Skocz do zawartości

Marquise Fancypants di Coroni

Brony
  • Zawartość

    225
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    2

Wszystko napisane przez Marquise Fancypants di Coroni

  1. O proszę! Aż ciekaw jestem - jak Kolega na to trafił po takim czasie? Ktoś tutaj zajrzał, po tych wszystkich latach! Cóż mogę rzec... Jak to zaczynałem pisać, byłem licealistą z kartą dużej rodziny - a teraz też mam KRD, ale, że tak powiem, z drugiej strony. Czasem myślałem o dokończeniu tego dzieła (prócz niego miałem jeszcze w głowie pomysł na chyba ze trzy spinoffy), ale cóż... w którymś momencie stwierdziłem, że lepiej stworzyć coś, co będę mógł normalnie wydać pod swoim nazwiskiem - acz oczywiście, jak to bywa w takich sytuacjach, tego nie zrobiłem. Ostatecznie moje aspiracje twórcze największy upust znalazły w... planszowych grach (historyczno-wojenno-politycznych) - jakby kogoś ciekawiło, mogę rozwinąć temat (jedna jest bliska wydania). Również tematyka Rewolucji Francuskiej gdzieś tam zeszła u mnie na dalszy plan - z jednej strony, zwłaszcza pod koniec studiów, dużo więcej uwagi (w tym przynajmniej jeden artykuł naukowy - mogę podrzucić) poświęciłem liberalnej koncepcji umowy-społecznej i wynikającego z niej państwa-Lewiatana. Z drugiej i ten wątek nie doprowadził mnie nigdzie gdzie chciałem, i jeśli coś teraz rozpala moją wyobraźnię, to raczej okres przełomu XV i XVI wieku, w którym właśnie są te gry które - póki co raczej do szuflady - tworzę. Ale przejdźmy do rzeczy - dziękuję za miłe słowa! Czy po lekturze kolejnych fragmentów również będę mógł na nie liczyć? Pozwolę sobie odnieść się do kilku kwestii: Niewątpliwie tworzenie ustroju Equestrii było w tym wszystkim najprzyjemniejsze! Nie wiem czy Kolega widział, ale w tym wątku wrzuciłem małą rozpiskę jak to widzę. Chętnie mogę to rozwinąć! To w sumie bardziej złożone - jednorożce również w dużej mierze straciły władzę na rzecz wąskiego aparatu samej korony. Wątek ten jest rozwijany w bodaj trzecim rozdziale, w którym, że pozwolę sobie na spoiler, rewolucja dociera do Canterlotu i bynajmniej nie organizują jej lokaje. Zresztą w którymś miejscu (nie już w I rozdziale?) chyba wspominam o tym, że jakieś 100 lat przed akcją zlikwidowano radę baronów - w której skład istotnie wchodzili głównie jednorożcowie, ale która za to miała realne kompetencje, w tym akceptowała podatki. W jej miejsce powołano trójkątną radę, która jest organem tylko doradczym. W tym, o czym piszę powyżej, oczywiście chciałem nawiązać do bliskiej mi (przynajmniej wtedy jak pisałem, acz wciąż wydaje mi się, że jest w niej sporo racji) teorii o Rewolucji Francuskiej jako, przynajmniej w I fazie, buncie arystokracji odsuniętej od realnej władzy (i przez to zdegenerowanej w "złotej klatce") przeciwko absolutyzmowi. To zagrożenie nie jest jakieś substancjalne, zwłaszcza dla terenów innych niż oba pogranicza. Z drugiej strony wydaje się, że koncentracja wojsk jest pewną okazją do wzmożenia. Trudno mi teraz podać dobry przykład z historii, ale widzę tutaj pewne podobieństwo do choćby niesławnego zwołania Stanów Generalnych. Tutaj chodziło mi raczej o, w ramach pewnego, jak Kolega zauważył już na początku, skoncentrowania czasowego, pokazania różnych oblicz rewolucji. I tak - w Manehattanie rewolucja jest burżuazyjno-liberalna, w Cloudsdale militarystyczno-faszystowska, w Canterlocie arystokratyczno-libertyńska - a w Ponyville - ludowo-socjalistyczna. Zresztą wszędzie jest wymierzona w tego, kto jest największą podporą Korony - a w Ponyville to właśnie te najstarsze i zarazem największe rody. Wreszcie - lud tutaj w istocie jest wszak narzędziem w rękach demagoga, który już jak najbardziej wywodzi się z klasy średniej! I egzotyczność sojuszu rewolucjonistów - i wynikająca z tego nieufność i brak należytego wsparcia w działaniu - jest wątkiem pojawiającym się w dziele. Istotnie w serialu tak to wygląda (a zwłaszcza najgorzej - w filmie kinowym), ale muszę jednak powiedzieć, że miałem tutaj nieco inne intencje. Postać Celestii akurat nie ma u mnie znaczenia politycznego, lecz... teologiczne. Akurat przyznaję - z tego wątku byłem chyba najmniej zadowolony i był on najmniej przemyślany, ale szukając odpowiedzi na pytanie - czemu tak potężny, w zasadzie odwieczny władca nie rozwiąże od ręki wszystkich problemów, postanowiłem wykorzystać ten wątek by spróbować zarazem odpowiedzieć na pytanie: Dalej - Po pierwsze - oczywiście problem z silną magia byłby taki, że musiałaby zdominować opowieść, a tego nie chciałem. Po drugie - w mojej wersji tego Świata magia jest jednak mocno ograniczona. W którymś rozdziale wspominam o inkwizycji i o ograniczeniach w jej stosowaniu. Ograniczeniach niearbitralnych: Co do teleportacji - akurat taki pomysł nie przeszedł mi jakoś przez głowę. Czy w ogóle zdolności Twillight w ogóle obejmują teleportowanie osób trzecich (w kolejnych rozdziałach postaci używają teleportacji, ale na bardzo krótki dystans i tylko na sobie)? Jeśli tak, to na jaki dystans? Dodam, że oba domy (Rarity i Applejack) były otoczone, więc wyteleportowanie z nich niewiele by dało. Nie będę zresztą ukrywał, że na Twillight nie miałem jakiegoś wielkiego pomysłu - z Mane 6 główne role miały odgrywać obie moje ulubione bohaterki, wspominane wyżej. Plus fanfik powstawał na długo przed tym, jak Twillight została alicornem - pierwszy rozdział dzieje się dosłownie w trakcie trzeciego rozdziału trzeciego sezonu - więc nie wiem czy wtedy była aż tak potężna - a przynajmniej czy było to wiadome. Zdaje się, że dalsze rozdziały wypadają pod tym względem lepiej. Te wczesne zdarzało mi się pisać na telefonie (np. pamiętam, jak rozdział z I odsieczą Ponyville pisałem jadąc autobusem na wczasy do moich Świętej Pamięci Dziadków). Potem, zanim publikowałem, całość sprawdzał niezastąpiony GandziaBrony - acz oczywiście wciąż jakieś błędy mogły zostać, wszak nie była to profesjonalna korekta, a jedynie koleżeńska przysługa. Cóż, kwestie estetyczne zawsze były mi bliskie - swego czasu zachwycił mnie wiersz Herberta "Potęga smaku", czy później koncepcja niejakiego Plinia Correi de Oliveiry o "rewolucji w tendencjach". Ubolewałem zawsze, jak strona "reakcyjna" odpuszcza tę sferę (sam chociażby zawsze najbardziej lubiłem - i nadal lubię - muzykę dawną, zwłaszcza ze wspomnianego na wstępie XV-XVI wieku, podobnie zresztą z innymi dziedzinami sztuki). W każdym razie - raz jeszcze dziękuję. Ja raczej już nie dokończę tego dzieła. Ale gdyby jakiś szaleniec był zainteresowany - to mogę podzielić się tym, co pamiętam z tego, co planowałem. Miałem również pomysły na przynajmniej trzy prequele-spinoffy - założenia do jednego z nich (o przodku Rarity, co jakieś 300 lat wcześniej zdobył dla Equestrii ziemie koło Sułtanatu Camelu) nawet mam spisane - https://docs.google.com/document/d/1Kj7eFyRlDBTKmCEWZVQTP6_vaAHqOohb4NjHHfgWLKI/edit?usp=sharing Tutaj zaś coś co kiedyś zacząłem i nie wiem, czy tutaj wrzucałem - wstęp do Historii Equestrii, pisany a'la dzieło historyczne autorstwa... ojca Twillight - https://docs.google.com/document/d/1qQqQClVo7sY_Z4I2C_Id4a9dKUm3V5a-S0rcZQWMXcA/edit?tab=t.0
  2. Cóż, jak znajdę czas, rozważę to. Choć prawdopodobnie dopiero w wakacje.
  3. O, są wyniki! Cóż, powiem krótko - jestem niezmiernie zaszczycony! Hmm, być może to znak że powinienem wrócić do fica i go dokończyć?
  4. Bardzo dziękuję za te wszystkie uwagi i cieszę się niezmiernie! hmm, czy można prosić o zdradzenie na priv lub w spoilerze jakie konkretnie i dlaczego? Cóż, co do Luny i Celestii to rozumiem zarzut. Cóż, ta pierwsza po pierwsze w mojej wersji zdecydowaną większość swojego życia spędziła w samotności na zesłaniu (bowiem przed nim była dość młoda jak na Alicorna) co niewątpliwie ma swoje konsekwencje a poza tym, z przyczyn dość zrozumiałych, jako swoiste zadośćuczynienie jest niezwykle cięta i surowa na wszystkie przejawy zdrady wobec korony. Co do Celesti.... cóż, nie mogę zbyt wiele ujawnić na razie na jej temat. pozwolę sobie natomiast samemu zadać pytanie - a jak OC? ] to akurat prawda i szczerze powiedziawszy nigdy nie miałem do tego dobrej wyobraźni. Cóż, cieszy mnie w każdym razie ta opinia. Jednocześnie niestety muszę z żalem stwierdzić, że z przyczyn wielu prace nad dalszym ciągiem obecnie nie są prowadzone i nie wiem czy i kiedy będą.
  5. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale rozdział oczywiście podobał mi się jak zwykle!
  6. Ech, no dobrze wygraliście. Skoro nie chcecie skomentować mojego rozdziału, nim uczynię to wobec Waszego, to proszę ulegam. Przechodząc tedy do rzeczy: 1. część niewątpliwie podobała mnie się najbardziej. Doprawdy ciekawa historia i miło się ją czyta. Cadance jest taka jak być powinna, z jednej strony rozsądna i władcza, z drugiej wyraźnie czuć brak doświadczenia. Wbrew temu o czym dyskutowaliśmy jakiś czas temu nie tak różna od mojej. Pokazują się za to różnice między naszymi Flashami, acz z drugiej strony są one jednak dość powierzchowne - właściwie sprowadzają się tylko do funkcji, charaktery raczej są bardzo podobne (typ młodego żołnierza bez trwogi). Przynajmniej na razie... ale nie będę spoilerował. Co do 2. gdy tylko zobaczyłem tytuł, zacząłem się obawiać, że pojawią się wspomnienia Celestii. Potem czytając o Cadance nabrałem nadziei, że może jednak nie, jednak zaraz się one rozwiały. Jakby to ładnie rzec... jestem przeciwny pisaniu o Celestii w pierwszej osobie. W ogóle jestem przeciwny pisaniu za dużo o Celestii. Przynajmniej w mojej wizji jest to postać na tyle potężna lecz i tajemnicza zarazem, że, o ile tej jej potęgi i nadnaturalności nie da się w swym pisaniu uchwycić, a rzadko się udaje, najlepiej pisać o niej jak najmniej i jak najmniej jednoznacznie. Tutaj... cóż, mamy całkiem przyzwoity fragment, ale zdecydowanie zbyt zwyczajny. Do samej fabuły nie mogę się przyczepić, czytało się ją przyjemnie, ale zdecydowanie nie tak wyobrażam sobie wspomnienia Pani Dnia. Właściwie najchętniej w ogóle bym ich nie widział, niech pozostaną niewiadomą. Tyle jednak negatywów. Fragment Luny podobał mi się zdecydowanie. Rzeczowa i pewna siebie, może nawet trochę zbyt pewna. Taka jak powinna być!
  7. I oto jest - pierwsza część rozdziału piątego! https://docs.google.com/document/d/1vEFMbwz9YdQwpl0k1dM43M1X3TRd4Baa6Zm4ftMdcf0/edit a w niej: korona musi mierzyć z nowymi zagrożeniami na jeszcze innych frontach. Rada regencyjna nie ma jednak zamiaru patrzeć na to z założonymi kopytami lecz przedsiębierze stosowne środki. Dyplomacją, działami i dywersją postanawia rozprawić z wszelkimi pomniejszymi wrogami, nam nastąpi wielkie starcie z jądrem rebelii. Zapraszam wszystkich!
  8. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Rarity

    hmm, w tym tygodniu chyba wstrzymam się z "estetycznym podsumowaniem", za to podzielę sie paroma pracami które znalazłem:
  9. 1:1 in principio erat Verbum et Verbum erat apud Deum et Deus erat Verbum 1:2 hoc erat in principio apud Deum 1:3 omnia per ipsum facta sunt et sine ipso factum est nihil quod factum est 1:4 in ipso vita erat et vita erat lux hominum 1:5 et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non conprehenderunt 1:14 et Verbum caro factum est et habitavit in nobis et vidimus gloriam eius gloriam quasi unigeniti a Patre plenum gratiae et veritatis

  10. 1:1 in principio erat Verbum et Verbum erat apud Deum et Deus erat Verbum 1:2 hoc erat in principio apud Deum 1:3 omnia per ipsum facta sunt et sine ipso factum est nihil quod factum est 1:4 in ipso vita erat et vita erat lux hominum 1:5 et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non conprehenderunt 1:14 et Verbum caro factum est et habitavit in nobis et vidimus gloriam eius gloriam quasi unigeniti a Patre plenum gratiae et veritatis

  11. Ach, jakże dawno tu nie zaglądałem! Widzę że nawet pajęczyny zdążyły się tu pojawić! Script! Natychmiast doprowadź to miejsce do porządku! Cóż powie Panna Rarity gdy to zobaczy? Co mówisz to stoi? Obraz? Zostawiony dla mnie? Zobaczmy... Ach, Unia Lubelska!Cóż, dzieła Matejki to zawsze najwyższa jakość! Ileż tu symboli, ile postaci znaczących! Nie czas i miejsce by to wszystko rozważać, powiem może tyle że moją uwagę przykuła szczególnie wyraźnie rzucająca się w oczy, mimo iż stojąca na drugim planie, Anna Jagiellonka, wyglądająca niemal zupełnie jak na obrazie Marcina Kobera z epoki, wyraźnie kontrastująca wobec otoczenia swoją piękną, jasną suknią, skądinąd anachroniczną - jest to bowiem jej suknia koronacyjna. Cóż, tymczasem, jak już uczyniłem to raz na wiosnę, czas zaprezentować dzieło adekwatne tematycznie do naszego okresu. Proponuję: obraz Dominikosa Theotokopulosa, znanego jako El Greco, czyli po prostu Grek, malarza na dworze wielkiego katolickiego króla Obojga Hiszpanij Filipa II Habsburga. Dotarłem do informacji, jakoby ten obraz z Prado miał mieć wisieć nad grobem artysty. Według oceny znawców - „Wysoce stylizowane ciała ludzkie, mają tutaj intensywność płomienia drgającego w ciemnościach. To odrealniony świat stworzony pod działaniem czystej wyobraźni”. Cóż jednak sądzą szanowni odwiedzający?
  12. Wielcem wdzięczny za ten komentarz! Czy może jednak powie Pan szerzej co konkretnie ma na myśli? Być może któreś z tych "niezręczności" jeszcze nie zostały usunięte i mogą pojawić się również w przyszłości? Czy też to kwestie na tyle nieistotne, że nie warto się na nad tym rozwodzić? Ach, proszę o wybaczenie, nie wiem skąd mi się wziął ten błąd!Zaraz to poprawię! Inna sprawa że motor istotnie oznacza silnik lub szerzej, zwłaszcza w filozofii, poruszyciel (od łacińskiego moveo,poruszać). Tymczasem wszyscy niech się gotują, bowiem nowy rozdział jest już na dalekim etapie zaawansowania! Zobaczymy w nim: starcia zbrojne na lądzie i morzu oraz przygotowania do jeszcze kolejnych starć! Bądźcie gotowi!
  13. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Rarity

    Cóż, czas wybrać najładniejszy obrazek tygodnia! Niestety, mimo iż zaproponowane przez Panią obrazki są bardzo piękne, to większość z nich już jest w galerii. Toteż ostatecznie dodane zostanie do niej to dzieło: Gratuluję drogiemu BRONIESiPEGASIS drugiej już wzmianki!
  14. cóż, czyżby znowu ktoś sugerował że prowadzę podwójne, a może nawet potrójne życie? Za dużo ostatniego rozdziału "Porzuconych" Niklasa! Owszem, tez kiedyś byłem młody i byłem murz... a nie, jednak zawsze miałem jasną sierść! Zresztą cóż to za paszkwile! Czy każdy młodzian musi się tak paskudnie ubierać? Choć z drugiej strony jak na ten paskudny "młodzieżowy" styl to wyglądam w tym całkiem gustownie...
  15. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Rarity

    Ach, chyba najpiękniejszy, obok tego barokowego, konterefekt naszej ulubionej bohaterki. Ten kołnierz! To spojrzenie! Ach!
  16. Jak napisałem w komentarzu w dokumencie - za ten rozdział należy Ci się ode mnie nagroda. Wybierz co sobie życzysz, oczywiście w granicach rozsądku!
  17. Skoro autoreklama stała się w dobrym tonie w tym wątku, to przyłączając się do słów Gandzi jako autor "Kanclerza" mogę tylko dodać, że jak najbardziej mamy tam wojnę i to wojnę domową (acz nie tylko, również dwie obce inwazje przy okazji). Co do sensacyjności - jest sporo intryg oraz akcji wywiadowczych, nie wiem czy o coś takiego chodziło? Polityka zaś, jak słusznie zauważył Gandzia, jak najbardziej jest tam źródłem, osią i solą wszystkiego tego o czym napisałem wyżej. Czyta Pan "Kanclerza" i nie skomentował? Bardzo smutnym (acz i ucieszonym że ktoś oprócz Gandzi, Dolara i Niklasa to czyta. A właśnie - przychodzą mi jeszcze do głowy "Porzuceni" Niklasa - o rewolucji przeciwko koronie która okazuje się być czymś zupełnie innym niż sądzili rewolucjoniści. Może jeszcze "Aleo he Polis" Dolara, bardziej o wojnie ale polityka gdzieś w tle się pojawia i jest, zdaje się, dość istotna. Może jeszcze "Wieczna wojna" Kredkego, acz tam polityki jest dość mało.
  18. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Rarity

    Cóż, chyba czas na estetyczne podsumowanie tygodnia! zacznę może od końca: Tak, ten obrazek jest zaiste piękny i przewspaniały, dokładnie tego typu obrazki chciałbym tu widzieć w jak największej ilości! Ba, to on zainspirował mnie do wprowadzenia nowych zasad w galerii! Niestety, jak się można z powyższego domyślać, został on już wcześniej udostępniony przez BRONIESiPEGASIS, konkretnie w tym poście:http://mlppolska.pl/watek/861-galeria-rarity/?p=607526 Jest zresztą od tamtego czasu w "hali chwały". Cóż, jeśli zaś chodzi o obrazki które chciałbym w tym tygodniu wyróżnić... Miałem spory dylemat. Na przykład bardzo bym chciał móc pochwalić to dzieło: http://i.imgur.com/2539lbB.png ale popełnia ono niewybaczalny błąd - Fluttershy jest na nim ładniejsza niż Rarity. Poza tym - pojawiło się tu sporo prac niezłych, ale żadna mnie tak do końca nie urzekła. Toteż wyróżnię następujące: oraz podobna tematycznie: nie skradły mego serca, ale stoją na wysokim poziomie artystycznym i są aktualne tematycznie.Toteż gratuluje pierwszej zaszczytnej wzmianki Szanownemu BRONIESiPEGASIS Ponadto pozwolę sobie jeszcze w galerii głównej umieścić http://i.imgur.com/SopLkT4.png nie jest to najlepsza praca tego typu, ale uważam że wszelkie humanizacje z w miarę estetycznymi strojami powinni być promowane, gdyż są najbardziej użyteczne w promowaniu estetyki (przedstawiając bowiem ludzi tworzą łatwiejsze do internalizacji wzorce). Cóż, na dzisiaj tyle. Następne estetyczne podsumowanie za tydzień!
  19. Cóż, ja osobiście praktykuję planowanie "myślowe" - tworzę sobie niemal zawsze jakiś plan, ale nigdy go nie zapisuję (bowiem, uwaga, nie lubię pisać !) Czasem sobie na wykładzie czy w innym miejscu publicznym z nudów wyskrobię jakieś zapiski na wyrwanej z zeszytu kartce w kratkę, ale to raczej kwestie niedotyczące fabuły lecz świata - mapę, drzewo genealogiczne, rozpiskę postaci, wojsk. Kiedyś spisałem plan rozdziału w punktach ale zanim przystąpiłem do realizacji gdzieś zgubiłem. Za to bardzo dużo myślę - w mieście, autobusie, na basenie, nartach, rowerze, zasypiając - tworzę wtedy schematy rozdziałów, zarysy scen, postaci, wydarzeń, czasem konkretne dialogi. Toteż gdy siadam do rozdziału zazwyczaj mam już jakiś jego szkielet, spontanicznie wymyślam tylko wypełnienia łączące punkty węzłowe.
  20. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Nightmare Rarity

    Jako kustosz właściwej Galerii Szlachetnej Panny Rarity pozwalam sobie przenieść znajdujące się tam eksponaty tutaj.
  21. Już śpieszę z odpowiedziami: Cóż, na chwilę obecną w Equestrii panuje istna sterowcomania! Wynalazek ten tak przypadł wszystkim do gustu, że właściwie każda grupa społeczna (no, może poza włościanami, acz widziałem gdzieś projekt sterowca rolniczego, ale to jakieś fantasmagorie, po cóż komuś coś takiego?) próbuje znaleźć dlań sensowne wykorzystanie. Najwięcej póki co mamy tak zwanych "jachtów powietrznych", używanych przez elity Canterlotu i patrycjat Manehattanu jako prywatne środki lokomocji i ciekawą formę rozrywki. Z drugiej strony wojsko posiada już pierwsze sterowce zwiadowcze, trwają zaś ponoć prace nad wzmocnieniem czaszy tak, by można było je stosować do celów stricte bojowych (uzbrojonych w działa, jak również jako ruchome lądowiska dla pegazów). Słyszałem też o sterowcach transportowych (acz to jakaś fanaberia - dla celów cywilnych statek zawsze będzie lepszy - bardziej pojemny, niezawodny i przede wszystkim tańszy), pasażerskich (to akurat może mieć przyszłość) oraz, najciekawszy pomysł - pogodowych.Póki co jedyny oficjalny wydzielony port znajduje się w Canterlocie. W Manehattnie sterowce lądują w porcie morskim, zaś w innych miastach na łąkach podmiejskich. Cóż, to wprawdzie po części poufne informacje, ale jako że to istotnie sprawa dość kluczowa dla bezpieczeństwa korony, to śpieszę z wyjaśnieniami. Co do Arabii - cóż grupka fanatyków religijnych wywołała tam powstanie i powołała do życia Solarne Państwo Arabii i Koszantu. Swoimi radykalnie antymonarchicznymi i utopijnie egalitarnymi hasłami zyskała niestety poparcie pewnej części biedniejszej ludności. Ze względu na delikatność materii emir nie poprosił nas, ani żadnego innego państwa o interwencję (bowiem z pewnością użycie obcych wojsk do pacyfikacji swoich poddanych tylko by wzmogło niezadowolenie). Gdyby jednak któryś z poddanych korony chciał z własnej, nieprzymuszonej woli zaciągnąć się do któregoś z licznych kuczych oddziałów najemniczych wynajętych przez emira lub innych naszych przyjaciół wśród kucyków arabskich... Cóż, nie powinien się obawiać żadnych zarzutów i trudności ze strony służb korony! W Mulelic zaś sytuacja jest niestety bardziej złożona. Otóż, jak już pisałem gdzie indziej, prezydentem został w końcu wybrany kandydat opcji demokratycznej i nacjonalistycznej, który natychmiast zerwał wszystkie rozmowy z Zanzebrą. Doprowadziło to z kolei do "spontanicznego powstania" niezadowolonej ludności na drugiej, mniejszej, południowej wyspie państwa mułów - Muleton, zamieszkałej w dużej mierze przez zebry i wielbłądy oraz utrzymującej się głównie z handlu z południem. Wprawdzie żadne z tych wydarzeń nie jest dla korony korzystne, ale bynajmniej nie patrzymy na to z założonymi r... kopytami, oczywiście. Cóż, więcej rzecz nie mogę, prócz tego co rzekłem już tu: http://mlppolska.pl/watek/7566-konkurszabawaakademia-equestriańskiej-dyplomacji/?p=490060 W każdym razie, jeśli ktoś od piasków Arabii woli mule miasteczka, również nie będziemy robić trudności. Jeśli jest Pan spragniony wieści, jak potoczą się sprawy, proszę śledzić pewne, dotyczące również ich, dzieło literackie, które odnajdzie Pan w mej sygnaturze. Cóż - generalnie, wśród rodzin jednorożców praktycznie każdy jest w jakimś stopniu spokrewniony z każdym. Oczywiście - staramy się zachować pewną higienę i nie wiązać się z wybrankami i wybrańcami, jakkolwiek wspaniali by nie byli, jeśli są spokrewnieni w czwartym lub, broń Celestio, bliższym stopniu (acz w największych rodach, na przykład wśród przodków księcia Blueblooda zdarzały się i takie śluby...).Niemniej nic mi nie wiadomo o moich związkach rodzinnych z rodziną Jej Wysokości. Przynajmniej w przeciągu ostatniego wieku z pewnością nie było takich związków. To raczej więź o charakterze towarzyskim. Otóż - gdy zaczynałem karierę w dyplomacji zarówno ja, jak i Night Light, mimo iż pochodzimy ze starożytnych rodów, nie mieliśmy zbyt dobrej pozycji, toteż postanowiliśmy się wzajem wesprzeć. Mam nadzieję że odpowiedzi satysfakcjonują Pana?
  22. No to jest oczywiście prawda. Ech, tak szybko Pan odpowiedział, że kompletnie mnie Pan zdezorientował i nie mogłem wymyślić jakie zadać pytanie...Cóż, może w takim razie wrócimy do Pań z zagranicy, niemniej wciąż związana z Naszym Poletkiem. Pod wieloma względami (czas, geny, rola) podobna do poprzedniej (nie ostatniej!) bohaterki. W młodości była narzeczoną księcia pewnego również już nieistniejącego księstwa między Niemcami a Francją, którego wnuk jest zresztą przodkiem po mieczu wszystkich obecnie żyjących przedstawicieli jej rodu (ach te małżeństwa matrylinearne!). Miał on zostać królem wiadomego królestwa, lecz kto inny został wybrany i to jego żoną została. Ów wkrótce jednak umarł (nie zostawiając po sobie dobrej opinii) toteż mogła wreszcie wyjść za swego dawnego narzeczonego. Kto zacz?
  23. Marquise Fancypants di Coroni

    Galeria Rarity

    Szanowne Przeglądaczki i Przeglądacze naszej galerii! ​Postanowiłem wreszcie skonkretyzować myśl która chodzi mi po głowie już od dawna. Otóż: Po pierwsze, jestem zdania, że galeria kogo jak kogo, ale naszej ulubionej klaczy powinna być miejscem szczególnie poświęconym estetyce, dobremu smakowi i wysokiej sztuce. Po drugie - większość dzieł w niej utrwalonych znalazła się tu dzięki Wam. Dlatego też, chcąc docenić trud tych, którzy najbardziej przysługują się sprawie estetycznej, od dziś każdy, kto zamieści tutaj obrazek na tyle ładny, bym uznał go godnym zamieszczenia w galerii głównej, zostanie przeze mnie honorowo wspomniany w poście, zaś lista osób z największymi dokonaniami (przy czym obrazki naprawdę nadzwyczajnie estetyczne będę premiowane szczególnie) znajdzie się w I poście tego wątku. Kryteria oczywiście są subiektywne. Niemniej, jeśli ktoś chce mieć jakieś porównanie, niech przejrzy to, co jest obecnie uwiecznione. Niewątpliwie będę się kierował takimi przesłankami jak: elegancja, dobry smak czy wysoka kultura artystyczna. Prace mniej lub bardziej otwarcie wulgarne oczywiście nie mają co liczyć na docenienie.
×
×
  • Utwórz nowe...