Skocz do zawartości

aTOM

Brony
  • Zawartość

    405
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    3

Wszystko napisane przez aTOM

  1. aTOM

    O Bogu tak po prostu

    Zgadzam się z tym. I nie chodzi tu wcale o robienie wielkich rzeczy. Osobiście uważam, że służbą może być po prostu porządne życie - staraj się w pracy, dbaj o rodzinę, pomóż sąsiadowi. Służba dla Boga jest jednocześnie służbą wobec innych ludzi. Tyle że momentami to koszmarnie trudne. Nasze życie toczy się w sposób tylko Jemu znany i choćbyś nie wiem jak ufał i był oddany to kiedyś w twojej modlitwie pojawi się słowo "dlaczego?". Dlaczego musiałem zachorować? Dlaczego wybranka złamała mi serce? Dlaczego moje dziecko zginęło w wypadku? Coś takiego zachwieje każdym i zwykle są dwie możliwości - albo wiarę się traci, albo, paradoksalnie, ta się jeszcze bardziej umacnia.
  2. aTOM

    O Bogu tak po prostu

    Ciekawy, acz niebezpieczny temat (niebezpieczny, bo wiem, jak większość takich tematów kończy, co powiedziało już też kilka osób przede mną). Generalnie widzę, że reprezentuję średnią - wierzę, że Bóg istnieje, ale nie uważam tej wiary za tak silną, jaką chciałbym, żeby była. Przypomina to w moim przypadku sinusoidę. Miałem okresy szczytowe pod tym względem - regularna, szczera modlitwa, zaangażowanie w życie kościelne, przez kilka lat byłem nawet członkiem w zespole grającym rocka chrześcijańskiego. I były też momenty, w których wątpiłem niemal całkowicie - głównie chodziło o kwestię niezrozumienia tego, jak na świecie stworzonym przez z założenia dobrego i miłosiernego Boga może być tyle zła. Obecnie tkwię gdzieś pośrodku. Próbuję się bardziej angażować choćby w życie parafialne, ale na razie chyba bardziej robię to dla ludzi niż Boga. Gdzieś zgubiłem radość czerpaną choćby ze słuchania muzyki czy społeczności z innymi, ale mam nadzieję, że to wróci. Należę do kościoła ewangelicko-augsburskiego, choć sam jestem całym sercem za ekumenią (ktoś kiedyś powiedział, że "Bóg łączy, religia dzieli", i uważam, że jest to zdanie niezwykle trafne) i zawsze wolałem się nazywać po prostu chrześcijaninem. Co do dwóch dalszych - to zachowania niezgodne z Dekalogiem (nie zabijaj i nie cudzołóż), jeśli się nie mylę. Pierwszego osobiście też nie rozumiem, ale to zapewne kwestia wychowania ewangelickiego, gdzie jest spowiedź powszechna.
  3. Planescape: Torment. Tyle w temacie. Niesamowity klimat, nietuzinkowe postacie, genialne polskie tłumaczenie, cudowna muzyka i nade wszystko fabuła. Główny bohater nie jest jakimś wycacykowanym paladynem, ale raczej bliżej mu wyglądem do Frankensteina, w dodatku... jest nieśmiertelny. I przez całą grę szuka odpowiedzi na pytanie: "co może zmienić naturę człowieka"? Ta gra od początku pokazuje, że nie będzie zwyczajna - budzimy się na stole w kostnicy, a naszym pierwszym kompanem staje się latająca czaszka o zbereźnym poczuciu humoru. Planescape: Torment jest wg. mnie najlepszym cRPG-iem, jaki powstał, cRPG-iem, w którym dialogi i nasze wybory liczyły się bardziej niż jakakolwiek walka. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość o produkcji duchowego spadkobiercy, czyli Torment: Tides of Numerena. Ciężko będzie mieć, aby dorównać takiej legendzie, ale cholera, póki co wszystko wskazuje na to, że twórcom może się to udać.
  4. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  5. aTOM

    Krakowski Pony Meet 12.2

    Właśnie wróciłem do domu, więc mniej-więcej świeże wrażenia prezentuję. Mówiąc krótko, acz treściwie, było zacnie. Znowu zobaczyłem znajome mordki, poznałem nowe mordki, kupiłem kilka pierdół gadżetów i ubawiłem się po pachy. Najpierw na prelekcji o "elytach" fandomu (na której nie byłem w ogóle w temacie ), potem na konkursie "jaka to melodia" (oryginały rządzą), skacząc na macie do DDR, czy wreszcie na aukcji, gdzie jak zwykle leciały wariackie itemy za wariackie ceny Ogromne dzięki dla całej organizacji, bo całość wyszła elegancko. Szczególne dzięki dla Szóstego, który przenocował całą bandę kucolubów, w tym mnie. Dzięki wszystkich, którzy pojawili się na mojej prelekcji, dzięki za karciane gierki, sorki za mylenie nicków, pozdrawiam wszystkich, do zaś!
  6. Generalnie nie jest źle, choć sam oryginał... cóż, nie powalał jakością i wykonaniem. Sama fabuła... no był jakiś potencjał na komedię (ja to wszędzie widzę potencjał na komedie ), ale cóż, wyszedł w sumie SoL o krótkiej historyjce, którą można opowiedzieć przy kawie. Co nie oznacza, że jest zły. Jest... wysoce neutralny i boleśnie normalny. Zaś co do tłumaczenia - przede wszystkim przełożyłaś fika z angielskim sposobem zapisu dialogów i to jest coś, co wymaga gruntownej przebudowy całego fika, żeby był prawdziwie "po polskiemu". Do tego kilka zdań wygląda na przełożonych żywcem, choćby "Zobacz na mnie". Ale generalnie nie jest źle, tekst dobrałaś idealnie na pierwsze tłumaczenie (krótki i nie za trudny), więc gdyby poprawić samą kwestię zapisu dialogów... Działaj dalej, jesteś na dobrej drodze. Jakby coś, to służę radą
  7. aTOM

    Krakowski Pony Meet 12.2

    https://ponymeet.pl/?page_id=60 Patrz punkt 3. 15 zł przy wejściu bez rejestracji.
  8. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  9. aTOM

    Krakowski Pony Meet 12.2

    Moja prelekcja to generalnie polska wersja prelekcji na ten sam temat, którą prowadziłem na ostatnim My Little Konwencie - rzecz jasna z pewnymi zmianami (choćby zgadywanki będą nieco inne). Także zapraszam serdecznie I przypominam, że nadal mam 3 miejsca wolne w samochodzie na trasie Pszczyna - Kraków w sobotę rano. Ktoś, coś? - na PW.
  10. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  11. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  12. aTOM

    Krakowski Pony Meet 12.2

    Ogłoszenia drobne: najpewniej pojadę samochodem w sobotę rano z Pszczyny do Krakowa. Trasa do podejrzenia: Pszczyna - Oświęcim - Kraków Także jeśli ktoś jest zainteresowany podwózką, niech pisze na PW - tam też podam więcej info. Zaznaczam jednak, że nocuję w Krakowie i wracam dopiero w niedzielę wieczorem (najpewniej na Cieszyn), więc transport z powrotem we własnym zakresie trzeba sobie zorganizować. Stan: 4 miejsca wolne
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. A jeśli ktoś próbuje stworzyć coś innego, to zwykle przesadza w drugą stronę, np. Octavia ukazana jest jako kuc, który imprezuje więcej niż Pinkie, a pije więcej niż Berry Punch. I oczywiście słucha metalu. Mi osobiście nie przeszkadza zbytnio takie podejście. Może i prezentowanie postaci dokładnie tak, jakie są (lub jakie ogół uważa, że są) w serialu jest stereotypowe, ale... Dzięki temu mamy przekrój postaci, z których każdą można dopasować do jakiegoś opowiadania i pisarz ma nieco ułatwione zadanie, jeśli chodzi o poukładanie wszystkiego. Ktoś pisze coś w klimatach westernu? AJ jako główna postać i można działać. Zwariowana komedia w stylu Looney Toons? Różowa Cesarzowa Czwartej Ściany już czeka. Historia ma łapać za serca i nerki? Derpy i Dinky chętnie w niej wezmą udział. No dobra, ten ostatni przykład to nawet mi się już przejadł, ale generalnie wiecie, o co chodzi.
  15. Wykorzystany w ten sposób, to nie plagiat, tylko nawiązanie, tak jak napisałeś. Przynajmniej ja tak to postrzegam, choć granica między nimi jest czasem bardzo cienka. A opiera się głównie na tym, aby to jakoś zaznaczyć, np. poprzez przypis. Acz wiele nawiązań jest z reguły oczywistych (przynajmniej dla autora) i wtedy wg. mnie nie ma potrzeby się w takie coś bawić. Bo czym innym jest użycie drobnego fragmentu jakiegoś dzieła we własnym tekście i potraktowania tego jako dodatek, a czym innym skopiowanie całości z zastąpieniem kilku słów bez wzmianki o oryginale i chwaleniu się: "napisałem fika, patrzcie!".
  16. Zacność. Wciągająca lektura, fabularnie świetna. Miasto będące próbą skonstruowania idealnego ładu, poprzez narzucanie mieszkańcom "właściwej" ścieżki ich życia i podporządkowanie ich prostym systemem - pilnuj się, bo jak uzbierasz za dużo punktów, to zamiast czajnika dostaniesz celę. No i oczywiście musiały się tam pojawić jednostki, którym się to nie podoba i które będą próbować... hmm, właściwie to chciałem napisać "uratować świat", ale bardziej wygląda mi to na zwykłą zemstę. I póki co wydaje mi się, że nasza banda buntowników naprawdę ma gdzieś długofalowe konsekwencje i chce tylko zniszczyć system, przez który tyle wycierpieli. Czekam na dalsze części.
  17. Póki co przeczytałem prolog i powiem, że zapowiada się pieruńsko ciekawie. Postaram się jutro przeczytać na spokojnie całość i machnąć porządniejszy komentarz.
  18. Dobrze... Na wstępie chciałem tylko podkreślić, że nie trawię klimatów TCB i podobnych, ale jako że to twój pierwszy fik, to liczyłem na nieco świeżości w tej kwestii. Niestety, połowa pierwszej strony już mnie przekonała, że moje nadzieje są płonne. Acz plus za nawiązanie do pana Coelho (choć sądząc po adnotacji na końcu, nie jestem pewien, czy to nie było po prostu nawiązanie do innego fika...) Pisząc rzeczy typu "przepraszam za ortografię" kopiesz sam pod sobą dołek. Przepuść tekst chociaż przez jakiegoś znajomego, który by ci wytknął niezrozumiałe zdania (a tych jest zadziwiająco dużo jak na tak krótki tekst). Tu nie chodzi o to, że ktoś jest nazistą gramatycznym i wytknie ci wszystko, ale o to, żeby tekst był w ogóle czytelny i przyjemny wizualnie. Jednak tutaj nawet korekta nie pomoże zbytnio, bo... ...fabuła nie istnieje. Mogła być z tego smutno-gorzka gadka o przemijaniu i życiu, o tym, że wojna dotyka wszystkich (a najbardziej cywilów), a nawet o jakieś pojedynczej tragedii, która się wydarzyła pośród miliona i której nikt poza daną osobą i tak nie zauważa. A dostaliśmy ZAKOŃCZENIE A ORAZ B, w dodatku wciśnięte w tekst w najbardziej perfidny sposób, jaki widziałem. I żadne z nich nie wyjaśnia niczego. Mogłeś sobie przynajmniej darować dopisek "mam nadzieję, że się wzruszyłeś...", bo dawno takiego facepalma nie zaliczyłem, jak po przeczytaniu tego kawałka. Naprawdę, naprawdę staram się zazwyczaj szukać czegoś pozytywnego w każdym fiku, zwłaszcza u osób początkujących, ale tym razem z przykrością stwierdzam, że mogę jedynie powiedzieć: przynajmniej próbowałeś.
  19. aTOM

    Krakowski Pony Meet 12.2

    Czy po zgłoszeniu prelekcji przychodzi jakieś potwierdzenie? Bo w zeszłym tygodniu wypełniłem odpowiedni formularz i ani widu, ani słychu.
  20. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  21. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  22. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  23. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  24. aTOM

    Co aktualnie czytamy

    Aktualnie czytane: - "Para w Ruch" Prachetta - czyli kolejna część serii o Moiscie von Lipwig, acz póki co nie oceniam jej tak dobrze jak choćby "Piekło Pocztowe" (humor jakoś oklapł), ale jestem gdzieś dopiero w połowie, więc zobaczymy. - "Małe, duże" J. Crowleya. Jak żyję, nie czytałem jeszcze równie zakręconej książki, czy raczej: "Opowieści". Sam pomysł jest intrygujący, ale sposób pisania mierzi, a akcja ma tendencję do ciągnięcia się jak śniadanie w 'Modzie na sukces". Losy Drinkwaterów (w ogóle nazwiska czy imiona bohaterów przypominają... kuce! Są tak... proste i jednoznaczne) mają parę interesujących wątków, ale ogólnie przypomina to pisaną telenowelę. Ale póki co obie powyższe poszły w odstawkę, gdyż dorwałem w swoje łapska to: - "Droga Królów" Sandersena. Powiem wprost - nie pamiętam, kiedy ostatnio jakaś książka tak mnie wessała. Naczytałem się wcześniej opinii, że kniga faktycznie jest napisana bardzo dobrze, a świat jest wykreowany fantastycznie, ale podchodziłem do nich z dystansem. Będąc w połowie lektury mogę stwierdzić, że nie były przesadzone. Wykreowany świat czy sposób przedstawienia tamtejszej magii zachwyca, bohaterowie są wyraziści i interesujący i nie ma ich tak dużo, jak choćby w "Malazańskiej" czy "Pieśni Ognia i Lodu", dzięki czemu wątki nam się nie mieszają. Motyw sprenów, czyli swego rodzaju "duchów" zamieszkujących niemal każdą rzecz i pojawiających się np. gdy ktoś jest ranny czy czuje radość jest fenomenalny. Dość powiedzieć, że jedna ze scen sprawiła, że po raz pierwszy od dawien dawna wzruszyłem się podczas lektury: I jeszcze te cudne szkice! Książkę naprawdę polecam każdemu fanowi fantastyki.
  25. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
×
×
  • Utwórz nowe...