Jump to content

Marquise Fancypants di Coroni

Brony
  • Posts

    224
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marquise Fancypants di Coroni

  1. Hmmm, obawiam się, że niestety takie rozwiązanie może nie być satysfakcjonujące z kilku powodów. Po pierwsze: 1. Prawie na pewno wywoła to reakcję obu naszych wielkich konkurentów - Imperium Gryfów i Zanzebry vel Zebrici, które to, pod płaszczykiem "obrony pokrzywdzonych" mogą zechcieć dokonać zbrojnej interwencji. O ile z każdym z tych mocarstw pojedynczo być może moglibyśmy sobie dać radę (choć póki co hetmanat raczej nie planuje wielkich kampanii, a i gospodarce przydałoby się trochę pokojowego oddechu), to z oboma na raz możemy mieć poważny problem (a przecież nic ich tak nie zjednoczy, jak wspólny wróg). 2. Zachowanie takie również znacznie osłabi naszą wiarygodność w relacjach z pozostałymi państewkami sojuszniczymi (na przykład Republiką Mułów), co z jednej strony popchnie ich w objęcia naszych wrogów, a ponadto znacznie podważy możliwość prowadzenia przez nas polityki niekoniecznie "nagiej siły" (co sporo kosztuje, gdyż inkaust jest tańszy od prochu i stali). 3. Zresztą byłby to pewnie pretekst dla państw ościennych do zerwania z takim trudem przeze mnie wynegocjowanych traktów celnych i handlowych, co bardzo niekorzystnie odbiłoby się na gospodarce. Oczywiście, skutki te można by zminimalizować (a może wyeliminować?) odpowiednią argumentacją, ale to już leży w gestii Państwa! Idea akademii jest taka, że Wy przysyłacie do kancelarii swe prace jako propozycje, a ja oceniam i wybieram najlepszą i dopiero wtedy posyłam ją dalej. W związku z tym obawiam się, że muszę odpowiedzieć na Pańskie pytanie przecząco. (ew. na koniec możemy pospekulować jak druga strona mogłaby nań zareagować, niemniej nie będzie to klasyczny dialog).
  2. Cóż, miałem początkowo takie zamiary, ale niestety, póki co wiedza to dla mnie tajemna... Choć teoretycznie próbował opracować equestriański mod do CK2, zresztą na stronie paradoxu jest taki wątek, acz nie wiem, czy nie został zarzucony.
  3. Proszę o zamieszczanie lub linkowanie tu swoich prac na II etap konkursu "Akademia Equestriańskiej Dyplomacji".
  4. Uwaga! Oto czas znów sięgnąć po pióra - nadszedł drugi etap Waszych zmagań, młodzi dyplomaci! Spór graniczny! Szczęśliwie, Celestii niech będą dzięki, żaden z naszych sąsiadów nie wystąpił (na razie) z roszczeniami rewizji naszych granic, zresztą, niechby tylko który spróbował! Niestety, dwa graniczące ze sobą państwa - Emirat Siodlanej Arabii i Związek Bizonów z Wielkiej Równiny znalazły się w takiej sytuacji. Niewytyczenie dokładnej granicy spowodowało, że dochodzi tam do ciągłych incydentów, a relacje są już tak zaognione, że obie strony grożą, że jeśli druga nie pójdzie na ustępstwa, to nie pozostanie im nic innego, jak formalne ogłoszenie wojny. W tym właśnie momencie zaczyna się Wasze zadanie, drodzy młodzi dyplomaci! Ponieważ oba te państwa są sojusznikami korony, to konflikt między nimi byłby raczej nam nie na r... nie byłby przez nas pożądany. Dlatego też Waszą misją jest napisać list do którejkolwiek ze stron, proponujący jak najkorzystniejsze rozwiązanie. Najkorzystniejsze dla kogo, pewnie spytacie? Cóż, mimo bycia mocarstwem nasze królestwo nie rości sobie praw do bycia "światowym żandarmem". Kancelaria troszczy się przede wszystkim o interesy korony, a spór między sąsiednimi państwami jest świetną okazją do osiągnięcia rozlicznych korzyści. Jakich konkretnie? A to zostawiam już do Waszej decyzji, młodzi dyplomaci. Chwytajcie czym prędzej za pióra, konflikt może wybuchnąć w każdej chwili! Prace proszę nadsyłać do 6. stycznia najbliższego roku włącznie! Wszelkie pytania proszę zadawać tutaj, prace zaś publikować w poniższym wątku: http://mlppolska.pl/watek/8424-akademia-equestria%C5%84skiej-dyplomacji-etap-ii-prace/
  5. I jakżesz - przeczytał Pan, Dolarze? Jakże Pan skomentuje? Zapomniałem dodać wcześniej, za co wszystkich przepraszam: Już wkrótce kolejny rozdział, a w nim - tym razem fantazja na tematy ziemskie zabierze nas do dobrze nam znanej mieściny - Ponyville. Odbędzie się tam pojedynek słowny, między Pankracym a Hrabią Hen... To jest, pardon, między pewnym rewolucjonistą, a hrabią. Ponadto, po drodze zaglądając do stolicy dowiemy się, co o sytuacji w Equestrii sądzą obce mocarstwa i jak chcą ją wykorzystać. Na koniec zaś, wiatr z północy uświadomi nam, że nadchodzi zima i fantazja na tematy śnieżne...
  6. A oto i kolejny rozdział, w którym, zgodnie z obietnicą, udajemy się w różne strony królestwa. Na początek - fantazja na tematy morskie, czyli wizyta w Baltimare: https://docs.google.com/document/d/1m4qK56nZkfEVzzs5X8lyc05b3n1ua4jzvW8cUn2nX_k/edit
  7. Kleopatra? Edycja: Przepraszam, że taka oszczędna była moja odpowiedź, ale nie chciałem, by ktoś mnie ubiegł. Czy jest to Kleopatra VII Filopator, ostatnia królowa hellenistycznego Egiptu, tytułująca się również Nową Boginią, Boginią Miłująca Ojca oraz Boginią Miłującą Ojczyznę, która po pokonaniu popieranego przez nią Marka Antoniusza przez Oktawiana Augusta pod Akcjum popełniła samobójstwo?
  8. A mnie kontekst filmowy skojarzył się z Małgorzatą de Valois, zwaną królową Margot, ostatnią władczynią Francji z dynastii Walezjuszy. Po objęciu przez jej męża Henryka de Burbon, krola Nawarry, tronu Francji została przezeń oddalona i spędziła 18 lat w niewoli. Ewentualnie przychodzi mi też do głowy Elżbieta Wittelsbach zwana Sissi, bawarska księżniczka i żona Franciszka Józefa, która wprawdzie była przede wszystkim CESARZOWĄ Austrii, ale jednocześnie KRÓLOWĄ Czech, Węgier, Chorwacji, Galicji i Lodomerii, Lombardii. 10 września 1898 roku w Genewie w Szwajcarii, została zamordowana przez włoskiego anarchistę Luigiego Lucheni, który wbił jej pilnik w serce. Jak później mówił chciał po prostu zabić jakiegoś władcę, nieważne jakiego.
  9. Roland, margrabia Bretanii (niestety nie udało mnie się znaleźć jakiego rodu...) Edycja: według "Pieśni o Rolandzie" był, z tego co dobrze zrozumiałem, siostrzeńcem Karola Wielkiego (angielska wikipedia podaje "nephew", nie wiem, jak było w tekście oryginalnym i czy starofrancuski rozróżnia te stopnie pokrewieństwa, choć realia sugerowałyby że tak), co jednak nie rozwiązuje naszego dylematu (gdyż nazwisko odziedziczył zapewne po ojcu, nie był tedy Karolingiem). Być może, opierając się na jedynej wiedzy, jaką mamy, należałoby go nazwać Rolandem de Bretagne lub von Breton?
  10. A oto i obiecane wyniki za I etap. Prace są punktowane w skali od 1 do 5, osobno za styl, osobno za rzeczowość i argumenty. 1. Pan Schweppes Styl: 2/5 Po pierwsze, niestety są błędy ortograficzne: "[ja] chce pogratulować", "księżniczka okazuję"; zdarzają się powtórzenia i składnia momentami jest mocno przekombinowana (na przykład "Republika Mułów jest zachwycającym państwem , Jej Królewska Mość oddaje jemu szacunek oraz z takim samym oddaniem Prezydentowi". Brak spacji po kropkach i justowania też nie wygląda zbyt dobrze. Niezmiernie natomiast cieszy mnie to, że formy grzecznościowe i zaimki są użyte bez zarzutu. Pierwsze zdanie ("W uznaniu za dobre stosunki między Equestrią a Republiką Mułów w imieniu Księżniczki Celestii z zaszczytem chce pogratulować wybrania nowego prezydenta".) też nie brzmi zbyt dobrze (w uznaniu zasług raczej przyznaje się ordery, a cała fraza brzmi, jakby była skierowana do społeczeństwa mułów, gdyż to ono przecież wybrało prezydenta, a nie on sam). Treść: 3/5 Gdyby nie to pierwsze zdanie i pewna ogólna chaotyczność, to byłoby punktów więcej. Właściwie wszystko co potrzeba jest - gratulacje oraz chęć nawiązania współpracy. Niektóre jednak zdania są zbyt mało konkretne, na przykład: "Wiele zależy od Prezydenta , za jego inicjatywą państwo będzie mogło stać się solidną podstawą dla Mułów." (co Pan właściwie miał na myśli?) czy "W ramach wybrania pana na to stanowisko Księżniczka wykaże się dodatkową działalnością." (warto byłoby rozwinąć, jaką działalnością). Podsumowując - zadatki są, lecz zachęcam do pracy w następnych etapach. Porada od starego dyplomaty - czasem lepiej napisać coś prostym, a zrozumiałym językiem niż silić się na niepotrzebną oficjalność. 2. Hrabia Sakitta Styl: 4/5 - właściwie brak żadnych błędów. Jedyne, do czego można się przyczepić, to zbyt "surowy" charakter listy osiągnięć we właściwej części listu. Przydałyby się jakieś łączniki (toteż, dlatego, z tego powodu, wobec czego, w związku z czym, jak również itp.), może więcej zdań złożonych, miast de facto brzmiących jak ciągle się powtarzające "i" kropek. Przyczyniłoby się to może również do eliminacji zbyt często pojawiającego się słowa "Pan". Treść: 6(!)/5 Nie dość, że mamy wszystko, co w tym liście być powinno, to jest to przedstawione nad wyraz rzeczowo. Dodatkowo pojawia się bardzo konkretna propozycja współpracy, a jak wiemy, odpowiedni moment często bywa kluczem do sukcesu inicjatywy dyplomatycznej: "Jako zaufani przyjaciele Republiki Mułów proponujemy swą pomoc w unowocześnieniu wszystkich kopalni na wschodzie kraju jak i jesteśmy otwarci na jakiekolwiek inicjatywy gospodarcze mające na celu przynosić wspólne dobro." Podsumowanie: troszkę więcej "poezji" nie zaszkodziłoby Waszej pracy, ale gdyby miałoby to być kosztem rzeczowości, to nie ważcie się, Mości Hrabio, zmieniać swego stylu! Oj, widzę, że dyplomacja może liczyć na sprawne pióro zwłaszcza w sprawach, które bardziej niż kurtuazji będą wymagały skuteczności. 3. Baron Gandzia Styl: 5/5 I to jest ta poezja, której zabrakło Wielmożnemu Sakiccie. Ech, te piękne ozdobniki, ta pełna tytulatura, powszechne zwroty grzecznościowe.... Gdyby nie tak znienawidzony przez mnie błąd pomieszania liczby mnogiej i pojedynczej: "[...]tedy radością napawa nas fakt, że to właśnie Wasza Ekscelencja, osoba rozumna i pracowita, dołączył do tego elitarnego grona. ", to byłyby punktu bonusowe. Czyż nie lepiej brzmiałoby to: "[...]tedy radością napawa nas fakt, że to właśnie Wy, Ekscelencjo, osoba rozumna i pracowita, dołączyliście do tego elitarnego grona. " albo po prostu "[...] osoba [...] dołączyła [...]"? Ponadto nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć ta inwersja: "Ufamy, że Waszej Ekscelencji prezydentura [...]"? Treść: 4/5 Znowu wszystkie wymagania spełnione. Niestety, tym razem jednak mamy dokładnie odwrotną sytuację - tekst mógłby być bardziej rzeczowy, szczególnie w cześć dotyczącej propozycji współpracy, gdzie właściwie brak żadnych konkretnych projektów. Co prawda w tym wypadku nie jest to aż tak ważne, niemniej piękne słówka (a mówiąc kolokwialnie - wodolejstwo) jest wskazane raczej wtedy, gdy chcemy czegoś odmówić, a nie gdy coś proponujemy. Podsumowanie: tu również wróżę wielką przyszłość, o ile będziecie pamiętać, Mości Baronie, by nie utopić właściwego przekazaniu w morzu skądinąd pięknych ozdobników.
  11. I tak oto upłynął ostateczny (wielokrotnie zresztą przekładany) termin pierwszego etapu. Wyniki do niedzieli wieczór, a wkrótce potem etap drugi, w którym wziąć udział będą mogli również Ci, którzy nie odnaleźli się w terminie lub temacie pierwszego.
  12. UWAGA! TEMAT ZOSTANIE ZAMKNIĘTY DZIŚ O PÓŁNOCY! WSZYSCY, KTÓRZY JESZCZE CHCĄ APLIKOWAĆ, WCIĄŻ MAJĄ SZANSĘ, ALE POWINNI SIĘ Z TYM POSPIESZYĆ!
  13. [uwaga, w spoilerze sporo endekiej propagandy!] Cóż, mnie osobiście antycelestialność (nie tylko w TCB) drażni niezmiernie, gdyż jest to dla mnie wyraz, przepraszam za wyrażenie, demokratycznej i antymonarchicznej propagandy. Rozumiem jednak, że ten fanfik ma charakter humorystyczny, toteż nie podnoszę tego zarzutu...
  14. I tak oto pierwszy etap dobiegł końca. Dziękuję wszystkim za nadesłane prace. Wyniki powinny się pojawić w niedzielę, a wkrótce potem - kolejny etap. Ponieważ jednak z różnych względów prace będę mógł zacząć sprawdzać dopiero w piątek, to jeśli ktoś jeszcze do tej pory nie zdążył, może swoją jeszcze do tego czasu nadesłać. Ponieważ jednak dyplomata może popełniać błędy, ale zawsze musi się z nich umieć wytłumaczyć, to zamieszczeniu każdej takiej spóźnionej pracy musi towarzyszyć przekonujące wyjaśnienie tegoż spóźnienia. Prace bezeń nie będą uwzględniane.
  15. Cóż... 1. Jeśli od dziecka, to jest, pardon, źrebięcia jest się wychowywanym w duchu szacunku do norm moralnych, a więc i obyczajowych, to nie stanowi to najmniejszej trudności. Co zaś się tyczy 2. 3., to nie jest to kwestia chcenia lub nudzenia. Zwracanie się w sposób kulturalny, poprawny i z szacunkiem do swego rozmówcy nie jest czystą formą, lecz podlega wręcz osądowi moralnemu. Uważam więc, że jest to jedna z tych norm, której podważanie może przynieść stokroć więcej szkody niż pożytku. Mam nadzieję, że odpowiedziałem satysfakcjonująco na pytanie.
  16. Ach przepraszam... Nie wiem co we mnie wstąpiło... Drugi nietakt pod rząd... Najwyraźniej nie jest dzisiaj w formie... przepraszam raz jeszcze i jak najmocniej.... Oczywiście, jest sporo kucyków, które darzę sympatią. Bardzo lubię przebywać w towarzystwie Pań Swan Dive oraz Pish Posh w których salonach można często spotkać wiele ciekawych kucyków (i nie tylko). Jeśli zaś chodzi również o przyjaciół, to nie mogę nie wspomnieć o moim znajomym jeszcze z dzieciństwa, Vancie van Vendigton. Ponadto bardzo wiele zawdzięczam (i będę ciągle to podkreślał) memu mentorowi - Panu Night Lightowi, ojcu naszej najnowszej księżniczki. Ponadto ostatnio z kolei to ja roztoczyłem swego rodzaju protekcję nad jego synem - Shining Armorem, któremu zresztą wróżę świetną karierę w wojsku królewskim. To są te postaci, które przychodzą mi do głowy w pierwszym momencie. P. S. Mam nadzieję, że nie gniewa się Pani na mnie zanadto z powodu tych nietaktów?
  17. Ależ śmiertelnie przepraszam i błagam o wybaczenie za tak karygodny postępek! Musze zapamiętać, by nigdy więcej nie odpowiadać na dwa listy na raz... Mam nadzieję, że Pani (Panna?) wybaczy mi to? W ramach zadośćuczynienia śpieszę odpowiedzieć na pytania. 1. Bardzo ubolewam nad tym, że takie wspaniałe dawne style, jak menuet czy pawana właściwie już zaniknęły, choć chyba istotnie były one zbyt statyczne. Z nowych, cóż, może nie będę zbyt oryginalny, ale muszę przyznać, że na salonach zasłużenie króluje walc equestriański. 2. Z księżniczka Luną widuję się chyba tylko na zebraniach Rady. Nasza koadiutorka nie ma zwyczaju zbyt często udzielać się towarzysko. Spotkania odbywają się jednak dość często, niemal codziennie, acz nie są zwykle zbyt długie. 3. Ależ skąd Pani wzięła taki osąd? To prawda, darzę bardzo dużą sympatia Pannę Rarity, ale to jest taka raczej.... Duchowo-zawodowa relacja, która chociażby w żadnym stopniu nie umniejsza mego oddania mej narzeczonej!
  18. 1. Cóż... Z racji tego, że zwracanie uwagi osobom, które wykazują wobec nas tak sporą sympatię i walnie przyczyniają się do zwiększenia aktywności w tym dziele, zwłaszcza z powodów niezbyt donośnych, byłoby sporym nietaktem, kancelaria nie ma zamiaru tu bezpośrednio interweniować. Jeśli jednak uważa Pan, że byłoby zasadnym, ze względu na dobro publiczne, uzmysłowić obecność tego typu błędów, wówczas mogę tylko uchylić czoła, jeśli w czynie prawdziwie obywatelskim zrobi to Pan. 2.Hmm... Prawdziwy arystokrata nie mówi o pieniądzach, to domena tej przebrzydłej burżuazji. Mogę jednak przyznać, że majątek mój jest na tyle wystarczający, że raczej nikt nie jest w stanie pozwolić sobie na oferowanie mi "osobistych korzyści" które mogłoby mieć (pomijając nawet kwestie moralne) dla mnie jakąkolwiek wartość. Jeśli zaś chodzi o jakość, to bez wstydu mogę publicznie powiedzieć, że ostatnio sporą jego część zainwestowałem w rodzący się przemysł aeronautyczny (wiem, że już o tem pisałem, ale uważam to za warte powtórzenie, nie ze względu na to, żebym się tym jakoś specjalnie chełpił, lecz by zachęcać również innych arystokratów do zainteresowania tą przyszłościową dziedziną). 1. Hmm, miewam wiele aktywności. Jeśli akurat nigdzie się nie wybieram, lubię oddawać się lekturze. Często jednak chodzę (czasem z wyboru, lecz czasem i z obowiązku) na większość premier operowych i teatralnych, jak również na liczne przyjęcia, bale, odczyty i inne spotkania towarzyskie. Szczególnie cenię sobie "podwieczorki" z moją droga narzeczoną, Panną Dis Lee, choć ostatnio jakoś zdarzają się one rzadziej... Ponadto niemal co tydzień biorę udział w spotkaniach "Klubu Przyjaciół Equestrii", gdzie debatujemy nad sprawami ważnymi dla naszej ojczyzny i jej państw sojuszniczych. 2. Hmmm, zasadniczo szlachcicem jest się od urodzenia. Jeśli jednak chodzi Pani o to, co robiłem przed służbą w dyplomacji, to właściwie wyjąwszy krótki (i nie do końca udany, przyznaję) epizod koncentracji na zarządzaniu rodzinny majątkiem, to młodość spędziłem na służbie wojskowej, jak zresztą większość szlacheckich synów, otrzymawszy nawet stopień kapitana w królewskiej chorągwi rycerskiej. Cóż, mógłbym wiele powiedzieć o tym etapie mego życia, ale nie będę teraz Pani zanudzał żołnierskimi bajaniami... 3. Niewiele kucyków może mieć pracę jednocześnie ciekawą i pożyteczną. Mnie się to udało, więc powiedzieć, że jestem zadowolony, byłoby eufemizmem. Na co dzień jednak nie myślę o tym, lecz staram się robić jak najwięcej dla dobra królestwa. Mam nadzieję, że satysfakcjonują Państwa moje odpowiedzi. Jeśli jednak źle rozłożyłem akcenty, proszę nie wahać się przed doprecyzowaniem intencji. Z poważaniem Ch Fancypants Mrq di Coroni
  19. Kolejny ciekawy fragment. Najbardziej mnie się podobała pewna aluzja, a raczej to, jak została odwrócona jej symbolika moralna. (Czyżby był Pan legitymistą?)
  20. Ależ przecież w Łodzi jest jedno z najbarwniejszych środowisk! (do którego sam się zresztą zaliczam)
  21. Och, pytanie-rzeka! Cóż, jest to bardzo spore grono, a nawet ja nie znam wszystkich na tyle dobrze, by wiedzieć, kto jakie czynności preferuje. Jeśli jednak mogę pozwolić sobie na pewne generalizowanie, to rzecz wygląda następująco: cóż, wstyd mi o tym mówić, ale niestety zdecydowana większość naszego stanu spędza, czy może należałoby wprost powiedzieć, marnuje czas na chodzenie na różnorakie przyjęcie, bale czy przedstawienia teatralne. Takie życie wyłącznie przyjemnościami niezbyt jest zgodne z ethosem ni obowiązkami arystokraty, cóż jednak mogę na to poradzić? Mimo wszystko jest też pewna część, która nie unika zainteresowania i troski sprawami publicznymi królestwa. Niektórzy wręcz (tak jak ja) wprost sprawują pewne ważne funkcje, inni działają raczej nieoficjalnie. Wszyscy jednak spotykamy się co tydzień "W klubie przyjaciół Equestrii" i debatujemy nad ważnymi sprawami, choć niestety zazwyczaj na debatowaniu się kończy... Jest też pewna grupa aktywnie sponsorujących rozwój przemysłu i nauki, szczególnie rodzącego się przemysłu areonautycznego (tutaj, może trochę nieskromnie, ale muszę chyba zauważyć, że mam całkiem spore dokonania, choć wiem, że również i książę Blueblood, co by o nim nie mówić, sporo zajmuje się tą dziedziną). Cóż, przepraszam za tak ogólnikową odpowiedź. Gdyby jednak Panna raczyła sprecyzować, o jaką konkretnie grupę, działalność lub okres czasu chodzi, myślę, że mógłbym udzielić lepszej odpowiedzi.
  22. UWAGA! PRZYPOMINAM, ŻE DO KOŃCA PIERWSZEGO ETAPU ZOSTAŁY TYLKO CZTERY DNI! WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCIELIBY JESZCZE WZIĄĆ UDZIAŁ PROSZĘ O NADSYŁANIE PRAC DO KOŃCA DŁUGIEGO WEEKENDU.
  23. Hmm, w XIX wieku chyba nie mówiono do książąt per "Ty"? Nie mam na myśli jako takiego braku formy drugiej osoby liczby mnogiej, choć moim zdaniem od formy "Ty" trafniejsze byłoby polskie "Pan"/"Pani". Po prostu śmieszy mnie zestawienie w jednym zdaniu formy pluralnej, a zaraz potem pojedynczej. Choć może to celowy zabieg, podkreślający archaiczność tego wyrażenia? W każdym razie nie umniejsza to jakości tego wybornego przekładu w żadnym stopniu (no, miże w bardzo niewielkim). P. S. Serial kręcili Amerykanie, a co oni wiedzą o arystokracji?
  24. Bardzo przepraszam, że dopiero teraz przeczytałem poprzedni rozdział, wobec czego pewna moja uwaga będzie niezbyt w porę, niemniej muszę się nią podzielić -jest to kolejna kwestia, na którą jestem wyczulony: "Wasza Wysokość, wyglądasz, [...]" Wy [...] wyglądasz. Doprawdy, takie pomieszanie liczby mnogiej z pojedynczą (będące chyba kalką z angielskiego), bardzo popularne np w "bajkach" (filmach animowanych) zawsze mnie strasznie drażniło. W staropolszczyźnie istniały przecież bardzo wyražne reguły stosowania trzech istniejących form - Wy wobec szlachty, Pan wobec mieszczan i Ty wobec chłopów. W mej twórczości jest to zachowane i ma kluczowe znaczenie dla stylizacji a nieraz i fabuły (a już na pewno kreacji). Oczywiście nie oczekuję, by Pan zmienił tę konwencję (pomijając wszystko inne, wymagałoby to edycji znacznych partii tekstu), niemniej po prostu z sympatii, jaką do Pana czuję, podtanowiłem wyrazić swą szczerą opinię. Przepraszam, jeśli Pana tym uraziłem...
  25. I jak ja mam próbować odpowiedzieć na cokolwiek???
×
×
  • Create New...