Jump to content

Wizio

Brony
  • Posts

    4953
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Wizio

  1. Lecąc błyskawicznym tempem przez miasto nie zwracasz uwagi na nic. Nagle obok ciebie coś przelatuje przecinając przy tym powietrze. Mało brakowało i by trafiło w ciebie. Zawraca i kieruje się w twoją stronę.
  2. Kucyki zaczęły uciekać. Prawdo podobnie nigdy nie widziały czarującego pegaza. Przechodnie też dziwnie patrzyli na ciebie i mieli strach w oczach. Nim się odwróciłaś na ulicy było już pusto. Nie było nikogo oprócz ciebie.
  3. Idąc okrężną drogą musiałaś wyjść na obrzeża miasta. Widzisz kilka domków, które mijasz bez większego zainteresowania. Idąc zauważasz królika. Jest on sam i wygląda na zagubionego.
  4. Przechadzając się przez Ponyville poczułaś, że jesteś głodna. Wszystkie swoje oszczędności zostawiłaś w domu, a Lori jeszcze nie wróciła. Po drodze mijałaś kilka restauracji, które tylko wzmagają twój apetyt.
  5. Jedne były przestraszone, a drugie wściekłe. Jeden z nich zaczyna wykrzykiwać jakieś niezrozumiałe słowa, lecz inni powoli się odsuwają, aby zaraz uciekać na pełnych obrotach.
  6. Chcesz nauczyć się czarować?? Przybądź jutro o godzinie 15.30 do Szkoły magicznej w Canterlot. Na około plakatu stoi wiele młodych jednorożców z rozmarzonymi minami. Jeśli chcesz się przyłączyć to będziesz musiała stawić im czoło.
  7. - Pewnie jesteś głody po podróży. Jak się rozpakujesz to zejdź na dół. Coś dla ciebie przygotujemy - Pomarańczowy kucyk wyszedł z pokoju i skierował się do wyjścia. Pokój był mały i przytulny. Łóżko, fotel, kanapa oraz kilka stolików.
  8. > Cała rodzina pędem do ciebie podbiega aby się z tobą przywitać. Wszyscy po kolei cię ściskają. - Mamy dla ciebie drobną niespodziankę. - Powiedziała do ciebie Applejack puszczając przy tym oczko. . Prowadzą ciebie na farmę. Dawno tu nie byłeś i oglądasz jak wiele się tu zmieniło od twojego ostatniego przyjazdu. Apple Bloom była wtedy jeszcze malutkim źrebakiem i wygląda na trochę zakłopotaną widząc członka rodziny o którym nigdy nie słyszała. . Doszliście w końcu do ich domu. Był to spory dwupiętrowy budynek na środku sadu pełnego drzew. - A więc możesz zamieszkać z nami. Po co będziesz mieszkał sam w motelu gdy masz okazję zamieszać z rodziną. - Powiedziała Applejack prowadząc cię do swojego nowego pokoju.
  9. . Po zakupie swojej różdżki i zamieszkaniu w samotnej chatce na skraju Everfree zaczęłaś ćwiczyć magię jak jeszcze nigdy. Możesz tak udowodnić, iż nie tylko jednorożce znają się na tym fachu. *** . Budzisz się rano w swoim domku. Nie jest on duży ani mały. Ma kuchnię, łazienkę, 2 sypialnie oraz salon. Nastał już ranek i ptaszki śpiewają na zewnątrz. Masz zamiar poćwiczyć jak zawszę, lecz musisz się ogarnąć i coś zjeść.
  10. . - Stacja Ponyville! - Rozległo się wołanie kucyka konduktora. Była to twoja stacja, a ekscytacja związana z dostaniem nowej pracy "tryskała" z ciebie. Przez okno swojego wagonu widzisz już czekającą na ciebie rodzinę Apple. Czujesz lekkie zakłopotanie gdy ich zauważasz. Twojej rodziny z Ponyville nie widziałeś dobry kawał czasu. Nie wiedziałeś jak zareagują na twój przyjazd. Nie zostawało ci jednak nic innego niż wysiąść i się z nimi przywitać.
  11. . Minęło już 6 miesięcy odkąd zostałaś kucykiem. Zapomniałaś już prawię o życiu, które niegdyś prowadziłaś. Twoim celem jest zdobycie przyjaźni jak i zaufania powierniczek Elementów Harmonii. Marzyłaś o tym odkąd się tu przeprowadziłaś i przyszedł właśnie czas, aby się spełniło. *** Siedzisz samotnie w domu i czekasz aż wróci twoja przyjaciółka Lori. Wyszła ona na zakupy, a tobie jak na kucyka przystało nudzi się. Do wyboru masz jedynie książki lub spacer.
  12. - Po tych latach ćwiczeń, zemsty i pracy miał mnie zabić jakiś marny zabójca?? To JA pracowałem dla samych księżniczek, to JA zabiłem 4 bandytów naraz. I ma mnie zabić jakiś frajer? - Mówiłem sobie w myślach. Szybko zacząłem opracowywać taktykę na teraz, aby się jakoś wybronić. - Idzie od lewej strony. Najpierw odskakuje w prawo, następnie wychodząc z dymu odpinam noże i czekam na kolejnego kuca do mojej kolekcji. - Jak pomyślałem, tak też zrobiłem.
  13. Wizio

    Nabór na MG

    Rozumiem i dziękuje za danie szansy. Postaram się poprawić moje wypociny.
  14. Wizio

    Nabór na MG

    Doświadczenie: Co by tu napisać. Jeśli chodzi o takie gry to jestem i nowy i nie. Grałem różnie na różnych zasadach więc nie wiem co o tym sądzić. Byłem RAZ mg na forum, które rozpadło się tak szybko jak powstało (3 dni było). Dlaczego Ty?: Warto uczyć się na swoich błędach. Lubie nowe doświadczenia z nowymi zasadami i różnymi. Próbuje dbać o nasz polski język i starać się go nie kaleczyć i pouczać innych. Nie powiem, że jestem 6 uczniem tylko 4 . Chciałbym rozwinąć również moje doświadczenie z grami tego typu aby kiedyś pisać coraz dłuższe, wyczerpujące opowiadania i dokończyć mój fanfick, który nie jest zbyt ciekawy. Jakie INNE realia mógłbyś zaproponować?: Jestem głównie fanem światów postapokaliptycznych, naszych kochanych nie inteligentnych zombiaczków oraz TCB. Lubiłem takie mieszanki na grach tego typu i wychodziło to dobrze. Wady, zalety (swoje, oczywiście): Zalety: Jestem aktywny (około 10 h. (nolife ze mnie :>)), jestem otwarty na wszelkie propozycję i szybko mogę zapoznać się z tematem jaki będzie odpowiadać każdemu. Jestem cierpliwy i spokojny. Dotrzymuję słowa oraz jestem w miarę punktualny. Towarzyski też dość jestem (jestem taki dziwny, że wolę internetowych przyjaciół niż realnych ) Wady: Dużo tego ale postaram się skrócić: Czasami z powodu zagrania, zaczytania itp. moja aktywność na forum spadnie. Jestem dość energiczny co sprawia, że mogę czasami pisać niedbale. W tym roku mam egzaminy i aktywność też może spaść więc trzeba mieć mnie na oku. Kontakt (mail / gg / aqq / skype): Skype: filip.pochylski (jestem tutaj często więc lepiej tutaj pisać. Gg: 12044636 (rzadko jestem więc lepiej pisać na skype i steam) Email: [email protected] oraz [email protected] Steam: wizio171 (tutaj jestem zawszę więc tutaj pisać) Przykładowe WŁASNE opowiadanie: Wpis 1 Dzień 1 . Jeszcze kiedy byłem źrebakiem marzyłem o walce o przetrwanie. Fascynowałem się wszystkim co było choć trochę związane było z przetrwaniem w trudnych warunkach. Moje marzenie się spełniło, lecz nie do końca jak chciałem. Moją historie piszę dla przyszłych pokoleń, aby dowiedzieli co się kiedyś w tym pięknym świecie wydarzyło. . Byłem wtedy kowalem w służbie królewskiej gwardii. Mój dostawca zachorował, więc musiałem sam się pofatygować po surowce na bronie, zbroje itp. Było to jakieś 4 godziny drogi z Canterlot, więc nie wiedziałem jakie piekło się tam zaczęło po tym jak wyruszyłem. Wszystko szło idealnie. Nie było zbędnych postojów ani kontroli karawany. Nawet złodzieje w lasach nie napadali mnie co było dziwne. Wtedy co chwile bandyci napadali konwoje. Odbiegłem lekko od tematu. Im bardziej zbliżałem się do Canterlotu to widziałem coraz dziwniejsze rzeczy np. martwe kucyki. Nowość to nie była, ponieważ bandyci zawsze lubili zabijać. Jednak coś z nimi było nie tak. Były w połowie zjedzone, zgniłe jakby leżały tam lata, a co dziwne ruszały się. Widząc coś takiego pierwszy raz to szok. Bo jak można wyjaśnić zgniłego i zjedzonego kuca idącego w twoją stronę? Byłem wtedy przerażony i nie wiedziałem co mam robić. Na początku ostrzegałem to coś aby się do mnie nie zbliżało. Nic to nie dało, więc wziąłem mój młot bojowy, który służył mi do ochrony przed bandytami i uderzyłem to coś w głowę miażdżąc ją z towarzyszącym temu chrupnięciem. Byłem spanikowany i oszołomiony wydarzeniami, które wtedy nastąpiły tak szybko. Po tym wszystkim miałem nadzieję, że nie spotkam czegoś podobnego, lecz było to kolejne złe stwierdzenie. Im bardziej zbliżałem się do miasta tym było tego więcej, lecz nadal nie poddawałem się i próbowałem osiągnąć swój cel. . Po długiej drodze, bronieniu się przed dziwnymi stworami dotarłem do miasta. To co tam zobaczyłem było okropne. Wszędzie były ciała kucyków. Te stwory chodziły po mieście prawdo podobnie szukając kogoś do zjedzenia. Nie chciałem o tym myśleć, więc postanowiłem udać się do mojego już starego domu. . Całą ostatnią godzinę spędziłem chowając się, uciekając i walcząc z tym czymś. Ostatecznie dotarłem do celu mojej przechadzki po mieście czyli mojego mieszkania. Miałem nadzieję, że nie został splądrowany jak inne, które odwiedził szukając pomocy i wyjaśnienia. Gdy tylko stwory odwróciły się momentalnie pobiegłem do drzwi od mojego domu i wbiegłem do niego zamykając za sobą wejście. Zdziwiłem się trochę, gdyż był on w idealnym stanie. Nikt go nie odwiedził, ponieważ jedzenie i leki były na miejscu. Wiedziałem, że nie mogę tu zostać bo to tylko kwestia czasu gdy One tu przyjdą. Szybko spakowałem wszystko co jest najpotrzebniejsze. Leki, jedzenie oraz wszystko co przydatne "wylądowało" w mojej torbie. Wychodząc zostawiłem drzwi otwarte. Nie było już i tak sensu tam wracać. Udałem się do pałacu księżniczek z nadzieją, że ktoś tam jeszcze jest. . Idąc do pałacu chowałem się za wszystkim co popadnie by nie zwrócić na siebie zbędnej uwagi potworów, które chętnie zjadłyby mnie na obiad. Przed pałacem pierwszy raz od wielu godzin spotkałem żywe kucyki. I to nie zwykłe kuce tylko gwardzistów odpierających kolejne ataki zainfekowanych. Szukali prawdo podobnie żywych kuców, lecz nie wychodziło im to zbyt dobrze. Nie udało im się opuścić królewskiego dziedzińca z powodu kilku stworków. Sam musiałem się tam pofatygować i mieć nadzieję, że nie przebiją mnie włócznią, bądź nie pokroją mieczem. Znałem ich dobrze i wiedziałem, iż większość z nich to szeregowi i rekruci więc nie znali się dobrze na walce. Musiałem się sam podkraść by nie "pociągnąć" za sobą więcej tych stworów. Znałem to miejsce dobrze i wiedziałem, gdzie są przejścia dla gwardzistów itp. Ostatecznie zaszedłem broniących gwardzistów od tyłu co wprawiło jednego w nich w nie lada zakłopotanie. Był to nowy rekrut i sądząc po tym, że krył się za resztą nie zabił jeszcze żadnego z tych stworów. Zaczął panikować odwracając do mnie uwagę innych gwardzistów, którzy chcieli już zrobić ze mnie szaszłyk, lecz zorientowali się, że jestem żywym kucem a nie chodzącym trupem więc zabrali mnie i zaczęliśmy się wycofywać do zamku. Co ty byli za gwardziści?? Znaleźli jednego cywila, a właściwie on znalazł ich i już się cofają? Gdy byliśmy bliżej zamku wrota otworzyły się i całą grupą weszliśmy tam. Miałem w końcu nadzieję na dowiedzenie się co się tam stało i dlaczego jest jak jest. . Zamek był sporych rozmiarów i dość schludny w środku. Prawo podobnie gdy zaczęła się epidemia wszyscy KUCYKI udały się do tego miejsca. Cywilów było około trzydziestu co mnie trochę zdziwiło, ponieważ miasto liczyło około kilku tysięcy mieszkańców. Sytuacja wyglądała poważnie gdy wraz z grupą gwardzistów zbliżaliśmy się w stronę komnaty księżniczki. Może ona jeśli żyła wyjaśniłaby mi co się tu dzieję. Po dotarciu do miejsca znajdowania się księżniczek miałem wiele pytać, lecz biały alicorn wyprzedził mnie i sam zaczął opowiadać o tym co się stało i to, że z powodu jej winy Canterlot wygląda jak po wojnie. Dowiedziałem się głownie, że próbowali zrobić jakąś miksturę, która miała ożywić kucyka i udało im się, ale nie tak jak chcieli. Była też zaraźliwa i przechodziła z ugryzienia, bądź poważnego zadrapania. Początkowo kucyk miał wysoką gorączkę i nabierał go głód. Po kilku godzinach umierał jego mózg i po chwili ożywiał się TYLKO jego pień. Księżniczka po tym jak opowiedziała o wirusie poprosiła mnie o pracę dla resztek gwardii, która została. Miałem robić zaopatrzenie, tylko był jeden problem. Wszystko zostawiłem w mieście gdy napadł na mnie tuzin zainfekowanych. Księżniczka postanowiła wysłać po zaopatrzenie swoich najlepszych gwardzistów, a w tym mnie. . Następnego dnia wyruszyliśmy o świcie. Sześć kucy przeciwko całej hordzie umarlaków, lecz nie przeszkadzało nam to. Każdy musi KOGOŚ rozerwać (mroczne humory). Zdziwieniem było dla nas to, że było ich bardzo mało. Łącznie spotkaliśmy TYLKO 2 tuziny, które powolnym krokiem pełzały w naszą stronę. Gdy dotarliśmy do wozu straciliśmy jednego kuca do pomocy, gdyż ktoś musiał ciągnąć pakunek. Wracaliśmy stopniowo czyszcząc ulicę z martwych kucyków. Gdy do pałacu została nam raptem jedna ulica stało się coś co mogło i skończyło się tragicznie. W kościele zadzwoniły dzwony zwalając nam na głowę połowę martwego miasta. Wszystkie, ale to wszystkie zainfekowane kuce skierowały się prosto na nas. Nie było nawet sensu się bronić, gdyż było ich za dużo, lecz nie poddawaliśmy się i pędem ruszyliśmy drogą do pałacu. Cała horda kuców powolnie za nami podążała. Nawet jeśli udałoby się nam dojść do zamku to z łatwością by je zniszczyły, więc nie mieliśmy wyboru i musieliśmy coś z tym zrobić. Była nasz szóstka, a zombie cała horda. Nawet jeśli były powolne to w grupie potrafiły namieszać. Gdy dotarliśmy do wrót zamku był oczywiście kolejny problem. Nie chciały się otworzyć i musieliśmy czekać na pomoc. Horda się zbliżała, a drzwi nie chciały puścić. Byliśmy skazani z góry na śmierć. Nagle mnie olśniło. Przypomniałem sobie o tajnych przejściach dla gwardzistów, które prowadziły do zamku. Szybko pogalopowaliśmy na około pałacu do zamaskowanego wejścia z tyłu budowli. Wszystko szło dobrze, lecz jeden z gwardzistów potknął się. Nie minęła chwila nim zainfekowani zaczęli go konsumować. Dało to nam czas ale jakim kosztem? Straciliśmy przyjaciela, kompana, który można powiedzieć, że się dla nas poświęcił. Nie chcieliśmy go zostawiać, lecz nie było dla niego ratunku. Jego śmierć dała nam czas na dostanie się do zamku oraz dostarczenie surowców do tworzenia ekwipunku. Wpis 2 Dzień 30 . Minął miesiąc od kąt zrobiłem poprzedni wpis. Sytuacja się znacznie pogorszyła. Straciliśmy dużo dobrych żołnierzy w wypadach po jedzenie. Brakuje nam również jedzenia, a jednorogą coraz gorzej wychodzi przyśpieszenia rośnięcia plonów. Same księżniczki mają złe przeczucia co do obecnej sytuacji. Wyszkolonych w boju łącznie ze mną jest tylko dziesięć kucyków. Potwory nie dają za wygraną i cały czas próbują się do nas przedrzeć. Dzień w dzień słychać tylko wrzaski, jęki i uderzanie w wrota. Jestem przekonany, że pod wpływem takiego nacisku nie zostało nam wiele czasu nim tu wejdą. Wiem, że księżniczki o tym wiedzą, lecz nie chcą martwić innych i wywoływać paniki, która jest nam zbędna. Księżniczka Luna dostrzegła z daleka opuszczony wóz z zaopatrzeniem. Za cholerę nie wiem z kąt on się tam wziął, ale jednego jestem pewien. Jutro wraz z resztą pozostałych przy życiu gwardzistów mam się tam wybrać i zbadać to. Był to dla nas wyrok śmierci, ale umieranie tutaj z głodu też nie wchodzi w grę. Dzisiejszy wpis jest krótki, dlatego że muszę się wyspać przed jutrzejszym bojem. Pisał do was Darkness Triator. Jeden z niewielu pozostałych przy życiu kucyków. Kropki oznaczają akapity. Gdy sam robiłem akapit to nie pokazywało się. Opowiadanie jest w formię dziennika prowadzonego przez bohatera. Z góry przepraszam również jeśli pojawią się jakieś błędy. Robiłem korektę kilka razy i mam nadzieję, że nic mi nie umknęło.
  15. Wizio

    Nabór na MG

    No w pewnym sensie umiem pisać o Zombie, ale nie mam pojęcia czy fabuła będzie się liczyć. Tak czy siak spróbuje postarać się i może coś z tego wyjdzie. Mam również nadzieję, że mój sposób pisania (słowa sformułowane inaczej oraz połączenie słów dziwnie pasujących do siebie) nie przeszkodzi w czytaniu.
  16. Wizio

    Nabór na MG

    Na dialogi mam jedno wyjaśnienie. Choć jest dziwne. Uczę się na sprawdzian (WOW) i mój czas jest ograniczony. Prawdę mówiąc zawsze o to dbałem ale tak to jest jak się skopiuje plik z Word Pada. Też zniechęciło mnie to, że potem byłbym noobem bo zwiększam tekst akapitami itp. TO jest moje wyjaśnienie. Rozumem decyzję bo nie każdy może zostać MG ale zawsze warto spróbować. No cóż kiedyś jeszcze spróbuje i popracuje na opowieściami. Pozdrawiam :> PS: Akapity były ale wstawienie tego tutaj to popsuło. Zdziwiłem się sam trochę ale niby są ale tekst ich nie pokazuje. Albo to błąd ale ja jestem głupi.
  17. Wizio

    Nabór na MG

    Wiesz każdy ma swoje sposoby pisania. Ja mam sposób nie zrozumiały dla większości czytelników. Z "ostatnim" kantem oka to masz rację. Jest kantem oka ale raz po raz widziałem "ostatnim". Pełen tajemnic brzmi tak hmm lepiej. To jest coś innego, wręcz tajemniczego.
  18. Wizio

    Nabór na MG

    Jeśli chodzi o dialogi to przyznam się, że nie zwracałem na to uwagi. Jeśli chodzi o ostatni kat oka to się tak mówi Jeśli chodzi o ortografie to pisałem, że staram się pisać normalnie ale ja kurde maszyną nie jestem i nie wyłapuje każdego błędu. Wyłapałem to co widziałem i gdy ktoś zwraca mi uwagę to poprawię. A niby twoim zdaniem osoba wchodząca odziana w pomyślmy kominiarkę i z pistoletem w ręku powie radosnym głosem i grzecznie poprosi o pieniądze? A tajemniczy głos to jak myślisz? Ona go nie zna. Pierwszy raz go słyszy i to jest dla niej głos pełen tajemnic. A nie wiem czy to pisałem, ale mój sposób pisania jest inny i nie zrozumiały. Piszę tak bo jest mi tak wygodnie i pozostawia to kilka zagadek
  19. Wizio

    Nabór na MG

    Doświadczenie: Co by tu napisać. Jeśli chodzi o takie gry to jestem i nowy i nie. Grałem różnie na różnych zasadach więc nie wiem co o tym sądzić. Byłem RAZ mg na forum, które rozpadło się tak szybko jak powstało (3 dni było). Dlaczego Ty?: Warto uczyć się na swoich błędach. Lubie nowe doświadczenia z nowymi zasadami i różnymi. Próbuje dbać o nasz polski język i starać się go nie kaleczyć i pouczać innych. Nie powiem, że jestem 6 uczniem tylko 4 . Chciałbym rozwinąć również moje doświadczenie z grami tego typu aby kiedyś pisać coraz dłuższe, wyczerpujące opowiadania i dokończyć mój fanfick, który nie jest zbyt ciekawy. Jakie INNE realia mógłbyś zaproponować?: Jestem głównie fanem światów postapokaliptycznych, naszych kochanych nie inteligentnych zombiaczków oraz TCB. Lubiłem takie mieszanki na grach tego typu i wychodziło to dobrze. Wady, zalety (swoje, oczywiście): Zalety: Jestem aktywny (około 10 h. (nolife ze mnie :>)), jestem otwarty na wszelkie propozycję i szybko mogę zapoznać się z tematem jaki będzie odpowiadać każdemu. Jestem cierpliwy i spokojny. Dotrzymuję słowa oraz jestem w miarę punktualny. Towarzyski też dość jestem (jestem taki dziwny, że wolę internetowych przyjaciół niż realnych ) Wady: Dużo tego ale postaram się skrócić: Czasami z powodu zagrania, zaczytania itp. moja aktywność na forum spadnie. Jestem dość energiczny co sprawia, że mogę czasami pisać niedbale. W tym roku mam egzaminy i aktywność też może spaść więc trzeba mieć mnie na oku. Kontakt (mail / gg / aqq / skype): skype: filip.pochylski (jestem tutaj często więc lepiej tutaj pisać. gg: 12044636 (rzadko jestem więc lepiej pisać na skype i steam) Email: [email protected] oraz [email protected] steam: wizio171 (tutaj jestem zawszę więc tutaj pisać) Przykładowe WŁASNE opowiadanie: UWAGA! jest to fragment mojego starego opowiadanie pod nazwą Ostatni Arcymag. Nie jest genialne bo pisałem je 2 miesiące temuwięc proszę o wyrozumiałość. A zawszę wole zobaczyć jak ktoś ocenia moje wypociny. To "coś" przeszło małą korektę. Rozdział I "Nowe miejsce" . Pogoda nad Ponyville była już pełna chmur. - Pegazy zaplanowały dzisiaj ulewę - Powiedziała do siebie fioletowa klacz. Był to jednorożec o długiej grzywie o różnych odcieniach koloru purpurowego. Nazywała się Twilight Sparkle. Znajdowała się ona w wielkim drzewie, które było biblioteką publiczną jak i mieszkaniem tej klaczy. Siedziała ona zakłopotana ze smutną miną. Rozmyślając patrząc przez okno na nadciągający deszcz, bełkocząc nie zrozumiałe słowa sama do siebie. Po chwili usłyszała otwierające się drzwi. Rzadko miała gości w bibliotece bo mało jaki kuc miał ochotę czytać. . Był to ogier umaszczenia czarnego ze średniej długości ciemno fioletowymi włosami, oraz wielkimi złowrogo patrzącymi oczami tego samego koloru co grzywa. Był odziany w czarną szatę, która zasłania go całego wliczając kaptur nałożony na głowę w celu jak najmniejszej widoczności twarzy. Twilight odwróciła się ziewając w jego stronę. Gdy go zobaczyła wytrzeszczyła oczy i zasłoniła kopytkiem otwartą buzię. Tajemniczy ogier zdejmując kaptur z głowy powiedział: - Witaj Twilight Sparkle. Przyszedłem wypożyczyć kilka książek. - Głos ten brzmiał strasznie i w pewnym senie był tajemniczy. Fioletowa klacz stała w osłupieniu po czym otrząsając się powiedziała: - Skąd znasz moje imię?? Zgaduje, że jesteś nowy nigdy wcześniej cię tu nie widziałam. - Dużo wiem o tym miejscu jak i o mieszkańcach tego miasteczka. Jeśli mogę cie prosić to chciałbym szybko wypożyczyć te książki. Mam jeszcze wiele do zrobienia i nie mogę tracić czasu. - odpowiedział podchodząc do Twilight Sparkle. Klacz denerwując się podeszła w stronę półek i mówiąc: -Jakie książki chciałby pan wypożyczyć?? - Potrzebne mi dwie. Księga o bitwach, które odbywały się w Equestri oraz księgę o śmierci. - Już szukam - odpowiedziała Twilight szukając książek pomagając sobie magią. Po chwili szukania znalazła oby dwie. Trochę się zdziwiła mając księgę opisującą śmierć i, że w ogóle ktoś ja chciał wypożyczyć ale nie przejęła się tym. - Oto twoje książki. Niech pan na nie uważa i odda gdy skończy czytać - Powiedziała klacz lekko uśmiechając się do tajemniczego kuca. Ogier niechętnie odwzajemnij uśmiech, niechętnie pożegnał się i wyszedł. Gdy kuc odwrócił się Twilight zauważyła, że ma on podwiniętą szatę. Widać było połowę jego uroczego znaczka, który wyglądał jak czarna książka z jakimś białym wizerunkiem na okładce, ale nic więcej nie zauważyła. . Gdy tylko ogier wyszedł klacz zaczęła o nim myśleć. W jej głowie układało się mnóstwo pytań na na jego temat. - Kim on jest i z kąt pochodzi - mówiła sama do siebie. Twilight szybko podbiegła na górę i z balkonu obserwowała kuca w czarnej szacie, który wychodząc z miasta zatrzymał się, odwrócił i patrząc się na nią przesłał jej dziwne spojrzenie. Klacz przestraszyła się i odskoczyła w stronę drzwi, po czym wstała i kontem oka zauważyła, że opuścił miasto. - Kurde. Muszę się dowiedzieć kto to jest i nie spocznę aż się nie dowiem - Klacz wyprostowała się dumnie. . Chwilę potem dało się słyszeć hałasy na dole. Klacz zbiegła na niższe piętro słysząc, że ktoś wchodził. Był to Spike, który był wyraźnie przestraszony. Dysząc natychmiast zamknął drzwi za sobą. - Spike!! Co ci się stało? - zapytała zmartwiona klacz - Wracałem tu gdy nagle zobaczyłem tego nowego dziwnego kuca. Wyglądał strasznie niczym Luna zanim pogodziła się z Celestią. Mieszka tutaj od wczoraj i za każdym razem gdy się pojawia wszyscy się chowają. - Był dzisiaj u mnie i wypożyczył kilka książek - powiedziała Twilight przewracając oczami. - Jakie to były książki? - zapytał się mały Smok. - Historia bitew Equestri i jakaś księga o śmierci. Nie wydawał się dzwiny poza tym, że znał moje imię i chyba każdego kuca w Ponyville. - To na pewno jest jakiś potwór!, duch!, siły nie czyste! albo jakiś nekrofil - wykrzykiwał Spike. - Nie bądź głupi. Z Zecorą też tak myślałeś a ona chciała tylko kupić zioła na swoje wywary. Może to zwykły kucyk lubiący samotność z zapałem do książek - uspokajała go Twilight. - Zwykły kucyk nie teleportował by całego domu razem ze sobą! Jeśli jesteś tak do niego przekonana idź do lasu i zobaczysz jego domek. - Nie przesadzaj. Przenieść dom? Tylko kucyki które znają się bardzo dobrze na magii zrobiłby coś takiego. Mogę tam iść jeśli chcesz i wyjaśnić całe zajście. - To jak wyjaśnisz, że w jeden dzień dom ten pojawił się? Ale jak chcesz to idź, ale jak wrócisz bez rogu, kopyt, zgwałcona albo w ogóle nie wrócisz to nie miej pretensji do mnie. Ja cie tylko ostrzegałem - po tych słowach Twilight trochę się przestraszyła, lecz wzięła się w garść i chciała tam iść. Zabrała to i owo i wszyła z domu.
  20. - Czy wyglądam na kuca bez honoru i mordem w oczach?? Nie jestem maszyną do zabijania tylko zwykłym kucem. Rób co chcesz. Zaatakujesz mnie to się obronie. Odejdziesz to ja też odejdę. Twój wybór.
  21. To żaden problem dla mnie. Tylko, że mnie głowa boli i skoncentrować się nie mogę na łuku. Odpinam od paska nożyk i z uśmiechem podrzucam sobie. Teraz byle popapraniec napada na uzbrojonego kuca. W spokoju czekałem na ruchy kuca mając nadzieję, że bóle głowy nie przeszkodzą mi w dołączeniu kuca do kolekcji.
  22. Ból był mocny. Z każdym nowym wspomnieniem z przeszłości dalekiej jak i bliskiej ból się powiększał. Nie wiedziałem co mam zrobić. Czy osłabiony sprawdzić co się działo czy z ignorować to. Chciałem krzyczeć z bólu ale powstrzymywałem się. Zdecydowałem się, że sprawdzę te dziwne cienie. - Może krótki spacer mi pomoże. - pomyślałem ruszając w stronę miejsca gdzie spostrzegłem ruchy.
  23. (ból spowodowany on jest zbyt dużym napływem wspomnień poprzez rozmowy. Im więcej mówiłem o tym co się stało tym bardziej nap******** bohatera głowa) - Jest dobrze. Nic mi nie jest. - Podchodząc do Smoothy szepnąłem jej do ucha parę słów. - Jestem osobnikiem lubiącym samotność i raczej to się szybko nie zmieni. - Powiedziałem oschłym głosem. - A teraz jeśli pozwolicie pójdę na chwile na dwór przewietrzyć się. - Ból był nie do zniesienia ale nie chciałem ich martwić. Musiałem wyjść na zewnątrz i trochę się uspokoić. Miałem nadzieję, że to coś da.
  24. - Co tu gadać. Uratowała mnie i można powiedzieć, że jestem jej dłużny. Na jej konwój napadli bandyci, których miałem się pozbyć lecz nie udało mi się do końca. Resztę możesz sobie już wywnioskować. A tak poza tym aż tak się zmieniłem? Jakoś różnicy nie widzę. - Nagle zaczęła mnie boleć głowa. I to nie był zwykły ból tylko coś bardziej intensywniejszego.
×
×
  • Create New...