebne do bycia idealnym zastępcą. Mądra, umie zaopatrzyć nawet chłopów w rycerski sprzęt, oraz zawsze słucha wyższych stopniem... no chyba iż chodzi tutaj o życie żołnierzy itp. Wtedy to praktycznie jest w opozycji.
  13. - Bo myślałem co tam u nich. Ostatnio jak je widziałem to Black wyglądała jakby miała zabić każdego kto się tylko ich spyta. Nawet White nie chciała gadać o tym przydziale mówiąc iż jest on "Uwłaczający". Z początku myślałem iż idą do Blueblooda... lecz on jest w Canterlocie, wicęc odpada. Tak więc musiały pójść gdzie indziej. Dlatego się trochę martwię, bo słyszałem plotkę o Lordzie który wykorzystuje klacze do "Różnych" rzeczy. O ile o Black się nie martwię, bo za samą propozycje czegoś takiego to by gościa wykastrowała, to o White bardziej, głównie dlatego iż ona... no... wiesz... łatwo bardzo ją podejść - rzekłem. White może nie jest typową Modnisią, z urodą 100% i z mózgiem na -100%, jest bardzo mądra oraz umie utrzymać kontrolę co czyni z niej idealnego zastępce Kapitana, lecz w niektórych przypadkach jest zbyt łatwowierna co ZWŁASZCZA wykorzystał kiedyś Star.
  14. - Poza tym iż jest to w chuj daleko, po drodze będziemy musieli minąć Camelu, Cervidas oraz ziemie smoków, oraz iż nic o niej nie wiadomo poza tym iż mapy tam chuja dają? To nic. Największa zabawa będzie jak już tam trafimy i będziemy musieli znaleźć dokładne położenie owego miecza. Dlatego musimy się tak dobrze przygotować, bo w sumie nie wiem ile nam to zajdzie. Tak czy siak, wiem iz łatwo na pewno nie będzie. Wiesz co u Black i White? Jak pamiętam dostały przydział u jakiegoś szlachcica. Czy to prawda? - zapytałem się. Bliźniaczki Black i White to była wizytówka naszej ekipy. White urocza, kobieca oraz zawsze pomocna i najmądrzejsza z nas wszystkich, a Black to typowy "Dres" który jak usłyszy obraźliwą uwagę to spuścił by kolesiowi takie manto aż strach pomyśleć. Upodobała sobie męczenie Stara. Mimo wszystko, je też bym ściągnął gdyby była taka możliwość. Cała nasza czwórka kontra Ponyville. Biedna księżniczka, miała by ciekawą gwardie. Beznaczkowy Pegaz, Jednorożec Zboczeniec, Kujonka Modnisia, oraz Dresiarska Bandytka. No... to byłaby ciekawa gwardia.
  15. - Tak. Ciekawszy. 5 dni nudzenia się, słuchania paru pierdół przechodniów, oraz walczenie z Księżniczką w paru aspektach. Może jest przyjazna ale niekiedy no... ciężko z nią jest. Nic dziwnego iż do tej pory nie miała nikogo jako gwardzisty. Widać iż nigdy nie miała oraz nie potrzebowała... aż do teraz. Dlatego sądzę iż mam powalony przydział. Jest spokój i nuda, ale jak coś jebnie to nawet Jaśnie Oświeconą Księżniczkę Celestie to poruszy. Jeśli po tym wszystkim wciąż będę jedynym gwardzistą, to coś czuje iż to ja będę ci zazdrościł przydziału. Jedynie co narazie uważam tam za plus, to to iż Twilight nie jest tak wymagajaca jak wszyscy gadają, oraz iż mam tam przyjaciółki z Dzieciństwa, Rainbow Dash oraz... Flutti... znaczy Fluttershy. Jak narazie nie wyłapałem innych dobrych pozytywów. Jestem jedynie ciekaw reakcji innych strażników jak sie dowiedzieli iż kogoś takiego jak ja wysłali do zamku sam na sam z Księżniczką Przyjaźni... bo o dziwo w Gwardii często zapominają o jej asystencie. Wiem iż ty mi przywaliłeś. Jak mówiłem, jak jakimś cudem dostanę kapitana to ty będziesz w pierwszej kolejności tutaj ściągnięty.
  16. - Wiem iż Starlight taka nie jest, lecz mimo wszystko się boje. Wyprawa się źle skończy jak będzie trzeba oglądać się za nią. Dlatego też najwyżej zgodzę się ją zanieść do Camelu, nie dalej. Chociaż tak przy okazji. Po tym jak się już... wiesz... zabawisz wieczorem, to dołączysz do mnie do picia? Sam nie mam ochoty korzystać jeszcze z tych usług, a samemu picie to trochę... no nie wiem... jakby smutne? - zapytałem się spoglądając się na niego. No, ze mną się nie napije? No nic. Pochwili, jak odpowie to się pytam. - Teraz opowiadaj. Jak było na twoim przydziale. Naprawdę tam nie było ani jednej klaczy w naszym wieku? Jakoś nie mogę uwierzyć iż tam są tylko starsze panie.
  17. Kiwam do niego i następnie idziemy dalej. No skoro jednak nie było tutaj aż tylu rzeczy potrzebnych na naszą wyprawę, no to trzeba jeszcze pójść szukać. Po drodze biorę trochę od niego sprzętu jeśli ma za dużo. Mimo wszystko po chwili się odzywam. - Wiesz... mam złe przeczucia. Co sądzisz o tej nowej? Mam dziwne przeczucie i raczej obawy iż ona może przyczepić się do nas na dłużej niż zakładamy. Mam tylko takie przeczucie, ale mimo wszystko... boje się iż ona może z nami się udać tam. We trójke mamy przejebane, a co dopiero jak zabierzemy cywila... po pierwsze to nie zgodne z zasadami by brać takie osoby bez przeszkolenia, przynajmniej. Po drugie trzeba byłoby wciąż na nią uważać. Ona wygląda jakby się miała załamać na widok każdego gościa w zbroii. Wpierw jak na mnie spojrzała, widziałem jakby miała zaraz dostać zawału. Jakby coś ukrywała. Co o tym ty sądzisz? - zapytałem się go.
  18. Więc chodzę po sklepie i oglądam coś. Najwyżej potem będę nosił. Mimo wszystko narazie to myślę nad tym co się zrobimy z tą klaczą co do nas dołączyła i jest z Starlight. Na pewno z nami nie pójdzie... nie ma doświadczenia, ani pewnie też emocjonalnie nie wytrzymie. Kurwa ja się spodziewam iż Ja, Zboczeniec i Szefowa będziemy mieli przejebane sami, a co do tego jak będziemy musieli jeszcze jej pilnować. Mam nadzieje iż Starlight dobrze wybierze. Mimo wszystko jak nie zdecyduje się do wieczora to jej w tym pomogę. Nie możemy sobie pozwolić na żaden balast oraz opóźnienie. ZWŁASZCZA jeśli stawką jest życie Twilight, Flutti oraz reszty.
  19. - W sumie ja i tak jestem jakby towim "sumieniem" jak to mnie White nazwała raz, więc najwyżej użyje słowa iż będę cię pilnował byś nie narobił bękartów... co w sumie by nawet pasowało - rzekłem i idę z nim dalej. W sumie jednak napiłbym się co nie co... zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach by się przydało. Na ogół unikam picia, chyba iż na okazje, ale teraz jednak mam ostrą ochotę na to. No nic... po chwili Star zauważył sklep z sprzętem. Uśmiechnąłem się do niego. - Wchodzimy. Na wszelki wypadek kupmy też ten sprzęt do wspinaczki na wypadek iż potrzeba byłoby się gdzieś wspiąć albo zejść. Jako iż ty jesteś "Drużynowym ekspertem Survivalu" to zdam się całkowicie na ciebie. Czego dokładnie potrzebujemy? - zapytałem się go dokładnie wchodząc do sklepu.
  20. - Wpierw się jednak zajmimy tym sprzętem. Coś myślę iż Starlight by nas zamordowała gdyby nie... - zacząłem lecz nagle złapałem jedno słowo "Do tego, słyszałem, że tutaj mogą spełnić wszystkie zachcianki dowolnego kucyka". Każde powiadasz? - Dobra... pójdę z tobą. Wieczorem. Jako iż to ty dajesz pomysł to ty gadasz z Starlight i znajdujesz wymówkę. Jakoś nie widzę jej w roli klaczy która by na to przychylnie patrzyła... chyba tylko nasz bliźniaczki korzystają z takich usług, bo jak to mówiła White. "Lepiej zapłacić doświadczonemu niż trafić na Stara". Ty się ciesz, ty zaliczyłeś już klaczy sporo, ja wciąż jestem... jak to mnie nazwałeś tydzień przed twoim wyjazdem na tamtą farmę? "Nieskalana Pizda"? Czy "Wieczny Prawiczek"?. Tyle razy robisz sobie jaj z mojej zasady "pierwszy raz z tą jedyną" iż już nie pamiętam wszystkich rzeczy. A napić bym się mógł.
  21. Patrząc cały czas na Stara podczas tej sceny co zrobił z miną "Rly?" po chwili powoli ruszam z nim w stronę w którą uznaliśmy za słuszną. Przez długi czas idziemy w milczeniu, lecz jednak moja głowa ma pełno myśli. Jeśli chcemy by ta podróż nam się udała, to nie możemy mieć zbędnego balastu. Jeżeli pozwolimy se na to, cała wędrówka będzie utrudniona. Jeszcze ta klacz... mimo iż jednak niby "zostaje na chwilę" to jednak mam przeczucie iż może się do nas tutaj przykleić na całą drogę... i to mnie niepokoi. Raczej nie jest dobra w walce, a jak już by coś mogła w nieść to i tak pewnie ja, Starlight albo Star moglibyśmy to samo wprowadzić. Choć mimo wszystko decyzja jest tu po stronie Starlight... jeśli ona zdecyduje się ją zabrać, to jedynie będziemy mieli dodatkowe kopyta ro... Nagle z zamysłu wyrwał mnie Star i jego tekst o dzielnicy czerwonych latarni. Spoglądam na niego i mówię. - Naprawdę? Nie wiem czemu mi to teraz o tym mówisz. Jak chcesz iść tam, to wpierw skompletujmy ten sprzęt co mieliśmy zdobyć. Potem to możesz tam nam nawet hotel wynająć - powiedziałem i odwróciłem łeb przed siebie.
  22. - Rozdzielmy się, ja i Star udamy się po te akcesoria, a wy udajcie się po prowiant. Spotkajmy się potem na rynku jak już zbierzemy wszystkie potrzebne rzeczy. Starlight, dałabyś radę z... Amethyst, tak? Udałybyście się po ten prowiant? - zapytałem. Star Hollow miał dobre oceny z Survivalu oraz innych podobnych rzeczy w wypadku na takie wędrówki, więc razem szybko zbierzemy sprzęt i to ekstra... o ile nie wyjebią nas z sklepu/straganu za to iż Starowi włączyła się wewnętrzna Cebula mówiąca "Za to dałbym połowę maks" albo "Panie, nawet Podmieniec tego nie weźmie za taką cenę". No nic. - Jeśli nie masz nic przeciwko, szefowo. To my już ruszamy - powiedziałem do Starlight. Nazwałem ją Szefową bo według kodeksu i ponad 3 podręczników, hierarchia to taka Księżniczka Uczennica/Uczeń oraz Kapitan Gwardii Oficer Zwykli gwardziści Więc jako iż ja i Star jesteśmy szeregowymi... jakby to czyni z automatu Starlight dowódcę... choć jeśli będzie oponować to mogę przejść te funkcje, bo z całej mojej klasy, miałem jako takie zajęcia z dowodzenia.
  23. - Starlight by mnie zajebała wzrokiem za to iż bym ci powiedział, więc nie mów. Ten miecz ma "właściwości". Umożliwi nam pokonanie tego dupka co tam wymęczył powierniczki, a on sam wchłania dusze zabitych przez niego istot, a jak jego właściciel weźmie i umrze, to i on tam trafia. Więc nie będziesz musiał się martwić iż będę cię męczył w zaświatach... choć i tak w nie nie wierzę - powiedziałem i spoglądam na to iż Star sobie już poradziła. Podchodzę do nich więc. - Dobrze. Widzę iż już wszystko pod kontrolą, więc sugeruje byśmy się wpierw udali na zakupy, dopiero potem by wymienić walutę.
  24. Star odpowiedział. Więc i ja odpowiem szeptem. - Skąd takie mniemanie? Wybacz. Lubię cię, jesteś moim jedynym ogierzym przyjacielem. A mam złe mniemanie bo zazwyczaj jeśli w naszych eskapadach wchodzi jakiś czynnik co "ma wejście" to zawsze... ZAWSZE to się źle skończy. Ostatnio zwabiłeś mnie i tak podjudziłeś iż zamiast nowej zbroii dla "Formującej się gwardii przyjaźni" zobaczyłem księżyc w pełnej okazałości. Innym przypadkiem dostałem ZA ciebie ochrzan za "dziwne zdjęcia klaczy" w naszej kwaterze. Mniej więcej dlatego wiem iż jeśli w coś jest powiązana jakaś ładna klacz... to ty byłbyś gotowy nawet rzucić się na Celestię - powiedziałem. Czas z Twilight powoli we mnie wypiera ten monolog jaki nauczyłem się. Nagle spoglądam się na Starlight kiedy Star komentuje jej urodę. - A tak jak już mówisz, to prawda. Klacz niczego sobie. Gdybym nie zarywał do innej to kto wie... może bym spróbował - dodałem.
  25. Spoglądając na całą sytuację i odsunięcie mnie magią, jakby słownie nie dało się tego zrobić, mimo wszystko przyglądając się tej całej jej scenie rozmowy, po chwili Star mówi o czytaniu w myślach, na co się lekko uśmiechnąłem. - Wiesz... po tym co ostatnio mnie spotkało, to bym się nie zdziwił gdyby mogła penetrować nasze mózgi. Ty, może dlatego ma taki dystans do ciebie, bo wie co ci naprawdę siedzi w głowie - rzekłem cicho uśmiechnięty do niego. - Mimo wszystko jednak cieszę się iż tutaj jesteś. Dzięki jeszcze raz iż zdecydowałeś się z nami pójść. Tak przyznaj się mi szczerze. Zrobiłeś to z przyjaźni... - rzekłem i spojrzałem na Starlight - Czy by móc zaliczyć ją?
×
×
  • Utwórz nowe...