-
Zawartość
1057 -
Rejestracja
-
Wygrane dni
1
Wszystko napisane przez Pawlex
-
- Ionia. Tego jestem pewny w stu procentach. - Odparł, również podchodząc do lustra. Sam zaczął się przeglądać. - Razem z Jhinem byliśmy w górach. Szukaliśmy jakiejś magicznej groty. Tak mi się wydaje. Po drodze trafiliśmy na pełno portali, różnej wielkości. Były tam też kratery. Okolica blisko Aureliona się rozpada... - Opowiadał, jednocześnie napinają mięśnie i podziwiając się. - Niech mnie! Prawie zostałem zabity przez halucynacje a wciąż wyglądam idealnie!
-
Pośpiesznie zabrał rękę. Cóż, kilka sekund to zawsze coś. - Jeżeli mogłabyś to zrobić bez gryzienia... będę bardziej niż chętny. - Odpowiedział, chichocząc. Gdy tylko spojrzał na jej zęby, od razu przypomniał sobie o bólu karku. Jego uśmiech nieco zmalał.
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
Chłopak roześmiał się. - Proszę cię. Tylko sobie żartuje. - Odparł po czym zniżył się aby wejść do namiotu. - Doskonale wiem co rozumiesz przez "to". Naprawdę myślisz że mam ochotę zrobić coś przykrego osobie które kilka godzin temu chciała mnie zabić? Mimo iż jesteśmy tu sami... w lesie... przy ciepłym ognisku... - Mówił, drapiąc się po brodzie. - W sumie okoliczności sprzyjają... -
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
Lufi odwrócił się. Jego twarz jasno dawała do zrozumienia, że kompletnie nie rozumiał o co chodzi. - To? - Zapytał, przekrzywiając głowę na bok. - Jakie "to"? Co za "to"? -
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
- Nie masz siły?! - Zapytał z wyraźną irytacją. - Po czym? Po chodzeniu po mieście? Błagam cie, wynalazco niewolniku. - Odłożył pustą miskę, po czym znów skierował się do namiotu dziewczyny. - W takim razie do spania. Raz raz! -
- Czekaj czekaj. Ten koleś od zboża. Jakiś... nie wiem. Ptak? Czteroręki ptak? Kto to w ogóle jest? Nie pozwolę nikomu mieszać w swojej głowie! Zwłaszcza takim pierzastym dziwadłom. - Odpowiedział, z uśmiechem. Jego matki naprawdę nie trudno było nie znosić. Również postanowił wykorzystać tą jakże rzadką okazję, i skierować swoją rękę na biodro Elise. W końcu musiał jakoś utrzymać się na nogach...
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
- Więc... - Odezwał się z pełnymi ustami. Z manierami to zdecydowanie nie było mu po drodze. - Skoro jesteś taka w ogóle super, to powiedz mi Vivi, gdzie jest moja emo przyjaciółka? Nie potrafię bez niej wytrzymać dłużej niż pół dnia. A te pół dnia właśnie zmierza ku końcowi. -
Rennardowi aż zjeżyły się włosy, kiedy to ton Elise zmienił się o 180 stopni. - Wiesz... zawsze można poprosić trochę delikatniej. - Odpowiedział. - Oczywiście że ci dziękuje kochana. Nie łatwo przeżyć narkotyczny haj na Wyspach Cienia. Czuję że dokonałem czegoś wielkiego!
-
- Elise, skarbie. - Odezwał się, krzywo się uśmiechając. - Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo raduję się w środku z twojego powrotu. Tylko wiesz. Jestem zatruty i zdycham. Jak mam się cieszyć z czegokolwiek w takim stanie?
-
Chwycił jej dłoń. Czuł się gorzej, mimo iż nie dostał zatrutym ostrzem w serce. Z jej pomocą wstał. Chociaż przez te zawroty o mało co znów nie stracił równowagi. - O co tu chodzi? - Zapytał, zbity z tropu. - Przebiłem ci serce, trucizna wypełniła twoje żyły. A ty? A ty wyglądasz jak nowo narodzona. O co tu chodzi? I gdzie ten cholerny jad Vilemawa?
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
Chłopak zdziwił się, nawet trochę przestraszył, kiedy ta po prostu usadziła go na ziemi. Jak na chuchro to krzepę miała... Przyjrzał się temu co upichciła. O dobry zapach raczej się nie martwił. - Ziem... - Odparł, pieszcząc swój zmysł węchu. - Ale następnym razem nie targaj mną. Nigdy więcej. Ani razu. Nie! -
Chłopak podkulił się. To był zdecydowanie najgorszy odjazd w jego życiu. - Biorę to zboże ze sobą! - Postanowił. Wyciągnął swoją dłoń przed twarz. Chciał sprawdzić co się stało. - Zacznę sprzedawać ten syf wszystkim ćpunkom w Noxusie. Będą mnie błagać o więcej! Droga narkotykowego barona stoi przede mną otworem. Mimo bólu w ręce i karku próbował wstać.
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
Lufi przez chwilę podążał wzrokiem za dziewczyną. Jakoś niespecjalnie chciało mu się jej pomagać. Trochę z lenistwa, trochę z wciąż lekkiej niechęci. Wstał, zabierając ze sobą poduszkę. Skierował się do namiotu dziewczyny. Miał w zwyczaju wchodzić tam gdzie nie powinien i grzebać w rzeczach innych. -
DeWett spojrzał na wszystkich po kolei. Ucieka? Przecież nawet się nie ruszył... - Więc... - Odezwał się, powoli odwracając głowę w stronę tej dziury, która nie wiadomo skąd się zjawiła. - Skoro jestem winny to... nara! - Krzyknął po czym rzucił się do ucieczki. Cokolwiek było za tą dziurą, raczej nie mogło być gorsze niż sala sądowa zrobiona z glizd...
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
- Dlaczego? Bo jestem leniwy! Ty napatoczyłaś się sama! Poza tym myśle że i tak nie dałabyś mi spokoju. Ciągle chcesz się ze mną bić... - Odparł. Na prośbę dziewczyny, Lufi tylko splunął w drewno. Te momentalnie zapłonęło. - Widzisz? Co ty byś beze mnie zrobiła... -
Rennard spojrzał na całe organiczne otoczenie. Jego oczy wyglądały tak jakby umarł w środku. Wstał powoli, nie chcąc czuć wijącego się robactwa pod siedzeniem. Wstał i zastygł. Nie lubił glizd. Naprawdę. Skierował wzrok na ręke, na pająka. Oddychał ciężko a jego usta drżały. Nie był w stanie nic powiedzieć.
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
Lufi ziewnął i przeciągnął się. Złapał za poduszkę i podsunął sobie pod głowę - Czyli najpierw niewolnik, teraz walnięty wynalazca który chce zaimponować innym i się wywyższać? To takie... nieoryginalne. Słabe. - Skomentował. -
Rennard przekrzywił głowę. - Nie. - Odparł szybko, cofając się o dwa kroki. - Ty nie jesteś nowym pająkiem! W ogóle jakoś nie wyglądasz na pająka. Czyli nie ciebie szukam... - Przyznał z zawodem. W takim razie kim był ten ptasi frajer? - Więc... skoro to ty rządzisz w tym miejscu, to może sprawisz że to magiczne zboże przestanie kręcić mi w głowie, zanim potwory z Wysp Cienia mnie pożrą?
-
[Gra][Arcybiskup z Canterbury, Pawlex]Dwóch bogów, jeden świat
temat napisał nowy post w Luźna gra ról
- Jeszcze na to nie zasłużyłaś. - Odpowiedział, uśmiechając się do niej. - Powiem ci wtedy, kiedy moja przyjaciółka się znajdzie. Kiedy sama do mnie wróci. Poza tym, goście mają pierwszeństwo w pytaniach. Prawda? - Chłopak zmienił pozycję. Leżał, poduszka leżała pod jego klatką piersiową. Oparł głowę o ręce. - Więc o co chodzi z tym całym strojem błazna? W końcu nie jesteś szkaradą, po co się ukrywasz? Może jesteś poszukiwanym zbiegiem, hmmm? -
- Nareszcie! - Odparł. Teraz miał już pewność że mimo tych zwariowanych wcześniejszych scen, nadal jest na Wyspach Cienia... i zbliżały się do niego kłopoty. - Czyli to ty zatrułeś Aureliona? - Zapytał, jednocześnie wyjmując swój mały sztylet. - Wszystko już wiem! Muszę po prostu cie zarżnąć i twoim jadem uleczyć zarówno siebie jak i kosmicznego architekta!
-
Rennard rozglądał się dookoła, z niezbyt zadowolonym grymasem. Chciał tylko się dowiedzieć o co chodzi z tym zbożem a nie zostać przez nie otoczony. Potem spojrzał na postać. Raczej jej nie znał. Przynajmniej nikogo takiego nie kojarzył. Kiedy ten ktoś do niego pomachał, DeWett wystawił ręke w jego kierunku. - Ty! - Krzyknął, wskazując na niego palcem. - Chodź tu! Raz!
-
- Owszem mam! Co więcej, oczekuję wyjaśnień. - Powstał z siedzenia. Jak na wcześniejsze podejście do sprawy, teraz wyglądał podejrzanie poważny. - Chcę aby w końcu mi wyjaśniono wszystko o tym przeklętym zbożu! Nim się nie dowiem, odmawiam kontynuowania rozprawy!
-
Chłopak machnął głową. Cała sceneria zmieniła się bardzo szybko. Chwilę musiał ogarnąć, gdzie teraz jest i co się dzieje. Spojrzał na matkę. Bardziej na ich ręce. Posłał jej ciepły uśmiech, po czym delikatnie zabrał swoją dłoń z uścisku. Na usłyszane pytanie, Rennard nieco pochylił się na siedzeniu i splótł ręce za głową. Jego postawa była teraz naprawdę luźna. Zwłaszcza jak na taką scenerię. - Podwójne zabójstwo? - Zapytał, uśmiechając się cwaniacko. - Słabo wam poszło. Mam na swoim koncie o wiele wiele więcej. - Dodał, po czym jego wzrok skupił się na ojcu. - Ojcze proszę, zdejmij to coś z głowy. Przynosisz nam wstyd...
-
- Mama... - Wyszeptał, zadowolony. Kochana, przy kości mama. Kochana... ale na pewno nie przez Rennarda. - Widzisz, tatusiu?! - Krzyknął, śmiejąc się głupkowato. Odważył się nawet o pozdrowienie go środkowym palcem. - Gówno mi zrobisz! Dobrze wiem że to wszystko to tylko moje narkotyczne wizje! Nadal jestem na Wyspach Cienia! Dopiero co ukatrupiłem Vilemawa. O!
-
- O nie... - Powiedział pod nosem, odwracając się w stronę z której słyszał ten niestety znany mu głos. -... mój stary. Chłopak zaczął się cofać. Jego ojciec był nieprzyjemnym i niebezpiecznym typem. Ale teraz? Kiedy był na zbożowej fazie? Teraz to dopiero mogło się wydarzyć coś ciekawego. Szybko wpadł w tłum ludzi w maskach. Chciał się w niego wtopić. Próbował nawet zerwać komuś maskę i ją założyć.
