Ylthin

Brony
  • Zawartość

    823
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Ylthin

  1. Najpierw może się postaraj, żeby fik był dobry - znajdź korektora, pre-readerów, opublikuj go, nastaw na krytyczne opinie, takie tam. Nikt się nie weźmie za tłumaczenie słabego tekstu. Przekład to nie hop-siup-przepuść przez Gugiel Tłumacz. To tyle samo roboty (jeśli nie więcej), co z pisaniem oryginału. Nawet jeśli znajdziesz kogoś bardziej ogarniętego niż "miałem piątki z angola w gimnazjum" (w co wątpię, bo wielu dobrych tłumaczy fików albo zniknęło/zawiesiło prace, albo skupia się na przekładach z angielskiego, albo zwyczajnie odmówi tak trudnego przedsięwzięcia), to będziecie nad tym siedzieć miesiącami, jeśli nie latami.
  2. Nawet nie wiem, co o tym napisać. Prosta praca, w której kombinowałam odrobinę z dwiema postaciami i cieniowaniem... pierwsza skończona od dłuższego czasu. Czarny tusz, kredki Herlitz, srebrny marker.
  3. ...bo w starym temacie było za dużo syfu. Wydałam jakieś chore pieniądze na zestaw Promarkerów i blok, po czym urąbałam pracę testową pośpiechem i niestarannością. Na (przeciągniętym gdzieniegdzie GIMPem) skanie wygląda to nawet znośnie, w realu już mniej. Jeśli to nie jest dobrą definicją mojego... robienia czegokolwiek w sumie, to nie wiem, co jest. Oslo, obrazek z OCkiem.
  4. Nie wiem, czy to dobry dział na takie rzeczy. Niby jest obrazek, ale dyskusje o kulturze Equestrii prowadzone są pewnie w innym miejscu
  5. Miałam wystartować, ale nagle słowa przestały przechodzić przez klawiaturę, a nie chciałam publikować urwanego w połowie tekstu o niczym. No nic, może kiedyś dokończę i opublikuję swoje wypociny w osobnym temacie. Życzę powodzenia reszcie uczestników
  6. Kilka rad i uwag od zawodowej nyndy psującej ludziom nastrój. 1. Nie wiem, z czym pracujesz (wygląda na GIMPa lub innego SAI/Photoshopa), ale zapisuj obrazki jako PNG lub baw się z ustawieniami kompresji dla JPG - niska wartość kompresji skutkuje masą brzydkich przebarwień i przekłamań w obrazie. To tak na przyszłość. 2. Jeśli twój program na to pozwala - rysuj na przezroczystej warstwie. Białe lub kolorowe tło ciężko potem wyciąć z obrazka, co zresztą dobrze widać po białej obwódce wokół Twalota. Jeśli przerabiasz skan, możesz pobawić się ustawieniami warstw (GIMP na pewno ma taką funkcję) - nie jest to idealne, ale pozwala ładnie zamalować cały obszar, bez zabłąkanych pikseli przy konturach. 3. Będę szczera: nie podoba mi się ten kucyk, nawet pomijając moją niechęć do wielgachnych uszek z futerkiem czy mocno "ludzkich" pysków. Gdyby nie kolory grzywy i sierści - nie wiedziałabym, że to Twilight. Szyja jest za cienka, a głowa dziwnie osadzona. Grzywa wygląda na płaską płachtę, przez którą przebija się róg - sądząc po konturach, włosy nie układałyby się w ten sposób wokół jego postawy. To samo z pasemkami, te na grzywce są jeszcze OK, ale na reszcie grzywy biegną w dziwnym kierunku, do tego te idealnie proste refleksy robione gradientem... Nie podobają mi się pozbawione źrenic oczy, płaskie odbłyski robione chyba narzędziem elipsy i krzywa gwiazdka w tle. Cieniowanie też jest bardzo słabe, praktycznie nieobecne. Doceniam próbę i wysiłek, ale nic poza tym. Przed tobą mnóstwo pracy.
  7. Miałam prywatny transport i nocleg poza meetem, więc nie wiem, jak wyglądają sleeproomy. Prawdopodobnie będziesz mógł kupić odbitki prac lub zapłacić za własne zlecenie u artystów. Bez zgody będzie ciężko - jeśli coś ci się stanie, organizatorzy wpadną w niesamowite szambo :/
  8. Byłam kiedyś na Twimeecie (w 2015 chyba) i podejrzewam, że będzie to wyglądało podobnie, co tam - na wejściu przechodzisz akredytację (proszą cię o dowód osobisty lub podobny dokument) i dostajesz identyfikator uczestnika, jeśli jesteś nieletni - poproszą cię o pisemną zgodę rodzica/opiekuna. Prawdopodobnie dostaniesz (lub znajdziesz na stronie eventu) jakąś rozpiskę z nazwami sal i godzinami prelekcji czy innych zabaw, a dalej... cóż, wybierasz, co cię interesuje i idziesz. Gadasz z ludźmi, kupujesz pamiątki, bawisz się swoim rytmem.
  9. Dorzucę swój jeden grosz odnośnie propozycji Hoffmana: wolałabym, żeby "Bez Przyszłości" jeszcze trochę poczekało i rozrosło się o kolejne rozdziały (najlepiej te ostatnie). Wspólne omawianie fika na tak wczesnym etapie jest IMO odrobinę bezcelowe, bo zbyt wiele się z niego nie wyciągnie, nie chcę też zajmować jednym tytułem kilku klubowych spotkań - polski fandom ma o wiele więcej do zaoferowania, niż tylko moje wypociny i nie chciałabym odbierać słodkiej atencji należytej uwagi innym autorom. Chwilowo wystarczą mi komentarze pod fikiem (do których muszę się jeszcze odnieść, ajć).
  10. Ktoś nie słyszał o endoprotezach. Zabieg przeprowadzany przez specjalistę pod narkozą jest z pewnością bardziej krzywdzący, niż ciąża co rok, tak. Widziałaś kiedyś, co coroczne mioty robią z kotką czy suką? AFAIK sterylizacja na prośbę kobiety, bez przyczyn medycznych jest w Polsce nielegalna. Inna sprawa, że człowiek ma dostęp do, uwaga, trudne słowo, antykoncepcji w różnych formach, od mechanicznej po hormonalną. Ma również na tyle rozwinięty mózg, by panować nad potrzebami fizjologicznymi, w tym nad popędem płciowym - zwierzęta tak silnej woli nie posiadają, a podawanie im tabletek hormonalnych jest dość uporczywe. O prezerwatywach dla zwierząt domowych z kolei w ogóle nie słyszałam. Wytłumacz mi zresztą swój tok rozumowania: bierzesz sobie np. kota lub psa jako towarzysza, o którego powinnaś się troszczyć, by zapewnić mu jak najlepsze, pozbawione cierpienia życie... i wolisz, żeby zwierzak zdechł w młodym wieku przez chorobę, której może zapobiec jedna operacja lub męczył się przez kilka lat kolejnymi ciążami, bo to naturalne? Nie rozumiem tego. Znaczy rozumiem - tyleż romantyczną, co mocno błędną ideę, że "naturalne jest z definicji lepsze". Jeśli studia czegoś mnie nauczyły, to że natura wcale taka zdrowa i korzystna dla życia nie jest. EDIT: Z mojej strony EOT, nie mam zamiaru tracić czasu i nerwów na dyskusję z kimś, kto ewidentnie wierzy w teorie spiskowe i robi z logiki kurtyzanę.
  11. W całym internecie nie ma mema, który podsumowałby moją reakcję na te brednie. Chipowanie zwierzaków pozwala na ich identyfikację i znalezienie właściciela, jeśli pupilek ucieknie/zginie/zrobi komuś krzywdę. W ten sposób można też teoretycznie namierzyć ludzi, którzy zostawiają zwierzęta np. w lesie - chociaż znając życie tacy w ogóle nie bawią się z chipami. Branie zwierzaków od osób prywatnych też jest opcją (jednego psa wzięłam z ogłoszenia, drugiego - od znajomych), ale jeśli nie prowadzisz hodowli - sterylizuj/kastruj, choćby z przyczyn ekonomicznych. Po co ci dodatkowe mioty, z którymi nie masz co zrobić? Po co płacić za szczepienie, odrobaczanie, leczenie, karmienie etc. kolejnych zwierząt? I nie mówcie mi, że "przecież mój misio-pysio nie rusza się z domu". Czasami starczy moment nieuwagi na spacerze lub uchylona furtka, żeby pies zostawił komuś niechciany problem, a suka z takim wróciła. O kotach i dokonywanej przez nie masakrze małych zwierząt (ptaków, gadów, płazów) nawet nie wspominam.
  12. Autorka: Ylthin Pre-read: Zodiak Dodatkowa pomoc: Zoldator, Xana, Rarity, Falconek, Kredke Przecinki: karlik *** 0. "H." 1. "Hollow" 2. "None But My Own"* 3. "Mama"* * - rozdziały wydane warunkowo, bez formalnego pre-readu
  13. Zebrałam kilka ciekawszych dla mnie numerów, ale nie kupuję każdego tomu z osobna. Są sympatyczne, miejscami nawet lepsze od serialu.
  14. Dwa nowe rozdziały Bez Przyszłości już na forum: 

     

  15. Dobry... eee, wieczór? Mam wieści dobre i mniej dobre. Te pierwsze: zaczęły się prace nad rozdziałem 4. Wybrałam już utwór tytułowy ("Mantra" Toola), rozpracowałam wstępny plan wydarzeń i napisałam pierwsze dwie (krótkie) sceny. Te drugie: z przyczyn życiowych pre-read nie wyrabia się ze swoimi obowiązkami... ...więc po konsultacjach z dobrymi ludźmi z Klubu Konesera Polskiego Fanfika (którzy czytają wersje robocze moich wypocin, znoszą moje marudzenie i poprawiają mi przecinki) zdecydowałam się opublikować dwa kolejne rozdziały z zastrzeżeniem, że nie są to wersje w stu procentach finalne. Ewentualne zmiany prawdopodobnie nie będą duże (drobne szlify w kilku zdaniach, przerobione drobiazgi w scenie czy dwóch), robię to też w drodze wyjątku (nie wiem, kiedy Zodiak znajdzie czas i siły, a nie chcę też zalegać z publikacją zbyt długo, bo fik w tym tempie obrośnie... w sumie nie chcę wiedzieć, czym obrastają pozostawione zbyt długo bez aktualizacji fanfiki), ale pamiętajcie, że publikowany tekst to nie 100% całości - bardziej takie 99% Ale starczy tego smęcenia, czas na linki (i w zamierzeniu śmieszne obrazki): 2. "None But My Own" 3. "Mama" Obiecywałam pewnej postaci więcej czasu ekranowego w rozdziale 2., ale fabuła zweryfikowała te plany. Kawka kontra... też Kawka. Uznajcie to za mały odautorski komentarz do rozdziału 3.
  16. Zaczynacie offtopować. Średnio jest co oceniać - niewyraźne zdjęcie rysunku na kartce z zeszytu i całkowity brak historii OCka. Na co ten pośpiech, po co wrzucać nieukończoną i nieprzemyślaną do końca postać...
  17. Ufff. Rozdział (prawie) gotowy, czeka na pre-read.

  18. Fandom będzie się kurczył i nie ma w tym nic złego - ludzie przestają się interesować, mija moda i hajp, niektórych dopada życie... Normalna sprawa. Przez zagraniczny fandom rozumiecie pewnie społeczności piszące po angielsku i skupiające ludzi z wielu krajów, nie tylko native speakerów - siłą rzeczy będą większe i generowały wyraźniejszy ruch, niż grupa fanów pisząca w tym jednym śmiesznym słowiańskim języku. Zestawianie naszego, ograniczonego niemal wyłącznie do Polski fandomu z anglojęzycznymi molochami jest jak stawianie myszy przy słoniu. Może więc zamiast rozpaczać, jak to fandom umiera czy słabnie... ja wiem, zaangażujemy się w niego mocniej? Zaczniemy pisać, robić arty, udzielać się na forach?
  19. Uff. Rozdział 2. zalicza mocną obsuwę (w tym tempie pojawi się najwcześniej w lipcu), ale mam też dobre wieści - trwają prace nad rozdziałem 3. 11 stron, ok. 4600 słów z planowanych 8-9 tysięcy.

  20. Tygodniowe podsumowania średnio mają sens biorąc pod uwagę taką małą stronkę jak For Glorious Equestria i tamtejsze Niedzielne Aktualności. Kolejny fandomowy zin też się nie rozejdzie - mamy EqT. Nie chcę nikogo zniechęcać, ale w tym wypadku naprawdę nie widzę szans na powodzenie.
  21. No-no, wygląda całkiem przyzwoicie. Rysuj dalej i próbuj kończyć :3
  22. @SiliciusAngielski i anglicyzmy w języku technicznym czy naukowym nie są niczym nadzwyczajnym - nie każde słówko można przełożyć lub znaleźć mu zwięzły odpowiednik po polsku, dodatkowo spora część dokumentacji czy prac naukowych jest pisana głównie w języku "uniwersalnym", którym w obecych czasach stał się angielski właśnie. W efekcie obce słówka przeciekają do naszego żargonu. Nieco większym problemem jest wybrakowane słownictwo literackie - czasami przy pisaniu łapię się na tym, że znam określenie angielskie (np. przymiotnik lub rzeczownik określające jakieś uczucia, doznania), ale już za nic nie przypomnę sobie dobrego polskiego odpowiednika. Zaczyna się wtedy krępujące guglanie polskiego odpowiednika. Jeśli masz problem z dużymi ilościami anglicyzmów - załatw sobie wyjątkowo odpornego korektora, który w razie czego zaproponuje ci zgrabny polski odpowiednik... i czytaj więcej tekstów polskich. Innego wyjścia chyba nie ma.
  23. Przeczytane. Zostawiłam ci sporo sugestii i poprawek - gdzieniegdzie szwankuje interpunkcja i składnia, brakuje akapitów, zdarzają się też łatwe do naprawienia literówki. Zrozumiałabym, gdyby to był dłuższy tekst - nie wiem, piętnaście, dwadzieścia czy więcej stron, wtedy faktycznie może to umknąć - jednak przejrzenie niecałych dwóch stronniczek w poszukiwaniu takich babolków nie powinno zająć więcej niż kwadrans, nie sprawia to więc najlepszego wrażenia. Jeśli nie czujesz się pewnie, możesz poprosić o korektę kogoś innego. Dodałabym także opis fanfika w temacie, żeby czytelnik wiedział, o czym z grubsza jest historia... ...co jest, niestety, największą bolączką fika - to, że fabuły praktycznie brak. Nie dowiadujemy się, kim jest bohater - jak ma na imię, co się z nim stało, skąd głos w jego głowie. Nie wiemy, dlaczego usiłuje popełnić samobójstwo (przy okazji uprzedzam: jestem cholernie cięta na ten motyw i surowo oceniam teksty, które z niego korzystają), kim jest różowa klacz, co ich łączy i co się z nią stało. Brakuje kontekstu i logiki - całość jest zbiorem kilku ledwie połączonych ze sobą migawek, które nie wynikają jasno jedna z drugiej i wręcz wydają się nie mieć sensu. Zwłaszcza zakończenie jest niezrozumiałe, wręcz abstrakcyjne - czy bohater znienacka zreinkarnował, przybierając nową formę? Jego duch opętał kogoś innego? Cofnął się w czasie? Eee? Braki w historii idą w parze z brakami w nastroju - niby jest tag [Dark], ale tej mrocznej, ciężkiej atmosfery nijak nie czuć. Opisy są dość krótkie, a brak jakiegokolwiek kontekstu czy więzi z postaciami skutecznie morduje klimat... zakładam, że smutku, bólu i beznadziei, bo w tym kierunku idą fiki [Dark]. Bardzo skromne dialogi też nie pomagają. Całość jest... nawet nie szkicem - bardziej częściowo zabazgranym kawałkiem papieru wydartym z rogu kartki. Doceniam zamiary i próby pisania krótkiej formy, ale dobrymi chęciami nie zastąpi się tak dużych braków w warsztacie i treści. Chciałabym jednak, żebyś mimo tak negatywnej opinii nie poddawał się i nie porzucał fanfików - spróbuj jeszcze raz, ale tym razem z konkretniejszym kawałkiem fabuły i zewnętrzną korektą, która wyłapie babole i poprawi technikalia.
  24. Mem okołofikowy sklecony w czasie, który mogłam poświęcić na naukę lub pisanie.