Jump to content

Marquise Fancypants di Coroni

Brony
  • Posts

    224
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marquise Fancypants di Coroni

  1. Cóż to? Nikt nie odważył się skomentować tego dzieła? Czyżby nikt nie gustował w hiszpańskim realizmie? Cóż, smuci mnie to niezmiernie. Niemniej obecna pora roku aż prosi się o przypomnienie któregoś z setek dzieł na jej temat. Dlatego, skoro nikt inny się nie kwapi, ja jako gospodarz tejże galerii pozwalam sobie zaprezentować wszystkim kolejne dzieło, adekwatne do obecnego czasu: Największy twórca katolickiego baroku na północ od Alp - Piotr Paweł Rubens "Zdjęcie z Krzyża" o tematyce nie ma chyba potrzeby pisać zbyt wiele, może tylko dodam, że warto porównać tenże obraz z dziełem Rembrandta o tym samym tytule - może to być ciekawy przyczynek do różnic między duchowością katolicką a protestancką. Mam nadzieję, że choć w ten sposób przysłużę się przypomnieniu na naszym forum, jaki jest właściwy sens mijającego święta (a przy okazji wskrzeszę zainteresowanie w tym temacie). Jednocześnie zastrzegam - następna osoba która zechce umieścić tu swoją odpowiedź musi skomentować DWA ostatnie obrazy. Zapraszam wszystkich do komentowania.
  2. Tymczasem, pewien czytelnik, niezadowolony z ostatniego rozdziału postanowił napisać jego własną, lepszą, poprawioną, wspanialszą i umuzykalnioną wersję. Przed państwem: Musical: Fantasia di Fantasia di terra Podtytuł: "Tabaka wiśniowa - Fata sidus oritum" https://docs.google.com/document/d/1xkwHTjSlA8eS-gFkqIFlQdhVkoWYcd75sT2OVL6h-1M/edit (ewentualna kanoniczność opisywanych wydarzeń okaże się)
  3. Właśnie miałem skomentować dawny fragment, gdy oto widzę, że wyszła kolejna część... Cóż, przepraszam za zwłokę, była ona spowodowana wizytą w stolicy zaprzyjaźnionego mocarstwa, o czym pisałem zresztą w swoim dziale i pozwolę sobie od razu skonentować oba fragmenty, zaczynając od dalszego. Cieszy powrót do dawnej konwencji wielości konwencji. Kilka uwag szczegółowych:
  4. Ach, jakże śmiesznie się składa - dokładnie wczoraj, bawiąc w związku ze sprawami wagi państwowej w stolicy pewnego zaprzyjaźnionego mocarstwa, zostałem zaproszony do miejscowej cesarskiej galerii sztuki gdzie mogłem podziwiać to dzieło w oryginale. Doprawdy - prezentowało się ono niesamowicie! Cóż by tu o nim rzec? Jest to dzieło tak popularne, tak wryte w naszą świadomość (wszak chyba każdy z nas, myśląc o Wieży Babel ma przed oczami ten wizerunek), tak popularne również w popkulturze, że trzeba nie lada odwagi (a może raczej złej woli?), by je skrytykować. Breugel - to nazwisko broni się samo. Na mnie największe wrażenie robi architektura budowli, znajdującej się w różnych stadiach konstrukcji. Warto jednak zwrócić uwagę na położone w tle, trudno zauważalne, mimo iż niemałe miasto portowe. Jest ono oddane z wielkim kunsztem i szczegółowością i przypomina typowe miasto z rodzinnych stron malarza - Niederlandów, co jest zabiegiem niezwykle popularnym w tamtej epoce. Dodam jeszcze tylko, idąc za Mości Tricksterem, że inspirowany również tym obrazem Jacek Kaczmarski napisał wiersz, do którego z kolei melodię skomponował Przemysław Gintrowski. Pewnie wielu z Was kojarzy ów utwór, acz dla pozostałych i dla przypomnienia, pozwolę go sobie zamieścić: W takim razie moja propozycja: Franciszek Pradilla Ortiz - "Joanna Szalona" (nad trumną Filipa Habsburga). Jak widać dzieło zalicza się do nurtu XIX-wiecznego realizmu. Jego autora można by nazwać, odwołując się do znanej Wam postaci - hiszpańskim Matejką. Tytułowa postać - córka i dziedziczka Ferdynanda króla Aragonii i Izabelli królowej Kastylii, a więc po ich śmierci pierwsza w historii królowa Obojga Hiszpanij opłakuje swego przedwcześnie (w wieku 28 lat) zmarłego męża, Filipa Habsburga zwanego Pięknym, syna cesarza Maksymiliana I. Joanna bardzo mocno przeżyła śmierć męża i przez wiele lat później nie rozstawała się z jego ciałem i trumną. Warto jeszcze może dodać, jaki, nieco pokrętny, ale czy aby aż tak bardzo (?) związek z dziełem poprzednim ma ten obraz, a właściwie jego tematyka - otóż syn Joanny i Filipa Karol V (I) był seniorem Breugla. Cóż o tem sądzicie?
  5. Brzmiały mniej więcej tak: "Wykonałem kawał dobrej roboty! Właśnie ocaliłem świat przed konfliktem globalnym!" I "Uff! Zdaje się, że właśnie oddaliłem od królestwa dwa największe zagrożenia".
  6. Mości Tricksterze,Dziwna sprawa ten humanizm. Niby taki szlachetny, a coś nad wyraz często prowadzi do (bezwstydnie otwartych lub wręcz przeciwnie - podstępnie ukrytych) zbrodni. Może jednak nie będę już odbiegał od tematu, zwłaszcza że można o tem spierać się długo i bezowocnie. Pozwolę sobie jeszcze dodać że w tymże Escorialu jest jeszcze arras przedstawiający tenże obraz. Przypisywanie Boschowi surrealizmu jest moim zdaniem błędem anachronizmu. Warto zauważyć że w sztuce gotyku rozmaite maszkary, gargulce lewiatany i inne dziwadła były bardzo powszechne. Może jednak starczy już tej dygresji. Szlachetna Panno Anno: Zdaje się, że ta dama to uratowana przez Jerzego księżniczka złożona w ofierze (według niektórych wersji woluntarnie) bestii. Kim zaś może być ów mąż to przyznaję, nie mam pojęcia. Przechodząc zaś do Panny propozycji - Cóż, nie przepadam za rzeźbami, ale ta jest doprawdy niesanowita. Takie oddanie emocji za pomocą kamienia zasługuje na miano prawdziwej sztuki. Generalnie późny renesans i barok to chyba najlepszy okres w dziejach rzeźby (no może jeszcze późny gotyk, acz tam były to rzeźby drewniane i bardziej symboliczne, tedy trudno to porównywać). Daję 9/10, gdyż mimo wszystko nie przepadam za dziełami "czarno białymi" (to w sumie zabawne że mimo wad ich widzenia tak uwielbiam kolory). Moja propozycja: Simone Martini – Guidoriccio da Fogliano przy oblężeniu Montemassi Ten pochodzący z XIV wieku fresk zdobi wnętrze ratusza w Sienie i przedstawia zwycięskiego wodza armii tej republiki, wsławionego chociażby pobiciem wojsk jej znienawidzonej rywalki - Florencji. Jest to dzieło wyjątkowe - chyba pierwszy portret konny w historii Europy i jedno z pierwszych dzieł całkowicie świeckich.
  7. Zaiste, piękny ten obraz. Najbardziej chyba podoba mnie się oświetlenie, tworzące niesamowity klimat. Wskrzeszając stary zwyczaj - daję 8,5/10. (Tak generalnie lubię barokową sztukę). Cóż, renesansowa balistyka nie podoba się? Ja tam uwielbiam patrzeć na niezliczone szeregi wojsk w idealnych szykach, ale de gustibus non est disputandum... (Warto jednak zauważyć, że obrazy takiego typu bywają nieocenionym źródłem wiedzy o epoce). W takim razie może zaproponuję coś innego, acz z podobnej epoki (przełom gotyku i renesansu): mistrz Hieronim z Akwizgranu zwany Boschem, "Wóz z sianem" Ponoć ulubiony obraz króla Obojga Hiszpanij Filipa II Habsburga, wielkiego obrońcy wiary, a prawdopodobnie równiez i mój. Król ów zwykł mawiać:
  8. Biały jednorożec stanął przed drzwiami opuszczonego budynku. Spojrzał na zabrudzone ściany i wyłożone zasłonami okna. "Doprawdy, czyż jest możliwym, by tak zapuszczone miejsce należało do Niej?" - spojrzał na otrzymaną karteczkę, adres się zgadzał - "Cóż, najwyraźniej dawno tu nikogo nie było..." - pomyślał i wsunąwszy klucz w zamek, chwilkę się pomocowawszy otworzył ciężkie wrota i wszedł do ciemnego wnętrza. Gdy wreszcie zdjął zasłony na tyle, by można było coś dostrzec, jego oczom ukazał się niespodziewany widok... -Doprawdy, toż to galeria sztuki! Jakże bogata?! - rzekł do siebie, przecierając monokl ze zdumienia. Domyślał się, że jego ulubiona klacz lubuje się w pięknych dziełach, lecz nie sądził, by mogła zebrać aż tak obfite zbiory. "Cóż, muszę zrobić tu porządek i udostępnić to wszystko światu. Nie mogę pozwolić, by takie piękno się marnowało w tem kurzu!" - postanowił. *** Niniejszym oto ja, Fancypants Markiz di Coroni, Wicehrabia Canterlotu i Kanclerz Equestrii, Wielkorządca tegoż działu w imieniu Szlachetnej Panny Rarity przywracam tąż Galerię Sztuki do publicznego użytku, wszystkich zaś ją odwiedzających zachęcam do oglądania i komentowania dzieł w niej zgromadzonych na zasadach takich jak za czasów jej świetności - chyba że ktoś miałby pomysł na jakiekolwiek jej udoskonalenie - wtedy proszę się do mnie z nim zwrócić, czy to prywatnie, czy publicznie - jak kto woli. By odpowiednio uświetnić otwarcie dołączam do tejże galerii jedno z moich ulubionych dzieł z mej prywatnej kolekcji i tym samym przedstawiam je publicznie wszystkim: A oto i "Bitwa pod Orszą", monumentalne dzieło batalistyczne sprzed pięciuset lat pochodzące z odległej krainy, zwanej Rzecząpospolitą, przedstawiające starcie sił zbrojnych tejże Rzplitej ze wschodnimi barbarzyńcami, zwanymi "Moskalami". Autor tegoż płótna pozostaje nieznanym, acz niektórzy sugerują, że zwał się on Hans Krell i pochodził z krain zachodu. Wiadomym w każdym razie, że uwiecznił się on sam na tym obrazie: Cóż sądzicie o tem dziele, drodzy oglądający? ***Wszystko było już gotowe. Wstęga gotowa do przecięcia, trunki w bufecie naszykowane, goście zebrani. Czegoś jednak brakowało markizowi, który niespokojnie wiercił się na podwyższeniu. "No tak - muzyki! Wszak panuje tu grobowa cisza" - zrozumiał nagle. - "Jam głupi, toć to muzeum, w muzeach zazwyczaj panuje cisza!" - po chwili dodał w myślach, poniósłszy wzrokiem po pomieszczeniu stwierdził jednakże, że teraz już wysprzątane i należycie oświetlone sale świetnie nadawałyby się na miejsce, w którem można by dawać koncerty odpowiednio dostojnej muzyki. -Cóż sądzicie o tem, drodzy goście? Czy nie macie nic przeciwko, by w naszej galerii pojawiło się tez od czasu do czasu "dzieło muzyczne", czy też lepiej poświęcić na to osobny wątek, a tu skupić się na sztuce wizualnej? - zwrócił się do zebranych.
  9. Doprawdy, podobał mnie się ten rozdział. Wreszcie coś ciekawego się dzieje w obozie rebeliantów, a nie ta nudna jednomyślność i paskudny entuzjazm. Tak swoją drogą
  10. Jak to?! Nasze sankcje, to jest, dotkliwe sankcje nie poskutkowały? Na poważnie - Equestria jest państwem poważnym i do Stripebuktu została wysłana depesza, informująca że zgodnie z dwustronnym traktatem sojuszniczym Mulelic-Equestria wprowadzenie wojsk na terytorium republiki lub jakakolwiek próba zmiany jej granic przez Zanzebrę będzie równoważna z wypowiedzeniem wojny Koronie Equestrii. Ponieważ jednak pasiaści dyplomaci replikują, że nie mają nic wspólnego ze "spontanicznymi, nieumundurowanymi siłami samoobrony" na półwyspie, a to że wielu z nich jest białych w czarne paski nie powinno nikogo dziwić zważywszy na portowo-handlowy charakter regionu, to my również... Ale może nie będę zdradzał tajemnic państwowych. Powiem tylko, że wkrótce może się okazać, że nie wszyscy mieszkańcy półwyspu marzą o byciu poddanymi pasiastej cesarzowej i równie spontanicznie zwrócą się z prośbą o obronę do elitarnych oddziałów equestriańskich najemników, całkowicie prywatnych i w żadnym wypadku nie związanych z koroną! Hmm, w sumie jest coś niedawnego w wizji starcia dwóch sił spod żadnego sztandaru... W każdym razie, być Wasze pióra przydadzą się jeszcze koronie w tym konflikcie, Młodzi Dyplomaci!
  11. Przepraszam niezmiernie wszystkich, że znów się spóźniłem z oceną, acz w międzyczasie objąwszy regencję w naddziale mojego poddziału musiałem poświęcić nieco czasu przygotowaniu się do tego obowiązku. Być może zresztą już wkrótce zobaczycie mój pierwszy projekt z tym związany, ale nie będę uprzedzał faktów. Cóż, możecie rzec, że mając tylko dwie prace do przeczytania powinienem to zrobić ochoczo i szybko, jednakże było wręcz przeciwnie - niewielka liczba zgłoszonych prac napawała mnie raczej smutkiem i zwątpieniem w misję moją i tegoż konkursu, zwłaszcza że myślałem, że temat jest ciekawy. Czyżby termin był za krótki? Mam nadzieję, że to tylko jednorazowy incydent i następnym razem (o ile nastąpi, ale o tym na dole) prac będzie więcej. W każdym razie przechodzę do wyników: Hrabia Sakitta Widzę co Waść tu uczynił.Przechodząc jednak do szczegółów: Treść: 7/10 Nieco mnie Waść rozczarował. Sąsiednie państwo trzeszczy w szwach a Wy nie stawiacie choć jednego, najmniejszego żądania jego rządowi? Żadnej groźby? Jednoznacznej sugestii? Lub choćby propozycji obopólnie korzystnego układu? Tego, za co tak skomplementowałem Waszą pracę na I etap? Jeśli zaś chodzi o rozwiązanie problemu - cóż, mamy tu zarówno konkretną propozycję jak i, moim zdaniem dość przekonujące argumenty za nią. Z drugiej jednak strony - czy rzeczywiście sądzicie, że w obecnej sytuacji jest to dobre wyjście? Czy jest jeszcze szansa na rzeczową dyskusję i kompromis? Może, gdyby odbywała się ona w cieniu bagnetów Królewskiej Gwardii, ale tak... W moim odczuciu nieco marnuje Pan potencjał mocarstwowej skądinąd Equestrii de facto pozostawiając sprawę w gestii mułów. Natomiast plus za sugestię zabezpieczenia się przez muły od Zanzebry w bardzo konkretny sposób. Styl: 5/10 Jest niestety parę błędów i nie do końca jasnych wyrażeń. Trochę niefortunne wyrażenie, w odniesieniu do republiki. Czy chodziło Panu o przekształcenie się w dyktaturę czy o włączenie do monarchii absolutnej? Jest w ogóle taki termin? Dobra Celestio, co to jest?! Właściwie za to powinienem obciąć znacznie więcej. nie powinno być "z"? "Stanu represji między"? Zupełnie nie rozumiem Pana myśli. Poza tym, mimo iż "protestanci" brzmi to wspaniale, ale chyba jednak powinno być "protestujących".Ogólnie jednak czytało się to znośnie i gdyby nie ten błąd ortograficzny byłyby 2 albo 3 punkty więcej. List dodatkowy: Treść: 4/5 Są argumenty, ale przede wszystkim jest konkretna propozycja. Szkoda, że tegoż samego nie popełnił Waść w pracy właściwej... Dlaczego nie komplet? Przez jeden zgrzyt, związany ze skądinąd proponowanym przez Was rozwiązaniem problemu wyjściowego: A co jeśli Zanzebra, skądinąd zgodnie z realną sytuacją, uzna że rząd nie jest w stanie samemu zapanować nad protestami i dokona "bratniej interwencji"?Styl: 5/5 A jednak Waść potrafi jak chce! Nie sposób się do niczego przeczepić. Baron Gandzia: Treść: 9/10 Właściwie jest wszystko co trzeba - argumenty, propozycja (marchewka) lecz pod warunkiem (kij). Wszystko właściwie wzorcowe, acz brakuje mi jednej rzeczy - wyrażenia, co ma oznaczać to "pośredniczenie" i dlaczego (z przyczyn, powiedzmy, "geopolitycznych") "byłoby właściwym", by Republika z nich skorzystała. Można by jeszcze dodać, dlaczego warto, by prezydent jednak zastanowił się, czy aby na pewno warto wstępować do obozu "wschodniej (właściwie południowej) despotii", jaką jest Zanzebra, ale to już czepianie się. Styl: 10/10 Nie mam uwag. List dodatkowy Treść: 4/5 Właściwie jest wszystko, co powinno się znaleźć w tym liście. Argumenty przekonują, szczególnie ten "z analogii". Brakuje jednak jednej rzeczy - jakiejś gwarancji zabezpieczenia interesów Zanzebry, np. poprzez jakiś dwustronny układ, najlepiej korzystny dla obu stron, co na przykład zawarł w swej pracy Hrabia Sakitta. Jeśli przyjmuje się pozycję ugodową, to należy być w tym konsekwentnym i każdą ugodę zabezpieczać wspólnymi interesami - albo wprost przeciwnie - twarda groźbą użycia wojsk. Niestety, Waść nie zdecydował się na żadną z tych dróg, co czyni cały układ mocno nietrwałym i gdyby treścią tego listu było właśnie zawarcie jakiegoś traktatu, to mimo wspaniałych argumentów musiałbym dać mniej punktów. Styl: 5/5 Nie mam uwag. Cóż, zdaje się że znowu wygrał Baron Gandzia 28:21. Gratuluję, choć należy tez przyznać, że bez tak godnego przeciwnika, jakim jest Hrabia Sakitta zapewne byłoby to zdecydowanie mniej satysfakcjonujące zwycięstwo, czyż nie? Właściwie powinienem napisać, że kolejny etap już wkrótce, acz zmniejszającą się liczba uczestników zdecydowanie wpływa na mnie deprymująco i mimo iż bardzo przyjemnie się śledzi Panów rywalizację wolałbym, by również i inni spróbowali w niej sił, gdyż jak inaczej odkryć kolejne talenty? W każdym razie - następny etap ogłoszę, o ile zostanie wyrażone zainteresowanie takowym.
  12. Cóż to, czyżby w 4 ostatnich odcinkach nikt nie dostrzegł nic interesującego, jeśli chodzi o naszą ulubioną klacz? Nawet jeśli tak było (istotnie, myśląc na szybko przypominam sobie jedynie kapelusz sprzed tygodnia, który niewątpliwie nie był szczytem możliwości Białej Panny i właściwie w moim odczuciu był albo kiepskim żartem albo po prostu błędem twórców, którzy najwyraźniej momentami zapominają o nad wyraz wysublimowanym i wyszukanym zmyśle estetycznym naszej bohaterki, podobnie zresztą jak było ze "święcącą kreacją" z odcinka z zefirkami, ale dość już tej dygresji), to niewątpliwie dzisiejszy odcinek przerwał te posuchę - wszak Rarity była w nim chyba drugą najważniejszą postacią. Cóż zatem sądzę o tem odcinku? Zaczynając od ogółu: 1. Podobał mnie się i to bardzo, być może nawet najbardziej z tego sezonu, mimo pewnego (dość kluczowego) wątku, za który najchętniej bym rozstrzelał twórców, ale o tem za chwilę. 2. Uważam, że był on szczególnie potrzebny po "Sisterhooves Social" dokładnie w takim samym stopniu, jak potrzebny był "Somepony to watch over me" - po odcinku o trudnych relacjach między Sweetie a starszą siostrą, w którym Applejack dała się poznać jako śmiertelnie nudny "wzorzec z Sevre" idealnej starszej siostry, bardzo dobrze, że pojawiły się odcinki, w których: a) ziemna klacz okazuje się jednak nie być tak bezbłędną starszą siostrą (w sposób skądinąd bardzo do niej pasujący - widzieliśmy to dwa tygodnie temu)oraz b) odcinek pokazujący, że również i Rarity wcale nie jest tak beznadziejna, jak mogliśmy sądzić po (a właściwie to fabularnie przed) "Sisterhooves" i taką właśnie (między innymi) rolę spełniał dzisiejszy (a właściwie to już wczorajszy) odcinek. Unikając "łupieżców"/"grabieżców" pozwolę wypunktować najistotniejsze w moim odczuciu plusy i minusy tegoż odcinka: Po pierwsze - pokazano szczodrość Rarity. Fakt, że jest to jakiś szczególny plus na pierwszy rzut oka wydaje się dziwnym, acz niestety twórcy skąpią nam dowodów tejże cnoty naszej ulubionej klaczy, z czego zresztą nieprzychylna część fandomu dość bezczelnie kpi. Tu jednak mieliśmy należyte dowody, dodatkowo potwierdzające to, o czym pisałem wyżej - Rarity wie jak powinna się zachować starsza siostra, ba, gotowa jest się poświęcić dla Sweetie (ryzykując niewywiązaniem się z bardzo ważnego zamówienia na czas), ba, troszczyła się o swą siostrzyczkę również przed odcinkiem 31 (ciekawa retrospekcja ukazująca pewną sytuację z dwóch stron). Zanim jednak przejdę do dalszych zalet, ponieważ są one związane z tytułową bohaterką odcinka, omówię jedną istotną wadę, gdyż dotyczy ona bezpośrednio Rarity. Mianowicie twórcy postanowili iść w zaparte i kontynuować wątek, który już za pierwszym razem doprowadził mnie do szału. Ponieważ pisałem o tym gdzie indziej, pozwolę sobie siebie zacytować: Właściwie nie mam nic do dodania w tej sprawie. Chociaż nie, dorzucę jeszcze fragment z ostatniego rozdziału mego dzxiełka: Natomiast odcinek posiadał jeszcze kilka plusów, acz związanych z innymi postaciami.Zaczynając od tego, o czym dopiero co pisałem - bardzo podobała mnie się kreacja Sweetie Belle w tem odcinku (w ogóle jest to jedna z moich ulubionych postaci, acz trudno się dziwić innego stosunku do niej ze strony zadeklarowanego adoratora Rarity). Zaczynając od końca - młodziutka klacz zarobiła u mnie wielki plus wyrażając się bez zbędnych emocji o wspomnianej szansonistce Sapphire Shoes. Ponadto - coraz bardziej przypomina ona swoją starszą siostrę - też pokazuje charakterek jak również "żądzę sławy", ponadto mimo młodego wieku również przejawia talenta artystyczne (w innej sferze co prawda - słowa pisanego, ale to moim zdaniem też podobieństwo). Z drugiej strony dobrze, że tak jak po "Sisterhooves Social" Rarity zaczęła na nią patrzeć nieco inaczej, tak samo i ona wreszcie doceniła swą siostrę i dostrzegła również własne wobec niej uchybienia. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o czymś tak rzadkim, jak świetny występ Jej Świetlistej Wysokości Księżniczki Luny. Każdy jej królewski występ, przynajmniej częściowo uzasadniający lecz i odczarowujący nie do końca zasłużoną popularność, jaką się ona cieszy jest przez mnie szczególnie doceniany, zwłaszcza gdy łączy się z afirmacją idei monarchicznej (pokazując dobrego monarchę). Warto jeszcze wspomnieć że wyrażony jej własnymi słowami stosunek do jej królewskiej siostry jest stokroć zdrowszy od tegoż stosunku u większości jej fanów, a zasugerowanie tu analogii między nimi a białymi siostrami również zasługuje na pochwałę. Na koniec jeszcze dodam, a właściwie wytłumaczę się, dlaczego nie brałem udziału dotychczas w dyskusji w tym wątku. Otóż wcześniejsze odcinki poświęcone Białej Klaczy po prostu nie podobały mi się. Jeśli chodzi o odcinek manehattański, to cóż, mój stosunek do tego miasta jest powszechnie znany. Natomiast co do "Simple Ways" ujmę to tak - gdy tylko, zgodnie z wszelkimi oczekiwaniami, ów fircyk okazał się nie być umiącym się zachować kawalerem, to do końca liczyłem, że w finale z Canterlotu przybędzie pewien "Ważny kucyk", poprosi Rarity do tańca na festynie i "uratuje dzień", co jednak, jak wiemy, nie nastąpiło... Podsumowując - cieszę się, że wreszcie, po bardzo długim czasie otrzymaliśmy przyzwoity odcinek z istotną rolą Białej Klaczy (poprzednim było chyba "Sweet and Elite"), który mimo pewnych wad zdecydowanie oceniam in plus i liczę że następny odcinek tym razem zdaje się bezpośrednio już poświęcony starszej z sióstr co najmniej utrzyma ów poziom. A cóż Wy sądzicie, Szlachetne Damy i Szanowni Panowie?
  13. Szlachetne Damy i Szanowni Panowie! Jest mi niezmiernie miło przywitać się z Wami w mojej nowej funkcji. Jako nowo wybrany regent naszego działu ślubuję wiernie i niestrudzenie służyć naszej ulubionej Białej Klaczy ze wszystkich swych sił. Z pewnością większość z Was mnie zna, ale na wszelki wypadek, przedstawię się - jam jest Marquise Fancypants di Coroni, Kanclerz Equestrii, Wicehrabia Canterlotu, dotychczasowy prowadzący poddziału "Kancelaria Fancypantsa" oraz autor jednego, wciąż niedokończonego fanfika (patrz sygnaturka), skryty adorator Panny Rarity. Jako regent mam zamiar skupić się na, moim zdaniem zbyt łatwo zapominanym fakcie - mianowicie tym, że nasza ulubiona klacz jest (a przynajmniej ze wszystkich sił stara się być) damą. Co to jednak tak właściwie znaczy i dlaczego uważam, że jest to jak najbardziej pozytywna, istotna, a nadto rzadka cecha? Cóż, już wkrótce zainicjuję szereg aktywności w tym dziele mających odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby ktokolwiek miał do mnie jakieś pytania/sugestie/uwagi których z jakiegokolwiek powodu nie będzie chciał pisać publicznie, to proszę kontaktować się przez PW. Z poważaniem. Marquise Fancypants di Coroni, Viscount of Canterlot
  14. Cóż to, nikt nie raczył skorzystać z przedłużonego czasu? Wielcem niepocieszony... Cieszą mnie przynajmniej te dwie prace, ale uprzedzam innych, że trudno będzie odrobić brakujące do liderów punkty... W każdym razie - ostateczny termin nadsyłania prac na etap trzeci właśnie minął. Wyniki, tak jak zawsze, do końca tygodnia.
  15. Ach, przepraszam, że dopiero teraz, ale jako że byłem w podróży, to nie chcąc pisać na szybko postanowiłem udzielić komentarz na spokojnie ze swego gabinetu, co niniejszym czynię. Cóż, co tu dużo mówić, zawiodłem się i to b... No dobrze, przepraszam, nie powinienem stosować tak podłych żartów. Rozdział oczywiście podobał mnie się zdecydowanie, co zresztą wcale mnie nie zdziwiło. Bardzo lubię sceny oparte niemal tylko na dialogu (po kilku pierwszych rozdziałach mego dziełka śmiałem się zresztą, że piszę dramat prozą), szczególnie gdy, tak jak tutaj, trzymają one dokładnie taki klimat jaki jest adekwatny do rozmów. Jedyne co mogę zarzucić, to to, że z racji, iż akcja rozwija się w... rozsądnym tempie, to chciałoby się dostać więcej tekstu by móc zapoznać się z większą jej porcją (gdyż cały czas zdecydowanie mniej wiemy niż nie wiemy). To jednak rzecz mocno subiektywna, zresztą cała sztuka pisania powieści w odcinkach polega na dawkowaniu akcji i napięcia, czyż nie? Kilka uwag szczegółowych: Cóż, w każdym razie czekam niecierpliwie na dalszy rozwój fabuły i kolejne rozdziały.
  16. Mam nadzieję, że ten krôciutki opis na końcu nie był spełnieniem tej obietnicy i "będzie wielka bitwa"? Cóż jeszcze rzec? Czekam na Pański komentarz u siebie! P.S. Czy oglądał pan "Heldensage von Kosmosinsel"? Gdyż wracając do wątku poruszonego przeze mnie przy okazji poprzedniego rozdziału, zachowanie Shining Armora nieco przypomina mi plan Reinhardta von Lohengramm gdy w trakcie inwazji na Sojuz Wolnych Planet celowo wszedł w pułapkę Yanga Wenli by zmusić go do bitwy. Czy myślę w dobrym kierunku?
  17. Wprawdzie cieszą mnie te dwie prace, które otrzymałem, ale to trochę mało, zważywszy na wagę tematu. Dlatego też przedłużam termin o tydzień, to znaczy do 9.03. . Nadesłane już prace będą ocenione dopiero po tym terminie, także drodzy Gandzio i Sakitto możecie je, jeśli uznacie to za stosowne, do tego czasu dowolnie edytować.
  18. W sumie widziałem ten fanfik na stronie autorki (którą bacznie śledzę) i nie wiem czemu go nie przeczytałem... Tłumaczenie podobało mnie się niezwykle, śmiałem się co chwilę. Najbardziej fragment o "normalnych" (jeśli to inwencja tłumacza to chylę czoła), o jednorożcach oraz zachowanie Rainbow Dash Nie mogę nic zarzucić, gry słów wyszły zdecydowanie przyzwoicie. Poza tym Ach, proszę nie rezygnować! Ten wspaniały (cały czas mój ulubiony) fanfik zdecydowanie zasługuje na znacznie większą popularność (gdyż póki co jest ona znikoma) wśród polskiego fandomu! Bez tłumaczenia raczej nie zyska należnej audiencji...Niech Pan to zrobi dla Rarity!
  19. Spóźnił się Pan o pół godziny wobec swej deklaracji!Hmm, martwi mnie tak mała liczba prac. Czyżbyście stracili dyplomatycznego ducha, drodzy konkurenci? Obawiam się, że jeśli do północy dzisiejszego dnia nie otrzymam najmniej kilku kolejnych prac, będę zmuszony przedłużyć termin o tydzień. Takie spóźnianie się jest jednak bardzo niepożądane w dyplomacji i liczę, że wytłumaczycie się należycie z tej zwłoki!
  20. Zgodnie z obietnicą, przeczytałem to opowiadanie i ba, bynajmniej nie żałuję tego - wręcz przeciwnie - niezmiernie mnie się podobało! O fabule, zwłaszcza że jest dość krótka, może nie będę mówił, natomiast niewątpliwie urzekło mnie to, co w moim odczuciu jest najważniejsze w każdej prozie - przesłanie. Przesłanie, pod którym podpisuję się obiema rękami (czy może raczej, patrząc na mój konterfekt, powinien rzec - oboma kopytami, a właściwie kopytami i mocą rogu?). Generalnie, nienawiść do żołnierzy, zwłaszcza własnych jest jednym z groźniejszych symboli kryzysu współczesnej cywilizacji, lecz może nie będę się nad tym rozwodził, gdyż to temat rzeka. By być obiektywnym zostawię jednak kilka uwag krytycznych: Na koniec - nie mogę się powstrzymać przed pewną analogią:
  21. Uwaga! Prace można nadsyłać tylko do końca tygodnia, a póki co żadna nie wpłynęła! Radziłbym się więc pospieszyć i wziąć do roboty!
  22. Pozwolę sobie odpowiedzieć publicznie na powyższe uwagi: Generalnie - obie te "feralne wypowiedzi" zostały przeze mnie nieco zmodyfikowane od czasu publikacji i powinny wyglądać teraz lepiej. Jeśli zaś chodzi o to idąc za radą pewnej życzliwej osoby w najbliższym rodziele pojawi się scena eliminująca przynajmniej częściowo te słabe punktu tego wątku, o których Pan wspomniał. Kwestii z drugiego spoileru jako raczej subiektywnych nie będę komentował publicznie.
  23. Ach, jak mi brakowało tego dzieła... Bałem się, że nie będę pamiętał fabuły po takiej przerwie, ale dobrej literatury się nie zapomina... Szczególnie podobała mnie się druga część - o sytuacji międzynarodowej. Większy udział ŚCR - (zresztą, prosiłem kiedyś o to, sugerując by Celestia została Cesarzową Rzymską. W sumie to całkiem sensowny pomysł na zakończenie wojny trzydziestoletniej... Zresztą, ileż to czasu straciłem szkicując różne warianty sojuszu polsko-habsburskiego...) Poza tym - widzę, że Sienkiewicz to dopiero początek aluzji literackich. Teraz mamy Dumasa, a co będzie potem? Może Arturo Perez-Reverte i jego kapitan Alatriste? Poza tym - jakże mi brakowało tego pięknego języka! Doprawdy, Pan umie mówić jak sarmata i z bólem, acz i uznaniem muszę przyznać, że robi to Pan stokroć lepiej ode mnie. Teraz czekam na rozdział w Equestrii i opis jak tam rozwija się sytuacja. Może i "ja" się pojawię? A czy mogę liczyć, że przeczyta Pan również mój rozdział, Mości Dolarze? [/bezczelna autopromocja]
  24. Cóż, Tyrion był karłem, ukochana żona Tywina zmarła przy tym porodzie, a ponadto są poszlaki że mógł być bękartem ("Taniec ze smokami") Tutaj brakuje powodów tej niechęci, acz może je poznamy wkrótce? Cieszy mnie to niezmiernie, acz napisałem tego troszkę i od ręki raczej Pan tego nie przeczyta.
  25. [wypowiedź zawiera lokowanie produktu] nowy rozdział "Gry o Canterlot" tego samego dnia, co nowy rozdział "Kanclerza"? ciekawe [/lokowania produktu] Do tekstu zaś - hmm, wreszcie dowiadujemy się jasno kto jest głównym graczem tytułowej gry, zaś jej stawka jak widzę może być rozumiana dosłownie.Domyślam się jednak, że większości jego przeciwników nadal nie znamy. W każdym razie - czekam na więcej.
×
×
  • Create New...