-
Zawartość
1171 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
47
Wszystko napisane przez Hoffman
-
pojedynek [Pojedynek] [C] PiekielneCiastko vs. Atlantis
temat napisał nowy post w Archiwum magicznych pojedynków
Wygląda na to, że nie upilnowałem pojedynku tak jak trzeba. Albo coś źle zrozumiałem. Nadrabiam zatem zaległości i zakładam ankietę, której wynik wyłoni zwycięzcę. Zatem zapraszam do głosowania! Kto w tym pojedynku okazał się lepszy?- 41 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
pojedynek [Pojedynek] Tęczowa Mgiełka vs. Terra Sparkle
temat napisał nowy post w Archiwum magicznych pojedynków
Pojedynek stoi w miejscu, Terra Sparkle nie zaglądała tu już od dłuższego czasu i nie zanosi się na to aby prędko odpowiedziała. Jednakże, postów jest wystarczająco dużo, toteż można założyć ankietę której wynik rozstrzygnie ten pojedynek. Zapraszam do głosowania!- 17 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Ta zabawa została zainspirowana pomysłem Arjena, zapodanym w temacie z sugestiami. KochamChemie, jeśli czytasz ten wątek nie martw się, Twoje pomysły również zostały wzięte pod uwagę, ale okazały się nieco trudniejsze w planowaniu, jednakże z całą pewnością zostaną rozpatrzone i wprowadzone w życie. Będzie dobrze. A więc czas przejść do rzeczy! Bez wątpienia Spike jest jedynym smokiem w całym miasteczku Ponyville. Ogólnie nic takiego, ale nie poszukujmy się - fajnie by było spotkać inne smoki, czy to młode, czy też starsze, może ze skrzydłami, a może też z jakąś szczególną mocą, byle były przyjazne. W tej sytuacji wkraczacie Wy! Waszym zadaniem jest znalezienie Spike'owi smoczych przyjaciół. Mogą oni pochodzić z Waszych ulubionych książek, z filmów, komiksów, gier a także z innych kreskówek, mogą to też być wymyślone przez Was postacie, uwiecznione na papierze (albo na dysku twardym) i "wyposażone" we własną historię, która zaprowadziła je co Ponyville, gdzie mieszka Spike. Jestem pewien, że z Waszą pomocą Spike pozna wiele interesujących smoków, dzięki czemu poczuje się jeszcze lepiej, mając sporo przyjaciół nie tylko wśród kucyków ale także wśród przedstawicieli własnego gatunku. Zatem czekamy na smocze osobistości! Nie zapomnijcie ich należycie przedstawić Spike'owi!
-
W porządku, dawno nie było odzewu ani z mojej strony ani ze strony Spike'a. Czas to zmienić. Spójrzmy na jakie pomysły wpadli nasi znajomi... Pierwszy pomysł został posunięty przez samego WładcęCiemnościIWszelkiegoZła: - Pilnowanie dzieci na przerwach, lekcje o magii przyjaźni, czynności porządkowo - administracyjne. Tak bym to streścił. - Jasne, brzmi ciekawie. Najtrudniejsze wydaje mi się pilnowanie dzieci, w końcu mają tyle energii, nie wiem czy w pojednynkę dałbym radę upilnować choćby jedną klasę. Prowadzenie lekcji to spora odpowiedzialność, ale myślę, że dałbym radę. Tak samo jak z rutynowami pracami, "porządkowo-administracyjnymi", jak to okresliłeś. Dobra. Kolejny pomysł pochodzi od Joasiq: - Jak sądzisz, znalazłbyś dla Cheerilee właściwego ogiera? - SIę wie! Choć to mogłoby mi zająć... "trochę" czasu. Sprawy sercowe to trudne sprawy, ale ostatecznie wszystko da się załatwić, co nie? - Ogólnie to tak... a pozostałe propozycje? - Dla mnie to pikuś, ale pilnowanie źrebiąt to, tak jak mówiłem wcześniej, może być cięższa sprawa. Ale chętnie pomagałbym przy czynnościach porządkowych. - Dobrze, jedziemy dalej. Ten pomysł został podsunięty przez Triste Cordis: - O, właśnie! To znaczy, od zawsze wiedziałem, że mój głos nadawałby się do czytania bajek, ale teraz wiem to na sto procent! - Czyli wiedziałeś o tym od zawsze, ale nie byłeś tego pewien? Dziwne. - Nie wiem, to Twoje zdanie. "Kojący głos", to właściwe określenie. Ten pomysł brzmi zachęcająco, a nawet bardzo! Sprawdź kolejny. Oto on, od Spectry: - Łatwa robota o jednocześnie wiele znacząca, tak jak poprzenie "czynności porządkowo - administracyjne". - Spodobało ci się to określenie? - Nawet, nawet. A przedstawienia? Dla mnie bomba. Mógłbym się za to zabrać. Przedstawienia to świetna rzecz! OK, kolejny pomysł, od ChOmlka: - Co ty na to? - Nie ma sprawy aczkolwiek... o tej porze zdecydowanie bardziej wolałbym spać niż pilnować czy śpią inni. Albo czy nie hałasują zbytnio. Sam nie wiem, niby mógłbym wyspać się w dzień, ale co jeśli Twilight będzie miała dla mnie zadanie? Tu jest kolejny pomysł, od Raindrops: - Coś w tym jest. - Racja. Jeśli lekcja poprowadzona przeze mnie miałaby stanowić odskocznię od codzienności dla Cheerilee, to byłbym w stanie wziąć ten ciężar na swoje barki i spróbować. W końcu przekazywanie wiedzy to spora odpowiedzialność. A tu coś od Muffinxd: - To jest ciekawe! Tego zadania też mógłbym się podjąć. - Myślisz, że udałoby ci się podnieśc na duchu nieśmiałym kucom i znalezienie im przyjaciół? Myślę, że to niemałe wyzwanie. - Może i wyzwanie, ale na pewno warto spróbować! Twilight byłaby ze mnie dumna, w końcu chodzi o przyjaźń! No i ostatnia propozycja, od MrsDoctorWhooves: - Czyli prowadzenie lekcji o czymś co najbardziej lubisz. Moim zdaniem taki temat zapewniłby ci pewność siebie co przełożyło by się na jakość wykładu. - Zgadzam się. O klejnotach i kamieniach szlachetnych mógłbym mówić całymi dniami! To byłaby prościzna! - A zatem, czas wybrać najciekawsze propozycje. Moim zdaniem na wyróżnienie ze wszystkich, ciekawych propozycji zasługują pomysły Triste Cordis i MrsDoctorWhooves. A jakie jest Twoje zdanie? - Z chęcią wykonałbym wszystkie prace porządkowe, a poza tym szczególnie spodobała mi się propozycja Muffinxd. Chętnie pomógłbym nieśmiałym kucykom w znalezieniu przyjaciół. Skoro mamy już szereg zadań dla Spike'a od Cheerilee, to czas na kolejne wyzwania. Cóż... wygląda na to, że kolejna osoba potrzebuje pomocy. Tym razem asysta Spike'a przyda się Scootaloo! W czym ta młoda i jakże ambitna klaczka mogłaby potrzebować pomocy i dlaczego właśnie Spike'a? Czekamy na nowe pomysły!
-
Gleipnir użył swojej magii aby sprawnie przekartkować księgę i znaleźć rozdział o miejscu o którym wspomniała Twilight. O miejscu okrytym magicznym płaszczem, ukrytym gdzieś na południu, na pustyni. Brzmiało to intrygująco dla piegowatego jednorożca, ale też nieco niepokojąco. Po co ktoś miałby rzucać taki płaszcz? Żeby coś ukryć? A może żeby ochronić przed czymś podróżników? Kto wie? - Ogólnie pełno tu ciekawych rzeczy na temat magii i czarów ochronnych tudzież "kryjących", ale nie tylko. O, a tu jest sporo o miejscu w które mamy się wybrać. Zapewne ma to nam posłużyć jako przewodnik. Jednorożec szybko przeleciał wzrokiem pierwszym akapicie a także obejrzał szkice zawarte na nastepnej stronie. - Na szybko to nie ma co czytać. Już po drodze, jak tylko będziemy mieli chwilę czasu usiądziemy, rozpalimy ognisko i na spokojnie przestudiujemy ten rozdział. A może i kilka innych. To pomoże się nam lepiej przygotować na poszukiwania tego miejsca i być może... na starcia z pewnymi "utrudnieniami". - Gleipnir przypomniał sobie jak przed chwilą kątem oka dostrzegł w spisie treści rodział zatytuowany "możliwe skutki uboczne". Co jak co, ale nie brzmiało to dobrze. A przynajmniej dla niego. - Echo, wspomniałeś, że znasz dobrą knajpę? To też będzie dobre i... CHYBA spokojne miejsce na lekturę. No i jakby udało się znaleźć kogoś z bieżącymi informacjami na temat pustyni... byłoby w ogóle super.
-
zapisy I Turniej Magicznych Pojedynków - Zapisy
Hoffman odpisał na temat w I Turniej Magicznych Pojedynków
Odpowiadając na Twoje pytanie zacytuję samego siebie: Zapisy skończą się gdy będziemy mieli równo trzydziestu dwóch uczestników. Potem przygotowania i zaraz po nich otwarcie turnieju. Wciąż czekamy na brakujących ośmiu śmiałków, wśród nich możesz być Ty, ale musisz w porę podjąć decyzję. -
zapisy I Turniej Magicznych Pojedynków - Zapisy
Hoffman odpisał na temat w I Turniej Magicznych Pojedynków
Turniej odbędzie się w trybie Casual, walczyć ze sobą będą użytkownicy a nie ich postacie, choć to jeszcze nie jest w 100% pewna informacja. Może się też zdarzyć, że swoją postać stworzą ci, którzy będą chcieli, zależy kto będzie miał na to czas i wenę (wówczas na przeciw siebie staną nie tylko sami użytkownicy ale także oryginalne postacie walczące w ich imieniu). Póki co, tworzenie własnych postaci do turnieju nie jest wymagane. Dodam też, że póki co mamy dwudziestu czterech zapisanych uczestników, a potrzebujemy ich trzydziestu dwóch. Zatem wciąż mamy jeszcze osiem wolnych miejsc, zapisy wciąż trwają. -
- Chmmm... wygląda na to, że wszyscy ci, którzy przysnęli już się obudzili, jednakże... - Gleipnir zmierzył wzrokiem wszystkich poszukiwaczy przygód. - ...mam wrażenie, że ciągle kilku osób brakuje. Wypadałoby na nich poczekać, ale gdyby się z jakichś powodów nie zjawili... jak się rozdzielimy? Moim zdaniem grupy powinny być równe, aby każdy czuł się sprawiedliwie. Jednorożec podrapał się po głowie, po czym przywołał w myślach obraz mapy i szybko dodał coś jeszcze. - W razie czego, na początek możemy udać się na zachód, jak wspomnieli moi przedmówcy. I po drodze zahaczyć o Los Pegasus. To co, czekamy jeszcze trochę, czy już ruszamy? Swędzą mnie trochę kopyta, sami rozumiecie... _______________ Pssst... wygląda na to, że w naszą stronę zbliża się ktoś jeszcze. Sprawdźcie aktualizację tej wiadomości - Hoffman
-
Zbliżał się kolejny pojedynek. Za sprawą aktualnie trwających potyczek już teraz w Sali panował niezły harmider, niebo nad niekrytymi arenami świeciło się na różne kolory od czarów, natomiast te które posiadały mniej lub bardziej zdobiony sufit niejeden raz trzęsły się tak, jakby zaraz miały obrócić się w gruz. Na szczęście, był to tylko efekt specjalny towarzyszący pojedynkom - areny były zaprojektowane tak, aby znosić nawet najpotężniejsze zaklęcia. Hoffmanowi szkoda było tylko płaskorzeźb pokrywających sufity niektórych aren, po pojedynkach zazwyczaj niewiele z nich zostawało. Poważnie myślał o tym, aby przeforsować pomysł wyłącznie niekrytych aren mimo skarg jakie raz po raz zgłaszali ci, którym migoczące i "wybuchające" niebo niespecjalnie się podobało. Najwyższy czas rozpocząć kolejną batalię! Tym razem naprzeciw siebie stają RedSky i Animal! RedSky, jest znany ze swojego wkładu w rozwój działu Pinkameny, natomiast Animal lubi grać na komputerze, czytać, a także tworzyć sobie coś od czasu do czasu... jak większość z Nas. Pojedynek na pewno będzie ciekawy, wszak myśl, którą znajdziemy w sygnaturze RedSky - "głównie dzięki pomyłkom podejmujemy właściwe decyzje" - może okazać się cenną wskazówką w tym pojedynku, z kolei Animal posiada... wiatrówkę. Cóż, może ta broń nie jest dozwolona na tej arenie, ale magiczne armatki - owszem. A czymże jest broń palna jak nie pomniejszoną armatą? Kończąc te moje filozofie przypominam o zasadach i informuję, iż uczestnicy postanowili, że w tym pojedynku będzie obowiązywać klasyczny limit dwunastu postów. Powodzenia!
- 15 odpowiedzi
-
- casual
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Chciałbym ogłosić, iż ostatnio miały miejsce istotne zmiany w regulaminie ogólnym, regulaminie sekcji Casual oraz Epic, dotyczące głównie okoliczności w jakich będą się kończyć magiczne pojedynki. Ma to na celu usprawnienie działu, a także szybsze, pewniejsze wyłanianie zwycięzców pojedynków. Pozdrawiam!
- 16 odpowiedzi
-
- ogłoszenia
- ważne
- (i 1 więcej)
-
Turniej zbliżał się wielkimi krokami, wiele pojedynków wciąż się toczyło, a w międzyczasie rozpoczynały się nowe. Areny huczały i trzęsły się od rzucanych przez magicznych wojowników zaklęć. Tak ostro jeszcze nie było i nie będzie... do czasu aż rozpocznie się turniej. Choć kto wie? Takie właśnie myśli krążyły po głowie Hoffmana który nieco ociągał się z rozpoczęciem kolejnego pojedynku. Pewnie przez te nowe zasady... albo tak po prostu. Po znalezieniu właściwego klucza otworzył wrota prowadzące na arenę i zajął swoje miejsce. Kolejna magiczna potyczka za chwilę miała się rozpocząć. Tym razem walkę stoczą PiekielneCiastko oraz Atlantis. PiekielneCiastko, Herbu Przypalona Blacha przybył tu z Piekła po to aby zmienić Ziemię w jeden wielki piec... a tak na poważnie jest - jak sam powiada - prawie normalnym nastolatkiem który lubi czytać i który jest uzależniony od czekolady. Cóż, myślę, że sporo osób jest uzależnionych od słodyczy, być może tak też jest z jego rywalem, Atlantisem? Kto wie... o Atlantisie wiemy stosunkowo niewiele, faktem jest, że lubi Twilight Sparkle i Fluttershy... i to w zasadzie wszystko. Jest dość tajemniczy, jeśli jest do tego także nieprzewidywalny, może okazać się trudnym do pokonania przeciwnikiem. Cóż, zaraz się przekonamy! Ten pojedynek zakończy się zgodnie z umową jego uczestników, a więc po osiągnięciu przez każdego z nich 15 postów. Oczywiście, w razie jakichkolwiek zmian zdań wystarczy wysłać PW. 29. 04. 13. - AKTUALIZACJA: Wygląda na to, że wojownicy nie zamierzają odpuścić po 15 postach. Pojedynek toczy się dalej! Przypominam o zasadach i życzę powodzenia! Arena jest niekryta, więc niech niebo zabłyśnie zaklęciami raz jeszcze!
- 41 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Dnia 06.04.13. dzięki wsparciu technicznym Xyza "Przygody z Twilight Sparkle" stały się pełnoprawnym poddziałem. Zostały też zaimplementowane takie elementy jak Leksykon poszukiwaczy przygód, czy też archiwum które bez wątpienia przydadzą się w przyszłości. W poście tym chciałbym wspomnieć o dość ważnej kwestii, a mianowicie o różnicach między sesjami RPG w tym dziale a sesjami prowadzonymi w specjalnie przygotowanym do tego miejscu gdzie każdy Mistrz Gry ma swój poddział. A zatem - każda przygoda rozpoczyna się tematem prologowym (przykładowo, w "Wyprawie po Equestrii" jest to spotkanie w tawernie), który służy do zapoznania się postaci biorących udział w przygodzie między sobą, a także do ogólnego wczucia się w klimat. Zaraz potem, w odpowiedniej kolejności odbywają się poszczególne rozdziały danej sesji. Zarówno temat prologowy, jak i poszczególne tematy-rozdziały w odpowiednim momencie zostają zamknięte, a przygoda toczy się dalej i zmierza ku swojemu zakończeniu. Oczywiście zarys fabularny nie jest z góry narzucony, jedynie pewne jego elementy są (w "Wyprawie po Equestrii" będą to miejsca do których wybierają się poszukiwacze przygód), najwięcej jednak zależy od poczynań postaci. Gdy przygoda zostanie zakończona poszczególne jej rozdziały wraz z tematem wprowadzającym (oraz tematem służącym do zapisów) zostaną przeniesione do wspomnianego wcześniej archiwum by ustąpić miejsca nowym przygodom, natomiast w dziale "Legendy nigdy nie umierają" pojawi się kronikarskie streszczenie zakończonej przygody, a do leksykonu poszukiwaczy przygód powędrują wpisy dotyczące bohaterów biorących udział w danej sesji. Początki będą trudne, ale nic nie przychodzi łatwo. Wraz z kolejnymi rozdziałami, a potem i przygodami popularność działu wzrośnie i w kronikach znajdą się naprawdę klimatyczne opowieści.
-
Polecam zapoznać się z ogólnymi zasadami, a także zajrzeć do sekcji Casual (gdzie pojedynki toczą użytkownicy) oraz do sekcji Epic (gdzie pojedynki toczą oryginalne postacie wymyślone przez użytkowników). Znajdziesz tam też zasady obowiązujące w pojedynkach a także toczące się starcia. Zobacz sama jak wygląda taki pojedynek, oczywiście posty nie muszą być tak długie i obszerne, wszystko zależy od uczestników. A zatem - turniej będzie po prostu zbiorem magicznych pojedynków, toczonych na podobnych zasadach, ale pomiędzy losowo wybranymi parami uczestników. Zwycięzcy tych batalii będą przechodzić do następnych etapów, aż w końcu zostanie dwóch finalistów którzy stoczą między sobą finałowy pojedynek. Przewidujemy jedną nagrodę dla zwycięzcy oraz trzy nagrody publiczności. Na razie planujemy kiedy rozpocząć zapisy no i właściwy turniej, w międzyczasie będzie miała miejsce aktualizacja regulaminów aby usprawnić to i owo
- 8 odpowiedzi
-
- Turniej
- Sala magicznych pojedynków
- (i 3 więcej)
-
- Zgadzam się, że dobrze by było się rozdzielić. Pytanie tylko czy na dwie, na trzy, czy też może cztery grupy. Jest nas wystarczająco dużo. Podzieleni na mniejsze grupy nie będziemy wzbudzać podejrzeń to raz, a dwa, na pewno szybciej zbadamy zaznaczone na mapie miejsca. - Gleipnir jeszcze raz przyjrzał się mapie po czym dokończył. - Dobra, są cztery miejsca w które mamy się udać, więc może cztery grupki byłyby odpowiednim rozwiązaniem? Jednorożec zastanawiał się dlaczego Appleloosa też została zaznaczona, ale ani nie jako cel podróży, ani niebezpieczne miejsce. Choć specjalnie go to nie interesowało to jednak liczył, że Twilight to wyjaśni.
-
dyskusja [Dyskusja] [Propozycje] Długość pojedynków
temat napisał nowy post w Sala magicznych pojedynków
Dobra, przyjmuję, że pomysł został wstępnie zaakceptowany, jednakże zanim pojawi się stosowna aktualizacja regulaminu trzeba ustalić jeszcze jedno, a mianowicie - długość ewentualnych limitów czasowych. Wstępnie myślałem, by limit czasowy dla pojedynku w sekcji Casual wynosił tydzień, natomiast dla pojedynku w sekcji Epic dwa tygodnie. Zdaje sobie jednak sprawę, że może to być za krótko bądź za długo, dlatego znów potrzebna mi jest Wasza opinia. Przy okazji, macie jakieś sugestie odnośnie długości trwania ankiet? -
[justify]Błahostki?! Może dla Ciebie. Wyglądam okropnie! Żeby tylko grzywa była zgniło-zielona, ale nie! Róg, futro na głowie i szyi, wszystko to zzieleniało! Przemalować na inny kolor? No nie wiem. A co jak barwy wymieszają się i w rezultacie powstanie coś kompletnie innego niż bym sobie tego życzyła? Wolę nie ryzykować. Aczkolwiek... naprawdę byłabyś w stanie przefarbować sobie włosy na takie coś tylko po to aby było mi raźniej? Dzięki. Szkoda, że faktycznie nie możesz pójść ze mną na tą zabawę.[/justify] [justify]Co by mi dało? Satysfakcję? Nie wiem, jeszcze może ulgę bo mogłabym wyładować swoją złość na osobie odpowiedzialnej za ten bałagan, za ten paskudny kolor... Na samą myśl o tym dowcipnisiu który teraz siedzie gdzieś tam i się ze mnie śmieje czuję jak w moim ciele... płonie ogień! Ooo, tak, już nigdy więcej nie odważył by się zrobić mi czegoś takiego dla kawału.[/justify] [justify]Nie wiem czemu, ale śmianie się z tego przychodzi mi ze strasznym trudem. Faktycznie, nawet nie wydaje mi się to zabawne, ani trochę. Tym bardziej że to nie schodzi, ani pod wodą ani pod żadnym specyfikiem który powinien temu zaradzić. Nieee, to nie jest żart. To sabotaż![/justify] [justify]Pfff... lepiej nie bo mnie nawet rodzice nie poznają. Na jaki niby kolor miałabym przefarbować sierść? Na jeszcze bardziej zgniło-zielony? Nie, dziękuję. Nie chce wyglądać jak żywy trup.[/justify]
-
Twilight wygląda na zadowoloną... Dziękuję za Wasze wyczerpujące odpowiedzi. Cieszę się, że macie różne zdania na pewne tematy, dzięki temu mogę poznać sprawę z kilku punktów widzenia, co stanowi bardzo cenne doświadczenie. Dowiedziałam się naprawdę sporo jak to u Was wygląda, ale wciąż uparcie będę trwać w przekonaniu że magia jednak u Was występuje ale pod inną postacią. Znacznie inną. Nic na to nie poradzę, po prostu dostrzegam zbyt wiele analogii, zwłaszcza po Waszych ostatnich wyjaśnieniach. Spowalnianie starzenia się ciała? Przewidywanie pogody? Obserwacja całej planety? Dla mnie brzmi to całkiem... magicznie. Mam kolejne pytanie, również związane z występowaniem magii i wszelakich... "nadzwyczajnych" zjawisk. Nie będę owijać w bawełnę - chodzi mi o zjawiska paranormalne w szerokim tego słowa znaczeniu. Najbardziej interesują mnie... jak to się nazywało? Paranormalne istoty? Niezwykłe zwierzęta? O właśnie, dzięki. Chodzi mi o tajemnicze gatunki zwierząt, jakieś dziwne, zmutowane istoty które normalnie są nie do spotkania, ale co jakiś czas ktoś o nich wspomina, publikuje jakieś zdjęcia czy filmy ale... niewielu daje im wiarę. Wiecie o co mi chodzi? Szczególnie ciekawią mnie istoty pochodzące spod wody, wszak o ile się nie mylę głębiny oceanów pozostają niezbadane także na Waszej planecie. Kto wie co tam na dnie może siedzieć? A jakieś dziwaczne zwierzaki stanowiące temat "miejskich legend", czy też lokalnych opowieści? Moglibyście mi to i owo opowiedzieć? Aha, na przyszłość - starczy samo "Twilight", nie musicie mianować mnie księżniczką. Słyszeliście zatem księ... Twilight, prawda? Czy potraficie wyczerpująco opowiedzieć jej o zjawiskach paranormalnych i nieznanych gatunkach zwierząt które znamy tylko z opowieści i fotografii o wątpliwej wiarygodności?
-
Piegowaty jednorożec dokładnie przyjrzał się fragmentowi mapy na którym Twilight zaznaczyła cele podróży, trasy oraz zagrożenia. Pokiwał powoli głową po czym przemówił niepewnym głosem. - Widzę cztery trasy. Dzielimy się na grupy czy może wszyscy razem, po kolei udajemy się w odpowiednie miejsca? Gleipnir dokładnie przyjrzał się tracie ulokowanej najbardziej na zachód. Jego wzrok zatrzymał się na odcinku torów kolejowych, który był zaznaczony na czerwono. - Chyba wiem o co chodzi. Słyszałem ostatnio o bandzie rabusiów grasujących w tamtych stronach. Atakują pociągi pasażerskie i towarowe które tamtędy przejeżdżają. Wrzucają coś pod koła albo zatrzymują pojazd na inne sposoby i robią co trzeba. Muszą mieć jakieś wtyki skoro wiedza które pociągi będą jechać z obstawą a które nie. Słyszałem też, że mają w swoich szeregach jednorożce, ale raczej nie więcej niż dwóch. Także walczyć magią też potrafią. - Gleipnir zwrócił się do Twilight. - Czego mamy tam szukać? Czy istnieje możliwość, że to "coś" mogło znaleźć się w kopytach tych bandziorów? To może być niebezpieczne?
-
dyskusja [Dyskusja] [Propozycje] Długość pojedynków
temat napisał nowy post w Sala magicznych pojedynków
Dziękuję za wszystkie opinie i sugestie. Poprzez wprowadzenie limitu czasowego, a więc z góry ustalonego czasu trwania pojedynku chciałem głównie wyeliminować sytuacje w których poszczególne pojedynki ulegają "zamrożeniu" albo zapomnieniu albo też ciągną się tygodniami, potem także i miesiącami. Mam też na uwadze fakt, że w sekcji Casual jest na liście oczekujących sporo osób które jeszcze w ogóle nie walczyły i bardzo chciałbym zorganizować kolejne pojedynki ale nie chciałbym aby trzy czwarte z nich stanęły w miejscu, zwłaszcza, że pojawił się poddział na turnieje, a więc Alexsuz uznał że czas na kolejne nowości. I chociażby z tej okazji przydałyby się delikatne usprawnienia zasad, tak sądzę. Faktycznie, jeśli ktoś jakiegoś powodu musi wyjechać, nie będzie go na forum bądź też chce sobie zrobić przerwę, wystarczy stosowne PW. Tak więc tu nie ma problemu. Nie zostaną natomiast nigdy wprowadzone takie rzeczy jak punkty zdrowia oraz punkty obrażeń gdyż, tak jak pisał Zegarmistrz łatwo by było posądzić Mistrza Gry o stronniczość czy też podważyć równość szans, uczciwość pojedynku. Tak więc lepiej będzie pozostać przy systemie ankiet i głosowaniu. Pojawiła się tu też kwestia tego kto miałby rozpoczynać pojedynek. Propozycja dodania tutaj elementu losowości to ciekawy pomysł, ale chyba będzie dobrze jak gracze po prostu sami ustalą między sobą kto zacznie. Do tej pory walkę rozpoczynał ten kto pierwszy napisał. Ale jest jeszcze inna sprawa - Zegarmistrz poruszył bardzo ważny szczegół, a mianowicie pośpiech. Pośpiech wynikający z narzuconego limitu czasowego. Nie wziąłem tego pod uwagę, a faktycznie może to negatywnie wpłynąć na klimat i jakość postów. Myślałem co z tym zrobić i chyba wpadłem na rozwiązanie, a mianowicie - dać uczestnikom pojedynku wybór. Tzn. poza powiadomieniem o rozpoczęciu pojedynku pojawiłoby się też pytanie - czy jego uczestnicy życzą sobie limit postów, czy limit czasowy. W tym pierwszym przypadku pojedynek będzie trwał na starych zasadach, tzn. dopóki nie zostaną osiągnięte przez graczy maksymalne ilości postów na głowę, ale przy takiej odpowiedzi zakładam że wena ich nie opuści i że będą regularnie pisać. W przypadku wybrania opcji drugiej, mamy limit czasowy, a więc każdy może napisać po 6 postów, po 10 albo nawet i po 30, byle na dobrym poziomie i byle przed zakończeniem pojedynku. System ankiet zostaje. Co Wy na to? -
- A więc już czas... - westchnął Gleipnir powolnym krokiem wychodząc z tawerny. Jednorożec dokładnie przyjrzał się wszystkim przyjaciołom po czym szybko pogalopował do tawerny po swoją torbę podróżną w której miał cały swój ekwipunek. Po chwili znów znalazł się na zewnątrz, gotowy do drogi. - Jestem gotowy. Twilight. Powiedz tylko gdzie, po co i czego możemy się spodziewać. Jaki masz plan? - zapytał przejęty Gleipnir.
-
Witam wszystkich, zarówno magicznych wojowników jak i innych, również zainteresowanych. Pomysł na poruszenie tej kwestii pojawił się w mojej głowie już jakiś czas temu, jednakże utworzenie poddziału "Turnieje" (co świadczy o kolejnym etapie rozwoju Sali Magicznych pojedynków który nastąpił szybciej niż przewidywałem) a także stosunkowo niska żywotność co niektórych pojedynków skłoniła mnie do utworzenia tego wątku. Liczę na dość szybki odzew z Waszej strony gdyż jest to dosyć ważna kwestia, a mianowicie - okoliczności kończenia magicznych pojedynków. Póki co mamy limit dwunastu postów na osobę w sekcji Casual i dwudziestu czterech na osobę w sekcji Epic. Niby wszystko w porządku jednakże wiadomo jak to w życiu bywa - brakuje czasu, ucieka wena, czy też chęć na kontynuowanie starcia. W konsekwencji trzeba o trwających pojedynkach przypominać walczącym stronom i dopytywać się czy wyrażają one chęć kontynuowania batalii. Niby nic, ale wydaje mi się że może to być trochę uciążliwe, zarówno dla powiadamiającego jak i powiadamianych. Poza tym naprawdę chciałbym aby znaczna większość pojedynków jednak miała swoje rozstrzygnięcie. Wpadłem zatem na pewien pomysł - by limit postów zastąpić... limitem czasowym. Co dokładnie mam na myśli? Załóżmy, że rozpoczyna się pojedynek w sekcji Casual i trwa on powiedzmy tydzień. W ciągu tygodnia uczestnicy pojedynku mogą walczyć, wymieniać się postami i tak dalej. Po upływie tygodnia od rozpoczęcia pojedynku, nie ważne ile postów na osobę zostało napisanych, Avatar bądź Regent kończą starcie i dodają ankietę której wynik zadecyduje o zwycięzcy. Na głosowanie oczywiście zostanie oddany kolejny limit czasowy, przykładowo trzy dni albo i kolejny tydzień. To zależy. Podobnie w sekcji Epic gdzie limit czasowy będzie nieco wydłużony (dwa tygodnie może) - w ten sposób udałoby się uniknąć sytuacji w których trzeba by było przypominać o pojedynkach czy też przedłużać ich trwanie, byle dobić do tych dwunastu czy też dwudziestu czterech postów na głowę. Po prostu, pojedynek w sekcji Casual trwałby tydzień (+ ankieta) a w sekcji Epic dwa tygodnie (+ ankieta), ale to wciąż moja propozycja i proponowane limity czasowe mogą ulec zmianom. Wszystko zależy od Was. Ciekaw jestem Waszego zdania. Czy takie rozwiązanie byłoby dobre dla przyszłych pojedynków i zbliżającego się turnieju? A może macie własne propozycje? Zapraszam do dyskusji!
-
No to jedziemy z tym koksem. Ślimak pyta: "Jak poznałeś Księżniczkę Cadance?" Cóż, na początku było to zwykłe, przypadkowe spotkanie. Poprosiła mnie o pomoc natomiast dalej nasza znajomość zaczęła się rozwijać, to tego momentu, aż można było nazwać to czymś więcej niż tylko zwykłą sympatią. Niemniej jednak poznałem ją gdy byłem już kapitanem a więc gdy miałem więcej okazji by z nią porozmawiać i w ogóle, zatem gdyby nie awans o właściwej porze, myślę że dziś nadal tłukłbym manekiny a Cadance być może byłaby z kimś innym. Tak więc miałem tu też trochę szczęścia. wiej007 pyta: "Jak zostałeś kapitanem królewskiej straży?" Dzięki wielu ćwiczeniom i wykazywaniu ogólnego zainteresowania całą sprawą szybko wstąpiłem w szeregi armii. Musiałem przejść podstawowe szkolenie i szereg prób. Było to bardzo trudne, lecz jak widać, udało mi się. Trening był długi, a zdobywanie kolejnych stopni bardzo wyczerpujące i momentami żmudne, ale opłacało się. Niektórzy mówią, że gdyby nie moja "specjalna moc" nie udałoby mi się tak szybko awansować. Coś w tym jest. Katherine pyta: "Opowiedz o swoich uczuciach do Cadance :lunaderp:" Miłość, będąca więzią łączącą klacz i ogiera są piękną rzeczą. Moje uczucia do niej... Moim priorytetem jest to, aby zawsze miała moje wsparcie w najtrudniejszych sytuacjach, jako jej partner jestem zobowiązany jej pomagać i ją chronić. Nigdy, ale to nigdy nie zamierzam jej opuścić, no i.. staram się być uczciwy i szczery wobec niej. Reszta to głównie sprawy osobiste, które wolałbym zachować dla siebie. Kuoth pyta: "Czy kiedykolwiek w swojej przeszłości marzyłeś/dokonałeś przestępstw takich jak kradzież czy gwałt?" Nie, nigdy, nic z tych rzeczy. Gdybym kiedykolwiek dopuścił się czegoś takiego sprowadziłbym tylko niezbywalną hańbę na swoją rodzinę a Twilight dziś oglądałaby mnie zza krat... o ile w ogóle miałaby na to ochotę. Nie wspominając już o tym że ja sam czułbym się paskudnie. gandzia pyta: "co robisz ludziom, którzy nazywają twoją żonę Kredensem?" Ogólnie to nic, ale nie ukrywam, że trochę mnie to denerwuje. Ale staram się nie zwracać na to uwagi. - Zazdroszczą ci. - A jakże. gandzia pyta: "co się z tobą działo, kiedy uwolnił się Discord?" Co się ze mną działo.. Jakoś nie do końca pamiętam tamtego incydentu z Discordem, jednak wiem, że nie byłem w pełni świadomy swych czynów i zapewne byłem pod wpływem zaklęć Pana Chaosu, które wszędzie powodowały zamieszanie. Lorien pyta: "Jak byś zareagował gdybyś się dowiedział że Cadence jest w ciąży ?" Oczywiście, stałbym się najszczęśliwszym jednorożcem na całym świecie, a zaraz po mnie Twilight ponieważ w tej sytuacji zostałaby ciocią. To byłoby jak spełnienie jednego z największych marzeń. Powiększenie rodziny a także pojawienie się następcy bądź następczyni tronu, kuca którego wychowałbym wspólnie z Cadance. To byłoby wspaniałe! Lorien pyta: "Co myślisz o Chrysalis ?" Ech... bardzo delikatnie mówiąc nie przepadam za nią z oczywistych powodów. Paskudna z niej wiedźma, jakby wszystkie złe emocje i cechy znalazły swoje ucieleśnienie. Mało brakowało a zniszczyłaby nie tylko moje życie ale i wszystkich mieszkańców Equestrii. Wyssałaby z nas całą miłość jak pasożyt. Mam nadzieję że już nigdy nie będę musiał jej oglądać. Niech już nie opuszcza tej swojej nory, gdziekolwiek ona jest, niech nad sobą popracuje i niech sobie kogoś znajdzie to może nie będzie musiała żywić się cudzymi uczuciami. - Ciekawe czym miałaby sobie wypełnić dziury w ciele. - Pierwszą rzeczą jaka przyjdzie ci do głowy. - ...plastelina? Lorien pyta: "Czy to prawda że zostałeś pantoflarzem i zajmujesz się wszystkimi pracami domowymi (gotowanie, wynoszenie śmieci, sprzątanie, itp.) ?" NIE! Gotować nie potrafię a od wynoszenia śmieci i sprzątania są sługi. Poważnie, czy jeśli... ekhm, od czasu do czasu zgodzę się z żoną w stu procentach i zrobię coś po jej myśli to znaczy że stałem się pantoflarzem? - No, raczej... - Pfff... bardzo śmieszne. Lorien pyta: "Gdyby Cadence była w ciąży i pojawiły się powikłania i oboje(Cadence i dziecko) byli by zagrożeni a uratować można by było tylko jedno to kogo byś wybrał Cadence czy nienarodzone dziecko. A gdybyś wybrał Cadence to ona nie będzie mogła mieć więcej dzieci (na to pytanie nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz)" Skoro nie muszę odpowiadać to skorzystam. Powiem tylko, że nigdy w życiu nie chciałbym zostać postawiony przed takim wyborem, a gdyby istniała trzecia możliwość... to bez zastanowienia bym z niej skorzystał... chodzi mi oczywiście o poświęcenie siebie w zamian za życie Cadance i dziecka. Może brzmi to sztampowo, ale ja bym tak zrobił. Lorien pyta: "Jak się czułeś będąc kontrolowanym przez Chrysalis ?" To było okropne uczucie. W pewnym stopniu ze wszystkiego zdawałem sobie sprawę, ale nie mogłem się kontrolować. Mówiłem mówić to czego nie chciałem albo robić to na co nie mam ochoty. A potem jakoś wszystko się urwało... i chyba minęło trochę czasu za nim zaklęcie przestało działać. Lorien pyta: "Nie zauważyłeś że Cadence przed ślubem się dziwnie zachowuje ?" Szczerze? Nie za bardzo, ale to pewnie wina uroku... albo po prostu Chrysalis zamieniła się z Cadance w takim momencie że miałem za dużo spraw na głowie żeby cokolwiek zauważyć a potem zaklęcie zrobiło swoje. Lorien pyta: "Skoro jesteś teraz mężem księżniczki Cadence to znaczy że jesteś księciem ?" Tak, jak najbardziej. Lorien pyta: "Wolisz walczyć mieczem czy magią ?" Od jakiegoś czasu czuję, że mam wiele do stracenia więc staram się unikać walki jak to tylko możliwe, ale jeśli nie ma innego wyjścia, jeśli wróg jest zbyt uparty, to jednak preferuję walkę bronią ze wspomaganiem magii. Moim zdaniem takie połączenie daje najlepsze efekty choć niektórzy mówią że jeśli walczy się ściśle określonym stylem to dopiero wtedy można bezproblemowo odnosić sukcesy. Shantee pyta: "Podobał ci się ślub?" Sam dokładnie nie wiem co się działo gdy sprawy zaczynały wymykać się spod kontroli, ale zgaduję że takich wrażeń to stolica nie miała od ładnych paru wieków. Gdy już wszystko wróciło do normalności, owszem nie mogę nic złego powiedzieć o organizacji ślubu. Choć z tymi dekoracjami to nieco przesadzili... Shantee pyta: "Hug?" Shantee pyta: "Autograf?" Jasne. Chwila... Proszę. Shantee pyta: "Też uczyłeś się w szkole Celestii?" Nie, nie urodziłem się magiem. Dlatego postanowiłem spróbować szkoły wojskowej i jak widać to był dobry wybór. Shantee pyta: "Chcesz mieć taką faajną nazwę jak ''Kredens''?" Nie, dziękuję. Nawet sobie nie wyobrażam jak taka ksywka miała by brzmieć. - Ja ci zaraz coś wymyślę... - Najpierw sprawdź czy cię w zbrojowni nie ma. Shantee pyta: "Co sądzisz o elementach Harmonii?" To... potężna broń, która działa tylko w słusznej sprawie. Na straży harmonii. Jestem dumny z Twilight że jest powierniczką jednego z nich, ośmielę się stwierdzić najważniejszego... albo nie. Wszystkie są tak samo ważne. Na tym polega harmonia, prawda? Raindrops pyta: "Byłeś kiedyś w Ponyville?" Nie. Nigdy nie miałem okazji by zwiedzić to miasteczko. Dostałem stosowną informację gdy Twilight się tam przeniosła i kilka razy próbowałem załatwić sobie przepustkę aby ją odwiedzić ale okazało się to niemożliwe. Raindrops pyta: "Ulubiony kolor?" Myślę, że to jednak będzie błękit. Raindrops pyta: "Lubisz kiwi? (chodzi o owoc, nie o ptaka )" Jasne. Całkiem dobre w smaku, zresztą jak większość owoców. Raindrops pyta: "Podobasz się sobie, czy chciałbyś coś zmienić?" Jeśli chodzi o zachowanie i traktowanie innych, staram się na ogół nie być chamski i złośliwy (kiedyś zdarzyło mi się nie raz tak zachować), a miły wobec innych. Samego siebie wolę nie oceniać, bo ocena ta może być w takim przypadku albo zaniżona,albo odwrotnie, więc podsumowanie mojej osoby zostawię komu innemu. Raindrops pyta: "Chciałbyś zamienić się w pegaza na jeden dzień?" Nie, raczej nie. Za bardzo przywykłem do bycia jednorożcem aby choć na jeden dzień przejść taką przemianę. Chyba nie odnalazłbym się w takim "nowym wcieleniu". Raindrops i Aretra Dashu pytają: "Jak zdobyłeś swój CM?" Podczas jednego z wielu dni, jakie poświęciłem na trening. W tym samym dniu otrzymałem także informację, iż otrzymałem spory awans w straży królewskiej. WładcaCiemnościIWszelkiegoZła pyta: "Drogi Shining Armorze, od kiedy trenujesz lekkoatletów? :Yay!:" Od kiedy ci zaczęli potrzebować NAPRAWDĘ konsekwentnego i twardego trenera, no i dyscypliny. - Twardego...? - Tak, jak Twój łeb. Śniący pyta: "Drogi Shining Armorze, co zrobisz kiedy Śmierć i Zniszczenie przyjdzie po ciebie ?" Dziwne pytanie. Śmierć prędzej czy później przyjdzie do każdego więc moim zdaniem nie ma co się opierać. A co do zniszczenia... sam nie wiem. Ale chwila, zapytałeś o śmierć i zniszczenie jednocześnie... co sugeruje że ktoś miałby mi "bardzo źle" życzyć. Cóż w takiej sytuacji chyba stanąłbym do walki. Chyba... nie wiem czy dobrze zrozumiałem pytanie. lagodzinski5 pyta: "A tak w ogóle, to jak to było zobaczyć do kogo tak naprawdę się przytulałeś, całowałeś, a może, hehe, zrobiłeś coś więcej?" Rany, przecież Chrysalis nie mogła się podszywać pod Cadance przez cały czas, odkąd się poznaliśmy. Liczę, że to trwało maksymalnie te kilka dni przed samym ślubem, nie więcej. Przytulanie i całowanie jeszcze zniosę, ale odnośnie tego "coś więcej" to nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli... Hoffman, przestań się durnowato uśmiechać! - Myślę, że nie tylko ja mam teraz na twarzy taki uśmieszek. Nie rumień się tak. rajder300 pyta: "Czemu twoja siostra Twilight nie wspomniała nam o tobie wcześniej tylko pod koniec 2 sezonu ???" Wydaje mi się, że to pytanie do niej. Osobiście, nie mam pojęcia. Może po prostu... nikt jej nie pytał? AppleshyEN57 pyta: "Której księżnicce jestej bardziej posłuszny? Lunie czy Celestii?" Obie są władczyniami Equestrii i zarówno wobec Celestii jak i Luny jestem posłuszny, nie wspominając już o tym, że staram się liczyć ze zdaniem Cadance o ile nie przesadza. eba2002 pyta: "shining armor pozdrów za mnie princess cadenc i powiec wszystkiego najlepszego w dniu kobiet i napisz co mi powiedzła" Cóż, to było do przewidzenia. Powiedziała: "dziękuję i również pozdrawiam!", wyglądała na zadowoloną. - Aczkolwiek te błędy w pisowni... - Nie czepiaj się, przecież chodzi o intencje, o to co jest wewnątrz, a nie o to co widać z wierzchu, nie wiesz tego? - Skoro tak, to co ci nie pasowało w Chrysalis? - Hoffman... ty miałeś teraz w coś grać jeśli się nie mylę? Apple Bloom pyta: "Jak bardzo drażni cię Twilight oraz jak często ? A kiedy tak się dzieje to co wtedy robisz?" Twilight? Ona nigdy mnie nie drażni. Zawsze lubiłem spędzać czas z młodszą siostrą i między innymi dlatego gdy każde z nas musiało pójść swoją drogą było mi trochę przykro... ale to szybko minęło bo wiedziałem, że na pewno jeszcze nie raz się spotkamy. Sparkle pyta: "Gdyby ci się urodziło dziecko, jakie byś nadał imię?" Trudno powiedzieć, to zależy czy będzie to synek czy córeczka no i w jakim stopniu będzie podobny do każdego z rodziców... naprawdę ciężko mi powiedzieć, ale jestem pewien że gdyby to się stało na pewno nadałbym jakieś ładne i pasujące imię. - Co za problem. Ogier - Shining junior, a klacz - Cadance junior, i po problemie. - Ale ty jesteś kreatywny... *facehoof* - ...no to nie wiem, Shining Sparkle może? Sparkle pyta: "Czy bolało, kiedy król Sombra wyczarował na twoim rogu kamienie?" Tylko trochę. Bardziej bolało to że przez to nie byłem stanie pomóc i obronić królestwa przed Sombrą tak jak powinienem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. - Taa, musiałeś rzucać żoną. - Źle to interpretujesz! Sparkle pyta: "Znałeś już wcześniej Cadence (niezależnie czy była opiekunką Twilight)?" Chyba z widzenia, w każdym razie tak "na poważnie" poznaliśmy się znacznie później, gdy już byłem kapitanem. Sparkle pyta: "Czy książe Bluebood działał Ci na nerwy? Jeśli tak to dlaczego?" Blueblood... Tak, należy do osób, które zbytnio nie darzę sympatią. Dlaczego? Otóż, jego zachowanie jest karygodne, niehonorowe i prostackie. W dodatku, nie podoba mi się jego narcyzowa postawa i to, w jaki sposób traktuje inne osoby. Sprawia wrażenie, jakby każdego traktował jak śmiecia. Naprawdę, ta osoba powinna pomyśleć czasami nad sobą i swoim zachowaniem. Piter009 pyta: "Ile kucy masz na koncie?" Cóż, jeśli chodzi o to ile kucy mam na sumieniu to muszę Cię rozczarować. Nigdy nikogo nie zabiłem. Ale prawdą jest że jak dotąd, jak to się mówi, "nie miałem okazji". Nie uczestniczyłem jeszcze w takiej walce w której musiałbym walczyć na śmierć i życie. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał. Nawet jeśli to pole bitwy, walka o bezpieczeństwo kraju, zabijanie nie jest niczym przyjemnym. Nigdy. Piter009 pyta: "Jaki rodzaj broni i styl walki preferujesz?" Najchętniej łączę ze sobą walkę bronią z magią, najchętniej posługuję się włóczniami. Porządnie wykonana przez doświadczonego kowala, odpowiednio zaczarowana włócznia posiada spory zasięg, jest szybka w użyciu, a przy tym zapewnia sporą siłę ataku. Same plusy choć niezbędny jest odpowiednio długi i intensywny trening, ale warto. Piter009 pyta: "Ile kucyków uratowałeś i ile oszczędziłeś?" Nigdy nie liczyłem ale jestem pewien, że wszystkich rzezimieszków i innych przestępców których spotkałem na swojej drodze oszczędziłem aby ci mogli odbyć sprawiedliwą karę. Zdarzało mi się ratować życia kucyków ale nigdy nie liczyłem ilu ich było. W końcu działam po to by chronić życie a nie po to by figurować w rankingach i statystykach, prawda? Piter009 pyta: "Zakładam, że zaczynałeś jako rekrut. Czy Candence miała wpływ na twój dość szybki awans?" Nie, gdy ją poznałem byłem już kapitanem. Tak więc do tego stanowiska doszedłem tylko i wyłącznie własną pracą i wysiłkiem. WildTamara pyta: "Czy wiedziałeś że Cadance jest następczynią tronu Kryształowego Imperium gdy byliście młodzi ?" Nie. Przyznam, że ten fakt był dla mnie lekkim zaskoczeniem. Dowiedziałem się jakiś czas przed ślubem. A tak przy okazji - nadal jesteśmy młodzi. WildTamara pyta: "Czy planujecie jakieś dzieci ? Jeśli tak to jak byś je nazwał i jak by wyglądały ?" Owszem, planujemy ale jeszcze nie teraz. Co do imienia - już wcześniej o tym wspomniałem, a co do wyglądu to póki co mogę powiedzieć tylko tyle że z całą pewnością będzie ono podobne do rodziców a do kogo bardziej, tego już nie mogę przewidzieć. arceus pyta: "kiedy twilight przerwała pierwszy (podajże próbny) ślub to nakrzyczałeś na nią i teraz prawdziwe pytanie to dlatego że myślałeś że chce ci dopiec czy Chrysalis to wywołała?" No... gdybym był w pełni sobą to pewnie lekko bym się zdenerwował ale nie na tyle żeby od razu krzyczeć. Ale ta "iskra" wystarczyła i Chrysalis to wykorzystała. Pewnie poczuła się zagrożona. Do dziś jest mi głupio że się wtedy nie opanowałem. arceus pyta: "słyszałem szybką wersje twojej przygody w armii "poszedłem w kamasze zostałem na dłużej i teraz mówią do mnie "panie kapitanie"" można to uznać za prawde?" Nie. Trening był długi i męczący, nie stałem się kapitanem z dnia na dzień. Włożyłem w to sporo wysiłku i pracy, a to że ogromna większość kapitanów jest starsza ode mnie... cóż, nie ode mnie zależy kto w jakim wieku decyduje się na szkołę wojskową i po jakim czasie otrzyma stopnień kapitana. arceus pyta: "jeśli zaraz wpadnie tu Celestia krzycząc: "łapać tego pegaza!" dasz cenne 3 sekundy? :fluttershy3:" Chwila, chwila... pegaza? Jeśli szybko macha skrzydłami to może być problem. Ale jak zwykle - zrobię co się da. Czy dam cenne trzy sekundy? Zależy. Jeśli czujecie, że pytania nie do końca zaspokajają Waszą ciekawość, chcielibyście wiedzieć więcej - drążcie temat! Shining Armor czeka na Wasze kolejne pytania, zarówno te o szczegóły jak i te zupełnie nowe. Dziękuję Alexsuzowi który pomógł mi przy odpowiedziach na niektóre pytania!
-
- No dobra. Sprawa numer jeden, czyli zaklęcia spowalniające. - zaczął Gleipnir widząc zainteresowanie Deezee. - To w zasadzie nie jest trudne, już proste inkantacje potrafią tak wpłynąć na koordynację ruchów oponenta że ten będzie poruszać się wolniej, niezdarniej, wbrew swojej woli. To nie są długie formuły ale dla lepszych efektów lepiej posłużyć się nieco bardziej skomplikowanymi... czyli tymi z którymi czasem mam problem. - Gleipnir zniżył nieco ton jakby żałował tego, że nieświadomie przyznał się do tego że zdarza mu się zapomnieć o zaklęciach które mają być jego specjalnością. - No i? Co się wtedy dzieje? - pytała Deezee - No i wtedy... kopyta stają się ciężkie jak ołów. Nie można ich podnieść, pójść dalej, nic. Im większa moc maga tym dłużej to trwa. Uprzedzam Wasze pytania, z moją mocą maksymalnie z pięć sekund jeśli czegoś nie pomylę, ale wyćwiczę się i spokojnie podwoję ten czas. - wyjaśnił Gleipnir - Wiesz... jeśli trwa walka.... i jeśli to odpowiedni moment... i dwie sekundy bezruchu mogą okazać się znaczące. - odezwał się Fire Hooves. - Możliwe. Druga sprawa, czyli czary pętające. - zaczął nowy temat piegowaty jednorożec w bordowej pelerynie. - Eee... to przed chwilą to nie było to? - zdziwił się Minor Sax. - Nie, zaklęcia pętające dotyczą tylko istot które potrafią latać. Na przykład pegazów labo gryfów. Ich zadaniem jest utrudnienie latania. Na podobnej zasadzie co wcześniej, rozumiecie, skrzydła stają się cięższe, opór powietrza wokół nich wzrasta, te sprawy. - wytłumaczył Gleipnir po czym przeszedł do ostatniej sprawy. - Zaklęcia dezorientujące są najtrudniejsze, ale najciekawsze. Przeciwnik nie rozpoznaje swoich sojuszników, ogranicza się mu pole widzenia, pojawiają się w jego głowie dekoncentrujące szumy, robi się senny, odczuwa zmęczenie fizyczne. Niezła sprawa, ale większość zaklęć pozostaje na razie poza moim zasięgiem. Ale kogoś oszołomić, albo wmówić mu że nie jestem jego wrogiem, to potrafię. Ale wciąż kosztuje mnie to sporo energii i nie trwa zbyt długo. Ale ciągle ćwiczę. Jednorożec dał chwilkę czasu aby reszta grupy przemyślała sobie to o czym opowiedział po czym zwrócił się do Fire Hoovesa. - Ogień, żar... potężny żywioł. Opowiedz o tym co nieco. Jakie zaklęcia stosujesz najczęściej? Udało ci się kiedyś zapanować nad na przykład pożarem?
-
Gleipnir uśmiechnął się po czym zabrał głos. Sprawiał wrażenie jakby nabrał jeszcze więcej pewności siebie, na pewno nie był już tak spięty jak przed chwilą gdy upomniała do Moonlight. - Cieszę się że nie jestem jedynym samoukiem... aczkolwiek to nie jest tak do końca trafne określenie. Kilkakrotnie próbowałem podjąć naukę w różnych magicznych szkołach ale nie byłem dość dobry... albo nie odpowiadał mi program nauczania, a może też nie mogłem przyzwyczaić się do dyscypliny. - Widząc wątpiące spojrzenia nowych przyjaciół Gleipnir czym prędzej zabrał się za bardziej szczegółowe wyjaśnienia. - Spokojna głowa. Może nie mam świadectwa ani nawet żadnego dyplomu ale zapewniam Was, że swoje potrafię. To nie jest tak że całkowicie zawaliłem naukę w szkole. W różnych miejscach zdałem kilka klas tylko nie mogłem jakoś przez te ostatnie egzaminy przebrnąć a perspektywa powtarzania wszystkiego od nowa mi nie odpowiadała. Podczas swoich przygód z różnymi magicznymi akademiami nauczyłem się tego i owego ale też sporo się dowiedziałem korzystając z doświadczeń innych no i samemu próbując coś tam rozwikłać. Kończąc wypowiedź Gleipnir odetchnął cicho po czym oparł się wygodnie i zaczął wpatrywać się w sufit tawerny. Raz po raz zerkał na pozostałe stoliki odkrywając że gości zaczęło przybywać i to w dosyć szybkim tempie. Nie minęło sporo czasu i między stolikami zaczęli krążyć kelnerzy niosąc gorące posiłki i napoje których zapach uniósł się w powietrzu wypełniając nozdrza całej grupy. - Chyba robi się tłoczno... - rzucił nieśmiało Gleipnir. - A ja bym jeszcze coś zjadła. - dodała Deezee - Nie krępuj się. Wracając na chwilę do kwestii mojego "wykształcenia" muszę przyznać, że jak do tej pory ze wszystkich jednorożców jakie spotkałem i od których czegoś się nauczyłem najlepiej zapamiętałem taką jedną, o imieniu Trixie. Nie powiem, sprytna jest, ale usta jej się nie zamykają co potrafi wyprowadzić z równowagi. W sumie to gdyby nie ona nie przybyłbym tutaj. Słyszałem jak pokazałaś gdzie jej miejsce Twilight. Niezła historia, naprawdę. No, ale już nic nie mówię żeby nie było że obgaduję koleżankę. Coś czuję że po wyprawie to Wy będziecie nowymi najlepiej zapamiętanymi jednorożcami jakie spotkałem. Mam nadzieję, że pozwolicie mi się czegoś od Was nauczyć? Ja ze swojej strony mogę zaoferować pokaz zaklęć spowalniających i dezorientujących, jeśli jest to dla Was jakaś nowość... Gleipnir znów poczuł się mały wobec doświadczenia i wykształcenia Twilight i innych. Martwił się że nie poradzi sobie gdy wyprawa na dobre się rozpocznie. Miał ochotę zatopić swoje zmartwienia w cydrze ale to raczej nie był najlepszy pomysł.
-
To dość ogólny temat który posłuży nam do dyskusji i spekulacji na temat roli Shining Armora w sezonie czwartym. Wiemy że po raz pierwszy pojawił się pod koniec sezonu drugiego. W sezonie trzecim występował znacznie częściej, to kolejny fakt. Zatem mając na uwadze to kim stała się Twilight no i co raz częstsze występy Shining Armora można spodziewać się, że ten odegra jeszcze większą rolę w sezonie czwartym. Ze względu na nową pozycję Twilight teoretycznie powinien częściej się z nią widywać, tak sądzę. Być może przyjdzie nam przekonać się, że praca księcia to nie tylko trenowanie lekkoatletów ale coś więcej, znacznie więcej. A może ze względu na nieco dłuższy staż ten udzieli kilka lekcji młodszej siostrze jak rządzić tym i owym (zakładając, że Twilight dostanie coś czym będzie mogła rządzić), a może wraz z siostrą przyjdzie mu stanąć do walki ze starym lub nowym złoczyńcą? Co Waszym zdaniem wydarzy się w czwartym sezonie? Dowiemy się czegoś więcej o Shining Armorze, poznamy lepiej jego życie, a może... nie zobaczymy go w ogóle? W tą ostatnią opcję osobiście wątpię. Jakie jest Wasze zdanie?
- 3 odpowiedzi
-
- Shining Armor
- Twilight Sparkle
- (i 6 więcej)
