Skocz do zawartości

Hoffman

Brony
  • Zawartość

    1171
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    47

Wszystko napisane przez Hoffman

  1. Tak sobie spoglądam na wyniki ankiety... i jest sześć do sześciu. Sytuacja wyjątkowa, potrzeba nam więcej głosów i komentarzy!
  2. Gratuluję Foleyowi zasłużonego pierwszego miejsca, a także Araszelowi miejsca trzeciego na podium! Zresztą nie tylko im, wszyscy zasługują za gratulacje, już za sam udział, gdyż niełatwo napisać coś według wytycznych i do tego jeszcze zmieścić się w wyznaczonym limicie słów. Wielką zagadką tego konkursu będzie dla mnie opowiadanie Rainboww Dash do którego jak dotąd nie otrzymaliśmy dostępu... O czym ono może być? Mam nadzieję, że autorka zamieści je w osobnym temacie tak jak radził Dolar84. Drugie miejsce uważam za sukces, toteż powstanie wersja rozszerzona opowiadania, ale nie potrafię powiedzieć kiedy. Mogę jedynie powiedzieć, że uwagi odnośnie interpunkcji i kwestii PDFów zostaną wzięte pod uwagę (a jak to wyjdzie w praktyce to się jeszcze okaże). Jeszcze raz gratuluję uczestnikom i do następnych edycji konkursu! Oby wena i dobre pomysły Was nie opuszczały... Pozdrawiam!
  3. Czas minął! Zgodnie z regulaminem, po dwóch tygodniach trwania pojedynku nadeszła pora na ankietę, która wyłoni zwycięzcę tego starcia! A zatem, kto okazał się lepszy? MisterGonzo? A może MasterDash? Czkamy na Wasze głosy!
  4. Postanowiłem przyłączyć się do tej edycji konkursu. Serwuję zatem krótkie opowiadanie pod tytułem "Projekt Otchłań". Jeśli ogólne wrażenie będzie wystarczająco dobre, to pomyślę nad znacznie rozszerzoną wersją, gdyż limit słów nie pozwolił na bardziej szczegółowe wyjaśnienia i opisy. Sprawdzałem kilkakrotnie i słów jest 996, więc limit prawie w stu procentach wyczerpany. Sci-Fi jest wszędzie. Z wizją Equestrii po latach to poniosła mnie wyobraźnia, a zażartowałem sobie głównie ze śmierci i jej postrzegania przez postacie. Miłej lektury. Pozdrawiam!
  5. Ten pojedynek... jest nie do opisania słowami. Obaj uczestnicy popisali się nadzwyczajną pomysłowością, wolą walki i natchnieniem, starcie cały czas trzymało w napięciu, a jedyną rzeczą, która byłaby w stanie przebić to uczucie niepewności byłoby oczekiwanie na wyniki ankiety. Ankiety, która wyłoniłaby zwycięzcę. Ale zaraz, zaraz... Wygląda na to, że ankieta nie będzie potrzebna. Czyżby oszczędzono nam nerwowego oczekiwania na ogłoszenie zwycięzcy? Owszem. Dolar84 na arenie swych zmagań uznał zwycięstwo Zegarmistrza! Jakby tego było mało poinformował o tym także organizatorów turnieju, więc nie ma żadnych wątpliwości. Zegarmistrz zwyciężył i będzie walczył w rundzie drugiej turnieju! Na ogół natychmiastowe ogłoszenie zwycięzcy pojedynku turniejowego odbywa się w sytuacjach, gdy jedna ze stron walczących odda walkę walkowerem, lecz w tym przypadku moc Zegarmistrza przeważyła i to znacznie, skoro Dolar84 sam uznał zwycięstwo swego rywala...
  6. Czas minął i trzeba wyłonić zwycięzcę tego pojedynku! Cóż, może nie był on zbyt długi, lecz po raz wtóry wspominam, że nie ilość, lecz jakość się liczy. Myślę, że jakościowo zaprezentowane zaklęcia i pomysły wystarczają, aby uczynić wybór niełatwym. Już czas. Kto przejdzie dalej? Bellamina, czy Kapi? Wybór należy do Was.
  7. Wybiła godzina! Godzina wyłonienia zwycięzcy pojedynku! Wasze głosy zadecydują kto przejdzie do drugiej rundy turnieju. A zatem, kto okazał się lepszy? Wiej007 a może jacob.zvierz? Zapraszam do głosowania!
  8. Cóż. Od rozpoczęcia pojedynku Deep_Mug ani razu nie uraczył nas choćby najmniejszym pokazem swoich zdolności, pozostawiając Pana Neonowatego na arenie samego. Oznacza to, że Deep_Mug oddał pojedynek walkowerem. W związku z tym Pan Neonowaty wygrywa i przechodzi dalej! Czekamy na niego w rundzie drugiej!
  9. Cóż, Shantee nie zjawiła się na arenie i nawet nie spróbowała przeciwstawić się mocy Tęczowej Mgiełki. W przypadku takiej sytuacji regulamin turnieju przewiduje ogłoszenie, iż jedna ze stron walczących po prostu oddała pojedynek walkowerem. A zatem - wygrywa Tęczowa Mgiełka i tym samym przechodzi do rundy drugiej turnieju! Oby tam znalazła przeciwnika który odważy się stanąć z nią do walki twarzą w twarz...
  10. Cóż za starcie... Czuć było rozmach i energię przepływającą przez każdy fragment areny, lecz czas zakończyć pojedynek i wyłonić zwycięzcę. Czekamy na Wasze głosy. Kto będzie kontynuował swoje zmagania w rundzie drugiej? Fisk Adored czy Alberich? Wybór należy do Was.
  11. Czas się skończył. Nadeszła pora na wyłonienie zwycięzcy pojedynku! Ankieta jest gotowa, możecie oddawać swoje głosy. Kto zwyciężył? Kto okazał się lepszy? Nightmare, czy S443556? Głosujcie!
  12. Bez wątpienia był to jeden z dłuższych i bardziej emocjonujących pojedynków w turnieju, walczące strony wykazały się niemałą pomysłowością i wolą walki, ale koniec końców, czas wyłonić zwycięzcę. Zapraszamy do głosowania! Kto okazał się lepszy? Kto przejdzie do rundy drugiej?
  13. A zatem! Sparkle wygrywa pojedynek i tym samym przechodzi do drugiej rundy turnieju! FireRock nie dała znaku życia od momentu w którym Sparkle po raz pierwszy zaprezentowała swoją moc, a w myśl regulaminu oznacza to oddanie pojedynku walkowerem. Czyżby moc Sparkle była aż tak wielka, że jej rywale z miejsca rezygnują? Możliwe. Wszystko okaże się już w drugiej turze turnieju!
  14. Zegar tyka XD ~Tric i czas wyłonić zwycięzcę pojedynku. Samo starcie może nie było zbyt długie, ale nie ilość lecz jakość się liczy. A zatem, kto okazał się lepszym magiem w tym pojedynku? Czy był to WhiteWolf, a może Hilianus? Decyzja należy do Was.
  15. Czas minął. Trzeba wyłonić zwyciężczynię tego pojedynku a uda się to tylko dzięki Waszym głosom. Ankieta została już założona. Nimfadora Enigma czy Janet777? Która z nich okazała się lepsza? Czekamy na Wasze głosy!
  16. Camed i Merszyt... Cóż za wyrównany pojedynek. Wybór nie będzie łatwy, ale zwycięzca może być tylko jeden. Zapraszam do głosowania w ankiecie. Kto okazał się lepszy? Camed, czy Merszyt? Wybór należy do Was.
  17. Czas minął. Trzeba dokonać wyboru i wyłonić zwycięzcę. Ankieta już jest, czeka na Wasze głosy. Zatem kto wykazał się większymi umiejętnościami i pomysłowością? Czy była to Wilczyca27? A może Zmara? Głosujcie!
  18. Wybiła "ta" godzina! Nadszedł czas wyłonić zwycięzcę pojedynku! Wasze głosy zadecydują o tym kto przejdzie do drugiej rundy turnieju! Czas dokonać wyboru. Kto okazał się lepszy? PiekielneCiastko, czy Zandi? Zapraszam do głosowania!
  19. Cóż za pojedynek! Aż żal zakładać ankietę i tym samym kończyć zmagania wojowników, ale niestety, zegar tyka. Czas minął i musimy wyłonić zwycięzcę. A zatem - kto okazał się lepszy w tym starciu? Matalos, a może Carrion? Zapraszamy do głosowania w ankiecie. Tylko od Was zależy kto przejdzie do następnej rundy turnieju!
  20. W porządku, czas się skończył, nadeszła chwila prawdy. Czas wyłonić zwycięzcę pojedynku. Zapraszam do głosowania. Może nie był to jeden z najdłuższych pojedynków, ale z całą pewnością uczestnicy coś nam zaprezentowali. Kto okazał się lepszy? Emronn, czy RedSky?
  21. Cóż, wydaje mi się, że nocne przesiadywanie czy to przed komputerem czy przed czymkolwiek innym stało się bardzo popularnym i częstym zjawiskiem, żeby nie powiedzieć chorobą cywilizacyjną. Z jednej strony może się to wydać szkodliwe (ba, jest szkodliwe), ale z drugiej jeśli mamy ten czas spędzić produktywnie, to czemu nie? Z reguły gdy już pół nocy spędzam na „nie-spaniu” to najczęściej albo oglądam sobie filmy, albo po prostu się uczę. Chyba nie muszę wspominać, że to drugie często powodowane jest niemałą presją, gdyż na ogół mam czas aby ogarnąć te sprawy w ciągu dnia, jednakże gdy zbliża się północ zawsze mam wrażenie, że coś jeszcze mógłbym doczytać albo na wszelki wypadek po raz kolejny przeanalizować notatki. No bo w końcu „nie będę miał sobie za złe, że tego nie sprawdziłem”, prawda? Jest przy tym trochę nerwów, ale najczęściej efekty są współmierne do włożonej pracy i poświęconego czasu. Sprawy inaczej mają się gdy nastają wakacje albo gdy wszystko już pozałatwiam i mam chwilę wytchnienia podczas gdy inni muszą nadrabiać materiał, bo wcześniej mieli „sprawy wyższej wagi”. Tak jak wspomniałem, wtedy najczęściej oglądam filmy ale nie mam żadnego określonego gatunku. Po prostu, co mi polecą znajomi, o czym gdzieś tam przeczytałem lub też to, co uznaję za osobiste zaległości które wypada nadrobić. Po nocach lubię też grywać w ulubione gry oraz zaglądać na fora internetowe, najczęściej te na które wpadam już od lat, ale nie jestem na nich zarejestrowany. Najczęściej są to fora zagraniczne. Czasami zahaczę też o stronki poświęcone kryptozoologii albo jakieś creepypasty. Takie rzeczy fanie się przegląda właśnie po nocach, gdy za oknem panują ciemności a ty siedzisz z oczami wlepionymi w ekran monitora. Jest jeszcze fajniej jak się okaże, że ktoś wpadł na ten sam pomysł. Wtedy do tego wszystkiego dochodzą rozmowy ze znajomymi, o wszystkim i o niczym, najczęściej trwające do rana. Najbardziej klimatycznie jest zimą, gdy noce są dłuższe, a za oknem pada śnieg, czy wieje wiatr. Wiesz, że na zewnątrz jest zimno ale siedzisz sobie spokojnie w domowym zaciszu i robisz to, na co masz ochotę. Latem noce są krótsze i zauważyłem, że dopóki za oknem jest ciemno wszystko gra, ale jak odwracam głowę i widzę, że już się przejaśnia, to z jakiegoś powodu psuje mi się nastrój. Nie wiem czemu, ale w tym momencie zaczynam odczuwać zmęczenie. Może dlatego, że właśnie wtedy uświadamiam sobie, że przesadziłem i powinienem od dawna regenerować siły? Możliwe. Ogólnie rzecz biorąc nocą fajnie się pracuje i zajmuje swoim hobby, ale ciężko mi wyjaśnić dlaczego. Może dlatego, że jest wtedy większa cisza i spokój? Może to przez ta świadomość, że wszyscy wokół śpią a ja „nie marnuję czasu” i robię swoje? Sam nie wiem. Ciężko to ubrać w słowa. A odnośnie gier, horrorów, creepypast, „miejskich legend” i tym podobnych – całkiem niedawno wraz z kumplem wpadliśmy na pomysł by to wszystko połączyć. Pewnego późnego wieczora poszliśmy do jeszcze innego kolegi, usiedliśmy przed komputerem i zaczęliśmy sobie grać w „Slendera”. Jak już mieliśmy dość, ktoś wpadł na genialny pomysł by zagrać w „Silent Hill”. Przy zgaszonym świetle, bez żadnych solucji, w słuchawkach. Ten genialny moment, gdy kumpel ze słuchawkami, dzierżąc pada w ręku przemierzał kolejny korytarz a my wyszliśmy z pokoju… Mogę sobie tylko wyobrażać to zaskoczenie, gdy odwrócił głowę by przekazać pada a tu okazuje się, że został sam…
  22. To była chyba największa arena. A przynajmniej największa z tych które Hoffman miał okazję oglądać. Okrągła arena bez problemu pomieściła by nie dwóch, nie czterech ale nawet sześciu uczestników pozostawiając im mnóstwo przestrzeni na przykład na wykonywanie uników czy też prezentowanie swoich zdolności magicznych. Podłoga była bogato zdobiona malowidłami, natomiast ściany areny pokrywały płaskorzeźby, które w specyficzny sposób łączyły się ze sobą. Wyglądało to mniej więcej tak, że każda płaskorzeźba reprezentowała jakieś specyficzne wydarzenie, lub też pamiętny moment z jakiegoś pojedynku rozegranego w przeszłości. Poszczególne dzieła łączyły się ze sobą, okrążając całą arenę, ukazując spory kawał historii ale trudno było odgadnąć, czy pochodziła ona z kart kronik Equestrii, z historii samej Sali Magicznych Pojedynków, czy też z czegoś zupełnie innego. Ktokolwiek za tym stał z pewnością chciał aby wojownicy którzy staną na tej arenie pamiętali o historii, by wiedzieli z czym mają do czynienia. By wspomnienia wypełniały ich umysły za każdym razem gdy zechcą rzucić jakieś zaklęcie. Tak jak ich poprzednicy. Na środku areny stała pokaźnych rozmiarów statua. Wykonane z ogromną dbałością o szczegóły dzieło przedstawiało jednorożca stojącego na tylnych kończynach i majestatycznie wznoszącemu swój róg ku górze, jakby wydając rozkaz do ataku albo rzucając ostateczne zaklęcie. Zbroja jednorożca także robiła wrażenie. - W jaki sposób on był w stanie walczyć nosząc całe to żelastwo? Statua w ciągu dwóch minut schowała się pod areną dając znak, że starcie już za chwile miało się rozpocząć. - Chyba już gdzieś to widziałem… Tylko gdzie? Lewitujące lampiony zapaliły się magicznym ogniem stwarzając odpowiedni nastrój. Wrota zamknęły się, podłoga lekko zatrzęsła się, zapewne na skutek zaskoczenia mechanizmu który schował statuę pod arenę. Ileż to musi ważyć! Hoffman dopiero teraz zauważył, że wysoko, na samym szczycie areny znajdowało się ogromne malowidło przedstawiające Księżyc. Jakby tego było mało otaczała je aura a samo malowidło świeciło niczym gwiazdy. Wyglądało jak kawałek nocnego nieba. - Słyszałem kiedyś o tym. W nocy przybiera kształt Księżyca i świeci jego światłem, a za dnia przybiera kształt Słońca… I daje po oczach aż masz ochotę powiedzieć „wyłączcie ta wielką kosmiczną lampę zanim wypali mi oczy!” W porządku, przejdźmy do rzeczy. Niech no się chwilkę zastanowię… W kilka sekund Hoffmana otoczyły kule energii, a następnie zaczęły krążyć wokół niego. Łącznie było ich siedem. - Gdy zdecyduję się użyć prostej magicznej strzały te kule zrobią to samo. Gdy zdecyduję się na coś cięższego, one także. Prawie jak w starym, dobrym Gradiusie. Dlaczego prawie? Tego nie zdradzę. Na początku prosty test sprawności. W tym momencie Hoffman zaatakował magiczną strzałą która przybrała kształt włóczni. Jak tylko strzała opuściła jego dłoń seria siedmiu identycznych strzał została wystrzelona przez magiczne kule. Łącznie osiem pocisków. Osiem magicznych włóczni poleciało w stronę Trica który zdawał się być zupełnie spokojny. Czyżby spodziewał się takiego początku potyczki?
  23. Dwunastego lipca, 2013 roku zamieściłem tutaj swój pierwszy fanfik. Ot, niedługi [Oneshot], napisany na pełnym luzie i dla rozrywki, będący nieskomplikowanym crossoverem. Pomału mija rok odkąd to się stało, toteż pomyślałem sobie, że w ramach rocznicy i żeby ostatecznie zamknąć tę historię napiszę sobie kontynuację. Tak więc, nie przedłużając, prezentuję Wam nie jedno, lecz dwa opowiadania, o tym jak to Applejack wraz z przyjaciółkami zmagała się z przybyszami z obcego wymiaru. Pierwsze znajduje się w swojej najnowszej, poprawionej wersji. Odnośnie drugiego, chciałbym jeszcze raz podziękować GoForGold, Mei oraz Tricowi, za pre-reading. Wasza pomoc była tym ważniejsza, gdyż część druga tej historyjki jest... Dłuższa. I jeszcze bardziej oderwana od praw fizyki. I w ogóle, więcej się tam dzieje AKTUALIZACJA 12.04.2015. - Teraz dostępne jest również "Największe wyzwanie w historii", zwycięzca edycji specjalnej "Wojna postu z karnawałem" i pełnoprawna kontynuacja historii. Nie planowałem tego, po prostu tak wyszło ;P Odkąd granice wymiarów są otwarte, różne światy zalewają różni złoczyńcy. Na szczęście, swobodny przepływ istnień dotyczy także tych dobrych. Złodzieje jabłek [Oneshot] [Crossover] [Comedy] [Random] [sci-Fi] Nieważne, czy żar leje się z nieba, czy śnieżna pierzyna przykrywa co się da. Nieważne, czy leje deszcz, czy też z nieba spada grad, wielki jak kurze jaja. Applejack zawsze ma coś do zrobienia. W swej farmerskiej karierze wiele razy zmagała się z pogodą, jednakże teraz przyjdzie jej stanąć oko w oko z... Najeźdźcami z innego świata! Klacz nie wie skąd przybili i kim dokładnie są, ale wie, że mają oni jeden cel - jabłka. Zaraz, zaraz, jeszcze cydr? To są dwa cele! Teraz żarty się skończyły, ale czy Applejack zdoła w pojedynkę znaleźć jakieś rozwiązanie? Złodzieje jabłek powracają! [Oneshot] [Crossover] [Comedy] [Random] [sci-Fi] Podczas, gdy Applejack bezskutecznie stara się wszystkich dookoła przekonać o prawdziwości swych tłumaczeń, zmutowane jamraje pasiaste odnajdują w końcu sok z Gumijagód. Z jego pomocą specjalna przeciw-energia zostaje wreszcie stworzona, a nowa broń skonstruowana w oparciu o nią jest w stanie przeciwstawić się złu. W trakcie wydawać by się mogło decydującej bitwy, coś poszło nie tak i złoczyńcy zbiegli do innego wymiaru. Torbacze natychmiast ruszyły na ich poszukiwania, nie wiedząc, że ci już położyli łapy na Equestrii i zaczęli przygotowywać kontratak. Już wkrótce Twilight Sparkle i przyjaciółki przekonają się, że Applejack od początku miała rację. Czy moc przyjaźni okaże się skuteczna i tym razem? Poniżej ten sam, duży tort, lecz podzielony na mniejsze kawałeczki Największe wyzwanie w historii [Oneshot] [Crossover] [Comedy] [Random] [sci-Fi] Spokojne dni upływające na budowaniu maszyn i bezowocnych próbach wyedukowania zmutowanych jamrajów pasiastych niespodziewanie zostają zakłócone przez przybysza z obcej planety. Niegdyś aktywny, samozwańczy najszybszy gość we wszechświecie, Nitros Oxide wyzywa Rainbow Dash na wyścig. Stawką ma być cała Equestria. Bohatersko zwalczając przeciwności losu, przyjaciele ruszają na Gasmoxię, gdzie właśnie trwa Karnawał. Co może pójść nie tak? Poniżej wersja pociachana na cztery odcinki: Poniżej garść materiałów źródłowych, z grubsza co się wzięło z czego, ponieważ nie każdy może orientować się co do krzyżowanego z krainą kucyków uniwersum. Mam nadzieję, że trochę to pomoże. Ostrzegam jednocześnie przed możliwymi spoilerami, zaleca się zerknięcie na listę po przeczytaniu opowiadań: Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem. Komentarze, opinie i uwagi bardzo mile widziane.
  24. Pojedynek może nie należał do najdłuższych, nie mniej jednak był wystarczająco epicki by uczynić oddanie głosu trudnym wyborem. Oby tylko nie zbyt trudnym... Czas ogłosić zwycięzcę! Kto nim będzie? Wyniki głosowania: Fisk Adored - 4 Zmara - 3 Jeden głos. Jeden, ale za to jak bardzo znaczący. Ten jeden głos przewagi przesądził o zwycięstwie Fiska Adoreda! Gratulujemy zwycięzcy, natomiast jego rywalowi życzymy niegasnącego zapału i nowych pomysłów. Czekamy na powrót obu uczestników, w wielkim stylu!
×
×
  • Utwórz nowe...