Skocz do zawartości

KougatKnave3

Brony
  • Zawartość

    3487
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez KougatKnave3

  1. Spoglądam lekko na nią i wstaje. Coś ukrywa ale jeszcze niech sobie myśli iż gram głupa. Nie mogę stracić gardy. Mimo iż jestem teraz miły, to jednak nie oznacza iż jestem odsłonięty. - Może więc odprowadzimy cię do pobliskiego motelu... jeśli taki będzie? - zapytałem się jej. Na pewno nie jest złodziejką. Może ucieka? Może jest nie ogarnięta i wsiadła do pociągu nie tam gdzie trzeba? Nie wiem, za mało jeszcze mam dowodów. Choć narazie to nie na moją głowę co z nią. Mimo wszystko spoglądam na Starlight i się pytam. - Starlight? Jest jakiś nieopodal tu jakiś motel?
  2. Spoglądam na nią i jedynie z kim mi się ona kojarzy to z Shy za dzieciaka jak znów po niej jechali, kiedy mieli przerwę na jechanie po mnie. Mimo wszystko przykucam przy niej, zachowując dystans. - Jestem Moonlight, nic ci nie zrobię. Co tutaj robisz? Możemy ci jakoś pomóc? - zapytałem się. Mimo wszystko staram się zachować spokój i przyjazny uśmiech. NIE GWARANTUJE jednak czy nie wystraszy się mnie i nie zacznie uciekać.
  3. Początkowo rzuciłem okiem na klacz uważnie, wkońcu szkolenia Shininga oraz NIEDAWNE wydarzenie raczej podjudza mnie do podejrzliwości względem innych, lecz nie zmieniam się w paranoika. Starlight powiedziała po chwili iż - Dobrze... najlepiej będzie udać się wpierw po zakupy, potem do banku. Dla pewności gdyby wydzielone pieniądze na zakupy nie starczyły. Powinniśmy wpierw udać się na zakupy więc - powiedziałem do niej. Następnie zobaczyłem wcześniej tą samą klacz co przechodziła i usiadła blisko nas i zakryła kopytami twarz... spoglądam na nią na chwile i spoglądam na Starlight wymownie. Nie jestem dobry w pocieszaniu. Ostatnim razem jak pocieszałem kogoś to do dziś mnie szczerze nienawidzi i dostał PTSD... choć będę brał udział w rozmowie. Starlight ma większe doświadczenie. Mimo wszystko zaczynam rozmowę. Podchodzę do niej i pytam się z uśmiechem. - hej... co się stało?
  4. Dzięki uprzejmej dotacji pana @Triste Cordisw postaci dostępu do zemkniętej Bety The Crew 2 byłem wstanie zagrać w ową grę za co mu dziękuje. Mimo wszystko mam parę zastrzeżeń i pozytywów co do tej gry.

     

    Najpierw plusy

    + Gra ma dla mnie przyjemny system latania Samolotem oraz prowadzenia pojazdów Off Road, samochodami się przyjemnie jeździ choć tutaj był problem z okiełznaniem ich.

    + Muzyka to jest zajebista. Nigdy tak bardzo nie lubiłem muzyki radiowej w grach ścigałkowych, lecz tutaj słuchałem jej Nonstop.

    + Rozmiar Mapy. Jest Ogromna choć zmniejszona co niekiedy widać (np Washyngton i Nowy Jork praktycznie się stykają gdzie w realu tak nie jest, ale wiadomo czym to spowodowane iż tak jest)

    + O ile nie patrzę na to cały czas, to grafika jest przepiękna. Jazda o zachodzie słońca na motorze Crossowym przez pustkowia daje pewnego uroku ^^

     

    Teraz Minusy

    - System zniszczeń... to porażka choć zrozumiałe, bo wątpię by np takie Audi było happy widząc swoje auta w kawałkach w takiej grze.

    - Dubbing postaci. Dostawałem krwotoku z uszu słysząc te głosy. Może to nie Poziom Limbo of The Lost, ale nie były zbyt dobre.

    - Mało wyścigów dla danej klasy pojazdów. Zdecydowanie za mało wyścigów by cokolwiek można było zrobić i się nacieszyć. Mam nadzieje iż w dniu premiery będzie ich więcej.

     

    Tak narazie prezentuje się z mojej opinii the crew 2.

  5. Spoglądawszy na Stara kiedy on pomagał Starlight z swoim uśmieszkiem typu "Do końca tej przygody, zaliczę ją" oraz obojętność jej do tego sprawiło iż bez słowa wstałem i ruszyłem za nimi, żegnając się jeszcze z Spikiem jak nie śpi. Następnie ruszyliśmy na pociąg... === Podczas owej drogi nic za specjalnego nie robiłem, tylko gapiłem się przez okno. Jedynie o co proszę by Star nie zaczął się ślinić i nie opadł na mnie, bo jeśli to zrobi, bez wahania go obudzę porządnym sierpowym. Starlight siedzi natomiast naprzeciw nas i sobie czyta. Ja obecnie się nudzę więc patrze za okno... ale nagle jednak przybył kompan do rozmowy. Spojrzałbym lecz w porę jednak powiedział bym tego nie robił itp. W sumie racja... Mimo wszystko zaczynam "myśleć" do niego... - Jak na razie wszystko idzie dobrze, a twoja pomoc była bardzo pomocna... ale wybranie karty głupca na jedną z wskazówek, mogłeś sobie akurat darować - pomyślałem se, uśmiechając się spoglądając za okno. - Wiem iż raczej mi nie odpowiesz... a jak już to będziesz pewnie chciał podniesienia stawki... ale może wiesz co może ten Pegaz planuje? Albo chociaż ile mu to zajmie? - "Dodałem" Po chwili
  6. ja sie wypowiem. Mi tam nie przeszkadza bo poza Sesjami to rzadko się odzywam w jakimś temacie (jestem Aspołeczny głównie ), a jak już tu siedzę to na Sesjach RPG i ich "ucięcie" trochę boli. Choć przyznam, przeniesienia forum na nowy silnik pomoże bardzo rozruszyć to forum, a może i nawet ja wyściubię nosa poza Sesje RPG.
  7. W sumie... ja raczej wszystko wiem. - Odemnie to tyle tylko. Udamy się więc tą krótszą trasą. Nie możemy tracić ani sekundy. Oczywiście będziemy musieli się spodziewać tego iż coś może pójść nie tak... ale mimo wszystko zostawiłem dla dziewczyn które mają tu zastąpić mnie jako ochronę, co mniej więcej powinny robić... będę musiał dopisac iż może nam to zająć około dwa miesiące... no nic, przynajmniej odpoczną od pilnowania Blueblooda czy kogo one tam niańczyły. Ja już nie mam pytań - rzekłem spoglądając na nią, potem na Stara. - A ty masz jakieś pytania?
  8. Wysłuchuje całej wypowiedzi Starlight i po chwili rzekłem, spoglądając na nią. - No nie powiem... nieźle to opracowałaś - zacząłem. - Lepiej przejść przez Aamine. Smoki da się uniknąć jak się odpowiednio wie jak to robić... a nam zależy bardzo na czasie... nie wiemy co ten Pegaz planuje zrobić z Mocą Elementów więc musimy dostać się po ten miecz możliwie najszybciej jak to możliwe. Więc wybierając najkrótsze trasy... ile by nam zajęła ta podróż - zapytałem się, spoglądając na nią a potem na mapę.
  9. Ucieszyłem się kiedy udało mi się w miarę spokojnie przespać noc. Mimo wszystko jednak trzeba będzie przygotować list. BIorę więc pióro i piszę list gdzie napisze do Bliźniaczek iż mają pomagać Spike'owi oraz pilnować by nic się tutaj nie stało pod nieobecność moją, Starlight oraz Stara... Jeśli się uda, to do paru tygodnii, powinniśmy wrócić. Schodząc na dół widzę już wszystko gotowe do drogi. Słysząc słowa Stara, po chwili odpowiadam. - Przydałby nam się jednak plan... bo bez niego zajdziemy raczej niedaleko. Stalight, tak przy okazji - spojrzałem na nią. - Posłałem jeszcze po Dwie klacze z klasy mojej i Stara. One raczej nie ruszą znami a będą tutaj wszystkiego doglądać i pilnować by nic się złego nie stało.
  10. - To chodź. Przynajmniej napiszę do kapitana. Poproszę go by przekierował dla mnie ten list. Przy odrobinie szczęścia, Pink załatwi im transport w trymiga - powiedziałem i ruszamy spowrotem do zamku. Jak nie uda im się dostać do jutra rana to trudno. Po drodze jednak. - A mam wybór? Z tobą to trzeba dokładnie pogadać o tym, a na to chwile obecną nie mamy czasu - rzekłem i następnie jak wejdę do zamku to wyciągam kartkę i pióro i piszę dwa listy. Pierwszy do Kapitana, by mi przekierował drugi list do owych bliźniaczek oraz z prośbą udostępnienia mi ich na ową misje (jedyne co pisze to to iż to pomoże w obecnej sytuacji). A drugi list to będzie pełna proźba dla nich by przybyły tutaj do Ponyville najlepiej przed ranem. Nawet jak nie zdążą, to przynajmniej zostaną tutaj i będą miały na oku powierniczki i Księżniczkę. Nie będę się musiał martwić iż zostawię Spika ze wszystkim sam. Następnie proszę Spika by te listy owe wysłał.
  11. Garnizon... w okolicy Canterlotu, hyh? - Myślałem by też je tutaj zawołać, choć nie wiem czy zdążą na jutro. No nic. Wychodzi na to iż w trójkę razem ruszymy - rzekłem pokazując mu miasto. Po dłuższej chwili mówię. - Ty... pamiętasz te dwie klacze o którym tobie i bliźniaczką ciągle mówiłem? Flutti oraz "Wiecznie Samotną"? Rainbow Dash oraz Shy? Powiem ci tak - rzekłem i staje. Spoglądam na niego i mówię. - Po tym wszystkim, i jeśli szczęście mi dopisze to prawdopodobnie będę mógł dobrać sobie kompanów tutaj do straży. Jeśli mi obiecasz iż nie będziesz niepokoić Księżniczki Twilight ORAZ PRZEDE WSZYSTKIM Fluttershy, to dam cie na liście pewników tutaj. Widzisz jakie tu są zajebiste klacze, hyh? - powiedziałem mu. Specjalnie obrałem taką drogą zwiedzania by zobaczył taką masę klaczy tutaj. Cholera, w tym mieście to klacze chyba wyraźnie dominują. Mimo wszystko. - Na pewniku są bliźniaczki, oraz jak się zgodzisz... Ty.
  12. - Ten ogier użył jakiegoś zaklęcia by wyczarować łańcuchy albo artefaktu by zerwać połączenie elementów harmonii z tymi klaczami. Nie wiem czy uda nam sie to połączenie przywrócić czy to tylko tymczasowe. Wiem natomiast iż bez tego artefaktu, nie uda nam się pokonać tego ogiera. Właśnie... wiesz gdzie bliźniaczki mają przydział? Może je też zgarniemy po drodze - powiedziałem. W sumie całym naszym oddziałem fajnie byłoby się tam wybrać. Tylko nie wiem czy chce je tak narażać. No nic zobaczymy co sądzi o tym Star.
  13. - Długa historia. Wież mi... opowiem ci w najbliższym czasie, teraz muszę cię oprowadzić. Prawda opuszczamy to miejsce jutro rano, lecz znając życie Kapitan każe mi tutaj dobrać kolejnych gwardzistów. Jeśli się mi więc uda to postaram się ciebie sprowadzić oraz Bliźniaczki bym miał pomoc w okiełznaniu ciebie - powiedziałem idąc w stronę drzwi. - A jak nie... to cóż... przynajmniej zobaczysz co i jak - rzekłem i biorę Stara na obchód po zamku a potem pokazuje mu całe Ponyville. Oddać książki pójdę wieczorem. Poproszę Starlight by przypilnowała Stara...
  14. o 21 Robię Liva z Far Cry 5.

    Jak ktoś chętny to może przyjść

  15. - Prawdopodobnie jutro. No chyba iż chcesz szybciej ruszyć - zapytałem się Starlight. Najlepiej jutro, bo z stanem moim i Starlight to padniemy w połowie drogi do granic ponyville, a co dopiero taka podróż. No nic. - Proponuje ruszyć jutro z samego rana. Wypadałoby by wszyscy byli dobrze wypoczęci i gotowi do drogi. Co ty na to Starlight? - zapytałem ją z lekkim uśmiechem. Jak będzie chciała dzisiaj to no trudno. Jak nie, no to fajnie i będziemy mogli odpocząć.
  16. No czasu już nie cofne. Poza tym Star jest gościem który by się domyśliłby. - Poza equestrie... do "Bezsłonecznej Krainy" Nie pytaj mnie, bo sam nie wiem co to jest. To jest strasznie daleko więc tydzień napewno to minimum... chyba. Sprzęt wojskowy jaki masz. Ja biorę swój sprzęt. To wkońcu niezbadane krainy, trzeba się spodziewać silnych stworzeń i potworów. A co do ekipy, to jak się zgodzisz, to ruszamy ja ty i Starlight. Jak się uda to może zdobędziemy kogoś po drodze. To jak?
  17. Ja gustuje w Kapibarach i Szopach choć... i tak mam już Egzotykę w domu to why not? No to dawaj go do mnie. Będzie on Tankiem na Raidach
  18. - To czy tutaj trafisz to nie wiem. Byłoby fajnie dla mnie, ale o przydziale do księżniczek decyduje Celestia... a ty jakby OSTRO podpadłeś jej siostrze więc... - rzekłem i odrazu zmieniam temat jak widzę Starlight. Kiedy oboje się już przedstawili, Star zaczął swoje podrywy a Ja dostałem polecenie szybkiego wytłumaczenia mu co i jak, bez szczegółów to mówię. - Tak jak już ci mówiłem Star. Udajemy się daleko stąd, by zdobyć artefakt dzięki któremu uda nam się pokonać owego wroga który obecnie zagraża całej Equestrii. Jeśli się uda, Celestia MOŻE ci wybaczy za tamten Incydent Księżyca...
  19. - Szczerze powiedziawszy. Mnie mieli przenieść do Appleosy. Lecz nagle przyszedł List do mnie od Celestii iż "NIE! Jednek nie! Wypad do Ponyville" w skrócie. Czemu mnie tutaj przenieśli nie wiem, bo jeśli Celestia o tym wiedziała no to troche kiepsko będzie. Mimo wszystko w Tym zamku nie było nigdy żadnego gwardzisty a Księżniczka mieszka tutaj sama z Asystentem-Smokiem. Poza tym legendy o "Wiecznie znie zamkniętych drzwiach" były prawdziwe - ziewnąłem. - Starlight powinna być nieopodal. Niedaleko jest biblioteka, więc pewnie tam siedzi - powiedziałem raczej do siebie niż do niego.
  20. - Jak mówiłem. Na ogół jest spokojnie, lecz jak już coś się stanie, to z grubej rury wali - zacząłem i prowadzę go do swojego pokoju. Po drodze. - Parę dni temu, podczas pokazu Wonderboltów, Twilight oraz reszta elementów zostały zaatakowane przez Pegaza znającego magie. Tak jest to możliwe ale potrzeba mieć do tego albo artefakt, albo posiadać pakt z złymi siłami. Mimo wszystko, wyruszamy po artefakt który pomoże nam go pokonać oraz ocalić Equestrie przed tym co on planuje, bo odciął je od Elementów. Starlight spytała się czy mam kogoś komu ufam i nie da się zabić jak jakiś kretyn. Skoro bliźniaczki są zajęte pilnowaniem tego ambasadora, to pomyślałem o tobie - rzekłem po drodze. Kiedy wchodzimy to mówię. - Tutaj mieszkam.
  21. Z powodu zmęczenia dostałem w twarz, a normalnie zrobiłbym unik. Jednak spoglądam na niego wyraźnie zaspany i mówię z podłym uśmieszkiem. - Wiesz jak to jest. Ja nie podglądałem Księżniczki Luny przez 3 miesiące. Mi dali okoliczności "łagodzące" więc wysłano mnie tutaj. A ciebie w tamto fajne miejsce - rzekłem i odsuwam się. - Dobra, wchodź. W pewnym sensie zazdroszcze ci przydziału - powiedziałem zmęczony. Ziewam. - Może jest tu spokojnie, ale jak coś się już stanie to tamta sytuacja z Luną i nasze ukrywanie w magazynie przez tamte dwie godziny w pełnym strachu to pikuś przy tym co tutaj się może odwalić - dodałem po chwili.
  22. No to idę do drzwi i stoje koło nich. A pierdole, nie ubieram pancerza. W końcu on wie iż jestem gładkim bokiem, więc ki chuj to mam robić? No nic. Ruszam więc i staje koło drzwi i czekam aż podejdzie. No nic... szykuje się na ładną wiązankę w moją stronę po tym jak się dowie iż mieszkam sobie z księżniczką. Tak czy siak powinien mieć za swoje tam gdzie siedzi na codzień i musi pilnować tego magazynu z Brokułami czy innym zielskiem. No nic. Idę na dół i otwieram mu drzwi. No... zaraz się zacznie.
  23. - Mówisz do niemagicznego pegaza, który jest ogierem typu iż uwierzy jak zobaczy. No nic. Tobie nie dam go dobyć, choć kusi mnie by dać go Starowi, to jednak by to przyniosło katastrofalne w skutkach rzeczy. Tak więc pozostaje tylko ja - rzekłem i spoglądam w dół. - Co do Zboczeńca mowa... tak, zaprosiłem go. Jeśli dotarły do niego plotki iż mieszkam sam w zamku z Twilight i jej asystentem, to pewnie zaraz po przeczytaniu wsiadł w najbliższy pociąg TYLKO po to by mi przywalić gdyż "Jego wysłali do pilnowania domu starców a ja dostałem przydział Sam na sam z Księżniczką". Mówię ci. Pierwsze co zrobi to będzie chciał mi przywalić.
  24. - Masz racje. Mimo wszystko ktokolwiek dobierze się do tego ostrza... może zapomnieć o życiu poza grobowym - powiedziałem. Następnie spoglądam na nią raz jeszcze. - Mam jednak nadzieje iż się z nim dogadam - rzekłem dopijając już zimne mleko. - I tak wsumie nigdy nie wierzyłem w te brednie o życiu po śmierci - rzekłem z uśmiechem. - Jednak takie pytanie mam do ciebie. Chodzi mi o twoją przeszłość. Wybacz iż to wyciągam. Ale jestem zaciekawiony. Jak konkretnie chciałaś to rozwinąć? BO sam przyznam. Koncept miejsca gdzie każdy jest równy, niezależnie od znaczka i tym podobnym, to znakomity pomysł... od dziecka marzyłem o takim miejscu gdzie będę mógł osiąść choćby bez jednej złośliwej kwestii na temat mojego pustego boka.
×
×
  • Utwórz nowe...